18.11.08, 00:43
Czy ktos mi moze odpowiedziec na pytanie dlaczego szwedzkie banki
bronia sie przed "pomoca" czyli podlaczeniem do tzw.pomocowego
programu rzadowego?Najpierw wypowiedzial sie jeden bank,ze chyba tej
pomocy nie bedzie potrzebowal,a teraz pozostale gadaja tym samym
glosem,a Min. jest coraz bardziej wkurzony i juz zaczyna im nawet
grozic konsekwencjami.Banki odpowiadaja,ze ECB nie wypowiedzial sie
ile ta pomoc bedzie "kosztowala", czyli jakie warunki tej pomocy
(chodzi o ewentualne blokady w ich rozwoju),a Min twierdzi ,ze to
chodzi o prywatne profity (emerytalne i takie tam) ,ktore moga
stracic i dlatego nie chca "pomocy".A w Stanach sa kolejki do tej
pomocy.Wychodzi na to ,ze probuje sie banki zmusic do wziecia pomocy
wbrew ich woli.To zaczekamy ,czy w Polsce bedzie podobnie.W koncu
tez jest w EU.
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: zapytanie 18.11.08, 00:49
      Ja nie wiem dlaczego, ale podejrzewam. Prawdopodobnie skorzystanie z "pomocy"
      oznacza przeszacowania wewnetrzne i wykazanie strat i koniecznosci odpisow i
      rezerw. To samo jest w USA. Banki ida do FED i biora pozyczki "pod zastaw".
      Jednak zastaw nie oznacza koniecznosci przeszacowania. Co innego, gdyby bank byl
      zmuszony sprzedac zle dlugi. Wtedy kazda sprzedaz ponizej 1$/1$ zmusza bank do
      tworzenia rezerw.
      • tartaczek Re: zapytanie 18.11.08, 01:14
        Dzieki za odpowiedz.Na razie tylko jeden
        bank ,najbardziej "zaangazowany"w krajach baltyckich zgodzil sie na
        pomoc ,ale o tym banku mowilo sie ,ze przesadzil.Reszta jak jeden
        maz sie broni,a min.finansow opowiada o obowiazku bankow wobec
        spoleczenstwa i mowi cos drogich kredytach (spreedy).Volvo zwalnia
        ludzi na potege.Nawet chce doplacac ,jak ktos sam odchodzi.Szwedzi
        unikaja klotni i konfliktu za wszelka cene,wiec takie pyskowki w
        prasie nie sa w ich stylu i napuszczanie spoleczenstwa przeciwko
        bankom swiadczy o desperacji rzadu.Znaczy -"zle sie dzieje w
        panstwie dunskim".
        • vice_versa Re: zapytanie 18.11.08, 05:50
          Witaj,
          Różnica w traktowaniu managementów w EU i USA jest znacząca.

          Podejrzewam też że w USA to jest prosta kwestia: mogło być tak, że w
          Lehmannie się postawili i chcieli negocjować warunki. Każdy następny
          woli dostać gratyfikację. To działa dyscyplinująco na towarzystwo.

          W EU nie mogą sobie na to pozwolić, bo konkurencja nie śpi i nie
          wiadomo kto przejąłby rynek. W USA Ci co decydują o rozwiązaniu
          radykalnym mają 100% pewność, że rynek przejmą sami, a długów płacić
          nie będą. Koszty w zasadzie żadne, wystarczy tylko tych większych
          wierzycieli uspokoić.

          Trochę to pokazuje kto wtopił a kto zyskał. Jednych czeka trudny
          okres, u drugich to już za nimi. To dlatego w USA mówią dziękujemy,
          w EU mówią... brzydko. A taki europejski management traci twarz, w
          zasadzie jest spalony zawodowo. A rząd nie dość, że chce przejąć i
          musi wtopę zadrukować, to jeszcze poleca wycieczkę do Canossy. I
          jeszcze echem po prasie się to odbija.
          • stoje_i_patrze Re: zapytanie 18.11.08, 07:40
            Ciekawe jest to że politycy (w tym Prezydent Francji NS; Zjednoczonego Królestwa
            Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej Pan GBrown i inni) chcą aby banki zaczęły
            pożyczać. Politycy za wszelką cenę chcą aby banki pożyczały - co za czasy
            niesamowite. Dla mnie to chora sytuacja że ktoś każe prywatnemu podmiotowi
            pożyczać i straszy sądem, paszkwilami itd. To prywatna decyzja banków, nie chcą
            nie muszą.
            • slv-net Re: zapytanie 18.11.08, 10:00
              @stoje_i_patrze
              'Dla mnie to chora sytuacja że ktoś każe prywatnemu podmiotowi
              > pożyczać i straszy sądem, paszkwilami itd. To prywatna decyzja banków, nie chcą
              > nie muszą. '

              tylko, ze w/w politycy mowili, ze albo banki beda pozyczac, albo niech nie
              przychodza po pomoc jak maja klopoty - a przychodza. Twoja wypowiedz jest
              wyrwana z kontekstu...

              a co do pozyczania przez banki - ten kryzys glownie polega teraz na tym, ze nie
              ma przeplywu finansowego, nie ma obrotu, jest strach. powinna byc presja na to,
              zeby ulatwiac plynnosc. do tej pory wszysto sie 'krecilo', teraz nagle sie
              calkowicie urwalo. brak plynnosci jest zabojcze. powinno sie pozyczac
              • tartaczek Re: zapytanie 18.11.08, 12:51
                Z tego co ja zrozumialam ,duze szwedzkie banki bronia sie przed
                pomoca,bo nie sa okreslone jasno reguly gry.Dostana teraz pomoc
                (ECB) ,a za jakis czas okaze sie ,ze wlasciciele nie maja nic do
                powiedzenia w kwestii zarzadzania firma.Biorac pod uwage spiskowa
                teore dziejow (mozecie sie smiac)w tym calym kryzysie chodzi
                przypuszczalnie o przejecie wladzy finansowej (a wtedy i
                rzeczywistej)nad swiatem.I dlatego wladze francuskie i angielskie w
                kolko oplataja o kontroli.Oni chca to na sile przeforsowac.Bankom
                wciska sie przymusowa pomoc ,ktorej oni nie chca.To chyba tak jak z
                metodami MFW ,ktory najpierw "pozycza" krajom do nieprzytomnosci ,a
                potem nakazuje im co maja robic(np.powiazanie waluty z dolarem).Jak
                kraj sie burzy,to sie im nagle odcina wszystkie kredyty i kraj
                lezy.Nastepna ich ofiara bedzie Islandia.Juz
                zadeklarowali"pomoc".Wyplaca kase z pozyczek dla wierzycieli ,a kraj
                zostanie polozony na lopatki na pare nastepnych pokolen.
                • vice_versa O różnicach... 18.11.08, 16:12
                  Banki mają dbać o RENTOWNOŚĆ.
                  Politycy chcą dbać o utrzymanie popytu.

                  Politycy europejscy się nauczyli, chcą redystrybuować pieniądz
                  rentownie przez banki kredytem, ale skoro dla banków istnieją
                  bardziej rentowne sposoby inwestowania, to z perspektywy banków
                  rozdawnictwo kredytowe jest nierentowne.
                  I mamy klincz.

                  W warunkach gdy amerykańskie banki trzymają pieniądze w sejfach, po
                  to żeby przejąć taniejące aktywa (u siebie i w państwach bankrutach)
                  co oznacza potencjalne wyższe stopy zwrotu, banki europejskie,
                  powinny robić to samo, żeby konkurować, kupić tanio część tortu, a w
                  przyszłości wykazywać podobne zyski co amerykańcy "konkurenci".

                  W warunkach malejących europejskich stóp i deflacji w USA politycy
                  europejscy polecają działania mniej rentowne, a europejskim
                  bankierom bardziej opłaca się inwestować... w Ameryce i czekać na
                  nadarzające się okazje na świecie.

                  Co skutkowałoby tym, że:
                  a) gotówka europejskich banków centralnych wypływałaby z Europy,
                  zamiast zasypywać deflacyjną dziurę po obniżkach giełd
                  b) Euro traciłoby jeszcze mocniej względem dolara kosztem, podatników
                  c) europejskie rządy w panice musiałyby dodrukować kolejną masę
                  pieniądza i redystrybuować poprzez instytucje państwowe, czyli z
                  założenia nierentownie

                  Tymczasem politykom to jest nie na rękę, bo nie likwiduje
                  przyczyny: zasypania deflacyjnej dziury z parujących giełd...
                  Tak naprawdę i banki i politycy europejscy są między młotem i
                  kowadłem.
                  • slv-net Re: O różnicach... 18.11.08, 16:34
                    ze wszystkim zgoda... tylko w takiej sytuacji jest jak piszesz jestesmy miedzy
                    mlotem a kowadlem, sytuacja sie rozwija, czyli sie dusimy...

                    teoria spiskowa sie rozwija... caly ten 'kryzys' jest po to, zeby przejac tanio
                    inne instytucje i rynki ?
                    • tartaczek Re: O różnicach... 18.11.08, 18:19
                      Dzieki za tlumaczenie,teraz rozumiem wiecej o co tu chodzi z
                      bankami.A jesli chodzi o kryzys ,to moim skromnym zdaniem ,zostal
                      wywolany wlasnie po to ,zeby przejac tanio to co zbanktutuje i co
                      jest warte inwestycji,chocby po trupach.Mam tylko nadzieje,ze nie
                      skonczy sie to wojna.Bo jak wiadomo na kryzysach i wojnie zarabia
                      sie najlepiej.Wiem,ze przycinek nie zgadza sie z tym ,ze to zostalo
                      zaplanowane,ale ja tak wlasnie sadze.Nadmieniam,ze nie jestem ani
                      bankowcem ani ekonomista ,tylko
                      tak mi podpowiada moja babska intuicja.Moim problemem jest teraz
                      wymyslenie miejsca ,gdzie nalezy ewakuowac swoja rodzine w razie
                      rzeczywistego zagrozenia i wyczucie czasu ,kiedy mialoby to
                      nastapic.Ja mieszkam w Skandynawii,ale na tych skalach(malo ziemi
                      uprawnej) to wiele sie nie da wychodowac.Stad masowe emigracje
                      Szwedow w czasach glodu + tradycja do dzis jedzenia kiszonych
                      sledzi.I zgadzam sie z drugiej strony z przycinkiem,ze zloto nie
                      bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia(albo niewielkie),tylko
                      zywnosc.Moze sa to wizje katastroficzne,ale taki czarny scenariusz
                      tez nalezy rozpatrywac.
                      • vice_versa Re: O różnicach... 18.11.08, 19:07
                        tartaczek napisał:

                        >Stad masowe emigracje Szwedow w czasach glodu + tradycja do dzis
                        >jedzenia kiszonych sledzi.

                        I sztokfishu ;0

                        >I zgadzam sie z drugiej strony z przycinkiem,ze zloto nie
                        >bedzie mialo wtedy zadnego znaczenia(albo niewielkie),tylko
                        >zywnosc.Moze sa to wizje katastroficzne,ale taki czarny scenariusz
                        >tez nalezy rozpatrywac.

                        Mam dobrą wiadomość: nie u nas. W Chinach. U nas inlacja będzie
                        oznaczać tylko wzmocnienie się USD. Dlatego też złoto nie wzrośnie
                        aż tak.

                        Ale Weimar:
                        www.manageria.pl/manageria/1,85811,5958147,Kraj_glodujacych_miliarderow.html
                    • vice_versa Re: O różnicach... 18.11.08, 18:41
                      > tylko w takiej sytuacji jest jak piszesz jestesmy miedzy
                      > mlotem a kowadlem, sytuacja sie rozwija, czyli sie dusimy...
                      > teoria spiskowa sie rozwija...

                      Różnica między teorią spiskową a teorią interesu jest taka, że ta
                      pierwasza się brzydko nazywa i zaprzecza tej drugiej, a ta druga
                      nazywa się sensownie i tłumaczy tę pierwszą wink

                      > caly ten 'kryzys' jest po to, zeby
                      > przejac tanio inne instytucje i rynki ?

                      Dokładnie tak.
                      • slv-net Re: O różnicach... 18.11.08, 18:52
                        '> > caly ten 'kryzys' jest po to, zeby
                        > > przejac tanio inne instytucje i rynki ?
                        >
                        > Dokładnie tak.'

                        a myslalem, ze to tylko ja tak wymyslam
                        wiec jaki scenariusz moze sie rysowac ? serio pytam, bo moze ktos madrzejszy
                        powie jak to bedzie wygladalo dalej ? na co sie przygotowac ?

                        rozumiem, ze np z mojego punku widzenia Chinczycy popsuli przez chwile plan, ale
                        cos ucichlo o stymulacyjnym pakiecie Chinskim dla ich gospodarki... ?
                        jaki wplyw na plan mialo wybranie Obamy - zmienia sie rzad w usa itd
                        • tartaczek Re: O różnicach... 18.11.08, 19:44
                          Poprawka ortografii:mialo byc wyhodowac w moim poscie.Ale ciesze
                          sie,ze wreszcie nie jestem odosobniona w moich odczuciach,bo jak
                          probuje rozmawiac z kims o tym w realu (kryzys i nastepstwa),to nie
                          wiedza o czym mowie.Bagatelizuja sprawe w najlepszym wypadku.Albo
                          mi doradzaja,zebym przestala czytac w necie.Nadal radosnie kupuja
                          domy ,zanim sprzedali poprzedni(oba na kredyt)i opieraja sie na
                          opinii bankrutujacych maklerow od nieruchomosci,ze taki swietny dom,
                          to szybko sie sprzeda.A jak sie straci prace, to bedzie tragedia(juz
                          zwalniaja).Ceny nieruchomosci narazie spadly niewiele ,wiec to zaden
                          interes.Mnie moj bank tez namolnie molestuje,zebym koniecznie wziela
                          pozyczke na dom,ktorego nie mam zamiaru kupowac.Przynajmniej nie
                          teraz.Mnie to jakos kojarzy sie z tym,ze tuz przed wybuchem II
                          WS,tez do konca ludzie siedzieli w kawiarenkach i popijali
                          ciasteczka kawa,jak na Tytaniku i nikt w wojne nie wierzyl.To sa
                          wizje katastroficzne i musze sie z nich otrzasnac.Ale najpierw
                          trzeba sie do nich przygotowac jako czarny scenariusz.Najlepiej jak
                          sie da.A jak wyjdzie lepiej ,to sie bedziemy cieszyc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka