Dodaj do ulubionych

Walczmy z glupota GW i tzw. analitykow

15.03.05, 23:24
i nauczmy sie czytac dane statystyczne. K.rwa, chyba przestane czytac ten
szmatlawiec nawet w necie!

Otoz zobaczylem dzis taki kwiatek, ktory omal mnie z nog nie zwalil.
Przeczytajcie uwaznie.

Eksport nieczuły na złotego?

pat 15-03-2005 , ostatnia aktualizacja 15-03-2005 18:58

W styczniu wyeksportowaliśmy towary za 5,14 mld euro. To aż o 32 proc. więcej
niż w styczniu 2004 r.! To także lepszy wynik niż zanotowany w całym 2004 r. -
według GUS eksport w tym czasie zwiększył się o 25,6 proc.

Pod względem eksportu styczeń 2005 r. był lepszy niż jakikolwiek miesiąc w
całym 2004 r. W styczniu podwoił się eksport do Rosji, a do Norwegii wzrósł
prawie o 200 proc.

W tym samym czasie import był wart 5,44 mld euro, czyli o 17,6 proc. więcej
niż rok temu. Nasz deficyt handlowy wyniósł niespełna 300 mln euro, jednak w
handlu z krajami UE (tam kierujemy 80 proc. eksportu i 66 proc. importu)
mieliśmy nadwyżkę 500 mln euro.

Analitycy są zaskoczeni tak dobrymi danymi o eksporcie. - Ciekawe, czy taką
samą dynamikę pokażą też dane NBP, które uwzględniają przepływy środków w
systemie bankowym. Opierając się na danych o eksporcie tylko z mojego banku,
prognozowałem że wzrost eksportu w styczniu wyniósł 20 proc. - mówi Ryszard
Petru, główny ekonomista Banku BPH. Zastrzega jednak, że i taka dynamika
byłaby bardzo dobrym wynikiem."

Tyle GW i Petru, ktorego zreszta analize zmieszalem z blotem w innym watku.
Coz przetarlem oczy jeszcze raz i postanowlem spojrzec do danych zrodlowych GUS-u.

www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/ceny_handel_uslugi/obroty_handl_zagr/2004/I-X2004.htm
www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/ceny_handel_uslugi/obroty_handl_zagr/archiwum.htm
No a teraz rozprawmy sie z nasza "nieczuloscia" eksportu. Skupmy sie na
ostatnim kwartale ubieglego roku, kiedy aprecjacja kursu PLN spowodowala, ze
znaczna czesc eksporterow znalazla sie ponizej progu oplacalnosci, co przyznal
zarowno NBP jak i nasz nieszczesny BPH, oraz na cytowanych wynikach stycznia br.

Wyniki eksportu (w mld PLN):
pazdz 04 - 27,3; dynamika m/m + 30%
list 04 - 25,1; dynamika m/m - 8%
grudz 04 - 23,3; dynamika m/m - 7%
stycz 05 -21,1; dynamika m/m - 9%

A teraz w EUR:
pazdz 04 - 6,3; dynamika m/m + 11%
list 04 - 5,8; dynamika m/m - 7%
grudz 04 - 5,4; dynamika m/m - 7%
stycz 05 - 5,1; dynamika m/m - 5%

Jak widac dynamika wzrostu lub spadku eksportu wyrazona w obydwu walutach jest
rozna, poniewaz mielismy do czynienia w ciagu 2004 roku z silna aprecjacja PLN
(mniej wiecej z poz. 4,8 w styczniu 2004 na 4,1 za EUR w styczniu 2005).

Konkludujac - nasz eksport spada trzeci miesiac z rzedu z dynamika 7-9% m/m, a
wiec porownania r/r sa gowno warte. Co z tego, ze eksport wyrazony w EUR r/r
zwiekszyl sie o 32% (ale w PLN juz tylko o 15%), kiedy od października 2004
roku obserwujemy prawdziwe zalamanie eksportu. Co gorsze dane lutowe beda na
100% gorsze niz styczniowe, a w wiec niebezpieczny trend spadkowy tylko sie
poglebi, tym bardziej, ze bedziemy miec do czynienia ze slynnym juz "efektem
bazy". W rekorodwym kwietniu 2004 r. (przy okazji z gruntu falszywe jest
zdanie "Pod względem eksportu styczeń 2005 r. był lepszy niż jakikolwiek
miesiąc w całym 2004 r.) eksport siegnal prawie 33 mld PLN, w porownaniu z 21
mld PLN w styczniu 2005 (co wyglada dobrze jedynie w zestawieniu z 18 mld PLN
w styczniu 2004). Tyle stytystyka.

Balcerowicz i Petru musza odejsc! Moga zabrac ze soba Krzysia Rybinskiego i
dziennikarzy GW.
Obserwuj wątek
    • wislok1 Taaa 15.03.05, 23:35
      Propaganda dla kretynów
    • przycinek.usa dowiodles wlasnie klamstwa GW. 15.03.05, 23:46
      "Pod względem eksportu styczeń 2005 r. był lepszy niż jakikolwiek miesiąc w
      całym 2004 r."

      A ponizej zacytowane dane:

      Wyniki eksportu (w mld PLN):
      pazdz 04 - 27,3;
      list 04 - 25,1;
      grudz 04 - 23,3;
      stycz 05 -21,1;


      Widac od razu, ze powyzsze zdanie nie ma nic wspolnego z prawda.
      Klamia w zywe oczy.
      • robisc Re: dowiodles wlasnie klamstwa GW. 15.03.05, 23:52
        przycinek.usa napisał:


        > Widac od razu, ze powyzsze zdanie nie ma nic wspolnego z prawda.
        > Klamia w zywe oczy.

        Dziennikarzom ostatecznie mozna darowac, ale to co p...doli Petru, to sie w
        glowie nie miesci.
    • robisc prawidlowy link do wynikow stycznia 2005 15.03.05, 23:51
      www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/ceny_handel_uslugi/obroty_handl_zagr/2005/I2005.htm
    • przycinek.usa glupota GW jest nieskonczona: 16.03.05, 03:55
      Już PO inwestorach?

      Konrad Niklewicz 15-03-2005 , ostatnia aktualizacja 15-03-2005 16:58

      Co by tu zrobić, żeby inwestorów bardziej zniechęcić do inwestowania w Polsce?
      Platforma Obywatelska właśnie odpowiedziała na to pytanie

      Zdecydowana większość jej posłów (dokładnie 46), wespół w zespół z
      przedstawicielami Samoobrony, PiS i LPR, zagłosowała w ubiegły piątek za
      odrzuceniem rządowego projektu ustawy o finansowym wspieraniu inwestycji o
      dużym znaczeniu dla gospodarki.

      Utopiona ustawa miała być narzędziem do przyciągania do Polski dużych
      inwestorów. Choćby koncernów samochodowych, które w ostatnich latach wolały
      budować nowe fabryki aut (i dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy) u naszych
      południowych sąsiadów.

      Rządowa ustawa przewidywała, że każdego roku kilku wybranych inwestorów
      dostanie od ministra gospodarki dotację. Do podziału byłoby 200 mln zł. Na
      grant mógłby liczyć tylko taki inwestor, który zadeklarowałby przynajmniej 40
      mln euro inwestycji, tworząc nie mniej niż 500 nowych miejsc pracy. Im większa
      inwestycja - tym większe szanse na wsparcie publiczne. Proste? Proste.

      Jednak nie dla wszystkich. Platforma uznała, że głównym beneficjentem byłyby
      zagraniczne koncerny i te pieniądze im się nie należą. Platforma powoływała się
      też na argumenty doktrynalne (trzeba tępić rozdawnictwo pieniędzy budżetowych)
      oraz praktyczne (te 200 mln zł lepiej wydać na budowę infrastruktury).

      I jeden, i drugi argument nie obroni się w zderzeniu z rzeczywistością. Drogi
      powinniśmy budować za pieniądze, które hojną ręką daje nam Unia Europejska.
      Unia nigdy nie da pieniędzy na to, żebyśmy mogli kusić nimi wielkie koncerny
      zagraniczne. Takie prezenty muszą pochodzić z państwowej kasy. Doskonale
      rozumieją to nie tylko Słowacy i Czesi, ale także np. Niemcy. Władze federalne
      dały niedawno koncernowi elektronicznemu AMD aż 676 mln euro dotacji, by
      zdecydował się zbudować nową fabrykę mikroprocesorów w Saksonii. Możemy
      ubolewać nad tym, że pomoc publiczna staje się kartą przetargową w zdobywaniu
      inwestorów - ale takie właśnie są europejskie realia. Żyjemy w czasach, w
      których przychylność inwestorów trzeba kupować. O ironio, Polska bije wszelkie
      europejskie rekordy w rozdawaniu pomocy publicznej (ponad 26 mld zł w 2003
      r.!), tyle że te pieniądze znikają w kopalniach, nierentownych hutach i na
      wiecznie spóźnionej kolei.

      Paradoksalnie, w samej Platformie są politycy, którzy to rozumieją. Siedmioro
      posłów PO głosowało za ustawą. Wśród nich Adam Szejnfeld, szef sejmowej komisji
      gospodarki, który miał wiele okazji, by bezpośrednio od inwestorów usłyszeć, co
      im się w Polsce nie podoba i czego by oczekiwali. Próbował przekonać partyjnych
      kolegów, jednak bez powodzenia. Szkoda.


      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33211,2602331.html
      • robisc dlaczego? 16.03.05, 06:15
        tez chcialbym fabryki mikroprocesorow w Polsce; natomiast PO sie nie dziwie -
        lepiej realizowac wlasne niz cudze projekty;
      • plopli GW ma rację 16.03.05, 11:48
        Niklewicz ma rację. Może ci się nie podobać, że przyciąganie inwestycji polega
        po prostu na rozdawaniu kasy, ale to jest zupełnie inna sprawa.
        Nie rozumiem też uwagi Robiego. Skoro Sztenjfeld głosował za ustawą, to
        najwyraźniej PO nie ma własnego projektu. Topienie tego, który zgłosił rząd jest
        kompletną głupotą i przejawem politykierstwa w najgorszym wydaniu.
        • przycinek.usa GW NIE MA RACJI. 16.03.05, 17:15
          DLACZEGO w Polsce najpierw ustala sie ZA WYSOKIE PODATKI, a potem w imie walki
          z bezrobociem - UZNANIOWO - obniza sie je wybranym? Co? Dlaczego dowala sie te
          podatki innym - nie majacym przelozenia na wladze ludziom jak wy?

          W Polsce rynek pojazdow uzywanych tworzy wiecej miejsc pracy jak producent
          pojazdow nowych. Pamietaj, ze to chodzilo o wydatek pieniedzy z POLSKIEGO
          budzetu panstwa na "zachety" - czytaj - dotacje do kolejnej fabryki. Za te
          nieprzyznane "ulgi" powstanie w Polsce wiecej miejsc pracy niz w tej fabryce i
          otoczeniu.

          Decyzja o zablokowaniu takiej "pomocy" jest decyzja sluszna pod kazdym wzgledem.

          Cytuje:
          "Utopiona ustawa miała być narzędziem do przyciągania do Polski dużych
          inwestorów. Choćby koncernów samochodowych,"

          I oswiadczam, ze to sluzyloby w pierwszej kolejnosci do rabowania budzetu
          panstwa z pieniedzy, ktore potem ktos zabierze z WASZYCH kieszeni.

          Najpierw bezrobocie jest kreowane przez dzialania wladzy podnoszacej bariery
          (podatki i rejestracje) a nastepnie wladza podnosi podatki w imie walki z
          bezrobociem i zachet dla "wielkich inwestorow".

          Problem w tym, ze zwykli ludzie nie dostrzegaja tych wielkich inwestorow
          dookola siebie. A takich jest pelno. Sa dookola was i mogliby zlikwidowac to
          wasze bezrobocie szybciej jak zagraniczni. No ale skoro macie takich politykow,
          jak Giertych, ktory mowi, ze PKN byl sprzedany za tanio, to znaczy, ze macie
          nie tylko obecne wladze ale i przyszle wladze pograzone w pomrocznosci jasnej.

          NIKLEWICZ NIE MA RACJI.

          Sa tysiace publikacji naukowych dowodzacych takim ludziom nieslusznosci.
          Nie zabiera sie "rozproszonych" gospodarczo pieniedzy poprzez podatki w celu
          poswiecenia tego dla lapowki jakiemus cwaniakowi, ktory sie lokalnie dopchal do
          rzadu. To tworzy niebezpieczne gospodarczo precedensy. I niszczy rynek.
          • plopli Re: GW NIE MA RACJI. 16.03.05, 23:48
            przycinek.usa napisał:

            > DLACZEGO w Polsce najpierw ustala sie ZA WYSOKIE PODATKI, a potem w imie walki
            > z bezrobociem - UZNANIOWO - obniza sie je wybranym? Co? Dlaczego dowala sie te
            > podatki innym - nie majacym przelozenia na wladze ludziom jak wy?

            Pomoc publiczna funkcjonuje wszędzie na świecie i jest dostępna nie tylko dla
            tych, którzy mają przełożenie na władzę (choć tym jest łatwiej). Decyzje te
            zwykle nie mają charakteru uznaniowego, choć z pewnością jest tam pewien zakres
            swobodnej oceny (takie tam prawnicze gadanie). Nie twórzmy utopii, że oto Polska
            będzie wprowadzać jasne zasady, niskie podatki, brak dotacji, etc. i zachwyceni
            tym staniem rzeczy inwestorzy będą do nas walić drzwiami i oknami. Część z nich,
            jak nie dostanie pieniędzy to nie przyjdzie. W takim przypadku lepiej policzyć,
            czy to się opłaca, i jeśli tak, to dać. Nie mówię, że tak jest super i wogóle.
            Taka jest rzeczywistość i lepiej się z nią pogodzić.

            > W Polsce rynek pojazdow uzywanych tworzy wiecej miejsc pracy jak producent
            > pojazdow nowych. Pamietaj, ze to chodzilo o wydatek pieniedzy z POLSKIEGO
            > budzetu panstwa na "zachety" - czytaj - dotacje do kolejnej fabryki. Za te
            > nieprzyznane "ulgi" powstanie w Polsce wiecej miejsc pracy niz w tej fabryce i
            > otoczeniu.

            Najpierw zobacz, ile w Polsce sprzedaje się pojazdów nowych, a ile używanych.
            Wówczas ilośc miejsc pracy w obu sektorach będzie zrozumiała. Jakoś nie podoba
            mi się, żeby moje pieniądze szły na miejsca pracy umożliwiające zalewanie Polski
            jeszcze większą ilością złomu. Wolę dołożyć do tych fabryk.

            > I oswiadczam, ze to sluzyloby w pierwszej kolejnosci do rabowania budzetu
            > panstwa z pieniedzy, ktore potem ktos zabierze z WASZYCH kieszeni.

            Zupełnie nie liczysz wpływów z podatków pracowników i kooperantów.


            > No ale skoro macie takich politykow,
            > jak Giertych, ktory mowi, ze PKN byl sprzedany za tanio, to znaczy, ze macie
            > nie tylko obecne wladze ale i przyszle wladze pograzone w pomrocznosci jasnej.

            Cieszę się, że zmieniłeś zdanie o Giertychu wink.
            • przycinek.usa Re: GW NIE MA RACJI. 17.03.05, 00:27
              "Wówczas ilośc miejsc pracy w obu sektorach będzie zrozumiała. Jakoś nie podoba
              mi się, żeby moje pieniądze szły na miejsca pracy umożliwiające zalewanie Polski
              jeszcze większą ilością złomu. Wolę dołożyć do tych fabryk.
              Zupełnie nie liczysz wpływów z podatków pracowników i kooperantów."

              Ujme to inaczej.
              1) Obywatele kupia 4 samochody uzywane zamiast 1 nowego.
              Na drodze znajdzie sie 4 samochody i ich eksploatacja stworzy 4 razy wiecej
              miejsc pracy. Sprzeda sie 4 razy wiecej czesci zmiennych, a nawet wiecej, bo
              stare psuja sie czesciej. Kooperanci zarobia i mechanicy i konsumenci, bo zysk
              kasowy z operacji zaoszczedzenia pieniedzy na kazdym z 4 samochodow pozostaje
              na rynku i jest reinwestowany.

              2) Dot. produkcji i kooperantow nowych pojazdow: mialbys racje, gdyby produkcja
              szla na eksport. Tymczasem rynek pojazdow nowych jest waski, wobec czego
              kolejny producent odbiera czesc rynku wewnetrznego obecnym producentom, a efekt
              kasowy jest taki, ze placa oni mniejszy podatek. Powstaje troche miejsc pracy w
              jednym miescie a spada produkcja w drugim miescie. Panstwo per saldo wychodzi
              na minus, poniewaz zwalnianym pracownikom musi np. przez 6 miesiecy wyplacac
              zasilek. Podczas gdy ci, ktorzy znalezli zatrudnienie w nowej fabryce na ogol
              zasilku juz nie odbierali. Na rynku ulokowana zostaje sprzedaz tej samej
              wielkosci, a JEDEN producent zyskuje pieniadze z twoich podatkow.


              Ty tracisz na podatku i na rynku jest mniej pieniedzy a Vice Versa triumfuje,
              bo te pieniadze sa per saldo zmniejszeniem kosztu inwestycji co mozna uznac za
              przeniesienie kasowe. Prawda jest tez, ze te pieniadze sa transferowane.

              -------------------------

              Posrednim dowodem na powyzsze jest wzrost importu pojazdow i wzrost wplywow
              celnych na granicy. Rynek zawsze wybiera rozwiazania tansze i bardziej
              efektywne. Sa to transakcje podwyzszajace PKB. (Gdyby tych transakcji nie bylo,
              to nie byloby takiego obrotu pieniadza, a czesc obywateli faktycznie kupiloby
              samochody nowe a czesc ZREZYGNOWALOBY z kupna z powodu bariery ceny.) ZAWSZE,
              kiedy dochodzi do transakcji, to dochodzi do tworzenia miejsc pracy.

              Jezeli nastapil tak wielki import pojazdow, a nastepnie spadek sprzedazy nowych
              pojazdow, to znaczy, ze wewnatrz rynku zostala zaspokojona duza nierownowaga
              popytowa i zostaly stworzone nowe miejsca pracy. Zostaly uruchomione ogromne
              rezerwy pieniezne. Prywatne pieniedze obywateli, ktorzy zdecydowali sie kupic
              tansze pojazdy w takiej ilosci.

              Doszlo do transakcji, do ktorych nie dochodzilo wczesniej!

              Jest to dla mnie objaw NIEAKCEPTACJI rynku dla obecnie istniejacych uwarunkowan
              prawnych w tym cen nowych pojazdow. Inwestycje w rynek nowych pojazdow sa
              ryzykowne i malo oplacalne. To zas oznacza, ze trudno oczekiwac zagranicznych
              inwestorow. Dawanie im lapowek jest tym bardziej glupie.

              Bo miejsca pracy nie tworza sie same, tylko tworzy je popyt konsumentow, ktorzy
              te produkty kupuja. Konsumenci zas powiedzieli wyraznie, ze nie maja ochoty
              kupowac nowych. Tak jak nie maja juz ochoty na placenie wiekszych podatkow.
              • plopli Re: GW NIE MA RACJI. 17.03.05, 00:59
                przycinek.usa napisał:

                > Ujme to inaczej.
                > 1) Obywatele kupia 4 samochody uzywane zamiast 1 nowego.
                > Na drodze znajdzie sie 4 samochody i ich eksploatacja stworzy 4 razy wiecej
                > miejsc pracy. Sprzeda sie 4 razy wiecej czesci zmiennych, a nawet wiecej, bo
                > stare psuja sie czesciej. Kooperanci zarobia i mechanicy i konsumenci, bo zysk
                > kasowy z operacji zaoszczedzenia pieniedzy na kazdym z 4 samochodow pozostaje
                > na rynku i jest reinwestowany.

                Możesz jeszcze doliczyć masę złomiarzy, którzy ten shit będą musieli zbierać po
                rowach i lasach i kilku chemików, którzy bedą mysleć nad oczyszczaniem atmosfery
                trutej przez te pojazdy. Tylko kto za to zapłaci? Czy nie ja z podatków?
                >
                > 2) Dot. produkcji i kooperantow nowych pojazdow: mialbys racje, gdyby
                > produkcja szla na eksport.

                Znaczna część produkcji motoryzacyjnej idzie na eksport (Fiat, GM/Opel, Toyota,
                VW), gdyby mieli produkować wyłącznie na rynek polski już dawno pozamykaliby te
                zakłady.

                > Na rynku ulokowana zostaje sprzedaz tej samej wielkosci, a JEDEN producent
                zyskuje pieniadze z twoich podatkow.

                Nie bierzesz pod uwagę tego, że na konkurencyjnym rynku producent, który zyska
                zewnętrzne finansowanie w postaci dotacji, może te dodatkowe środki przeznaczyć
                na obniżenie cen. Z jednej strony już samo to poszerzy rynek, a z drugiej zmusi
                do obniżek innych producentów, prowadząc do dalszego zwiększenia dostępności
                produktów.

                Nie wziąłeś też pod uwagę, że ja nie twierdzę, że te pieniądze należy rozdawać.
                Nie twierdzę też, że jest to rozwiązanie najlepsze z możliwych. Należy jednak
                dać te pieniądze tym, którzy inaczej tutaj nie przyjdą, a których obecność jest
                porządana (rozwój technologiczny lub regionalny) lub per saldo opłacalna.
                • przycinek.usa Re: GW NIE MA RACJI. 17.03.05, 03:57
                  "Należy jednak dać te pieniądze tym, którzy inaczej tutaj nie przyjdą,"

                  Moze to prosciej powiem. Bo po prostu nie wierze w takie rachunki ekonomiczne.
                  Danie tych pieniedzy zlikwiduje 2 x tyle miejsc pracy, jak ich przybedzie od
                  tej inwestycji.

                  Czy ty rozumiesz, ze aby dac te pieniadze, to trzeba je komus innemu zabrac?
                  Czy ty rozumiesz, ze to nie sa male pieniadze?
                  Czy dociera do ciebie kwota pieniedzy o ktorej pisali?
                  200 milionow zlotych!

                  Zastanow sie ile miejsc pracy w skali kraju ginie przez zabranie z rynku
                  200,000,000 zlotych?

                  Pomysl o liczbach i korzysciach z przyciagania takich firm.
                  Wedlug mnie to sie nie oplaca.



                  • plopli Prawda jest znacznie gorsza 17.03.05, 11:10
                    przycinek.usa napisał:

                    > Pomysl o liczbach i korzysciach z przyciagania takich firm.
                    > Wedlug mnie to sie nie oplaca.

                    I tym właśnie się różnimy. Ty a priori przyjmujesz, że to się nie opłaca, ja
                    uważam, że możliwe są sytuaje, w krórych warto.

                    Jeśli zaś chodzi o kwotę, to - chyba ci zaskoczę - uważam, że jest zby mała.
                    Według raportu UOKiK "Ogólna wartość pomocy udzielonej przedsiębiorcom w 2003
                    roku wyniosła 28 627,5 mln PLN, co stanowi 6 509,5 mln EURO (przyjmując średni
                    kurs z 2003 roku 1 EURO = 4,3978 PLN).W przeliczeniu na jednego pracującego w
                    gospodarce wartość pomocy wyniosła 3 300,9 PLN (750,6 EURO). Pomoc publiczna
                    udzielona w 2003 roku przedsiębiorcom stanowiła 3,5% Produktu Krajowego Brutto."
                    Dodajmy, że większość tych środków (74,9%) przekazana została w postaci dotacji
                    oraz zwolnień podatkowych i funduszowych (z czego z kolei 90,4% to ulgi i
                    umorzenia podatkowe) oraz że przeznaczona została na wsparcie niemal w całości
                    (87%) na wsparcie hutnictwa, górnictwa, przemysłu stoczniowego, rolnictwa oraz PKP.
                    W tym samym czasie na R&D, ochronę środowiska, rozwój małych i średnich
                    przedsiębiorców, utrzymanie poziomu zatrudnienia lub tworzenie nowych miejsc
                    pracy wydano w sumie 1 mld PLN a na wsparcie eksportu 156 mln PLN.
                    Dane za 2003 rok nie są reprezentatywne, ale też dobrze obrazują sposób, w jaki
                    rozdziela się w Polsce pieniądze.
                    Wolałbym, że by zamiast całej tej kasy połowę wydano na te fabryki procesorów,
                    samochodów, zaawansowanej chemii i bóg wie czego jeszcze. Przy tych kwotach 200
                    000 000 PLN to jest śmiech nie dotacja. W tym akurat upatrywałbym największej
                    wady ustawy.
                    Trzeba sobie jasno powiedzieć, że pomoc publiczna udzielana w formie dotacji
                    celowych jest najbardziej efektywną i przejrzystą formą wsparcia udzielanego
                    przez państwo. Jeśli więc nie istnieją inne metody przyciągnięcia produkcji lub
                    z przyczyn społecznych celowe jest jej lokowanie w takich miejscach, do któych
                    nikt bez wsparcia nie przyjdzie, to dawajmy te pieniądze w sposób jasny i jawny,
                    a nie za pomocą jakichś zwolnień podatkowych.
                    Trzeba pogodzić się z tym, że rzeczywistość nie jest zbyt różowa i próbować ją
                    naprawiać. Jednak moim zdaniem propozycja całkowitej rezygnacji z dotacji jest
                    utopią. W taki sposób nawet obniżając wszystkie podatki do 10 % nie będziemy w
                    stanie przyciągnąć niektórych przedsiębiorców, a już na pewno nie będziemy w
                    stanie skierować ich tam, gdzie byśmy sobie tego życzyli.
                    • przycinek.usa Re: Prawda jest znacznie gorsza 17.03.05, 17:02
                      Dobrze. Zgodze sie w obliczu argumentu, ze mozliwe sa sytuacje, kiedy to sie
                      oplaca. Zaweze to do tezy, ze takie sytuacje sa rzadkie i ja sie z czyms takim
                      nie spotkalem, ale mozliwe ze faktycznie za lapowke rzedu miliona dolarow ktos
                      podejmie decyzje o ulokowaniu w Polsce fabryki Motoroli i powstanie 5000 miejsc
                      pracy a Motorola wyjdzie na tym jak Zablocki na mydle.

                      Jednak ogolnie nie zgadzam sie z toba zupelnie i uwazam, ze pomoc
                      przedsiebiorcom, jak np. doplacanie do autostrad, jest bledem i powinno sie
                      takiej pomocy zakazac.

                      Caly dowcip polega na tym, ze tworzy sie przymusowo pewien fundusz, a potem
                      dzieli sie go administracyjnie wedlug uznania waskiej grupy ludzi. Potem
                      okazuje sie, ze 50% takich wydatkow jest zmarnowane.

                      Nigdy sie z toba nie zgodze. To po prostu paranoja.
                      Taka pomoc publiczna jest paranoja.


                      Samo tworzenie takiego funduszu jest zalozeniem, ze przedsiebiorcy sa glupi i
                      wpakuja sie w jakies przedsiewziecia, ktorych oplacalnosc jest watpliwa, a
                      decyzje podejma na podstawie "lapowki". Tymczasem zakladanie, ze przedsiebiorca
                      jest glupszy jak rzad polski, jest bardzo ryzykowne.

                      Najbezpieczniej zalozyc, ze na taka kase z budzetu rzuci sie stado rekinow z
                      Warszawy i przynajmiej oni beda szczesliwi. No i ty, bo twoje przekonanie o
                      slusznosci wydania takich pieniedzy jest tez istotne. Skoro lubisz?
                      • plopli Re: Prawda jest znacznie gorsza 17.03.05, 20:29
                        przycinek.usa napisał:

                        > Samo tworzenie takiego funduszu jest zalozeniem, ze przedsiebiorcy sa glupi i
                        > wpakuja sie w jakies przedsiewziecia, ktorych oplacalnosc jest watpliwa, a
                        > decyzje podejma na podstawie "lapowki". Tymczasem zakladanie, ze
                        > przedsiebiorcajest glupszy jak rzad polski, jest bardzo ryzykowne.

                        Strasznie kpisz i wyolbrzymiasz. Dlaczego nie przyjmiesz do wiadomości, że tu
                        nie chodzi o łapówkę za ulokowanie produkcjo wątpliwej oplacalności. Chodzi o
                        to, że taki producent ma do wyboru kilka lokalizacji i wybiera tę najtańszą. A
                        dzięki dotacji właśnie nasza będzie najtańsza.
                        Albo gotów byłby zainwestować w jakimś miejscu o dużym bezrobociu, bo ma blisko
                        surowiec (np. drewno). Ale koszty wyszkolenia pracowników są na tyle wysokie, że
                        bardziej opłaca mu się ulokować fabrykę gdzieś dalej gdzie jest więcej
                        wykwalifikowanej siły roboczej a towar dowozić. Jeśli taka dotacja pokryje mu
                        koszty szkolenia, to będzie gotów zaiwestować na tym pierwszym obszarze. W
                        takich wypadkach warto jest czasem udzielić dotacji.
                        Oczywiście moje przykłady są bardzo uproszczone.

                        Jasne, że te pieniądze mogą zostać rozkradzione albo zmarnowane, ale to jest
                        kwestia stosowania prawa a nie jego treści. I nalezy temu zapobiegać głównie
                        poprzez instytucje kontrolne (UOKiK, NIK) i media.
                        • przycinek.usa umowmy sie: 18.03.05, 04:52
                          po pierwsze nie kpie, tylko ty nie rozumiesz moich intencji. Obrazasz sie,
                          poniewaz jestes przekonany o slusznosci swojego pogladu, ktory jest niesluszny.



                          "Dlaczego nie przyjmiesz do wiadomości, że tu nie chodzi o łapówkę za
                          ulokowanie produkcjo wątpliwej oplacalności. Chodzi o to, że taki producent ma
                          do wyboru kilka lokalizacji i wybiera tę najtańszą. A dzięki dotacji właśnie
                          nasza będzie najtańsza."


                          Dlatego, poniewaz przy obecnej nadplynnosci rynkowej brak inwestycji oznacza
                          TYLKO I WYLACZNIE brak konkurencyjnosci. Jezeli Czechy maja przewage
                          komparatywna na produkcje silnikow spalinowych, to produkcja w Polsce, jako
                          drozsza - nie ma racji bytu. Ty chcesz, aby w saldzie rozliczenia takiej
                          inwestycji pojawily sie pieniadze z twoich podatkow. OK. Tylko, ze kwota
                          pieniedzy wsadzona w taka kalkulacje jest hamulcem rozwoju calego rynku.

                          To co jest dotacja do 1 firmy jest hamulcem dla rynku!

                          Friedman dowiodl tego i dostal Nobla. To jest straszny lewar pieniezny!

                          Ty piszesz ze ja wyolbrzymiam, a ja ci tylko chce wytlumaczyc, ze zabranie w
                          podatkach 1 miliona dolarow powoduje spadek wymiany handlowej w wysokosci
                          MINIMUM 10 razy wiekszej. To jest lewar. To dziala jak lewar. To jest
                          odwrotnosc kredytu. Zabierasz z rynku milion, a rynek zamarza i przybywa
                          bezrobocia. Ty myslisz sobie, ze w Niemczech bezrobocie zwiekszylo sie,
                          poniewaz krasnale zabraly miejsca pracy?

                          Ty mozesz miec racje tylko w wyjatkowym i rzadkim przypadku przedsiewziecia
                          czastkowego, jakiejs niszowej firmy, ktorej faktycznie brakuje niewiele
                          argumentow, zeby sie zdecydowac.

                          Ale ja twierdze, ze jezeli firmie brakuje niewiele aby sie zdecydowac, to
                          trzeba uruchomic agresywny marketing i namowic ich merytorycznie. Od tego sa
                          politycy. Jezeli zas potrzeba w biznesplanie duzych pieniedzy, to znaczy, ze
                          pomoc takiej firmie nie oplaca sie, bo niszczy rynek.

                          Przeznaczanie funduszy w budzecie na takie doplaty jest skandaliczne i
                          szkodliwe. Nie ma zadnych gwarancji, ze to przyniesie jakiekolwiek korzysci.
                          Sa dowody na to, ze takie dzialania sa zle. Ty sie kardynalnie mylisz i ja
                          postaram sie tego dowiesc. Tylko nie od razu, poniewaz i tak w tym tygodniu za
                          duzo czasu spedzilem przed komputerem. Postaram sie w sposob prosty i
                          zrozumialy oprzec sie na wspomnianej pracy i wam tu wkleje.

                          • vice_versa Re: umowmy sie: 18.03.05, 09:30
                            <<< Dlatego, poniewaz przy obecnej nadplynnosci rynkowej brak inwestycji oznacza
                            TYLKO I WYLACZNIE brak konkurencyjnosci. Jezeli Czechy maja przewage
                            komparatywna na produkcje silnikow spalinowych, to produkcja w Polsce, jako
                            drozsza - nie ma racji bytu. Ty chcesz, aby w saldzie rozliczenia takiej
                            inwestycji pojawily sie pieniadze z twoich podatkow. OK. Tylko, ze kwota
                            pieniedzy wsadzona w taka kalkulacje jest hamulcem rozwoju calego rynku. >>>

                            Całkowicie Cię popieram przycinku. Nie sądzę by popli uznał ten pogląd
                            za "swój". Tragiczne jest to, że kończąc studia prawnicze nie wychodzi się z
                            tak podstawowa wiedzą ekonomiczną. Po prostu tego się nie uczy. Tak się kończą
                            studia polegające na wklepywaniu ustaw aktualnie istniejących. To naprawdę jest
                            dramat. Piszę to całkiem serio i bez żadnej złośliwości, nie chciałbym żeby
                            popli tak mnie odebrał. To raczej moje rozczarowanie bezsensem ekonomicznym w
                            prawie i na studiach. Widzisz, popli to jest tak: nalewasz sobie herbaty,
                            słodzisz i mieszasz łyżeczką, niby ta sama herbata, ten sam cukier, ta sama
                            łyżeczka, ta sama siła mieszania, a jak zmienisz kierunek łyżeczki to zrobi się
                            burza w szklance herbaty i część się wylewa. Proste, bo nikomu nie przychodzi
                            do głowy mieszać w kierunku wklęsłym. A antyekonomia polega własnie na
                            niepotrzebnym wylewaniu herbaty ze szklanki wskutek mieszania w odwrotnym
                            kierunku. Na marnotrawstwie. Zawsze natomiast wymyśla się zbożne powody takiego
                            mieszania i zawsze można dostarczyć furę cyfr aby takie nieracjonalne działanie
                            udowodnić, to się nazywa polityka, doraźne krótkowzroczne efekty, bez
                            zmierzenia kosztów całkowitych. Powód polityczny: żeby fabryka stała w Polsce a
                            nie w Chinach. To nic, że tam jest taniej! My zrobimy, żeby taniej było w
                            Polsce. To jest śmieszne i żałosne. To jest zawracanie kijem Wisły... Nic na to
                            popli nie poradzę... Konkurencyjność gospodarki bierze się tak naprawdę stąd
                            KTO MNIEJ WIOSŁUJE POD PRĄD a nie u kogo jest więcej fabryk, fabryk i tak już
                            najwięcej jest w Chinach.
                            • plopli Nie zbyt pochopnie 18.03.05, 10:16
                              vice_versa napisał:

                              > Całkowicie Cię popieram przycinku. Nie sądzę by popli uznał ten pogląd
                              > za "swój". Tragiczne jest to, że kończąc studia prawnicze nie wychodzi się z
                              > tak podstawowa wiedzą ekonomiczną. Po prostu tego się nie uczy. Tak się kończą
                              > studia polegające na wklepywaniu ustaw aktualnie istniejących. To naprawdę
                              > jest dramat. Piszę to całkiem serio i bez żadnej złośliwości, nie chciałbym
                              > żeby popli tak mnie odebrał. To raczej moje rozczarowanie bezsensem
                              > ekonomicznym w prawie i na studiach.

                              Widzisz viceversa, zresztą odnosi się to również do przecinka, wasza krytyka
                              jest z gruntu nieuzasadniona. Ja się co do zasady zgadzam z przecinkiem. Ja
                              wskazuję właśnie na owe pojedyncze przypadki, kiedy pomoc publiczna może okazać
                              się użyteczna. Wskazują też, że lepiej pieniądze marnowane obecnie na różne ulgi
                              i zwolnienia przeznaczyć choć w niewielkiej części na pomoc w formie dotacji.
                              To nie oznacza, co próbuje mi wmówić przecinek i co ty tak chętnie podjąłeś, że
                              uważam pomoc publiczną za panaceum na wszystkie nasze bolączki. Nie uważam też,
                              że redystrybucja w formie pomocy środków pochodzących z podatków powinna być
                              jedną z podstawowych funkcji państwa.
                              Uważam jedynie, że istnieją przypadki, w których celowe, korzystne i uzasadnione
                              jest ulokowanie w Polsce lub jej konkretnej części inwestora, a posługiwanie się
                              wyłacznie agresywnym marketingiem może do tego nie wystarczyć.
                              Tylko w takim przypadku dostrzegam możliwość korzystania z pomocy publicznej.
                              Poza tym jestem też realistą. Powyżej napisałem, ile pieniędzy przeznacza się na
                              pomoc publiczną w Polsce. Uważam, że pieniądze te można wykorzystać lepiej, np.
                              w formie proponowanej w odrzuconej ustawie.
                              Zupełnie nie rozumiemy się do co do intencji. Ja jestem przede wszystkim
                              zwolennikiem mozliwie niezakłuconej konkurencji. Jest chyba oczywistym, że pomoc
                              publiczna jest jej zakłuceniem. W związku z tym dopuszczam korzystanie z niej
                              wyłącznie w wyjątkowych przypadkach i to głównie w celu wyrównania poziomu
                              konkurencyjności (przykład z kosztami szkolenia). Być może z racji zasadniczego
                              sprzeciwu przecinka mogło się wydawać, że bronię oto interwencjonizmu jak
                              niepodległości, ale to nie tak. Z moich wypowiedzi wynika dość jasno, że mówię o
                              bardzo rzadkich przypadkach.

                              Jeśli zaś chodzi o wykształcenie ekonomiczne na studiach prawniczych, to go nie
                              ma. Jeśli myślisz, że kończąc studia prawnicze, gdyby nie moje zainteresowania,
                              rozumiałbym, co pisze do mnie przecinek, to się mylisz. Ale głoszenie sloganów
                              typu "wklepywnie aktualnie obowiązujących ustaw" jest kompletną abberacją i
                              świadczy tylko o tym, że w swoim życiu nie miałeś okazji spotkać dobrego
                              studenta lub dobrze wykształconego prawnika. Bez obrazy.

                              Nic na to
                              > popli nie poradzę... Konkurencyjność gospodarki bierze się tak naprawdę stąd
                              > KTO MNIEJ WIOSŁUJE POD PRĄD a nie u kogo jest więcej fabryk, fabryk i tak już
                              > najwięcej jest w Chinach.

                              No bez przesady. Chiny nie śćiągają takich inwestycji tylko dlatego, że mniej
                              wiosłują pod prąd. Chyba że za wiosłowanie pod prąd uważasz np. wprowadzanie
                              limitów wieku pracowników, czy inne "wymysły" zachodu. Tylko że w takim wypadku
                              wogóle nie mamy o czym rozmawiać.
                              • vice_versa Re: Nie zbyt pochopnie 18.03.05, 12:15
                                Cieszę się że Ci blisko do przycinka. Napisałes:
                                > Zupełnie nie rozumiemy się do co do intencji. Ja jestem przede wszystkim
                                > zwolennikiem mozliwie niezakłuconej konkurencji. Jest chyba oczywistym, że
                                > pomocpubliczna jest jej zakłuceniem. W związku z tym dopuszczam korzystanie z
                                > niejwyłącznie w wyjątkowych przypadkach i to głównie w celu wyrównania poziomu
                                > konkurencyjności (przykład z kosztami szkolenia).

                                Intencje i Ty i ja mamy wspaniałe. Niczym się nie różnią od mieszania
                                łyżeczką. Moje intencje też nie polegają na tym żeby uznawać "agresywny
                                marketing" ani za wyłączny ani nawet za podstwowy. Inwestorzy umieją liczyć i
                                marketing to dobre na masy, a nie na specjalistów.Więc być może nie zrozumiałeś
                                moich intencji.
                                Z tego jednak co napisałeś wynika, że nie rozumiemy się co do FAKTÓW a nie co
                                do INTENCJI. Fragment który zacytowałem jest wewnętrznie sprzeczny: Nie można
                                być za niezakłóconą konkurencją kiedy się uznaje, że państwo w wyjątkowych
                                przypadkach może ją zakłócać. Nie ma jajeczka częściowo nieświeżego. Są tylko
                                zbożne motywy (intencje, jeśli wolisz), które się powoła jako na powód
                                ingerencji, dopłat, ulg, zwolnień etc. I te zbożne motywy mnożą się, a Polska
                                SPADA w rankingach konkurencyjności. Dotacje na rzecz zagranicznych
                                przedsiębiorstw W NAJMNIEJSZYM STOPNIU nie powodują podniesienia
                                konkurencyjności. One fałszują konkurencyjność. Fałszują faktyczny koszt
                                wytworzenia czegokolwiek.

                                Sloganu "wklepywanie na pamięć ustaw" użyłem dlatego, że akurat NAUKA prawa
                                finansów publicznych na UW tylko i wyłącznie na tym się opiera. I na
                                politycznej indoktrynacji kierowniczki Katedry Finansów Publicznych na WPiA UW.
                                A to jest drugi wydział prawniczy w kraju! Więc mam pewne pojęcie o czym piszę
                                i siłą rzeczy odwoływałem się do MOJEGO doświadczenia. Nie wiem jak na UJ i nie
                                wiem jak w Koźmińskim, ale nie sądzę, że dokonałem zbyt daleko idącego
                                uproszczenia. W Polsce kładzie się nacisk na OPIS a nie na SENS. I to by było
                                na tyle.

                                Prawo bez podwalin ekonomicznych nie ma sensu, bo prawo jest narzędziem
                                zdobywania przewagi ekonomicznej. Skoro cały kapitalizm jest grą w to kto jest
                                czyim dłużnikiem, to nawet jeśli wszyscy będziemy znać nie tylko ustawy, ale i
                                orzecznictwo, teorie doktryny etc. będziemy elokwentnymi i dobrze
                                wykształconymi prawnikami to i tak nie świadczy to o tym, że będą wiedzieć jak
                                spowodować aby Polska i Polacy byli wierzycielami. I na czym polega rentowność.
                                Na to trzeba mieć po prostu pomysł, prosty jak 2x2, popli: inni mają płacić
                                więcej, niż my im. Ty dowodzisz, że warto płacić więcej im i to już na wejściu.
                                To z resztą zrozumiałe, znam wielu takich prawników, odszedłem z PWC właśnie
                                dlatego, że nie po drodze z wyprowadzaniem kasy za granicę. Chyba, że to nie
                                powoduje przeniesienia centrum podejmowania decyzji za granicę a jest jedynie
                                szopką w celu uniknięcia marnotrawstwa podatkowego. Świetnie wykształcony
                                prawnik to nic nie znaczy. Świetnie wykształcony prawnik to ja. Świetnie
                                wykształcony prawnik nie musi działać ekonomicznie, wiem z własnego
                                doświadczenia. Byle by pracował w kancelarii lub firmie doradztwa która działa
                                ekonomicznie. Ona już będzie wiedzieć co dla niej oznacza słowo "ekonomicznie".
                                On tylko to wykona i zrealizuje. Też będzie ekonomiczny. Tyle, że pieniądze
                                wypłyną popli poza granice tego kraju i nie powrócą tak łatwo. I to będą
                                świetni prawnicy. Nas się popli w tym celu głównie kształci. I zaczynamy myśleć
                                w taki sposób. Z zerowym pojęciem o ekonomii. To nie przypadek popli że liczy
                                się wielkośc inwestycji. Skali drenażu i wypompowywania NIKT nie jest w stanie
                                policzyć, bo jest zdecentralizowana. Wynika z pracy tysięcy takich mózgów i
                                pewniaków jakim kiedyś byłem. W naszym systemie myślenia dominuje mentalność
                                żebraka, bo nie wiemy ILE jesteśmy warci i JAKIMI sposobami nas się robi w oko
                                dając towary, dokładnie tak jak paciorki się dawało Indianom.
                                Wiem że to nie jest ani łatwe, ani miłe co napisałem wyżej. Trudno, tak to w
                                kryteriach "konkurencyjności narodowej" widzę. A o tym kryterium mówiliśmy przy
                                pomocy publicznej i Twoim "wyjątku" od zasady wolnej konkurencji. Oczywiście
                                zupełnie inaczej sprawa wygląda w świetle "konkurencyjności pojedynczego
                                człowieka", wtedy prawnicy mają rację bo się wspinają i rozwijają. Tyle że
                                jest to perspektywa teoretyczna, bo panstwa kładą się na nią potężnym,
                                przygniatającym fiskalnie cieniem.

                                Nie zawsze jestem taki zadziorny, popli więc weź ten post z przymrużeniem oka.
                                Na serio czytaj przycinka. Mądrze pisze.
                                • przycinek.usa 1 uwaga 18.03.05, 18:15
                                  Dotyczy tego:
                                  " Inwestorzy umieją liczyć i marketing to dobre na masy, a nie na specjalistów."


                                  I to jest nieprawda, poniewaz wszyscy popelniaja bledy a analizy nie zawieraja
                                  elementow, ktore mozna uznac za atuty do lokalizacji w Polsce.

                                  Wlasnie przeczytalem artykul w Gazecie, gdzie byla jakas ekspertyza
                                  srodowiskowa dla mostu. A miala byc dla calej trasy. To sa tego typu problemy.

                                  Np. czesc duzych inwestorow jest zniechecona brakiem opieki policyjnej i
                                  fatalnym stanem bezpieczenstwa w tym poziomem przestepczosci. Sama korupcja nie
                                  jest jedynym czynnikiem.

                                  Jednym z marketingowych elementow dzialania jest wskazywanie WAD lokowania
                                  fabryki w innych panstwach.

                                  Np. jedna japonska fabryka nie wyladowala w Polsce, poniewaz kadra menederska
                                  uznala, ze Polska jest krajem niebezpiecznym! Ludzie ci uznali, ze efektywna
                                  praca jest oparta na niezakloconej kontroli i nadzorze a to sie wiaze z
                                  bezstresowym wykonywaniem obowiazkow przez kadre, ktora bedzie przyjezdzac na
                                  kontrakty z Japonii.

                                  W Polsce nawet pojecia nie macie co kieruje decyzjami firm z zagranicy.
                                  To jest akurat prawdziwa historia, poniewaz znam jedna osobe z zarzadu firmy.
                                  Ten czlowiek powiedzial mi, ze okradli jednego z negocjatorow na ulicy w
                                  Warszawie w 2-gim dniu pobytu! I fabryka pojechala gdzie indziej.
                                  I dlatego wazny jest marketing. I prezencja. I doradcy. A nie pieniadze.





                          • bush_w_wodzie no i... korupcja 18.03.05, 10:54
                            dodam od siebie ze polska ma dosyc wysokie miejsce w rankingach europejskiej
                            korupcji. to oznacza ze szansa na to zeby inwestor dostal dotacje za lapowke
                            jest duza. to oczywiscie oznacza zaklocenie konkurencji i odstrasza wielu
                            powaznych inwestorow

                            uwazam ze dawanie inwestorowi kasy jest najgorszym mozliwym rozwiazaniem.
                            zbudowanie infrastruktury (ktora moze byc uzywana przez innych) - byc moze.
                            dawanie zachet w postaci najbardziej plynnej - gotowka - jest zacheta do oszustw
                            • plopli Re: no i... korupcja 18.03.05, 11:17
                              bush_w_wodzie napisał:

                              > uwazam ze dawanie inwestorowi kasy jest najgorszym mozliwym rozwiazaniem.
                              > zbudowanie infrastruktury (ktora moze byc uzywana przez innych) - byc moze.
                              > dawanie zachet w postaci najbardziej plynnej - gotowka - jest zacheta do
                              > oszustw

                              Ja uważam, że najgorszą formą wspierania przedsiębiorców - i niestety, jak
                              wynika z przywłanych przeze mnie danych, najczęściej stosowaną - jest udzielanie
                              zwolnień podatkowych. Taka formuła z definicji nie pozwala na ocenę efektywności
                              udzielonej pomocy. W porównaniu z tym, udzielanie dotacji, któe moga być
                              przeznaczone na okreslony cel, jest formą znacznie bardziej transparentną.

                              Jeśli zaś chodzi o korupcję, to równiez zwracałem uwagę na ten problem. Jest to
                              jednak kwestia odpowiedniego stosowania prawa i kontroli na tym, a nie samej
                              idei udzielania wsparcia. Oczywiście uważam, że powinny zostać wprowadzone
                              mechanizmy rozliczania się z otrzymanej pomocy oraz jasne kryteria jej
                              udzielania. Teoretycznie takie zasady jednak istnieją (ustawa o pomocy
                              publicznej), problem jest z ich egzekucją. Jest to jednak problem daleko szerszy
                              niż tylko dotycząct omawianego zakresu. Mało tego, z uwagi na w sumie niewielką
                              wartość takiej pomocy (200 mln PLN) i co za tym idzie niewielki krąg jej
                              odbiorców, można przypuszczać, że będzie ona poddana ścisłej kontroli choćby ze
                              strony mediów (wszak byłby to stosunkowo łatwy temat).
                              • vice_versa Re: no i... korupcja 18.03.05, 12:56
                                > Ja uważam, że najgorszą formą wspierania przedsiębiorców - i niestety, jak
                                > wynika z przywłanych przeze mnie danych, najczęściej stosowaną - jest
                                > udzielaniezwolnień podatkowych. Taka formuła z definicji nie pozwala na ocenę
                                >efektywności udzielonej pomocy. W porównaniu z tym, udzielanie dotacji, któe
                                > moga być przeznaczone na okreslony cel, jest formą znacznie bardziej
                                transparentną.

                                Masz rację. Zwolnienia podatkowe, inne niż ustawowe, są jednak zaliczane do
                                pomocy publicznej. I oczywiście, że zakłócają konkurencję.
                                [Tak na marginesie: świadcząc jeden rodzaj usług moge prowadzić 3 spólki i w
                                każdej odrębnie (sic!) korzystać ze zwolnienia podmiotowego w VAT. Oni w próg
                                wejdą i VAT będą płacić a ja nie... No i co, zakłócę konkurencję innym
                                świadczącym te same usługi czy będę z nimi konkurował uczciwie?]

                                > Jeśli zaś chodzi o korupcję, to równiez zwracałem uwagę na ten problem. Jest
                                > tojednak kwestia odpowiedniego stosowania prawa i kontroli na tym, a nie samej
                                > idei udzielania wsparcia. Oczywiście uważam, że powinny zostać wprowadzone
                                > mechanizmy rozliczania się z otrzymanej pomocy oraz jasne kryteria jej
                                > udzielania

                                Popli, pisałeś że jesteś realista. Realizm oznacza że na końcu każdego przepisu
                                stoi człowiek. A nad nim czuwa zwierzchnik. A oportuniści awansują szybciej.
                                Przypomina Ci to coś? "Jasne kryteria" to jest nasze prawnicze złudzenie, że
                                świat może być idealny, doskonały, że powinien działać jak w zegarku. Nie może.
                                Ludzie mogą być doskonali i podejmować decyzje zgodne z "prawem" rozumianym
                                jako intencje ustawodawcy. Tyle że pieniądze robi się na tym co akurat nie do
                                końca jest zgodne (czyt. jest dokładne przeciwne) z intencjami ustaw i
                                przepisów. Więc ludzie mają o wiele silniejsza i racjonalną MOTYWACJE by
                                doskonałymi w stosowaniu prawa nie być. To normalne! Ludziom wolno chcieć mieć
                                więcej, nawet za cenę nie przestrzegania prawa! Inaczej działają przeciw
                                własnym popędom, można tego w imię racji wyższych wymagać OD SIEBIE, ale nie
                                można się dziwić że tego nie da sie wprowadzić na skalę powszechną. Nie da się
                                i już. Dopiero to się nazywa pragmatyzm. Nie wierze w żadną skuteczną kontrolę.
                                Sprawdź ilość realnie, a nie technicznie, corocznie kontrolowanych PITowców.
                                Zdziwisz się. Kontrola jest skuteczna tylko i wyłacznie wtedy gdy na jednego
                                mieszkańca dwóch szeryfów przypada a najlepiej gdy ten mieszkaniec jest TW.
                                Swiat prawniczy jest piękny. Jest idealny. Ja też, pamiętaj, jestem pod jego
                                urokiem. Działa świetnie. Dla mnie. Ale dla wszystkich działa coraz gorzej.
                                • plopli Re: no i... korupcja 18.03.05, 14:13
                                  vice_versa napisał:

                                  > Sprawdź ilość realnie, a nie technicznie, corocznie kontrolowanych PITowców.
                                  > Zdziwisz się. Kontrola jest skuteczna tylko i wyłacznie wtedy gdy na jednego
                                  > mieszkańca dwóch szeryfów przypada a najlepiej gdy ten mieszkaniec jest TW.

                                  To nie jest dobre porównanie. Wyraźnie napisałem, w tym przypadku wielkość
                                  pomocy i jej planowane przenaczenie powoduję, że rocznie jej beneficjentami
                                  będzie może z 10-15 podmiotów. Taką liczbę da się skutecznie kontrolować. Tym
                                  bardziej, jeśli wprowadzi się obowiązek udzielania dotacji na zdefiniowane cele
                                  . Tak wiec nie jest to utopia. Oczywście możliwe jest, że uchwalone prawo
                                  będzie wręcz sprzyjać malwersacjom, ale póki nie mówimy o ustawie, a jedynie o
                                  projekcie niesposób spierać się co do tego. Dlatego zakładam, że wprowadzone
                                  będą mechanizmy kontrolne i uważam, ze w takim przypadku możliwe będzie ich
                                  stosowanie.
                              • przycinek.usa Re: no i... korupcja 18.03.05, 18:02
                                "Być może z racji zasadniczego sprzeciwu przecinka mogło się wydawać, że bronię
                                oto interwencjonizmu jak niepodległości, ale to nie tak. Z moich wypowiedzi
                                wynika dość jasno, że mówię o bardzo rzadkich przypadkach."


                                Czlowieku, badz realista. Podatki i taka ustawa to jest mechanizm prawny.
                                Jak kazdy mechanizm dziala w takim zakresie, w jakim zainterpretuja to ludzie.
                                I po prostu nie ma mozliwosci, aby nie dochodzilo do przekretow.
                                W praktyce przyjmuje sie potocznie, ze przekrety stanowia 50% budzetu.
                                Jednak taka forma pomocy jest przeznaczona do duzych i bogatych inwestorow,
                                ktorzy maja pieniadze i wladze i przelozenie lapowkowe na urzednikow.
                                Jestem pewny, ze okazaloby sie, ze stopien zmarnowania srodkow przekroczylby
                                80%.



                                "Ja uważam, że najgorszą formą wspierania przedsiębiorców - i niestety, jak
                                wynika z przywłanych przeze mnie danych, najczęściej stosowaną - jest udzielanie
                                zwolnień podatkowych."


                                I mylisz sie znowu. Owszem, nierowne traktowanie podmiotow jest skandalem i
                                jest gospodarczo zle. Ale porownujac to do dotacji, zwolnienia sa wrecz miodem.

                                Chodzi o to, ze dotacja jest elementem podatkowym. Czyli najpierw zabieramy
                                WSZYSTKIM podmiotom pieniadze. Oznacza to, ZE DOTACJA JEST ELEMENTEM PODATKOWO
                                aktywnym i DOTYCZY PODATKOW AKTUALNYCH. Oznacza to tez, ze w pierwszej
                                kolejnosci niszczymy na rynku te podmioty, ktore sa najslabsze i najmniej
                                efektywne.

                                To zas oznacza, ze likwidujemy najczesciej male zalazkowe firmy, ktorych okres
                                inkubacji wynosi kilka do kilkunastu lat. I jest to najwieksze skurwysy**two
                                jakie sobie mozna wyobrazic, poniewaz procesy bogacenia sie zawieraja w sobie
                                okres akumulacji kapitalu (wyrzeczen) a dopiero nastepnie inwestycje i lewar
                                finansowy z banku.

                                Bezrobocie jest wlasnie efektem takich dzialan, poniewaz wiekszosc
                                nieefektywnych podmiotow na rynku lezy w zakresie dzialalnosci uslugowej, ktora
                                jest najbardziej kapitalochlonna i najmniej efektywna lecz generuje najwiecej
                                miejsc pracy w KAZDEJ, nawet socjalistycznej gospodarce.

                                Zwolnienia podatkowe dla duzych inwestorow nie dotykaja sfery fiskalnej w
                                sensie wplywow obecnych, lecz przyszlych a nierownowaga fiskalna OBCIAZA TEN
                                SAM SEGMENT RYNKU.

                                ZWOLNIENIA PODATKOWE SA ELEMENTEM PODATKOWYM PASYWNYM i DOTYCZA PODATKOW
                                PRZYSZLYCH.

                                Jezeli dasz zwolnienie podatkowe Skodzie, to straci na tym Volkswagen.
                                Volkswagen jest duza firma i ma sile na to, zeby lobbowac i ew. przetrwac takie
                                glupie pomysly politykow.

                                Inna sprawa, ze przyklad zwolnien podatkowych jest dla ciebie prosty, poniewaz
                                mamy konkretnego beneficjenta i konkretna ofiare co pozwala latwo wskazac bledy
                                dzialania takiego mechanizmu.

                                Mam skromna nadzieje, ze powyzsze rozumowanie uswiadomi tobie jak szkodliwe sa
                                dotacje i o ile lepsze sa zwolnienia czastkowe od dotacji.


                                • plopli Re: no i... korupcja 18.03.05, 20:38
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > I mylisz sie znowu. Owszem, nierowne traktowanie podmiotow jest skandalem i
                                  > jest gospodarczo zle. Ale porownujac to do dotacji, zwolnienia sa wrecz miodem.
                                  > Chodzi o to, ze dotacja jest elementem podatkowym. Czyli najpierw zabieramy
                                  > WSZYSTKIM podmiotom pieniadze. Oznacza to, ZE DOTACJA JEST ELEMENTEM PODATKOWO
                                  > aktywnym i DOTYCZY PODATKOW AKTUALNYCH.
                                  > ZWOLNIENIA PODATKOWE SA ELEMENTEM PODATKOWYM PASYWNYM i DOTYCZA PODATKOW
                                  > PRZYSZLYCH.

                                  Ponownie pozwolę sobie się niezgodzić. Nie z zasady, ale z faktów. Patrzysz
                                  bowiem na tę kwestię bardzo jednostronnie. Mówisz mianowicie o zwonieniach
                                  udzielanych na przyszłość. Rozumiem, że dlatego, że odnosisz się do projektu
                                  ustawy. Ja jednak wyrażając swoją niezgodę na zwolnienia jako formę pomocy
                                  pisałem o tym w kontekście podanych przeze mnie danych. Otóż w tym przypadku
                                  zwolnienia nie dotyczą przyszłych wpływów podatkowych, ale zaległych zobowiązań
                                  publicznoprawnych. Inaczej mówiąc niemal cała pomoc publiczna, jaką państwo
                                  rozdało w 2003 roku miała postać zwolnień z zaległych zobowiązań. To jest twoim
                                  zdaniem lepszy stymulator niż dotacje celowe? Tutaj dopiero istnieje możliwość
                                  nadużyć.

                                  Nie od rzeczy jest też wspomnieć, że jeśli dotacja przyznana zostanie na
                                  konkretny cel (budowa infrastruktury dla fabryki, kształcenie pracowników, R&D)
                                  możesz inwestora rozliczyć z efektów. Przyznając zwolnienie (na przyszłe
                                  zobowiązania) istnieje duża szansa, że jedynym jego efektem będzie zwiększenie
                                  dochodów przedsiębiorcy.

                                  Z powyższych powodów stwierdziłem, że pomoc adresowana konkretnie i na konkretne
                                  cele jest moim zdaniem lepsza.

                                  Oznacza to tez, ze w pierwszej
                                  > kolejnosci niszczymy na rynku te podmioty, ktore sa najslabsze i najmniej
                                  > efektywne.
                                  > To zas oznacza, ze likwidujemy najczesciej male zalazkowe firmy, ktorych okres
                                  > inkubacji wynosi kilka do kilkunastu lat. I jest to najwieksze skurwysy**two
                                  > jakie sobie mozna wyobrazic, poniewaz procesy bogacenia sie zawieraja w sobie
                                  > okres akumulacji kapitalu (wyrzeczen) a dopiero nastepnie inwestycje i lewar
                                  > finansowy z banku.

                                  Tutaj znowu nie odnosisz się absolutnie do realiów. Beneficjentami owej pomocy
                                  publicznej w formie zwolnień były bowiem nie zalążkowe firmy usługowe
                                  akumulujące kapitał, ale wielkie molochy państwowe i "postpaństwowe": huty,
                                  kopalnie, stocznie, PKP. A więc podmioty, które przez lata były drenowane
                                  wszelkimi sposobami, a teraz za nasze pieniądze próbuje się je "uzdrowić". Przy
                                  okazji jeszcze zrobiono Mittalowi prezent być może bardziej kosztowny niż to, co
                                  za te huty zapłacił.
                                  I znowu, zdecydowanie wolę, aby moje pieniądze przeznaczane były na konkretne
                                  projekty, które bedą ekonomicznie racjonalne i będą dawać pewność (prawie), że
                                  per saldo będą opłacalne oraz przyznawane będą w sposób, który pozwoli na
                                  kontrolę prawidłowości ich wydawania.

                                  > Mam skromna nadzieje, ze powyzsze rozumowanie uswiadomi tobie jak szkodliwe sa
                                  > dotacje i o ile lepsze sa zwolnienia czastkowe od dotacji.

                                  Mam nadzieję, że moje wyjaśnienia pozwolą ci zrozumieć, dlaczego czasami, np. w
                                  warunkach polskich, dotacja celowa jest jednak lepsza niżw formie zwolnień. Nie
                                  odmawiam racji twojemu spojrzeniu, ale jednak warto odnieść je do realiów.
                                  Dotacja jest tutaj mniejszym złem.
                                  • przycinek.usa odwracanie kota ogonem i zla wola 18.03.05, 21:24
                                    "Otóż w tym przypadku zwolnienia nie dotyczą przyszłych wpływów podatkowych,
                                    ale zaległych zobowiązań publicznoprawnych."


                                    Pomieszales wszystko. Zalegle zobowiazanie podatkowe oznacza, ze firma nie ma i
                                    nie miala pieniedzy na zaplate. To zas oznacza, ze firma lezala pod progiem
                                    oplacalnosci dzialania. To zas oznacza, ze EFEKTYWNOSC gospodarcza firmy nie
                                    byla wieksza od progu oplacalnosci. To zas jest rowne spostrzezeniu, ze gdyby
                                    firma byla prywatna toby upadla wiec pracownicy zasililiby szeregi bezrobotnych.
                                    Dotad jasne? Oznacza to, ze panstwo przerzucilo ciezar podatkowy z jednych
                                    obywateli (nieefektywna firma) na innych obywateli - ty.

                                    W gospodarce zas mozna tolerowac jedynie takie nieefektywne podmioty, ktore
                                    dopiero powstaja i sa male. Tolerowac duzych nieefektywnych firm nie wolno i to
                                    byla istota przeksztalcen wlasnosciowych w Polsce. To zas nie ma nic wpolnego z
                                    dyskutowanymi rozwiazaniami. Bo ulgi podatkowe dla POTENCJALNYCH INWESTOROW
                                    maja sie do przeszlosci tak, jak kalosze do internetu. Nie mowilismy na ten
                                    temat! Wobec tego ja sobie takie dyskusje wypraszam, bo swiadcza one o twojej
                                    zlej woli.


                                    "Przyznając zwolnienie (na przyszłe zobowiązania)"

                                    Dziekuje za powrot na ziemie, czyli do tematu.


                                    "(...) istnieje duża szansa, że jedynym jego efektem będzie zwiększenie
                                    dochodów przedsiębiorcy."


                                    Dziekuje za zwrocenie uwagi na "mechanizmy uboczne". Sam sobie zaprzeczasz:
                                    Najpierw mowisz o celowosci pomocy publicznej a potem wskazujesz na te "jedyne
                                    efekty". Potrzebujemy jeszcze dowiesc tobie, ze taka lub inna pomoc publiczna
                                    jest tozsamoscia i Voila - kolejny nawrocony wyborca!


                                    "Z powyższych powodów stwierdziłem, że pomoc adresowana konkretnie i na
                                    konkretne cele jest moim zdaniem lepsza."

                                    Pomoc adresowana konkretnie jest moze i konkretna, ale tlumacze jak dziecku, ze
                                    powoduje szkody.

                                    Dam ci przyklad. Jak jezdzisz samochodem, to ponosisz koszty. Tankujesz paliwo
                                    i olej do silnika, (od czasu do czasu). Wiec nie dolewaj tego oleju! To ci sie
                                    nie oplaca! W ten sposob podnosisz koszt eksploatacji! Nie lej oleju!
                                    Bez oleju zaoszczedzisz 240 zlotych rocznie.



                                    "Tutaj znowu nie odnosisz się absolutnie do realiów. Beneficjentami owej pomocy
                                    publicznej w formie zwolnień były bowiem nie zalążkowe firmy usługowe
                                    akumulujące kapitał, ale wielkie molochy państwowe i "postpaństwowe": huty,
                                    kopalnie, stocznie, PKP."

                                    Czytasz bez zrozumienia tekstu. Mlody Prawniku! Przeczytaj akta sprawy jeszcze
                                    raz! "Zalazkowe firmy", jako podmioty o malej efektywnosci, ulegaja eliminacji
                                    wskutek blednej polityki fiskalnej panstwa. Polityka ta bierze sie z akceptacji
                                    osob, ktore maja pomysly zabierania pieniedzy podatnikom i dawania ich
                                    cwaniakom.


                                    Polecam ten cytat, od slow: "(...) Czyli najpierw zabieramy
                                    WSZYSTKIM podmiotom pieniadze. (...) Oznacza to tez, ze w pierwszej
                                    kolejnosci niszczymy na rynku te podmioty, ktore sa najslabsze i najmniej
                                    efektywne.

                                    To zas oznacza, ze likwidujemy najczesciej male zalazkowe firmy, ktorych okres
                                    inkubacji wynosi kilka do kilkunastu lat. (...)

                                    Zwolnienia podatkowe dla duzych inwestorow (...) OBCIAZA TEN
                                    SAM SEGMENT RYNKU.
                                    (...)

                                    Jezeli dasz zwolnienie podatkowe Skodzie, to straci na tym Volkswagen.
                                    Volkswagen jest duza firma i ma sile na to, zeby lobbowac i ew. przetrwac takie
                                    glupie pomysly politykow.


                                    • plopli Gdzie ta zła wola? 18.03.05, 22:37
                                      przycinek.usa napisał:

                                      > Pomieszales wszystko. Zalegle zobowiazanie podatkowe oznacza, ze firma nie ma
                                      > i nie miala pieniedzy na zaplate. To zas oznacza, ze firma lezala pod progiem
                                      > oplacalnosci dzialania. To zas oznacza, ze EFEKTYWNOSC gospodarcza firmy nie
                                      > byla wieksza od progu oplacalnosci. To zas jest rowne spostrzezeniu, ze gdyby
                                      > firma byla prywatna toby upadla wiec pracownicy zasililiby szeregi
                                      > bezrobotnych.
                                      > Dotad jasne? Oznacza to, ze panstwo przerzucilo ciezar podatkowy z jednych
                                      > obywateli (nieefektywna firma) na innych obywateli - ty.
                                      >
                                      > W gospodarce zas mozna tolerowac jedynie takie nieefektywne podmioty, ktore
                                      > dopiero powstaja i sa male. Tolerowac duzych nieefektywnych firm nie wolno i
                                      > to byla istota przeksztalcen wlasnosciowych w Polsce. To zas nie ma nic
                                      > wpolnego z dyskutowanymi rozwiazaniami. Bo ulgi podatkowe dla POTENCJALNYCH
                                      INWESTOROW
                                      > maja sie do przeszlosci tak, jak kalosze do internetu. Nie mowilismy na ten
                                      > temat! Wobec tego ja sobie takie dyskusje wypraszam, bo swiadcza one o twojej
                                      > zlej woli.

                                      W trakcie dyskusji powyżej podałem sposób wykorzystywnia w Polsce pomocy
                                      publicznej wraz z danymi, gdzie główny składnik stanowią zwolnienia, i
                                      stwierdziłem, że wolę, aby ta pomoc byla rozdzielana w inny niż dotychczas
                                      sposób. Tak więc była mowa o pomocy publicznej w Polsce. Ty na to odpowiedziałeś
                                      , że zwolnienia są lepszą formą pomocy niż dotacje, gdyż odnoszą się do
                                      przyszłuch zobowiązań. Wyjaśniłem więc dokładniej jak ta sprawa wygląda w Polsce
                                      wskazując, że twoja wypowiedź dotyczyć musiała modelowej sytuacji dwóch rodzajów
                                      pomocy i oderwana była od polskich realiów. Nie był to zarzut, tylko uściślenie
                                      przedmiotu dyskusji. Gdzie więc tu miejsce na złą wolę?

                                      Czy teraz jest dla ciebie jasne, dlaczego w rozmowie pojawiły się zwolnienia
                                      podatkowe, w jakim kontekście i dlaczego jestem wobec nich tak sceptyczny?

                                      Jeśli zaś chodzi oto, co powinno się dziać z niewydolnymi molochami, to zgadzam
                                      się z tobą w pełni. Dlatego piszę od początku, że pomoc publiczna w Polsce to
                                      jest tragedia i lepiej przeznaczać te pieniądze na nowe projekty, właśnie w taki
                                      sposób jak to proponował projekt. Nie insynuuj mi więc, że popieram to w jaki
                                      sposób pieniądze z moich podatków trafiają do stoczni czy pana Mittala. Tak, te
                                      firmy powinny upaść, ale nie upadają, bo są regularnie zasilane m.in. moimi
                                      pieniędzmi.

                                      Ja też uważam, że pomoc powinna być adresowania do podmiotów nowych lub
                                      podejmujących szczególne wyzwania o zasięgu nieograniczającym się do nich samych
                                      (R&D, ochrona środowiska). Ale polska rzeczywistość jest znacznie bardziej
                                      ponura. Spróbuj więc spojrzeć na tę kwestię inaczej:

                                      Jeśli choć część pieniędzy marnotrawionych obecnie wskutek nieefektywnej pomocy
                                      mogłaby zostać przeznaczona na dotacje celowe dla podmiotów chcących
                                      zainwestować w Polsce, to czy takie rozwiązanie nie jest lepsze niż obecna sytuacja?

                                      Moim zdaniem w polskich realiach proponowane rozwiązanie ma się do obecnej
                                      rzeczywstości jak niebo do ziemi. I o tym próbuję was przekonać. Oczywiście
                                      świat bez pomocy, kierujący się tylko prawami rynku byłby może lepszy, ale my
                                      tego świata nie stworzymy. Ani ja w Polsce, ani ty w USA. Proponowane
                                      rozwiązanie byłoby więc chociaż jakimś sposobem ograniczenia złodziejstwa jakie
                                      ma tutaj miejsce i poddania pomocy większej kontroli.
                                      > Dziekuje za zwrocenie uwagi na "mechanizmy uboczne". Sam sobie zaprzeczasz:
                                      > Najpierw mowisz o celowosci pomocy publicznej a potem wskazujesz na te "jedyne
                                      > efekty". Potrzebujemy jeszcze dowiesc tobie, ze taka lub inna pomoc publiczna
                                      > jest tozsamoscia i Voila - kolejny nawrocony wyborca!

                                      Dlaczego wyrwałeś to zdanie z kontekstu? Napisałem wyraźnie, że z dotacji
                                      celowej można podmiot rozliczyć, podczas gdy zwolnienie podatkowe może mieć
                                      wyłacznie taki skutek, że pieniądze te zwiększą jego dochód.

                                      > Pomoc adresowana konkretnie jest moze i konkretna, ale tlumacze jak dziecku,
                                      > ze powoduje szkody.

                                      Ależ oczywiście, co do zasady. Dlatego OD POCZĄTKU wskazuję, że pomoc publiczna
                                      powinna być wykorzystywana w wyjątkowych przypadkach. Sam zresztą przyznałeś, że
                                      można sobie wyobrazić przypadek, w którym jest ona uzasadniona.

                                      Jeszcze raz powtórzę, NIE RÓBCIE ZE MNIE JAKIEGOŚ FANATYKA tego instrumentu
                                      ingerencji w rynek. Ja jestem generalnie podobnie jak ty i pozostali
                                      forumowicze, jego przeciwnikiem. Uważam jedynie, że istnieją rzadkie sytuacji, w
                                      których pozytywne efekty przeważają nad negatywami i wówczas zastosowanie pomocy
                                      publicznej jest uzasadnione. Nie znaczy to jednak, że nalezy na nią przeznaczać
                                      28 mld PLN i udzielać jej różnym de facto bankrutom!
                                      >
                                      > Dam ci przyklad. Jak jezdzisz samochodem, to ponosisz koszty. Tankujesz paliwo
                                      > i olej do silnika, (od czasu do czasu). Wiec nie dolewaj tego oleju! To ci sie
                                      > nie oplaca! W ten sposob podnosisz koszt eksploatacji! Nie lej oleju!
                                      > Bez oleju zaoszczedzisz 240 zlotych rocznie.

                                      Szczerze mówiąc nie wiem, o co chodzi ci w tym przykładzie.
                                      >
                                      > "Tutaj znowu nie odnosisz się absolutnie do realiów. Beneficjentami owej pomocy
                                      > publicznej w formie zwolnień były bowiem nie zalążkowe firmy usługowe
                                      > akumulujące kapitał, ale wielkie molochy państwowe i "postpaństwowe": huty,
                                      > kopalnie, stocznie, PKP."
                                      >
                                      > Czytasz bez zrozumienia tekstu. Mlody Prawniku! Przeczytaj akta sprawy jeszcze
                                      > raz! "Zalazkowe firmy", jako podmioty o malej efektywnosci, ulegaja eliminacji
                                      > wskutek blednej polityki fiskalnej panstwa. Polityka ta bierze sie z
                                      > akceptacji osob, ktore maja pomysly zabierania pieniedzy podatnikom i dawania
                                      > ich cwaniakom.

                                      Ależ w pełni się z tobą zgadzam, nigdy nie twierdziłem inaczej, więc skąd ten
                                      krzyk. To jest tragedia. Tyle, że moim zdaniem, projektowana regulacja jest
                                      krokiem w kierunku poprawienia obecnej sytuacji. Lepiej jest robić coś niż nic.
                                      I jeszcze raz powtórzę: w wyjątkowych przypadkach!
      • vice_versa Re: glupota GW jest nieskonczona: 16.03.05, 13:56
        Niklewicz plecie nonsensy. To nie "wielkie inwestycje" sa kołem zamachowym
        gospodarki, państwo nie jest od tego żeby podnosić rentowność NIEKTÓRYM
        przedsiębiorcom, w szczególności tym którzy moga stosować o niebo bardziej
        wyrafinowane metody optymalizacji podatkowej i nie tym których miejsce
        podejmowania decyzji znajduje sie POZA krajem. Bo bilans inwestycji i
        wyprowadzania pieniędzy zawsze będzie w takich podmiotach ujemny. Czemu? Bo
        dodatni bilans to reinwestycje, a te opłacają sie jedynie w przypadku wzrostu
        konkurencyjności takiego przedsiębiorcy, a wzrost konkurencyjności wymaga
        najczęściej nakładów finansowych, których... nie ma, bo te same pieniądze
        przeznacza sie na doraźne dofinansowanie inwestorów. Krótko mówiąc albo
        pieniądze przeznacza się na zmianę środowiska i fundamentów gospodarczych, albo
        się DOTUJE, i nie ma znaczenia czy dotuje się VW który nierentownie zlokalizuje
        fabryke w naszej częsci Europy zamiast zlokalizować ja w Chinach czy dotuje się
        kopalnie i spółki węglowe. Jest tylko taka różnica, że dotując VW siłą rzeczy
        powstaje wyżej opisany mechanizm wypompowywania kasy poza Polskę, a w przypadku
        spółek węglowych pieniądze krąża wewnątrz systemu. Jeśli rentowność VW ma
        opierać się na dopłatach, tak by rentowność VW produkującego w Polsce była
        wyższa niż rentowność VW w przypadku lokalizacji w Chinach, to ja p...dolę taki
        system dotacji. To jest kapitalizm polityczny, to nie ma nic wspólnego z wolnym
        rynkiem, i poprawianiem zdolności konkurencji.
        • przycinek.usa bardzo sluszna wypowiedz 16.03.05, 17:23
          zwrociles jeszcze uwage na jedna wazna rzecz, mianowicie reinwestycje.
          To jest najsluszniejsze!

          Tysiace drobnym malych firm zaoszczedzi zlotowke i zainwestuje, chocby w plot
          kolo domu. A jak Niklewicz z pociotkami pracujacymi w Urzedzie Skarbowym
          zabierze ludziom te zlotowke, i wyda na np. fabryke Toyoty, to pieniedze wyjada
          za granice, a w kraju powstanie firma, ktora sama swoja efektywnoscia
          gwarantuje niskie zatrudnienie.

          To jest proste. Licza sie male firmy. Tylko GW tego nie rozumie.

          Jedyne co GW rozumie, to swoj naklad i swiadomosc, ze klamstwo powielone przez
          liczbe gazet staje sie prawda spoleczna.


          Nie wielkie inwestycje kreuja rynek a male!
          • bush_w_wodzie tak jest 16.03.05, 17:30
            obaj (przycinek i vice_versa) macie racje a ja dorzuce od siebie to ze - owszem
            - warto zachecac inwestorow - ale nie forsa podatnikow tylko inwestycjami w
            infrastrukture ze o uproszczeniu prawa i usprawnieniu jego egzekucji nie wspomne.

            przyklad?
            polska ma tragiczna sytuacje mieszkaniowa. to w oczywisty sposob bije w rynek
            pracy i odstrasza inwestorow. co robi rzad? podnosci vat na budownictwo a potem
            chce sam rozdac to co zabral - wg uznania urzednikow. przez taka sekwencje:
            -zwieksza stopien redystrybucji
            -tworzy warunki do korupcji
            -daje ogromny impuls do oszustw podatkowych
    • robisc prawda w oczy kole? 16.03.05, 18:52
      no i doczekalem sie smile; po raz pierwszy admini usuneli moj post (a 3 lata pisze
      na forach GW), przy czym nawet nie pozostawili sladu,ze usuniete, bo niezgodne z
      regulaminem itd.

      wczoraj dalem link do tego watku na Gospodarce;

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=21703342
      dzis wpisu juz nie ma.

      • przycinek.usa Re: prawda w oczy kole? 16.03.05, 19:03
        potwierdzam. widzialem ten post. zaraz im tam dopisze.
      • bush_w_wodzie Re: prawda w oczy kole? 16.03.05, 19:54
        artykul w wersji internetowej jest poprawiony. slady usuniete a twoj wpis robi
        wklejony dzis przez przycinka wyglada bezsensownie... he he
        • robisc :-) 16.03.05, 20:49
          bush_w_wodzie napisał:

          > artykul w wersji internetowej jest poprawiony. slady usuniete a twoj wpis robi
          > wklejony dzis przez przycinka wyglada bezsensownie... he he

          ciekawe, czy poprawili tez w wersji papierowej?
        • przycinek.usa Bush? Jaki ty widzisz tekst? 17.03.05, 17:10
          Ja nie widze zadnych poprawek. Czy jest mozliwe, ze sa dwa odrebne serwery? Ja
          obecnie widze tylko ten tekst, ktory Robert juz zacytowal powyzej.
          Oprocz tego Komentator sie dopisal i zaraz ktos mu dal to:

          "Komentator, mimo że być może trudno jest tobie to zrozumieć bo ogólnie jesteś
          znanym idiotą, to proponuję tobie wziąć pod uwagę,że eksport być może wzrósł
          z powodu zwiększonych obrotów ze "Wschodem".Twierdzenie,że eksport rośnie
          przy aprecjacji złotego jest równoważne z twierdzeniem, że popyt tym większy
          im towar droższy(sic).W tym twierdzeniu jesteś nieosamotniony,albowiem tak
          samo twierdzą tzzw. "polscy ekonomiści", którzy wiedzę swą wyniesli z uczelni
          które ekonomię pojmują "inaczej".Mam nadzieję że dociera do ciebie piramidalny
          idiotyzm twojego rozumowania."


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=21703342&a=21769745
          • robisc post wrocil 17.03.05, 20:38
            TeBe przywrocil moj post. To porzadny i przychylny nam Admin. Komentator jest
            boski!!!
          • bush_w_wodzie Re: Bush? Jaki ty widzisz tekst? 18.03.05, 00:35
            tekst jest w starej formie. jestem skolowany. moze mi sie zdawalo?

      • lastboyscout Re: prawda w oczy kole? 16.03.05, 20:12
        Bo sie wreszcie domyślili ze my tylko udajemy PiGanów a faktycznie robimy tu za
        PoGanów obowiązującej religii ekonomicznej i medialnej....

        Poczekajcie chwilę ktoś puka do drzwi .... przyszli jacys smutni panowie i
        mówią ze biora mnie na dłuższe wakacje ...zaraz , jakie wakacje? Nieeee ,
        nieeeee chceeee na takie wakacje! Ja tylko żartowałem z tymi stopami,
        Balcerowicz jest cool!
        Chłopaaakiiii...barykadujcie drzwiiii....
        • vice_versa ;) 16.03.05, 21:55
          Moje teorie ściga Greenspan. Myślenie szkodzi estabilishmantowi, szczególnie
          myślenie hedonistyczne wink
    • robisc a jeszcze tydzien temu Ryba mowil... 16.03.05, 22:17
      2005.03.10 10:06
      NBP: Presja na mocnego złotego może się utrzymać

      Presja na mocnego złotego może się utrzymać pod warunkiem stabilnej sytuacji
      politycznej i gospodarczej, a inflacja na koniec 2005 roku znajdzie się blisko
      celu RPP, czyli 2,5 proc. - poinformował w czwartek wiceprezes NBP.

      "(...) Jeżeli tylko sytuacja polityczna, stabilność rozwoju gospodarczego Polski
      będzie pod kontrolą może się utrzymać presja na mocnego złotego dlatego, że mamy
      niską i obniżającą się inflację, niski deficyt obrotów bieżących, solidne tempo
      wzrostu gospodarczego, jesteśmy członkiem UE i mamy dobre perspektywy wejścia do
      euro" - powiedział Krzysztof Rybiński w Radiu PIN.

      Rybiński powtórzył, że prognozy NBP przewidują wzrost PKB w 2005 roku na
      poziomie 4,0-4,5 proc., a w 2006-2007 na poziomie powyżej 5 proc. po warunkiem
      wdrażania reform i obniżania wydatków.

      Jego zdaniem, na koniec roku inflacja osiągnie poziom zbliżony do celu RPP,
      czyli 2,5 proc.

      "Inflacja może być bardzo bliska celu na koniec tego roku, z odchyleniami (...)"
      - powiedział Rybiński.

      W styczniu inflacja spadła do poziomu 4,0 proc. z 4,4 proc. w grudniu, a w lutym
      rynek oczekuje inflacji w przedziale 3,8-4,1 proc.

      "Aprecjacja złotego w 2004 roku będzie istotnym czynnikiem, który będzie zbijał
      inflację w dół" - dodał.

      Pytany czy kurs złotego osiągnął swoje maksimum odpowiedział:

      "Nie ma barier, nie ma ścian. Rynek walutowy jest nieprzewidywalny, w związku z
      tym żadna ściana dla rynku nie istnieje(...)".

      Według ostatniej projekcji inflacyjnej NBP, inflacja będzie spadała w kolejnych
      kwartałach 2005 roku do poziomu celu 2,5 proc. w IV kwartale, a na początku 2006
      toku spadnie do nieco ponad 2 proc. W 2007 roku CPI ustabilizuje się blisko celu.

      Zdaniem Rybińskigo, spadek inflacji może być szybszy dzięki silniejszemu od
      przewidywań NBP złotemu.

      "RPP powiedziała, że widzi ryzyka dla projekcji inflacji, z tego powodu, że
      aprecjacja która się dokonała jest trochę większa niż ta, którą uwzględniliśmy w
      modelu. I tak faktycznie jest. Wydaje się, że w porównaniu z projekcją ten
      bilans ryzyk jest w kierunku nieco niższej inflacji na skutek przede wszystkim
      oddziaływania mocnego złotego" - dodał wiceprezes NBP.
    • robisc sondaz money.pl 16.03.05, 22:24
      Czy Rada Polityki Pieniężnej powinna:

      1. Podnosić stopy procentowe - 19%
      2. Obniżać stopy procentowe - 55%
      3. Nie zmieniać stóp - 18%
      4. Nie mam zdania - 8%
      Łączna ilość głosów: 1359
      • vice_versa Re: sondaz money.pl 16.03.05, 23:30
        Panowie, umacnianie się USD jest spowodowane mniejszym zaangażowaniem BOJ i
        BOCh w zakupy papierów FED. W niewielkim stopniu jest to rekompensowane
        zakupami offshorów. FED więc przestaje drukować, trudno zatem oczekiwać by
        dolar się nie umacniał. Zdecydownanie jednak jest to zjawisko tymczasowe.
        Czemu? Bo po pierwsze gospodarka amerykańska nie zniesie próżni finansowej.
        Gospodarka nie jest w stanie przyciągnąc z zewnątrz pieniądza, więc FED będzie
        musiał drukować. Offshory to nie jest przypadek, to jest druga twarz FEDu. I
        tyle. Więc USD dalej spadać będzie. Drugim niezależnym czynnikiem jest pewne
        jak 2x2 uwolnienie juana, idący za nim odpływ inwestorów w chinskie bondy,
        wyprzedaż bondów amerykanskich a pózniej drukowanie i inflacja w Chinach. Chiny
        zaczną kiedyś te bondy amerykanskie sprzedawać(Japonia chyba nie, bo wierzy w
        USD jak w święta krowę) i dlatego w USA będzie inflacja jak cholera. Póki co
        inflacjogenna działalność emisyjna rządu USA hamowana jest zakupami
        zewnętrznymi tych papierów, ale te papiery wkrótce znowu trafią na rynek
        powodując w USA inflacje. Więc PLN będzie się umacniał, a jeśli jakimś
        inwestorom te 0,5% różnic stóp procentowych między stopami FEDu a EBC robi
        różnicę to coś nie tak z jego percepcją rynku nie mówiąc juz o matematyce.
        Naprawdę trzeba rozumieć wagę zjawisk, a nie tylko ruch w te czy we wte.
        • przycinek.usa nie zgadzam sie 16.03.05, 23:45
          Popatrz, jak sie podkladasz:

          "Panowie, umacnianie się USD jest spowodowane mniejszym zaangażowaniem BOJ i
          BOCh w zakupy papierów FED."

          Czyli przestali kupowac dolary i dolary... poszly w gore?

          A pamietasz dyskusje sprzed bodajze pol roku, jak mowilem, ze skonczyli z
          interwencjami, to mnie chcieliscie tu zerzrec! (nie wiem jak to sie dokladnie
          pisze, mniejsza o pisownie)

          Uwolnienie Juana spowoduje w obecnej sytuacji rynkowej jego wzrost, co
          pociagnie za soba wzrost wartosci dolara. Jezeli Juan ma zostac uwolniony, to
          jasna sprawa, ze nalezy oczekiwac na wzrost wartosci dolara.

          Pytanie co zrobia wladze Chin z rezerwami walutowymi Chin w tym obligacjami
          rzady Federalnego ZANIM PODEJMA DECYZJE o uwolnieniu Juana!

          Na tej podstawie zupelnie nie wiadomo co sie stanie ze zlotym.
          I nie wiadomo co zrobi FED w odpowiedzi na takie czynniki.

          Osobiscie zupelnie nie wypowiadalbym sie o inflacji w Chinach, USA czy Europie
          na podstawie tych wydarzen. Bo to jest NIEMOZLIWE do przewidzenia.


          • bush_w_wodzie Re: nie zgadzam sie 17.03.05, 00:01
            przycinek.usa napisał:
            >
            > A pamietasz dyskusje sprzed bodajze pol roku, jak mowilem, ze skonczyli z
            > interwencjami, to mnie chcieliscie tu zerzrec! (nie wiem jak to sie dokladnie
            > pisze, mniejsza o pisownie)
            >

            to ja! to ja chcialem zezrec!
            poniewaz pisales ze zaczeli kupowac obligacje zamiast gotowki smile

            no i nie wiem jak to jest z tym nieinterweniowaniem skoro deficyt ca za 4q byl
            ponad 180 mld usd. przeciez to musi sie pokrywac z bilansem kapitalu

            > Uwolnienie Juana spowoduje w obecnej sytuacji rynkowej jego wzrost, co
            > pociagnie za soba wzrost wartosci dolara. Jezeli Juan ma zostac uwolniony, to
            > jasna sprawa, ze nalezy oczekiwac na wzrost wartosci dolara.

            to jest ciekawe... bo oprocz uwolnienia kursu czeka chiny uwolnienie przeplywow
            kapitalowych... a wiesz co to moze oznaczac?

            > Pytanie co zrobia wladze Chin z rezerwami walutowymi Chin w tym obligacjami
            > rzady Federalnego ZANIM PODEJMA DECYZJE o uwolnieniu Juana!
            >

            mysle ze beda sie starali z ich pomoca zrobic zakupy... kopalnie firmy
            nieruchomosci... na calym swiecie

            > Na tej podstawie zupelnie nie wiadomo co sie stanie ze zlotym.
            > I nie wiadomo co zrobi FED w odpowiedzi na takie czynniki.
            >

            zloty jest mocno zwiazany z euro. wyglada na to ze ma pasmo wahan miedzy
            4 a 4.50 zl/eu (z tendencja malejaca)

            co sie stanie z euro po uwolnieniu juana? mam przeczucie ze moze sie wzmocnic do
            usd. przyczyny? eksport

            > Osobiscie zupelnie nie wypowiadalbym sie o inflacji w Chinach, USA czy Europie
            > na podstawie tych wydarzen. Bo to jest NIEMOZLIWE do przewidzenia.
            >

            pewnie masz racje... ale jakis wariant trzeba jednak zalozyc nie?
          • vice_versa Zgadzam sie 17.03.05, 01:14
            przycinek.usa napisał:
            > Popatrz, jak sie podkladasz:
            > "Panowie, umacnianie się USD jest spowodowane mniejszym zaangażowaniem BOJ i
            > BOCh w zakupy papierów FED."
            > Czyli przestali kupowac dolary i dolary... poszly w gore?

            Oczywiście, jak nie ma dla kogo drukować to się nie drukuje, a jak ilość towaru
            na rynku wzrasta wolniej niż dotąd to jasne że ceny ida w góre, nie? Było u was
            kilka takich przetargów gdzie po prostu bondy nie zostały sprzedane bo
            inwestorzy zagraniczni się nie pojawili. To było w październiku czy
            listopadzie. I od tamtej pory wiem że przetargi są ustawiane po to by na
            inwestorach zagranicznych stworzyć wrażenie, że jeszcze ktoś kupuje. W zyciu
            nie mogłem twierdzić że BOJ nadal będzie kupował bondy z taką pasją jak w 2004
            bo to absurdalne. M.zd. apogeum drukowania już nastąpiło. Tyle, że to nie
            oznacza, że dolar dotknął dna, dotknie kiedy Chinczycy pozbędą się rezerw.
            Spieraliśmy się o trend dolara, nawet przejściowe umocnienie USD wywołane
            uwolnieniem juana nie spowoduje zmiany trendu. USD będzie spadał, dokąd
            emisyjna działalność państwa nie zostanie ograniczona, a to może nastąpi wtedy
            gdy inflacja w USA będzie szaleć, tąpnie rynek nieruchomości, a spółki
            amerykanskie przejmą chiński rynek. Dopiero wtedy uwolnione zostaną ukryte
            moce, najpierw musi się oczyścić atmosfera.

            > Uwolnienie Juana spowoduje w obecnej sytuacji rynkowej jego wzrost, co
            > pociagnie za soba wzrost wartosci dolara. Jezeli Juan ma zostac uwolniony, to
            > jasna sprawa, ze nalezy oczekiwac na wzrost wartosci dolara.

            OK, tylko widzisz to będzie baaaardzo krótka piłka. To będzie trwać miesiąc,
            dwa, góra trzy. A nurkowanie będzie tak potężne, jak bardzo chinczykom będzie
            brakować wtedy pieniędzy i jak szybko będą pozbywać się bondów. A zabraknie im
            tych pieniędzy nagle i niespodziewanie. Dlatego nawet taki mocny i gwałtowny
            impuls na aprecjację USD nie zmieni trendu. Trend USD może zmienić tylko
            mniejsza emisja bondów przez rząd.

            > Pytanie co zrobia wladze Chin z rezerwami walutowymi Chin w tym obligacjami
            > rzady Federalnego ZANIM PODEJMA DECYZJE o uwolnieniu Juana!

            Sorry, nie rozumiem. A co mają zrobić? Trzymają.

            > Na tej podstawie zupelnie nie wiadomo co sie stanie ze zlotym.
            > I nie wiadomo co zrobi FED w odpowiedzi na takie czynniki.

            Wiadomo, póki co FED będzie stopy konsekwentnie podnosił, a rząd nieznacznie
            zacznie zmniejszać emisję bondów i mocno podnosić ceny ropy i surowców i równie
            gwałtownie osłabiać USD. Nie ma na razie powodu by wierzyć w to, że USA
            ponownie obniża stopy, bo to musi się wiązać ze zwiększeniem emisji tymczasem
            oprócz offshorów nie ma chętnych do kupowania, a dziś oznaki kryzysu Chin widać
            coraz wyraźniej.
            Ty uważasz prawdopodobnie, że to wszystko dzieje się tak ot, przypadkiem, na
            skutek gry rynkowej. A ja mówię że na każdym rynku władzę i kierunek wyznacza
            ten kto najwięcej ma i może na ten rynek efektywnie wpłynąć. Ja wierzę w
            Amerykę, to widać, że USA doskonale wiedzą co robią i swój plan konsekwentnie
            realizuja. Chodzi o przejęcie rynku chińskiego, przejęcie ich przedsiębiorstw
            po niskich cenach. To się robi przez obniżanie wartosci tego co Chinczycy
            dostają(dolar) i podwyższanie cen tego co kupić musza (metale, ropa). Próżnię
            finansują nabywcy chinskich bondów. Popatrz na ceny ropy. Dokąd ropa będzie
            drożeć USD znajduje się w trendzie bocznym, po ostatecznej dla tej fazy górce
            na crude (w okolicach 65-70 USD/b w ciągu najbliższych 3 miesięcy) USD znowu
            zacznie leciec na leb na szyję. A stopy w USA będą rosły. Inflacja też, bo
            nawet jeśli BOJ przestanie kupować bondy, dolary na rynek muszą trafić, stąd
            własnie widzimy zaangażowanie offshorów, emisja słabnie więc tylko na moment.
            FED ustawia tę grę i gra na dwie ręce.
            A PLN będzie się umacniać.

            Pozdr
            • przycinek.usa Re: Zgadzam sie 17.03.05, 03:41
              > Pytanie co zrobia wladze Chin z rezerwami walutowymi Chin w tym obligacjami
              > rzady Federalnego ZANIM PODEJMA DECYZJE o uwolnieniu Juana!

              Sorry, nie rozumiem. A co mają zrobić? Trzymają.


              No jak to? Zastanow sie. Jestes szefem chinskich wladz. Wiesz, ze jak
              podejmiesz decyzje o uwolnieniu Juana to sie Juan umocni wzgledem dolara, malo
              tego, wiesz, ze jak sprzedasz dolary to potem mozesz je odkupic po lepszym
              kursie! Nie dosc, ze dzieki temu mozna odkupic tyle samo dolarow, to jeszcze w
              kieszeni zostanie kilka do kilkudziesieciu procent za pewny arbitraz w Juanach.

              Panstwo zyskuje, poniewaz zmniejsza sie podaz pieniadza na rynku, a spada
              inflacja. Ciesza sie producenci poniewaz niemalze od razu wzrastaja im zyski i
              cieszy sie rzad (o ile arbitraz jest uczciwy) bo ma rezerwe w Juanach, ktora
              moze przeznaczyc na interwencje rynkowe, gdyby Juan za bardzo sie umocnil.

              I tyle.

              Przyklad Kwasniewskiego wskazuje, ze wladze moga chciec sie ustawic na starosc
              i same zarobic pare groszy na boku. Idealna sytuacja.

              Co do reszty twojego posta to nic nie dodam, bo sie po prostu z toba nie
              zgadzam.



              To co robisz?
              • vice_versa Re: Zgadzam sie 18.03.05, 10:12
                Nie mogą tego zrobić. Z jednej przyczyny: równocześnie otrzymują zapłatę za
                eksportowane towary. Kwotowo zapłata za eksport jest znacznie większa niż suma
                potrzebna do rzucenia na rynki walutowe skutkująca obniżką kursu. Czyli: 100
                mln rzucone na rynek walut obniży wartość USD o X. Jednak X pomnożone przez
                wartość bieżących płatności eksportowych > niż 100 mln. Tych rezerw nie da się
                upchnąc na dzisiejszym rynku tak, aby pozostało to niezauważone a kurs nie
                spadł. Co więcej rynek jest tak czujny i nadreaktywny, że ów X nie byłby
                prostym przełożeniem ze 100 mln, inni tę wartość X-a by jeszcze pogłębili.
                Saldo operacji staje się ujemne. Operacja o której piszesz jest możliwa TYLKO
                wtedy jeśli KWOTA rzucana na rynek "wsiąka" nie powodując obniżki kursu. I
                kiedy nie ma się innych operacji dokonywanych w tej walucie. Pozcja spekulanta
                jest inna, u niego to sa wszystkie transakcje, w gospodarce musiałbyś
                uwzględnić także saldo eksportu i importu, albo nimi manipulować np. gwałtownie
                zwiększyć transakcje importowe korzystając z niskiego kursu. M.zd. tego sie nie
                da zrobić zarówno od strony infrastrukturalnej i pełnych mocy produkcyjnych jak
                i od strony skomplikowania takich transakcji i trudności z zachowaniem
                płynności finansowej.
                • przycinek.usa Re: Zgadzam sie 18.03.05, 17:43
                  "Operacja o której piszesz jest możliwa TYLKO wtedy jeśli KWOTA rzucana na
                  rynek "wsiąka" nie powodując obniżki kursu."


                  To jest powazne zagadnienie i ja sie zgadzam, ze trudne. Jednak nie niemozliwe
                  i na pewno czesc rezerw moglaby zostac uplynniona.

                  Jedna z powazniejszych ubieglorocznych znizek USD zapoczatkowana zostala
                  plotkami o wywalaniu rezerw przez BoC.

    • robisc fajny komentarz 17.03.05, 20:45
      Gospodarka rośnie wolniej, ale wkrótce przyspieszy
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: mark6
      Data: 17.03.2005 19:05

      Czasami zastanawiam czy Polska to jakiś wirtualny świat gdzie wszystko
      zorganizowane jest "Inaczej".Dotyczy to przede wszystkim polskich ekspertow
      od ekonomii dla których zupełnie podstawowe mechanizmy gospodarcze są wiedzą
      nie do zrozumienia.Ich niezdolność do wyciągania podstawowych wniosków rzuca
      z nóg.W/g tych jołopów wzrost bezrobocia nie ma wpływu na konsumpcję wew.
      aprecjacja złotego wręcz przycyznia się do WZROSTU eksportu idt. itp.
      Stąd być może bierze się ich zaskoczenie faktem spowolnienia tempa rozwoju
      co dla zdrowo myślących ludzi musiało nastąpić jako rezultat" schładzania"
      gospodarki uprawianej przez komunistycznego "ekonomistę wszechczasów"
      Balcerowicza.Poczekajmy jeszcze trochę a rezultaty polityki tego nieuka
      z przerażeniem odczuje wiąkszość z nas.
    • robisc produkcja przemyslowa 17.03.05, 20:50
      dynamika ostro w dol, tak jak mozna bylo to przewidziec;

      GUS: Produkcja przemysłowa w lutym wzrosła o 2,1 proc.
      16:14
      IMG!0019!0000305402

      Produkcja przemysłowa w lutym 2005 roku wzrosła o 2,1 proc. rok do roku, po
      wzroście o 4,6 proc. w styczniu po korekcie, a w porównaniu z poprzednim
      miesiącem spadła o 0,5 proc. - poinformował w czwartek Główny Urząd Statystyczny.

      Ekonomiści szacowali, że produkcja przemysłowa w lutym wzrosła o 2,9 proc.
      rdr, a przedział prognoz wynosił 1,6-4,0 proc.

      Produkcja w górnictwie i kopalnictwie w lutym 2005 roku spadła o 1,8 proc.
      rok do roku, a w porównaniu ze styczniem 2005 roku wzrosła o 2,5 proc.

      Produkcja w przetwórstwie przemysłowym wzrosła o 1,9 proc. rok do roku, a w
      stosunku do stycznia 2005 roku spadła o 0,6 proc.

      W wytwarzaniu i zaopatrywaniu w energię elektryczną, gaz i wodę produkcja w
      lutym wzrosła o 4,6 proc. rok do roku, a w stosunku do poprzedniego miesiąca
      spadła o 0,7 proc.

      Produkcja budowlano-montażowa wzrosła w lutym o 13,3 proc. rok do roku, a w
      stosunku do poprzedniego miesiąca wzrosła o 8,2 proc.

      Produkcja przemysłowa wyrównana sezonowo wzrosła rok do roku o 1,5 proc.
      oraz spadła o 0,2 proc. miesiąc do miesiąca.
      Źródło:
      » Polska Agencja Prasowa SA
      • bush_w_wodzie ciekawe... 18.03.05, 00:36
        eksport rosnie o 30% r-r a produkcja przemyslowa prawie sie nie zmienia. co jest
        grane?
        • przycinek.usa Re: ciekawe... 18.03.05, 04:33
          Co jest ciekawe? To jest nudne jak flaki z olejem.
          Przewidziane dawno temu, omowione na 7 strone.
          Dyskutowalismy na ten temat.

          Wzrost cen = spadek konsumpcji = spadek ilosci transakcji = spadek produkcji.


          Szok akcesyjny. Albo inaczej mowiac szok konkurencji. Eksport wzrosl, bo spadly
          bariery rynkowe lecz spadla konsumpcja wewnatrz rynku i masz produkcje per
          saldo bez rewelacji.









          • bush_w_wodzie zaraz zaraz 18.03.05, 11:07
            gdyby bylo jak piszesz to spadlby bardzo popyt wewnetrzny. czegos tak
            drastycznego nie obserwujemy. import r-r tez wzrosl o okolo 20%. przypadek aut
            jest dosyc szczegolny...

            mysle ze vice_versa jest blizszy prawdy. zaczeto inaczej ksiegowac. nie znam
            szczegolow aspektu prawnego ale to oznaczaloby ze za czesc rewelacyjnych wynikow
            eksportu odpowiada mniej lub bardziej kreatywna ksiegowosc...
            tej wersji sprzyjaloby to ze import ma takze imponujaca (w ksiegach) dynamike

            nie wiazalbym tego paradoksu z rzeczywistym eksportem uslug. akurat udzial
            niemiec w polskim eksporcie spadl

            natomiast z pewnoscia na wyniki eksportu ma wplyw eksport zywnosci ktora nie
            jest produktem przemyslowym

            tak czy inaczej obawiam sie ze eksporterzy nie radza sobie rewelacyjnie
            • lastboyscout Re: zaraz zaraz 18.03.05, 14:56
              Wiem, ze znow dostane od wszystkich w szyje ale jedyny eksport jaki FAKTYCZNIE
              rosnie to eksport ... polskich zobowiazan kredytowych ...
            • przycinek.usa zaleznosci ksiazkowe. 18.03.05, 17:38
              "Gdyby bylo jak piszesz to spadlby bardzo popyt wewnetrzny. czegos tak
              drastycznego nie obserwujemy. import r-r tez wzrosl o okolo 20%. przypadek aut
              jest dosyc szczegolny..."

              Pominmy na chwile dane:

              Popyt zagregowany jest wielkoscia proporcjonalna do PKB. Jezeli na rynku
              wzrosna ceny, to spadnie ilosci transakcji. Wartosciowo jednak bedziemy
              obserwowac taki sam OBROT i w konsekwencji TAKI SAM PKB, lecz spadnie VOLUMEN
              transakcji.

              Na produkcje wewnetrzna najwiekszy wplyw ma volumen transakcji. Dlatego
              NASTEPNY PKB uwzgledni te zmiany, poniewaz spadek volumenu transakcji wywola
              zmiany w produkcji i produkcja spadnie. (spadnie zatrudnienie itp.) W
              konsekwencji spadnie PKB.

              Czyli mamy lancuch przyczynowo skutkowy. Najpierw TAKA SAMA wartosc transakcji,
              (ale volumen mniejszy), TAKIE SAMO PKB, potem spadek produkcji i dopiero na
              koncu spadek obrotu i spadek PKB.

              DLATEGO spadek dynamiki PKB lub nawet regres PKB obserwujemy z opoznieniem
              dochodzacym do 4 kwartalow od zaistnienia czynnikow szokowych.


              Najpierw jednak mozna oceniac sobie "na oko" takie zjawiska.
              Teraz wlasnie napisales cos, co jest twoja ocena zjawiska. Napisales, ze
              produkcja w zasadzie nie rosnie a rosnie eksport r/r.


              I to jest dowod na to, co napisalem powyzej. Ze skurczyl wam sie rynek znaczaco
              i nastepuja wlasnie zmiany, po ktorych mozna oczekiwac spadku dynamiki PKB.
              Jeszcze nie widzisz zmian PKB, ale one nastapia na pewno. Nastepuje zjawisko
              zastepowania rynku, czyli producenci krajowi sa wyjatkowo elestyczni i
              konkurencyjni. Mozna powiedziec, ze skoro nastepuje tak dramatyczne
              (dynamiczne) wypychanie produkcji za granice, to znaczy, ze firmy sa
              przygotowane na takie konsekwencje rynkowe.


              Malo tego, to jest to samo, co napisales w watku o wplywie zlotego na eksport
              pod wpisem tego wariata komentatora. To sa zaleznosci ksiazkowe. I tu sie nie
              ma co zastanawiac nad tym, tylko oczekiwac efektu. Moze dlatego wlasnie City
              zadecydowalo uciekac z inwestycjami z tego kraju???
          • robisc Re: ciekawe... 18.03.05, 11:18
            Masz racje. To tlumaczyloby tez spadek dynamiki importu pomimo korzystnych
            kursow dla importerow. Wczoraj rozmawialem z duzym dilerem Forda. Powiedzial, ze
            imorterom zostalo na stokach tyle samochodow z rocznika 2004, ze bede je
            wyprzedawac do maja, co jest zdarzeniem bez precedensu, bo zwykle wyprzedaz
            starego rocznika konczyla sie w m-cach styczen-luty.
        • vice_versa Re: ciekawe... 18.03.05, 09:51
          bush_w_wodzie napisał:

          > eksport rosnie o 30% r-r a produkcja przemyslowa prawie sie nie zmienia. co
          > jest grane?

          Odpowiedź:
          1. transgraniczne uslugi, w tym przede wszystkim niematerialne i finansowe
          (obrót wierzytelnosciami, licencje etc)
          2. wzrost planowania podatkowego tak by VAT zapłacić w krajach o niższej stawce
          3. wzrost możliwości tricków VATowskich po wejsciu do UE

          Może nawet w odwrotnej kolejności, w każdym wypadku wiąże się ze wzrostem
          eksportu. Krótko mówiąc obrót albo czysto fikcyjny albo fizyczny ale zawsze w
          jednym celu: obniżaniu obciążeń fiskalnych. Wszystko bez wzrostu produkcji i
          bez wzrostu albo z minimalnym wzrostem zatrudnienia (transport).
          A jeśli PO zniesie te 200 tys kaucji wymaganej dziś przy zwrocie w zw z
          transakcjami wewnątrzwspólnotowymi to już w ogóle będzie szopka fiskalna, bo
          kasowo to te 200 tys na każdego eksportera budzet już zgarnął. Taaaaaaka
          dziuuuuura. W końcu jesteśmy kreatywni. wink albo crying jak kto woli.
          • przycinek.usa prosze o wyjasnienie 18.03.05, 17:40
            zwlaszcza w tej czesci odnosnie kaucji. lopatologicznie.
    • robisc bardzo ladny post 18.03.05, 07:23
      Re: Jeszcze jeden ignorant
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: Gość: miniu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 17.03.2005 22:58

      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      Sam jesteś ignorantem i się jeszcze dziwisz, że prawie każdy na forum ma
      odmienne zdanie od ciebie. Ja piszę o deficycie handlowym, bo nie obchodzi mnie
      kapitał spekulacyjny, który płynie do nas szerokim strumieniem dzięki ignorancji
      RPP i rządu, a który może się w każdej chwili wycofać. Przez ostatni rok deficyt
      spadł tylko o 1,4 mld euro, co oczywiście zostało obtrąbione przez media jako
      wielki sukces. Takie sumy to potrafią dziennie przez rynek walutowy przepłynąć,
      wiec jaki wpływ ma 1,4 mld euro na kurs euro/złoty w skali roku?
      "Deficyt w handlu zagranicznym po grudniu 2004 roku wyniósł 11,4 mld euro wobec
      12,8 mld euro deficytu w analogicznym okresie roku 2003, podał Główny Urząd
      Statystyczny (GUS) w poniedziałkowym komunikacie.

      Eksport w okresie styczeń-grudzień 2004 roku wzrósł o 25,6% w ujęciu rocznym i
      osiągnął poziom 59,7 mld euro, zaś import wzrósł o 17,9% r/r i wyniósł 71,14 mld
      euro.

      GUS podał, że eksport liczony w USD wzrósł w ciągu 12 miesięcy 2004 roku o 37,7%
      i wyniósł 73,8 mld USD, natomiast import odnotował wzrost o 29,3% i wyniósł
      87,91 mld USD. Deficyt handlowy w tym ujęciu wyniósł 14,12 mld USD."
    • robisc deficyt 18.03.05, 20:24
      14:05 18.03.2005
      Eurostat: Deficyt sektora finansów publicznych Polski wzrósł do 4,8% PKB w 2004 r.

      Warszawa, 18.03.2005 (ISB) - Deficyt sektora finansów publicznych (tzw. general
      government deficit) wyniósł w 2004 roku 4,8% Produktu Krajowego Brutto (PKB)
      wobec 4,5% PKB w 2003 roku, podał w piątek w komunikacie Eurostat.

      Urząd statystyczny Unii Europejskiej (UE) poinformował również, że dług
      publiczny Polski wyniósł w ubiegłym roku 43,6% PKB wobec 45,4% PKB rok wcześniej.

      Dane są zgodne z metodologią unijną ESA 95.

      Eurostat podał, że w ujęciu nominalnym deficyt sektora finansów publicznych
      Polski wzrósł w ubiegłym roku do 42,77 mld zł z 36,67 mld zł w 2003 roku, a dług
      publiczny zwiększył się do 385,70 mld zł z 369,70 mld zł rok wcześniej.

      We wszystkich 25 krajach UE deficyt sektora finansów publicznych wyniósł 2,6%
      PKB wobec 2,9% w 2003 roku, a w krajach strefy euro - odpowiednio 2,7% PKB wobec
      2,8%. Dług publiczny w UE25 wyniósł w 2004 roku 63,8% PKB wobec 63,3%, a w
      strefie euro - 71,3% wobec 70,8%.

      Z 25 krajów Unii Europejskiej największe deficyty w 2004 roku odnotowały: Grecja
      (6,1% PKB), Malta (5,2%), Polska (4,8%), Węgry (4,5%) i Cypr (4,2%), zaś sześć
      krajów odnotowało nadwyżkę: Dania (2,8%), Finlandia (2,1%), Estonia (1,8%),
      Szwecja (1,4%), Irlandia (1,3%) i Belgia (0,1%).

      Najniższy poziom długu publicznego odnotowały: Estonia (4,9% PKB), Luksemburg
      (7,5%), Łotwa (14,4%) i Litwa (19,7%). Dziewięć krajów miało poziom długu
      publicznego wyższy niż 60% PKB: Grecja (110,5%), Włochy (105,8%), Belgia
      (95,6%), Malta (75,0%), Cypr (71,9%), Niemcy (66,0%), Austria (65,2%) i
      Portugalia (61,9%). (ISB)
    • bush_w_wodzie jest super 18.03.05, 22:31
      tak przynjamniej wynika z tekstu:

      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2609167.html
      Zyski polskich firm szybują na nienotowane od lat poziomy. Przedsiębiorcy wciąż
      jednak wolą gromadzić pieniądze na kontach, niż inwestować. Tylko eksporterzy -
      którym nawet w końcówce 2004 r. nie przeszkadzała silna waluta - zaczęli inwestycje

      Ubiegłoroczny czysty zysk polskich firm - ponad 60 mld zł - to aż 3,3 razy tyle,
      co w 2003 r., i 7 proc. całego produktu krajowego brutto. Przychody ze sprzedaży
      w tym czasie wyniosły 1,2 bln, o 16,4 proc. więcej niż przed rokiem - ogłosił w
      piątek GUS.

      Koszty rosły wolniej, dzięki czemu rentowność przedsiębiorstw jest wysoka.
      Wskaźnik rentowności obrotu netto wyniósł 4,8 proc.

      <....>

      Choć w końcówce 2004 roku koniunktura gospodarcza się ochłodziła, to wciąż
      przybywało firm, które notują zyski. Dziś jest ich 77,4 proc., podczas gdy rok
      temu nad kreską było 70,6 proc., a po dziewięciu miesiącach 2004 r. - 73 proc.
      Jeszcze lepsza jest sytuacja w przetwórstwie przemysłowym - sektorze, który
      stanowi główną część przemysłu, odpowiadającym za wzrost eksportu. Tutaj zysk
      odnotowało 79,6 proc. firm.

      A prawdziwa elita naszych przedsiębiorstw to eksporterzy - wśród nich aż 82,1
      proc. jest rentownych (rok wcześniej niespełna trzy czwarte). Także ostatni
      kwartał, który był dla nich niekorzystny pod względem kursu wymiany, przyniósł
      poprawę. Po dziewięciu miesiącach 80 proc. eksportujących firm notowało zyski.

      Umacniający złoty nie zniechęcił też kolejnych firm do szukania odbiorców za
      granicą. Eksportem zajmowało się 47,8 proc. przedsiębiorstw, podczas gdy kwartał
      wcześniej było to 46,5 proc.

      <...>


      Pojawiają się jednak sygnały nadchodzącego przełomu. Tzw. wskaźnik płynności
      gotówkowej (stosunek gotówki do zobowiązań krótkoterminowych) był u eksporterów
      niższy niż u wszystkich firm. A to oznacza, że zaczęli oni inwestować. Na
      dodatek z najnowszych danych NBP wynika, że w pierwszych dwóch miesiącach 2005
      r. depozyty firm stopniały o 6,7 mld zł.


      - Z naszych badań wśród przedsiębiorców wynika, że średnie wykorzystanie mocy
      produkcyjnych wynosi 80 proc., ale jednocześnie większość firm mówi, że w ich
      przypadku jest to 100 proc. Nieinwestowanie w takiej sytuacji byłoby zachowaniem
      na granicy rozsądku - podkreśla ekspert PKPP.

      • bush_w_wodzie ale: 18.03.05, 22:36
        1) to sa dane za 2004


        2)

        > Pojawiają się jednak sygnały nadchodzącego przełomu.
        > Tzw. wskaźnik płynności
        > gotówkowej (stosunek gotówki do zobowiązań krótkoterminowych)
        > był u eksporterów niższy niż u wszystkich firm. A to oznacza,
        > że zaczęli oni inwestować. Na dodatek z najnowszych danych NBP wynika,
        > że w pierwszych dwóch miesiącach 2005 r. depozyty firm stopniały o 6,7 mld zł.


        to bardzo ciekawe. czy ze spadku plynnosci mozemy wysnuc jedynie wniosek ze ktos
        inwestuje? czy moze byc tez tak ze przejada oszczednosci?


        3)
        >
        > - Z naszych badań wśród przedsiębiorców wynika, że średnie wykorzystanie mocy
        > produkcyjnych wynosi 80 proc., ale jednocześnie większość firm mówi, że w ich
        > przypadku jest to 100 proc. Nieinwestowanie w takiej sytuacji byłoby zachowanie
        > m
        > na granicy rozsądku - podkreśla ekspert PKPP.


        no i to mnie troche zaniepokoilo. konkretnie to 80-100% wykorzystania mocy
        produkcyjnych. zwlaszcza 100%.

        w dodatku tydzien temu nieco solidniejsze zrodlo napisalo:

        www.bankier.pl/wiadomosci/article.html?article_id=1265418
        W przedsiębiorstwach sektora przemysłowego spada wykorzystanie mocy
        produkcyjnych. Szczyt wykorzystania mocy na poziomie nieco powyżej 73%
        odnotowano w drugim kwartale ubiegłego roku. Obecnie spadł on do poziomu 69%,
        zaś napływające z przedsiębiorstw informacje o kurczącym się portfelu zamówień
        pozwala przypuszczać, że poziom wykorzystania mocy wytwórczych w przemyśle
        będzie ulegał dalszej redukcji.

        jeszcze nie siegnalem do danych gus
      • robisc Re: jest super 19.03.05, 09:13
        bush_w_wodzie napisał:


        > Zyski polskich firm szybują na nienotowane od lat poziomy.

        Fakt. Ale to juz przeszlosc, wynikajaca glownie z dobrej koniunktury w pierwszym
        polroczu 2004.

        "Przedsiębiorcy wciąż > jednak wolą gromadzić pieniądze na kontach, niż
        inwestować. Tylko eksporterzy - którym nawet w końcówce 2004 r. nie
        przeszkadzała silna waluta"

        To nieprawda, co udowodnilem wyzej.


        > A prawdziwa elita naszych przedsiębiorstw to eksporterzy - wśród nich aż 82,1
        > proc. jest rentownych (rok wcześniej niespełna trzy czwarte). Także ostatni
        > kwartał, który był dla nich niekorzystny pod względem kursu wymiany, przyniósł
        > poprawę. Po dziewięciu miesiącach 80 proc. eksportujących firm notowało zyski.

        To manipulacja danymi statystycznymi. Fakt, ze na koniec roku 82,1% ekporterow
        bylo rentownych, w porownaniu do 80% po 2 kwartalach nie mowi nam o niczym. Nie
        mam przede wszytkim pojecia jak GUS liczy eksporterow, ale to w zasadzie
        nieistone dane. Istotny jest fakt, ze wieksosci eksporterow w IV kwartale roku
        spadla rentownosc. Oczywiscie biorac wyniki r/r trudo wylapac aktualny trend.

        > Umacniający złoty nie zniechęcił też kolejnych firm do szukania odbiorców za
        > granicą. Eksportem zajmowało się 47,8 proc. przedsiębiorstw, podczas gdy kwarta
        > łwcześniej było to 46,5 proc.

        Aha, wiec mamy odpowiedz dlaczego zwiekszyla sie liczba rentownych eksporterow.
        Pzrypominam, ze jeszce w pazdzierniku kurs EUR/PLN wyniosil 4,3. Pzry tym kursie
        eksport byl rentowny. Zalamanie nastapilo dpiero w w miesiacah listopad-grudzien
        i kontynuowane jest w tym roku.

        > Pojawiają się jednak sygnały nadchodzącego przełomu. Tzw. wskaźnik płynności
        > gotówkowej (stosunek gotówki do zobowiązań krótkoterminowych) był u eksporterów
        > niższy niż u wszystkich firm. A to oznacza, że zaczęli oni inwestować.

        smile Bush juz to skomentowal, wiec nie bede sie powtarzal.


        > - Z naszych badań wśród przedsiębiorców wynika, że średnie wykorzystanie mocy
        > produkcyjnych wynosi 80 proc., ale jednocześnie większość firm mówi, że w ich
        > przypadku jest to 100 proc. Nieinwestowanie w takiej sytuacji byłoby zachowanie
        > mna granicy rozsądku - podkreśla ekspert PKPP.

        Skad wytrzasneli takiego eksperta?

        • robisc z Rzepy 19.03.05, 10:14
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050319/ekonomia/ekonomia_a_4.html
          "(...)Bardzo korzystny przez większą część ubiegłego roku kurs złotego
          spowodował, że więcej przedsiębiorstw sprzedawało za granicę. Wśród 15 394 firm,
          które nadesłały sprawozdania do GUS (każda zatrudnia ponad 50 osób), 47,8 proc.
          to mniejsi lub więksi eksporterzy. Wartość ich eksportu wzrosła w zeszłym roku o
          26,8 proc., a jego udział w całej sprzedaży - z 17 do 18,6 proc. Wśród
          przedsiębiorstw sprzedających za granicę zysk netto zanotowało 82,1 proc. (przed
          rokiem - 73,7 proc.). Co istotne, podstawowe wskaźniki finansowe były w ich
          przypadku na ogół lepsze niż wśród wszystkich przedsiębiorstw.

          Chociaż jednak wyniki krajowych przedsiębiorstw są bardzo dobre, ostatni kwartał
          zeszłego roku był dla nich wyraźnie mniej korzystny niż poprzednie. Ich zysk
          netto w pierwszym kwartale wyniósł 13,4 mld zł, w drugim 17,5 mld zł, w trzecim
          15,5 mld zł, a w czwartym 14,3 mld zł. Może to oznaczać, że pod koniec roku
          eksporterzy odczuli już skutki umocnienia się polskiej waluty, które
          spowodowało, że za tę samą kwotę wpływów w euro czy dolarach otrzymywali w
          złotych mniej niż poprzednio.

          Mimo to sytuacja finansowa przedsiębiorstw była w ubiegłym roku dobra. Świadczy
          o tym choćby to, że ich depozyty w bankach zwiększyły się o ponad 16 mld złotych.
          H.B.
      • robisc dwa przypadki 19.03.05, 16:03
        ZAP Piastów: wyższe przychody

        O 6 proc., do prawie 88 mln zł zwiększyły się w 2004 r. przychody ze sprzedaży
        Zakładów Akumulatorowych w Piastowie. Około 51 proc. z 940 tys. akumulatorów
        trafiło na eksport. W tym roku firma chce zwiększyć produkcję akumulatorów do
        miliona sztuk. W prognozie na 2004 r. zakładano wzrost przychodów do 94 mln zł,
        w tym eksportu do 52 mln zł. Wpływy były mniejsze z uwagi na wzmocnienie złotego
        oraz wzrost cen ołowiu. - Nasze marże przy sprzedaży eksportowej spadły o 25
        proc. - powiedział Krzysztof Paulus, prezes spółki. Spółka musiała ograniczyć
        planowane inwestycje do 900 tys. euro, czyli niespełna 4 mln zł. Łącznie przez
        ostatnie cztery lata wartość inwestycji dokonanych w Piastowie przekroczyła 30
        mln zł.
        A.MAC.

        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050319/ekonomia/ekonomia_a_44.html
        Totalna bzdura !!!
        Przyjedźcie do zagłębia płytek ceramicznych i zobaczcie, że produkcja idzie na
        magazyn. Sprzdaży brak i magazynów też. Płytki upychne są już po różnych
        firmach, które też nie mogą pomieścić zapasów obcych na swoich hektarach. Nie
        zatrudnia się ludzi tylko zwalnia. Nie inwestuje tylko wyprzedaje. To są fakty.

        ~opo s.a., 2005-03-19 13:15

        firma.onet.pl/1,68,8,10043951,30057113,1516450,0,forum2.html
    • robisc el Matador 31.03.05, 22:58
      Re: A co za wyjscie mają eksporterzy, eksportuja
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: el_matador9
      Data: 31.03.2005 22:52

      Rezultaty polskiego handlu zagranicznego obiektywnie rzecz biorąc są gorzej niż
      fatalne.
      Cały eksport Polski w 2004 wyniósł tylko 64 miliardy EURO,podczas gdy w tym
      samym czasie
      eksport Niemiec wyniósł 728 miliardów EURO,16-milionowej Holandii 286 miliardów
      EURO,60 milionowej Republiki Francuskiej 348 miliardów EURO,8-milionowej
      Szwecji 95 miliardów EURO,5-milionowej Danii 89 miliardów EURO.
      Żałosne są też wyniki polskiego HZ na tle tego co osiągnęły maleńkie 10-
      milionowe Czechy(ich eksport w 2004 wyniósł 51 miliardów EURO czy 10-
      milionowych Węgier 50 miliardów EURO).W tym roku ,ze względu na
      eksplozyjne,gwałtowne 30% przyrosty obrotów w zaliczanej do krajów Trzeciego
      Świata Turcji,kandydacce do wstąpienia do Unii( w ubiegłym roku przyrost
      tureckiego eksportu wyniósł też 30%)jej eksport może przekroczyć 100 miliardów
      EURO.Wniosek - nie ma żadnych mechanizmów rzetelnej i solidnej aktywizacji
      żałosnego polskiego eksportu i całego systemu wspierania małych i średnich
      polskich firm posiadających duży potencjał wzrostu sprzedaży na rynkach
      światowych.Sytuacja w polskim handlu zagranicznym dzięki błędnym mechanizmom
      finansowym i bankowym oraz podatkowym jest fatalna od
      czasu dokonania transformacji ekonomicznej w 1989 roku.Poziom eksportu na 1
      mieszkańca Polski jest przykładowo 8 razy mniejszy niż na analogicznego
      obywatela giganta gospodarczego zjednoczonych NIEMIEC.To dramatyczna wręcz
      różnica.Najgorsza sytuacja w tym względzie panuje na najbardziej
      perspektywicznych do 2015 rynkach rosyjskim,ukraińskim oraz chińskim gdzie żle
      (za mało aktywnie) działają BRH i jest za mało wystaw,targów i bezpośrednich
      kontaktów pomiędzy przedsiębiorcami chińskimi,rosyjskimi i ukraińskimi a
      polskimi i za mało reklamy targowej świetnych polskich towarów w miejscowych
      telewizjach publicznych i prywatnych i w miejscowej prasie.To samo dotyczy
      koniecznej eksplozyjnej aktywizacji polskiego handlu zagranicznego z Koreą
      Południową i gigantem ekonomicznym Japonii gdzie do tej pory nie uruchomiono
      bezpośrednich połączeń lotniczych z Tokio i Seoul'em.Dobrze że Polska
      zdecydowała się na aktywne uczestnictwo promocyjne w Wystawie Światowej w
      konurbacji Nagoya'i(siedziba Toyoty) w JAPONII.Innym niedocenianym rynkiem jest
      70 milionowy kolos IRANU i chłonne jak gąbka na wszelaki polski towar
      Zjednoczone Emiraty Arabskie.
    • robisc jeszcze jeden post z FG 01.04.05, 20:02
      W branży hutniczej to nieprawda!!!
      Przeczytaj komentowany artykuł »
      Autor: Gość: Rolf IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 01.04.2005 08:09


      NBP fałszuje dane. Z braku eksportu wszystkie huty w Polsce produkują mniej niż
      50% tego co w tym samym okresie roku 2004. Główni producenci stali' byłe huty;
      Katowice, Sendzimir, Zawiercie, Ostrowiec tj. ok 90% zdolności produkcyjnej w
      Polsce pracuje na poziomie 30% możliwości produkcyjnych - powód BRAK EKSPORTU.
      Taka jest prawda. Sprzedaż mogła być nieco większa przez zapasy produkcji z
      jakimi huty weszły w 2005 rok. Pełna produkcja hut w polsce skończyła się w
      listopadzie, dla innych w styczniu. A prasa cały czas bębniła o hossie w
      hutnictwie (dot. to tylko Chin).
    • robisc eksport przestal spadac 12.04.05, 20:05
      Na razie sie ustabilizowalo, co swiadczy albo o dostosowaniu sie eksporterow do
      obecnych poziomow kursow, badz o wciaz duzych rezerwach gotowki pozostalej po
      ubieglorocznym boomie, ktora pozwala im przetrwac trudne chwile. Kolejne
      miesiace pokaza, ktora teza jest prawdziwa.

      Wyniki eksportu (w mld PLN):
      pazdz 04 - 27,3; dynamika m/m + 30%
      list 04 - 25,1; dynamika m/m - 8%
      grudz 04 - 23,3; dynamika m/m - 7%
      stycz 05 -21,1; dynamika m/m - 9%
      luty 05 - 21,5; dynamika m/m + 2%

      A teraz w EUR:
      pazdz 04 - 6,3; dynamika m/m + 11%
      list 04 - 5,8; dynamika m/m - 7%
      grudz 04 - 5,4; dynamika m/m - 7%
      stycz 05 - 5,1; dynamika m/m - 5%
      luty 05 - 5,3; dynamika m/m + 4%

      www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/ceny_handel_uslugi/obroty_handl_zagr/2005/I-II2005.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka