Dodaj do ulubionych

Z cyklu: mity polskie, cz. 4

06.09.13, 15:23
Ad. 5: obrona Częstochowy - jak to naprawdę było?
To kolejny mit, który pokutuje od paruset lat. Tymczasem… żadnej obrony Częstochowy (a właściwie Jasnej Góry) w ogóle nie było! Ściślej biorąc, chodziło o nic nieznaczący incydent rozpropagowany parę lat później w bliżej nieokreślonych celach, a potem, świadomie bądź nie, umocniony przez Sienkiewicza. Tymczasem prawda jest taka, że ksiądz przeor Kordecki, wzorem ogólnopolskim, przyjął protekcję szwedzką, na co otrzymał dokument zwany salwagwardia, który miał chronić przed grabieżami i rekwizycjami. Tymczasem Szwedzi w listopadzie 1655 zażądali wpuszczenia swojej załogi. Motyw był dość jasny: ponieważ Jasna Góra znajdowała się blisko granicy śląskiej, chcieli utrudnić znoszenie się Jana Kazimierza będącego na wygnaniu ze swoimi zwolennikami w kraju. Paulini twardo odmawiali, dochodziło więc, i owszem, do wymiany ognia, wycieczek obrońców, ale głównie pertraktacji. Ponieważ szwedzki gen. Miller otrzymał wezwanie do Prus od króla Karola Gustawa, 27. grudnia zwinął oblężenie. Ot i tyle. W propagandzie po Potopie owo zdarzenie urosło do wymiaru punktu zwrotnego w wojnie. Ale gdyby nawet przyjąć, że to nie mit, lecz że rzeczywiście tak było, to – jak słusznie zwraca uwagę Jasienica – żaden to tytuł do chwały, wręcz przeciwnie: ciężkie oskarżenie pod adresem Kościoła. Główną bolączką dawnej Polski, zwłaszcza w wieku XVII i XVIII, była szczupłość skarbu, co z kolei rzutowało na bardzo ograniczone możliwości obronne i to mimo niemałego potencjału ludnościowego, czyli – mówiąc językiem współczesnym – możliwości mobilizacyjnych. Stary, jeszcze z czasów Kazimierza Wielkiego system skarbowy po prostu był niewydolny. W dodatku coraz częściej dochodziło do zrywania sejmów, jak zimą 1654 r. w obliczu właśnie toczącej się wojny z Rosją. Szlachta nie była skora do uchwalania podatków nadzwyczajnych, a jeśli nawet do tego doszło, to pieniądze nadchodziły powoli. Owszem, częstą praktyką było wystawianie przez różnych magnatów, własnym sumptem, całych chorągwi, czy nawet pułków (przykładowo, wyprawa wiedeńska kosztowała króla Jana III Sobieskiego pół miliona złotych wyasygnowanych z własnej szkatuły; dla porównania: budżet roczny RP wynosił wtedy ok. 5,5 mln zł), czyniły tak też miasta, zwłaszcza bogatsze, jak Lwów czy Gdańsk, ale to była kropla w morzu. Tymczasem kler był w ogóle zwolniony z obciążeń podatkowych, co oznacza, że nie ponosił ciężarów obronności kraju. Zdarzało się jedynie to, że pod naciskiem szlachty deklarował tzw. „subsidium charitativum", czyli dobrowolny datek, rzecz jasna w wysokości niewspółmiernej do majątku będącego w posiadaniu tego największego właściciela ziemskiego. To, czy te środki faktycznie wpływały do skarbu, to już zupełnie inna kwestia, podobnie jak w przypadku obiecywanych wielokrotnie subsydiów z Rzymu, np. na wojny z Turcją. Za to, gdy chodziło o ochronę własnego stanu posiadania, jak u schyłku roku 1655 w Częstochowie, kościół było stać na zakup artylerii z amunicją do niej, zaciąg artylerzystów, lepszych niż mieli Szwedzi, oraz piechoty najemnej.
Innym przykładem niech będzie ufundowany w 1648 r. przez Kazimierza Leona Sapiehę erem kartuzów w Berezie (miejscu bardziej znanym z zupełnie innych czasów i innych powodów). Była to prawdziwa twierdza, wzniesiona jakby na czas – powstanie Chmielnickiego. Szkoda tylko, że powstała w zupełnym ustroniu, miast choćby na którymś ze szlaków tatarskich (czarny, kuczmański, wołoski itd.).
Obserwuj wątek
    • jeepwdyzlu Częstochowa 06.09.13, 18:00
      cały ten konflikt był błędem
      Szwecja - czego nasze elity nie dostrzegły - była naszym naturalnym sprzymierzeńcem. Błędy popełniliśmy jeszcze w XVI wieku wdając się w kompletnie bezsensowny spór dynastyczny - podkręcany przez Kościół.
      Daliśmy się ograć jak małe dzieci...
      Gdzie byłaby dziś Rosja gdyby Szwecja - wraz z Turcją - była naszym sojusznikiem?
      jeep
      • gandalph Właśnie... 28.09.13, 15:59
        A przecież już w czasach Zygmunta Augusta Polska i Szwecja były sprzymierzone w związku z wojną w Inflantach (przeciwko Moskwie i Danii).
        Wybór Zygmunta Wazy, Jagiellona po kądzieli, zdawał się być dobrym wyborem. Tymczasem kanclerz Zamoyski zmienił zdanie już po pierwszej rozmowie z królem-elektem. I niestety miał rację! Najwidoczniej zawiodło rozpoznanie "terenu".
    • grba #1 28.09.13, 16:31
      Dla rozjaśnienia między uszami kilka informacji:

      Nr 1

      KONFEDERACJA TYSZOWIECKA
      Niech świat nie wierzy i nikt tego nawet nie przypuszcza, że sławny naród Polski
      ponętnymi wiarołomnego Pana obietnicami złudzony, odpadł kiedyś od swego wolnymi
      głosami wybranego Króla. Jawną jest rzeczą, że tak Najjaśniejszy Król jak i Stan
      rycerski wspólnymi nieszczęściami uciśnieni, do tej konieczności przywiedzeni
      zostali, iż przy napadzie wojsk sprzysiężonych na zagładę Rzeczypospolitej
      nieprzyjaciół, Jego Król. Mość musiał z Królestwa uchodzić, a Stan rycerski
      zezwolić na opiekę Króla Szwedzkiego, któremu według danego na piśmie
      zobowiązania należało we wszystkim wiary dotrzymywać, jeżeli on pierwszy takowej
      nie złamie. Lecz gdy się zastanowimy, jako bez żadnego z naszej strony powodu do
      wojny, nie zważając na rozejm przez Władysława IV, śp. Króla Polskiego w
      Sztumdorfie z Królem Szwedzkim uczyniony. Rzeczpospolitą zbrojnie najechał; a
      chociaż prawie już przez całe wojsko i prawie wszystkie Województwa jako
      protektor został powitany i wszelką opiekę, jako też zachowanie świętej
      katolickiej Wiary przyobiecał, pomimo tego jednak zaczął w krótkim czasie
      wszystko podstępnie obalać pod chytrym pozorem opieki. Pozwala swemu wojsku
      pustoszyć włości Rzeczypospolitej, dwory szlachty rabować i zupełnie niszczyć,
      szlachtę i innych obciąża niesprawiedliwymi i większymi nad dochód poborami i
      bez żadnej uchwały sejmowej podług swej własnej woli każe sobie takowe w krótkim
      czasie składać. Obala wszystkie urzędy i sądy tak duchowne jak świeckie, oparte
      na dawnych i publicznych zwyczajach, a władzę nad nimi oddaje cudzoziemskim
      gubernatorom, nie znającym naszych praw i ojczystych zwyczajów, którzy
      obwinionych księży, jako też szlachtę bez wysłuchania i osądzenia sprawy do
      więzień wtrącają, zwyczajem tyranów mordują lub skazują na rozstrzelanie. Po
      zrabowaniu skarbów i kosztownych sprzętów, naczyń w świątyniach Pańskich, dręczy
      aż na śmierć księży torturą i męczarniami, chcąc po nich wyznania, gdzie się
      reszta złota i srebra kościelnego znajduje. Zabrania bić w dzwony, jeżeli się
      ich wielką nie okupi summą. Klasztor wreszcie CZĘSTOCHOWSKI , nie tylko w
      ojczyźnie, lecz w całym chrześcijańskim świecie sławny z pobożnych pielgrzymek,
      kilkutysięcznym wojskiem opasał i tłucze mury oblężniczymi machinami, aby zabrać
      ku czci bożej poświęcone skarby i ażeby po obaleniu tego filaru naszej ku Bogu i
      Najświętszej Pannie pobożności, mógł tym śmielej przystąpić do zupełnego
      wykluczenia z Królestwa katolickiej wiary, a wprowadzenia na jej miejsca ludzi
      obcych, którzy by nowymi i różnymi zdaniami religijnymi wszędzie wichrzyli.
      Porozdzielał dobra Rzeczypospolitej przez Jego Król. Mość w dożywocie zasłużonym
      mężom oddane, powypędzawszy z nich prawych posiadaczy, chociaż im był przyrzekł
      zachowanie takowych. Dobra duchowne oddaje osobom świeckim i to takim, których
      mniemania niezgodne z prawdziwą wiarą, poodbierał dochody i posiadłości
      kościołom i księżom, aby tylko chwałę bożą z Królestwa wykorzenić. Dobra
      Rzeczypospolitej rozdał tym co z nim trzymają wbrew przywilejom i zaręczeniom. Z
      Chanem tatarskim zaniedbuje uroczystych umów i zaprzysiężonych układów, owszem
      podnieca zaciętych naszej ojczyzny nieprzyjaciół do wzięcia wspólnie oręża, aby
      nas w wojnę tatarską wplątanych do ostatecznej zguby doprowadził. W ogóle, co
      tylko wojsku i Rzeczypospolitej przyrzekł i dokumentami własnoręcznie
      podpisanymi zawarował, wszystko to zuchwale zniszczył i unieważnił. Świątynie
      boże, stan duchowny i rycerski jako też innych biednych mieszkańców
      Rzeczypospolitej najokropniej pognębił. Nim tedy srogi ten i wiarołomny
      nieprzyjaciel dalej swe panowanie rozciągnie i resztę twierdz Królestwa pod
      swoją władzę zagarnie; dopóki wojska narodu polskiego nie skrępuje ciężkim
      jarzmem niemieckich praw swoich: trzeba się wytężonym usiłowaniem i całymi siły
      opierać jego nienasyconej żądzy panowania, szczególniej też kiedy król nasz Jan
      Kazimierz wolnymi głosami przez nas na Pana wybrany, zawiadomił nas wszystkich,
      iż chce bronić wspólnie z nami całości świętej katolickiej wiary, Kościoła
      Bożego, wolności duchowieństwa i naszych swobód, i że jest gotów dla dobra
      ojczyzny na wszelkie niebezpieczeństwa królewską głowę narazić i ze swej strony
      znaczne nam posiłki przyrzeka. Z tych tedy powodów, podług wrodzonej narodowi
      polskiemu wierności ku swoim Panom, zapobiegając dalszemu zniszczeniu kościołów
      bożych i większemu jeszcze spustoszeniu ojczyzny, zrzekamy się zupełnie
      protekcji Króla Szwedzkiego, wszystkie jego postanowienia kasujemy, wszelkie
      nadania dóbr pod jakimkolwiek imieniem uczynione za nieważne uznajemy – a jego
      samego i wszystkich, którzy by mu w jakikolwiek sposób sprzyjać chcieli, jeżeli
      się nie opamiętają, za nieprzyjaciół ojczyzny ogłaszamy.
      Oświadczamy następnie: że przeciw niemu i trzymającym jego stronę za wiarę
      świętą katolicką i za Kościół Boży dla pomszczenia ciężkich bezprawiów i szkód
      Rzeczypospolitej, dla odzyskania praw, swobód i wolności naszych, wszyscy
      wspólnie, tak wojsko (z zawieszeniem poboru żołdu aż do przywrócenia pokoju
      Rzeczypospolitej) jako i szlachta (bez żadnego powoływania się na przeszłe
      jakimkolwiek sposobem nabyte przywileje), na drodze oręża postępować będziemy.
      Bierzemy zarazem na siebie obowiązek, że w tej wojnie tak długo z wytrwałością
      zostaniemy, dopóki ojczyzna zupełnego nie osiągnie spokoju, i w tym zamiarze
      wszyscy się jednozgodnie łączymy i przysięgą obwiązujemy. Nikt z nas nie opuści
      drugiego nawet w najcięższej potrzebie, nikt nie przejdzie do
      nieprzyjacielskiego obozu, nikt nie będzie knował zamieszania, niezgód; czynił
      tajemnych schadzek; nikt chorągwi nie odstąpi, nikt nie będzie prowadził
      pokątnych obrad, ani przedsiębrał środków zgubnych dla naszego związku, lecz
      wszyscy jednozgodnie z niezachwianą wolą przyrzekamy święcie iść w pomoc
      cierpiącej ojczyźnie. Ponieważ zaś w tym zamieszanym stanie Rzeczypospolitej
      niektórzy z Polaków stoją dotąd po stronie Króla Szwedzkiego i jego zamiarom
      sprzyjają, tym wszystkim z pewnych powodów, jako mieszkańcom wspólnej ojczyzny,
      przyjaźń naszą braterską przyrzekamy, byleby tylko o naszym połączeniu się
      uwiadomieni, do związku pierwej nim rozpoczniemy walkę z nieprzyjacielem
      przystąpili i łącznie z nami chwały Bożej, Królestwa i ojczystych wolności
      bronili. Którzy zaś w uporze swoim trwać będą, dobra takowych mają podpaść
      sądowi wodzów i komisarzy. Nadto wszystkim prawnie skazanym, od spraw
      publicznych odsądzonym i wszystkim ludziom niższego stanu (nawet cudzoziemcom)
      pozwalamy nie tylko zasłużenia się ojczyźnie, lecz także podajemy sposobność
      uzyskania przywilejów szlacheckich – ktokolwiek w obecnej sprawie
      Rzeczypospolitej świetnie się odznaczy i w związku z nami do końca pozostanie.
      Ażeby zaś tym skuteczniej zapewnić bezpieczeństwo Rzeczypospolitej i ażeby na
      tym pewniejszej podstawie opierały się przedsięwzięte zamiary, dodajemy
      J.J.W.W.P.P.Stanisławowi z Potoka na Podhajcach Potockiemu Wojewodzie i
      Jenerałowi Ziem Kijowskich, naczelnemu wodzowi wojska, Staroście
      Krasnostawskiemu i Sokalskiemu, jako też Stanisławowi z Brzezia Lanckorońskiemu
      Wojewodzie i Jenerałowi Ziem Ruskich, Hetmanowi polnemu wojsk Rzeczypospolitej,
      Staroście Skalskiemu i Rohatyńskiemu, za komisarzy wojskowych: J.J.W.W.P.P.
      Krzysztofa Tyszkiewicza Wojewodę Czerniechowskiego, Starostę Żytomierskiego;
      Andrzeja z Potoka Potockiego Oboźnego jeneralnego, Starostę Winnickiego; Jacka
      Szemberka Starostę Bogusławskiego; Stanisława Służewskiego Starostę
      Horodelskiego; Stanisława Domaszewskiego z Widlicy Sędziego ziemskiego Łuckiego;
      Wacława z Brzezia Lanckorońskiego, przywódców rycerskich hufców Jego Król. Mości
      i Jana Sawickiego Jego Król. Mości wysłużonego żołnierza. Każde następnie
      województwo wybierze sobie przez głosowanie przełożonych, którzy po okazaniu
      pisma świadczącego o ich wyborze i po w wyborze i po wykonaniu przysięgi zajmą
      miejsce w radzie
      • grba #2 28.09.13, 16:34
        nadając wspomnionym wodzom i komisarzom wszelką moc i władzę (z przybraniem do
        tego komisarzy przez Województwa wybranych, bez których nic nie ma być
        stanowionym), sądzenia i karania wszystkich występnych, prawu publicznemu i
        naszemu związkowi się sprzeciwiających i wszelkiego rodzaju zbrodniarzy, a to
        bez odwołania się. Mają zapobiegać wszelkim niebezpieczeństwom Rzeczypospolitej,
        wszelkie narady odbywać, wyprawiać i przyjmować poselstwa, znosić się z
        zagranicznymi Książętami, popierać jednoczenie się oręża, układy i przymierza
        zawierać – ściągać pieniądze dla publicznego użytku, wszelkiej potrzebie
        ojczyzny zaradzać, a na koniec czynić wszystko, co tylko za pożyteczne uznają,
        mając samemu Bogu ze swego postępowania rachunek złożyć. Tę tylko dodajemy
        uwagę: że którykolwiek z wodzów będzie przewodniczył sądom lub naradom, jego
        głos będzie za dwa ważył, aby tym sposobem wszelkie postanowienia większością
        głosów były rozstrzygane, bez żadnego względu na niektórych nieobecnych – którym
        to zastrzeżeniem naszym nie myślimy bynajmniej uwłaczać powadze i mocy wodzów
        ani ich doświadczeniu w rzeczach wojskowych. Wreszcie, ażeby te sądy, obrady i
        inne sprawy Rzeczypospolitej z największą sprawiedliwością i dokładnością
        prowadzone były, i żeby tak święty związek tym większą osiągnął skuteczność,
        stwierdzamy go w kościele przed wielkim ołtarzem przysięgami, których roty niżej
        opisane: […]
        Tak tedy w Imię Boże, ulegając powszechnemu i uroczyście zawartemu związkowi
        siadamy razem na koń i chwytamy za oręż; dlatego postanawiamy pospolite
        ruszenie, a do wydanych i ogłoszonych uniwersałów, które jeszcze teraz
        potwierdzamy, to dodajemy: aby wszyscy stawiali się w miejscu i czasie, które
        oznaczymy, pod karą i jej wykonaniem tak na osobach nieposłusznych naszemu
        związkowi, jako też ich majątkach; ta zaś kara surowa ma być taka, jaką wodzowie
        i komisarze nasi za najskuteczniejszą uznają dla przyprowadzenia do powinności
        nieposłusznych (chociaż by natychmiast z nimi walczyć mieli). Ponieważ zaś z
        niektórych Województw i Ziem Królestwa przeznaczeni do naradzania się z nami
        posłowie przybyć nie mogli dla niebezpieczeństwa ze strony włóczącego się
        nieprzyjaciela, zapraszamy takowych do przystąpienia do nas i przyrzekamy: że
        jak tylko do naszego koła przybędą, będą zarówno uważani z najdawniej
        siedzącymi. A jako Najwyższego Majestatu Boga pokornie błagamy, aby temu
        ogólnemu i w chwalebnych zamiarach zawartemu związkowi powodzenia użyczyć
        raczył, tak nie wątpimy bynajmniej, że Pan Hetman Litewski i liczni mieszkańcy
        Litwy gotowymi są połączyć swoje siły z naszymi, a to tym chętniej i gorliwiej,
        im śpieszniej trzeba ruszyć przeciw nieprzyjacielowi, i że Jaśnie Wielmożni a
        Dostojni Panowie jako synowie wspólnej Matki i jednej ojczyzny wyszlą czym
        prędzej dla porozumienia się z nami komisarzy, opatrzywszy ich w pełnomocnictwo
        do układania się i wykonywania wszelkich spraw z zachowaniem we wszystkim powagi
        wodzów i komisarzy przez nas wybranych. To tedy postanowienie tak chwalebnego i
        przysięgą zatwierdzonego związku oddajemy J.J.W.W.P.P. Wodzom i Komisarzom do
        wykonania i karania śmiercią lub odjęciem czci i majątków opór stawiających, i
        dozwalamy wszystko tu opisane we wszystkich szczegółach zachować i dopełniać.
        Dla pewniejszej zaś a większej wiary i ważności związek ten obok podpisów
        J.J.W.W. Wodzów i Komisarzy, także przez niektórych z Województw i chorągwi
        wyznaczonych, oraz przez nas własnoręcznie podpisanym zostaje.
        Działo się w Tyszowcach, dnia 29 grudnia, R.P. 1655.
        • grba #3 28.09.13, 16:35
          Krzysztof Tyszkiewicz wojewoda czernichowski współtwórca konfederacji
          tyszowieckiej, w liście do Hieronima Radziejowskiego namawiając go do porzucenia
          króla szwedzkiego, pisał, że Karol Gustaw:
          „kazał profanować świątnice pańskie, (…) podarto [złupiono] klasztory pominowano
          katedralne kościoły, a kapłanów tak siła pomordowano, nefas [nie godzi się] w
          ostatku i wspomnieć, chciwości swojej wygadzając kazał nastąpić na Częstochowę…”
          • grba #4 28.09.13, 16:36
            Uniwersał hetmanów z Sokala

            Odpowiedź z 16 grudnia 1655 r.:
            „Kościół nawet Częstochowski, miejsce najzacniejsze nie tylko w Koronie, ale też
            Orbi Christiano do nabożeństwa i do wot różnych dla tychże łupów świętych,
            oblegszy kilka tysięcy ludzi, sacrilega manu dobywa, aby ten fundament
            devotionum inkwirowawszy, bezpieczniej wytracał dalszemi progresami wiarę
            świętą, a natomiast diversas sectas do Królestwa wprowadził...”.
            • grba #5 28.09.13, 16:36
              Joanes Weyhard Wrzeszczowicz Proviantmagister Króla JMci Szwedzkiego w czwartym
              dniu po rozpoczęciu oblężenia klasztoru pisał do króla szwedzkiego Karola Gustawa:

              „Gdyby to ode mnie zależało, nie zaatakowałbym tego miejsca w taki sposób dla
              wielu powodów tak politycznych, jak i wojskowych. Przez to rujnują się zupełnie
              pułki, kwatery, kraj. Porywamy się na duszę polską, a czego się przede wszystkim
              obawiać, to że dzieje się to daremnie i na próżno”.
              • grba #6 28.09.13, 16:37
                Oliver Cromwell pogromca katolickiego króla Anglii, wzywał Karola X Gustawa, by
                ten ,,utrącił róg (Polskę) katolickiej bestii (Kościołowi)".
                • grba #7 28.09.13, 16:38
                  Prof. Peter Englund, Niezwyciężony (biografia króla Szwecji Karola X Gustawa),
                  Gdańsk 2005, str. 475:

                  “W sztabie armii szwedzkiej zaczęto wątpić, czy zaatakowanie najważniejszej
                  polskiej świętości było słuszną decyzją. Nawet Wrzesowicz, który sam był
                  katolikiem i w przeszłości składał dary na rzecz klasztoru, wystosował pełen
                  niepokoju list do Karola Gustawa, w którym ostrzegał, że oblężenie Jasnej Góry
                  jest politycznym błędem – uderzacie w polską duszę, dlatego należy je przerwać.
                  I król i Wittenberg zgodzili się z tą argumentacją i wystosowali rozkaz do
                  Műllera, aby podporządkował się tej decyzji. Generał zgodził się, choć
                  niechętnie. Mleko już się jednak rozlało. Z wojskowego punktu widzenia klasztor
                  nie miał aż tak wielkiej wartości. Natomiast biorąc pod uwagę polityczne skutki
                  oblężenia, można mówić o prawdziwej katastrofie.”
                  • grba Re: #7 28.09.13, 16:38
                    Peter Englund, Niezwyciężony, Gdańsk 2005, str 472:

                    “Pod Częstochową armaty grały tylko od czasu do czasu, wiele godzin spędzano na
                    negocjacjach. Kordecki wykorzystał w nich całą swoją wiedzę scholastyczną, a
                    była ona niemała. Kordecki wiedział, że w miarę jak wokół twierdzy zbierało się
                    coraz więcej szwedzkiego (!) wojska, musi rozwiać wątpliwości, które targały jej
                    obrońcami. (...) Tak oto mijały szare listopadowe dni. Szwedzi kopali rowy,
                    tunele minowe i przyglądali się, jak ich kule odbijają się od murów twierdzy.
                    Polacy odpowiadali ogniem na ogień i dokonywali nocnych wypadów na szwedzkie
                    pozycje. Straty polskie były niewielkie, zarówno w ludziach jak i w sprzęcie.
                    Gorzej wiodło się Szwedom, ponieważ polscy kanonierzy z łatwością kierowali
                    ogień na szwedzkie okopy i stanowiska baterii. Jednak pewnej sobotniej nocy
                    grudniowej w położeniu obrońców klasztoru nastąpił nieoczekiwany i nieprzyjemny
                    zwrot. W mroku nocy dały się słyszeć potężne huki dochodzące z luf ciężkich
                    armat, a zaraz potem odgłosy ciężkich kul uderzających w klasztorne mury. Do
                    obozu szwedzkiego nadeszło wreszcie długo oczekiwane uzupełnienie. W jego skład
                    wchodziły m.in. dwie ciężkie armaty i kilka moździerzy, które po cichu wtoczono
                    na stanowiska. Ostrzał trwał przez całą noc i następny dzień. Na klasztor i na
                    mury obronne spadło 340 ciężkich pocisków.”

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka