Dodaj do ulubionych

Historia cmentarzy

10.04.06, 17:26
Oglądając wczoraj na Discovery - w cyklu "Jak powstają wielkie miasta" -
historię rozbudowy i przebudowy Paryża zwróciłem uwagę na informacje o
przepełnieniu paryskich cmentarzy pod koniec XVIII wieku. Warstwa ludzkich
szczątków miała w tym czasie sięgać trzech metrów ponad powierzchnię gruntu,
co plastycznie przedstawili twórcy filmu pokazując nam morze splątanych
szkieletów zaścielających powierzchnię jednego z takich cmentarzy. Do wód
gruntowych i miejskich studni przesączała się z nich trucizna, co w każdej
chwili mogło grozić epidemią. W roku 1786 postanowiono temu zaradzić i
przeniesiono wszystkie szczątki do paryskich katakumb.

Zainteresowany tematem postanowiłem poszukać w sieci jakichś informacji na
ten temat, ale znalazłem niewiele:

Katakumby Paryża

Paryskie katakumby (zdjęcia)

Historia cmentarzy
Obserwuj wątek
    • hamburgerka Re: Historia cmentarzy 10.07.06, 18:22
      Wpadłam tu w sumie przypadkiem.
      Nie wiem czy wiecie,że największym cmentarzem Europy jest cmentarz w Hamburgu -
      Friedhof Ohlsdorf.Mieści się na obszarze 405 ha!!!
      Tu link na temat tego cmentarza po niemiecku
      de.wikipedia.org/wiki/Friedhof_Ohlsdorf
    • hamburgerka Re: Historia cmentarzy 10.07.06, 18:25
      a tu jeszcze jeden link
      homepages.compuserve.de/fmatth01/Ohlsdorf/index.htm
    • kyos Re: Historia cmentarzy 11.07.06, 15:28
      redykolek napisał:

      > Oglądając wczoraj na Discovery - w cyklu "Jak powstają wielkie miasta" -
      > historię rozbudowy i przebudowy Paryża zwróciłem uwagę na informacje o
      > przepełnieniu paryskich cmentarzy pod koniec XVIII wieku

      ciekawe są tradycyjne zwyczaje pogrzebowe Żydów
      otóż nagrobki były jednolitego typu (m.in. ograniczały się tylko do informacji
      kto, z jakiej matki i ojca, kiedy urodzony, kiedy zmarł), co miało oznaczać
      równość wszystkich wobec śmierci - zaś po zapełnieniu całego cemntarza usuwano
      owe macewy, kładziono warstwę ziemi (o grubości chyba 6 łokci, bo taka powinna
      być odległość między ciałami zmarłych) i pochówki zachynano od nowa
      w Pradze takich warstw zmarłych na cmentarzu żydowskim doliczono się 12!!!
      • kyos Re: Historia cmentarzy 13.07.06, 12:14
        kyos napisał:

        > otóż nagrobki były jednolitego typu (m.in. ograniczały się tylko do
        > informacji kto, z jakiej matki i ojca, kiedy urodzony, kiedy zmarł), co miało
        > oznaczać równość wszystkich wobec śmierci

        równość wszystkich wobec śmierci podkreślało też chowanie zmarłych rzędami, w
        kolejności umierania
    • kyos Powązki 02.07.07, 12:06
      „Za bramą wielkiej ciszy. Dwieście lat dziejów Powązek” Jerzy Waldorff (polecam)

      dwie ciekawostki:
      1. dopiero ok.1770 Stanisław Lubomirski, marszałek wielki koronny, zaproponował
      zakładanie cmentarzy poza miastem z jednoczesnym zakazem grzebania zwłok
      wewnątrz murów miejskich => konfederaci barscy wykorzystali okazję by zarzucić
      królowi że chce spotwarzyć religię i najświętsze uczucia narodu przez
      wyrzucanie zmarłych prawych katolików za mury jak psie truchła (!)
      2. ok.1790 starosta klonowski Melchior Korwin-Szymanowski podarował miastu na
      cmentarz grunta w Powązkach – co wyniknęło ze sporów ofiarodawcy o różne
      działki warszawskie z Czartoryskimi – w Powązkach sąsiadował bowiem z
      folwarkiem książęcym, gdzie Izabella (żona Adama Kazimierza) urządziła sobie
      prześliczny, romantyczny ogród uciech wiejskich –„Niecny przeto starosta
      klonowski (…) postanowił zalać sadła za piękną skórę księżnej tym sposobem,
      żeby w przejeździe do wesołego ogrodu posępne oglądała włóki cmentarne.” :)
    • kyos o historycznych cmentarzach wrocławskich 02.07.07, 12:11
      tak na szybko

      * „Macewy mówią” Maciej Łagiewski (cmentarz żydowski przy ul.Ślężnej)

      * już nieistniejące: 1/tam gdzie obecnie Park Grabiszyński; 2/tam gdzie park
      przy skrzyżowaniu ul.Pretficza z ul.Gajowicką; 3/tam gdzie skrzyżowanie
      al.Wiśniowej z ul.Ślężną, od płn.-zach. strony (tam był pochowany Clausewitz);
      4/przy kościele garnizonowym pw. św.Elżbiety (średniowieczny), obecnie placyk z
      pomnikiem D.Benhoffera
      => pierwsze 3 cmentarze istaniały do roku 1945
    • kyos "przegrobienie" 05.07.07, 23:35
      "Faustowski spisek grozi światu" Krzysztof Varga (GW, 2007-07-04)

      "Wydawałoby się, że śmierć jest bardziej perspektywiczna niż życie - mgliste
      obietnice zbawienia, życia wiecznego, mimo iż mgliste to i tak sprawiają
      wrażenie bardziej realne niż, dajmy na to, możliwość przeprowadzenia w Polsce
      reformy służby zdrowia. Wydawałoby się także, że przemysł pogrzebowy należy do
      tych gałęzi gospodarki, którym nie grozi recesja, z przyczyn daleko bardziej
      doskonałych niż nawet wolny rynek. Tymczasem okazuje się, że świat staje przed
      zaskakującym kryzysem w tej branży, i to w sytuacji ogromnej podaży ludzi,
      którzy przecież nieuchronnie będą musieli zemrzeć.
      Problemem zajęła się angielska gazeta "Guardian" przy okazji relacji z targów
      przedsiębiorstw pogrzebowych National Funeral Exhibition 2007. Przedsiębiorcy
      pogrzebowi, poszerzając asortyment oferowanych usług, proponują trumny np. w
      kolorach klubowych ukochanego zespołu, batonika Kit Kat czy urny w kształcie
      piłki nożnej. Innowacyjność została wymuszona przez desperację zakładów
      pogrzebowych, którym ubywa niestety klientów. A o tych, którzy jeszcze zostali
      i są łaskawi umierać, toczy się zażarta walka. "Główną bolączką przedsiębiorców
      pogrzebowych jest spadająca liczba zgonów" - cytuje "szanowanego przedsiębiorcę
      pogrzebowego" Simona Albin-Dyera angielska gazeta. Ludzie, żyjąc coraz dłużej,
      nie dość, że prowadzą do załamania systemu emerytalnego, to na dodatek
      przyczyniają się do kryzysu rynku pogrzebowego na Wyspach. Winna jest także
      zmieniająca się struktura społeczna. Okazuje się, że imigranci z Europy
      Wschodniej (a wszak my stanowimy tam dynamicznie pączkującą nową mniejszość)
      też nie ułatwiają interesów powszechnie szanowanym przedsiębiorcom
      pogrzebowym. "Kiedy ktoś z nich umrze, krewni przyjeżdżają samochodem po ciało
      i zabierają ze sobą, żeby pochować w ojczyźnie" - ubolewa gazeta słowami
      powszechnie szanowanego przedsiębiorcy.

      => Zabawny paradoks tego poważnego problemu polega na tym, że mimo deficytu
      nieboszczyków jednocześnie brakuje miejsca na pochówki. Światu grozi dziś nawet
      nie tyle przeludnienie, ile przegrobienie - nie ma gdzie już chować, a chować
      trzeba i to w sposób tradycyjny - przyszłość grabarstwa, jaką jeszcze do
      niedawna wydawała się kremacja, okazuje się alternatywą zgubną, głównie z
      ekologicznego punktu widzenia. Poważnym problemem jest "emisja rtęci, powstałej
      podczas kremacji zwłok, do środowiska naturalnego. Krematoria zobowiązane są
      obniżać poziom emisji, ale jest to kosztowne. Poza tym cmentarze w Wielkiej
      Brytanii są przepełnione i w ciągu 30 lat nie będą w stanie pomieścić więcej
      ciał. Dlatego trzeba wprowadzić piętrowe groby, do czego potrzebna jest zgoda
      władz".

      Problem w perspektywie czasu (a mówimy tu o wieczności, czyli długiej
      perspektywie) jest o wiele donioślejszy niż kwestie konstytucji europejskiej
      czy tarczy antyrakietowej. Jest nieskończenie doniosły, a Unia Europejska i tak
      wcześniej czy później się skończy. Śmierć przeżyje nawet Unię Europejską.
      Jasne jest więc, że mamy do czynienia z największym kryzysem branży pochówkowej
      od czasów jej powstania, czyli raczej od dawna. Oczywiście nawet krach na
      giełdzie nie jest ostateczny i nieodwołalny - po czasach najgłębszej nawet
      bessy nadchodzi hossa i można się odkuć. Trzeba jedynie cierpliwości. Smutek i
      niepewność rozwiewa cytowany przez "Guardiana" szanowany przedsiębiorca
      pogrzebowy Richard Arnold: "Bez względu na to, z iloma problemami branża ta
      będzie musiała się jeszcze zmierzyć, sensu jej istnienia nie da się podważyć".
      To słowa fundamentalne i rzeczywiście niepodważalne.
      Sprawa niby daje się wytłumaczyć w sposób racjonalny, ale jedynie na pozór.
      Zbyt wiele jest tu mrocznych sprzeczności, żeby nie doszukiwać się mocy
      sprawczej sił nadprzyrodzonych i to tych znanych raczej ze złych zamiarów. Nie
      jest bowiem wykluczone, że w ukryciu żyją miliony, setki milionów ludzi, którzy
      zawarli faustowski pakt z siłami ciemności. Powinni umrzeć, ale nie chcą i mają
      na to jakąś podkładkę. Ktoś im w nieumieraniu tym pomaga. Kto - możemy się
      tylko domyślać, ale są to domysły oczywiste. Słowem - by zacytować klasyka
      myśli ponowoczesnej - "Inni szatani są tam czynni".
      Demonologia zresztą wyrasta na bardzo perspektywiczną naukę, przynajmniej w
      Polsce. Nie mogąc pochwalić się światowymi osiągnięciami naukowymi, mamy pełne
      prawo uruchomić nauki dawne, ale sprawdzone. Warto byłoby wyeksportować
      demonologię także za granicę, do Wielkiej Brytanii; przyczyniłaby się ona do
      rozwoju dyskursu na temat kryzysu branży pogrzebowej. I byłby to eksport
      zdecydowanie cięższej intelektualnie wagi niż eksport nalewaczy piwa w pubach.
      Należy dyskurs ów przenieść na Wyspy, więcej - należy tam przenieść "środki
      produkcji dyskursu" jak celnie frazuje Joanna Tokarska-Bakir ("Gazeta", 30
      czerwca-1 lipca). "Bo inaczej zło będzie się wciskać wszędzie" - jak mówi
      naczelny Demonolog kraju. A ze złem - jak wiadomo - nie ma żartów."

      pomijając kontekst satyryczny i bieżącej publicystyki
    • kyos czerwcowy numer "Mówią Wieki" 09.07.07, 03:10
      "Dwa teksty, "Daję po mojej śmierci..." i "Przekląć słowami Biblii", dotykają
      przyziemnej problematyki związanej ze śmiercią człowieka. Pierwszy to dzieje
      testamentów w średniowiecznej Brytanii, a drugi - niezwykła historia obrony
      grobów przed rabusiami za pomocą klątw. Na grobie Titusa Flaviusa Aleksandrosa
      i jego żony Gaiane (243 rok n.e.) wyryto ostrzeżenie, że kto bezprawnie
      otworzyłby grób, "spadłyby na niego klątwy, które są zapisane, i na jego wzrok,
      i na całe ciało, i na jego dzieci, i na życie". Chrześcijanie zaś chronili
      swoje groby ostrzeżeniem: "Kto zbeszcześci ten grób, podzieli los zdrajcy
      Judasza i nie zmartwychwstanie w dzień sądu". Przy okazji dowiadujemy się o
      współczesnym miesięczniku polskiej branży pogrzebowej; przytacza on ciekawostki
      biznesowe równie oryginalne, jak życzenie pewnego 87-letniego Francuza, który
      zamówił sobie trumnę w minibarkiem."

      www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4296684.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka