"A jeśli chodzi o gospodarkę, to z Programu Rokity zieje, niestety, pustka.
Autorzy Programu zapewniają, że „najdalej idącą propozycją w kierunku
uproszczenia podatków, nie tylko w Polsce, ale i w regionie, była sformułowana
w 2004 roku propozycja Platformy Obywatelskiej podatku liniowego „3 x 15”,
oznaczającego stawkę 15% dla podatków VAT, PIT i CIT, przy jednoczesnej
rezygnacji z wszelkich ulg i stawek preferencyjnych”. Tymczasem o wiele dalej
szły propozycje Centrum Adama Smitha i Instytutu Sobieskiego. Autorzy Programu
na pewno o nich słyszeli – sam im mówiłem. Teraz piszą, że strategia podatkowa
zakłada obniżenie i uproszczenie wszystkich obciążeń podatkowych, przy
jednoczesnej likwidacji niektórych z nich. Jeśli chodzi o podatek dochodowy od
osób fizycznych (PIT) proponowana jest:
- jedna skala podatku (podatek liniowy) na poziomie 15-17%;
- kwota wolna od podatku dla każdego z małżonków w wysokości 3.000 zł;
- kwota wolna od podatku na każde dziecko w wysokości 1.500 zł.
W podatku dochodowym od osób prawnych (CIT) stopa podatku ma się równać stopie
opodatkowania PIT. W podatku VAT:
- zachowanie 3 stawek podatku (w tym „zerowej” i ulgowej, 7%);
- obniżenie stawki bazowej z 22 do 19%.
lub wprowadzenie jednolitej stawki VAT w wysokości stawki PIT i CIT.
Dla przypomnienia nazywa się ten dokument: „Głęboka przebudowa państwa”!!!
Ciekawe jak wyglądałaby przebudowa „płytka”? W 2005 roku efektywna stawka PIT
wyniosła dla statystycznego podatnika z pierwszego progu podatkowego, czyli
dla prawie 95% podatników – 13,5% (razem ze składką na ubezpieczenia
zdrowotne). Jeżeli podatek liniowy ma wynieść 15-17% to oznacza, że będzie
wyższy niż dziś od 1,5% do 3,5%. No chyba że ktoś ma liczną rodzinę, bo mają
być za to „głębokie ulgi prorodzinne”. Tkwimy więc w dogmacie, że gnębienie
podatników podatkiem dochodowym jest warunkiem istnienia społeczeństwa
obywatelskiego. Podatnik ma „czuć”, że płaci. Wtedy jest bardziej świadomym
obywatelem. Wszyscy obywatele muszą więc być ponumerowani jak gołębie
pocztowe, żeby można ich było opodatkować odpowiednio do ich zdolności
płatniczej, a niektórym dać ulgę prorodzinna. Żeby ich „odpowiednio”
opodatkować, trzeba ich skrupulatnie inwigilować. W dalszym ciągu pozostajemy
więc po stronie przeciwników wolności.
A na czym ma polegać „uproszczenie systemu”. Najbardziej skomplikowane są
przepisy dotyczące kosztów uzyskania przychodu – zwłaszcza z działalności
gospodarczej. Jako że Program Rokity milczy jak zaklęty na ten temat można
śmiało założyć, że nic się pod tym względem nie zmieni i będzie tak jak teraz.
Dla przedsiębiorców zero nadziei.
Z VAT-em zaś to już zupełna aberracja: albo trzy stawki, albo jedna!
Zdecydujcie się na coś, bo różnica jest zasadnicza. A bez rozstrzygnięć
dotyczących VAT nie można budować systemu dochodów państwa z tytułu innych
podatków. A zakładamy przecież, chyba że się mylę, że podatki nie są tylko po
to, żeby były.
W kontekście upraszczania systemu podatkowego postulat „wprowadzenia
możliwości skorzystania ze zwolnienia z VAT w odniesieniu do transakcji najmu
nieruchomości, co powinno stanowić udogodnienie dla niektórych grup
podatników” brzmi czysto humorystycznie. A jakie to są te „niektóre grupy”?
Czy któryś z autorów tego pomysłu nie ma czasem kłopotów z wynajmem mieszkań
pobudowanych właśnie „na wynajem” żeby skorzystać z przysługującej kiedyś
głupawej ulgi podatkowej?
Ciekawie brzmi postulat „wprowadzenia jednolitych kryteriów powstawania
obowiązku podatkowego dla wszystkich krajowych transakcji opodatkowanych VAT”
No ale w nawiasie dodano: „

obowiązek podatkowy powstaje z chwilą wystawienia
faktury lub otrzymania płatności)”. Czy naprawdę nie widzicie państwo
zasadniczej różnicy między jednym a drugim momentem „powstania obowiązku
podatkowego”??? Memoriałowa zasada rozliczania podatku (po wystawieniu
faktury) jest jednym z powodów tak zwanych „zatorów pieniężnych” – niektóre
przedsiębiorstwa finansują się zobowiązaniami: podwyższają koszty i odliczają
VAT, choć nie płacą kontrahentom. To już nawet Jerzy Hauser w programie
wyborczym dla demokratów.pl w roku 2005 zaproponował wprowadzenie zasady
kasowej. Więc może to jego program, a nie PO należałoby uznać za najdalej idący???
Ma jeszcze zostać wprowadzona „jednolita wykładnia definicji zaszeregowania
poszczególnych rodzajów transakcji do określonej stawki podatkowej”. Ma się
rozumieć, że tylko w przypadku, gdy stawek będzie kilka. Ale jako że nie da
się takiej „jednolitej wykładni” stworzyć, jest to argument za wprowadzeniem
tylko jednej stawki.
A co ciekawego mają eksperci Rokity do powiedzenia w sprawie ubezpieczeń
społecznych? Docelowym rezultatem zmian systemu finansów publicznych ma być
utrzymanie dwu „państwowych funduszy celowych - których finanse powinny być w
pełni włączone do budżetu państwa): Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
(skonsolidowanego z KRUS-em i innymi biurami emerytalno-rentowymi) oraz
Narodowego Funduszu Zdrowia”. Jak się chce robić wielka reformę państwa, to
chyba czas nauczyć się odróżniać ZUS od FUS-u.
W innym miejscu autorzy Programu walnęli: „w Polsce bardzo duża grupa osób w
wieku produkcyjnym utrzymuje się z rozmaitych świadczeń społecznych – przede
wszystkim z liberalnie przyznanych rent i wcześniejszych emerytur”. Drogi
Pawle (to do Śpiewka) chyba tego nie czytałeś do cholery. Te emerytury
przyznawano „socjalistycznie” a nie „liberalnie”! Jak w programie
konserwatywno-liberalnym słowa „liberalizm” używa się w znaczeniu obiegowym,
to czego spodziewać się po przeciwnikach liberalizmu???
Całkowita natomiast zgoda, że „trzeba przerwać błędne koło, jakie tworzą
wysokie pozapłacowe koszty pracy i niska liczba pracujących”. Ale lekarstwem
na to nie może być, jak chcą autorzy Programu, „stopniowe zmniejszanie
obciążenia płacy i przedsiębiorców podatkami i składkami na ubezpieczenia
społeczne”. Zmniejszanie stopniowe, jest nieodczuwalne. Żeby osiągnąć efekt
przekroczenia progu wrażliwości na bodziec, trzeba dokonać w tym względzie
zmiany radykalnej i szybkiej.
A jak uzasadnić pomysł, żeby „radykalnie obniżyć koszty pracy, poprzez
zniesienie składki rentowej, lub ewentualnie ustalenie jej na niskim poziomie
(np. 3%) dla osób po raz pierwszy podejmujących pracę”? Jaka jest różnica
między absolwentem wyższej uczelni, czy szkoły średniej, który się zatrudni
"po raz pierwszy " jeszcze przed wcieleniem w życie Programu Rokity, i takim,
który z tym poczeka. Każde administracyjne zróżnicowanie ceny (a składka
rentowa jest elementem ceny płaconej za pracę) jest szkodliwe z punktu
widzenia gospodarki. Podatki trzeba zmniejszyć wszystkim, a nie niektórym!!!
Bez względu na to, czy są to podatnicy, którzy mają mieszkania na wynajem, czy
po raz pierwszy podejmują pracę."