polish.ham
18.04.09, 08:47
Historia lubi się powtarzać. Przed większością rewolucji skorumpowane elity
zwalniały się same z podatków, przerzucając ciężar utrzymania państwa (czyli
siebie) na biedaków. Taki podatek ekologiczny, który biedny ma płacić w
wysokości 30 razy większej niż bogaty, to podręcznikowy przykład. Do tego w
Warszawie Bufetowa podnosi kilkadziesiąt razy haracze od nędzarzy handlujących
na chodnikach. No, no. Zawsze, gdy słyszę o takich projektach, wpadam w
osłupienie, ale i jakiś podziw, choć nie bardzo wiem - dla czego - dla
bezczelności, dla głupoty, dla szkodnictwa, czy tylko nieuchronności procesów
historycznych? Ktoś ma inny pomysł?