Dodaj do ulubionych

Polska, reformacja, Rzym

01.11.17, 22:21
Pod patronatem polskim w Prusach w 1525 siostrzeniec Zygmunta Starego tworzy pierwsze oficjalnie protestanckie państwo. W XVI w. duża część szlachty to luteranie lub kalwini. Co Polska lub polscy władcy mieli z trwania przy kościele rzymskim?
Obserwuj wątek
    • gandalph Re: Polska, reformacja, Rzym 01.11.17, 23:29
      1. Różne są oceny przyzwolenia Zygmunta Starego na sekularyzację Zakonu Krzyżackiego w Prusach. Generalnie opinie negatywne różnych pseudo-myślicieli, którzy cechowali się ahistoryzmem myślenia. W sedno trafił chyba prof. Zygmunt Wojciechowski, który w monografii nt. Zygmunta Starego napisał, że to był w wydaniu króla machiawelizm. Od schyłku XV wieku Polska stale zmagała się z upiornym trójkątem Moskwa-Królewiec-Wiedeń. Teraz trójkąt legł w gruzach, bo Albrecht Hohenzollern jednym podpisem został z pieszczoszka cesarzy i papieży zdegradowany do wroga publicznego nr 1, zdanego na łaskę i niełaskę króla Polski. Nieważne przy tym, jakimi motywami król w rzeczywistości się kierował.
      2. Jak napisał w którymś miejscu Jasienica, fala reformacji, jaka przeszła przez Polskę, była szeroka, ale bardzo płytka. Ograniczyła się tylko do części szlachty, stosunkowo niewielkiej, oraz jakiejś części mieszczaństwa, zwłaszcza w Prusach. Trudno orzec, czy był to wynik gnuśności intelektualnej szlachty polskiej, czy innych przyczyn. Z pewnością taki Mikołaj Rej (to tylko przykład!) nie kierował się względami filozoficznymi, lecz bardzo praktycznymi. BEZKARNA zmiana wyznania oznaczała przede wszystkim uniezależnienie się (szlachty) od sądów biskupich. W momencie, gdy ten czynnik odpadł, bo urzędy państwowe zaczęły ignorować wyroki sądów kościelnych, zniknęły powody do upierania się przy wyznaniu ewangelickim czy luterańskim. W każdym razie tylko dla światlejszej, bardziej myślącej części szlachty mogło to być istotne.
      3. W pewnym momencie Zygmunt August przymierzał się do tego, by pójść w ślady Henryka VIII w Anglii i wprowadzić kościół narodowy. Szkoda, że mu się to nie udało! Albo że nie wykazał dostatecznie silnej determinacji. Inna sprawa, że kto nie zdążył przed soborem trydenckim (1545-1563), ten przegrał. Jednakże przykład Francji dowodzi, że można było wziąć kościół rzymski pod but i trochę go stłamsić.
      • rabbi.rozencwajg Re: Polska, reformacja, Rzym 02.11.17, 18:31
        Machiawelizm jest ostatnią rzeczą o którą można posądzić Polaków, choć Zygmunt był raczej gnuśnym Litwinem...
        Co sądził o Polakach XIX żyd duński, późniejszy syjonista i polakożerca:

        " Narod zapalny i niepraktyczny, szlachetny, zywy, i lekkomyslny,
        narod ktory czuje wstret do wytezonej i dlugotrwalej pracy i zawsze
        mial pociag do wszelkich silnych i subtelnych rozkoszy, tak
        zmyslowych, jak duchowych, ale ktory przede wszystkiem kochal
        niepodleglosc do szalenstwa, wolnosc do liberum
        veto(...).
        Polacy sa zywego temperamentu, jak poludniowcy, ale na prozno
        szukalbys u nich tego politycznego machiawelizmu, jakim celuja
        madrzy Wlosi, ktorzy pozwolili w swoim czasie Francji wyciagac dla
        siebie kasztany z ognia. Jest to narod,
        ktory w Legionach Napoleona setki razy krew przelewal za cudze
        interesa, bo trzymano przed nim sztandar z bialym orlem.
        Tego rodzaju mlodociany, a nawet dziecinny entuzjazm nie jest z
        pewnoscia dodatnia cecha w wielkiej walce o byt, ktora sie obecnie
        toczy pomiedzy ludami w obecnych czasach wielkiego przemyslu i
        militaryzmu.
        Zazwyczaj cechy te nie ida w parze z oszczednoscia,
        przedsiebiorczoscia, umiarkowaniem i mieszczanska rozstropnoscia
        (...)".
        • apersona Re: Polska, reformacja, Rzym 02.11.17, 21:15
          Co ma tu naród do rzeczy? Lud w XVI w. niewiele miał do powiedzenia, niewiele też wiedział o świecie poza granicami parafii. Nie ma co mówić o wyborze wyznania jak ktoś nie może nawet zmienić miejsca zamieszkania.
          Protestantów było całkiem sporo przynajmniej w Małopolsce i Wielkopolsce, byli też bardzo aktywni pisarsko i edukacyjnie. Może poza sądami dla szlachty i mieszczan ważny był też język narodowy i ukrócenie datków dla Rzymu. Władca wprowadzający w swoim państwie protestantyzm mógł też przejąć niemały majątek kościoła i dysponować wedle uznania. Co polscy królowie zyskali przez popieranie Rzymu?
          • rabbi.rozencwajg Re: Polska, reformacja, Rzym 03.11.17, 13:34
            Co polscy królowie zyskali przez popieranie Rzymu?
            ----------------------------------------------------------------
            Tworzac wyznanie unickie, mysleli ze podbija Rosje, a okazalo sie ze zbudowali widly i siekiery UPA...
          • gandalph Re: Polska, reformacja, Rzym 03.11.17, 15:32
            "Lud w XVI w. niewiele miał do powiedzenia, niewiele też wiedział o świecie poza granicami parafii."
            Istotnie, lud nie miał nic do powiedzenia, ale też nie zajmował się takimi pierdołami, jak różnice liturgiczne. Zwracam w tym momencie uwagę na zjawisko, które nie należy do tematu, ale umyka wielu ludziom. (Wspomniał o nim Jasienica). Oto katoliccy chłopi, uciekłszy gdzieś na stepy ukrainne, zetknęli się z ikonami, ikonostasami, śpiewami i tą całą otoczką i w jedno pokolenie znaleźli się w prawosławiu.
            "Protestantów było całkiem sporo przynajmniej w Małopolsce i Wielkopolsce, byli też bardzo aktywni pisarsko i edukacyjnie"
            Zgadza się. W wieku XVI najbardziej płodni pisarsko o filozoficznie byli innowiercy. Oni też wodzili - nomen-omen - rej w życiu politycznym. Na mszę rozpoczynającą sesję sejmu udawał się król ledwie z paroma posłami i senatorami, reszta to byli innowiercy, głównie ewangelicy. Ale też główny motyw konwersji miał charakter bardzo praktyczny, w dalszej kolejności - duchowy.
            Miasta, zwłaszcza niemieckie, cokolwiek to znaczy, były przeważnie luterańskie. Istotnym czynnikiem mogły być msze w języku rodzimym. Ale... Językiem liturgicznym na wschodnich kresach W.X.Lit. był aż po wiek XX JĘZYK POLSKI. Gdy władze carskie zarządziły odprawianie mszy w języku "tubylców", spotkały się z niebywałym oporem! (uwaga na marginesie!).
            Sekularyzacja kościoła istotnie mogła przynieść krajowi niebywałe korzyści. Obaj Zygmuntowie zaniedbali tego, może byli za łagodni, "Nie jestem panem waszych sumień", zwykł mawiać Zygmunt August. A potem było po prostu za późno.
            Mówiąc krótko, z trzymania się przy Rzymie nigdy, ani Polska, ani władcy Polski, nie mieli żadnych korzyści.
            • apersona Re: Polska, reformacja, Rzym 03.11.17, 21:55
              "Językiem liturgicznym na wschodnich kresach W.X.Lit. był aż po wiek XX JĘZYK POLSKI. "

              W jakim kościele?
              • gandalph Re: Polska, reformacja, Rzym 03.11.17, 22:13
                Mowa o kościele katolickim. (rzymsko-katolickim)
                • apersona Re: Polska, reformacja, Rzym 03.11.17, 22:15
                  Nie łacina? Nie mówię o pieśniach itp.
                  • gandalph Re: Polska, reformacja, Rzym 04.11.17, 01:24
                    Właśnie nie! Pisał o tym Wańkowicz, nie pomnę już, w której książce, że gdzieś u schyłku XIX w. jakiś carski dygnitarz w Mińszczyźnie wpadł na "genialny" pomysł zastąpienia polskiej liturgii liturgią rusińską. To wywołało bunt i to gdzie, po rusińskich wsiach! Proszę pamiętać, że język polski był językiem PANÓW, a nie plebsu.
                    A przy okazji nie mogę sobie odmówić jeszcze jednej wzmianki, uświadomił mi to Davies w "Sercu Europy". U schyłku XVIII w., gdy Polska traciła suwerenność, język rosyjski świeżo, świeżutko wyodrębnił się jako osobny język. Tymczasem, do tego czasu język polski miał już swoją bardzo bogatą literaturę, był językiem administracji, prawa, nauki, LITURGII (patrz wyżej), ba, nawet dyplomacji (vide kontakty monarchii habsburskiej z Chanatem Krymskim czy z Moskwą odbywały się... po polsku). I co, byle jaki taki chmyz, urzędniczyna XV rangi (wg czynu - sprawdzić sobie, co to znaczy) był przysyłany nad Wisłę, aby robić tu rusyfikację? Wolne żarty! Przecież to był śmiech na sali, nie tylko w pałacach arystokracji, dworach szlacheckich, ale nawet w chłopskich chałupach.
                    Dla równowagi: Fryderyk Wielki gardził językiem niemieckim, uważał go za język plebsu, sam, podobnie jak jego dwór, posługiwał się francuskim. (Podobnie było w Petersburgu, z tą wszakże różnicą, że niemiecki "von..." mógł gardzić niemczyzną, rosyjski za to w ogóle jeszcze nie miał nawet terminologii prawniczej, administracyjnej itd. W Rosji carskiej była nawet moda wśród arystokracji dorabiania sobie polskiego pochodzenia. To uchodziło za "très chique". [Nic dziwnego, rosyjska arystokracja była przeważnie bardzo świeżej daty, prymitywna i, o ile nie była majętna, nie miała czym imponować].
                    I jeszcze jeden przykład z tego samego gatunku, i to nie dla jaj bynajmniej: dokładnie to samo było na Wyspach. W czasach Szekspira angielszczyzna dopiero się formowała, co nie pozostało bez wpływu na literaturę (temat na osobny, bardzo duży wątek!). Angielski był językiem doków, plebsu i gminu. Szlachta i dwór mówiły po francusku!
                    A więc, tak pół żartem-pół serio, językiem światowym była łacina, francuski, włoski i... polski. Bo już nie angielski, a tym bardziej nie rosyjski.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka