Dodaj do ulubionych

Euro-Jen-Juan-Dolar, kto jest jeleniem?

23.11.07, 22:54
Do debaty na temat sily naszej narodowej jedenastki w pilce noznej
dolaczyl ostatnio jako silny konkurent do kawiarnianych rozmow temat
zmiennosci kursow walutowych.W koncu to logiczne ze w tym naszym
zglobalizowanym swiecie wszyscy jestesmy w mniejszym lub wiekszym
stopniu zalezni od ewolucji euro,dolara czy zlotowki.Sam bylem
swiadkiem w czasie mojej ostatniej wizyty w kraju ze dotychczasowe
narzekania na zycie czy rozmowy o wszystkim i niczym to juz
historia.Dzisiaj mowi sie juz tylko o funduszach,gieldzie,hipotekach
i wiborze."Mamy 71 proc. finansistow" jak podaja badania IP
SOS.Zadziwiajace ale prawdziwe.Ale jak mowi moj pewien znajomy
piekarz, ze sie mowi duzo nie znaczy ze sie duzo wie.Coraz wiecej
ekonomistow krzyczy o upadku dolara.Podziwiam ich zdolnosc do
kreatywnego myslenia.A u mnie jak zawsze pustka i
watpliwosci.Wszystko wydaje mi sie zbyt proste i latwe.
Jakie sa rzeczywiste powody,konsekwencje i ostateczny wynik spadku
wartosci dolara?
Generalnie panuje w temacie jednomyslnosc opinii.Jest to problem
bardzo powazny dla USA.To koniec wszechmocnego dolara.I wszystko za
sprawa tego okropnego Busha.Rozwiazanie? Niech Bush sie zamieni w
Johna Lennona,wyciagnie swoje wojska z Iraku i przy okazji ze
wszystkich innych stron swiata.Niech przestanie trwonic pieniadze i
podporzadkuje sie w koncu zaleceniom ONZ jak wszystkie porzadne
kraje.
Sprobujmy jednak przemyslec powyzszy temat jeszcze raz.
*To prawda ze USA potrafilo wykorzystac odbudowe Europy po II wojnie
swiatowej do narzucenia swojej waluty jako filaru nowego systemu
finansowego.Strategia bardzo zreczna ktora przyniosla im ogromne
zyski.Jednak strategie nie wyznaczaja celow koncowych i w dodatku sa
zmienne.I wszystko wskazuje na to ze wlasnie zmienily sie warunki
gry.
*Byc moze niektorzy sie juz zorientowali ze caly ten ruch monetarny
ostatnich dwoch lat nie wynika z tego ze Europa dobrze rozgrywa
swoja partie.Europa a scislej UE, przyglada sie jak euro umacnia sie
troche jakby wbrew jej woli i z danymi makroekonomicznymi nie do
konca przekonywujacymi fachowcow od ekonomii.
*Wydaje sie ze jestesmy mimowolnymi swiadkami ciekawej partii
pomiedzy Chinami i USA.Chcialbym tylko przypomniec ze wladze panstwa
srodka mocno bronia sie przed wypuszczeniem juana do wolnego
obiegu.Chiny, tak zreszta jak i Japonia ktora rozgrywa podobnie,
zdaja sobie dobrze sprawe z tego jak wazna kwestia jest dla
tamtejszych firm i szerzej dla bilansow wymiany handlowej obydwu
krajow , posiadanie umacniajacych sie walut narodowych.Po przeciwnej
stronie- USA wydaje sie byc na reke ta deprecjacja dolara ktora
napewno wyciszy nieco problemy z ogromnym dlugiem a przy okazji
skomplikuje nieco sytuacje chinskim posiadaczom bonow skarbowych USA.
*Nikt juz chyba nie wierzy w zapewnienia "fachowcow z urzedu" ze
dzieki umacnianiu euro (a przy okazji takze zlotowki) nie odczuwamy
wzrostu cen ropy naftowej.Ceny paliw pna sie w gore bowiem dolar
idzie w odwrotnym kierunku, a to skolei spawia ze wielu nafciarzy
rozwaza rozliczenia w euro bardziej na serio.Na razie to tylko
zachcianki ale juz maja swoje konsekwencje.

Oczywiscie jest to gra mistrzow, jak w WIELKIM SZU,pelna rozwagi i
umiaru ale takze niespodziewanych ryzkownych zagrywek.Kazda decyzja
przynosi wymierne efekty:pozytywne ale takze negatywne.W tej, jakze
ciekawej rozgrywce znajduja sie gracze ktorzy wiedza w co graja ale
takze Ci ktorzy sie pogubili.Zwykl mawiac pewien moj przyjaciel ze
studiow, wielki milosnik hazardu: "...Jesli po 10 minutach gry w
pokera nie wiesz kto jest jeleniem, to mozesz byc pewien ze to ty
nim jestes."
Obawiam sie drodzy czytelnicy tego forum, ze Bush nie jest
Jeleniem.Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • enemefer Re: Euro-Jen-Juan-Dolar, kto jest jeleniem? 23.11.07, 23:43
      Weź tejknij luka na ten wątek: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=17007&w=64281603&a=72440424&wv.x=2
      • 01percebes Re: Euro-Jen-Juan-Dolar, kto jest jeleniem? 24.11.07, 01:39
        Nie bede ci mowil zebys rzucil okiem na sama gore albo w prawo bo to
        przeciez twoje forum.
    • polarbeer Prawda i nie prawda 27.11.07, 21:13
      >>>To prawda ze USA potrafilo wykorzystac odbudowe Europy po II
      wojnie swiatowej do narzucenia swojej waluty jako filaru nowego
      systemu finansowego.Strategia bardzo zreczna ktora przyniosla im
      ogromne zyski.Jednak strategie nie wyznaczaja celow koncowych i w
      dodatku sa zmienne.I wszystko wskazuje na to ze wlasnie zmienily sie
      warunki gry.<<<

      Bretton Woods nie narzucil "dolara jako filara"
      • 01percebes Jelenie odchodza od stolu 06.12.07, 09:38
        A mnie wydaje sie ze prawdziwy nowy porzadek swiatowy kresla dewizy
        dwoch gigantow, USA i Chin.Jest chyba juz widoczne ze panstwo Srodka
        nie jest sklonne do wymiany talii kart ktora rozgrywa od paru juz
        lat chociaz wszystkim wiadomo ze jest znaczona i sluzy do kiwania
        przeciwnika.Byc moze chinski gracz zaakceptuje za jakis czas zasady
        pozostalych uczestnikow jednak jest kwestia bezsporna ze chce dalej
        mocno rozgrywac.Chce dalej uczestniczyc w tej grze bowiem wciaz
        wygrywa i z kazdym dniem zbliza sie do poziomu karciarzy z ktorymi
        siedzi przy stole i ktorych pokerowe twarze bledna w miare postepu
        rozgrywki.Wszyscy doskonale wiedza ze kiedy Chiny w koncu porzuca
        kuglarskie sztuczki, rosnac szybciej i lepiej od reszty swiata,
        bedzie to moment gdy znajda sie na czele swiatowej ekonomii.Z kazdym
        dniem wydaje mi sie coraz bardziej jasna strategia USA w tych
        pokerowych rozgrywkach stosowana wobec sprytnego gracza ktory siedzi
        na przeciwko.Wydaje sie ze dla USA nie ma wielkiego znaczenia
        pozbycie sie z tej partii reszty graczy.Byc moze tak wlasnie musi
        byc jesli chcemy by ktokolwiek stawil czolo chinskiemu gigantowi
        ktory nie zgadza sie przestrzegac zasad wolnego ksztaltowania sie
        kursu swojej waluty.Patrzac na ewolucje w ostatnich latach juana w
        odniesieniu do euro i dolara widac wyraznie te strategiczne roznice.
        I wlasnie dlatego w przypadku utrzymania sie tej tendencji slabnacy
        juan w odniesieniu do euro i pozostalych walut azjatyckich wyrzadzi
        bez watpienia ogromne szkody.Dlatego smialo mozna stwierdzic ze ta
        partia pokera nalezy juz tylko do dwoch graczy.Chiny dalej stosuja
        swoje sztuczki , a USA doklada staran by obnizyc wartosc dolara jak
        tyko to wyda sie mozliwe by zlagodzic grozne skutki ogromnego
        deficytu na rachunku biezacym.Nie bezpodstawnie dzisiaj dolar wynosi
        7,40 podczas gdy euro 10,80 juanow.Byc moze z calkiem innych
        przyczyn lub nie, jen stara sie nasladowac kroki dolara, ale
        powtarzm:TA PARTIA NALEZY JUZ TYKO DO DWOCH GRACZY.
        Jak pisalem wczesniej jesli po 10 minutach gry nie wiesz kto jest
        jeleniem ,to ty nim wlasnie jestes.
        Chociaz osiaga ogromne korzysci z powodu carry trade, wydaje sie
        oczywiste ze rola jelenia nie przypadla Japonii.Co za tym idzie chce
        powiedziec ze Europa (a scislej EU) powinna podjac dzialania w
        odniesieniu do obrotu spraw w tej swiatowej rozgrywce.Aczkolwiek
        wydaje mi sie ze tylko bilans handlowy USA moze stawic czola PNB
        Chin rosnacemu w tempie 10% co kwartal.Ostatecznie zaryzykuje
        stwierdzenie ze poziom wymiany walutowej bedzie odgrywal ogromna
        role w nowym porzadku swiatowym,chociaz niektorzy myslowo pozostana
        przy parytecie 1dolar= 1euro lub silnym w odniesieniu do innych
        pieniadzu amerykanskiej gospodarki.Ale jak mowia niektorzy wytrawni
        gracze "spekulacja walutowa jest matka wszystkich spekulacji" i
        obserwujac rynki trzeba byc bardzo pokornym w szukaniu klucza
        objasniajacego.Wierze w slabosc dolara dopoki juan bedzie sztucznie
        powiazany z tym tajemniczym koszykiem walut, ale wierze pelen pokory.
        • 01percebes Re: Jelenie odchodza od stolu 06.12.07, 16:48
          Jak juz wczesniej wspomnialem spekulacja walutowa jest matka
          wszystkich spekulacji.Jesli skorzystam z licencji do rozwazan na
          temat mozliwej ewolucji dolara w nadchodzacym okresie (zly nawyk to
          stawianie horoskopow) to powiem co nastepujesmirkadze ze nie zobaczymy
          silnego dolara do czasu gdy sytuacja na swiecie nie zmieni sie w
          istotny sposob.Zmiana w swiatowym scenariuszu graczy jak rowniez
          mozliwa ewentualna zmiana dotychczasowej polityki zagranicznej USA
          spowodowana zwyciestwem republikanow moze doprowadzic do stopniowej
          aprecjacji juana.Jak dlugo powyzsza zmiana nie nastapi,bedziemy
          mogli ogladac slabego dolara w obecnosci wysokich cen ropy i
          produktow chinskich manufactur w nadmiarze po calym swiecie.Obecnosc
          etykietek made in China bedzie mozna porownac do monopolu jakim
          cieszy sie Microsoft w swiecie informatyki.Jak wspomnialem wczesniej
          jestesmy swiadkami ciekawej rozgrywki pomiedzy gigantami,ktorej
          wiekszosc tylko moze sie przygladac.Ale jak w kazdej partii pokera
          najgorzej wypada jelen ktory bedac kolosem widzi jak jego pula
          zetonow na stoliku ciagle topnieje.Maly gracz z Japonii nie ma
          wystarczajacej ilosci pieniedzy by moc rywalizowac z wielkimi tej
          gry, jednak na mniejsza skale probuje nasladowac posuniecia swojego
          amerykanskiego mistrza nawet wtedy gdy niektorzy go krytykuja za
          potegowanie carry trade.Najwazniejsza kwestia jest jednak to by nie
          zakonczyc tej rozgrywki w pozycji tak delikatnej w jakiej znajdzie
          sie w miare uplywu gry Wielki Jelen tej partii zwany EU.
          • bush_w_wodzie a mysliwym zostaja dlugi... 06.12.07, 23:14
            01percebes napisał:

            > Jak juz wczesniej wspomnialem spekulacja walutowa jest matka
            > wszystkich spekulacji.Jesli skorzystam z licencji do rozwazan na
            > temat mozliwej ewolucji dolara w nadchodzacym okresie (zly nawyk to
            > stawianie horoskopow) to powiem co nastepujesmirkadze ze nie zobaczymy
            > silnego dolara do czasu gdy sytuacja na swiecie nie zmieni sie w
            > istotny sposob.



            ale odkrycie... szkoda ze wyglada dzis jak oczywista oczywistosc

            teza o oslabieniu dolara mogla byc odkrywcza w 2001. a dzis?

            przy tysiacach miliardow usd na kontach azjatow rozbuchanym deficycie handlowym
            drozejacej ropie i stagnacji lub kryzysie na rynku nieruchomosci w usa i
            perspektywie obnizek stop - gdzie sa czynniki ktore moga ciagnac usd w gore?

            fakt. jesli sie takowe pojawia to beda musialy byc naprawde mocne



            > Zmiana w swiatowym scenariuszu graczy jak rowniez
            > mozliwa ewentualna zmiana dotychczasowej polityki zagranicznej USA
            > spowodowana zwyciestwem republikanow moze doprowadzic do stopniowej
            > aprecjacji juana.


            to bylby proces bardzo naturalny i zdrowy.


            > Jak dlugo powyzsza zmiana nie nastapi,bedziemy
            > mogli ogladac slabego dolara w obecnosci wysokich cen ropy i
            > produktow chinskich manufactur w nadmiarze po calym swiecie.Obecnosc
            > etykietek made in China bedzie mozna porownac do monopolu jakim
            > cieszy sie Microsoft w swiecie informatyki.


            to nie jest takie proste. taka eu ma wciaz zrownowazony bilans handlowy. bo
            ilosc to jedno ale jakosc - to co innego


            > Jak wspomnialem wczesniej
            > jestesmy swiadkami ciekawej rozgrywki pomiedzy gigantami,ktorej
            > wiekszosc tylko moze sie przygladac.Ale jak w kazdej partii pokera
            > najgorzej wypada jelen ktory bedac kolosem widzi jak jego pula
            > zetonow na stoliku ciagle topnieje.Maly gracz z Japonii nie ma
            > wystarczajacej ilosci pieniedzy by moc rywalizowac z wielkimi tej
            > gry, jednak na mniejsza skale probuje nasladowac posuniecia swojego
            > amerykanskiego mistrza nawet wtedy gdy niektorzy go krytykuja za
            > potegowanie carry trade.Najwazniejsza kwestia jest jednak to by nie
            > zakonczyc tej rozgrywki w pozycji tak delikatnej w jakiej znajdzie
            > sie w miare uplywu gry Wielki Jelen tej partii zwany EU.


            przydaloby sie uzasadnic:

            -ze `jelen' cos aktualnie traci...

            tego akurat we wskaznikach ekonomicznych nie widac. wrecz przeciwnie. jelen
            wygrywa. malo tego: moze dostac niezly bonus jesli euro stanie sie standardowa
            waluta dla lokowania rezerw walutowych


            -ze sytuacja dwu `nie-jeleni' jest dobra (lub chociaz lepsza niz `nie jelenia')

            tymczasem gospodarka usa ma wyrazna zadyszke... a chiny wciaz maja potezne
            problemy strukturalne ktore zmuszaja ich do dumpingu walutowego. chiny i usa sa
            od siebie nawzajem zalezne i ta zaleznosc jest dla obydwu stron klopotliwa.
            kryzys u jednych moze oznaczac krach u drugich. i obydwie strony to doskonale wiedza

            gdzie zatem szukac jelenia? moze po prostu: wsrod chinskich pracownikow i
            amerykanskich wlascicieli nieruchomosci akcji obligcji i planow emerytalnych?
            czyz nie jest stara jak swiat regula ze w kryzysie biedni biednieja a bogaci sie
            bogaca? i to w tej prostej regule szukalbym klucza do obecnej rozgrywki
          • 01percebes Euro/dolar - dolar upadł kantem 08.12.07, 20:49
            Jeszcze raz zacznę od dolara by wyjaśnić mój punkt widzenia.Od
            dluższego już czasu Przycinek i Cia.(to skrót jezykowy od spółki)
            przedstawiają liczne negatywne czynniki gromadzące się przeciwko
            dolarowi,tak liczne że niektóre są wręcz sobie przeciwstawne.Pozwolę
            tylko przypomnieć typowe argumenty przeciwko zielonemu banknotowi:
            strach przed inflacją,obawa przed ochłodzeniem gospodarczym
            (recesja),deficyt zewnętrzny,nadmierne zadłużenie społeczeństwa
            amerykańskiego,obniżki stóp procentowych,kryzys
            kredytowy,dywersyfikacja rezerw finansowych państw arabskich,możliwe
            przejście w rozliczeniach sprzedaży ropy naftowej na euro ..... i
            napewno jeszcze parę innych.
            I to jest wszystko prawda!!!Sytuacja dolara nie wygląda dobrze.W
            okresie ostatnich dwóch lat mogliśmy zobaczyć silne spadki
            amerykańskiej waluty tak z powodu obaw rynku przed niekontrolowanym
            wzrostem inflacji(podwyżki stóp procentowych serwowane przez FED)
            jak i silne spadki spowodowane również strachem przed recesją z
            powodu kryzysu na rynku hipotecznym (obniżki stóp serwowane przez
            FED).Dolar spada tak ze względu na obawy o wzrost gospodarczy jak i
            ze względu na strach przed inflacją.To jest tak jakby przegrywał bez
            względu na to czy spadnie na reszkę czy też orła. A JEŚLI SPADNIE
            KANTEM?
            Przed laty w czasie moich studiów wojskowych przyszło mi słuchać
            wykładu na temat działań taktycznch.Do wsparcia swojej teorii
            prowadzący zajęcia posłużył się równaniem matematycznym.Jakież było
            nasze zdumienie gdy w efekcie wyliczeń wyszło mu na tablicy że
            sinus2alfa + cosinus2alfa = 2. Buchneliśmy wszyscy śmiechem.
            "..Proszę się nie śmiać panowie,powiedział niespeszony pułkownik. W
            warunkach bojowych to nawet do trzech dochodzi".
            I to jest właśnie sytuacja która moim zdaniem odnosi się do dolara.
            O eu może następnym razem.Pozdrawiam
            • bush_w_wodzie fajnie. a konkrety? 09.12.07, 02:03

              lub argumenty? czy mozesz podac jakiekolwiek (oprocz naturalnie tych twoich
              argumentow ktorych wynika ze przycinek i spolka maja racje)?

              czy moze - z tym kantem - to ma byc tylko taka zabawna gra slowami?

              poker - jelen - szulerka - kanty - to tylko ladnie brzmiace slowa. na razie nie
              zdolales ich w zaden przekonujacy sposob powiazac z faktami danymi lub chociazby
              odwzorowac na konkretne przewidywania ekonomiczne
              • 01percebes Re: fajnie. a konkrety? 21.12.07, 14:56
                Jeleń,poker i reszta to tylko słowa.Inna forma pisania o
                ekonomii.Może trochę wymagająca gimnastyki umysłowej której
                przecież wielu osobom z Forum Polityki i Gospodarki nie brakuje.
                Postaram się zgodnie z obietnicą wyjaśnić mój punkt widzenia.
                Jak już wcześniej pisałem chociaż sytuacja dolara jest trudna,to dla
                euro zaczyna się już powoli komplikować.W miarę wzrostu wartości
                euro,zaczynamy tracić w rywalizacji z USA i Chinami, i fakt ten ma
                swoje reperkusje natychmiastowe na wielu poziomach.
                Wyobraź sobie że chcialbyś kupić książkę Vitaliy N.Ketsenelson,
                Active Value Investing (nie reklamuję, po prostu jest to pierwsza
                książka powyżej $12 którą znalazłem zarówno w Amazon US jak Amazon
                Deutschland ).Jeśli ją kupisz w USA będzie cię kosztowała
                $32,97.Jeśli jednak zdecydujesz się na kupno w Niemczech wydasz
                $76,94.To jest 133% drożej w euro niż w dolarach.Inna książka: Value
                Investing Today Charles’a Brandes’a.W USA kosztuje $18,21 podczas
                gdy w Niemczech $41,42. To daje 127% więcej w euro.Dodaj koszty
                wysyłki, pozostałe wydatki i pozostaje taniej w dolarach.Ktoś mógłby
                powiedzieć że są to książki amerykańskie w związku z czym w USA
                muszą być tańsze.Jest to możliwe.
                Dlatego weźmy inny przykład.Co się dzieje z Play Station 3? Zarówno
                w Amazon USA jak i Amazon Deutschland znajdziesz pack basic PS 3
                60GB.W Niemczech można go kupić za $962 podczas gdy w USA cena
                wynosi $450. Różnica to 114%.I dla miłośników muzyki, możecie kupić
                CD Rihanna za $11,99 w USA i $21,53 w Niemczech.Różnica wartości jak
                obliczysz znaczna.Możesz dodać opłaty, koszty wysyłki, różnice w
                dystrybucji i stawki uzgodnień pomiędzy Amazon USA i Amazon
                Deutschland, można dodać tysiąc ”ale” i dalej pozostanie że taniej
                jest kupować w Stanach Zjednoczonych niż w Europie.I nie tylko
                dotyczy to nas kupujących świąteczne prezenty, ale także odnosi się
                do firm.Dobry przykład tego jest widoczny przy porównaniu ewolucji
                akcji Boeinga z EADS w ciągu ostatnich dwóch lat.Jak stwierdziła to
                sama spółka: EADS wykańczają różnice kursowe.Zapewne władze firmy
                prawdopodobnie przesadziły oceniając szkody wyrządzone umocnieniem
                się euro po to by ukryć błędy w zarządzaniu.Jednak ewolucja
                porównawcza pomiędzy Boeingiem i EADS w ciągu ostatnich dwóch lat
                jest wymowna. A teraz wyobraź sobie że jesteś CEO w Boeingu.Czułbyś
                się jak w siódmym niebie.Twoje samoloty są takie same jak twojego
                głównego konkurenta, ale bez ruszania palcem w bucie są 48%
                tańsze.Co robisz? To proste: wykorzystujesz sytuację i podnosisz
                cenę swoich produktów.Twój rywal pozostaje dalej poza rynkiem
                ponieważ teraz twoje samoloty są tylko 25% tańsze (na przykład) i
                jednocześnie uzyskujesz rentowność produkcji o jakiej nawet nie
                marzyłeś.W ten sposób średni ROA Boeinga w latach 1997 i 2006
                wynosił 3,48%.W 2007 będzie to 7,36%.Średnia marża netto w tym samym
                okresie wyniosła 2,88% i dla 2007 szacuje się że wyniesie
                6,06%.Sprawy w Boeingu wyglądają na tyle korzystnie że finansowanie
                lewarowe tej firmy wzrosło z 5,18 razy średniej historycznej do 8,55
                aktualnie i dzięki temu ROE z 8,86% w 1998 roku szacuje się że
                wzrośnie do 62,91% w 2007.
                Podczas gdy EADS notuje straty.( Weź pod uwagę że nie rozpatruję
                utrzymania tendencji ROE Boeinga w dłuższym horyzoncie czasowym,
                tylko opisuję efekt różnicy kursowych walut ).
                Moim zdaniem ponadnarodowe korporacje amerykańskie mogą być dobrym
                schronieniem na przypadek dewaluacji dolara.Ich zyski rosną i slużą
                do amortyzacji długu który jak wszyscy pamiętają jest w dolarach.To
                znaczy, sprzedają w euro, amortyzują dług, płacą dywidendę i jeszcze
                starcza dolarów na skup własnych akcji.Czyżby to nie tworzyło
                wartości?
                Spójrz na zyski Amazon i jak przekraczały oczekiwania rynku w
                kolejnych kwartałach.Z $23 do $85 w półtorej
                roku.
                Różnice kursowe windują zyski korporacji amerykańskich (I ja kupując
                książki w Amazon USA jak szalony bez zastanowienia że tysiące
                europejczyków zrobiłyby to samo ).
                A teraz zastanów się nad skutkiem silnego euro dla EADS: straty.
                Straty które przekształcają się w zwolnienia pracowników i
                zwolnienia w branżach powiązanych z działalnością tej firmy.I
                śniegowa kula tocząc się zaczyna rosnąć.Ekonomia Europy zaczyna
                powoli swój proces chłodzenia.Sądzę że już niedługo zobaczymy
                obniżki stóp procentowych.W międzyczasie zyski amerykańskich
                korporacji będą wzrastać.Że ropa naftowa w końcu przestanie być
                rozliczana w dolarach? No właśnie, jedyny atut jakim było posiadanie
                silnego euro zniknie.W tym momencie zapewne ekonomia EU będzie K.O.
                Pierwszymi które to odczują będą europejskie firmy zajmujące się
                eksportem ( w przeciwieństwie do amerykańskich zbierających łatwe
                kokosy).Później przyjdzie kolej na pozostałe.Niektóre się
                utrzymają.Będą to przedsiębiorstwa europejskie których produkty są
                zróżnicowane i przyciągną kupującego bez względu na cenę.Oczywiście
                powyższe firmy będą musiały dysponować poważnym zapleczem
                finansowym.Przedsiębiorstwa eksportujące bez specyficznych
                produktów, słabe finansowo, zmuszone do konkurencji cenowej z
                firmami spoza EU upadną.Obecna sytuacja wydaje się dużo bardziej
                poważna niż wielu sądzi,ponieważ wcześniej czy później wirus braku
                konkurencyjności przeniesie się na całą ekonomię.USA i Chiny
                oczywiście zadowolone.
                W ubiegłym miesiącu Trichet pojechał do Chin rozmawiać o dewaluacji
                juana.Odpowiedź tamtejszych władz była znakomita: ”Mamy zamiar się
                tym zająć” lub jak kto woli ”poczekaj cierpliwie.” Teraz chmury
                wydają się być nad Stanami Zjednoczonymi jednak w średnio/długim
                przedziale czasowym przeniosą się przez Atlantyk.
                Dolar nie upadł ani na reszkę ani na orła, sądzę że on się zatrzymał
                kantem (czytaj stoi na boku).
                • bush_w_wodzie klaruje sie powoli 17.01.08, 00:09
                  witam w nowym roku (wg chinczykow to ponoc rok misia)

                  01percebes napisał:

                  > Jak już wcześniej pisałem chociaż sytuacja dolara jest trudna,
                  > to dla euro zaczyna się już powoli komplikować.W miarę wzrostu
                  > wartości euro,zaczynamy tracić w rywalizacji z USA i Chinami,
                  > i fakt ten ma swoje reperkusje natychmiastowe na wielu poziomach.


                  oczywiscie: jesli amerykanska gospodarka sie wywraca to odlamki na nas leca.
                  taka jest juz natura globalnej ekonomii. to samo dotyczy gospodarki chinskiej
                  czy europejskiej: jak sie gdzies wywroci to wszyscy poczujemy

                  relatywne zmiany kursow walut tylko pomagaja zlagodzic i rozlozyc w czasie
                  skutki problemow w roznych gospodarkach


                  > A teraz wyobraź sobie że jesteś CEO w Boeingu.Czułbyś
                  > się jak w siódmym niebie.Twoje samoloty są takie same jak twojego
                  > głównego konkurenta, ale bez ruszania palcem w bucie są 48%
                  > tańsze.Co robisz? To proste: wykorzystujesz sytuację i podnosisz
                  > cenę swoich produktów.Twój rywal pozostaje dalej poza rynkiem
                  > ponieważ teraz twoje samoloty są tylko 25% tańsze (na przykład) i
                  > jednocześnie uzyskujesz rentowność produkcji o jakiej nawet nie
                  > marzyłeś.

                  nie bylbym tego taki pewien. po pierwsze: za dostawy samolotow zrobionych
                  wczoraj boeing dostanie zaplate dzisiaj w slabszym dolarze

                  byc moze zbierze wiecej zamowien na jutro... ale istnieje powazna obawa ze za te
                  zamowienia zaplata bedzie w jeszcze slabszym dolarze

                  po drugie: za dostawy surowcow i koszta sily roboczej (inzynierowie bywaja
                  mobilni) boeing zaplaci wiecej w slabym dolarze

                  po trzecie: jesli obnizka cen to taka fantastycza sprawa - to dlaczego boeing
                  nie moze jej przeprowadzic samodzielnie nie korzystajac z dewaluacji usd?

                  po czwarte: boeing jest jedna z nielicznych firm amerykanskich ktora potrafi cos
                  wyeksportowac wink. dla wiekszosci firm slabszy dolar oznacza wzrost _kosztow_ i
                  pogorszenie ich sytuacji rynkowej. to wlasnie dlatego teraz slabszy dolar =
                  inflacja + zagrozenie recesja


                  > Moim zdaniem ponadnarodowe korporacje amerykańskie mogą być dobrym
                  > schronieniem na przypadek dewaluacji dolara.Ich zyski rosną i slużą
                  > do amortyzacji długu który jak wszyscy pamiętają jest w dolarach.To
                  > znaczy, sprzedają w euro, amortyzują dług, płacą dywidendę i jeszcze
                  > starcza dolarów na skup własnych akcji.Czyżby to nie tworzyło
                  > wartości?


                  wezmy taki intel citi lub merill lych. czy na pewno pasuja do tej teorii?




                  > Ekonomia Europy zaczyna
                  > powoli swój proces chłodzenia.Sądzę że już niedługo zobaczymy
                  > obniżki stóp procentowych.W międzyczasie zyski amerykańskich
                  > korporacji będą wzrastać.Że ropa naftowa w końcu przestanie być
                  > rozliczana w dolarach? No właśnie, jedyny atut jakim było posiadanie
                  > silnego euro zniknie.

                  alez to absurd. jesli ropa bedzie wyceniana w euro to euro wyprze dolara z
                  ogromnego rynku. prawdopodobnie zwiekszy tez swoj udzial w portfelach rezerw. to
                  wywowla dewaluacja dolara w/m euro i drastyczy wzrost cen paliw w usa. impuls
                  inflacyjny zniszczy zadluzone gospoodarstwa domowe i rozpocznie reakcje
                  lancuchowa. owszem - wtedy odlamki na europe poleca...


                  > W tym momencie zapewne ekonomia EU będzie K.O.
                  > Pierwszymi które to odczują będą europejskie firmy zajmujące się
                  > eksportem ( w przeciwieństwie do amerykańskich zbierających łatwe
                  > kokosy).

                  latwe kokosy to beda zbierac dykrektorzy ktorzy na czas kupili wlasne wyspy w
                  tropikach


                  > W ubiegłym miesiącu Trichet pojechał do Chin rozmawiać o dewaluacji
                  > juana.Odpowiedź tamtejszych władz była znakomita: ”Mamy zamiar się
                  > tym zająć” lub jak kto woli ”poczekaj cierpliwie.” Teraz chmu
                  > ry
                  > wydają się być nad Stanami Zjednoczonymi jednak w średnio/długim
                  > przedziale czasowym przeniosą się przez Atlantyk.


                  nikt temu nie zaprzecza. caly swiat podtrzymuje padajacego kolosa z dosyc
                  oczywistych przyczyn. nie oznacza to bynajmniej ze sytuacja kolosa jest godna
                  pozazdroszczenia


                  > Dolar nie upadł ani na reszkę ani na orła, sądzę że on się
                  > zatrzymał kantem (czytaj stoi na boku).


                  problem z tym argumentem jest taki ze jest w intensywnym uzyciu od 2000 roku...
                  i nigdy nie pracowal przesadnie dobrze - latanie dziur za pomoca manipulacji
                  monetarnych jest dzialaniem doraznym produkujacym dlugotrwale i niekorzystne
                  skutki uboczne. no i pamietac trzeba ze there is no free lunch. bo ilez mozna
                  jechac na prozacu???
                  • 01percebes Intel i banki 28.01.08, 00:01
                    > wezmy taki intel citi lub merill lych. czy na pewno pasuja do tej
                    teorii?
                    BANKI
                    Oczywiście
                    banki Out (przynajmniej na razie).Wydawało mi się to jasno
                    zaznaczyć w pisanym wcześniej poście.Niestety wykasowało mnie pod
                    koniec i druga wersja wyszła już mocno okrojona ze względu na brak
                    czasu i nerwa którego złapałem.Jak już zacząłem od banków to podam
                    tu ciekawe porównanie które ostatnio usłyszłem od znajomego z Banco
                    de España (tamtejszy bank centralny).Otóż te amerykańskie instytucje
                    finansowe są ...” jak znoszone majtki w których pękła gumka (to
                    opinia fachowców).Cholernie trudno tę gumkę ostatnio wyciągąć bo
                    robi się coraz dłuższa i pęka przy okazji na kawałki ale w końcu sie
                    uda. Bez gumki można od biedy trochę pochodzić, ale bez majtek już
                    się nie da”.
                    ”Moja teoria” pasuje właśnie do przypowieści o tych starych
                    majtkach.Może dlatego że jestem życiowym optymistą i do Black Clubu
                    moich szanownych kolegów z tego forum zapisać się nie mam jeszcze
                    zamiaru. Może kiedyś.
                    Sądzę że obecne zawirowania na rynkach finansowych które jak nigdy
                    przybliżają nas do cracku z 1929 przyczynią się do zaszczepienia
                    całego systemu finansowego i uczynienia go bardziej odpornym w
                    przyszłości.
                    I chcę jasno określić że ta moja wizja jest optymistyczna i
                    pozytywna.Podejmowane obecnie środki zaradcze znajdą się w
                    przyszłości w tekstach obowiązkowych lektur dla studentów
                    ekonomii.Osobny temat to jak każdy ze starych wilków morskich wobec
                    obecnej i przyszłej sytuacji się zachowa.
                    FED jak już mogliśmy zauważyć podejmuje środki ratunkowe umieszczone
                    w instrukcji obsługi Ekonomii: Duże obniżki stóp procentowych,
                    wsparte zachętami fiskalnymi dla mających problemy oprócz tych które
                    przyjdzie nam zobaczyć wkrótce.Rezerwa Federalna podkasała mocno
                    rękawy i wypompowuje wodę a jednocześnie wprowadza do działania
                    protokoły na okres sztormu.Kapitan statku z niebieską flagą EU
                    obserwuje to z daleka i z dystansem.Bez sprawdzenia stanu
                    bezpieczeństwa własnej jednostki i bez obaw o uderzenie fali w
                    przypadku zatopienia amerykańskiego transatlantyka uparcie głosi że
                    nie będzie tolerował inflacji i grozi podwyżkami stóp.Nie tylko
                    Trichet ale również reszta przywódców europejskich przeczą
                    recesji.Jakby sama negacja wystarczyła do wylewania wody.Przeczą
                    temu że problemy na rynku nieruchomości USA przenoszą się na własne
                    podwórko mając dojrzałe już bańki w Hiszpanii czy Irlandii.
                    BCE wkrótce jednak będzie musiał sięgnąć do instrukcji na wypadek
                    zagrożeń recesją, ale wydaje się oczywiste że zrobi to późno i źle.
                    Nie wydaje się jeszcze skłonny zakasać rękawy jak FED, wiedząc że
                    wody nie wylewa się rozmawiając tylko działając.

                    INTEL
                    W SP 500 jest parę setek firm i spośród nich napewno znajdą się
                    dobre i gorsze.Chyba warto byłoby trochę poczekać na wyniki reszty
                    spółek by zacząć podważać moją teorię.Jeśli chodzi o Intel to
                    mówiąc szczerze jestem pod wrażeniem tej firmy.Nie z powodu swoich
                    wyników czy też 11% spadku po ich ogłoszeniu lecz z faktu, że
                    została wybrana przez tak dobrego fachowca jak Ty do rozmontowania
                    moich teorii.
                    Zaczynając od najprostszych spraw, spadek 11% nic mi nie mówi (no,
                    zawsze robi wrażenie zwałka akcji takiej firmy z $ 28 na $ 20 w
                    ciągu miesiąca, ale to tylko dreszczyk emocji dla tych którzy są na
                    giełdzie).W przypadku Intel, mamy do czynienia z firmą
                    zaawansowanych technologii, wrażliwą na cykle ekonomiczne,bardzo
                    śledzoną przez rynek i dopiero co okrzepniętą po ostatniej wojnie
                    cen którą zresztą wygrała.Do tego wszystkiego trzeba dodać że akcje
                    tego Chipa znajdują się w momencie bardzo wrażliwym na jakąkolwiek
                    wiadomość ”macro” a strach przed recesją jest oczywisty. Jeśli
                    weźmiemy pod uwagę te wszystkie czynniki w przypadku nie
                    osiągnięcia zamierzonych celów finansowych tworzy się prawdziwa
                    REFOLUCJA.
                    Intel pokonał fatalny 2006 rok, osiągając sprzedaż $10.700mil. wobec
                    $9.690mil. w roku poprzednim (+10,42%).Skolei jego BPA z $0,26
                    wzrosło do $0,38 w ostatnim kwartale.Wynik? Dwucyfrowy spadek cen
                    akcji na NYSE po ogłoszeniu tych danych.Można by rzec że w dolarach
                    wyparowało gdzieś około $15.000mil. kapitalizacji tego blue chipa.
                    Czy wyniki tej firmy były złe? Nie. Jedyne co się wydarzyło to, to
                    że zamiast oczekiwanego przez rynek $0,40 zostało na $0,38.Warto by
                    się zastanowić, co oznaczają te wszystkie cyfry i jakie mają
                    znaczenie na rzeczywiste zachowanie firmy w dłuższym wymiarze
                    czasowym.Daje wiele do myślenia.
                    To co stało się z Intel jest tak śmieszne że aż wstyd mi było
                    słuchać wyjaśnień CEO na temat kosztów spinn-off i kosztów
                    restrukturyzacji w minionym okresie, które pociągnęły za sobą spadek
                    BPA o $ 0,026 i gdyby nie one szacunki analityków z pewnością
                    zostałyby przekroczone in plus. Intel od nie pamiętam już kiedy
                    wlicza koszty restrukturyzacji do swojego bilansu, w związku z czym
                    osobiście bym je zignorował nie biorąc pod uwagę 100% ich
                    rozliczeń.W tym kierunku szły właśnie komentarze zarządu w czasie
                    prezentacji wyników.W ten sposób skomentowano że wskaźniki
                    wyprzedzające mackro zapowiadają ochłodzenie ale generalnie nie jest
                    oczekiwana zmiana tendencji w zakresie osiąganych zysków przez
                    Intel.To oznacza że chociaż są ostrożni w stawianiu prognoz na
                    pierwszy kwartał 2008, oczekują wzrostu sprzedaży w granicach 10% w
                    nadchodzących latach.I mają zamiar to osiągnąć dzięki przewadze
                    swoich technologii i rosnącej roli ich sektora międzynarodowego (nie
                    w USA) w bilansie rozliczeń. Jak powiedział CFO Intela, ....”firma
                    rozwija się prawidłowo jedynie nie osiągneliśmy zamierzonych
                    wyników”. Najbardziej negatywna wiadomość według mnie to nadmiar
                    stock options, który spowodował pewne rozcieńczenie wartości akcji
                    pomimo szeroko zakrojonego planu wykupu.To jest to co mogłoby mnie
                    zmartwić gdybym był akcjonariuszem tej firmy. $0,026 kosztów
                    restrukturyzacji są mi obojętne.
                    Odkładając na bok wyniki firmy, pozycja Intela na 2008 rok jest
                    najlepsza w branży; najlepszy bilans, najlepsza technologia i
                    największe I+D (wyjątkowo dobrze wykorzystane). Pozycja firmy i jej
                    przewaga w rywalizacji wzrosły w ostatnim roku.Nie znajduję powodów
                    by się przejmować spadkami.I patrząc na bilans tej spółki
                    krótkoterminowe aktywa finansowe wzrosły 54% do $15.363mil., od
                    grudnia 2006. Długoterminowe aktywa finansowe mają wartość $978mil.,
                    co oznacza wzrost o 148%. To znaczy,że mają pieniędzy w nadmiarze
                    ($16.350mil. w aktywach finansowych) żeby stawić czoła słabszemu
                    pierwszemu kwartałowi 2008. Dług spółki z $2.028mil. wzrósł do
                    $2.122mil.Wzrost o 4,64%. Czyżby to właśnie było powodem ostatnich
                    spadków? Chyba tak bo nie znajduję innych powodów. Fundusze własne
                    osiągają kwotę $42.762mil., co stanowi 16% wzrost w mijającym roku.
                    To co najbardziej mnie rozbawiło to oceny niektórych amerykańskich
                    fachowców od rynku mówiące że wzrostu marż, wzrostu sprzedaży i
                    zysku Intela nie należy traktować poważnie bowiem rok 2006 był
                    rokiem katastrofalnym dla tego rynku.
                    Głosić że poprawa w 2007 w odniesieniu do wyników 2006 powinna być
                    zignorowana przez fachowców bowiem 2006 rok był zły, to oznacza nie
                    mieć zielonego pojęcia co to jest INTEL. ZIELONEGO POJĘCIA!!!!
                    Zabłyszczeli mocno chłopcy z Motley Fool, między innymi.
                    Tak więc czy Intel mieści się w mojej teorii? Oczywiście. Ze swoimi
                    dobrymi i złymi stronami nie widzę w tej firmie żadnego powodu by
                    miała się w niej nie znaleźć. Co sądzę o ostatnich
                    spadkach? Nie obchodzą mnie wcale. Gdybym miał wolną gotówkę
                    ucieszyłbym się mocno. Ale skoro jej nie mam jest mi wszystko jedno.
                    Do Opatrzności zwracam się z prośbą o zdrowie na następnych parę
                    lat, Ja zaś ze swojej strony dołożę cierpliwość.Pozdrawiam.
                  • 01percebes Re: klaruje sie powoli 31.01.08, 10:40
                    > nie bylbym tego taki pewien. po pierwsze: za dostawy samolotow
                    zrobionych
                    > wczoraj boeing dostanie zaplate dzisiaj w slabszym dolarze
                    >
                    > byc moze zbierze wiecej zamowien na jutro... ale istnieje powazna
                    obawa ze za t
                    > e
                    > zamowienia zaplata bedzie w jeszcze slabszym dolarze
                    >
                    > po drugie: za dostawy surowcow i koszta sily roboczej
                    (inzynierowie bywaja
                    > mobilni) boeing zaplaci wiecej w slabym dolarze
                    >
                    > po trzecie: jesli obnizka cen to taka fantastycza sprawa - to
                    dlaczego boeing
                    > nie moze jej przeprowadzic samodzielnie nie korzystajac z
                    dewaluacji usd?
                    >
                    > po czwarte: boeing jest jedna z nielicznych firm amerykanskich
                    ktora potrafi co
                    > s
                    > wyeksportowac wink. dla wiekszosci firm slabszy dolar oznacza
                    wzrost _kosztow_ i
                    > pogorszenie ich sytuacji rynkowej. to wlasnie dlatego teraz
                    slabszy dolar =
                    > inflacja + zagrozenie recesja

                    Boeing zarobił 84% wiecej.
                    Amerykańska grupa lotnicza Boeing uzyskała w 2007 roku rekordowy
                    zysk netto w wysokości 2.577mil.euro co stanowi wzrost o 84%. Grupa
                    osiągnęła rekordową cyfrę obrotów w wys. 44.920mil. euro przy
                    jednoczesnym wzroście marży operacyjnej o 8,8%.
                    Czy te dane coś Ci mówią?
                    Pozdrawiam.
                    • bush_w_wodzie dane mowia 31.01.08, 15:58

                      ze rok 2007 - w ktorym dolar szybko slabl - byl rokiem narastajacego
                      spowolnienia gospodarczego - ktore wlasnie przechodzi w faze recesji - i rokiem
                      relatywnie dobrej koniunktury w strefie euro

                      mowia tyle ze sztandarowa i niemal monopolistyczna firma intel w tak
                      sprzyjajacym otoczeniu jakie ma stwarzac taniejacy dolara i po restrukturyzacji
                      i cieciach - wypadla ponizej oczekiwan

                      wyglada na to ze boeing wyszedl na swoje w zeszlym roku. tylko ze jedna firma to
                      nie jest cala amerykanska gospodarka... co bardzo jasno wtnika z danych
                • lusiaboom Re: fajnie. a konkrety? 15.02.08, 15:03
                  > Moim zdaniem ponadnarodowe korporacje amerykańskie mogą być dobrym
                  > schronieniem na przypadek dewaluacji dolara
                  Przyznaję że Twoje analizy są nie akademiczne ale z praktycznego
                  punktu widzenia wydają się trafne i do bólu proste w
                  wyjaśnieniach.Kiedyś na tym forum był ciekawy wątek pt. 2 dolary za
                  1 euro. Niestety jest już chyba zapomniany, a szkoda bo tyle
                  ciekawych rzeczy się wydarzyło w ostatnich miesiącach.
                  Czy mógłbyś objaśnić trochę szerzej kwestie porusznych przez Ciebie
                  inwestycji w firmy amerykańskie w obecnym cyklu ekonomii światowej?
                  Czy naprawdę widzisz światło w tunelu że stawiasz na dolara?
                  Jaka jest Twoja teoria dotycząca dolara?
                  Co sądzisz o bankach amerykańskich?( porównanie do majtek było
                  znakomite,gratulacje dla Twojego znajomego z BE).
                  Pozdro.
                  • bush_w_wodzie fe! lusia! 16.02.08, 14:42

                    witam serdecznie zupelnie nowego forumowicza(wiczke)... lub przynajmniej
                    forumowicza nowe wcielenie
                    • 01percebes Re: fe! lusia! 17.02.08, 16:12
                      Odpowiedz mi czy mnie tez uwazasz za felusiaka,czy moze tam u was
                      jakas choroba podejrzen panuje.
                      o1percebes
                      • bush_w_wodzie Re: fe! lusia! 17.02.08, 22:38
                        01percebes napisał:

                        > Odpowiedz mi czy mnie tez uwazasz za felusiaka,

                        a dlaczego powziales podejrzenie ze biore kogos za felusiaka?
                        ot - bawie sie slowami i to wszystko. ale przyznaje: bardzo lubie forumowiczow
                        ktorzy zaczynaja swoja dzialalnosc na forach gw od naszego malego forum. to
                        doprawdy swiadczy o dobrym smaku wink


                        > czy moze tam u was
                        > jakas choroba podejrzen panuje.
                        > o1percebes

                        dla mnie jestes percebes. napisales tyle ciekawych rzeczy ze nie jest dla mnie
                        istotne czy naprawde jestes smacznym skorupiakiem

                        no a lusie ponownie witam serdecznie
                        • lusiaboom Re: fe! lusia! 18.02.08, 15:11
                          > no a lusie ponownie witam serdecznie
                          Bush, czy ty trochę chłopie się nie zagalopowałeś?
                          Czy pomyślałeś że jednak możesz się mylić?
                          • bush_w_wodzie Re: fe! lusia! 18.02.08, 21:41

                            alez panno (pani?) lusiu!

                            troszke mnie zenuje ta poufalosc i obcesowosc ale...


                            lusiaboom napisała:

                            > > no a lusie ponownie witam serdecznie
                            > Bush, czy ty trochę chłopie się nie zagalopowałeś?
                            > Czy pomyślałeś że jednak możesz się mylić?

                            ... oczywiscie ze zbiezosc brzmienia nickow oraz rezonans pogladow moga byc
                            zupelnie przypadkowe... aczkolwiek - trzeba przyznac - zabawne

                            witam serdecznie po raz trzeci
                            • 01percebes Re: fe! lusia! 19.02.08, 09:49
                              > > > no a lusie ponownie witam serdecznie
                              > > Bush, czy ty trochę chłopie się nie zagalopowałeś?
                              > > Czy pomyślałeś że jednak możesz się mylić?
                              >
                              > ... oczywiscie ze zbiezosc brzmienia nickow oraz rezonans pogladow
                              moga byc
                              > zupelnie przypadkowe... aczkolwiek - trzeba przyznac - zabawne
                              >
                              > witam serdecznie po raz trzeci

                              Ty Bush,ty nie bądź taki Brat Pit, przystojniaczku ty jeden. Jak ci
                              Polarbeer trochę towaru na złote zęby pożyczył to nie oznacza że ci
                              wolno błyszczeć do moich dziewczyn. Co wy tam w tej waszej
                              gringolandii bab nie macie cholera? Ja ci tylko przypomnę że na tym
                              waszym małym forum już parę ładnych kobiet było ale je żeście na
                              milczenie chcieli podrywać.Wklejania wam się zachciało psiakrew, to
                              wklejacie dalej. A od mojej Lusi FUERA!! Na szacunek u kobiet
                              trzeba sobie zapracować, Gimnastyką Umysłową kolego.
                              • bush_w_wodzie :))))) 19.02.08, 21:06
                                01percebes napisał:

                                > > > > no a lusie ponownie witam serdecznie
                                > > > Bush, czy ty trochę chłopie się nie zagalopowałeś?
                                > > > Czy pomyślałeś że jednak możesz się mylić?
                                > >
                                > > ... oczywiscie ze zbiezosc brzmienia nickow oraz rezonans pogladow
                                > moga byc
                                > > zupelnie przypadkowe... aczkolwiek - trzeba przyznac - zabawne
                                > >
                                > > witam serdecznie po raz trzeci
                                >
                                > Ty Bush,ty nie bądź taki Brat Pit, przystojniaczku ty jeden. Jak ci
                                > Polarbeer trochę towaru na złote zęby pożyczył to nie oznacza że ci
                                > wolno błyszczeć do moich dziewczyn. Co wy tam w tej waszej
                                > gringolandii bab nie macie cholera? Ja ci tylko przypomnę że na tym
                                > waszym małym forum już parę ładnych kobiet było ale je żeście na
                                > milczenie chcieli podrywać.Wklejania wam się zachciało psiakrew, to
                                > wklejacie dalej. A od mojej Lusi FUERA!! Na szacunek u kobiet
                                > trzeba sobie zapracować, Gimnastyką Umysłową kolego.


                                a ty wlasciwie to jestes chlopczyk czy dziewczynka i blondinn czy nie? ton tego
                                tostu - pardon postu - wzbudza sympatyczne wspomnienia. spotkalem tylko trzy
                                osoby ktore podobnie pisaly
                        • 01percebes Re: fe! lusia! 18.02.08, 16:03
                          Nie wiem co się z Tobą dzieje Bush. Wykazujesz maniakalne
                          przywiązanie do Felusiaka.A to może Cię kosztować wiarygodność. Czy
                          warto? Może lepiej pominąć milczeniem tych którzy nic nie wnoszą.Tu
                          ich nie ma.
                          Nie znam waszej historii znajomości na tym formu bo jestem tu od
                          (nie)dawna jak sam piszesz. Radziłbym te niepotrzebne zawiści
                          pominąć, psują charakter.
                          Co do ”smacznego skorupiaka” też się mylisz. Smakują bezbarwnie jak
                          guma od majtek i są bardzo drogie co rodzi chęć ich
                          spróbowania.Osobiście polecam “almejas a la marinera” jeli lubisz
                          kuchnię śródziemnomorską, do tego dobrą rybkę i butelkę Montecillo z
                          93 roku.To był dobry rok dla wina.

                          Pozdrawiam
                          • bush_w_wodzie Re: fe! lusia! 18.02.08, 21:53
                            01percebes napisał:

                            > Nie wiem co się z Tobą dzieje Bush. Wykazujesz maniakalne
                            > przywiązanie do Felusiaka.


                            smile)))

                            przeciez ja zupelnie nic o nim nie pisalem. ciekawe co tez u niego slychac -
                            jakos malo ostatnio pisuje. swoja droga - co ty sie tak denerwujesz percebes???
                            nigdy nie wiazalem cie z felusiakiem a tu taka gwaltowna reakcja na doprawdy
                            niewinne gierki slowne. naprawde - w gruncie rzeczy jest mi w sumie wszystko
                            jedno kto siedzi z drugiej strony. wazne by pisal ciekawie...


                            > A to może Cię kosztować wiarygodność. Czy
                            > warto? Może lepiej pominąć milczeniem tych którzy nic nie wnoszą.


                            lusia jest niezwykle interesujaca dyskutantka. tak rzadko zagladaja tutaj
                            dziewczyny ze kazda jest na wage zlota. choc przyznaje ze lusia dosc obcesowo
                            zaczyna

                            > Tu ich nie ma.
                            > Nie znam waszej historii znajomości na tym formu bo jestem tu od
                            > (nie)dawna jak sam piszesz. Radziłbym te niepotrzebne zawiści
                            > pominąć, psują charakter.


                            jakie znowu zawisci? just a little bit of fun. take it easy and relax


                            > Co do ”smacznego skorupiaka” też się mylisz. Smakują bezbarwnie jak
                            >
                            > guma od majtek i są bardzo drogie co rodzi chęć ich
                            > spróbowania.Osobiście polecam “almejas a la marinera” jeli lubisz
                            > kuchnię śródziemnomorską, do tego dobrą rybkę i butelkę Montecillo z
                            > 93 roku.To był dobry rok dla wina.
                            >

                            dla mnie tez...

                            no - nie omieszkam sprawdzic przy najblizszej okazji

                            wynika z jednak tego ze musze skorygowac moja poprzednia wypowiedz. winna
                            zawierac fraze: `nie jest dla mnie istotne czy jestes niesmacznym skorupiakiem...'


                            > Pozdrawiam


                            rowniez lacze pozdrowienia
                            • 01percebes Mojej teorii c.d 18.02.08, 22:37
                              Organista lubi ogórki a ksiądz jego córki.
                              Komuś musiało się jednak dostać.Dzisiaj rano skubneli mi spod domu
                              samochód a ty akurat wyskakujesz z jakimiś bzdetami. Sorry Bush.
                              Chyba jednak sie przerzucę na Naszą Klasę.....”Tam przyjaciół ciągle
                              mam od lat dla nich zawsze śpiewam dla nich gram..”

                              A teraz do rzeczy.
                              Co się dzieje z dolarem?
                              Przed trzema laty, pewien mój znajomy pracujący w jednym z większych
                              banków szwajcarskich polecił mi przewartościowanie inwestycji
                              dolarowych na euro bowiem oczekiwał w nadchodzących miesiącach
                              poziomu wymiany obydwu walut na 1,50.Oczywiście się pomylił o parę
                              miesięcy ale mnie przyszło wtedy do głowy, że ten mój znajomy
                              postradał zmysły.Jakże naiwni potrafimy być czasem.....
                              Ocenić wartość jakiejś waluty to sprawa bardzo skomplikowana i
                              raporty analityków pracujących dla banków inwestycyjnych nie podają
                              w istocie rzeczy nic konkretnego. Podsumowując generalnie panującą
                              obecnie opinię, analiści profesjonalni są zgodni że dolar jest
                              niedowartościowany ale jego ”momentum” jest negatywne. Co chcą przez
                              to powiedzieć? Otóż, jeśli dolar pójdzie w górę będzie oznaczało że
                              mieli rację ostrzegając przed niedowartościowaniem zielonego,
                              natomiast jeśli dolar dalej będzie spadał również utrafią bowiem
                              ostrzegali że jego ”momentum” jest negatywne. (Niech mi ktoś powie
                              że nie zarabiają na swoje pensje mocno główkując). Ja też osobiście
                              sądzę że dolar jest niedowartościowany. Sytuacja w jakiej się
                              znajduje przypomina mi Pfizer`a: wielka firma z problemami w
                              krótko/średnim horyzoncie czasowym ale z wystarczającymi
                              możliwościami by je pokonać. ”Lekarstwem” Pfizer´a
                              jest jego zdolność i siła finansowa oraz szeroki zakres pipeline w
                              ostatnich etapach Fazy I y II, które zaczną wchodzić na rynek w
                              momencie gdy główne patenty utracą swoją ważność. Ze swojej strony
                              motorem do odzyskania wartości dolara są według mnie wysoka jakość
                              amerykańskich technologii, ponadnarodowe korporacje i eksport (które
                              nie są niczym innym jak różnym obliczem tej samej monety).
                              Ale po kolei. Napisałem że dolar jest niedowartościowany w dłuższym
                              przedziale czasowym. Jak doszedłem do tego wnisku? Jest dużo
                              wskaźników o tym mówiących ale ja pozostanę przy PPP (Purchasing
                              Power Parity) oparty na ”Prawie cenowym”. Powyższy wskaźnik szacuje
                              poziom wymiany w okolicach 1,10. Skoro już doszliśmy do tego poziomu
                              to chciałbym zaznaczyć że konwergencja ceny-wartości w przypadku
                              walut może trwać latami.W tym konkretnym przypadku rozważam okres 7-
                              8 lat ( lub być może 1 lub 2, kto wie?). No właśnie, dolar jest
                              niedowartościowany, i co teraz?
                              Według mnie kluczem do wszystkiego jest eksport. Firmy amerykańskie
                              mają w słabnącym dolarze swój główny mechanizm wsparcia dzięki
                              któremu oferują światu produkty o wysokiej technologii za śmieszną
                              cenę. Można śmiało powiedzieć, że możemy kupić produkty technologii
                              amerykańskiej z 40% obniżką ceny w porównaniu do konkurencji z
                              Europy. Ze swojej strony eksporter USA może podnieść ceny i obniżyć
                              tę różnicę do atrakcyjnych jeszcze 25% (dla przykładu) i w ten
                              sposób wzrosną jego marże przy jednoczesnym wzroście swojej pozycji
                              na rynku.To wszystko się przekłada na wzrost zysków amerykańskich
                              firm zajmujących się eksportem. Również wielkie ponadnarodowe
                              korporacje USA zyskają na tym osiągając część swoich zysków ze
                              strefy euro przeliczanych na dolary (Coca -cola jest tego dobrym
                              przykładem). Trzeba mieć na uwadze że przy obecnej dynamice deficyt
                              handlowy USA uległby przynajmniej zahamowaniu co skolei stanowiłoby
                              bodziec do wzrostu wartości waluty amerykańskiej. I ta strategia FED-
                              u daje już powoli wyniki. Wystarczy spojrzeć na ostatnie dane
                              Departamentu Handlu USA dotyczące deficytu handlowego za 2007 rok.
                              Otóż spadł on o $ 711.600mill., co stanowi redukcję o 6,2%,
                              największy spadek od 1991 roku. Do jego zmniejszenia przyczyniły się
                              jak podają w oficjalnym komunikacie ”…. rekordowe wyniki eksportu
                              które w największym stopniu przyczyniły się do obniżki i które
                              zrównoważyły negatywny wpływ wysokich cen
                              ropy”. Jaki wpływ ma to wszystko na
                              inwestycje związane z dolarem? Należałoby to przeanalizować z
                              podwójnej perspektywy. Z jednej strony mamy biliony dolarów w
                              rezerwach banków centralnych połowy świata. Z drugiej strony
                              należałoby zastanowić się nad wpływem umocnienia się euro w stosunku
                              do dolara na ekonomię Europy.
                              W pierwszym przypadku, postawmy się na chwilę w rolę zarządzających
                              bankami centralnymi (z azji i krajów arabskich) których sejfy pękają
                              od nadmiaru dolarów.Wielu z nich komentowało już niejednokrotnie
                              chęć dywersyfikacji swoich rezerw. Chociaż jest możliwe że mogliby
                              sprzedać swoje dolary na rynku, nie sądzę by było to rozsądne dla
                              nich rozwiązanie ponieważ pogrążyliby tym samym amerykańską walutę a
                              z nią biliony dolarów których jeszcze nie sprzedali.Byłby gorszy
                              więc środek zaradczy niż sama choroba. Odrzucając scenariusz masowej
                              sprzedaży, Ja na miejscu banku centralnego dokonałbym inwestycji w
                              aktywa wyceniane w dolarach (nie w celu szybkiej ich odsprzedaży) po
                              to by ich wartość wzrastała szybciej wraz z ewentualną deprecjacją
                              dolara. Na rynku surowców możemy znaleźć niektóre z tych aktywów,
                              jak również pomiędzy firmami nastawionymi na eksport, czy też wśród
                              ponadnarodowych korporacji amerykańskich.
                              Trzeba również mieć na uwadze perspektywy dla euro w takich
                              okolicznościach rynkowych. Otóż siła tej waluty tkwi w rokowaniach
                              na wyższy wzrost ekonomii Europy nad gospodarką USA. Więc dobrze,
                              jeśli weźmiemy pod uwagę że w miarę umacniania się euro cały sektor
                              nastawiony na eksport ulegnie poważnemu osłabieniu
                              to rodzi się pytanie: Czy możemy dalej oczekiwać że te perspektywy
                              wyższego wzrostu się utrzymają?
                              Wszyscy chyba słyszeli już wiadomość o zwolnieniach w Airbusie
                              związanych z umacnianiem się euro. Otóż wzrost wartości europejskiej
                              waluty hamuje gwałtownie eksport i to oddziałuje w formie pośredniej
                              choć nieubłagalnie na popyt wewnętrzny, z powodu oczywistych
                              zależności występujących pomiędzy sektorem wewnętrznym i
                              zewnętrznym. Firmy cykliczne będą pierwszymi które odczują efekty
                              negatywne tego łańcucha wydarzeń. Wyhamowanie popytu wewnętrznego
                              (które zobaczymy już od pierwszego kwartału 2008 i które będzie
                              pogłebiało się w miarę upływu czasu) ma bezpośredni wpływ na spadek
                              marż oraz rentowność przedsiębiorstw co szybko przełoży się na
                              zwolnienia pracowników w celu dostosowania możliwości produkcyjnych
                              przedsiębiorstw do zmieniającego się
                              popytu. Tak więc siła
                              euro stanowi główne zagrożenie dla Europejskiej ekonomii.
                              (Wydaje mi się conajmniej dziwne że politycy i cała rzesza
                              ekonomistów z nadania upiera się w twierdzeniu że kryzys na
                              amerykańskim rynku hipotecznym nie będzie miał większego wpływu na
                              ekonomię Europy. Być może w formie bezpośredniej nie ale pośrednio-
                              via deprecjację dolara w stosunku do euro ten wpływ jednak
                              zobaczymy. Ale to już inna historia).
                              Jak wspomniałem już wcześniej chyba w pierwszym moim poście pozycja
                              euro w tej międzynarodowej rozgrywce jest dosyć delikatna. Jaka jest
                              jego rola? Można odnieść wrażenie że znajduje się na ziemi
                              niczyjej.Jego umacnianie nie ma nic wspólnego na przykład z dolarem
                              kanadyjskim, bowiem to nie własne zasługi popychają euro tylko
                              mizeria dolara.Tak więc można by zapytać: Co pozostanie gdy ta
                              mizeria dolara zaniknie? Pozostanie nadmuchana waluta, osłabiona
                              ekonomia i sektor zewnętrzny mało konkurencyjny. Największym
                              zagrożeniem dla europejskiej ekonomii nie jest inflacja (jak
                              twierdzi Trichet i Cia.) tylko jej konkurencyjność i wzrost
                              (problemy które nie będą rozwiązane podczas gdy dolar pozostaje
                              słaby).
                              Perspektywy dla euro w średnio/dłuższym horyzoncie czasowym są tak
                              złe jak perspektywy
                              • 01percebes Re: Mojej teorii c.d 19.02.08, 09:54
                                Perspektywy dla euro w średnio/dłuższym horyzoncie czasowym są tak
                                złe jak perspektywy w krótkim/średnim terminie dla dolara.

                                Pozdrawiam
                              • polarbeer wzmocnienie dolara 19.02.08, 14:16
                                Wielu ludzi sie tego spodziewa. Jak ten Baca Milosza "Przestanie, bo
                                sie stumien przeleje jak nadal bedzie padalo".

                                Ja konkurencja walut nie interesuje sie za bardzo (wszystkie sa
                                derywkami dolara) ale mam wrazenie ze ta "nowa sila" to bedzie
                                plaska korekta
                                • 01percebes Re: wzmocnienie dolara 20.02.08, 17:32
                                  > Sektor bankowy jest w stanie rozpadu
                                  • polarbeer wroci do normy 20.02.08, 18:49
                                    >>>> Jedyne co można intuicyjnie wyczuć to że
                                    obecny kryzys nie jest końcem całego systemu finansowego i na
                                    dłuzszą metę wszystko wróci do normy.<<<

                                    Inuicja czy nowe wcielenie optymizmu do ktorego sie przyznajesz?

                                    Pamietaj norma historyczna pieniadza zawsze bylo zloto albo/i
                                    srebro. Odgorne, przymusowe formy pieniadza *ZAWSZE* konczyly sie
                                    gwaltownie. Mimo zlotych zebow ten PolarBeer tez jest optymista
                                • 01percebes Amerykańskie Banki 10.03.08, 17:16
                                  polarbeer napisał:
                                  > Sektor bankowy jest w stanie rozpadu
                              • bush_w_wodzie fascynujace :) 19.02.08, 21:19

                                mam nadzieje ze furka byla lepiej ubezpieczona niz usd.

                                bardzo podobaja mi sie twoje argumenty. wynika z nich (w niezbednym skrocie) ze
                                slabnacy dolar to blogoslawienstwo dla gospodarki usa... jak rowniez dolar
                                wzmacniajacy sie. dla gospodarki euro natomiast - silne euro - zle i slabe euro
                                - tyz zle

                                sa pewne luki w twoim dowodzie jednakowoz. jesli sila gospodarki i waluty euro
                                nie wynika z sily gospodarki i waluty eurolandu - tylko ze slabosci gospodarki i
                                waluty usa - to w niczym nie zmienia tego ze gospodarka eurolandu jest
                                silniejsza od gospodarki usa...
                                a jesli gospodarka usa sie wzmocni - to wtedy pogadamy. zeby do tego doszlo musi
                                byc jednak gorzej niz jest

                                wracajac do tematu: absolutnie nie wykluczam tego ze usd bedzie rosl wzgledem
                                euro. tylko tyle ze taki wzrost doprowadzi do powaznej recesji... bo import
                                podrozeje i slabosci strukturalne gospodarki usa ujawnia sie w calej krasie

                                ale dolar moze tez dalej spadac. wtedy z kolei rozkreci sie inflacja... i trzeba
                                bedzie dzialac stopami. jakby nie patrzec recesja jest za progiem. pytanie tylko
                                jaka gleboka
                                • 01percebes Re: fascynujace :)and nice attempt 21.02.08, 23:32
                                  Bush_ w_ wodzie napisał:
                                  > bardzo podobaja mi sie twoje argumenty. wynika z nich (w
                                  niezbednym skrocie) ze
                                  > slabnacy dolar to blogoslawienstwo dla gospodarki usa... jak
                                  rowniez dolar
                                  > wzmacniajacy sie. dla gospodarki euro natomiast - silne euro - zle
                                  i slabe euro
                                  > - tyz zle
                                  Ty Bush jesteś bystry chłopak. Wielka przyszłość przed tobą. Szkoda
                                  tylko że z tym Jeleniem to dopiero teraz utrafiłeś, jak mi tu do tej
                                  pokerowej historii zakończenia brakuje. Następnym razem jak coś
                                  ciekawego mi strzeli do głowy to zacznę pisać od tyłu, No, żebyś
                                  mnie wcześniej chwalić zaczął.

                                  Naszych wspólnych teorii dolara koniec (czyt. Zakończenie).
                                  Contrarian Investing.

                                  Głównym problemem dolara jest deficyt handlowy. Można śmiało
                                  powiedzieć że w przypadku największej światowej ekonomii jest to
                                  problem ciągle powracający od pierwszych lat rządów Nixona (Ja
                                  urodziłem się parę lat wcześniej) czyli można rzec nienowy.
                                  Krótkoterminowo większy wpływ na $ może mieć różnica stóp
                                  procentowych ale w dłuższym przedziale czasowym deficyt handlowy
                                  jest ważniejszy.Trzeba jasno powiedzieć że deficyt handlowy per se
                                  nie jest czymś złym. Jeśli jakaś ekonomia rośnie w szybkim tempie
                                  jest możliwe że wewnętrzna podaż okaże się niewystarczająca by
                                  zaspokoić popyt, w związku z czym import wzrasta znacząco.Wewnętrzny
                                  popyt konsumuje prawie całość produkcji danego kraju, co powoduje że
                                  własny eksport też obniża się znacząco. Wynikiem tego będzie wzrost
                                  deficytu handlowego (= USA sprzedaje $ by kupić inne waluty w celu
                                  zapłaty za import = tendencji zniżkowej dla $). Tak więc, jak widać,
                                  deficyt handlowy wcale nie musi być czymś złym bowiem powstaje z
                                  ekonomicznego wzrostu gospodarki. Problemem jest to że znaczna część
                                  tego deficytu USA jest wynikiem koszmarnych wydatków wojskowych
                                  równie koszmarnej administracji. Co jak widać nie ma nic wspólnego z
                                  nagłym wzrostem ekonomii.
                                  W każdym razie, deficyt handlowy nie musi niepokoić gdy finansowanie
                                  zagraniczne kraju utrzymuje się płynnie.Jeśli deficyt handlowy USA
                                  powstaje jako konsekwencja wzrostu gospodarczego, inwestorzy z
                                  zagranicy zobaczą w ekonomii amerykańskiej dobre miejsce dla swoich
                                  inwestycji.Tak więc żeby ich dokonać w USA sprzedadzą swoje dewizy
                                  by kupić dolary którymi zrealizują swój cel (= wzrost popytu na $ =
                                  tendencji wzrostowej $).
                                  W ten sposób powstaje mechanizm kompensacji efektu negatywnego
                                  deficytu handlowego na $.
                                  Jednak obecnie świat kupuje dolary z całkiem innego powodu.
                                  Proponuję ćwiczenie na wyobraźnie. Nazwijmy je na przykład, tak dla
                                  zabawy Black Club Plan.(He,he!)
                                  Załóżmy że z powodu deficytu handlowego, Banki Centralne z całego
                                  świata przestają kupować $ lub jeszcze gorzej pozbywają się
                                  wszystkich rezerw w $ (to ostatnie jest nie do pomyślenia). Dolar
                                  zaliczyłby klasyczny pionowy zjazd po linie. Dla przykładu wyobraźmy
                                  sobie Eurodolar na poziomie
                                  2,50.
                                  Konsekwencje tego byłyby nastepujące:

                                  1) Produkty USA stałyby się o wiele tańsze od europejskich czy
                                  azjatyckich i przynajmniej posiadałyby tą samą jakość.Tak więc
                                  konsumenci europejscy czy azjatyccy zaczeliby kupować wszystko z
                                  etykietką Made in USA jak powiedzmy po świątecznych wyprzedażach w
                                  Wall Martcie. Eksport z EUR i JAP uległby paraliżowi natomiast
                                  eksport z USA by się zwielokrotnił.
                                  2) Z powodu ogromnego wzrostu eksportu USA, deficyt handlowy
                                  uległby zanikowi, co wraz ze wzrostem popytu na dolary (
                                  spowodowanego zakupami przez EUR i JAP) spowodowałoby pionowy wręcz
                                  wzrost wartości dolara.
                                  3) Sprzedaż firm USA, spowodowana wzrostem popytu z zagranicy
                                  wystrzeliłaby mocno w górę. Idealna okazja do podnoszenia cen,
                                  idealna okazja do podnoszenia marż (= wzrost zysków).Poza tym
                                  podczas gdy $ jest w tendencji spadkowej, wpływy ponadnarodowych
                                  korporacji z tytułu sprzedaży do innych krajów byłyby większe z
                                  tytułu ”efektu dewiz”.Wartość istotnej części akcji firm z USA
                                  poszybowałaby w górę.
                                  4) Wystąpiłby wzrost inflacji w USA co spowodowałby podwyżki
                                  stóp procentowych które skolei wymusiłyby wzrost wartości dolara.Nie
                                  dojdzie jednak do wysokiego poziomu inflacji bowiem zanim to by
                                  nastąpiło dolar umocni się wystarczająco by sprawić że jego produkty
                                  już nie będą tak tanie na międzynarodowym rynku (spadek popytu na $)
                                  i co ważniejsze gdyby światowy deficyt w handlu utrzymałby się przez
                                  dłuższy okres świat pogrążyłby się w depresji ( = zahamowanie popytu
                                  światowego = spadkom cen).
                                  5) Tak więc w dłuższym przedziale czasowym , nawet przy
                                  najgorszym z możliwych scenariuszy mój wniosek jest taki że dolar
                                  się umocni i deficyt handlowy zaniknie (ze wzrostem sprzedaży i
                                  zysków ponadnarodowych korporacji).
                                  6) W pewnym momencie tej deprecjacji dolara wystąpi Crack na
                                  wszystkich rynkach finansowych tego świata. Nie ma przed nim żadnej
                                  ucieczki. Najlepiej byłby w tym momencie kupić akcje firm z USA jak
                                  kupuje się świeże pączki w tłusty czwartek. Ci co sie odważą osiągną
                                  zyski o jakich im się nawet nie marzyło.Ale by to zrobić musieliby
                                  pozostać z płynnymi aktywami czyli € przez X lat aż do momentu gdy
                                  wystąpi Crack (jeśli wogóle wystąpi).

                                  Ja w każdym razie, nie sądzę żeby odpowiedzialni za światową
                                  ekonomię pozwolili na crack dolara ponieważ ryzykują wpadnięciem w
                                  pułapkę deficytu handlowego (z powodu utraty konkurencyjności) i co
                                  najważniejsze, na dłuższą metę taka sytuacja spowodowałaby
                                  wzmocnienie ekonomii USA jako głównej potęgi na świecie a to co
                                  byłoby najbardziej pożądane to pewna równowaga pomiędzy USA, EUR i
                                  AZJĄ.

                                  Tak więc mój najbardziej prawdopodobny scenariusz wygląda
                                  następująco:

                                  Władze USA będą redukować powoli swój deficyt (gdy przyhamują
                                  wydatki militarne już wystarczy) i przez ten cały czas świat będzie
                                  dalej finansować Amerykę by ta się nie rozpadła na kawałki (chociaż
                                  Bankom Centralnym z niechęcią przyjdzie to robić w takiej formie).
                                  W miarę jak deficyt będzie malał, dolar zacznie się umacniać, z
                                  coraz bardziej większą siłą, aż do momentu osiągnięcia swojego celu
                                  bliskiego parytetowi które Prawo Cenowe ma wyznaczone dla
                                  Eurodolara. By to się jednak dokonało deficyt handlowy musi być
                                  powoli redukowany i władze USA muszą się mocno w to zaangażować.W
                                  przeciwnym razie, pierwszy scenariusz jest bardziej
                                  prawdopodobny.
                                  To są powiedziałbym czynniki ”macro”. Ale jest jeden czynnik natury
                                  czysto technicznej który sprawia że dolar zaczyna mi się podobać:
                                  otóż nie ma żadnej dobrej wiadomości na temat jego przyszłości.
                                  Wszystkie informacje grożą dalszą deprecjacją w krótkim przedziale
                                  czasowym. Całkiem możliwe że tak się stanie, ale to wcale nie jest
                                  pewne.Tak więc mój ”gen przeciwności” nie pozwala mi usiedzieć w
                                  spokoju by nie spojrzeć na te okolice 1,50 jako swoistego suelo.

                                  Czy zwróciliście uwagę że poniżej tytułu tego postu znajduje
                                  się “Contrarian Investing”?
                                  Najlepszym rozwiązaniem dla inwestorów posiadających płynne aktywa w
                                  euro byłoby zainwestować w USA zaraz po Cracku na dolarze. Ale wcale
                                  nie wiadomo czy on się wydarzy, w związku z czym inwestowanie z
                                  myślą o Cracku jest dosyć ryzykowne. Bardziej rozsądne wydaje się
                                  postawienie na drugi scenariusz, dużo bardziej spokojny
                                  i ”normalny”, i kupić dobre ponadnarodowe firmy amerykańskie, które
                                  mogą zyskać na punktualnej przy tym poziomie deprecjacji dolara (ze
                                  względu na ich sprzedaż poza USA) i które posiadają solidność
                                  finansową w nadmiarze by sprostać jakimkolwiek problemom. Muszą to
                                  być firmy z produktami atrakcyjnymi dla całego świata przy
                                  jakimkolwiek scenariuszu (KO,PFE,MDT,MSFT,INTC i akcje firm
                                  energetycznych oraz surowcowych między innymi).Sądzę że obecne ceny
                                  wielu z wielkich firm amerykańskich, połączone z perspektywą
                                  umocnienia dolara w poszukiwaniu parytetu jak wskazuje Prawo Cenowe
                                  sprawiają że możemy być w dobrym m
                                  • 01percebes Re: fascynujace :)and nice attempt 21.02.08, 23:37
                                    Sądzę że obecne ceny wielu z wielkich firm amerykańskich, połączone
                                    z perspektywą umocnienia dolara w poszukiwaniu parytetu jak wskazuje
                                    Prawo Cenowe sprawiają że możemy być w dobrym momencie by
                                    zainwestować w Big Caps.

                                    W ten sposób wszystko zostało już wyjaśnione. Jak zawsze,
                                    wątpliwości i odmienne zdania będą mile przyjęte. Zamieszczajcie je
                                    na forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
                                    Mam nadzieję że wydało wam się ineresujące to co tu zamieściłem.
                                    Tą ostatnią część mojej teorii dolara dedykuję w szczególności
                                    mojemu koledze Bushowi, za cierpliwość z jaką toważyszył kolejnym
                                    postom łącząc jednocześnie nadzieję że nie będzie mi długo pamiętał
                                    tego uszczypliwego języka.

                                    Pozdrawiam
                                  • polarbeer Re: fascynujace :)and nice attempt 22.02.08, 23:49
                                    01percebes napisał:
                                    >>> Głównym problemem dolara jest deficyt handlowy. <<<

                                    Sez whu? Moim zdaniem to historyczne spojrzenie. Juz jestesmy poza tym etapem.
                                    Obecnie glownym problemem dolara jest powszechna swiadomosc jego konczacej sie
                                    roli jako waluty rezerw. Swiadomosc, ze jego wartosc nie wroci, ze jego sila
                                    nabywcza zmniejsza sie szybciej niz kompensacje stop procentowych. Powszechni
                                    zjadacze chleba za granicami Stanow patrza na dolary z podejrzeniem podobnym do
                                    tego jak niegdys patrzyli na swoje wlasne waluty. Dlatego nie kwapia sie do
                                    pakowania swoich oszczednosci w amerykanskie instrumenty finansowe. Wymieniaja
                                    je na wlasne, lokalne... a ich banki centralne zamiast wracac je do Stanow,
                                    wkaladaja je do doniczki US Treasury "z nadzieja ze o wiosnie cudny w tym
                                    miejscu kwiat wyrosnie".

                                    >>>>crying= USA sprzedaje $ by kupić inne waluty w celu zapłaty za import = tendencji
                                    zniżkowej dla $). <<<

                                    Jezeli na tym opierasz reszte teori, to zacznij od nowa
                                    • 01percebes Re: fascynujace :)and nice attempt 23.02.08, 21:32
                                      Polarbeer napisal:
                                      > Ale juz za pozno na zaufanie i fantazje o ktorych piszesz...

                                      A może ty opiszesz w sposób łatwy i przejrzysty swoją teorię, bo
                                      napewno ją masz, nieprawdaż ?
                                      • polarbeer Re: fascynujace :)and nice attempt 23.02.08, 22:12
                                        > A może ty opiszesz w sposób łatwy i przejrzysty swoją teorię, bo
                                        > napewno ją masz, nieprawdaż ?

                                        W krotkim skrocie, poniewaz w tej chwili nie mam czasu...

                                        Obecny "system" finansowy swiata to unowoczesniona piramida Ponzi ktora obejmuje caly swiat. Czyli proces ktory mial poczatek przed wybuchem I wojny swiatowej, rozwinal sie bardzo po II wojnie i zaczal padac po wprowadzeniu w zycie dolara opartego tylko i wylacznie na zaufaniu do rzadu zapoczatkowanego przez Nixona. Podpora dolara od tego czasu byla cudza ropa, sila militarna, roznego rodzaju skomplikowane papierowe zabezpieczenia. Ten rozpad zaczal przyspieszac w ciagu ostatnich kilku lat. Zwiastunem konca moga byc obecne zmiany w wymogach rezerw przez Fed, ktory od grudnia zaczal przyjmowac rowniez prywatne zabezpieczenia dolara, nie tylko rzadowe.

                                        Wszystkie inne waluty swiata sa instrumentami pochodnymi dolara i utrata wiary w dolara oznacza automatycznie utrate wiary we wszystkie inne waluty oparte na rzadowych rozkazach.

                                        Dominujacym nurtem obecnie jest wojna miedzy walutami gdzie konkurencyjne dewaluacjie oznaczaja tymczasowa przewage sektora eksportowego. Jest to jednak wojna wyniszczjaca gdzie nie ma prawdziwych zwyciescow
                                        • 01percebes Banknot 50 dolarowy 24.02.08, 14:03
                                          Parę dni temu pośród całej kupy spamów otrzymałem @maila który mnie
                                          zaciekawił, chodzi o pewną historię pod tytułem ”banknot 50
                                          dolarowy”. Zamiast próbować ją streścić i przy okazji zagubić
                                          prawdziwy jej sens, pomyślałem że będzie lepiej przepisać ją w
                                          całości:

                                          “ Bush, z twarzą przybitą od zmartwień spotyka się ze swoją znajomą
                                          Lusią w pobliskiej kawiarni by wypić kawę.
                                          Przygnębiony wyrzuca z siebie wszystkie żale ....... że kiepsko w
                                          pracy, że nietrafione inwestycje w złoto, nieporozumienia z
                                          partnerką, że jego powołanie ...... wszystko wydawało się iść źle w
                                          jego życiu.

                                          Lusia wsadziła rekę do kieszeni, wyciągając banknot 50 dolarowy i
                                          powiedziała:

                                          - Bush, czy chcesz ten banknot ?

                                          Bush, na początku nieco zmieszany pytaniem, natychmiast jej
                                          odpowiedział:

                                          - Jasne, Lusiu ...... przecież to 50 dolarów, kto by ich nie chciał?

                                          Wówczas Lusia wzięła banknot w swoją delikatną dłoń, zmięła go aż
                                          powstała mała kula. Pokazując Bushowi wygniecioną zieloną kulkę
                                          zapytała ponownie:

                                          - A teraz jeszcze go chcesz ?

                                          - Lusiu, nie wiem co w ten sposób usiłujesz osiągnąć ale to dalej
                                          jest 50 dolarów, jasne że wezmę jeśli mi je dasz.

                                          Wówczas Lusia rozłożyła pognieciony banknot, rzuciła go na podłogę i
                                          podeptała z zacięciem, po czym podnosząc brudny i całkiem już prawie
                                          zdeptany zapytała ponownie:

                                          - Czy dalej go pragniesz ?

                                          - Posłuchaj Lusiu, nie wiem do czego zmierzasz, ale to jest banknot
                                          50 dolarowy i dopóki go nie zniszczysz całkiem zachowuje swoją
                                          wartość ......

                                          - Wobec tego Bush, musisz wiedzieć że chociaż czasami sprawy nie
                                          układają się jakbyś chciał, chociaż życie Cię potarga i zdepcze
                                          POZOSTAJESZ dalej wartościowym człowiekiem jakim byłeś
                                          dotychczas .....
                                          Musisz sobie postawić pytanie ile NAPRAWDĘ JESTEŚ WART bez zwracania
                                          uwagi na policzki od życia które dostajesz w pewnych momentach.

                                          Bush zastygł w zamyśleniu patrząc na Lusię i jej słowa wdzierały się
                                          głęboko do jego umysłu.

                                          Lusia położyła mu pognieciony banknot na stole i z fikuśnym
                                          uśmiechem na twarzy dodała:

                                          - Weź go, zachowaj go sobie byś mógł pamietać o tym wszystkim gdy
                                          poczujesz się źle ..... ale jesteś mi winny NOWY
                                          banknot 50 dolarowy by móc go użyć z kolejnym przyjacielem który
                                          będzie go potrzebował!!

                                          Pocałowała czule w policzek Busha, który jeszcze nie doszedł do
                                          siebie, i tym swoim charakterystycznym atrakcyjnym ruchem bioder
                                          oddaliła się w kierunku drzwi.


                                          Bush rzucił wzrokim na banknot, uśmiechnął się, schował go do
                                          kieszeni i obdarzony nową energią zawołał kelnerkę by zapłacić
                                          rachunek ......”




                                          Ciekawa historia, nieprawdaż ?
                                          • polarbeer re: historia pod tytułem ”banknot 50 24.02.08, 15:21
                                            Szkoda ze Lusia przez pomylke nie wyciagnela z kieszeni starej setki PRL-u,
                                            ktora powinna sobie trzymac w portfelu dla pamieci o "wartosciach" objegowych...
                                            Dosc glupio wygladalaby z tym moralem, nie prawda?

                                            No ale ludzie potrzebuja wiary, wiec sobie powtarzja bajki zamiast pielegnowac
                                            nieurstaszone mysli...
                                            • 01percebes Re: re: historia pod tytułem ”banknot 50 24.02.08, 21:11
                                              polarbeer napisał:

                                              > Szkoda ze Lusia przez pomylke nie wyciagnela z kieszeni starej
                                              setki PRL-u,
                                              > ktora powinna sobie trzymac w portfelu dla pamieci o "wartosciach"
                                              objegowych..
                                              > .
                                              > Dosc glupio wygladalaby z tym moralem, nie prawda?
                                              >
                                              > No ale ludzie potrzebuja wiary, wiec sobie powtarzja bajki zamiast
                                              pielegnowac
                                              > nieurstaszone mysli...

                                              ????
                                              • polarbeer Re: re: historia pod tytułem ”banknot 50 25.02.08, 15:16
                                                01percebes napisał:

                                                >>>> ???? <<<

                                                Moze za mlody jestes i nie pamietasz wiec tutaj przypomnienie:

                                                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0a/100_zl_a_1979.jpg
                                                Ten kawalek papieru byl w 1979 w Polsce rownie pozadany jak $50 obecnie w Stanach.

                                                w jedensacie lat pozniej marzono o tym

                                                upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/ce/100000_zl_a_1990.jpg
                                                Lusia powinna pamietac o takich rzeczach zanim da innym rady na temat "wartosci"...
                                          • bush_w_wodzie ;-)))) 24.02.08, 19:32
                                            bardzo zabawne, jestes dzis w niezlej formie smile))

                                            niestety dla lusi - to jest bardzo niehonorowo przyjmowac pieniadze od kobiet
                                            nie nalezacych do rodziny

                                            no a analogia doprawdy trafna - tak ludzie jak i papier nie traca wartosci
                                            wskutek zmiecia tylko wskutek nierzetelnosci... i dlatego zmiety czlowiek jest w
                                            istocie bardziej wiarygodny niz niezmiety - a zmiete 50 dolarow budzi wiekszy
                                            szcunek niz 50-tak prosto z prasy drukarskiej wink


                                            odwdziecze sie za opowiesc inna historia... przypadkiem o lusi. historia z dluga
                                            broda... stara jak swiat.

                                            otoz lusia byla corka lokalnego bonzy w niewielkim miasteczku. lubila sie dobrze
                                            zabawic w niezlym towarzystwie i lubila luksusowe ciuchy. tato byl - owszem -
                                            zamozny - ale do pewnych granic. no ale trzasl calym miasteczkiem... wiec nikt
                                            nigdy nie odmawial lusi kredytu: lokalny zlotnik restaurator i wlaciciel sklepu
                                            z sukienkami i bielizna. lusia beztrosko wypisywala weksel za wekslem. po kilku
                                            latach takiej zabawy - weksle lusi zaczely byc wymieniane miedzy lokalnymi
                                            przedsiebiorcami a nawet miedzy zwyklymi obywatelami miasteczka. z biegiem czasu
                                            ilosc ich wzrosla jedank tak zancznie ze ludzie nie chcieli ich juz przyjmowac.
                                            wartosci weksli nie pomoglo niestety to ze interesy taty zaczely isc coraz
                                            gorzej... w dodatku starzal sie a jego lysonie wyjechali do uk... niektorzy
                                            sklepikarze ciagle przyjmowali weksle od samej lusi zeby nie stracic klienta...
                                            a restaurator bo bal sie lysoni

                                            co ciekawe - tylko zlotnik b. nie grymasil i bral z usmiechem. ba! skupywal
                                            nawet weksle lusi od innych. fakt - za 30% nominalnej wartosci - ale jednak skupywal

                                            pewnego dnia tato lusi znekany kolejnym dniem rozmow z uciazliwie natretnymi
                                            restauratorem i wlascicielem butiku - poczul sie bardzo zle... pogotowie i
                                            szybka reanimacja... happy end ale... musial wycofac sie z interesu ktory objela
                                            lusia

                                            coz. nie musze chyba pisac co bylo dalej. lusia - trzeba przyznac - wciaz byla
                                            atrakcyjna mloda kobieta - i odziedziczyla piekna posiadlosc w dobrym punkcie
                                            miasta. interes - choc podupadajacy i zadluzony - dobrze zarzadzany i splacony
                                            mial przyzwoite perspektywy rozwoju

                                            i wszystko skonczylo sie dobrze. ze szczesliwego zwiazku lusi i zlotnika
                                            urodzilo sie mnostwo slicznych chlopcow i dziewczynek. zwlaszcza dziewuszki
                                            zapowiadaly sie slicznie - uroku dodawaly im tajemnicze lekko skosne oczy i
                                            ciemne proste wlosy odziedziczone po ojcu...
                                            • 01percebes Re: ;-)))) 24.02.08, 21:13
                                              bush_w_wodzie napisał: ...........

                                              Hole Bush !!!
                                              • 01percebes Re: ;-)))) 25.02.08, 17:07
                                                Ja tu mam dwóch moich małych doradców od ekonomii, którzy mnie na
                                                krok nie odstępują i szukają tylko dogodnego sposobu by coś
                                                napsocić.
                                                Zamiast Hole Bush, które nieopatrznie wyskoczyło w świat, miało być:

                                                Ole Bush !!! Ty jednak umiesz w myślach czytać!!!

                                                Pozdrawiam.
                                        • 01percebes Re: fascynujace :)and nice attempt 24.02.08, 16:31
                                          No i co dalej?
                                          Bo chyba ta teoria się nie kończy na Mad
                                          Maxie?

                                          • polarbeer Re: fascynujace :)and nice attempt 24.02.08, 18:59
                                            > No i co dalej?
                                            > Bo chyba ta teoria się nie kończy na Mad
                                            > Maxie?

                                            Kto wie jak to sie skonczy... Moze nawet Mad Max okazac sie optymizmem! W
                                            dzikich pasjach jakis Dr. Stangelove moze nacisnac na czerwony gozik i zakonczyc
                                            eksperymenty natury z duzymi muzgami.

                                            Patrzac na rymy histori, bardziej prawdopodobne wydaja sie jawne rzady
                                            psychopatow
                                            • polarbeer Mad Max 24.02.08, 19:14
                                              Nawiasem mowiac regionow na ziemi gdzie reguly tego filmu sa wprowadzane w zycie
                                              raczej przybywa...
                                • 01percebes Re: fascynujace :) 23.02.08, 21:36
                                  Bush_w_wodzie napisał:
                                  jakby nie patrzec recesja jest za progiem. pytanie tylk
                                  > o
                                  > jaka gleboka

                                  W oczekiwaniu na obrót spraw w ekonomii, w tym 2008 roku, wydaje się
                                  że dobrym wskaźnikiem na to co może się wydarzyć jest obserwowanie
                                  sprzedaży szminek a konkretnie ewolucja sprzedaży szminek koloru
                                  czerwonego. Jak mnie pamięć nie myli to Leonard Lauder (prezes firmy
                                  kosmetycznej Estee Lauder), który już przed kilkoma laty zauważył że
                                  sprzedaż szminek koloru czerwonego ożywiała się znacznie w miarę
                                  zbliżania się recesji ekonomicznej, stworzył tak zwany Leading
                                  Lipstick Indicator. Chociaż powód współzależności nie do końca jest
                                  jasny, wydaje się że w miarę zbliżania sie kryzysu ekonomicznego,
                                  konsumenci mają zwyczaj porzucać kupowanie złożonych produktów
                                  luksusu, zastępując je produktami tańszymi i prostszymi, to byłby
                                  jeden z powodów dla którego przed zbliżającą się recesją kobiety
                                  zaprzestają nabywać produkty urody bardziej drogie (suknie,
                                  biżuterie i złożone kosmetyki) i zwracają swoją uwagę na tańsze,
                                  między innymi szminki koloru czerwonego. Dla przykładu, zaraz po
                                  zamachu 11 września, sprzedaż szminek się podwoiła.
                                  Czytałem ostatnio w prasie francuskiej, że zamówienia na produkcję
                                  szminek koloru czerwonego wzrosły o +28% w pierwszym kwartale 2008
                                  roku. Co wskazywałoby nam, że zbliża się poważna recesja. Teraz
                                  tylko trzeba będzie zobaczyć w których krajach przewidują że
                                  sprzedaż pójdzie w górę.
                                  • polarbeer Szminki 27.02.08, 03:03
                                    01percebes napisał:

                                    >>>Jak mnie pamięć nie myli to Leonard Lauder (prezes firmy kosmetycznej Estee
                                    Lauder), który już przed kilkoma laty zauważył że sprzedaż szminek koloru
                                    czerwonego ożywiała się znacznie w miarę
                                    zbliżania się recesji ekonomicznej, stworzył tak zwany Leading
                                    Lipstick Indicator. Chociaż powód współzależności nie do końca jest
                                    jasny, wydaje się że w miarę zbliżania sie kryzysu ekonomicznego, stworzył tak
                                    zwany Leading Lipstick Indicator. <<<

                                    Ty masz ta historie chyba troche nie tak... To Wall Street wykupuje te wszystkie
                                    szminki przed recesjami a nie oszczedne kobiety. "Put some lipstick on that
                                    pig!" jest niemalze mottem sektora finansowego w USA...
                            • 01percebes Re: fe! lusia! 19.02.08, 09:52
                              > no - nie omieszkam sprawdzic przy najblizszej okazji

                              Wam się za tym oceanem to już całkiem w głowach powywracało.Wcale
                              się nie dziwię że potem te sub-prajmy to wam już z majtek
                              wychodzą.Co wy sobie myślicie, że jak kieszenie pełne krugerów to
                              już tak od razu można dobrze zjeść? Ty Bush sprawdzaj, sprawdzaj.Jak
                              wrócisz z wakacji to nam tu wszystkim opowiesz co jadłeś.Razem się
                              pośmiejemy.
                              • bush_w_wodzie nice attempt ;-) 19.02.08, 21:03
                                01percebes napisał:

                                > > no - nie omieszkam sprawdzic przy najblizszej okazji
                                >
                                > Wam się za tym oceanem to już całkiem w głowach powywracało.W

                                za ktorym i z ktorego brzegu patrzac?

                                cale
                                > się nie dziwię że potem te sub-prajmy to wam już z majtek
                                > wychodzą.Co wy sobie myślicie, że jak kieszenie pełne krugerów to
                                > już tak od razu można dobrze zjeść? Ty Bush sprawdzaj,
                                > sprawdzaj. Jak wrócisz z wakacji to nam tu wszystkim opowiesz
                                > co jadłeś.Razem się pośmiejemy.


                                to ty tylko na wakacjach cos ciekawego jadasz? i potem probujesz sie tym
                                przechwalac? o mamma mia!
    • polarbeer Euro (i reszta) 27.11.07, 21:37
      >>>>Byc moze niektorzy sie juz zorientowali ze caly ten ruch
      monetarny ostatnich dwoch lat nie wynika z tego ze Europa dobrze
      rozgrywa swoja partie. Europa a scislej UE, przyglada sie jak euro
      umacnia sie troche jakby wbrew jej woli i z danymi akroekonomicznymi
      nie do konca przekonywujacymi fachowcow od ekonomii.<<<

      Euro "opieralo sie" sie na czyms zewnetrznym (m.i. dolarze)
    • polarbeer Ropa 27.11.07, 21:49
      >>>> Nikt juz chyba nie wierzy w zapewnienia "fachowcow z urzedu" ze
      dzieki umacnianiu euro (a przy okazji takze zlotowki) nie odczuwamy
      wzrostu cen ropy naftowej. Ceny paliw pna sie w gore bowiem dolar
      idzie w odwrotnym kierunku, a to skolei spawia ze wielu nafciarzy
      rozwaza rozliczenia w euro bardziej na serio. Na razie to tylko
      zachcianki ale juz maja swoje konsekwencje. <<<<

      Oprocz kwesti monetarnych (czyli zupelnego braku prawdziwego
      pieniadza w wymianie handlowej) nalezy jeszcze wspominec dwa fakty:
      1) Tania ropa (w sensie latwosci wydobycia) zaczyna sie konczyc.
      2) Wiecej ludzi jej uzywa.

      Moim zdaniem to ze ropa "drozeje" to nie jest takie zle
      • 01percebes Ropa naftowa 29.12.07, 16:00
        > Moim zdaniem to ze ropa "drozeje" to nie jest takie zle
        • polarbeer Re: Ropa naftowa 30.12.07, 21:34
          Droga ropa nie powoduje inflacji
          • 01percebes Re: Ropa naftowa 03.01.08, 17:09
            > Co do SZANS znalezienia TANIEJ ropy
    • felusiak1 Re: Euro-Jen-Juan-Dolar, kto jest jeleniem? 28.11.07, 01:39
      01percebes napisał:
      > Wydaje sie ze jestesmy mimowolnymi swiadkami ciekawej partii
      > pomiedzy Chinami i USA.

      No nareszcie ktoś kto cos rozumie. Szkoda tylko, że w odpowiedzi
      były same brzeczenia bączka.
      • polarbeer Re: Euro-Jen-Juan-Dolar, kto jest jeleniem? 28.11.07, 02:24
        >>>Szkoda tylko, że w odpowiedzi były same brzeczenia bączka.<<<

        Ja zadnym twoim baczkiem nie jestem. Mam swoje opserwacje i gdy mam
        czas i ochote to je tutaj wstawiam. W dodatku zawsze uzywam tej
        ksywki. Twoja ksywka nr1. (kelusiak1) ma link do Drudge Report
        • felusiak1 przycinek polarny niedźwiedziu 30.11.07, 03:33
          czy ty naprawde wierzysz we własne przywidzenia.
          • tartaczek Re: przycinek polarny niedźwiedziu 03.01.08, 01:34
            >felusiak:Twoje wtrety nie sa ani dowcipne ani merytoryczne.Swoje frustracje
            powinienes leczyc.Ale na niektore schorzenia nie ma lekarstwa.Szczegolnie w
            sferze emocjonalnej.Doradzilabym Ci kupno psa,ale szkoda by mi bylo
            zwierzaka.Moze zacznij cwiczyc joge?Zamiast pisac bezproduktywnie na
            forum.Dlaczego jak jest jakies rozsadne forum,albo towarzystwo to zawsze musza
            sie przykleic takie ...nie powiem co jak Ty?
            • polarbeer Felusiak juz sie zrehabilityzowal 03.01.08, 14:52
              na innych watkach pisze normalnie, jak wszyscy, bez zbytnich
              personalnych posunien. Jego uwagi sa cenne gdyz opieraja
              sie "powszechenj opini" tego forum.

              Czyli lepiej zapomniec o niektorych starciach i zostawic te brzydkie
              epizody na boku...
    • bush_w_wodzie ten ktory ma najdluzsze rogi? 29.02.08, 22:04
      ze tez proste odpowiedzi przychodza tak trudno...

      garsc tytulow z finance.yahoo.com/

      "AIG Shares Slip on 4Q Loss
      Consumer Spending Stalls
      Volkswagen's Profit Soars in 2007

      Dow 12,269.24 -312.94 -2.49%
      Nasdaq 2,271.48 -60.09 -2.58%
      S&P 500 1,331.03 -36.65 -2.68%"

      stan dolara w zawichoscie: 0.658.
      w ciagu ostatniego tygodnia ubylo 2.5%
      • polarbeer Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 29.02.08, 23:29
        wink

        A co to jeleni z krotszymi rogami nie ma?

        Ja widze ze wszyskim sterczy cos nad glowami przy tym stoliku jena-dolara-euro...
        • bush_w_wodzie Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 01.03.08, 23:09
          polarbeer napisał:

          > wink
          >
          > A co to jeleni z krotszymi rogami nie ma?
          >


          to przeciez tylko derywki a nam w tym watku chodzi o prawdziwego jelenia przewodnika


          > Ja widze ze wszyskim sterczy cos nad glowami przy tym stoliku jena-dolara-euro.
          > ..

          no to kto sie okaze lowca jeleni?
          • polarbeer Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 02.03.08, 01:47
            >>>> no to kto sie okaze lowca jeleni?

            Pierwszy ktory zauwazy jak smieszna jest to zabawa i zajmie sie czyms
            powazniejszym smile

            To porownanie z pokerem swietne
            • bush_w_wodzie Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 02.03.08, 21:43
              polarbeer napisał:

              > >>>> no to kto sie okaze lowca jeleni?
              >
              > Pierwszy ktory zauwazy jak smieszna jest to zabawa i zajmie
              > sie czyms powazniejszym smile
              >


              to wcale nie jest zabawa... ba - nie ma powazniejszych zajec niz utrzymywanie
              swiatowego systemu finansowego w rownowadze



              > To porownanie z pokerem swietne
              • polarbeer Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 03.03.08, 02:33
                OK odejdzmy od metafor, bo to zaczyna robic zamieszanie...

                Ty masz nadzieje, czy tez wierzysz w system? Ze sie naprawi, wybalansuje, obnizy
                cisnienie ktore grozi eksplozja? Tak jak to sie stalo po Nixonie gdy w obronie
                dolara stopy procentowe podskoczyly do 20% co kupilo czas o ktoym mowisz...

                Pomysl, co zrobiono z tym czasem? Naprawiono system czy progresywnie zaczeto
                rozbierac podstawy prawdziwej ekonomi i zastepowac je ekonomia "finansowa" i
                serwisami w Stanach? Gdyby wowczas Nixon zdewaluowal dolara w stosunku do zlota
                zamiast defaultu, i wprowadzil reformy w Stanach ktore spowowdowaly brak balansu
                w handlu miedzynarodowym
                • bush_w_wodzie Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 03.03.08, 23:15
                  polarbeer napisał:

                  > OK odejdzmy od metafor, bo to zaczyna robic zamieszanie...
                  >

                  bardzo slusznie... bo zaczyna sie robic naprawde ciekawie

                  > Ty masz nadzieje, czy tez wierzysz w system? Ze sie naprawi,
                  > wybalansuje, obnizy cisnienie ktore grozi eksplozja?
                  > Tak jak to sie stalo po Nixonie gdy w obronie dolara stopy procentowe
                  podskoczyly do 20% co kupilo czas o ktoym mowisz...
                  >


                  moja zasada jest raczej otwartosc niz ortodoksja. zwlaszcza w kwestiach ktore z
                  pewnoscia mnie przerastaja. a do takich niewatpliwie nalezy przyszlosc
                  swiatowego systemu moneternego.
                  dlatego tez nie tyle `wierze w system' co dopuszczam taka mozliwosc
                  ze dluzej tego systemu niz mojego zainteresowania jakimikolwiek wartosciami
                  doczesnymi. jak rowniez scenariusze typu mad max lub 12 monkeys. podany przez
                  ciebie przyklad z nixonem (bretton woods) mowi ze 30 lat mozna kupic. a moze
                  mozna kupic jeszcze 10? 20? 50? doprawdy nie wiem... ale co mi szkodzi posadzic
                  kolejne drzewo?

                  trzeba pamietac o jednym: w czyim interesie lezy zeby to wszystko sie wywrocilo
                  a w czyim by sie utrzymalo? i ktora strona ma wiecej srodkow do poswiecenia?

                  pamietaj - w obliczu zagrozenia ludzi stac na duzo wiecej niz na to wygladaja

                  ----

                  te rozwazania wcale nie przeszkadzaja mi wierzyc w to ze surowce beda nadal
                  drozec. oprocz monetarnych zrodel mamy tu takze silne przeslanki wynikajace z
                  rosnacego popytu i (z grubsza) stalej podazy. w dodatku - jesli nie bedzie
                  dobrych pomyslow na rewolucje nowa technologiczna i skokowy wzrost wydajnosci w
                  krajach rozwinietych - to takie drosze surowce sprzyjaja redystrybucji dochodu
                  ludzkosci w sposob korzystny dla globalnego wzrostu produkcyjnosci... bo jesli
                  zachod nie ma pomyslu na koeljny wielki skok to motorem rowoju ludzkosci bedzie
                  transfer zachodniego modelu i technologii do biednych ludnych krajow... a taki
                  ektensywny rozwoj szybko pozera zasoby naturalne

                  to co zapewne nazywasz amoralna produkcja papieru jest najnowsza bronia
                  taktyczna waspa w tym wyscigu... to sposob taniego czerpania korzysci z
                  ekstensywnego rozwoju azji... i jak kazda taktyka w tej grze - ma ona swoje
                  ramy czasowe. prawdopodobnie sie do nich zblizamy. what comes next? spalenie
                  azjatckich i emeryckich oszczednosci? przkrecenie sruby monteranej i globalna
                  depresja stowarzyszona z rewolucja w chinach? a moze ciag dalszy chodzenia po
                  linie z beczka nitrogliceryny na plecach?



                  > Pomysl, co zrobiono z tym czasem? Naprawiono system czy progresywnie zaczeto
                  > rozbierac podstawy prawdziwej ekonomi i zastepowac je ekonomia "finansowa" i
                  > serwisami w Stanach? Gdyby wowczas Nixon zdewaluowal dolara w stosunku do zlota
                  > zamiast defaultu, i wprowadzil reformy w Stanach ktore spowowdowaly brak balans
                  > u w handlu miedzynarodowym
                  • polarbeer Re: ten ktory ma najdluzsze rogi? 04.03.08, 00:55
                    Poruszyles pare ciekawych rzeczy...

                    1) Czy Zwiazek Radziecki by nadal istnial gdyby Nixon nie odszedl od zlota... Ja
                    to czytam jako sugestie ze przyczyna rozpadu byl kiepski kredyt ZSSR w
                    porownaniu do USA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka