Dodaj do ulubionych

Informacyjne niewolnictwo

11.10.16, 13:28
Często zadaję sobie pytanie, jak bardzo trzeba być mocnym, by nie podpaść pod wahadła emocji, które Vadim Zeland definiuje jako struktury energoinformacyjne. I czy w ogóle jest to możliwe? One przecież otaczają nas z każdej strony i nie ma przed nimi ucieczki, podobnie jak przed Gombrowiczowską Formą.

Na pozór mogłoby się wydawać, że nie ma kwestii, skoro jakikolwiek ruch jest niemożliwy. Niemniej jednak należałoby przyjrzeć się zagadnieniu bliżej, bo nie jest wykluczone, że w trakcie analizy zjawiska wykluje się jakaś idea pozwalająca radykalnie przedefiniować sam problem. Gombrowicz też pisał: Nie ma ucieczki przed formą, jak tylko w inną formę, a każde jego dzieło jest niczym innym jak próbą zmierzenia się z potworem.

Wydaje się, że będę pierwszym, który postawi tę tezę, ale trudno - zaryzykuję. Zyskuję coraz większą pewność, że Gombrowiczowska Forma i Zelandowskie wahadła są tym samym. Oba pojęcia można zdefiniować jako struktury energoinformacyjne, które biorą pojedynczą ludzką egzystencję we władanie. Opanowują umysł i emocje do tego stopnia, że to, co jest wobec nas zewnętrzne, zaczynamy traktować jako własne. Interioryzacja zewnętrznego pola infoenergetycznego jest po prostu zniewoleniem. I znów, podobnie jak na wielu innych poziomach życia, kluczem jest świadomość. Albo jestem świadom tego zniewolenia, albo nie jestem! Pytanie, czy wiedza na ten temat zmienia cokolwiek w moim statusie? Otóż, zdecydowanie tak. Jeżeli zdaję sobie sprawę z faktu, iż chodzę na cudzym łańcuchu, to prymarną intencją będzie jego zerwanie. Jeżeli moja świadomość nie zarejestruje tego faktu, nie pojawi sie nawet zamiar. I Forma, i wahadło działają w pewien określony sposób - by zawładnięcie nie zostało zarejestrowane przez świadomość zawładniętego. Wyklucza to możliwość jakiejkolwiek obrony z jego pozycji. Z drugiej strony ten, który jest twórcą Formy lub wahadła wydaje się być od początku świadomym celu. I tak swiadomość twórcy wahadła i nieświadomość podmiotu, który pod nie podpada, stanowią zadziwiający kontrapunkt. Jest to znacząco inna sytuacja niż w Heglowskim modelu pana i niewolnika, w którym oba podmioty posiadają świadomość własnego statusu. Co więcej, świadomość jednego decyduje o statusie drugiego. Pan wie, że jest panem, bo przegląda się w świadomości niewolnika jak w lustrze. Niewolnik wie, że jest niewolnikiem, ponieważ lustrem dla jego świadomości z kolei jest pan. Wahadła łamią tę symetrię. Dlaczego? Dlatego, że w przeciwieństwie do modelu Hegla, świadomość zniewolonego nie tylko nie potwierdzałaby statusu panowania twórcy wahadła, ale przeciwnie - byłaby jego zanegowaniem. I to zanegowanie radykalnym w tym sensie, że świdomość potencjalnego niewolnika wyklucza fakt podporządkowania w jego warstwie rzeczywistości. Ruch wahadła zostaje zatrzymany.

Przykłady ilustrujące działanie wahadeł można mnożyć. W dzisiejszym świecie triufm panowania święcą media. Oba człony definicyjne wyeksponowane są w tym przypadku w sposób szczególny. "Info" - bo przecież istotą medialnego przekazu jest informacja. "Energetyczne" - ponieważ informacja ta niesie z sobą określoną i ściśle zapalanowaną energię. Spróbujmy w sposób świadomy przeanalizować przekaz płynący z mediów elektronicznych z jednego dnia. Jakiej wiedzy nam dostarczą? Rozbił się samolot, terroryści zamordowali kilkadziesiąt osób gdzieś tam, wojna w Syrii, działania militarne na Ukrainie (a to blisko nas, zatem trzeba szykować się do obrony), matka zabiła własne dziecko, politycy pobili się w sejmie albo po raz kolejny nas okradli, huragan na Florydzie zbiera żniwo, powodź w Bangladeszu, pożary w Australii. Chodzi o to, by w odbiorcach takich informacji właśnie wygenerować strach, a to chyba najskuteczniejsze narzędzie podporządkowania. Siłą struktury określonego wahadła jest liczba jego popleczników. Ilu z nas ogląda codziennie programy informacyjne w telewizji? Strach zostaje zaimplementowany w naszą psychikę jak program komputerowy, a potem zgodnie z tym programem myślimy i działamy. Pozwolę sobie w tym miejscu na autocytat:

  Kłamstwo systemu operuje w taki sposób, by mogło uchodzić za prawdę. Na kłamstwo całościowe składają się konkretne kłamstwa rozpowszechniane przez media, zwłaszcza te, które nazywa się ostatnio mainstreamowymi. Kształtują one pewną wizję świata, która oderwana jest (mniej lub bardziej) od rzeczywistości, jednak kształtują ją tak sugestywnie, że medialna rzeczywistość staje się bardziej realna niż ta za oknem. Znamienne, w tym kontekście, jest badanie przeprowadzone na jednym z podwarszawskich osiedli, które do całkiem bezpiecznych nie należą. Ankieterzy zadali dwa pytania: czy, Pana/Pani zdaniem, Polska jest krajem bezpiecznym i czy uważasz, że na Pana/Pani osiedlu jest bezpiecznie? Na pierwsze pytanie ok. 90% badanych odpowiedziało negatywnie. Co, swoją drogą, nie dziwi zważywszy, jaki obraz kraju kreują różne telewizornie. Zaskakujące natomiast były odpowiedzi na drugie pytanie – „tak” (ok. 90%). Zadziwiająca asymetria!!!

              Wnioski w tej sytuacji łatwo sformułować. Osiedle jest realnością dotykalną, pewnym empirycznym continuum, kształtującym sposób naszej percepcji otoczenia i funkcjonowania w nim. „Polska” jest natomiast rzeczywistością medialną, obrazem za szkłem telewizyjnego ekranu. Ale najciekawsze jest to, że prawdziwsza staje się coraz bardziej ta druga. Oczy nie widzą, uszy nie słyszą, palce nie czują. Ta deprywacja sensoryczna ma katastrofalne skutki, ponieważ przed manipulacją bronić się może tylko człowiek, który ma wyostrzone zmysły i jasny umysł.

Jeśli jednak poznamy mechanizm sterowania strachem, wówczas możemy zacząć wyłączać szkodliwe oprogramowanie. Początkiem tego procesu jest uprzytomnienie sobie, że powódź w Bangledeszu czy wybuch wulkanu na Hawajach to nie jest moja rzeczywistość. Nie znaczy to, iż mam zamknąć oczy i zatkać uszy, trzeba jednak uświadomić sobie prawdziwe intencje systemowych programistów. Zadać sobie pytanie, dlaczego oni mnie o tym informują? Jeżeli wyłączymy radio i telewizor na, powiedzmy, miesiąc i zamiast pozwalać sobie na wsączanie codziennej dawki trucizny, wyjdziemy na świat prawdziwy, zobaczymy, że więcej w nim harmonii i piękna niż zagrożeń.

Wyjść spod wpływu wahadeł względnie Formy to zacząć kształtować życie na własną modłę. Ale to też początek trudnej wolności.
Obserwuj wątek
    • matprot Re: Informacyjne niewolnictwo 11.10.16, 18:54
      Ogólnie zgadzam się z powyższym, ale Twoje rozważania uzupełniłbym o fakt, że cała ludzkość jest podzielona na nierówne pod względem wielkości organizmy (społeczeństwa), których percepcja ograniczona jest do informacji w ich własnym języku.
      Owszem mamy globalizację i te organizmy stykają się z innymi organizmami... ale tylko brzegami.
      Większość organizmu nie doświadcza takiego styku, a im większy dany organizm tym bardziej żyje "we własnym sosie"

      Informacyjne niewolnictwo polega więc również na tym, że bez powszechnej znajomości języków obcych dane społeczeństwo (a w każdym razie zdecydowana większość tego społeczeństwa) jest zamknięte we własnej przestrzeni kulturowo-cywilizacyjnej i jest skazana na to, że ich wyobrażenie o rzeczywistości jest "moderowane" przez grupę ludzi mającą monopol na masową dystrybucję informacji w danym języku.

