przycinek.usa
22.12.03, 20:05
Leszek Miller band, czyli człowiek-orkiestra
Życiorys Leszka Millera nie jest typowy dla naszych elit politycznych. W
przeciwieństwie do większości decydentów z lewej czy prawej strony, nie ma
dziedzicznych obciążeń, czyli rodziny uwikłanej we władzę polityczną. Można
śmiało powiedzieć, że utorował sobie drogę na szczyt "tymi ręcamy". I jest to
niewątpliwy plus w jego charakterze.
Internetowa biografia Leszka Millera zawiera minimum informacji. Urodził się
3 lipca 1947 roku w Żyrardowie. Żonaty, wykształcenie wyższe (Wyższa Szkoła
Nauk Społecznych). Poseł I, II i III kadencji, wybrany w łódzkim okręgu
wyborczym z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Nawet w tak krótki biogram
wkradła się nieścisłość. Ale po kolei.
Miller został wychowany w bardzo katolickiej rodzinie. Chodzenie do kościoła
nie było dla niego czystą formalnością, bowiem służył przy ołtarzu do Mszy
św. Związek emocjonalny z Kościołem przewija się zresztą w jego życiu
dwubiegunowo. Opatrzony wszystkimi wymaganymi sakramentami, ze szczególnym
nabożeństwem obchodzi Boże Narodzenie. Dzisiaj, jako dziadek Moniki, zaprasza
do domu św. Dziadka Mroza i przy zapachu naturalnej choinki wsłuchuje się w
kolędy znane z dzieciństwa. Sam nie śpiewa, ponieważ jego rodziny Pan Bóg nie
obdarzył słuchem muzycznym.
Małemu Leszkowi Żyrardów zaoferował jedynie szkołę zawodową, po ukończeniu
której zatrudniony został w Zakładach Przemysłu Lniarskiego. W szkole
zafascynowały go możliwości samorealizacji w Związku Młodzieży
Socjalistycznej, które skutecznie rozwijał w zakładzie pracy. W fabryce był
człowiekiem od wszystkiego, choć zatrudniono go w charakterze elektryka.
Wąska specjalizacja nie odpowiada Millerowi. Służba wojskowa na okręcie
podwodnym "Orlik" kończy okres młodzieńczy Leszka Millera.
Odpowiednio przeszkolony i zindoktrynowany schodzi Miller z trapu "Orlika" w
objęcia Aleksandry i partii. W 1969 roku bierze ślub kościelny i wstępuje do
PZPR. Od tego momentu zaczyna się wyraźna tendencja kreowania własnego
wizerunku, dbania o szczegóły i odpowiednie image. Potrzebuje do tego
wykształcenia. Partia przyjmuje go w poczet słuchaczy Szkoły Nauk Społecznych
przy KC PZPR. Tutaj dostaje się pod skrzydła znanego ideologa, Jerzego
Wiatra. Prawdopodobnie to właśnie profesor Wiatr stał się jego mentorem.
Ukończenie tej uczelni pozwoliło Millerowi wypełnić podstawowy warunek
obejmowania odpowiedzialnych funkcji oraz szczycić się z posiadania wyższego
wykształcenia, choć dyplomy tej szkoły nigdy nie były w naukowej cenie. W
1977 roku Miller zostaje etatowym pracownikiem KC PZPR, co oznacza dla niego
otwarcie drzwi wiodących do korytarzy prawdziwej władzy.
Koniec lat 70. i początek 80. był dla aparatu partyjnego trudnym okresem,
trudno też było znaleźć się w nowym świecie upadku przewodniej siły
zbuntowanego społeczeństwa. Trzydziestoletni Miller wolał przeczekać ten
okres na prowincji, gdzie czołgi nie ścigały konspiratorów. "Młodzieżowiec"
Miler, czując wiatr historii, trzymał się partyjnych rówieśników. A.
Kwaśniewski, J. Szmajdziński i inni "głodne wilczki" PZPR robili przecież
swoje. W 1984 roku Miller zostaje kierownikiem Zespołu d.s. Młodzieży KC
PZPR. Organizuje w tym czasie obozy młodzieżowe na terenie NRD, przyjmując
jednocześnie niemieckich przyjaciół w Polsce. Daje mu to nie tylko poczesne
miejsce w archiwach STASI, ale i pozwala prowadzić w miarę bezpieczną
działalność. W 1986 roku dochrapuje się samodzielnej posady, jaką jest
funkcja I Sekretarza KW w Skierniewicach. Tamże, przy ul. Daszyńskiego 6,
rządzi, dzieli i walczy. Wkrótce dorabia się wiele mówiących przydomków -
Kanclerz, Twardziel, Lis. Teren ma czysty, więc może sobie pozwolić na
postawienie pomnika Bolesława Bieruta. Stan wojenny w Skierniewicach mierzony
był rosnącym znaczeniem w kraju ich I Sekretarza. Kariera Millera nabiera
wtedy niesamowitego rozpędu. W wywiadzie dla "Trybuny Ludu" wzywa młodzież do
globalnej walki klas, a partię do ofensywy. Wkrótce zostaje powołany do
Komitetu Wykonawczego Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, a w 1988
roku na członka, a nawet sekretarza KC PZPR. Od tej chwili Miller może
uczestniczyć w grze na szczytach władzy, a zwłaszcza samemu ustalać reguły
tej gry.
U schyłku PZPR uważano Millera za człowieka M.F. Rakowskiego, ale skłonności
tego ostatniego do komplikowania intelektualnego prostych spraw pozwalają
sądzić, że "Ostatni Sekretarz" był wykorzystywany do celów grupy Millera.
Świadczą o tym wypowiedzi Kwaśniewskiego i Szmajdzińskiego, którzy głośno
domagali się zmian w kierownictwie i programie partii. Z czasem zaczęto ich
nazywać "Ruchem 8 lipca", co tylko zwarło szeregi "młodych". Niespodziewanie
sytuacja w Moskwie im sprzyjała. W lipcu 1988 roku z wizytą do Polski
przyjechał M. Gorbaczow. Gospodarzem jego wizyty w Krakowie był Szmajdziński,
a Miller z Bogdanem Suchodolskim podejmowali Raisę Gorbaczową w Nieborowie.
Przemówienia sejmowe Gorbaczowa i Jaruzelskiego różniły się biegunowo.
Gorbaczow mówił o nowym porządku europejskim, Jaruzelski o rozgorzałym
płomieniu oświecającym drogę siłom postępu. Miller i Szmajdziński, którzy
otwarcie wezwali do zdecydowanej walki młodzieży o przebudowę, byli bardziej
zainteresowani rozmowami z towarzyszącym Gorbaczowowi I Sekretarzem
Komsomołu, Wiktorem Mironienką. Mironienko zadeklarował im daleko idącą
pomoc. Miller nie słuchał już przeboju A. Rosiewicza "Michaił, Michaił", gdyż
sam rozpoczął wielką grę. Co prawda do końca twierdził, że samolikwidacja
partii to żart, ale uczestniczył już w misji budowania nowej partii przez
Jerzego Wiatra. Jeszcze w grudniu 1988 roku, pełniąc obowiązki sekretarza KC,
powołał Sławomira Wiatra (syna Jerzego) na stanowisko kierownika wydziału KC.
Wiatr junior stał się później specjalistą od transferowania pieniędzy jako
udziałowiec w wielu znaczących spółkach. We wrześniu 1988 roku pozycja
Millera jest na tyle silna, że samodzielnie wyznacza nowych sekretarzy KW w
Bydgoszczy, Radomiu, Rzeszowie i Toruniu. Przy Okrągłym Stole przewodniczy
stronie koalicyjno-rządowej w Podzespole d.s. Młodzieży. Nocą 29. stycznia
1990 roku wyprowadzono sztandar PZPR z sali obrad zjazdu, kończąc starą
epokę. Nazajutrz w partii rządzili Kwaśniewski, Szmajdziński i Miller.
Ponadto Miller zdobył pieniądze na uformowanie SdRP i uratowanie "Trybuny
Ludu", pieniądze zwane "moskiewską pożyczką". Nie była to ostatnia jego tajna
misja.
Miller, Jaskiernia, Oleksy, Kwaśniewski i Szmajdziński mieszkają w Warszawie
przy ul. Wiktorii Wiedeńskiej, na osiedlu zwanym przez warszawiaków "Zatoką
Czerwonych Świń". Jeżdżą też razem na wakacje. W lecie 1991 roku Miller z
Kwaśniewskim wybrali się na urlop na Krym, gdzie spotkali się z Gienadijem
Janajewem i Borysem Pugo. Kilka tygodni później Janajew i Pugo stanęli na
czele moskiewskiego puczu. Miller dla dobra partii świadomie narażał się,
uczestnicząc w podobnych przedsięwzięciach. Wiedział jednak, że cierniowa
droga da mu w przyszłości większą władzę. W 1993 roku jedzie z gotówką do
Moskwy oddać "pożyczkę". Sprawa zostaje nagłośniona i trafia do prokuratury.
Millerowi zawieszają immunitet poselski. Na krótko, bo już 19. września 1993
roku wybory zmieniają układ sił w Polsce, a prokuratura umarza śledztwo.
Miller zaś zostaje ministrem pracy i spraw socjalnych. W 1994 roku rewanżuje
się, doprowadzając do wszczęcia przez warszawską prokuraturę śledztwa w
sprawie finansowania "Solidarności" przez zagraniczne ośrodki polityczne.
Powoli, krok po kroku, Miller zagarnia coraz więcej władzy. W styczniu 1996
roku zostaje szefem Urzędu Rady Ministrów. Wtedy niespodziewanie dla
wszystkich wybucha afera szpiegowska z premierem Oleksym roli głównej. Afera
odbija się rykoszetem w Millera. Tygodnik "Wprost" wiąże pseudonimy
agentów "Olina", "Minima" i "Kata", współpracowników rosyjskiego wywiadu, z
nazwiskami Ol