Dodaj do ulubionych

Saint Patrick's Day 2026

17.03.26, 19:11
...i nie mogę przestać zazdrościć Irlandczykom. Nie, nie tylko muzyki. Choć oczywiście też.

Niby są jak Polacy: katolicy i pijanice, ale jednak potrafili sobie poradzić z wszechwładzą kościoła. Oni mogli, czemu my nie możemy się wyrwać z tej czarnej d..y?

Ech.....



Obserwuj wątek
    • zimna-wodka Re: Saint Patrick's Day 2026 18.03.26, 11:05
      Wreszcie coś co się nam obojgu podoba. I muszę ci podziękować. Kiedyś, dawno temu był taki serial "Historia muzyki rozrywkowej" . Był odcinek o piosenkach protestu zilustrowany pewnym nagraniem. Nie podali kto i co a ja szukałem aż zapomniałem. Przypomniałaś i znalazłem. Nie jest oryginalna wersja ale bardzo zbliżona do tego co usłyszałem 40-50 lat temu i co mnie zauroczyło.

      • dorota_333 Re: Saint Patrick's Day 2026 18.03.26, 13:13
        Piękny kawałek, doskonale zinstrumentalizowany, solówka gitarowa cudo.

        To właśnie uwielbiam w celtyckim rocku/punku, że jest to najpiękniejszy wk..rw świata. Jak ma się ochotę komuś przywalić to nie ma lepszej muzyki. No i ich cała muzyka "pijacka", pubowa. Tego niestety nie mamy.
        • zimna-wodka Re: Saint Patrick's Day 2026 18.03.26, 13:31
          dorota_333 napisała:

          > Piękny kawałek, doskonale zinstrumentalizowany, solówka gitarowa cudo.
          >
          > To właśnie uwielbiam w celtyckim rocku/punku, że jest to najpiękniejszy wk..rw
          > świata. Jak ma się ochotę komuś przywalić to nie ma lepszej muzyki. No i ich ca
          > ła muzyka "pijacka", pubowa. Tego niestety nie mamy.

          No właśnie. Tak opisywałem ten kawałek - chce się dać w mordę. A serial leciał chyba w 80 roku (albo 81). Tyle lat szukania...
          Wersja oryginalna jest spokojniejsza ale ta urzeka dynamiką.

          Polecam tekst. Trudno zrozumieć z samego clipu (a może cię nie doceniam?) więc polecam tekstowo.pl. Tłumaczenie dobre, moim zdaniem.
          • dorota_333 Re: Saint Patrick's Day 2026 18.03.26, 13:50
            O, tekst jest mocny. I przyznam sie, że słuchając tylko ogólny zarys wyciągnęłam z tego. No, piękne.
          • zimna-wodka To może ty wiesz 18.03.26, 13:55
            Dawno temu znalazłem gdzieś opis i tekst piosenki. Źródło oddałem bezpowrotnie, tekst był w języku szkockim, a z opisu pamiętam tak:

            Na wiejskiej zabawie gdzieś w Szkocji młodzież rozsypała na podłodze owoce dzikiej róży. Tańczono ostro a panie wówczas nie używały majtek. Efekt łatwy do przewidzenia, było tak ludycznie, że wieści wśród włościan krążyły długo a nawet powstała piosenka.
            Piosenka stała się sławna kiedy podczas Londyńskiej parady zwycięstwa na zakończenie WWII oddziały szkockie odśpiewały ją przed Churchillem i innymi dostojnikami. A śpiewali długo bo kolejne pokolenia dopisały kolejne zwrotki tak, że opowieść praktycznie nie miała końca.

            I może ty wiesz co to było, jakaś muzyka, tekst...

            PS. Podobno Churchillowi się podobało.
            • dorota_333 Re: To może ty wiesz 18.03.26, 14:27
              Nie słyszałam o tym (zabawne świntuszenie), ale jak odpowiednio zadać pytanie wujkowi Google ("rosehips on the floor scottish song churchill"), to się okazuje, że jest nawet strona w Wiki:

              en.wikipedia.org/wiki/The_Ball_of_Kirriemuir
              ...a tam po przypisach coś znajdziesz.
              • zimna-wodka Re: To może ty wiesz 18.03.26, 14:39
                Genialna jesteś! Pomyliłem defilady ale reszta się zgadza.
                  • dorota_333 No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 14:33
                    ...bo na pacyfizm jestem silnie uczulona.

                    To na koniec dam tą samą piosneczkę, ze źródła, w którym ją znalazłam. Fragment nowego serialu o Sherlocku Holmesie i ilustracja krótkiej bójki; przy mordobiciu ta muzyka jest genialna:





                    To jest właśnie błysk geniuszu anglosaskiego (w szerokim znaczeniu), żeby do dziewczyny i do bitki iść z muzyką.

                    Make war not random f*cking.
                    • zimna-wodka Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 15:13
                      To się wykaż i znajdź samą piosenkę.
                      A co do pacyfizmu - zrozumiałaś słowa tej piosenki co linkowałem? W sensie przetłumaczyłaś sobie? Jeśli nie to skorzystaj z tekstowo - tak jak poprzednio.
                      A w ogóle to o pacyfizmie bym z tobą pogadał. W końcu ktoś o poglądach liberalnych powinien być pacyfistą. Uczulenie na pacyfizm to raczej domena nazioli którzy chwalą wojnę na której giną INNI.
                      A ci INNI giną bo muszą (nikt ich o zdanie nie pyta) albo dlatego, że są kompletnymi idiotami bo wierzą w "świętą (kurva mać) sprawę.

                      PS A np. na Remarque'a, Szwejka, Paragraf 22, Cichy Don też jesteś uczulona?
                        • dorota_333 Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 16:06
                          Umiarkowany erotyk.
                      • dorota_333 Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 16:05
                        Zrozumiałam słowa piosenki i współczuję Johnniemu.

                        O pacyfizmie już rozmawialiśmy. W skrócie: ruch pacyfistyczny został tak skompromitowany w okresie zimnej wojny, że nic nie zostało z idei. Skompromitowany, ponieważ istniał niemal wyłącznie w demokratycznych krajach Zachodu i był niczym innym jak sowiecką agenturą bądź pod sowieckim wpływem. Pacyfistów w samym ZSRR można policzyć na palcach jednej ręki; byli to dysydenci i skończyli w psychuszkach.

                        Tymczasem pacyfizm w krajach Zachodu aktywnie działał na rzecz dominacji sowieckiej. Z takimi sukcesami jak masowa krytyka amerykańskiej interwencji w Wietnamie, przez którą Wietnam został oddany w ręce komunistów. Bardzo skuteczny cios w plecy amerykańskiej armii.

                        Bo to jest tak, że w krajach demokratycznych ruch pacyfistyczny działa, a w krajach autorytarnych - z natury agresywnych - jakoś go nie ma. Patrz przykład obecnej Rosji. Inaczej to ujmując: pacyfizm rozbraja tych, którzy i tak nie zaatakują pierwsi a nie obchodzi tych, którzy mordują bez wahania.


                        Tak nawiasem: myślę, że poparcie dla idei pacyfizmu może się wiązać z niezdrowym stosunkiem do własnej agresji. Niektórzy ludzie swoją naturalną agresywność - np. nawet słuszny gniew - represjonują, wypierają. Stąd fantazje o świecie bez przemocy. A czasem niestety trzeba komuś w mordę dać, słusznie i sprawiedliwie.
                        • zimna-wodka Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 21:49
                          dorota_333 napisała:


                          > Tak nawiasem: myślę, że poparcie dla idei pacyfizmu może się wiązać z niezdrowy
                          > m stosunkiem do własnej agresji. Niektórzy ludzie swoją naturalną agresywność -
                          > np. nawet słuszny gniew - represjonują, wypierają. Stąd fantazje o świecie bez
                          > przemocy. A czasem niestety trzeba komuś w mordę dać, słusznie i sprawiedliwie
                          > .

                          Podobno najbardziej pacyfistyczną powieścią jest "Na zachodzie bez zmian". To może przejedź się po niej, także po Szwejku i Paragrafie 22 zamiast powtarzać o głupich hippisach i mądrym Johnsonie.
                          Czekam ciekaw twojej krytyki tej durnej pisaniny.
                          • dorota_333 Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 23:10
                            Remarqua nie czytałam, Szwejka uwielbiam (jak może zauważyłeś), Paragraf 22 takoż.

                            Tyle że to nie ma nic do pacyfizmu. Wojna jest najgorszą rzeczą na tym świecie, ale czasem jest nieunikniona a próby uniknięcia konfliktu zbrojnego za wszelką cenę kończą się...właśnie konfliktem zbrojnym.

                            W dwudziestoleciu międzywojennym (teraz tak nazywamy ten okres, wtedy to było "po Wielkiej Wojnie") elity (i pewnie społeczeństwa) nastawione były na uniknięcie konfliktu wszelkimi możliwymi sposobami. Doskonale wykorzystał to Adolf Hitler - tak nawiasem mówiąc, w wielu wywiadach i przemówieniach przedstawiał się jako obrońca pokoju.

                            Pacyfizm Zachodu lat 20-tych i 30-tych zakończył się powszechną rzezią.

                            W sumie trudno o ideę, która byłaby bardziej przeciwskuteczna.
                        • zimna-wodka Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 23:05
                          dorota_333 napisała:


                          > Tymczasem pacyfizm w krajach Zachodu aktywnie działał na rzecz dominacji sowiec
                          > kiej. Z takimi sukcesami jak masowa krytyka amerykańskiej interwencji w Wietnam
                          > ie, przez którą Wietnam został oddany w ręce komunistów. Bardzo skuteczny cios
                          > w plecy amerykańskiej armii.

                          Miałem tego nie ruszać ale nie zdzierżyłem. Czy mam zrozumieć, że młodzi obywatele USA pałali żądzą oddania życia i zdrowia za powstrzymanie komunizmu w płd-wsch Azji ale zdeprawowała ich sowiecka propaganda wszechobecna na świecie a w Ameryce szczególnie? Czy oddawanie życia albo zdrowia za fanaberie władców jest mądre i chwalebne?
                          To mam pytanie. Jest wojna, całkiem świeża. Dla kogoś jest sprawiedliwa , dla kogoś nie. Wybierz sobie tą stronę sprawiedliwą a potem urżniemy ci nóżkę - właśnie jako wyraz twojego uznania dla wojny sprawiedliwej. Albo rączkę, pomyślimy. Nie tłumacz, że strona dla której się poświęcasz tego nie zauważy. To oczywiste. Władców interesują co najwyżej statystyki. I to nie ilość urżniętych nóżek czy główek tylko jej wpływ na słupki poparcia.
                          Chcesz zostać kaleką w imię słupków poparcia? A może wolałabyś polanie napalmem, gaz musztardowy albo wyprucie flaków bagnetem? Wybieraj, asortyment jest duży.
                          • dorota_333 Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 21.03.26, 23:11
                            Odpowiadam postem powyżej: pacyfizm prowadzi do wojny.
                            • zimna-wodka Re: No, nie nie kończmy akcentem pacyfistycznym 22.03.26, 12:29
                              To poczytaj Remarque'a. Bo warto. I zrozum jedno. Pacyfizm NIE JEST nadstawianiem drugiego policzka. Zafiksowałaś na kontrkulturze żyjącej raptem kilka lat, w historii świata ważnej ale niekoniecznie godnej naśladowania. W końcu hippisi albo wymarli (np. na skutek chorób czy narkotyków) albo stali się szanowanymi obywatelami z sentymentem wspominający długie włosy i kolorowe kiecki.
                              Remarque, Hasek, Heller nie byli hippisami. W tym co pisali była miażdżąca krytyka wojny jako takiej; widzianej z perspektywy szarego człowieka. Zmuszonego do szafowania własnym życiem w imię czegoś czego nie rozumie i co go ni cholery nie obchodzi. Szwejk nie chciał umierać za najjaśniejszego pana a Yossarian za pułkonika Catharta. Bohater piosenki Johnny został kaleką skazanym na nędzę w wojnie na Cejlonie. Kurva, co on miał do Cejlonu?
                              Wojna jest kompletnym absurdem. Zarabiają na niej tylko władcy (kiedyś) albo producenci broni (współcześnie).
                              I to jest pacyfizm. Hair do tego się dokłada jako barwny punkcik ale bez znaczenia. Sam czuję się hippisem bo jestem przeciw wojnie, lubię kwestionować schematy, cenię sobie niezależność i mam długie (coraz rzadsze) włosy. Tylko tyle i aż tyle.

                              Gdy znów do murów klajstrem świeżym
                              Przylepiać zaczną obwieszczenia,
                              Gdy »do ludności«, »do żołnierzy«
                              Na alarm czarny druk uderzy
                              I byle drab, i byle szczeniak
                              W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
                              Że trzeba iść i z armat walić,
                              Mordować, grabić, truć i palić;
                              Gdy zaczną na tysiączną modłę
                              Ojczyznę szarpać deklinacją
                              I łudzić kolorowym godłem,
                              I judzić »historyczną racją«
                              O piędzi, chwale i rubieży,
                              O ojcach, dziadach i sztandarach,
                              O bohaterach i ofiarach;
                              Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
                              Pobłogosławić twój karabin,
                              Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
                              Że za ojczyznę — bić się trzeba;
                              Kiedy rozścierwi się, rozchami
                              Wrzask liter z pierwszych stron dzienników
                              A stado dzikich bab — kwiatami
                              Obrzucać zacznie »żołnierzyków«. —
                              — O przyjacielu nieuczony,
                              Mój bliźni z tej czy innej ziemi!
                              Wiedz, że na trwogę biją w dzwony
                              Króle z panami brzuchatemi;
                              Wiedz, że to bujda, granda zwykła,
                              Gdy ci wołają: »Broń na ramię!«,
                              Że im gdzieś nafta z ziemi sikła
                              I obrodziła dolarami;
                              Że coś im w bankach nie sztymuje,
                              Że gdzieś zwęszyli kasy pełne
                              Lub upatrzyły tłuste szuje
                              Cło jakieś grubsze na bawełnę.
                              Rżnij karabinem w bruk ulicy!
                              Twoja jest krew, a ich jest nafta!
                              I od stolicy do stolicy
                              Zawołaj, broniąc swej krwawicy:
                              »Bujać — to my, panowie szlachta!«


                              Julian Tuwim - hippis.
                              • dorota_333 Jakież to głupie, o Boże 22.03.26, 14:25
                                ...wiersz Tuwima to głupota skrajna. Aż sprawdziłam, kiedy go opublikował - w 1929 - czyli nie było jeszcze bezpośredniego zagrożenia faszyzmem (bo wtedy taki wiersz byłby głupotą g..nianą), ale i tak to głupie.

                                Schłodzony, jakbyś nie rozumiał: to, że wojna jest złem, to rzecz oczywista, nikt z tym nie dyskutuje. Ale wojna czasem bywa konieczna - np. obronna, lub przeciw agresywnemu państwu totalitarnemu. I wtedy Heller ze swoim Paragrafem 22 jakby trafia kulą w płot. Co nie zmienia faktu, że to książka kapitalnie zabawna.

                                Samo fiksowanie się na myśli "wojna to samo zło" jest bezdennie, przykro głupie.

                                > Remarque, Hasek, Heller nie byli hippisami

                                Życiorys Haszka wymyka się prostym opisom:

                                dzieje.pl/kultura-i-sztuka/rocznica-smierci-jaroslawa-haszka-autora-przygod-dobrego-wojaka-szwejka


                                ...więc przedstawianie go jako wzoru pacyfisty jest ryzykowne (co nie zmienia mojego uwielbienia dla Szwejka).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka