Dodaj do ulubionych

Jutro licytacja ....

04.08.09, 16:29

Tych mieszkan o ktorych pisalem kiedys, co przy okazji okazalo sie
powodem wielkiej burzy smile

Nie wiem czy temat tu przystaje, ale jesli sily wyzsze (szefostwo,
moderatorzy) poblogoslawia, to zdam relacje z imprezy.


Przy okazji...
Zagwozdka: Licytacja jest na zasadzie "buyer's choice". To znaczy-
ten co wygrywa 1 z 6 licytacji wybiera sobie wg. uznania swoje
mieszkanie. Zostaje 5 i licytujemy dalej. Drugi wygrany - drugie
itd. Sa dwa metraze- 145 m.kw i 115 m.kw. Pietra 2, 3 i 4.
Logicznie pierwszy powinien wziac 145 m. na 4 pietrze. Ja zas chce
4 pietro ale mniejsze bo mi sie bardziej podoba....Odpuscic wiec
pierwsze bicie z nadzieje, ze #1 wezmie wysoko to wieksze i bic na
#2? Ryzyko tu jednak jest ze pierwszy wygrany mysli jak ja smile

No i mieszkania od numeru 3 maja juz zastrzezone , ze sprzedajacy
ma 3 dni na odrzucenie oferty, wiec sa oblozone dodatkowym ryzykiem.
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: Jutro licytacja .... 05.08.09, 03:29
      Napisz jak poszlo a na marginesie podpowiem, zebys licytowal jak leci, bo jak
      sie licytuje to co sie chce, to sie to zwykle zle konczy. Bierz jak leci, co
      taniej. Licytuj dwa jak mozesz.
    • ago-ya Re: Jutro licytacja .... 06.08.09, 16:19
      Wszyscy ciekawi jesteśmy jak poszło, albo dobrze i nie masz czasu nic napisać bo
      masz inne sprawy na głowie, albo źle i nie ma o czym pisać. Wszystkich jednak na
      tyle zainteresowałeś tematem smile że wypada postawić tą kropkę nad i.
    • kadi-lak Relcja z aukcji. 06.08.09, 17:05

      Bylo fajnie, nie zaluje wypadu smile

      Tak wiec aukcja odbywa sie w Regency Hyatt, albo Hyatt Regency ,
      nad woda, doslownie obok pasaz handlowo- knajpiany ze stolikami
      metr od Husdonu.....z Manhattanu 12 minut PATH-em i to juz z
      przesiadka. Podroz PATH-em jednakze ma to do siebie, ze czlek
      wysiada z kolejki spragniony. Poniewaz mam ponad godzine, wale do
      baru rozluznic nerwy i zagasic ogniste pragnienie. 3 piwa wchodza
      jak w suchy piasek i juz jestem gotowy do a(u)kcji.
      Rejestracja zaczyna sie o 6 PM, jest dopiero 5.45 wiec wymyslam, ze
      w koncu skoro aukcja jest o 7.00 PM, to przeciez moge sie
      zarejestrowac troche pozniej. Z ta radosna konkluzja smigam powoli
      jeszcze jedno letnie (Summer Ale) ale zimne piwko i w koncu ide.

      Mialem racje, rejestracja to pol minuty, sprawdzaja tylko czy
      pacjenci maja czeki na te 17,500 dolarow co wydaje sie
      najwazniejsze, reszta jest do obejscia. Facet przede mna, Wysoki
      Latynos probuje sie legitymowac karta z Costco, Pomagier Aukcyjny
      leci po Aukcyjnego Managera zeby sprawdzic czy to bedzie OK. Jednak
      to nie przeszlo, chociaz Wysoki Latynos mial te 17 i pol kola przy
      sobie.

      Siadam z przodu, 3 przednie rzedy sa puste. Jak w liceum, gdzie
      Pani Od Anglika plula podczas mowienia .....i kazdy siadal z tylu.
      Dwa rzedy za mna po prawo siedza dwie fajne pannice, takie
      yuppies. Lookam i lookam, mysle zeby sie dosiac i zagaic co, ale
      pannice zaczynaja sie calowac w usta. Odpuszczam.

      Alejka miedzy dwoma stronami kreci sie Chudonoga Chinka, 40 tak
      na oko, moze 38, looknela na mnie, zostawiam graty na stolku i
      podchodze do niej. Usmiecha sie sucho ale przepraszajaco i mowi cos
      w narzeczu, czyli nie gada po naszemu. Odpuszczam .

      Po lewo ode mnie siedzi Klocowaty Polak z Zona, sa bardzo nerwowi.
      Slucham, jednak chyba mowia do siebie po angielsku. Tuz za mna
      siada Hindus Bez Turbanu, mlody tak troche po 20, w garniturku. To
      moze byc gracz. W ogole, na sali jest ze 60% Hindusow W Turbanach,
      25-30 % Chinczykow.....to nowa , sredniklasowa niby-elyta finasowa
      USA?

      Razem naliczylem 240 osob na sali.

      OK, wiec Manager Aukcyjny sie przedstawia i przedstawia swych
      Pomagierow Aukcyjnych i odczytuje terms of Sale. Pomagierow jest 4
      lub 5, kreca sie po sali jak opetani. Pytaja czy pomoc, tylko nikt
      nie wie w czym.
      Lecimy wiec z runda treningowa, by wytlumaczyc o co chodzi w aukcji
      typu Buyer's Choice.
      Na ekranie 3 obiekty do sprzedania: Empire State Building,
      Meadowlansds Arena i Brooklyn Bridge ( po raz 114....). Bijemy,
      chudy Murzym wygrywa, bierze Empire State , aplauz. Druga runda-
      kolega Chudego Murzyna wygrywa, i prosi o Yankee Stadium. Smiech,
      manager Aukcyjny mowi ze YS nie jest obiektem sprzedazy. Kolega
      Chudego Murzyna ...obstaje przy swoim i krzyczy, ze on chce Yankee
      Stadium smile Robi sie wesolo.....aha w przerwach przygrywa na zywo
      kwintet jazzowy, zapomnialem.

      Tak wiec runda muzyki, konczymu trening, Brooklyn Bridge idzie za
      105 mln. dolcow.

      Na przwdziwej aukcji sa dwa obiekty. Dom na ulicy Jacksonowej z 6
      lokalami i dom na ulicy Parkowej z 8, wszystkie puste. Mieszkania
      na Jacksonowej maja po 115 i 145 m. kw., w calej chalupie jest 12
      lokali, 6 juz poszlo do ludzi. Na Parkowej norki po 80 i 85
      metrow, kicha. Dom na Jacksonowej jest nowiutki, ma jeszcze 5
      wolnych miejsc garazowych po 15 kola kazde dla zwyciezow aukcji,
      winde, okna stope od podlogi i prawie do sufitu, centralna klime i
      odkurzacz, marmury i na podlodze bambus. Do PATH 8 minut. Minusy-
      obok jest Murzynski Project. Dom na Parkowej ma 120 lat. Caly
      srodek nowy, jednak 5-cio pietrowy dom ma stare schody tyle ze
      odnowione , sufity niskie i centralna klima idzie odslonietymi
      rurami pod sufitem. Obrzydliwe..... Nie ma garazu, parkingu,
      windy , male boczne okienka kuchenne wychodza na sciane domu obok.
      Plusy- z sypialni widac Manhattan......hehe. Co kto lubi. Aha, do
      PATH z Jacksonowej 8 minut, maks 10, z Parkowej 20-25.

      Ja chce bic jeden z dwoch lokali na Jacksonowej, mysle ze ludziska
      te wlasnie lokalizacje wezma najpierw, dla mnie oczywisty wybor.

      NO I TU SIE GRUBO POMYLILEM.Ale to pozniej.

      Bijemy. Runda 1, kto da 150.... 175....... Manager Aukcyjny
      gulgoce, Pomagierzy Aukcyjni pokazuja paluchami na aktualnego
      najwyzszego wybijacza i wydaja wysoki, gulgocacy dzwiek, co brzmi
      troche jak gdakanie kury a troche jak polskie "mam" ale przez nos.

      250.....275.....300.

      Do akcji ostro ruszaja Zakochane Lesbijki, dopiero przy 300, bija
      sie teraz na smierc i zycie z Chudonoga Chinka. Chudonoga Chinka
      podnosi tylko plkietke, ze bije wyzej i kiwa glowa, ze tak, gdy
      Pomagier pyta czy tyle bedzie OK. Podbitki roznie, po 10, 15, 20.

      375.....400. Zaczynam sie kulic, chyba poglupieli mysle. Oczyma
      duszy widze jak mi sie rozplywa moje mieszkanie 401 na
      Jacskonowej......Pomagierzy Aukcyjni zajmuja dwie pozycje, jedna
      przy Zakochanych Lesbijkach druga przy Chodonogiej Chince.
      Chudonoga teraz juz pisze na swej plakietce numer jaki chce bic i
      wsciekle mach pod nosem Pomagiera, ten wyje cene do Managera.
      Ladnie sie wetnie facet, ktory ja kiedys zapozna te
      Chudonoga.........garstka ryzu i kijem po krzyzu.
      Zakochana Lesbijka reprezentujaca pare wyje 450. Chudonoga maze
      flamastrem 475. Zakochana podbija o piatke, wiec mamy 480.
      Chudonoga rzuca wiec szybko i sprytnie 482,5 . Na to Zakochana
      nerwow szarpie swa dziewczyne i w koncu daja 485 000.
      Koniec ! Manager stuka 3 razy. Zza plecow slysze wysokie,
      wsciekle "foooooook !!!!". Wiec Chudonoga Chinka jedna mowi po
      angielsku .....
      Teraz super ciekawy moment. Co wybiora Zakochane? Stawiam, ze moje
      401 na Jacksonowej, ewentualnie 402 bo wieksze a malzenstwo moze
      rozwojowe ? O dziwo , Zakochane biora .......nore na 5 pietrze na
      Parkowej !!!!! Albo wariatki, mysle, albo ja juz nigdy do konca
      tych naszych USA nie zrozumiem ....za 485 kola plus 10% Buyers
      Premium, razem 533,500 kupila 85 m. kwadratowych. Czyli tyle, ile
      w nieco tylko dalszej okolicy kosztuje duzy dom z dwoma garazami,
      podjazdem, ogrodem i kominkiem. No, i sie dziewczyny zdziwia, jak
      im przyjdzie klunkry wtargac na to 5 pieterko bez windy.
      Walimy runde 2. Chudonoga sapie wsciekle za mna, obserwuje ja katem
      oka, Jezu, komu sie ta baba dostanie kiedys sad
      Chudonoga spiera sie z Hindusem W Turbanie, gosc wyglada na taxi
      drivera, dobrze po 50. Jada, 175, 200,250. Znowu dochodzimy do
      450 ! W miedzczasie i ja krzyknalem dla hecy , chyba 185 ,
      Klocowaty Polak podbil wyzej, tez dla hecy. Chudonoga w koncu bije
      460 a Hindus w Turbanie krzyczy ..."460 and ten" ! Pomagier
      Aukcyjny krzyczy "I got 470", Hindus w Turbanie szarpie go wsciekle
      za lokiec , nie 470 mowi tylko 460 010 smile Zamieszanie, manager mowi
      ze nie podbijamy o 10 dolcow a Turbaniarz, ze niby czemu nie?
      Podbitki nie sa ustalone i on podbija o 10 dolarow i basta. Olewa
      to. O dziwo, akceptuja podbitke , ale Chodonoga juz tego nie
      wytrzymuje. Pisze cos, Pomagier wrzeszczy "I got 490!" i Chude
      Nozki drepca do stolika sfinalizowac zakup. W miedzyczasie
      Zakochane Lesbijki juz prawie zakonczyly papierkowa robote,
      trzymaja sie za raczki, wymieniaja przelotne pocalunki. Oj, bedzie
      sie dzialo tej nocy !
      Ale, o co tak bila sie Chudonoga ??? Nie werze oczom i uszom- ona
      tez bierze norke na Pakowej !!! Tuz pod Zakochanymi Lesbijkami.
      No i nie bede tu dalej nudzil, ale wyszlo tak, ze pod mlotek poszla
      najpierw cala buda na Parkowej ! 8 lokali sprzedanych, ostatni na
      parterze za 375 000. Nikt nie wzial nic na Jacksonowej, wiec
      niejako naturalnie ustalil sie pierwszy etap licytacji. Gra band,
      minuta przerwy i chcial nie chcial, bierzemy sie za moj dom.
      Nadzieje rosna, chociaz ani mysle dawac 350 kola (?) za to moje
      marzenie.
      Stukamy wiec Jacksonowa.....poce sie troszke znow. Idzie numer 1. Z
      trudem przebija 200, podbijam z Klocowatym Polakiem, rzuca mi
      ciezkie sp
      • kadi-lak Re: Relcja z aukcji. 06.08.09, 17:21

        Stukamy wiec Jacksonowa.....poce sie troszke znow. Idzie numer 1. Z
        trudem przebija 200, podbijam z Klocowatym Polakiem, rzuca mi
        ciezkie spojrzenia. Wlacza sie tem mlody Hindus bez Turbanu, ale
        jakis malo przekonany jest. Odpadam przy 260, dziekuje, postoje,
        nie po to tu przyszedlam tylko po super okazje. W koncu jest 6
        lokali. Pierwszy bierze Hindus w Turbanie za 290. I racja, bedzie
        mial gdzie trzymac taksowke, bo Jacksonowa ma garaze przeciez.
        Wybiera 402 , super, moje dalej wolne.Drugie bicie 285 i pada moj
        401.Znow przebilem cos tam do 250.....OK, teraz juz bez zartow,
        chce stad wyjsc z kwatera. Zostala jedna....
        W tym momencie dosada sie do mnie Potargana Pani, kolo 50-ki, pyta
        szybko co i jak, looka na tablice i widzi ze "idzie" Jacksonowa.
        Good, mowi, i tyle.Troche mi nerwowo bo widze ze dziadowka nie
        jest. No i teraz najwazniejsze, zanim zaczniemy bic, Potargana
        rzuca, ze sie spoznila bo jej sie zamarzylo jeszcze ostatni raz
        looknac na te chate na Jacksonowej....no i potem miala problem
        trafic na aukcje. Glupio, mysle, mogla przepuscic okazje.Przerwa,
        bandzik przygrywa troche ....... Potargana tymczasem pyta, czy ja
        tam bylem. Gdzie, na Jacksonowej, pewnie ze bylem, dwa tygodnie
        temu, co sie kobito dziwnie pytasz . Potargana kiwa glowa i mowi,
        ze po pierwsze, dzis cala ulica pod woda, bo Jacksonowa jest
        ponizej poziomu rzeki i kazda ulewa to zalewka do kolan a po
        drugie, ktos w nocy rozwalil cegla wszystkie okna na 2 i 3
        pietrze..........baba nie wie, jaka moja sytuacja i co bije, wiec
        sobie mysle ze chyba nie zalewa kitu??? Mieszkania ida "as is" wiec
        kupiec musi sobie od razu wstawic nowe okna ? Tak wychodzi.
        Mimowolnie jakos patrze na Klocowatego... no, no , nie, bez
        stereotypow.....
        Ta woda tak mnie zbila z pantalyku, ze obojetnie slucham jak mi
        wykupuja 301. Zostalo 201 i 202, mysle o tych pi....nych oknach i
        widze oczyma duszy ten Murzynski Project i moje okno 2 metry nad
        ziemia. Nie, mysle, widocznie New Jersey nie pisane mi.
        Dziekuje Potaganej za wiadomosc , proponuje drinka w barze,
        Poragana obciaga sweterek i usmiecha sie z zaklopotaniem , mowi ze
        dziekuje ale nie moze. To i lepiej.

        Tak wiec nie kupilem norki, nastepnym razem to lepiej sie
        przygotuje, dzien przed aukcja......no, sprzwdze czy szyby cale smile)
        i popytam sasiadow, ile czasu zajmuje im doplyniecie lodka do
        subwayu, metra, PATH-u I zaczne jednak od lokalizacji a nie od tego
        ze super bambus na podlodze.

        Ah...no i jeszcze to- oczywiscie , najpozniej w weekend kupcy
        poleca ogladac swe nabytki. Ciekawe, czy wiedza , ze w ich
        lokalach nie ma szyb i ze musza do domku jak Chrystus przejsc po
        wodzie? Bo ze maja 7 dni na bezbolesne wycofanie sie z zakupu, to
        chyba wiedza....? Majac zakopana w glowie info od Potarganej Pani
        zostawilem Pomocnikowi Aukcyjnemu swoj numer telefonu i e-mail, do
        czego zreszta zachecal tekst na odwrocie plakietki do licytowania.
        Ano, zobaczymy. Moze to jeszcze nie koniec.
        • jaerk Re: Relcja z aukcji. 06.08.09, 21:36
          fajna ta relacja. może zostanie pan zawodowym uczestnikiem takich aukcji - i będzie pan pisał bloga o takich licytacjachwink. pozdr
        • dirloff Do kadi-laka... 07.08.09, 00:27
          Kadi, jak już pisałem w poprzednim Twoim wątku o "piwnym szczycie" w Białym
          Domu, tak teraz to powtórzę. Relacja jest świetna. Ma takie dobre, reporterskie
          zacięcie. Z jednej strony merytoryka i spotrzeżenia względem obecnej Ameryki,
          natomiast z drugiej lekki, humorystyczny styl, z obyczajową satyrą. To lubię, to
          cenię. Jak to ujął mój poprzednik, powinieneś i pisz więcej. W tym stylu
          właśnie. Krótkie, acz treściwe i humorystyczne relacje. O Stanach, ludziach,
          gosp. amerykańskiej ad 2009. Mógłbyś załozyć bloga, jeżeli byś regularnie
          umieszczał tam tożsame wpisy, naprawdę. Te Twoje utarczki i wzajemne
          przygryzywanie sobie z innymi forumowiczami były tylko marnowaniem czasu,
          energii - jak to teraz widać - dobrego, reporterskiego stylu. Taką relację
          spokojnie mogłaby opublikować GW, Rzepa czy Dziennik. Zatem, kontynuuj...
          • przycinek.usa Re: Do kadi-laka... 07.08.09, 03:47
            Tu jest wiecej takich, ktorym proponowano blogi. Bloga to nawet za pieniadze nie
            warto otwierac. Kadilak, dziekujemy za doskonaly opis.
            Szkoda ze sie nie udalo. Moze za nastepnym razem.

            Nie martw sie - stopy pojda dalej w gore i kupisz jeszcze taniej.
          • kadi-lak Do dirloffa 07.08.09, 14:21
            Dzieki za komentarz i komplement.....jak mawia moj kuzyn- redaktor
            jednej z poczytnych polskich gazet, najtrudniejsza czesc pisania
            czegokolwiek, to znalezienie dobrego tematu, reszta to drobiazg.
            Czasem podrzucam mu cos tam do papierowego wydania, ale nie za
            czesto, no bo znow- trzeba miec dobry temat a on w redakcji
            sportowej, ja zas w tej branzy nie siedze smile

            Niestety kompletnie nie wiem jak wyglada sprawa z blogami, rozejrze
            sie kiedys jak to z tym jest.

            Od dawna chodzi za mna jeden temat, ciezki nawet dla mnie. Bardzo
            trudno zdobyc info, to skrzetnie ukrywany, wsydliwy rozdzial
            historii i wspoczesnosci NYC..... To nie bedzie jednak raczej nic
            co by nawet z daleka przystawalo do tematyki PiG, wiec moze jednak
            blog ?
            • dirloff Re: Do dirloffa 07.08.09, 22:29
              > Dzieki za komentarz i komplement.....jak mawia moj kuzyn- redaktor
              > jednej z poczytnych polskich gazet, najtrudniejsza czesc pisania
              > czegokolwiek, to znalezienie dobrego tematu, reszta to drobiazg.
              > Czasem podrzucam mu cos tam do papierowego wydania, ale nie za
              > czesto, no bo znow- trzeba miec dobry temat a on w redakcji
              > sportowej, ja zas w tej branzy nie siedze smile

              Tu się z Tobą całkowicie nie zgodzę. W czym? W samy sednie sprawy, hehe. Otóż
              sam dobry materiał to tylko połowa sukcesu, a aby ten był pełny, potrzebny jest
              także dobry warsztat dziennikarski, reporterski, oraz dobre pióro, styl
              literacki. To jak w gotowaniu czy myślistwie. Cóż z tego, że widzisz dorodnego
              jelenia szlachetnego, skoro nie masz umiejętności łowieckich i strzeleckich? Nie
              podejdziesz go i nie położysz jednym celnym strzałem na komorę sercową. Narobisz
              tylko hałasu i spłoszysz. Idzmy dalej. Masz już tę dziczyznę, lecz... masz dwie
              lewe ręce do kuchni, do tego nie masz smaku i gustu. Przygotujesz dobry posiłek?
              Jak? Trzeba również mieć wiedzę i umiejętności. Najpierw marynata, póżniej
              kruszenie, następnie przyprawianie, kolejno samo juz pieczenie, dalej robienie
              właściwego sosu, a na końcu przyszykowanie dodatków do jeleniny. W
              dziennikarstwie, zwłaszcza reporterskim, jest podobnie, a Twój kuzyn, jako już
              zmanierowana branżowa wyga, widzi tylko jedną stronę monety.


              > Niestety kompletnie nie wiem jak wyglada sprawa z blogami, rozejrze
              > sie kiedys jak to z tym jest.


              Zatem spróbuję coś wyjaśnić, doradzić. Obecnie już funcjonują tzw. gotowce dla
              blogerów, tzn. przeznaczone wyłącznie na blogi strony, z gotowymi już i w miarę
              łatwymi w obróce formatami, kartuszami blogów. Bloger musi tylko wybrać skókę,
              kolorystykę, styl czcionki i zależnie od potrzeby i woli, wklejasz obrazujące
              bloga czy dany wpis zdjęcia, grafiki, tabelki czy dokumenty. Masz spory wybór
              przeznaczonych ku temu stron. Choćby blox.pl z Gazety.pl. Masz alternatywę dla
              michnikowszczyzny, znany zapewne Ci blogerski serwis Salon24.pl. Tam publikują
              już setki osób, w tym sporo znanych prawicowych, anty-adasiowych dziennikarzy.
              Janke, bracia Karnowcy, osławiona Kataryna, wielu innych. Masz też popularny
              blogspot.com. Wybór jest ogromny, a te specjalistyczne serwisy blogerskie wielce
              ułatwiające pracę.


              > Od dawna chodzi za mna jeden temat, ciezki nawet dla mnie. Bardzo
              > trudno zdobyc info, to skrzetnie ukrywany, wsydliwy rozdzial
              > historii i wspoczesnosci NYC..... To nie bedzie jednak raczej nic
              > co by nawet z daleka przystawalo do tematyki PiG, wiec moze jednak
              > blog ?

              Zaciekawiłeś mnie. Mógłbyś przynajmniej zasygnalizować tematykę? Być może jest
              jednak pokrewna temu forum?smile
              • kadi-lak Temat 10.08.09, 14:26
                Dzieki za info o blogach, przygladam sie sprawie smile

                > Zaciekawiłeś mnie. Mógłbyś przynajmniej zasygnalizować tematykę?
                Być może jest
                > jednak pokrewna temu forum?smile


                Sprawa m sie tak:
                Kazdy chyba wie co to jest Ellis Island w NY......miliony
                imigrantow, lepsze zycie, muzeum, National Monument , all that
                shit, blah , blah, blah...
                Otoz, jak spojrzysz na mape NY, to po drugiej stronie 5 borougs,
                juz na LI Sound, najblizej geograficznie Bronxu lezy zupelnie
                inna wyspa. Nazywa sie to Hart Island i od dawna chce sie tam
                dostac, oczywiscie nie na stale smile Przegapilem ostatatni otwarty
                dla publicznosci tour w 2000.
                To najwiekszy miejski cmentarz nie tylko chyba w NY, ale kto wie
                czy nie w USA. 800 000 luda, a moze duzo wiecej.
                Przez Ellis Island imigranci przyjezdzali, przez Hart island
                wyjezdzali, na tamten swiat.
                Osobiscie bylem przekonany, ze ten cmentarz juz nie dziala, od lat
                50. Wrong ! Dziala, jak najbardziej. DAlej chowa sie ludzi w
                praktycznie anonimowych, masowych grobach.

                To fragmenty z Wiki:

                en.wikipedia.org/wiki/Hart's_Island
                Zwroc uwage, ze miejsce jest wstydliwie zamkniete dla publiki,
                odwiedzajacych, prasy, TV. Zarzadza tym Departament Wieziennictwa.
                Aby wjechac, trzeba miec pozwolenstwo wydane w oparciu o to, ze
                ktos z rodziny tam lezy, w tych rzedach po 20 i 5 "do gory". Malo
                tego, miejsce na City Island, z ktorego odplywa prom rowniez jest
                odizolowane.
                Ostatnio otworzylo sie okienko dla mnie- kolezanka z pracy ma
                kuzyna, ktrory pracuje w Dept. of Corrections. Nie wiem czy bedzie
                cos mogl zadzialac, na razie sie z nia troche "zaprzyjazniam",
                pozniej zapytam. Pojechac tam to jedno, zajrzec to tych archiwow i
                rekordow i poszeprac do woli, to drugie.
    • dorota_3 Więc co z tym kryzysem 07.08.09, 18:51

      w nieruchomościach? Bo z tego, co opisałeś, to kryzysu nie ma. Takie
      ceny na mieszkania w 120-letnim domu bez windy, garażu, parkingu
      etc. ???

      Przyłączam się do zachęty Dirloffa. Powinienieś pisywać regularniej;
      masz co i nie zanudzisz czytelników. Ale mała prośba - nie o Polsce.
      • kadi-lak Re: Więc co z tym kryzysem 07.08.09, 19:19
        hhehe...urok aukcji !!!!
        Ten developer sprzedawal swe mieszkania od ponad poltora
        roku....jeden budynek 12 sztuk, drugi 8. Sprzedal w obu razem 6.
        We srode puscil cala reszte, czy jest zadowolony z ceny- watpie.
        Budowal zapewne "na chama", w najwiekszym szczycie i liczyl na nie
        wiem co. W koncu te mieszkania mialy umowna cene przy wystawieniu
        na rynek od 490 000 do 650 000.
        Dzis jest chyba szczesliwy, ze ma to z glowy....
        A to ze poszla ta stara buda to sam sie mocno dziwie, ale coraz
        czesciej widze, ze ludzie sa kompletnie nieracjonalni przy duzych
        zakupach (penny wise, pound foolish .....) kupia gowniane
        mieszkanie za krocie bo z okna widac czubek Empire Stare Building,
        a po rzodkiewke leca do innego sklepu pol kilometra, bo taniej .
        • dirloff Re: Więc co z tym kryzysem 07.08.09, 22:46
          Coś mnie po pewnym czasie zastanowiło, coś jakby wynikającego z Twojej relacji z
          owej aukcji. Oczywiście, poruszamy się w regionie Nowego Jorku, New Jersey i
          okolic, dlatego pytając mam na myśli przede wszystkim problem w aspekcie tych
          miejsc. NYC to prawdziwa kosmopolityczna metropolia, zasysająca z całego globy
          kapitał intelekturalny, ludzki i pieniężny, jednocześnie promieniujący tym samym
          zarówno na całe Stany jak i świat. Mam na myśli tu kwestię imigrantów, zwłaszcza
          tych przybywających z Azji, z Chin oraz Indii. Czyli z nabierających sił nowych
          potęg, które są cywilizacji anglosaskiej obce kulturowo, jednak obecnie znacznie
          na anglosaskie USA wpływają. Chiński kapitał lokowany w amer. papiery dłużne,
          chińscy studenci masowo zdobywający wiedzę i umiejętności na amer. uczelniach
          technicznych. Hinduscy kupcy, handlarze, biznesmeni, czy stereotypowi już w
          kinematografii hinduscy lekarze, etc., etc. Opisując tę aukcję dawałeś do
          żrozumienia, że przedstawiciele tychże dwóch nacji są wręcz nadreprezentatywni.
          Czy może odniosłem błędne wrażenie? Jak wygląda sprawa imigracji, rozwoju,
          bogacenia się, wpływów politycznych oraz czynnika demograficznego tych dwóch
          narodów względem Amerykanów anglosaskiego pochodzenia, czyli tzw. WASPów? Czy
          można te obie nacje jakoś ustosunkować względem narastającego zywiołu
          murzyńsko-latynoskiego?
          Przycinka oraz innych "tamtejszych" forumowiczów również prosiłbym o wypowiedż w
          tej kwestii. Jakie są wasze spostrzeżenia?
    • mcov dobry reportaz :-) 09.08.09, 02:42
      dzieki
    • dorota_3 Off topic 10.08.09, 09:43

      ale pomyślałam, że może Cię to zainteresować. Facet, którego masz w
      stopce (nie, nie Michnik smile ) w Rzepie sie ostatnio wypowiadał:
      www.rp.pl/artykul/61991,346022_Lech_Kaczynski_to_mistrz_zlych_wyborow.html

      Między wierszami relacja z wewnętrznej walki w PIS, warte uwagi.
      • kadi-lak Re: Off topic 10.08.09, 14:53
        HoHo, Dorota , to chyba jednak nie do mnie , ten topic co jest
        off? smile

        Czy to Nie Ty napisalas:

        Powinienieś pisywać (...) Ale mała prośba - nie o Polsce.

        Przeczytac sobie ten wywiad jednak pozwolilem glownie dlatego ze
        traktuje rowniez o stosunkach polsko- niemieckich. Jest to dla mnie
        cos, czego ja juz kompletnie nie rozumiem ( a z Wolnego Miastam
        jest smile i mimo ze staram sie sledzic sprawy polskie i europejskie w
        miare mozliwosci.
        Te teksty o wykopywaniu mediow , ziemi, bankow, firm germanizowaniu
        kogos tam.
        O co tu chodzi? I to nie tylko w tej publikacji, temat przewija sie
        caly czas. Przeciez to wszystko jest w jawnej sprzecznosci z idea
        jednej Europy? Glosowaliscie za akcesja do EU, toc przeciez UE to
        nie tylko strumien kasy plynacy w jedna strone, prawda?
        Jasne, ze jesli to sie bedzie komus oplaca i bedzie to zgodne z
        prawem to beda kupowac to popadnie. O czym tu w ogole dyskutowac ?
        Te ziemie co mi jeszcze w PL zostala, bez zmruzenia okiem i
        legalnie opyle Niemcowi jesli bedzie chetny i nigdy nie bede mial
        zadnych oporow z tego ze to Niemiec.


        "Myśli pan, że gdyby przemysł został w rękach państwowych, te
        ogromne, fatalnie zarządzane fabryki, byłoby świetnie?

        A kto twierdzi, że byłyby być fatalnie zarządzane? Przecież
        mieliśmy wielu dobrych fachowców, można też było przyciągnąć
        patriotycznych biznesmenów z Polonii."

        Najlepiej byloby ich zlapac w tzw. pulapke paszportowa smile hehe.
        • dorota_3 Re: Off topic 11.08.09, 09:35

          No mam pewien problem z odniesieniem się do poglądów tego Pana. Z
          jednej strony serdecznie nie znosze środowiska, z którym jest
          związany, ale z drugiej - z częścią rzeczy o których tu pisze, nie
          sposób się nie zgodzić...

          Kiedyś miałam taki pogląd na sprzedaż spółek SP, banków, ziemi etc.
          że to jest obojętne komu się sprzeda, że decydujące jest, kto tworzy
          prawo w Polsce. Inaczej mówiąc - póki zachowujemy suwerenność w
          tworzeniu prawa (nieco ograniczoną oczywiście przez wejście do UE)
          póty to i tak my wyznaczamy prawne reguły gry i narodowość własności
          jest obojętna.
          Przez kryzys zaczynam zmieniać zdanie - to jednak nie jest
          obojętne gdzie np jest umiejscowiona centrala grupy bankowej, która
          może wyciągnąć kapitały z naszego systemu, żeby ratować swoją
          gospodarkę. Teza o suwerenności okazała sie naiwna.

          Dlatego akurat te zastrzeżenia Nowaka rozumiem. Inna sprawa, że dla
          sprzedaży "sreber rodowych" alternatywy nasz rząd przedstawić nie
          potrafi i to jest pewnie nieuniknione.
          • kadi-lak Re: Off topic 11.08.09, 15:19
            dorota_3 napisała:

            - to jednak nie jest
            > obojętne gdzie np jest umiejscowiona centrala grupy bankowej,
            która
            > może wyciągnąć kapitały z naszego systemu, żeby ratować swoją
            > gospodarkę. Teza o suwerenności okazała sie naiwna.
            >


            Tu prawdopodobie bedziesz miec wiec problem. Cos mi sie wydaje ze
            w takim ogromnym konglomeracie jak UE po prostu ,jak w przyrodzie
            dzikiej, rzadzic zacznie zwyczajnie prawo silniejszego. Oczywiscie
            nie w sensie militarnym....ale po prostu silniejsze ekonomicznie (
            i nie tylko) grupy beda miec wieksze w wplywy, inne mniejsze.
            Wciagna slabych przyslowiowym nosem, policz ile masz w okolicy
            francuskich i niemieckich supermarketow, a potem policz polskie w
            Berlinie albo Paryzu. Zreszta to margines, nie musze Ci tlumaczyc
            ze to tylko wierzcholek gory lodowej. Handluje sie mediami,
            bankami, firmami ubezpieczeniowymi i wszystkim co sie da.

            Z tym trzeba sie bylo liczyc idac do urm w trakcie referendum, ale
            kto myslal wtedy tak daleko naprzod, cale trzy albo i piec lat?
          • leny20-4-7 Re: Off topic 11.08.09, 15:22
            doroto,

            nie jestem adwokatem ojca dyrektora i jego srodowiska, bo stac ich na lepszych,
            ale wedlug mnie czesto sa oni skreslani a priori jako ci "staromodni,
            niewyksztalceni, zakompleksieni, "niepostepowi" - ktorych nie "znosimy" bo sa
            nam swiatopogladowo obcy.

            zerknij tu: www.youtube.com/watch?v=ZshQjRjZ5Nw&feature=related w
            czesciach do obejrzenia calosc, ciekawe kwestie sa poruszane.

            a sama zoabczysz ze "ojcu" nie mozna odmowic ze jest, przepraszam za wyrazenie,
            "diabelsko" lebskim facetem! biznesowo to w pewnym sensie czlowiek ktory odniosl
            sukces.

            ad sprzedazy sreber rodowych i alternatywy...wszyscy tu zgromadzeni ( wieszkosc)
            zdaje sobie sprawe z problemow z budzetem na najblizsze 2-3 lata. w tej chwili
            wydaje sie ze alternatywy brak - moze poza goroaca modlitwa o CUD ( premier ma
            doswiadczenie niby w cudach - to taki zart nei na miejscu)

            moze ktos z nas ma jakie sprzemsylenie GDZIE ZNALEZC RZAD ma srodki?

            pozdro

            • deluc Pieniądze są ... tylko nikt ich nie wyciągnie 11.08.09, 19:56
              > moze ktos z nas ma jakie sprzemsylenie GDZIE ZNALEZC RZAD ma srodki?
              >
              > pozdro
              >

              1)Lekarze i prawnicy - nie ewidencjonują przychodów - sytuację poprawiło
              bywprowadzenie kas fiskalnych

              2)Praktyka przymykania oka na wzbogacenie nie mające podstaw w oficjalnych
              dochodach podatników przez Urzędy Skarbowe - słyszałem o takim oto przypadku, że
              ktoś pracujący na państwowej posadzie wybudował willę na wprost US - reakcja? -
              brak - z drugiej strony US potrafi przypieprzyć mandat na paręset złotych za
              brak wydanego paragonu. W niektórych US śmierdzi korupcją na milę, ale kogo to
              obchodzi?

              3)Jak to np. jest ze taki Stokłosa zdołał przepisać większość majątku na żonę
              przed aresztowaniem? Dlaczego nie zaczyna się od pieniędzy? Przecież skarb
              państwa nagminnie traci na całym pieprzonym śledztwie, procesie i wyroku w
              sprawach majątkowych - to wszystko po prostu kosztuje (łącznie z wiktem w
              więzieniu) - a zagarnięte pieniądze znikają a po części trafiają na opłacenie
              procesu. Paranoja.

              4)KK (w osobie urzędników) - nikt nie wie ile ma, a państwo do niego dopłaca -
              skala "ssania" też nie jest do końca znana - generuje nieopodatkowane przychody
              - robi przekręty śmierdzące na milę - faktycznie bezkarny

              5)KRUS

              6)Emerytury mundurowe

              7)Znowu US - kontrola w dużych zagranicznych firmach - część spółek-córek ma
              bardzo niską zyskowność, albo wręcz wychodzi tylko na zero - tak od lat

              8)Farmaceutyka - wydaje mi się że tu tracimy duże pieniądze - tu śmierdzi: NFZ,
              MZ, lekarze, firmy ...
    • kadi-lak Ciekawostka- follow up. 24.09.09, 15:22

      Wczoraj dostalem e-maila z domu aukcyjnego, trzy mieskznia sa z
      powrotem na rynku smile Poniewaz minelo ponad 6 tygodni od aukcji,
      zakladam ze kandydaci po prostu nie dostali finansowania...bo na
      oficjalne wycofanie sie bylo tylko 7 dni.
      Wszystkie 3 w tym drozszym budynku, ktory mnie wtedy w ogole nie
      interesowal, ale nie wykluczam ze teraz sie zainteresuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka