Dodaj do ulubionych

super wazna informacja dot. USA

30.04.05, 07:29
Dzisiaj podana zostala wielkosc GDP za 1 kwartal 2005 w USA. (PKB)

Okazalo sie, ze wzrost jest mizerny i wyniosl ... 15% ponizej oczekiwania
rynku. Przypomnijmy: 4 kwartal 04 - 3.8% a teraz mialo byc 3.5% a jest 3.1%
Wszyscy spodziewalismy sie 3.5%! Naprawde. Taki byl ruch w interesie jak
dawno nie bylo! Sprzedaz dobra i wyniki spolek. A tu masz babo placek - trup
w szafie.

Osobiscie jestem zly, bo widzialem na notowaniach eurodolara proby (prawie
bezowocne) ruszenia EUR do gory. Chodzilo to podejrzanie i plotki chodzily.
Mozna bylo na tym sporo zarobic - ale nie wierzylem. Niemniej fakt pozostaje
faktem. Gospodarka zgodnie z moimi przewidywaniami odpowiada na stope i
zwalnia gwaltownie. Doklada sie do tego cena ropy.

Oznacza to tez niebezpieczenstwo szybkiego wyhamowania wzrostu CPI i ZBYT
POZNEJ obnizki stop przez FED. Ja nie mam watpliwosci, ze ten cykl
zaciesniania polityki monetarnej jest za mocny, Allan Greenspan sie pomylil
tym razem i w 4 kwartale bedziemy juz mieli obnizki stopy FUNDS i kurs USD
stanie w obliczu kolejnej proby bicia rekordu spadku.

Stopa % w USA jest obecnie zbyt wysoka!
Kazda stopa powyzej inflacji w USA jest za wysoka.
Za duzo jest kredytow i za wysokie ceny.


Obserwuj wątek
    • robisc Re: super wazna informacja dot. USA 30.04.05, 14:32
      scrutator napisała:


      > Kazda stopa powyzej inflacji w USA jest za wysoka.

      ale jeszcze ciagle jest ponizej stopy inflacji
    • viper39 Re: super wazna informacja dot. USA 01.05.05, 21:00
      scrutator napisała:

      > Dzisiaj podana zostala wielkosc GDP za 1 kwartal 2005 w USA. (PKB)
      >
      > Okazalo sie, ze wzrost jest mizerny i wyniosl ... 15% ponizej oczekiwania
      > rynku. Przypomnijmy: 4 kwartal 04 - 3.8% a teraz mialo byc 3.5% a jest 3.1%
      > Wszyscy spodziewalismy sie 3.5%! Naprawde. Taki byl ruch w interesie jak
      > dawno nie bylo! Sprzedaz dobra i wyniki spolek. A tu masz babo placek - trup
      > w szafie.

      zapowiadano w sumie wzrost miedzy 3 i 3.5% i kazdy chcial aby bylo 3.5 a nie 3,
      co nie znaczy ze jest zle, porownaj z EU...
      jest wiele czynnikow ktore to spowodowaly,

      >
      > Osobiscie jestem zly, bo widzialem na notowaniach eurodolara proby (prawie
      > bezowocne) ruszenia EUR do gory. Chodzilo to podejrzanie i plotki chodzily.
      > Mozna bylo na tym sporo zarobic - ale nie wierzylem. Niemniej fakt pozostaje
      > faktem. Gospodarka zgodnie z moimi przewidywaniami odpowiada na stope i
      > zwalnia gwaltownie. Doklada sie do tego cena ropy.

      tu nie masz racji, nie ma gwaltownego zwalniania, wszystko idzie mniej wiecej w
      jednym tempie, i tak bedzie szlo przynajmniej z rok albo dwa...
      a pozniej zjedzie to troche na dol, ale nie za wiele, dopuki amerykanom uda sie
      utrzymac nisko dolara doputy tu sie bedzie dzialo dodatnio a np w EU dostawac
      beda w tylek bo ciezko bedzie cokolwie sprzedawac...
      np teraz NYC korzysta na wysprzedawaniu mieszkan dla ludzi z EU bo dzieki
      niskiemu $$ to sie bardzo ludziom z EU oplaci...itd
      pamietaj dopuki euro jest wysokie EU dostaje w tylek i to powaznie a to dlatego
      ze export staje sie nie oplacalny amerykanie juz to przerabiali...

      >
      > Oznacza to tez niebezpieczenstwo szybkiego wyhamowania wzrostu CPI i ZBYT
      > POZNEJ obnizki stop przez FED. Ja nie mam watpliwosci, ze ten cykl
      > zaciesniania polityki monetarnej jest za mocny, Allan Greenspan sie pomylil
      > tym razem i w 4 kwartale bedziemy juz mieli obnizki stopy FUNDS i kurs USD
      > stanie w obliczu kolejnej proby bicia rekordu spadku.

      daj mi swoje namiary zadzwonie do bialego domu do GWB i opowiem mu o twoich
      rewelacjach, moze zmienia Greenspana na ciebie? uwierz mi to niezla fucha i
      dobrze na tym zarobisz...
      a tak poza tym to co robi FED to sie nazywa zmniejszanie gospodarczego
      przyspieszenia co pozwala na utrzymanie tempa przez dluzszy czas a nie wzrostu
      i spadku szybkiego co wcale nie jest dobrew gospodarce...
      z tego co widze to oni sie znaja na tym co robia, a takich jak ty piewcow jest
      duzo i w USA... czasami cos im sie uda powiedziec i pozniej mowia "a nie
      mowilem" czyniac siebie prorokami na nastepne lata...heheh

      >
      > Stopa % w USA jest obecnie zbyt wysoka!

      o tak? to powiedz mi jaka ona jest bo chyba sie mylisz...

      > Kazda stopa powyzej inflacji w USA jest za wysoka.
      > Za duzo jest kredytow i za wysokie ceny.

      sprawdz zanim cos napiszesz, bo to co napisales jest komplena bzdura.
      • scrutator Re: super wazna informacja dot. USA 02.05.05, 19:41
        Widzisz, Viper, skoro mowisz, ze wszystko idzie w jednym tempie, to dlaczego
        takie zmiany na PKB?

        stopa powyzej 2.5% jest za wysoka.

        Oczekiwania co do wzrostu byly srednio 3.5, wiec skoro byli tacy co widzieli
        3.0, to byli rowniez tacy, co spodziewali sie 4.0%.

        Nie czepiam sie Greenspana, poniewaz uwazam, ze przez ostatnie 17 lat wszelkie
        decyzje byly niemalze idealne. Jezeli wiec Greenspan przestanie podwyzszac
        stope, to nadal pozostanie moim "idolem".

        Mysle, ze obecna seria podwyzek wynika z presji jaka wywoluje slaby dollar na
        rynek wewnetrzny. Uwazam, ze Allan dlatego podniosl stope, aby zahamowac spadek
        kursu USD.



        • bush_w_wodzie o! 02.05.05, 19:50
          scrutator napisała:

          > Widzisz, Viper, skoro mowisz, ze wszystko idzie w jednym tempie, to dlaczego
          > takie zmiany na PKB?
          >
          > stopa powyzej 2.5% jest za wysoka.

          czyzbys uwazal ze rozwojem gospodarki mozna dowolnie sterowac za pomoca stop?

          czyzbys uwazal ze stopy dzialaja na gospodarke niemal natychmiast?

          • scrutator Re: o! 02.05.05, 19:55

            > czyzbys uwazal ze rozwojem gospodarki mozna dowolnie sterowac za pomoca stop?

            "dowolnie" - nie.


            > czyzbys uwazal ze stopy dzialaja na gospodarke niemal natychmiast?

            z opoznieniem 3-6 kwartalow w zaleznosci od wielkosci PKB.
            W USA rynek reaguje po 6 kwartalach. W Polsce raczej juz po 3.



            • bush_w_wodzie Re: o! 02.05.05, 20:03
              scrutator napisała:

              >
              > > czyzbys uwazal ze rozwojem gospodarki mozna dowolnie sterowac za pomoca s
              > top?
              >
              > "dowolnie" - nie.
              >

              no to zapytajmy tak. skad wiesz ze przy nizszych stopach fed wzrost pkb bylby
              wyzszy?


              >
              > > czyzbys uwazal ze stopy dzialaja na gospodarke niemal natychmiast?
              >
              > z opoznieniem 3-6 kwartalow w zaleznosci od wielkosci PKB.
              > W USA rynek reaguje po 6 kwartalach. W Polsce raczej juz po 3.
              >

              czyli - jesli juz to kwestia stop - to nie dzisiejsza stopa fed jest za wysoka
              tylko stopa fed 1.5 roku temu byla za wysoka?

              no ale inflacja rosnie...
              • scrutator Re: o! 02.05.05, 21:07
                "czyli - jesli juz to kwestia stop - to nie dzisiejsza stopa fed jest za wysoka
                tylko stopa fed 1.5 roku temu byla za wysoka?"

                Nie.
                TERAZ stopa jest za wysoka, poniewaz W PRZYSZLOSCI rynek za bardzo zahamuje.
                Na teraz zaciesnianie polityki monetarnej powinno sie juz zakonczyc.


                "skad wiesz ze przy nizszych stopach fed wzrost pkb bylby wyzszy?"

                Sprzedaz domow bylaby wieksza.
                • bush_w_wodzie Re: o! 02.05.05, 21:31
                  scrutator napisała:

                  > "czyli - jesli juz to kwestia stop - to nie dzisiejsza stopa fed jest za wysoka
                  > tylko stopa fed 1.5 roku temu byla za wysoka?"
                  >
                  > Nie.
                  > TERAZ stopa jest za wysoka, poniewaz W PRZYSZLOSCI rynek za bardzo zahamuje.
                  > Na teraz zaciesnianie polityki monetarnej powinno sie juz zakonczyc.
                  >

                  ok. zrozumialem ze obecne `spowolnienie' to skutek zbyt wysokich stop.
                  pisze `spowolnienie' bo dane ostateczne moga roznic sie nawet o punkt od wstepnych

                  >
                  > "skad wiesz ze przy nizszych stopach fed wzrost pkb bylby wyzszy?"
                  >
                  > Sprzedaz domow bylaby wieksza.

                  liczona w dolarach z pewnoscia
                  ale co byloby z cenami?
        • stary-wyjadacz Re: super wazna informacja dot. USA 02.05.05, 19:58
          > Widzisz, Viper, skoro mowisz, ze wszystko idzie w jednym tempie, to dlaczego
          > takie zmiany na PKB?

          Spadek tempa wzrostu PKB spowodowany jest wzrostem importu. O tym jest we
          wszystkich podrecznikach.

          Nie chcialbym byc zbyt zlosliwy ale w jednym tempie rosna europejskie kolosy.

        • viper39 Re: super wazna informacja dot. USA 02.05.05, 22:48
          scrutator napisała:

          > Widzisz, Viper, skoro mowisz, ze wszystko idzie w jednym tempie, to dlaczego
          > takie zmiany na PKB?

          stary wyjadacz na to odpowiedzial i w sumie ma racje..

          >
          > stopa powyzej 2.5% jest za wysoka.

          nie za bardzo, amerykanie nauczyli sie ze zbyt szybki wzrost powoduje hustawke
          na rynku i tego sie boja wiec podnosza %% aby tego nie bylo, jak bedzie trzeba
          to obniza. ale to idzie w parze z niska wartoscia $$, a to sie amerykanom
          bardzo oplaca wiec nie mysle ze to sie szybko zmieni, mimo ze mowia o tym w
          mediach i nawet zaczynaja troche marudzic ze to zle, nikt sie nie wychyli aby
          to zmienic bo to mialoby negatywny efekt na gospodarke.

          >
          > Oczekiwania co do wzrostu byly srednio 3.5, wiec skoro byli tacy co widzieli
          > 3.0, to byli rowniez tacy, co spodziewali sie 4.0%.

          i co z tego?

          >
          > Nie czepiam sie Greenspana, poniewaz uwazam, ze przez ostatnie 17 lat wszelkie
          > decyzje byly niemalze idealne. Jezeli wiec Greenspan przestanie podwyzszac
          > stope, to nadal pozostanie moim "idolem".

          on nie ma w tej chwili wyjscia, i nadal moze byc idolem..

          >
          > Mysle, ze obecna seria podwyzek wynika z presji jaka wywoluje slaby dollar na
          > rynek wewnetrzny. Uwazam, ze Allan dlatego podniosl stope, aby zahamowac
          spadek
          > kursu USD.

          alez nie, podwyzka byla aby utrzymac dolara nisko, uwierz mi amerykanom sie to
          bardzo oplaci, wysoki dolar to mniejszy import bo nie oplaca sie importowac,
          ale oplaca sie exportowac, chiny dostaja w dupe, przy okazji eu dostaje w dupe
          bo niski dolar to kiepski export w eu, poza tym niski dolar odbija sie tez na
          wartosci ropy, ktora po spowodowaniu sztucznego kryzysu na swiecie "olejowym"
          polazla do gory i nie chce zejsc na dol,
          im dluzej dolar jest nisko, tak dlugo bedzie cierpiec eu i chiny beda dokladaly
          do sztucznie utrzymywanego niskiego yuana zmniejszajac rezerwy dolarowe...

          itd itd.....


          ps. pojawilo sie tutaj sporo osob ostatnio ktorych nie bylo wczesniej na tym
          forum...
    • robisc do Przecinka o stopach w USA 02.05.05, 22:41
      Pamietasz kolego nasze dyskusje o mozliwosci podniesienia stop procentowych w
      USA o 1 punkt procentowy. Od tego czasu mniej wiecej o tyle wlasnie wzrosly. Ja
      wowczas pisalem, ze przy takiej podwyzce niz zlego kredytobiorcom sie nie
      stanie, Ty wieszczyles katastrofe. Na razie nie widac jakiej powaznej fali
      prywatnych bankructw w USA (a przynajmniej nigdzie nie zauwazylem takiego tekstu).
      Smiem wiec twierdzic, ze w tak bogatym spoleczenstwie jak amerykanskie FED
      spokojenie moze podwyzszac stopy nawet o kolejne 2 punkty procentowe, bez
      wiekszych konsekwencji dla kredytobiorcow.
      • przycinek.usa Re: do Przecinka o stopach w USA 03.05.05, 04:59
        Dyskusja ta byla w momencie, kiedy stopa wlasnie "szla" z 2.25 na 2.5.
        Powiedzialem wtedy, ze uwazam, ze jest to najwyzsza stopa, ktora ten rynek jest
        w stanie wytrzymac. I absolutnie nie zmienilem zdania.

        Tutaj faktycznie tak jest, ze nastepuje bezwladna, opozniona i silna reakcja
        rynku na poziom stopy procentowej. Tak zaobserwowalem juz dawno.

        Mysle, ze musimy dac rynkowi troche czasu na reakcje na obecne podwyzki.
        Nie mam zaufania do stopy na poziomie 3.5%





    • bush_w_wodzie stopa fed juz 3% 03.05.05, 21:37
      cwierc punktu w gore. jednoglosnie.
      • robisc Re: stopa fed juz 3% 03.05.05, 21:43
        bush_w_wodzie napisał:

        > cwierc punktu w gore. jednoglosnie.

        nadal uwazasz, ze zloty nie spadnie ponizej 4,40 do EUR?
        • bush_w_wodzie Re: stopa fed juz 3% 03.05.05, 21:45
          robisc napisał:

          > bush_w_wodzie napisał:
          >
          > > cwierc punktu w gore. jednoglosnie.
          >
          > nadal uwazasz, ze zloty nie spadnie ponizej 4,40 do EUR?
          >

          nadal a czemu pytasz?
          • robisc Re: stopa fed juz 3% 03.05.05, 21:55
            bush_w_wodzie napisał:

            > robisc napisał:
            >
            > > bush_w_wodzie napisał:
            > >
            > > > cwierc punktu w gore. jednoglosnie.
            > >
            > > nadal uwazasz, ze zloty nie spadnie ponizej 4,40 do EUR?
            > >
            >
            > nadal a czemu pytasz?

            Bo temat wiaze sie z rosnacyni stopami w Stanach. Roznica w stopach rzedu 2,5
            punktu + rosnace ryzko polityczne w Polsce, lacznie z kiepskimi danymi
            makroekonomicznymi za I kwrtal br. moim daniem doprowowadza do znacznie
            glebszej prxeceny zlotego. 4,40 bedziemy miec jeszcze w maju.
            • bush_w_wodzie Re: stopa fed juz 3% 03.05.05, 22:03
              robisc napisał:

              > > > nadal uwazasz, ze zloty nie spadnie ponizej 4,40 do EUR?
              > > >
              > >
              > > nadal a czemu pytasz?
              >

              > Bo temat wiaze sie z rosnacyni stopami w Stanach. Roznica w stopach rzedu 2,5
              > punktu + rosnace ryzko polityczne w Polsce, lacznie z kiepskimi danymi
              > makroekonomicznymi za I kwrtal br. moim daniem doprowowadza do znacznie
              > glebszej prxeceny zlotego. 4,40 bedziemy miec jeszcze w maju.


              mam wrazenie ze rynek spodziewal sie tego ruchu fed (i nastepnych he he). poza
              tym dolar to nie euro.

              na razie bronie 4.4. a jak padnie to sie zdziwie ale nie bede sie martwil
              • robisc do Amerykanow (a moze nie tylko) 03.05.05, 23:06
                Po jakich wy wlasciwie stopach zaciaganie kredyty i co wlasciwie oznacza stopa FED?

                Bo czytajac cos takiego:
                "The increase in the funds rate triggered a corresponding quarter-point increase
                in commercial banks' prime lending rate, the benchmark for millions of business
                and consumer loans. Banks announced they were boosting their prime rates to 6
                percent, up from 5.75 percent."

                biz.yahoo.com/special/fedwatch8.html
                stwierdzam, ze np. kredyty hipoteczne Polsce w zlotych sa juz niewiele drozsze.


                • przycinek.usa Ooooooo.... widzisz! 04.05.05, 02:54
                  To teraz juz zaczynasz lapac o co chodzi.

                  Robert dokladnie to tutaj na forum rozpisalem. Pamietasz?
                  Prime rate, discount rate itp. Pamietasz? Przypomnij sobie.
                  Poszukaj.

                  USA od tego kwartalu zacznie zamarzac.

                  Nie zapominaj jaki mamy cykl rozwoju.
                  Caly rynek opiera sie obecnie na kredycie konsumpcyjnym.
                  A stopa bazowa wlasnie poszla w gore o 200%
                  • robisc a to nie koniec podwyzek 04.05.05, 19:47
                    i pomyslec, z podstawowa stopa w Szwajcarii to jakis 0,7%! Nie ma co sie dziwic,
                    ze wiekszosc ludzi bierze kredyty indeksowane CHF

                    08:47 04.05.2005 Nr 2755, kolumna 1
                    USA | Stopy poszły w górę ósmy raz z rzędu
                    Co dalej, Rezerwo Federalna?
                    Tomasz Goss-Strzelecki

                    Po wczorajszej - zgodnej z oczekiwaniami - podwyżce amerykańskich stóp
                    procentowych najbardziej prawdopodobne kolejne posunięcie to znów ruch w górę. I
                    znów o 25 punktów bazowych.

                    Zgodnie z prognozami, podstawowa amerykańska stopa funduszy federalnych
                    powędrowała wczoraj w górę o 25 punktów bazowych, do poziomu 3%. To ósma kolejna
                    podwyżka o identycznej skali w serii rozpoczętej w czerwcu zeszłego roku.

                    Wśród ostatnich danych gospodarczych z USA nie było sygnałów przemawiających za
                    natychmiastowym zatrzymaniem czy przyspieszeniem cyklu podwyżek, których tempo
                    Fed określa jako "umiarkowane" (measured) i dlatego przewidywania rynkowych
                    ekspertów co do decyzji Federalnego Komitetu Otwartego Rynku (FOMC) graniczyły
                    niemal z pewnością. Znacznie więcej emocji budził natomiast komunikat z jej
                    uzasadnieniem.

                    "Ostatnie dane sugerują, że solidne tempo wzrostu wydatków ostatnio nieco
                    spowolniło, po części w reakcji na wzrost cen energii. Jednak poprawiają się
                    warunki na rynku pracy. Presja dotycząca inflacji podniosła się w ostatnich
                    miesiącach" - napisali członkowie FOMC. Zwrócili zatem uwagę na to, o czym mówią
                    analitycy - że obraz amerykańskiej gospodarki nie jest jasny. Z jednej strony
                    napłynęły ostatnio informacje o spowolnieniu rozwoju (wzrost PKB w I kw. wyniósł
                    3,1%, najmniej od dwóch lat), z drugiej wciąż jest duży popyt na kredyty i nie
                    ustaje groźba przyspieszenia inflacji.

                    W tej sytuacji FOMC podtrzymał to, co mówił dotychczas i ponownie określił
                    tempo, w jakim powinno zachodzić dostosowywanie polityki monetarnej, jako
                    "umiarkowane". To oznacza, że najbardziej prawdopodobna jest kontynuacja
                    dotychczasowego cyklu podwyżek. - Członkowie FOMC mają mały dylemat. Było kilka
                    oznak przyspieszenia inflacji i kilka oznak osłabienia - stwierdził w jednym z
                    przeprowadzonych na gorąco wywiadów Robert McTeer, były szef banku Rezerwy
                    Federalnej w Dallas. - Jak je po kolei eliminują, wychodzi im ostateczna pozycja
                    w postaci podwyżek o ćwierć punktu procentowego - dodał.

                    Decyzja Fedu już na wiele dni przed jej ogłoszeniem była wkalkulowana w ceny
                    amerykańskich i światowych papierów. Początek sesji na nowojorskich giełdach
                    przebiegał sennie - indeksy zmieniały się najwyżej o 0,1 pkt proc. Pierwsze
                    minuty po komunikacie FOMC przyniosły lekkie wahnięcia indeksów, o kilka
                    dziesiątych procent, ale po pół godzinie sytuacja wróciła do punktu wyjścia.
                    Podobnie było z rentownością obligacji.

                    www.parkiet.com/news/art.jsp?idn=378718
                    • przycinek.usa Re: a to nie koniec podwyzek 05.05.05, 03:14
                      szczerze mowiac to nie chce mi sie dyskutowac. Tlumaczenie jest zle.
                      To jest nudne jak flaki z olejem i ani ja ciebie nie przekonam ani ty mnie.

                      wez sobie zobacz wykres przyrostu PKB kwartalnie za ostatnie 3 lata, potem
                      sobie porownaj do indywidualnej sprzedazy dobr trwalych (durable goods) potem
                      naloz sobie na taki konglomerat wykresow stope procentowa i cene energii i moze
                      dojdziesz do jakis budujacych wnioskow. Polecam obserwacje GDP implicit price
                      deflator. To jest ciekawe. Wtedy moze dojdzie do ciebie, ze inflacja nie jest
                      podstawowym zmartwieniem Greenspana. Inflacja byla i bedzie. (na razie)
                      Greenspan ma to gdzies jezeli zatrudnienie spada i bardzo spada sprzedaz.


                      Greenspan nie jest glupi.
                      W koncu sam obnizal stope z 6% do 3 w 2001.
                      Poprzednio ZANIM byl sept 11, rynek tak zwalnial, ze sie FED przestraszyl.
                      Dlatego tak gwaltownie cieli funds.

                      I nie mysl sobie, ze sept11 zalatwilo rynek, o nie.
                      To byla reakcja rynku na wyczerpanie owczesnych rezerw popytowych i wysoka
                      stope. Reakcja opozniona i przewidziana przez Greenspana.

                      Stopa na poziomie 3% jest obecnie wysoka i trzeba poczekac co z tego wyniknie.
                      Uwazam, ze FOMC nie podniesie stopy powyzej 3.5%.

                      Beda jeszcze najwyzej 2 podwyzki.
                      Az do danych za obecny kwartal.










                      • przycinek.usa dlaczego jestem pesymista - durable goods orders 05.05.05, 07:05
                        www.reuters.com/newsArticle.jhtml?type=businessNews&storyID=8313620
                        "The report offered a generally gloomy picture for factory and business
                        spending plans. Wall Street economists had expected durable goods orders to
                        climb 0.3 percent overall and 0.5 percent excluding transportation."

                        Wykres:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/dgo.htm
                        Wydatki na dobra trwale w cenach stalych:
                        (Real Personal Consumption Expenditures: Durable Goods - wykres)

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/cd00.htm

                        Wzrost PKB w cenach stalych (wykres):

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/gdp00.htm

                        Struktura zatrudnienia jest SZALENIE WRAZLIWA na stope funds!
                        Dlaczego:

                        wzrost zatrudnienia w produkcji (wykres):
                        Durable + non-durable:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/emp/lm.htm
                        Najlepszy jest jednak ten wykres:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/emp/lmndur.htm

                        wzrost zatrudnienia w budownictwie:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/emp/lc.htm
                        wzrost zatrudnienia w gornictwie:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/emp/lv.htm
                        Wniosek: wzrost stopy zmienia relacje zyskownosci w sektorze budownictwa
                        (kredyty hipoteczne) i gornictwa (kurs USD i przewaga komparatywna importu)
                        Drugi jest zas podatny na koniunkture w Chinach i poziom cen surowcow ogolem.
                        Ceny surowcow sugeruja raczej mozliwy spadek - co pociaga za soba mozliwosc
                        spadku zatrudnienia w gornictwie.


                        Handel, transport, uslugi komunalne:

                        www.bsu.edu/web/bbr/IBB/US/emp/lttu.htm
                        Najwiekszy wplyw ma cena energii.
                        Tutaj zatrudnienie jest mniej wrazliwe na stope.
                        Handel jest wrazliwy na podaz pieniadza.
                        Jest jednak tylko czescia indeksu.


                        Wniosek:

                        Uwazam, ze powyzsze implikuja mozliwosc gwaltownego zalamania sie koniuntury.
                        Po prostu miejsca pracy powstaja albo w sektorach sezonowych albo wrazliwych na
                        stope procentowa. Powstaja tam, gdzie sa najwieksze zyski inwestycyjne a gdzie
                        rynek jest najbardziej podatny na koszt kredytu.

                        Pieniadz na rynku pojawia sie glownie za sprawa obrotu i dzialalnosci
                        inwestycyjnej zwiazanej ze wzrostem cen nieruchomosci - to zas implikuje
                        olbrzymie niebezpieczenstwo zamrozenia rynku przez gwaltownie wzrastajace stopy.

                        Reakcja rynku na stope w przypadku kredytow hipotecznych jest natychmiastowa.
                        Oczekuje tego w okresie 2 kwartalow. Tak jak pisalem poprzednio. Czyli jezeli
                        nastapia objawy zalamania koniunktury - to przed koncem 2005.

                        Jezeli jednak Greenspan nie podniesie dalej stop - to wystapi to pozniej. (np.
                        4 kwartaly od teraz)

                        • robisc to jeszcze troche o stopach 07.05.05, 19:34
                          Zagadka amerykańskich stóp procentowych

                          Wielką zagadkę gospodarki światowej stanowi dziś utrzymywanie niskiego poziomu
                          długoterminowych amerykańskich stóp procentowych.

                          ekonomia_a_20-1.F.jpg

                          Konwencjonalnie myślący ekonomiści uważają, że narastający deficyt rozrachunków
                          bieżących nieuchronnie prowadzi do deprecjacji waluty. W USA ten deficyt wart
                          jest już prawie 7 proc. produktu krajowego brutto, ekonomiści oczekują więc
                          zarówno deprecjacji dolara, jak i wpływu tego zjawiska na poziom stóp procentowych.

                          Tyle teoria: w praktyce jednak nie widać żadnych ruchów w tym kierunku. Zagadkę
                          stanowi zresztą nie tylko niski poziom amerykańskich stóp procentowych w
                          kontekście międzynarodowym, ale i z uwagi na uwarunkowania wewnętrzne, związane
                          z polityką gospodarczą administracji Busha.

                          Jeśli więc stopa oszczędności w Stanach Zjednoczonych nie wzrośnie znacząco do
                          końca dekady (a nic na to nie wskazuje), a zwiększą się wydatki inwestycyjne
                          (które dziś są nienormalnie małe), to gdy dojdzie do obniżenia deficytu
                          rozrachunków bieżących do rozsądnej wielkości, popyt na pożyczki przeznaczone na
                          sfinansowanie inwestycji może się okazać większy niż podaż dostępnych środków. A
                          gdy popyt przekracza podaż, cena idzie ostro w górę.

                          W tym przypadku cenę stanowi stopa procentowa, a przewidywania jej wzrostu w
                          najbliższej dekadzie powinny już dziś prowadzić do zwiększenia oprocentowania
                          obligacji długoterminowych. Mimo to rynki finansowe nie oceniają w ten sposób
                          efektów przyszłego spadku wartości dolara i wzrostu długoterminowych stóp
                          procentowych w USA. Ekonomiści w rozmowach z fachowcami z Wall Street
                          stwierdzają, że dla nich ta sytuacja wcale nie stanowi zagadki.

                          Dziwi ich natomiast, dlaczego ekonomiści za niepokojący uważają obecny, niski
                          poziom długoterminowych stóp procentowych. Z ich punktu widzenia wielki dziś
                          popyt na długoterminowe papiery wartościowe nominowane w dolarach da się łatwo
                          wyjaśnić: kupują je azjatyckie banki centralne, żeby powstrzymać wzrost wartości
                          tamtejszych walut. Jednocześnie amerykański budżet zaciąga raczej pożyczki
                          krótkoterminowe (nie emituje więc dużo papierów długoterminowych), a firmy w USA
                          nie podejmują obecnie takich inwestycji, które skłaniałyby jedo emisji obligacji
                          długoterminowych na większą skalę. Istnienie wielkich instytucji finansowych,
                          które nie kierują się wyłącznie dążeniem do maksymalizacji zysków, powoduje, że
                          uczestnicy rynku, decydujący się właśnie na pogoń za zyskiem, narażają się na
                          zwielokrotnione ryzyko.

                          Załóżmy na przykład, iż Bank Chin i Rezerwa Federalna umówią się, że trzeba dać
                          nauczkę spekulantom walutowym, i w tym celu spowodują, że na miesiąc dolar
                          umocni się o 20 proc. wobec juana. Ten okres wystarczy, żeby zbankrutowało wiele
                          instytucji finansowych, które nie brały pod uwagę takiego obrotu wydarzeń.

                          Podobne niebezpieczeństwo może grozić instytucjom finansowym, które stawiałyby
                          na gwałtowny wzrost długoterminowych stóp procentowych w ciągu np. pięciu lat.
                          Jak zresztą miałyby one "przechować" swoje pieniądze w oczekiwaniu, aż to nastąpi?

                          Dochód z nieruchomości jest obecnie mały, na akcjach też nie da się wiele
                          zarobić. W dodatku przy wzroście stóp procentowych dochodowość obu tych form
                          inwestycji może zmniejszyć się nawet bardziej niż dochodowość obligacji. Tak
                          więc na wewnętrznym rynku USA wzrost stóp procentowych mogą obecnie "obstawiać"
                          tylko te przedsiębiorstwa, które są w stanie zapożyczyć się na długo właśnie
                          teraz, a zaciągnięte przy niskim (i uzgodnionym na stałe) oprocentowaniu kredyty
                          przeznaczyć na zwiększenie możliwości produkcyjnych. Tyle że amerykańskie
                          przedsiębiorstwa dostrzegają w przyszłości tak wiele ryzyka, że nie chcą brać
                          jeszcze na siebie kłopotu z dodatkowymi mocami wytwórczymi, których być może nie
                          będą mogły wykorzystać.

                          Ekonomiści są przekonani, że siły rynku sprowadzają cenę do "fundamentalnego"
                          poziomu. Nie zawsze są jednak w stanie odróżnić czynniki silnie działające na
                          rzecz przywrócenia równowagi rynkowej od tych, które działają słabo. Dolar
                          rzeczywiście straci na wartości, a długoterminowe stopy procentowe w USA pójdą w
                          górę - ale dopiero wówczas, gdy dilerzy na Wall Street i na innych rynkach dojdą
                          do wniosku, że inwestowanie w dolary i długoterminowe obligacje amerykańskie
                          jest zbyt ryzykowne na krótką metę.
                          J. BRADFORD DELONG,tłum h.b
                          (c) Project Syndicate, 2005. www. project-syndicate. org. Autor jest profesorem
                          ekonomii Uniwersytetu w Berkeley

                          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050507/ekonomia/ekonomia_a_20.html
                        • robisc Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 10:22
                          Nie wyglada to dobrze, ale czy uwazasz, ze Greenspan wogole nie powienien
                          reagowac na wzrost inflacji i utrzymywac coraz wyzsze ujemne stopy realne?
                          • przycinek.usa Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 17:23
                            Czolem,
                            to musi poczekac. Mam strasznie duzo pracy. Na pierwszy rzut oka na ten artykul,
                            to pomyslalem sobie, ze ten facet po prostu nie wie o czym pisze.

                            A co do koniunktury, to nie jest zla.
                            I to jest wedlug mnie zagadka:
                            Niskie stopy sa w zasadzie ponad dwa lata (uznajac stope ponizej 3 za niska)
                            i okazuje sie, ze takie prawdziwe ozywienie pojawilo sie dopiero teraz.


                            A co do pytania o stope, to OCZYWISCIE ze Greenspan powinien utrzymywac ujemne
                            stopy realne. Bo inflacja nie jest najwazniejsza w gospodarce. Wazna jest liczba
                            transakcji, czyli wymiana towarowa. Jak ona spada, to gospodarka sie stacza.

                            • robisc Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 17:38
                              przycinek.usa napisał:

                              "Bo inflacja nie jest najwazniejsza w gospodarce. Wazna jest liczba
                              transakcji, czyli wymiana towarowa. Jak ona spada, to gospodarka sie stacza."

                              Dosc kontrowersyjne twierdzenie. Na dluzsza mete taka polityka musi doprowadzic
                              do wycofania depozytow i wzrostu zadluzenia. Bez osczednosci nie ma inwestycji,
                              a na samym dlugu nie mozna budowac stabilengo wzrostu (spirala zadluzenia).
                              Jezeli Greenspan nie urealni stop procentowych to obecna nierownowaga w Stanch
                              tylko sie poglebi. Jezeli urealni - Amerykanie beda musli zacisnac pasa, co moze
                              doprowadzic do recesji, nie tylko zreszta w USA. Gra stopami bywa niebezpieczna.
                              Zreszta przekonujemy sie o tym i w Polsce, z tym ze mamy mamy akurat przegiecie
                              w druga strone tj. wysokie dodatnie stopy procentowe. Drudno powiedzic, ktora
                              opcja: Greenspana czy Balcerowicza jest bardziej szkodliwa dla gospodarki w
                              dlugim okresie. Nie podejmuje sie tego rozstrzygnac.
                              • przycinek.usa Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 18:47
                                nie masz racji. To jest dosyc powszechna dyskusja i faktycznie rownie
                                powszechny poglad - tyle, ze bledny.

                                Blad myslenia pojawia sie na samym poczatku tej mysli - a mianowicie zalozenia
                                ze FED jest odpowiedzialny za poziom oszczednosci i wielkosci babla kredytowego.

                                NIE JEST ODPOWIEDZIALNY.

                                To jest myslenie socjalistyczne - zalozenie ze organ wladzy zadecyduje za
                                konsumenta o jego sklonnosci do zawierania umow kredytowych. Popatrzcie dookola
                                siebie - jaki macie efekt dlugofalowej restrykcyjnej polityki monetarnej.
                                Macie raczkujacy rynek nieruchomoci, brak powszechnych kredytow hipotecznych,
                                regres w budownictwie i bezrobocie. Tymczasem to powiekszajace sie M3 powinno
                                bylo zostac skierowane na rynek w postaci strumienia pieniedzy napedzajacego
                                budownictwo i ludzie byliby teraz zadluzeni po uszy, ale byloby mnostwo
                                mieszkan a ceny bylyby tak wysokie, ze zaden niemiec czy Holender nie
                                przyjechalby do Polski z zamiarem kupna dzialki. Ceny I TAK sa wysokie - a
                                dzialalnosc hamujaca rozwoj gospodarczy - czyli polityka RPP nie doprowadzilaby
                                do takich rozdzwiekow pomiedzy grupami spolecznymi. Przestepczosc tez bylaby
                                nizsza. Jezeli poziom opodatkowania w panstwie wynosi tyle ile w Polsce - to
                                aby utrzymac obrot na rynku - nalezy podniesc ceny produktu koncowego do
                                absurdu. Inaczej obrot sie nie oplaca. Odbyc sie to moze JEDYNIE poprzez
                                wpompowania pieniedzy w rynek nieruchomosci - niska stopa kredytowa i niskie
                                cla dla rownowagi. Uwazam, ze mieszkania w Polsce POWINNY byc drozsze jak w
                                Niemczech i w Europie. Inaczej nie bedzie w Polsce wzrostu masowego
                                budownictwa. No - oczywiscie lepiej byloby obnizyc podatki - ale przeciez tego
                                zrobic sie nie da - bo Unia nie pozwoli. W Polsce akurat silniej wzrastal
                                poziom opodatkowania - jak spadala stopa procentowa. Przy takim wzroscie
                                podatkow - stopa powinna spadac szybciej a ceny powinny isc w gore na rowni z
                                podatkami.

                                To wszystko powinno byc kluczem do zrozumienia nowoczesnej i otwartej
                                gospodarki. Poziom oszczednosci, zadluzenia i produktywnosci powinien byc
                                regulowany przez rynek i dlatego sa obecnie postulaty likwidacji bankowosci
                                centralnej jako szkodliwej dla rynku. To instytucje finansowe powinny decydowac
                                o poziomie ryzyka i oszczednosci a stopa zwrotu funduszy - o poziomie stopy
                                depozytowej. Kto wiecej zarabia - wiecej oferuje klientom.

                                To jest kluczowa sprawa - postawienie na pierwszym miejscu obrotu volumenowego
                                na rynku PRZED inflacja i zagadnieniami pieniezno/depozytowymi. (pod warunkiem
                                NIE-ingerowania w baze pieniezna - to chyba jasna sprawa)

                                Rynek reguluje sie sam i w ostatecznym rozrachunku to rynek decyduje o poziomie
                                zysku i cen.

                                Jezeli auta sa za drogie, to sie nie sprzedaja i cena spada. Jedynie towary
                                ciezkie, latwo psujace i nieruchomosci maja tendencje do osiagania cen
                                absurdalnych.

                                To jednak tez jest kwestia samoregulacji rynku. Jak ceny ida pod sufit, to
                                zawsze sie znajdzie firma importujaca towar, nawet taki, ktory psuje sie w
                                tydzien albo wazy tone. Wazne, zeby jakis przekupiony przez mafie idiota w
                                sejmie nie wprowadzil na to cel. Tak jak przez lata byly cla na samochody a
                                idioci w Polsce gardluja nawet do dzis o "zlomie z niemiec".

                                Co do nieruchomosci, to ich ceny zostana wyregulowane poziomem zadluzenia.
                                Peknie balon i bedzie po zabawie. Mozliwe, ze jednak budownictwo "rozwinie sie
                                w poziomie" i zostana zagospodarowane olbrzymie obszary ziemi w innych
                                miejscach poza najwiekszymi miastami w USA. Teraz wlasnie buduje sie ogrome
                                ilosci domow mieszkan, centrow handlowych. Jest szansa, ze ceny nieruchomosci
                                nie beda szalec. I bedzie dobrze.
                                • forall4a Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 19:05
                                  "Odbyc sie to moze JEDYNIE poprzez
                                  wpompowania pieniedzy w rynek nieruchomosci - niska stopa kredytowa i niskie
                                  cla dla rownowagi. "

                                  Przycinku!!

                                  Piszesz o socjalistycnym spojrzeniu, a co to znaczy wpompowac?? Przeciez tak
                                  krawiec kraje jak mu materialu staje. Co to znaczy tani kredyt dla ludnosci?? To
                                  przeciez pachnie jakas manipulacja czy tez sterowaniem. Zyjemy przeciez w
                                  gopodarce RYNKOWEJ, gdzie to rynek decyduje o wszystkim. Czyz nie??
                                  • przycinek.usa Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 19:26
                                    Potocznie uzylem slowa wpompowac. W sumie blednie.

                                    rynek reguluje sie sam w ramach swobody narzucanej z zewnatrz wskutek regulacji
                                    i stop procentowych. I chodzi o te regulacje i ograniczenia.

                                    Sterowanie odbywa sie obecnie caly czas a chodzi o to, zeby sterowania nie
                                    bylo, albo bylo jak najmniejsze. Wtedy rynek lepiej pracuje. Musi byc
                                    rownoczesnie koordynacja polityki podatkowo celnej i BC. Najlepiej - aby nie
                                    bylo cel - wtedy jest najprosciej.

                                    Stopa procentowa kredytu jest oparta o polityke monetarna BC.
                                    Gdyby nie bylo takiej polityki, to bylby inny stosunek kredytow.

                                    Zreszta zostawmy ten temat, bo to jest wyzsza szkola kaloszy. Rynek nie
                                    decyduje o kredytach. Niestety. Dlatego jest tanio bo jest malo transakcji.
                                    To powoduje maly obrot kasowy i oczywiscie nie wyzwala wzrostu wtornego. To
                                    zdecydowanie wykracza poza rozwazania forumowe. To sa trudne zagadnienia.

                                  • vice_versa Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 12.05.05, 03:15
                                    forall4a napisała:

                                    > "Odbyc sie to moze JEDYNIE poprzez
                                    > wpompowania pieniedzy w rynek nieruchomosci - niska stopa kredytowa i niskie
                                    > cla dla rownowagi. "
                                    >
                                    > Przycinku!!
                                    >
                                    > Piszesz o socjalistycnym spojrzeniu, a co to znaczy wpompowac?? Przeciez tak
                                    > krawiec kraje jak mu materialu staje. Co to znaczy tani kredyt dla ludnosci??
                                    T
                                    > o
                                    > przeciez pachnie jakas manipulacja czy tez sterowaniem. Zyjemy przeciez w
                                    > gopodarce RYNKOWEJ, gdzie to rynek decyduje o wszystkim. Czyz nie??

                                    Nie. To bujda.O ilości pieniądza na rynku nie decyduje rynek. Tylko FED i Gov.
                                    Przycinek ma rację. Wpompować tzn zwiększyć ilość papieru nominowanego we
                                    własnej walucie, powodując wzrost deficytu budzetowego.To się robi jednocześnie
                                    obniżając stopy. Ten papier potem jest zastawiany przez banki, banki dostają
                                    gotówkę i wpompowują w rynek nieruchomości. Rośnie potencjał kredytowy ludności
                                    miast i wsi, rośnie deficyt handlowy. Teraz: jeśli FED podnosi stopy to
                                    ogranicza ilość pieniądza pompowanego w rynek i musi to siłą rzeczy doprowadzić
                                    do spadku tempa narastania deficytu handlowego. Tak się stało po 10 mc, a wiemy
                                    po 11 stu od podwyżki stóp licząc.
                                    M.zd. przycinek myli się co do jednego: co do pojęcia: INFLACJA.
                                    Kiedy FED mówi:
                                    "Ostatnie dane sugerują, że solidne tempo wzrostu wydatków ostatnio nieco
                                    spowolniło, po części w reakcji na wzrost cen energii. Jednak poprawiają się
                                    warunki na rynku pracy. Presja dotycząca inflacji podniosła się w ostatnich
                                    miesiącach" - napisali członkowie FOMC.

                                    To analitycy tłumaczą, że FED ostrzega przed wzrostem cen na rynku (inflacją) i
                                    dalszymi podwyżkami stóp (aby zapobiec tak rozumianej inflacji).
                                    Moim zdaniem mówi że istnieje możliwość wzrostu ilości pieniądza na rynku
                                    (inflacji) czyli obniżenia stóp i równoczesnego zwiększenia drukowania papieru,
                                    a skutek będzie taki że USD załamie się znowu a ceny wzrosną. Czyli to FED
                                    zrobi inflację na swoje własne życzenie. Ot, technokratyzm.
                                • robisc Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 19:56
                                  przycinek.usa napisał:


                                  > Blad myslenia pojawia sie na samym poczatku tej mysli - a mianowicie zalozenia
                                  > ze FED jest odpowiedzialny za poziom oszczednosci i wielkosci babla kredytowego
                                  >
                                  > NIE JEST ODPOWIEDZIALNY.

                                  Jest wspolodpowiedzialny. Glownym sprawca tak w USA jak i w Polsce jest rzad.
                                  Gdybyby to byly latwe zagadnienia ekonomisci juz dawno znalezliby lekarstwo.
                                  Problem w tym, ze mamy zbyt wiele zmiennych, aby dalo sie opracowac skuteczny
                                  model na podtrzymanie dlugookresowego wzrostu gospodarczego.

                                  Co ciekawe: zupelnie uniewinniasz Greenspana, za to za wszystko co najgorsze w
                                  Polsce winisz Balcerowicza. To niekonsekwencja w Twoim rozumowania - przeciez
                                  zarowno w jednym jak i w drugim przypadku mamy gre stopami, ktora istotnie
                                  wplywa na gospodarke. I w obydwu przypadkach sa dobre i zle strony takiej
                                  polityki , a kwestia indywidualnego osadu jest, czyje saldo efektow polityki
                                  pienieznej jest bardziej pozytywne lub negatywne.

                                  > Macie raczkujacy rynek nieruchomoci, brak powszechnych kredytow hipotecznych,
                                  > regres w budownictwie i bezrobocie.

                                  To nieprawda. Kredyty hipoteczne kosztuja juz nawet ponizej 2% p.a. w CHF-ach i
                                  sa dostepne jak nigdzie na swiecie, dzieki prawdziwej wojnie miedzy bankami. W
                                  tej chwili mozesz w ciagu dwoch dni dostac kredyt na 100% ceny mieszkania.
                                  Musisz miec tylko odpowiednie dochody i to wcale niewysokie. Dzis praktycznie
                                  kazdy, kto ma stala prace i przynajmniej 1 tys. PLN miesiacznie wolnych srodkow
                                  moze spokojnie kupic sobie 50 m mieszkanie w Warszawie. Rynek nieruchomosci
                                  hamuje wysokie bezrobocie i biurokracja, bo zdobycie pozwolenia na budowe to
                                  prawdziwy koszmar.
                                  • przycinek.usa Re: dlaczego jestem pesymista - durable goods ord 08.05.05, 21:01
                                    bardzo dobrze mi napisales. Pewnie, ze masz racje.
                                    Ale mnie o co innego chodzilo. FED nie jest odpowiedzialny w tym sensie, ze
                                    odpowiedzialny jest rynek. I nie "odpowiedzialny" w zakresie znaczenia slowa
                                    odpowiedzialnosc, tylko chodzilo mi w zasadzie o "sprawstwo", czyli o znaczenie
                                    genezy akcji kredytowej. Ludzie decyduja na podstawie stanu rynku i rynkowej
                                    stopy kredytu. FED stoi POMIEDZY kredytobiorca i kredytodawca - ksztaltujac
                                    stope wplywa na koszt pieniadza. Tego nie powinno byc. I o to mi chodzilo.

                                    To jest trudne zagadnienie, ale fakt trudnosci nie powinien nam przeslaniac
                                    oczywistosci. Oczywistoscia jest opoznienie rynku. Rynek reaguje - tylko wolno.
                                    A ludzie przyzwyczaili sie, zeby wszystko bylo szybko - i mieszaja stopa
                                    procentowa. W USA to opoznienie jest olbrzymie. Wlasnie teraz zaskakuje mnie
                                    stan rynku. Wydaje mi sie, ze do niektorych zjawisk dochodzi nawet po uplywie 8
                                    kwartalow. Po zastanowieniu dochodze do wniosku, ze chyba niski kredyt
                                    spowodowal przejscie calego cyklu inwestycyjnego w budownictwie i te pieniadze
                                    kraza teraz na rynku. Mysle, ze wlasnie dlatego ten wzrost jest podtrzymywany i
                                    dlatego mamy taki poziom nonfam payrolls w kwietniu. Mozliwe, ze teraz bedzie
                                    powazna zwyzka w koniunkturze, trwajaca 2 kwartaly. Spodziewam sie poprawienia
                                    lokalnego wskaznikow. 2 kwartaly powinny byc teraz lepsze. A wszystko NIE
                                    dlatego, ze byla stopa niska w 2003, czy 2004. Ale prawdopodobnie dlatego, ze
                                    byla niska w 2002. I np. mam taka robocza hipoteze teraz, ze obecna podwyzka
                                    stopy nie zadziala na rynek teraz, poniewaz teraz jest tu masa pieniedzy z tych
                                    inwestycji strukturalnych a dopiero pojawi sie efekt za 2 lata, kiedy obecne
                                    inwestycje nie beda sie dobrze sprzedawac, ze wzgledu na koszt kredytu.
                                    Stopa procentowa nie zadziala bowiem na ludzi majacych karty kredytowe, ani na
                                    firmy handlowe i uslugi - bo te pieniadze raz uwolnione kraza w kolko!
                                    Stopa zadziala na kredyt inwestycyjny i efekt bedzie pozno, tak jak pozno
                                    dziala mechanizm stanowiacy obecnie podstawe wzrostu. Domy i budownictwo.

                                    Ad FED:
                                    Nie uniewinniam Greenspana, tylko NIE WYPOWIADAM sie na temat polityki
                                    pienieznej FOMC. Jedynie ostatnio uwazam, ze sie myla podwyzszajac stope do 3%.
                                    Wyjasnienie j/w.

                                    Co do zagadnienia trwalosci wzrostu, to ja uwazam i jestem tutaj zupelnie
                                    powaznie przekonany, ze dlugoterminowa polityka BC powinna polegac wlasnie na
                                    tym, aby docelowa stopa procentowa znikla.

                                    Czyli docelowo - stopy spadaja, a po uzyskaniu stabilnosci cenowej na rynku
                                    cena kapitalu jest wyznaczana przez rynek. Bezpieczenstwo zas wyznaczone jest
                                    przez jakis mechanizm rezerw. To trudno na szybko sie wypowiadac.

                                    Martwi mnie jednak mechanizm "zapasci" kredytowej choc osobiscie uwazam, ze BC
                                    nie powinien reagowac na deflacje ani nie powinien reagowac na bankructwo
                                    bankow.


                                    Sluchaj, tego sie nie da opisac w jakims poscie na forum. Nie klocmy sie o to.
                                    Bo to sa takie zagadnienia, ze jak sie cos powie w jednym kontekscie, to w
                                    innym jest to nieprawda.

                                    Skala problemu w Polsce nie jest tylko stopa ale i poziom rezerwy.
                                    Ten ostatni choc spada, to ciagle jest za wysoki.
                                    Tego sie nie da rozdzielic. A patrzec na to nie mozna bezwzglednie, tylko z
                                    perspektywy konkurencji. Moze ten balcerowicz ma racje w sensie akademickim,
                                    ale w sensie praktycznym - skoro inne panstwa nie prowadza takiej restrykcyjnej
                                    polityki, to po prostu nie mozna sie tak wychylac. Widzisz co sie stalo z PLN?
                                    A moze decyzje, ktore byly potrzebne 10 lat temu spowodowalyby taki wzrost, ze
                                    M3 byloby 2 x wyzsze a bezrobocie 12%?

                                    Zreszta tak na dobra sprawe, jeszcze nigdy w historii nie udalo nam sie
                                    pokojowo przetestowac skurczu kredytowego - bez ingerencji monetarnej.
                                    Moze po prostu trzeba poczekac do chwili az zareaguja sily rynkowe?

                                    Zawsze ingerencje monetarne powodowaly sytuacje, ze na drugi plan schodzily
                                    prawdziwe sily rynku. Cykl bogactwo-bieda-bogactwo nie wykonal jeszcze ani
                                    jednego pelnegoo okrazenia, ktore moznaby obserwowac zmierzyc i zanalizowac -
                                    bez ingerencji BC.

                                    W tym sensie obecna podwyzka stop zdecydowanie zakloci obraz rynku.


    • vice_versa Fajna metaforka... 09.05.05, 03:05
      In less enlightened times the length of the “foot”, as the name of this
      particular yardstick suggests, was adjusted every time the king died. If the
      new king’s foot was smaller, then the new official unit of length was made
      shorter. This allowed rope-makers, spinners, and weavers to sell a smaller
      amount of merchandise for the same amount of money. In this way inefficient
      producers were favored at the expense of the consumers who were legally short-
      changed.
      The floating dollar does exactly the same. It shelters the inefficient producer
      who is enabled to sell the same quantity of products at progressively higher
      prices, to the detriment of the consumer at large.

      No jak podoba Wam się??? Żeby nie było tak łatwo to dziś nie trzeba czekać na
      zmianę króla, a królom, nomen omen, rozmiar stopy zmienia się również w trakcie
      kadencji. Fajne. Mi się strasznie podoba.
      Ostatnie zdanie tego tekstu nie jest prawdziwe. Tzn spadający USD POWODUJE
      NIEEFEKTYWNOŚĆ producenta, który aby sprzedać dobra po tych samych cenach
      (wymuszone przez konkurencję) musi produkować taniej i tylko o tyle gorszej
      jakości produkty o ile jakość produktów obniża konkurencja. Czyli producent
      musi zaiwaniać bardziej a dostaje co najwyżej tyle samo (chyba że już mamy
      rzeczywistą inflację czyli podnoszenie cen, ale konkurencja powoduje, że to
      jest jeden z ostatnich ruchów, najpierw spuszczamy z marży czyli właśnie
      efektywności smile. Jego nieefektywność wzrasta, ale produktywność rośnie. A
      najlepsze jest to, że tych drobnych ruchów na wartości podstawowej większość
      ludu pracującego miast i wsi NIE WIDZI: ceny na półkach stabilne, zarabia
      wiecej, sprzedaż rośnie, kupuje wiecej etc. A swoją skórę i swoją pracę
      sprzedaje coraz taniej. Syty i zadowolony. Extra sprawa.
      • vice_versa I trochę Guliwera 09.05.05, 04:05
        There was one invention in particular that fascinated Gulliver more than any
        other. They called it “floating time”. At the Institute of Horology the
        director explained that the idea of fixity of time is old-fashioned, even
        reactionary. In this respect musicians have been more progressive than
        scientists. They had long ago overthrown constant time, leaving its variation
        to the discretion of the conductor. Now he could set free the emotive energy
        implicitly present in the music, the release of which was forbidden by an
        earlier narrow-minded and reactionary age.

        Floating time was implemented by connecting Big Ben in one tower of Parliament
        Building to Big Barb, the weather vane, in the other. Every time the direction
        of the wind changed, turning Big Barb one way or another, so did time, as
        indicated by a slow or a fast Big Ben. The director proudly pointed out that in
        this way their timepiece was imbued with cosmic power present in the universe,
        including sun spots and sun flares that have so far been foolishly ignored by
        clockmakers, but not by the wind.

        The director was going to let Gulliver inspect the ingenious mechanism that
        made floating time possible. It would allow the Chairman of the Board of Time
        Reserve to overrule the prevailing wind whenever justified. At the Parliament
        Building they ran into the picket line of workers demanding higher wages. At
        that moment the town clerk announced that the direction of the wind has just
        turned Westerly, meaning that Big Ben would run fast, cutting the hour down
        from 60 minutes to 50. The workers burst into joyous cheering. They understood
        that the working day has been instantaneously shortened 16 percent by the
        change of the wind, without reduction in pay. The strike was called off. The
        director turned to Gulliver and winked: “See what I mean? Floating time is
        helpful even in settling labor disputes!”

        A nie napisałem że extra pomysł? Wszyscy są szczęśliwi i zadowoleni. Czasem
        tylko ekonomiści są ostro sfrustrowani (w końcu oni też są tymi "workers") i
        nie rozumieją jak to się dzieje że można uszczęśliwiać tak ludzi każdego dnia?
        No bo czas biegnie coraz szybciej i ani myśli zwolnić... Ale ekonomiści nie
        robią w chronologii tylko w wartości:

        The United States abandoned its policy of stabilizing gold prices back in 1971.
        Since then the price of gold has increased about 1000 percent while consumer
        prices have increased only about 250 percent or, roughly, a quarter of the
        increase in the gold price.
        There is no reason to believe that the dollar default will end differently.
        Suppose that the price of gold is $420. Let us calculate the discount on the
        dollar.The gold value of the dollar has been reduced from 1/35 to 1/420 =
        1/12×35. Therefore the loss is
        (1/35)(1  1/12) = (1/35)(11/12) = (1/35)0.9166...
        In percentage terms the loss, also known as discount, is 91.66 percent.

        Wyjdę na ulicę i zapytam ludzi. Pytanie jest proste: jeśli cena sztabki złota
        wzrosła z 35 USD do 420 USD to jak zmieniła się wartość sztabki? Na 1000
        przepytanych osób 999 odpowie mi, że WZROSŁA 12 razy (pomijając nie znających
        tabliczki mnożenia i nie wyposażonych w tel kom czy kalkulatory). Może JEDNA
        odpowie mi że wartość sztabki się nie zmieniła a dolar spadł. 1200%-250%=950%
        Przycinek uzna to za OCZYWISTOŚĆ bo wartość waluty cały czas spada. Niby
        oczywiste, ale jak patrzysz na cyfry: 35 USD----420 USD to mówisz: wartość
        wzrosła, można było zarobić. Jaki to zarobek, przecież to cały czas ta sama
        sztabka? Hi, hi, hi, hi.

        Mało tego: złoto też przybywa, jest go na rynku coraz więcej.
        Teraz pytanie: Zakładając że ludzi na ziemi przybywa równie szybko co złota, to
        czy złoto ulega aprecjacji czy deprecjacji? To pytanie o to czy tempo wzrostu
        świadomości ludzi jest szybsze (popyt) czy wolniejsze od tempa wzrostu złota i
        ilości ludzi (podaż). Jestem pesymistą. Ludzie po prostu kochają zap... za
        coraz mniejsze pieniądze, konsumować coraz więcej a myśleć coraz mniej. I z tą
        piękną konkluzją Was pozdrawiam, polecając ZŁOTO waszej uwadze.
        • franzmaurer Re: I trochę Guliwera 21.05.05, 05:24
          vice_versa napisał:

          >I z tą piękną konkluzją Was pozdrawiam, polecając ZŁOTO waszej uwadze.

          Patrze, patrze, codziennie - do znudzenia smile
          Podobno silny support jest na $414 - a potem moze byc 'skajroket' albo
          wodospad...
    • przycinek.usa oj niedobrze. deficyt spadl. 11.05.05, 21:50
      Chcialem wam to wkleic, bo to potwierdza jedna z hipotez, ze wcale nie jest tak
      rozowo. Spadek deficytu oznacza powolne wyczerpywanie sie szerokiego popytu na
      towary importowe. Czyli jest to kolejny rozbiezny sygnal z USA.

      Ja juz kiedys zwracalem uwage, ze spadek deficytu - choc dobry dla USD - jest
      fatalna informacja. Oznacza on w perspektywie spadek obrotow w handlu.
      Tak wiec mamy mase sprzecznych informacji - skurcz rynku w produkcji, ekspansje
      w nieruchomosciach i inwestycjach budowlanych - w tym oczywiscie zamowienia
      rzadowe. Dodatkowo pojawiaja sie pieniadze na rynku i mamy podwyzke stopy FUNDS.
      To jest szalenie trudna sprawa. Najblizsze 2 kwartaly powinny jeszcze byc
      dobre, ale zaczynam utwierdzac sie w przekonaniu, ze po prostu koncza sie
      pieniadze i po tych dwoch kwartalach bedzie bryndza.

      Oj bedzie sie dzialo. FED raczej nie bedzie sie spieszyc po tym deficycie.
      Tak mysle.


      Mniejszy deficyt w handlu USA
      11.05.2005 14:53

      Deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych zmniejszył się nieoczekiwanie w marcu do
      55,0 mld USD, o 9,2 proc., z rekordowych 60,6 mld USD, po korekcie, w lutym -
      poinformował w środę Departament Handlu.

      To najmniejszy deficyt w ostatnich sześciu miesiącach. Analitycy spodziewali
      się deficytu na poziomie 61,9 mld USD, wobec 61,04 mld USD odnotowanych w lutym
      przed korektą.

      Rok temu w marcu deficyt wynosił 47,1 mld USD.

      Deficyt w handlu z Chinami zmniejszył się w marcu do 12,9 mld USD z 13,9 mld
      USD w lutym.

      Po tych danych dolara wyceniano na 1,2830 za euro, wobec 1,2876 za euro przed
      publikacją.

      (PAP)
      • vice_versa Re: oj niedobrze. deficyt spadl. 12.05.05, 02:37
        Przycinku, to musiało kiedyś nastąpić: skoro a) podnosisz stopy to b) drukujesz
        mniej USD to c) po jakimś czasie musi wystąpić zmniejszenie popytu a skoro gros
        (nie wiem ile, pamiętasz?) konsumpcji jest z importu, to najpierw się to
        przekłada na wzrost konsumpcji na kredyt, a potem kredytobiorcy przestają się
        jak głupi cieszyć i zmniejsza się popyt... Jeśli deficyt handlowy spadł dziś to
        to jest oczywiste, że jest to skutek gwałtownego zwrotu w polityce pieniężnej w
        czerwcu 2004. Czyli po 10 mc.
        Piszesz że FED przestanie się spieszyć. M.zd. FED się tego musiał spodziewać.
        Przecież to jest konsekwencja zmniejszania ilośći gotówki na rynku i kurczeniu
        się kredytu. Pytanie co dalej... I to jest trudna kwestia, bo zależy tylko i
        wyłącznie od wytrzymałości Chin na ściskanie. M.zd. przy kursie ropy 50USD/b to
        Greenspan nie złamie tego rynku za jednym pociągnięciem w dół i w górę z
        dołkiem w czerwcu 2004, będzie musiał jeszcze raz pociągnąć w dół, czyli znowu
        obniżyć stopy i zwiększyć emisję USD. A ropę i surowce w górę... Tylko ja nie
        za bardzo wierzę w to że on musi czekać na taką decyzję do początku nowego
        roku, mimo, że taki kalendarz byłby wygodny, a uderzenie w juana w okresie
        listopad-styczeń mogłoby go ostatecznie złamać. I wtedy stopy muszą być w
        górze...Więc wykresik stóp póki co buduje formację szyi, czekamy na głowę i
        drugie ramię, tylko kiedy ta głowa nastąpi, w tym roku, czy w przyszłym?
        To jak, uważasz, że stopy pójdą w dół w tym roku i będziemy mieli główkę???
        • przycinek.usa Re: oj niedobrze. deficyt spadl. 12.05.05, 04:43
          Ja nie wiem. Osobiscie uwazam, ze jest prawdopodobne wstrzymanie sie akcji
          zaciskania polityki pienieznej na poziomie 3.5% funds. Czyli oceniam, ze
          najbardziej prawdopodobny jest wzrost stopy przez 3 miesiace pod rzad z jedna
          decyzja neutralna. Przypuszczam, ze beda dwie podwyzki teraz a jednej nie
          bedzie i rynek oslupieje (analitycy).

          Potem spodziewam sie jednak utrzymania poziomu stopy w okolicach 3- 3.5 przez
          pozostala czesc roku i oceniam, ze obnizanie stopy procentowej powinno nastapic
          w pierwszym kwartale 2006 po podaniu wynikow za 4 kwartal.

          To jest najbardziej prawdopodobne.

          Natomiast w formacje glowy ramion nie wierze, uwazam ze jest to najglupsza z
          wymyslonych formacji, ktora dziala jedynie na zamknietym rynku, albo na rynku,
          ktorym nikt sie nie interesuje. Dodatkowo istotna czescia H-S (Head - shoulders)
          jest obrot. Bez potwierdzenia tego obrotami nie mozemy mowic o takich
          formacjach, a H-S na stopie funds to juz w ogole pomysl absurdalny.


    • przycinek.usa USD juz 1.26 do EUR - no txt 13.05.05, 06:24
      • przycinek.usa Re: USD juz 1.26 do EUR - no txt 13.05.05, 06:34
        a jednak musze to skomentowac. No po prostu korci mnie. buffet sie cholera
        pomylil. Namawial do kupna eurasow jeszcze tydzien temu. Byly wielkie artykuly
        na ten temat i co? Ano Buffet plynie na tych inwestycjach bo dollar sie..
        umacnia! I kto ma racje?!

        1.2 mamy jak w banku.

        Co do koniunktury w kwietniu, to mialem racje. Sprzedaz detaliczna za kwiecien
        byla po prostu astronomiczna. Natomiast liczba wnioskow o zasilek tez nie
        zaskoczyla. Wnioskow bylo WIECEJ jak mediana analitykow myslala.




        • vice_versa Re: USD juz 1.26 do EUR - no txt 13.05.05, 12:58
          Nie. Buffet się nie pomylił. Od 5ciu miesięcy USD jest w trendzie bocznym.
          Czemu? Bo pieniądze były i nadal część z nich jest na rynku ropy. Rynek więc
          sobie sam stabilizuje USD, analitycy i gracze ZUPEŁNIE nie zwracają uwagi na
          fundamenty, czyli na tempo przyrostu ilości USD w stosunku do Euro. A USD jest
          drukowane co prawda WOLNIEJ ale nadal ilościowo go przybywa w stosunku do Euro.
          Krótko mówiąc kurs fundamentów spada trochę wolniej, a kurs rynkowy idzie
          niemal poziomo lub lekko pod górkę (1,34 w grudniu a 1,26 w maju to jest
          śmiesznie mały ruch). Kiedy największy gracz z rynku wychodzi, pozostali gracze
          nie za bardzo umieją pociągnąć rynek w tę lub we wtę. W dodatku podwyżki stóp
          zachęcają do KUPOWANIA USD (bo Gov drukuje mniej TBondów i mniej deprecjuje)
          ale same podwyżki stóp i to na tak niskim poziomie bezwzględnym nie prowadzą do
          zmiany proporcji ilościowej USD/Eur, proporcja ilościowa zmienia się na
          niekorzyść USD. Żeby fundamenty czyli proporcja ilościowa USD/Eur przestała się
          zmieniać tak stało nie tylko tempo deprecjacji(stopy) ale i wartość bezwzględna
          walut wobec siebie czyli alternatywnie albo deficyt USA musi spaść, albo Europy
          gwałtownie wzrosnąć.Żadne z powyższych nie ma miejsca, do tego to jeszcze
          dłuuuuuuugo.

          Piszę już tak jasno, że jaśniej nie umiem: ceny rynkowe to jedno a fundamenty
          to drugie. Po prostu rynek albo postępuje ZA fundamentami, albo fundamenty nie
          nadążają za rynkiem. Oczywiście obie krzywe w jakimś okresie czasu pokrywają
          się i ich wartości są do siebie zbliżone, ale proporcje czasowe są jak 1:10 dla
          trendu wzrostu dysproporcji między rynkiem a fundamentami. Tak jak fundamenty
          spółek nie nadążały za NYSE w latach 90 i musiał nastąpić bust, tak w przypadku
          rynku dolara jest odwrotnie, ceny rynkowe nie spadają dość szybko i nie
          odzwierciedlają fundamentów, fundamenty nurkują a ceny rynkowe poruszają się
          nieznacznie. I ta dysproporcja pogłębiała by się liniowo GDYBY NIE TO, że USA
          zależy na tym by USD ciągnąć w dół. I kiedy NIEKTÓRE banki to robią, to cały
          rynek szaleje i nie wie co się dzieje i czemu aż tak. A USD spadać musi, ropa i
          surowce muszą rosnąć po to żeby nierentownych chinoli wykończyć i doprowadzić
          do upadku ich system finansowy. Dlatego biorąc pod uwagę ceny rynkowe USD
          deprecjonuje się skokowo, natomiast fundamenty spadały do czerwca 2004 liniowo,
          a teraz hiperbolicznie, przy czym za nami dopiero jakaś 1/3
          okresu "wyhamowania" tempa dodruku, czyli cały czas dysproporcja ceny
          rynkowe/fundamenty pogłębia się dość szybko.
          M.zd. jeszcze co najmniej 1,5-2 lat będziemy mieli środowisko spadającego USD
          pomimo rosnących stóp. Środowisko czyli sytuacja w której fundamenty kursu
          walutowego coraz wolniej ale nadal lecą w dół, a rynek albo spada albo jest
          zdezorientowany i rusza się w trendzie bocznym. I to też tylko w wariancie w
          którym FED jednostajnie ciągnie stopy do góry. A podobnie jak Ty przycinku
          uważam że coraz realniejsze staje się ponowne obniżenie stóp, czyli kolejny
          wielki dooooop w fundamentach kursu USD/Eur, i te fundamenty rynek już sam z
          siebie nawet bez pomocy Greenspanowych banków zauważy.

          Ja wiem że można nie wierzyć w manipulacje na światowych rynkach. Wiem, że to
          się w pale nie mieści. Mi się też nie mieściło zanim nie powiedziałem sobie:
          moment, moment, no to JAK właściwie wygląda polityka gospodarcza USA? Czy mam
          wierzyć że oni też są bezradni i powolni jakiejś "niewidzialnej ręce rynku"?
          Dobra, dobra, to czyja jest ta ręka jak nie USA? Jak już wiem KTO na tych
          wszystkich rynkach rządzi i czemu służy ich organizowanie, to sie dalej pytam
          JAKI STAWIA PRZED SOBĄ CEL? I stąd wiem że doprowadza sobie Chiny do upadłości.
          By użyć porównania chemicznego: podnosi cenę substratów(ropa i surowce) i
          obniża ceny produktów(USD). Można w to wierzyć lub nie, zgadzać się lub nie.
          Ale USD runie w dół już niedługo. Manipulacja będzie jednak tylko "spuszczeniem
          powietrza przez wentyl", ceny rynkowe podążą w kierunku fundamentów, których od
          5 mc udają, że nie widzą.
          Buffet ma 100% racji. Po prostu on ma hoooooooryzoooooooont czasowy i nawet jak
          przez pół roku czy rok USD waha się 1,35-1,15 to on czeka i nie sprzedaje nawet
          kontraktów, bo jak USD w końcu rąbnie do 1,7-1,8 to on sobie te liche
          początkowe straty powetuje z nawiązką.
          Jak coś nadal piszę niejasno to dajcie mi cynk. Tylko trochę patrzcie na
          fundamenty, a nie tylko rynek w górę/w dół bo liczy się skala... a trend i tak
          wyznaczają fundamenty...
          Pozdrawiam.
          • przycinek.usa Re: USD juz 1.26 do EUR - no txt 14.05.05, 00:31
            nie masz racji.
            Buffet wlasnie topi kase. Jak sie topi, to sie nie ma racji.

            Buffet bedzie mial racje jak mu zacznie przybywac.
            Tymczesem przybywa mnie, a jemu ubywa. Wot wolny rynek.

            A jak tam twoje kontrakty na rope?
            Przybywa czy ubywa?
            • vice_versa PERSPEKTYWA PERCEPCYJNA.... 15.05.05, 16:40
              przycinek.usa napisał:

              > nie masz racji.
              > Buffet wlasnie topi kase. Jak sie topi, to sie nie ma racji.
              Przycinku, kiedy w Polsce kupuję wino za 80pln to dla niektórych TOPIĘ KASĘ.
              Topię bo mnie na to stać.
              Oczywiście powiesz, że z inwestycjami to co innego. Oczywiście masz rację.
              Utopić 100, żeby wygrać 10 000 jeśli WYGRANA jest NIEUCHRONNA to nie jest
              utopić to jest ZAINWESOWAĆ.
              > Buffet bedzie mial racje jak mu zacznie przybywac.

              Dokłanie.

              > Tymczesem przybywa mnie, a jemu ubywa. Wot wolny rynek.

              Ty to wytłumaczysz wolnym rynkiem, on efektem bazy. On NIE MOŻE zmieniać się
              tak szybko jak Ty możesz się zmieniać. On może zmieniać swoje pozycje bez
              wpływu na rynek tylko o tyle o ile WIĘKSZY i POTĘŻNIEJSZY od niego uczestnik
              rynku będzie zmieniał się wolniej.
              A na pewno będzie bo Państwo jest 100 razy bardziej ociężałe niż Buffet ale Ty
              przycinku jesteś 10 000 razy prężniejszy niż Buffet. Do czasu do kiedy nie
              będziesz zarządzał taką kaską jak Buffet. Inacej mówiąc nie twierdziłem że
              jesteś mniej rentowny niż Buffet, ani tym bardziej że on jest bardziej rentowny
              niż Ty. Twierdzę że wasze POZYCJE PERCEPCYJNE są RÓŻNE. Jeśli napisałem że
              Buffet się nie myli to się pomyliłem. Myli się, bo go na to stać. Myli się
              bardziej niż Ty dziś, ale nie myli się "w ogóle" bo coś takiego nie istnieje.
              Nie ma "w ogóle". Każdy może być równie rentowny, i Ty i Buffet, ale to nie
              znaczy, że zawsze w tym samym momencie czasowym będziecie wygrywać.
              Doskonale przecież rozumiesz przycinku, że jeśli w perspektywie tygodnia X
              obstawia spadki a Y wzrosty, to nawet jeśli przez 4 dni będą spadki a jeden
              dzień będą wzrosty TO NIE ZNACZY, że X jest rentowny a Y nie, bo wszystko
              zależy od ZSUMOWANEJ SKALI wzrostów i spadków w określonym okresie czasu.
              Dlatego piszę że Buffet nie topi kasy tylko ma taaaaaaaaaaaakiiiiiiiiiii
              hooooooryyyyyyzzzzzzzoooooonnnnnnttttt czasowy. On po prostu wie, że jak USD
              zacznie spadać to ON już na pewno na np. kontrakty terminowe się nie załapie bo
              wtedy cały rynek będzie chciał kupować tę samą stronę kontraktu. O ile Ty
              możesz ten kontrakt kupić np. dwa dni przed godziną zero, dzięki obserwacji
              rynku, o tyle u Buffeta działa efekt skali, może kupić tylko 2,3,4 (nie wiem
              ile) miesięcy przed Tobą, a i tak wyjdzie na jego. Dlatego on się kieruje
              fundamentami, a Ty nie musisz. Wraz jednak ze wzrostem portfela przycinku
              będziesz musiał kierować się fundamentami, czego Ci serdecznie życzę...

              > A jak tam twoje kontrakty na rope?
              > Przybywa czy ubywa?
              Kontrakty na ropę. Qrwa. Piszę serio. Q,Q,Q. Tzn. dokładnie tyle co: wiem już
              że rozumiem rynki. A prywatnie jestem qtwa i nie zszedłem z ceną swojego
              mieszkania. Krótko mówiąc chciałem wziąć więcej, bo nie godziłem się z obnizką
              ceny o jakieś 10tys USD. Jak pomyślę jaki ze mnie dureń ekonomiczny i jak
              bardzo tego nie policzyłem, to po prostu żal d... mi ściska. No a bez 50 tys
              USD uznałem że nie ma sensu w ogóle na rynek amerykański wchodzić...
              Co więcej, powiem tak: kiedy usłyszałem, że Goldman Sachs ogłasza 105 USD to
              już wiedziałem, że KTOŚ DUŻY, BAAAAARDZO DUŻY wychodzi z rynku i podkręca
              popyt. Mam pisać więcej??? Co tu pisać... Q,Q,Q, to nie brzmi zbyt dobrze... W
              dodatku jak pomyślę czym się zajmowałem przez ostatnie miesiące to wychodzi mi
              na to że powinienem dopłacić fiskusowi kilkadziesiąt tys. PLN, żeby poczuć na
              własnej skórze swoją nierentowność. To by mi przemówiło do rozsądku.
              Z ropy wyszedłbym na pewno. Goldman jest zbyt duży by ogłaszać takie tezy
              przez przypadek... Ropy nie mogę odżałować do dziś i to tylko powoduje
              deprecjację moich myśli... "Ale kiedyś się wezmę" jak śpiewa pod nosem Kuba
              Sienkiewicz mijając moją żonę na oddziale szpitalu klinicznego na Banacha.
              Buuuuu.... Po prostu koszmar. Na szczęście lepiej niż tą ropą zarządzam własnym
              kredytem... Ten post to chyba jakas spowiedź, wypiłem już pół butelki wina z
              RPA (cena jw.) i zebrało mi się na szczerość... Buuuuu....
              A w sprawie USD mam rację, fundamentalną, co nie znaczy absolutną.
    • przycinek.usa to sie dowiedzialem! balon nieruchomosci w LA 14.05.05, 00:29

      Real Estate
      Housing Bubble Exists Regionally
      MarketWatch
      By Mark Hulbert

      ANNANDALE, Va. (MarketWatch)
      • franzmaurer Re: to sie dowiedzialem! balon nieruchomosci w LA 23.05.05, 06:17
        Tu masz jeszcze cuś smile
        Ja chyba bede sie trzymal zlota jak pijany płota bo jak te balony zaczną pękać
        to mnie nie obryzga a jeszcze zarobię na panikarzach smile)

        www.sfgate.com/cgi-bin/article.cgi?f=/c/a/2005/05/22/BUG5OCSNES1.DTL
        Housing, hedge funds spur bubble worries
        Some experts fear low interest rates may have pumped too much cash into global
        markets


        The Federal Reserve chairman is gradually raising interest rates from
        historically low levels, hoping to snuff out inflation without causing a
        recession.
        He isn't the only central banker in the midst of this high-wire act. Many
        international finance experts say the Fed's counterparts in other
        industrialized nations have kept interest rates low for some time, injecting
        excess liquidity
        • przycinek.usa Re: to sie dowiedzialem! balon nieruchomosci w LA 24.05.05, 04:28
          Ja sie zgadzam z Friedmanem.

          Uwazam, ze to sie jeszcze nie zawali, poniewaz rynek nieruchomosci ZAWSZE
          podaza za rynkiem papierow wartosciowych i jezeli zaobserwujemy cos niedobrego
          na Wall Street, to po 2 latach dopiero na nieruchomosciach.

          Jest zle, ale zawalenia sie cen nie powinnismy sie spodziewac szybko.
          Stabilizacja na wysokim poziomie przez 2 lata. Tak mysle.

    • przycinek.usa bedzie wolny yuan. niestety. 26.05.05, 17:49
      Snow: China Must Change Currency Policies By MARTIN CRUTSINGER, AP Economics
      Writer

      The Bush administration said Thursday that China should "move without delay" to
      change currency practices that American manufacturers blame for soaring trade
      deficits and the loss of U.S. jobs.

      Facing heavy criticism for the failure to cite China last week as a currency
      manipulator, Treasury Secretary John Snow told the Senate Banking Committee
      that the administration's nearly two-year effort to pressure China to stop
      pegging its currency tightly to the U.S. dollar was showing results.

      He said the Chinese had now taken all the steps needed to prepare their
      financial system for the move to a more flexible currency.

      "China is now ready and should move without delay in a manner and magnitude
      that is sufficiently reflective of underlying market conditions," Snow said in
      his prepared testimony.

      Snow repeated a warning made in last week's currency report: China could be
      cited by the United States as a currency manipulator, a process that could lead
      to economic sanctions, if it does not act soon.

      "If current trends continue without substantial alteration, China's policies
      will likely meet the technical requirements of the statute for designation,"
      Snow said.

      The administration has faced heavy criticism for its failure to cite China last
      week in a report that it is required to present to Congress twice a year. Such
      a notification declares whether any of the United States' major trading
      partners are manipulating their currencies to gain unfair trade advantages over
      American companies.

      The pressure to designate China has grown as America's trade deficit with that
      country has soared to all-time highs, hitting $162 billion last year out of a
      total U.S. trade deficit of $617 billion, also a record.

      American manufacturers contend that China's decade-long practice of keeping its
      currency valued at around 8.28 yuan to the dollar, has resulted in the Chinese
      currency being undervalued by as much as 40 percent, giving the Chinese a huge
      competitive advantage.

      A cheaper Chinese currency makes Chinese goods cheaper for American consumers
      and U.S. products more expensive for Chinese consumers.

      Legislation has been introduced in both the Senate and the House to impose
      across-the-board tariffs of 27.5 percent if China does not act to change its
      currency policies.

      Snow made clear in his testimony that the administration was not insisting that
      China move immediately to a currency whose value was set totally in global
      currency markets, a practice known as floating.

      "We are not calling for an immediate full float with fully liberalized capital
      markets. This would be a mistake at this time — China's banking sector is not
      prepared," Snow said. "What we are calling for is an intermediate step that
      reflects underlying market conditions and allows for a smooth transition — when
      appropriate — to a full float."

      Snow did not elaborate on what interim steps would be appropriate but outside
      experts have said China could stop linking its currency only to the U.S. dollar
      and instead peg it to several currencies or it could allow the yuan to trade in
      a band rather than keeping it pegged at 8.28 yuan for each dollar. That would
      allow the yuan to be revalued higher.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka