Dodaj do ulubionych

dalczego..........

15.05.06, 08:17
czasami mnie to dopada,
i nie moge sobie z tym poradzic,
chce mi sie wyc, wyc daltego, ze moje dziecko jest chore,
szczegolnie gdy patrze na inne, zdrowe dzieciw wieku Natali,
zazdroszcvze tym wszystkim rodzicom,
nie umiem zrozumiec, dlaczego akurat ona......
przeciez cala ciaze o sibie dbalam, chodzilam do najlepszego lekarza,
polecana szkola rodzenia, porod w wodzie (zeby dziecko lagodniej przeszlo
z "jednego swiata" do drugiego)
i co? nic to nie dalo......
dalej nie wiem, co jej jest i dlaczego jest chora
co my takiego zrobilismy, ze Natalka musi za to placic?
A
Obserwuj wątek
    • izabela1976 Re: dalczego.......... 15.05.06, 10:39
      Nie załamuj się, musisz być silna dla Natalki...

      Nie wiem co dolega twojej córeczce, ale skoro jesteś na tym forum to
      domniemywam, że ma problemy z mówieniem.

      Mój synek też nie jest prawidłowo rozwijającym się dzieckiem i fakt, że nie
      mówi mimo iż ma 2 latka i 4 m-ce jest w tej chwili dla nas najmniejszym
      problemem.

      Mój Michałek jest po zapalniu opon mózgowych, którego dostał w I dobie życia.
      Ze skutkami tej choroby walczymy do dziś i wlaczyć będziemy jeszcze bardzo
      długo. Michałek jest dzieckiem opóźnionym psycho-ruchowym. Teraz jest na etapie
      rocznego dziecka. Ciagle chodzimy na rehabilitacje,a to jeden turnus a to
      drugi. A to ten spacjalista a to nastepny. całe nasze życie kręci się wokól
      problemów zdrowotnych naszego malucha.

      Juz dawno temu przestałam porównywać Michasia do rówieśników. Zbyt
      destrukcyjnie na mnie to działało. Najbardziej jest mi przykro, gdy ktoś obcy
      zapyta się o mojego synka. Czy już biega? Nie nie biega. Ale już chodzi? Nie
      nie chodzi? Mówi? Nie nie mówi. I tak w kółko.

      Wiesz co wynagradza mi to wszystko? Uśmiech moje go synka, jego słodkie
      buziaczki i jego częste tulenie się do mnie. Radość na jego buzi, gdy wracam z
      pracy. To dodaje mi sił do walki o lepsze jutro dla niego.

      Trzymaj się ciepło i nie poddawaj się.
      • aga2212 Re: dalczego.......... 15.05.06, 10:51
        Ja też mam często takie pytanie dlaczego ale nie znajduje odpowiedzi bo jej nie
        ma tak musiało być i kropka mój synek tez jest chory jest w wieku 7lat nie mówi
        i nie rozwija się prawidłowo jest teraz na etapie 3latka i co mam głową walić w
        mur nie tylko robic wszystko aly mojemu dziecku w zyciu było jak najlepiej i
        sie nie poddawać ale nieraz się to nieudaje i tu ciebie rozumiem
        Trzymaj się i walcz
        aga
    • martad73 Re: dalczego.......... 15.05.06, 11:03
      No własnie...dlaczego?? ja też nie wiem, moge o sobie powiedzieć to co Ty, też
      dbałam o siebie bardzo i co ?? Ewelinka ma 3 latka i miesiąc, mówi tylko "pa"
      jesli chce pić, nieraz mama,am na jedenie i to nie zawsze, kiedy bardzo
      protestuje i czegos nie chce mówi" nio" i jakieś zbitki sylab, robimy różne
      badania, chodzimy na SI, rózne terapie zajeciowe itp., itd., te badania, które
      do tej pory zrobilismy wychodzą dobrze, tzn.: badania słuchu, EEG, hormony
      tarczycy, dno oka, genetycy nie chcieli zrobic badań, uznali, że nie ma
      potrzeby. A moja córeczka nadal nie mówi.... Psycholog uważa, że to nie autyzm,
      choc niektóre zachowania by na to wskazywały to jest wiele, które wręcz negują
      taką diagnozę. Nieraz mam podobne doły do Twojego, ale wiem, że jesli ja się
      załamię to przede wszystkim mała to odczuje, wic wiem, że nie mogę i ciągnę ten
      wózek i w duchu liczę na to, ze któregoś dnia stanie się cud...:)
      pozdrawiam
      Marta
    • magdalenkaaa78 Re: dalczego.......... 15.05.06, 13:27
      Podpisuję się pod tym wszystkim
      Sama mam kilka diagnoz od kilku różnych lekarzy i , prawdę powiedziawszy, mam
      po nich mętlik w głowie.
      Też zastanawiam się: dlaczego? Co zrobiłam nie tak? w ktorym momencie? W
      chwilach szczególnego kryzysuu myślę sobie, że to niesprawiedliwe, że jest
      wiele matek,m ktore nie kochają dzieci, maltretują je, bija, piją... i mają
      zdrowe dzieci. A ja mam chore!
      I jak Aga - mogę tylko starać się, starać, starać... bicie głową w ścianę nic
      mi nie da. Musze robić wszystko, co zrobić mogę, walczyć o kazdą godzinę pracy
      specjalisty z moim dzieckiem bo nikt tego nie wywalczy za mnie.
      Cieszę się kazdym uśmiechem, każdym nowym pojawiającym się słowem ( Kuba
      zaczyna mowić sylabami ) ostatnio stal na schodach i machał do mnie lapką
      wołając : cho! cho! i ja wiem,bo używa tego kontekstowo, że top jest : chodź.
      Od niedawna mówi też mama i jestem z tego powodu przeszczęsliwa
    • agatt Re: dalczego.......... 15.05.06, 14:53
      Aniu sama pisałaś że nie warto myśleć dlaczego, nawet gdybym wiedziała czy to
      by coś zmieniło. Moje życie to nieustanna walka o dziecko, dieta terapia
      szpital i nie tak sobie je wyobrażałam. mi już też brakuje sił i nie umiem
      odnależć nic pozytywnego w tym co nas spotkało. czuje się zgorzkniała stara i
      brzydka i nudna.
      • magdalenkaaa78 Re: dalczego.......... 15.05.06, 15:08
        Agatt, to natychmiast zmien nastawienie. Ja wiem, że łatwo tak mowić. Ale
        samopoczucie wpływa na świat :) Znajdz chociaż 5 minut dla siebie, umaluj usta
        szminką, uśmiechnij się. ja też nie widzę nic pozytywnego w tym, co mnie
        spotkało. Ale nie wolno tracić nadziei, nie wolno się poddawać. I trzeba się
        uśmiechać.
      • andaef Re: dalczego.......... 15.05.06, 15:21
        od poczatku grudnia, po pierwszych sensownych badanich, czuje jakbym sie
        postarzala o kilka lat, a minelo zaledwie pol roku,
        wieczny stres, nieustane terapie, bieganie po lekarzach, walka o kolejne
        skierowania na badania,
        ciagle czekanie, na termin, na wizyte, na badanie, na wyniki,
        czuje sie zmeczona, stara, bezradna, czasami w przychodni zachowuje sie jak
        ostatnia zolza, ktora posuwa si nawet do szantarzu zeby tylko zdobyc kolejne
        skierowanie,
        same wiecie, ze leczenie i diagnozowanie dziecka przypomnina czasami walke z
        wiatrakami,
        tylko czy bede miec sile na to, zeby z nimi walczyc?????????
        jedyna pociecha jest Niunka, to jak sie tuli, cieszy, nawet denerwuje czy
        zlosci, tylko przy niej jestem silna, bo wiem, ze nie moge okazac slabosci....
        dobra, dosyc tych zali, zaraz znowu musze wyjsc do przychodni, tym razem po
        kolejne skierowanie na wyniki przed wizyta w CZD....

        a tak w ogole, to lepiej mi troszke, ze nie tylko mnie lapia takie doly, nie
        czuje sie juz jak ostatni mieczak :)

        dzieki za wsparcie :)

        A
        • aga2212 Re: dalczego.......... 15.05.06, 15:43
          Ja juz tak latam od 7 lat i końca nie widać a co będzie dalej niewiadomo tez
          czuje się stara przez te nerwy a same wiecie że nerwy z człowieka robią wrak i
          czasami też tak się czuje
          pozdrawiam
          aga
          • magdalen1 Re: dalczego.......... 15.05.06, 16:14
            Ja Ci powiem dlaczego: bo ma tak WSPANIAŁĄ MAMĘ.
            Chwil załamania nie ominiesz, ale nawet sama nie wiesz jak jeszcze dużo sił
            posiadasz. Ja wiem to wypala. Ja po prawie czterech latach nieustającej walki
            (to jak wojna) powiedziałam sobie, że wyjdę zwycięsko (choć nie wiem kiedy to
            nastąpi) i brnę dalej. Mój mały ma kilka diagnoz, nauczyłam się już nie zwracać
            na to uwagi. Grzebię tylko jakie terapie mogę mu jeszcze zafundować, do jakiego
            specjalisty iść. Powiem więcej. Znudziło mi się tłumaczenie kolejnemu
            specjaliście co dolega małemu, więc spisałam wszystko od początku na kartce -
            niech sobie poczyta, jak ma jakieś pytania odpowiem (ale jakoś nie mają).
            Wyszło tego prawie 10 stron i ze stoickim spokojem czekam na reakcje.
            Pamiętaj!!!
            - Jesteś wspaniałą kobietą i matką. Tą kobietą napisałam specjalnie, żebyś choć
            przez chwilę pomyślała o sobie. Ja czasem w sobotę zostawiam męża z dziećmi, a
            sama umawiam się z koleżanką i latam po sklepach, idę na kawę (w supermarkecie)
            i jest ok.
    • dwasinska Re: dalczego.......... 15.05.06, 19:12
      Dwa lata zadawałam sobie pytanie: dlaczego mnie to spotkało? znalazłam
      odpowiedź przez przypadek: a dlaczego własnie mnie nie miało spotkać? i nie
      chodzi tu o jakiś altruizm, bo świetnie rozumiem, że takie pytanie po głowie
      bładzi i to długo, o ile nie całe życie. Po prostu nikt nie ma monopolu na
      zdrowe dziecko.
      Bardzo mi ulżyło znalezienie tej odpowiedzi. Nie rozwiązuje ona problemu, ale
      ją zaakceptowałam. I tylko wkurza mnie ogólne swięte przekonanie, że pewne
      rzeczy zdarzają się "innym". Innym jest każdy z nas. Autyzm, opóźnienie
      umysłowe czy wiele, wiele innych chorób lub zaburzeń może się zdarzyć w każdej
      rodzinie. Też dbałam o siebie w ciązy, w okresie niemowlęctwa dziecko było
      pielegnowane i odżywiane ksiązkowo. Nie uchroniło nas to przed autyzmem.
      Pierwszy przypadek w rodzinie. Przykro mi, że dotyczy to mojego upragnionego
      synka. Nie mam siły czasami prowadzić terapii, brak mi motywacji. Łatwo nie
      jest,a wolałabym, zeby było łatwiej. I wcale mi sie nie chce być wyjątkową
      mamą. No ale padło m.in. na mnie.
    • monika_69 Re: dalczego.......... 17.05.06, 08:59
      Nie jesteś sama w swoich przemyśleniach..co jakiś czas dopada to każdą z mam -i
      to nie tylko z tego forum ,ale i z innych dotyczących dzieci.Wiele z nas nie
      znajdzie w swoim życiorycie niczego co mogłoby zagrozić dziecku w okresie
      życia płodowego ,a nawet w czasie planowania ciązy.Moja zdrowa 18 letnia córka
      to ciąża od początku zagrożona -a Maciek 7-latek super planowany(włącznie ze
      zdrowym odżywianiem dużo wcześniej ,aby w moim organiżmie były wszystkie
      mikroelementy ,których nie dostarczę w tabletce)-i co ...żyjemy od kontroli do
      konroli,od jednego specjalisty do kolejnego ,a i tak wiem,że nigdy nie powiem o
      nim "zdrowy".
      Każdy ma doła od czasu do czasu-i nie wierzę tym ,którzy mówią inaczej.Ale
      po "nocy przychodzi dzień"---tego się trzymaj.Zastanawiałam się,że mając chore
      dziecko przebywamy z nim dużo więcej .Tym samym widzimy więcej jego fajnych
      minek,dłużej jesteśmy dla niego naj..naj..Czasami warto żyć chwilą.Tą cieplutką
      zachowac w pamięci jak najdłużej-bo ma ona niesamowitą moc.
      Mi się udaje i polecam tę motodę na życie innym.
      Andaef---trzymaj się cieplutko-a może po to jest to forum ,aby czasem przyznać
      się do swoich słabości..? Musi być lepiej...choć odrobinkę..:)
    • ooptymistka Re: dalczego.......... 17.05.06, 20:40
      Też mnie to dręczy.
      Mówi dziwnie w swoim jezyku, a np trudne słowo przynajmniej tak myśle kocham
      mówi tak pieknie i wyrażnie, mówi też mama, tata, dii na picie, am na jedzenie,
      pa pa, mówi jak robia zwierzątka. Ma juz 3,5 roku a cieszę sie każdym jego
      postępem, jak usłyszałam pierwszy raz kocham to sie popłakałam. Nie potrafi
      powiedzieć jak ma na imie chociaż ćwiczymy od 1,5 roku codziennie, na samochody
      mówi z uporem bum bum, pies to hau hau, a kot miau. Dwoje chłopców w jego
      grupie w przedszkolu też tak słabo mówi, ale pozostałe 22 mówia pełnymi
      zdaniami i wyraźnie i śpiewaja i mówia wierszyki i ... i ... i... :-(, a mój
      synek nie i właśnie dlaczego...Bylismy u pani logopedy, ale wizyta była porażka
      pani była antypatyczna i Macius się jej bał i był jakis zawstydzony. Potem
      bylismy na spotkaniu grupowym, ale Macius był głównie zainteresowany
      samochodami, które stały na oknie i których nie wolno było ruszać (kurcze czemu
      ich nie schowano). Maciuś po obydwu próbach był strasznie zestresowany i wogóle
      przestał mieć ochote próbować mówić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka