14.06.10, 01:20
Po 19 latach po ślubie a po ponad 22 bycia razem dziś mój mąż odszedł do
kochanki. Przeczuwałam to od jakiegoś czasu, ale nie miałam dowodów. Wczoraj
wrócił z pracy i bez mycia poszedł spać. Zdziwiło mnie to, bo upał jak cholera
a on kładzie się do łóżka bez mycia. Kiedy przysnął po prostu obwąchałam go i
hmmm nie dość, że był czyściutki to do tego pachniał damskimi perfumami.
Wstałam poszłam do łazienki, wyjęłam z kosza jego koszulę i niestety okazało
się, że jest czyściutka i pachnąca. Kilka dni wcześniej wyjmował ze swojego
plecaka z którym chodzi do pracy, zapasowe koszuli i skarpety. Na moje pytanie
po co mu to, stwierdził no wiesz upał wstyd zapoconym wracać do domu. Kiedy
dziś rano poszedł się kąpać, zrobiłam coś czego nie powinnam, ale zrobiłam,
przetrzepałam mu komórkę i znalazłam sms-a wysłanego dziś w nocy o treści...
Kochanie jest mi źle nie mogę tak dłużej zrób coś z tym. Wpadłam do łazienki
i powiedziałam, ze wiem o tym że nie był wczoraj w pracy, ale u kochanki.
Oczywiście mocno się wypierał ale jak pokazałam tego eska to skapitulował.
Przyznał się, a na moje pytanie co dalej oczywiście powiedział, że nie wie. W
końcu podjął decyzję, że odchodzi ale nie wie jak to ma powiedzieć naszemu 18
letniemu synowi. Spakował się i odszedł. Wyję jak zwierzę. Kocham go bardzo i
nie wiem co dalej. Nie chcę już żyć. Dla niego schudłam 25 kg ale on twierdził
ze tego nie widać. Kiedyś tylko popatrzył i powiedział... no faktycznie
schudłaś bo Ci cycki wiszą. Nie ma dla mnie życia bez niego kocham go kocham...
Obserwuj wątek
    • nothing.at.all Re: Zdrada 14.06.10, 08:37
      Nie zatrzymasz miłości, jak chce to odejdzie i nic na to nie
      poradzisz. Chożbyś wypłakała morze łez.
      Może porozmawiaj z nim jeszcze. I zastanów się czy mogłabyś wybacz
      zdradę, bo chyba nie jest to proste.
    • wifch Wyglada na zdrade... 14.06.10, 10:29
      Ilosc przezytych lat razem nie ma tu zbytniego znaczenia.

      Sprawa ogromnie bolesna!

      Lecz, po tym co opisalas widac jakis chaos. Po ktorym maz moze do
      ciebie jeszcze wrocic.

      I napewno tez i to zrobi. Pytanie czy bedziesz chciala te rozbita
      skorupke sklejac?
      I czy wiesz jak?

      Moze w momencie, kiedy wroci przydalby sie dobry terapeuta dla was
      obojga. Bo oboje tworzycie relacje i zarowno ty jak i on powinniscie
      nad tym wspolnie popracowac...
      Jezeli go kochasz to daj szanse.
      • olgucha_3 Re: Wyglada na zdrade... 14.06.10, 13:53
        Niczego bardziej nie pragnę żeby wrócił. Jednak tam dostał to czego podobno nie
        miał w domu, czyli zero obowiązków, sex w każdej postaci i w każdym momencie, a
        przede wszystkim jak to powiedział święty spokój. Dziś w dokumentach znalazłam
        kilka umów kredytowych, o których nie wiedziałam, kwoty są pokaźne. Wiem, że
        jest hazardzistą, konie, zakłady bukmacherskie. Kocham go nadal, jednak dziś
        sobie uświadomiłam jaka byłam ślepa w tej miłości. Zdradę jestem w stanie
        wybaczyć, ale kłamstw(kredyty, długi w ZUS i US) nie. Boję się takiej
        przyszłości u jego boku.
    • paco_lopez Re: Zdrada 14.06.10, 13:56
      tamta druga zmierzi go jeszcze szybciej niż ty. a potem wszyscy
      zachorujecie i umrzecie. lepiej ci ?
      • olgucha_3 Re: Zdrada 14.06.10, 14:07
        Lopez tak bardzo bym tego chciała...
    • to.niemozliwe Re: Zdrada 14.06.10, 15:51
      Szkoda, że akurat popełniłaś chyba wszystkie podręcznikowe błędy,
      szczególnie Twoja reakcja przybliżyła go do dokonania wyboru, co do
      którego być może nie miał pierwotnie przekonania.
      Co do wyznań o Twojej miłości do niego, to jednak bież pod uwagę, że
      jesteś w szoku i masz, póki co zakręcony osąd. Więcej trzeźwej oceny
      faktów, bo za chwilę się okaże, że oprócz kochanki, hazardu i
      tajemniczych kredytów Pan ma jeszcze na boku jakieś alimenty na
      nieznane Ci dzieci? :(
      • olgucha_3 Re: Zdrada 14.06.10, 16:08
        Wyjaśnij proszę mi początek Twojej wypowiedzi o moich błędach i reakcjach.
        Sorki, jestem w takim obłędzie, że dziś trzeba do mnie pisać głośno i wyraźnie
        bo nie kumam nic. Dzięki
        • to.niemozliwe Re: Zdrada 14.06.10, 16:28
          Rozumiem Twój szok. Zwykle sprawy mają dwojaki rozwój: albo się
          godzą, albo się nie godzą. Jeżeli Ci zależy i jesteś w stanie wiele
          wybaczyć, to nie trzeba było dawać ponieść się nerwom, bo jeśli Ci
          zależy, tak, jak piszesz, to trzeba tak robić, żeby on w przyszłości
          wrócił, a najlepiej nie odchodził - stawianie sprawy na ostrzu noża i
          okazywanie pretensji (uzasadnione, owszem) sprawia, że dla niego to
          kropka nad "i". Oto jawi mu się obraz, który wyraził Ci już
          wcześniej: ona łagodny ideał, same zalety, święty spokój. Ty -
          pretensja, wyrzut, nacisk.
          Przepraszam za dosłowność opisu.
          Może inaczej....zdradzane osoby mają w zasadzie dwa wyjścia: albo
          zniosą upokorzenie i kierując się innymi względami doprowadzają do
          przywrócenia stanu rzeczy sprzed, albo stawiają sprawę na ostrzu i
          wtedy "nie ma zmiłuj".
          Uważam, że nie na co w tej chwili emocjonalnie dywagować.
          Potrzebujesz rozmowy z jakąś zaufana przyjaciółką, kimś
          doświadczonym...babką, ciotką, kimś, kto Was zna i z grubsza wie, jak
          było.
          Mężczyźni często wracają od kochanek, kiedy okazuje się, że sielanka
          to była, jak się spotykali sporadycznie, a na co dzień to już nie
          taka bajka...jeszcze nic straconego, jeśli mogę się tak wyrazić.
          Słuchaj....myślę, że jeszcze nie jesteś w stanie zdecydować co ma być
          dalej, więc wyłącz kompa i idź na spacer :).
          • olgucha_3 Re: Zdrada 14.06.10, 16:41
            Dzięki za wyjaśnienie. Powiem tak. Nie byłam dziamgotliwą czepliwą żoną, jednak
            wyrażałam swoje niezadowolenie z tego że przyszedł z pracy zasiadał przed tv
            żłopał piwo i nie dało się z nim rozmawiać bo warczał. Warczał na mnie, na syna
            i teraz wiem że jeśli nie wczoraj to za parę dni i tak by sobie odszedł. Wiele
            razy starałam się rozmawiać, pytałam co się dzieje, czemu na nas warczy.
            Odpowiedź zawsze była jedna, że jestem nadwrażliwa. Co do tego że dałam
            ultimatum, hmm a co miałam zrobić? Powiedziałam mu przedtem, że bardzo go
            kocham,że jestem gotowa wybaczyć tę zdradę, ale jeśli nie zakończy tamtego
            romansu to niestety nie możemy być razem. Wiem pisze bez ładu i składu, ale tyle
            myśli na raz tłoczy się w głowie. Może jestem głupia, ale liczę na to, że on wróci.
            • to.niemozliwe Re: Zdrada 14.06.10, 16:48
              Nie jesteś głupia, nie piszesz bez ładu i składu. Piszesz, jak osoba
              bardzo zraniona. Będzie teraz trudny czas podsumowań, bilansów,
              szukania winy w sobie, w mężu, leków, gniewu. To wszystko trudne. Na
              pewno z tego wyjdziesz.
              Powodzenia!
              :)
              • olgucha_3 Re: Zdrada 14.06.10, 17:25
                Dzięki za to co piszesz, jednak nie dziękuję a to że wyjdę z tego, żeby nie
                zapeszyć. Pozdrawiam.
    • klosowski333 Re: Zdrada 14.06.10, 18:02
      Kolejny forumowy fake. Ale oczywiscie nad podobnymi problemami mozna sie pochylic...
      • irisarco Re: Zdrada 14.06.10, 21:51
        Zgoda panie klosowski.
        'Dzisiaj odszedl'....hmmm
    • esteraj Re: Zdrada 17.06.10, 14:30
      Wiem jak bardzo cierpisz, bo przechodziłam to samo.
      Dla mnie to było półtora roku huśtawki.
      Zakochanie Twojego męża odebrało mu możliwość racjonalnego myślenia. On w tej
      chwili widzi beztroskie życie u boku kochanki, bo spotkania pozbawione było
      codziennych trosk, poza rzeczywistością.

      Pozwól mu odejść.
      Zabranianie, naleganie, branie na litość będzie wpływało na Twoją niekorzyść.
      Powiedz, że bardzo go kochasz i pragniesz jego szczęścia. To trudne, bo czujesz
      ból i rozgoryczenie. Czujesz niesprawiedliwość, bo żyłaś dla Waszego małżeństwa,
      dbałaś o nie, szłaś na kompromisy, a on jednym machnięciem ręki przekreśla to
      wszystko.
      Teraz na pewno wyobrażasz sobie jaki kochany i uczynny był dla niej, a nie dla
      Ciebie, chociaż to Ty najbardziej sobie na to zasłużyłaś.
      Jest to dla Ciebie ogromna lekcja o sobie samej. Teraz wyjdą błędy jakie
      wspólnie popełnialiście.
      Nie obwiniaj się jednak za całe zło, bo on też do niego się przyczynił poprzez
      ignorowanie Ciebie włączając tv i nie przejmując się sprawami rodzinnymi.
      Na Wasze oddalenie pracowaliście razem. Już teraz wiesz, że pretensjami,
      wymaganiami i krytyką nie stworzysz bliskości.

      Postaraj się maksymalnie oddalać od siebie ból. Spróbuj zacząć układać sobie
      życie bez niego. (W końcu zdarzają się takie sytuacje, kiedy mąż nagle umiera i
      trzeba dalej żyć)
      Zastanów się tak uczciwie czy rzeczywiście Twój mąż sprawiał, że byłaś
      szczęśliwa, czy to nie jest urażona duma, że tamta kobieta dostaje teraz to co
      należy się Tobie?
      Odrzuć takie myśli, bo kiedy Twojemu mężowi przyjdzie żyć z tą kobietą na co
      dzień, iluzja teraźniejszego raju pryśnie jak bańka mydlana.

      Siły i wytrwałości życzę.
    • malgosia403 Re: Zdrada 17.06.10, 16:50
      Kurde,a ja powiem krótko...kopnąć w dupę mocno,chociaż porządnie to boli.Ale z
      takim skubańcem to ja już nie mogłabym żyć!!!!
      • mausi12 Re: Zdrada 17.06.10, 19:57
        Kopnac w dupe to nietrudno,ale zapomniec 19 lat malzenstwa-to
        nielatwo.Zdrada,uczucie zmarnowanych lat...
        Facet poszukal inna,bo mysli,ze jeszcze cos mu sie nalezy od
        zycia,cos lepszego,ale czy napewno lepszego? U "tamtej" ma swiety
        spokoj???....poczekaj,na poczatku to normalne,bo ona cierpliwie
        wyslucha jego zwierzen,pocieszy,przytuli do cyca-ale to kiedys z
        kochanka bedzie miec wspolny dom i Ty myslisz,ze inna kobieta zawsze
        bedzie akceptowac jego TV i piwsko,tego ze nic nie robi??Ty-znasz
        meza,jego nawyki,co lubi a czego -nie.Akceptujesz to,ale czy inna
        potrafi i chce to wszystko znosic?Poczekaj,a jak bedzie chcial
        wrocic...
        Zacznij zycie od nowa.
        • sekwojadwa Re: Zdrada 17.06.10, 20:32
          Pozwól mu nacieszyć się inna.Nie dzwoń,nie szukaj kontaktu i nie
          wszczynaj awantur.Bądź obojętna.Wiem,że to bardzo,bardzo trudne,ale
          uwierz mi,bardzo skuteczne.Mąż wróci do Ciebie,ale myślę,że po
          pewnym czasie dojdziesz do wniosku,po co ktoś taki Ci potrzebny.Bądź
          konsekwentna.Trzymam za Ciebie kciuki.
        • malgosia403 Re: Zdrada 17.06.10, 20:55
          No przecież zdaje sobie sprawę,że to trudne,ale ja nie dałabym rady.Byłyby
          cholerne przekleństwa i psioczenia-no ale nie przy chopie,rzecz jasna.
    • olgucha_3 Re: Zdrada 27.06.10, 21:57
      Ehhh dziewczyny narobiło się jeszcze gorzej:-/ Wrócił 17 po dwóch dniach ponoć
      przemyślał i wrócił. Była sielanka przez 10 dni, ale w piątek nagle stwierdził,
      że jednak mnie nie kocha i wyprowadza się znów. Jakoś staram się pozbierać, ale
      ciężko mi jak patrzę na naszego syna, który bardzo cierpi. Dziś tatuś zadzwonił
      do niego i pierniczył przez parę minut jak to go strasznie kocha i że się o NAS
      martwi. Młody wył po tym fonie jak dziki a ja dostałam furii. Takiego ćwoka jak
      on to dawno nie widziałam. Wychodząc z domu po raz drugi nawet nam nie
      powiedział pocałujcie mnie w dupę a teraz się martwi. Rozerwie mnie zaraz
      najnormalniej w świeci:>
      • leda16 Re: Zdrada 27.06.10, 22:53
        Weź rozdzielność majatkową i niech sobie razem z kochanką kredyty spłacają. A na syna płaci?
        • olgucha_3 Re: Zdrada 27.06.10, 23:07
          Coś Ty. Wyprowadził się i zostawił mnie z zadłużonym mieszkaniem i bez środków
          do życia. Nic go nie obchodzi.
          • esteraj Re: Zdrada 30.06.10, 15:16
            To jest okropne kiedy zostaje się bez środków do życia, bo najlepsze lata
            poświęciło się na budowaniu ciepła rodzinnego, spełnianiu oczekiwań męża i bycia
            dobrą żoną. Jest to wielka niesprawiedliwość.

            Mój mąż podobnie w sposób psychologiczny nakłonił mnie do siedzenia w domu. Bał
            się, że kiedy zacznę się rozwijać, będę przebywać w innym środowisku, po prostu
            go zostawię. Wyczuwałam jego niepokój i zgodziłam się na zajmowanie domem. Kiedy
            urodziło się dziecko musiałam się nim zająć, bo w pobliżu nie było przedszkola,
            a dziadkowie prowadzili swoją działalność.
            Po 14 latach mój mąż stwierdził, że przecież mogłam rozwinąć swój interes i nie
            przeszkadzał mi w rozwoju zawodowym. Był to dla mnie cios poniżej pasa.
            (oczywiście też w tym czasie miał kochankę).

            Ta sytuacja nauczyła mnie wielkiej pokory. Schowałam swoją dumę i poszłam do
            pracy na akord, gdzie nie bardzo pracodawca liczy się z pracownikiem.
            Przygotowałam się, że moje życie będzie już taką wegetacją. Po roku harówki
            pojawiła się dla mnie szansa pracy biurowej (dzięki znajomościom, ale to nieważne).
            Chcę ukończyć dodatkowe kursy, bo nigdy nie wiadomo co może się przydać.

            Olgucho przestań łudzić się nadzieją, że Twój mąż coś zrozumie (sądzę, że to
            nastąpi ale do tego potrzeba czasu). Zacznij działać zamiast użalać się nad
            sobą. To nic nie da, a tylko odbierze Ci energię.
          • cotbus76 To na co dziewczyno czekasz aż komornik zapuka do 30.06.10, 15:29
            drzwi ?
            Po pierwsze jeżeli wspomniany wyżej młody jest dzieckiem i się uczy
            to złóż w jego imieniu pozew o alimenty (pamiętaj, aby na wszelki
            wypadek nie wpisywać więcej niż 500 zł miesięcznie, bo jak Twoje
            słoneczko zacznie się migać to więcej Ci nowy fundusz alimentacyjny
            nie wypłaci)
            Po drugie złóż wniosek o zasądzenie przez sąd obowiązku
            przekazywania przez twojego męża środków na utrzymanie rodziny, bo
            zgodnie z prawem rodzinnym do czasu rozwodu jest on obowiązany
            przyczyniać się do zapewnienia rodzinie czyli Tobie i dziecku
            środków utrzymania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka