klip-klap
01.09.07, 16:15
a jedynym ukladem jest rzad Kaczynskiego - slowa Donalda Tuska. To Takie moje
motto do tego wywiadu.
"Jaką lojalność ma pan na myśli?
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji była tworzona dzięki umowie między
liberałami z KLD i pistoletami z SLD. Panowie postanowili sobie nie wydzierać
władzy, tylko się nią podzielić. Jeżeli przypomni pan sobie, że w Polsce
wszystko musiało należeć albo do Legii, albo do Gwardii - to będziemy w domu.
Mirosław Chojecki nie grał w żadnym z tych klubów, dlatego koncesji nie
dostał, a Zygmunt Solorz i Mariusz Walter - i owszem.
A co to ma wspólnego z programem "Ale plama"?
Kiedy padło pytanie, jak przedłużyć panowanie dynastii Kwaśniewskich, Marek
Ungier rzucił koncepcję z Jolantą, królową Polski. Powstała charytatywna
fundacja, pojawiły się plakaty w szpitalach, pani kopała piłkę na stadionach,
uczestniczyłem w tym, bo mnie zapraszano. Eros Ramazzotti przyjeżdżał i
śpiewał. Zaczęły się występy w Dobrym Sercu TVN. I ludzie pięknie to
przyjmowali. Gdyby nie przeszkodził w tym ruch ekipy, która teraz jest przy
władzy, gdyby nie porozumiała się z Rydzykiem - przegrałaby. "
"A czasy AWS?
Był koncert "Skrzydła połamane" w Sali Kongresowej, realizowany dla Dwójki
Niny Terentiew. Solidarnościowa tkanina zaczęła się pruć, Marian Krzaklewski
nie dawał rady, i napisałem piosenkę o polskiej zawiści. Nina nie puściła.
Spytałem dlaczego. A wiesz, bo to nie pasowało. Pani redaktor pilnowała, żeby
nie podpaść Marianowi. Fenomenem dla mnie jest to, że bohaterami tych
historii, bez względu na czas, są ci sami ludzie. Tak zwani fachowcy. Jacek
Kurski bardzo celnie ich określił - obywatele Piszczykowie. Są szybsi niż
myśli sprawującego władzę, poręczni, zawsze przydatni. A czasami myśli władzy
biegną inaczej, niż obywatel Piszczyk sobie wyobraża. I po tym, jaki stosunek
do Piszczyków ma władza, poznaję, ile jest warta.
Lubił pan telewizję prezesa Roberta Kwiatkowskiego?
Położył na półkę na dwa i pół roku drugą część serialu "Tygrysy Europy". Jerzy
Gruza chodził po przyjęciach, podglądał naszą elytę polityczną oraz biznesową
i śmiał się z pańci, która chciała być hrabiną oraz poznańskiego studenta
prawa, który został milionerem. A że pani została w filmie zidentyfikowana i
koleżanki zaczęły sobie z niej robić jaja - zaprotestowała. Słyszałem, że
byznesmen przyszedł do Olka i powiedział, żeby prezes Robert Kwiatkowski nie
kręcił drugiej serii, bo śmieją się z żony, a żona mu płacze. Dalej było jak w
czeskim filmie. W telewizji panowała dwuwładza. Kwiatkowski był od Olka, a
Pachowski od Millera. I zanim Kwiatkowski wrócił z 790 festiwalu, gdzie nic
nie rozumiejąc, jadł ostrygi, chłopcy tak obeszli Pachowskiego, że serial
został skierowany do realizacji. Producent dokończył go za swoje pieniądze, bo
pan Kwiatkowski jemu i aktorom nie zapłacił. Film poszedł na antenie dopiero,
jak Kwiatkowski przestał być prezesem. "
www.rzeczpospolita.pl/dodatki/plus_minus_070901/plus_minus_a_3.html