viper39
30.09.04, 02:39
Orlengate: prokuratorzy sypią UOP
Wojciech Czuchnowski 29-09-2004, ostatnia aktualizacja 29-09-2004 20:42
Czarny obraz relacji UOP - wymiar sprawiedliwości odsłonili zeznający w środę
prokuratorzy. Komisja przeforsowała też kolejny polityczny wniosek, by
zaaresztować akta fundacji żony prezydenta
- To naciski służb specjalnych wmanewrowały prokuraturę w sprawę zatrzymania
prezesa Orlenu - powiedział w środę warszawski prokurator apelacyjny Zygmunt
Kapusta.
To Kapusta kierował Prokuraturą Apelacyjną w Warszawie, gdy 7 lutego 2002 r.
służby specjalne zatrzymały prezesa Orlenu Andrzeja Modrzejewskiego. Prezesa
zatrzymano tylko po to, by sprawę nagłośnić w telewizji i ułatwić jego
odwołanie z funkcji następnego dnia.
Posłowie pytali Kapustę, kto inspirował akcję, kto naciskał, by po
zatrzymaniu wystąpić o aresztowanie prezesa, wreszcie kto przekazywał
nieprawdziwe informacje o tym, że Modrzejewski chce uciec z kraju. Na każde z
tych pytań Kapusta odpowiadał: - Urząd Ochrony Państwa.
Razem z UOP Kapusta pogrążył ówczesnego i obecnego zastępcę prokuratora
generalnego, wiceministra sprawiedliwości Ryszarda Stefańskiego. Ujawnił, że
to Stefański telefonował do niego, przekazując zastrzeżenia na temat zbyt
wolnej pracy prokuratury w sprawie Orlenu. Przesłał też Kapuście tajną
notatkę UOP w sprawie koncernu i kazał ją potraktować jak zawiadomienie o
przestępstwie.
- Co decyduje o niezależności prokuratury od nacisków? - spytał Kapustę
Zbigniew Wassermann (PiS), sam niegdyś prokurator krajowy. - O niezależności
prokuratury decyduje siła charakteru ministra sprawiedliwości i jego pozycja
polityczna - odpowiedział Zygmunt Kapusta.
Doniesienie na Stefańskiego
Po tym zeznaniu komisja jednogłośnie zdecydowała, że zawiadomi prokuraturę o
przestępstwie poświadczenia nieprawdy przez Stefańskiego. Chodzi o to, że w
zeznaniach przed posłami 17 września wiceminister zaprzeczał, że miał
cokolwiek wspólnego ze sprawą zatrzymania Modrzejewskiego.
Stefański natychmiast nadesłał do komisji pismo, w którym informuje, że
Kapusta zniesławia jego dobre imię. Wiceminister chce, by jak najszybciej
przesłuchano go jeszcze raz.
Informacje o naciskach UOP potwierdził zeznający po Kapuście ówczesny
prokurator okręgowy Jerzy Łabuda. - Oficer UOP miał do mnie pretensje, że
Modrzejewski po zatrzymaniu nie został aresztowany. Oczekiwania UOP wobec
prokuratury były bardzo daleko idące - mówił Łabuda.
Posłowie dopytywali, dlaczego po tym, jak 8 lutego 2002 r. rada nadzorcza
Orlenu odwołała Modrzejewskiego, działania prokuratury w dwóch postępowaniach
prowadzonych przeciwko niemu ustały i czy zatrzymanie było potrzebne tylko po
to, by usunąć prezesa. Kapusta i Łabuda zaklinali się, że nic nie wiedzieli o
posiedzeniu rady.
Oprócz Stefańskiego prokuratorzy personalnie obciążyli jeszcze płk. Ryszarda
Bieszyńskiego, dyrektora Zarządu Śledczego UOP. To on miał wiele razy
telefonicznie i osobiście wywierać naciski. Pytani, czy w sprawie
Modrzejewskiego kontaktowali się z nimi ówczesny szef UOP Zbigniew
Siemiątkowski lub minister sprawiedliwości Barbara Piwnik, zdecydowanie
zaprzeczyli.
Dokumenty fundacji Kwaśniewskiej
Najmocniejszym politycznym akcentem był w środę wniosek Romana Giertycha
(LPR), by prokuratura zajęła dokumenty finansowe fundacji żony prezydenta
Kwaśniewskiego Porozumienie bez Barier. Giertych złożył wniosek, bo fundacja
odmówiła przekazania komisji pełnej listy darczyńców.
Opowiedziało się za tym sześciu z 11 posłów.
Protesty sprzeciwiających się posłów lewicy nie były mocne. - Ten wniosek
zostanie dla historii dowodem spolityzowania komisji - mówił Andrzej Celiński
(SdPl).
Giertych odparł, że komisja szuka śladów nielegalnych prowizji za kontrakty
paliwowe. - W tych aktach mogą być prowizje.
Po skończeniu obrad triumfalnie stwierdził, że w fundacji Kwaśniewskiej
powinno się zrobić przeszukanie.
Komisja chce ukarać Olejnika
Na koniec przeforsowano wniosek o to, by ukarać dyscyplinarnie zastępcę
prokuratora krajowego Kazimierza Olejnika. Według posła Zbigniewa Wassermanna
(PiS) Olejnik w poniedziałek powiedział nieprawdę o tym, że żądane przez
komisję akta prokuratura przekazała już do Sejmu. Okazało się, że części
brakuje. - To, co mówiłem w poniedziałek, oparte było na dokumentach i mojej
najlepszej wiedzy. Prokuratura stara się jak najlepiej współpracować. To
smutne, nie chciałbym eskalować konfliktu komisja - prokuratura -
powiedział "Gazecie" Olejnik. - Jeśli będzie trzeba, wydamy w tej sprawie
białą księgę.