      Bo niszowe źródła informacji nie kreują trendów, nie wpływają na samopoczucie mas...
      ogólnie - nie zmieniają rzeczywistości. Podobnie jak masowe źródła informacji ale w obcych językach. (Nawet jeżeli znajomość obcych języków jest całkiem duża w danym społeczeństwie to większość osób na co dzień i tak woli / wybiera dystrybucję informacji w ich własnym języku. Zatem, dopóki ktoś czegoś nie przetłumaczy i nie wrzuci do krajowych massmediów to ludność danego kraju / lub danego obszaru językowego nie traktuje tej informacji jako ważnej, godnej przedyskutowania).

      Wydawałoby się, że w uprzywilejowanej pozycji są obywatele krajów mówiący na co dzień po angielsku... ale wcale tak nie jest. Amerykanie śledzą głównie amerykańskie źródła, Anglicy swoje angielskie, Jamajczycy jamajskie... itd. Taki paradoks wynikający chyba z fizycznej odległości pomiędzy tymi organizmami / społeczeństwami.

    • matprot Re: Ankiety, ankieterzy, ankietowani 11.10.16, 19:16
      Natomiast a propos:

      Ankieterzy zadali dwa pytania: czy, Pana/Pani zdaniem, Polska jest krajem bezpiecznym i czy uważasz, że na Pana/Pani osiedlu jest bezpiecznie? Na pierwsze pytanie ok. 90% badanych odpowiedziało negatywnie. Co, swoją drogą, nie dziwi zważywszy, jaki obraz kraju kreują różne telewizornie. Zaskakujące natomiast były odpowiedzi na drugie pytanie – „tak” (ok. 90%). Zadziwiająca asymetria!!!

      to mogło być typowe zagranie ośrodka badawczego na uzyskanie takich odpowiedzi jakie były potrzebne zamawiającemu daną ankietę.

      1. Nieprecyzyjne pytanie. Bo "bezpieczeństwo Polski" może dla jednej osoby oznaczać bezpieczeństwo ekonomiczne i względna niezależność finansowa od innych krajów,
      dla drugiej osoby to może oznaczać bezpieczeństwo w sensie militarnym, na wypadek wybuchu wojny,
      a dla trzeciej osoby to może oznaczać bezpieczeństwo osobiste, czyli prawdopodobieństwo bycia napadniętym/obrabowanym/zabitym/zgwałconym w danym kraju.

      2. Liczebność próby statystycznej. Takie okrągłe liczby jak 90%, owszem, mogą się przydarzyć przy dużej próbie... ale raczej są charakterystyczne dla małych prób (niestety również mało reprezentatywnych). Na zasadzie: spytano 20 osób, 18 odpowiedziało NIE, 2 odpowiedziały TAK.

      Zaznaczam, że nie znam źródła cytowanej przez Ciebie ankiety... Możliwe, że jest to zaokrąglenie z 91,085 %. (Co nie zmienia faktu, że pytanie pierwsze było bardzo nieprecyzyjne i nie pomoże ewentualne tłumaczenie, że "niech każdy ankietowany rozumie słowo Polska tak jak chce" bo to nie ma nic wspólnego z precyzyjnym naukowym badaniem)

      Polecam (zawsze aktualny!) artykuł na temat robienia wyników sondaży:
      Jak się robi wyniki sondaży i badań?
    • matprot Re: mechanizm sterowania strachem 13.10.16, 01:51
      a propos programowania umysłów i mechanizmu sterowania strachem...

      Stefan Chwin: Internet jest przestrzenią mordu

      "Człowiek dorosły to ktoś, kto jest zdolny do samodzielnego duchowego istnienia, umie samodzielnie przyglądać się światu, programom politycznym czy ideom religijnym. Takie myślenie na własny rachunek zdarza się niezbyt często w świecie, w którym rozmaici producenci światopoglądów dość stanowczo starają się uformować nasze dusze. Bardzo wielu ludzi posługuje się dziś cudzymi, podsuniętymi im przez innych kliszami interpretowania rzeczywistości."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka