Dodaj do ulubionych

o kibicowaniu

16.06.04, 12:34
Wobec powtarzajacych sie niechetnych reakcji na poruszanie w pokojach
towarzyskich tematyki
pilkarskiej w zwiazku z rozgrywanymi wlasnie Mistrzostwami Europy, a takze
propozycja by chetnym
zalozyc na ten czas specjalny pokoj, pragne stwierdzic, ze kochani nie
rozumiecie istoty
kibicowania, przynajmniej takiego z lekkim przymruzeniem oka, do ktorego ja
sie poczuwam.
Nie byloby dla mnie milym zamkniecie z podobnymi mnie futbolowymi freakami w
getcie, jakies
przerzucanie sie informacjami typu rabinackiego- on wszystko wie, ja wszystko
wiem, to o czym
mamy jeszcze ze soba rozmawiac. Pelna piersia kibicem jest sie na tle
niekibicow, albo
niepelnych kibicow. Dochodzi pewien wazny element charakterystyki- prosze
bardzo,
ten oto czlowiek, czy wlasciwie nick, daje sie poznac jako kibic, no i jak to
teraz ugryzc,
jak sobie z tym poradzic- uciszyc go? No to sie go uciszy skutecznie, bo on
akurat
o pilce w tej chwili ma ochote mowic, to go wlasnie kreci i nurtuje, i nic
innego mu nie w glowie.
Mozna to ignorowac przeciez, nie mowie od razu dawac ignora, do tego nie
zachecam, bo
wtedy nieodwolanie straci sie blyskotliwy komentarz, bon-mot, okazje do
stwierdzenia jakimiz to
fajnymi ludzmi sa ci kibice i w konsekwencji pozbycia sie uprzedzen.

Pikus
Obserwuj wątek
    • senne_marzenie Re: o kibicowaniu 16.06.04, 12:38
      ale przeciez sa, maj lawie, pilkarzki:))
    • basia.pelasia Re: o kibicowaniu 16.06.04, 12:41
      ...kibica nie tepic, bo niegodne to. Dwa lata temu z powodzeniem
      oboro-kibicowalismy i wszystko bylo gitt. Zaba wie i potiwerdzi!
      Seeeenegoooolll senegooooool Senegoooooool!:)
      • zabi_odbiornik Re: o kibicowaniu 16.06.04, 13:24
        fransa! (plask, plask)
    • she_5 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 12:43
      Ja tam lubie z Pikusiem pokibicowac, wiadomo ;)
    • cwi Re: o kibicowaniu 16.06.04, 12:49
      Pikus, to nie rozwiązanie. Trzebaby tworzyć osobny pokój europejski na czas
      wyborów, osobny pokój na przegląd prasy dla Zielki, osobny na porady kulinarne
      od godziny 11.00-14.00, oraz osobny pokój na czas trawnia lekcji informatyki.
      To nie jest rozwiązaniem.
      Euro 2004 jest, nikt tego nie może zanegować. Wśród przyjaciół są amatorzy nogi
      (a nie tylko nóg). Więc trudno, lub tym lepiej. A ci, jak Cwi, któzy jeszcze
      nie kupili telewizora, niech sobie plują w brodę, nawet długą i kędzierzawą...


      :-)
      • ramon1 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 13:20
        cwi napisał:

        > Pikus, to nie rozwiązanie. Trzebaby tworzyć osobny pokój europejski na czas
        > wyborów, osobny pokój na przegląd prasy dla Zielki, osobny na porady
        kulinarne
        > od godziny 11.00-14.00, oraz osobny pokój na czas trawnia lekcji informatyki.
        > To nie jest rozwiązaniem.
        > Euro 2004 jest, nikt tego nie może zanegować. Wśród przyjaciół są amatorzy
        nogi
        >
        > (a nie tylko nóg). Więc trudno, lub tym lepiej. A ci, jak Cwi, któzy jeszcze
        > nie kupili telewizora, niech sobie plują w brodę, nawet długą i kędzierzawą...
        >
        >
        > :-)
        >
        > cwi, no i osobny pokoj dla Toulii !!!!
        >
      • she_5 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 22:24
        cwi napisał:

        > Trzebaby tworzyć osobny pokój na czas trawnia lekcji informatyki.

        Znaczy u mnie to one caly czas trwajo, te lekcje. To co wtedy? She do getta?
    • hippy_pottamus Re: o kibicowaniu 16.06.04, 14:07
      pikusiowi sie chiba jednak cus ostatnio pozajaczkowalo;
      ale i tak go loobie ;-)))
    • jenny_s Re: o kibicowaniu 16.06.04, 14:12
      Kurczę, jak to człowiek nie zdaje sobie sprawy, że ktokolwiek jego żartobliwe i
      znikające w tłumie wypowiedzi może potraktować do tego stopnia poważnie. Żeby
      nie było już więcej wątpliwości oświadczam uroczyście, że rozumiem i w pełni
      akceptuję uroczą ułomność polegającą na krzyczeniu do telewizora. Jak również
      dzielenie się emocjami w przerwie meczu.

      Do dziś pamiętam jedną z moich pierwszych dyskusji na czacie. Fantastycznie się
      bawiłam widząc zaangażowanie obecnych wówczas w pokoju 30+ Panów w spieranie
      się ze mną na temat czy MŚ były ustawione czy nie i jaką rolę odgrywa w tym
      wszystkim sponsoring Nike i Adidasa. Dodam, że nie miałam o tym bladego pojęcia
      i zdaje się nawet zapomniałam w pewnym momencie która drużyna zdobyła
      mistrzostwo. Na szczęście Panowie w ferworze nie zwrócili na to uwagi.

      Będę równie zachwycona mogąc raz na czas poemocjonować się na temat jak się na
      mistrzostwach sprawują "nasi". Co z tego, że ich tam wcale nie ma?

      Do Autora:

      Przemiły Pikusie, istota kibicowania jest mi zapewne w równym stopniu obca, jak
      Tobie istota pojęcia zwanego zdrowym dystansem do własnej osoby. Niewątpliwą
      jednak zaletą tej sytuacji jest to, że możemy się wiele od siebie nauczyć :)

      Serdeczności

      jen_kibić_wiotka


      PS. Jedna Szwecja drugim Niemcom dokopała z chęcią.

      • pikus Re: o kibicowaniu 16.06.04, 14:28
        jenny_s napisała:

        > Kurczę, jak to człowiek nie zdaje sobie sprawy, że ktokolwiek jego żartobliwe
        i
        >
        > znikające w tłumie wypowiedzi może potraktować do tego stopnia poważnie.

        Kurcze, jak to czlowiek nie zdaje sobie sprawy, ze moze zostac tak dalece
        niezrozumiany, i to przez...ech, ech, ech ;-)

        >Żeby
        > nie było już więcej wątpliwości oświadczam uroczyście, że rozumiem i w pełni
        > akceptuję uroczą ułomność polegającą na krzyczeniu do telewizora. Jak również
        > dzielenie się emocjami w przerwie meczu.

        Dziekuje za tolerancje, choc nie krzycze (moze poza malymi wyjatkami kiedy
        naprawde trzeba ;) a ze swej strony wypada mi wyrazic zrozumienie dla dziwnego
        faktu, ze oto jest mecz, np. Holandia- Niemcy, i sa tacy, ktorych to w ogole
        nic nie obchodzi! Ano, trzeba zyc w spoleczenstwie ludzi roznych.

        > Do dziś pamiętam jedną z moich pierwszych dyskusji na czacie. Fantastycznie
        się
        >
        > bawiłam widząc zaangażowanie obecnych wówczas w pokoju 30+ Panów w spieranie
        > się ze mną na temat czy MŚ były ustawione czy nie i jaką rolę odgrywa w tym
        > wszystkim sponsoring Nike i Adidasa. Dodam, że nie miałam o tym bladego
        pojęcia
        >
        > i zdaje się nawet zapomniałam w pewnym momencie która drużyna zdobyła
        > mistrzostwo. Na szczęście Panowie w ferworze nie zwrócili na to uwagi.

        No wiec jest tak, ze ludziska poruszaja w rozmowach rozne tematy, i rzeczywiscie
        moze nawet wiekszosc z nich ani mnie obchodzi, ani sie na tym znam, ale
        nie lubie sprawiac wrazenia, iz moja zlosliwosc (a bywam) motywowana jest
        ignorancja.

        > Będę równie zachwycona mogąc raz na czas poemocjonować się na temat jak się na
        > mistrzostwach sprawują "nasi". Co z tego, że ich tam wcale nie ma?

        a to nie moja wina :(

        > Do Autora:
        >
        > Przemiły Pikusie, istota kibicowania jest mi zapewne w równym stopniu obca,
        jak
        > Tobie istota pojęcia zwanego zdrowym dystansem do własnej osoby.

        nooo to jest juz za duzy kaliber armaty i oczekuje niewyrazenia na takie dictum
        zgody tu w tym watku przez dziesiatki, setki, tysiace uczestnikow i zwlaszcza
        uczestniczek forum tego.

        >Niewątpliwą
        > jednak zaletą tej sytuacji jest to, że możemy się wiele od siebie nauczyć :)

        juz ucze: chodzi o to, zeby to male okragle wpadlo w to takie troche wieksze,
        prostokatne. Moze byc tez "z dystansu".

        > Serdeczności
        >
        > jen_kibić_wiotka
        >
        >
        > PS. Jedna Szwecja drugim Niemcom dokopała z chęcią.

        kto wie, moze tak i bedzie (w cwiercfinale...)

        Pikus
        • she_5 na takie dictum - uczestniczka pierwsza 16.06.04, 14:50
          pikus napisał:

          > nooo to jest juz za duzy kaliber armaty i oczekuje niewyrazenia na takie
          dictum
          > zgody tu w tym watku przez dziesiatki, setki, tysiace uczestnikow i zwlaszcza
          > uczestniczek forum tego.

          Moim zdaniem dystans Pikusia do wlasnej osoby jest prawidlowy.
          • senne_marzenie Re: na takie dictum - uczestniczka pierwsza 16.06.04, 15:05
            she_5 napisała:

            > pikus napisał:
            >
            > > nooo to jest juz za duzy kaliber armaty i oczekuje niewyrazenia na takie
            > dictum
            > > zgody tu w tym watku przez dziesiatki, setki, tysiace uczestnikow i zwlasz
            > cza
            > > uczestniczek forum tego.
            >
            > Moim zdaniem dystans Pikusia do wlasnej osoby jest prawidlowy.
            >

            zgadzam sie z she w 100% i zupelnie nie rozumiem powyzszego stwierdzenia jenn:)
            • hippy_pottamus Re: na takie dictum - nieuczestniczka trzecia 16.06.04, 15:43
              moim zdaniem dystans pikusia jest wogle prawidlowy [mimo pozajaczkowania
              okazjonalnego] ;-)
              PiEs
              co nie znaczy, ze go nie zignoruje nastepna raza jak bedzie krzyczal do
              monitora ;-)
        • jenny_s Re: o istocie kibicowania, ale nie tylko 16.06.04, 19:59
          Zawsze się buntowałam kiedy tłuczono mi do głowy: traktuj każdego rozmówcę, a
          zwłaszcza korespondenta, jak – z przeproszeniem - debila, tłumacz wszystko, nie
          żartuj, nie ironizuj, nie stosuj skrótów myślowych. Mniejszym złem jest gdy
          jeden na stu rozmówców poczuje się debilem, co to mu wszystko trzeba od
          Mieszka, niż jeśli będziesz musiała się potem długo, zawile i w sumie nudnie
          tłumaczyć. Jest w tym wiele życiowej prawdy, ale ciągle jakoś nie mogę się do
          tego przekonać, ciągle łapię się na tym, że zakładam, że to co dla mnie
          zrozumiałe, dla innych też takim jest. Stąd niniejsze nudne tłumaczenie się.

          Pikus daruje mi mam nadzieję, że wyjaśnię co miałam na myśli, nie czekając aż
          kolejne Uczestniczki zwerbalizują swój przychylny stosunek do Jego dystansu.
          Spróbuję jak najkrócej.

          W odpowiedzi na - między innymi - moją uwagę, Pikus napisał w swoim pierwszym
          poście, że nie rozumiemy istoty kibicowania, które to w Jego mniemaniu sprawia
          znacznie większą frajdę w gronie osób, które do „kibictwa” mają różny stosunek.
          Zgadzam się z tym zdaniem w całej rozciągłości, co więcej uważam, że można pod
          taką tezę podciągnąć każdy rodzaj zainteresowania, nie tylko miłość do piłki
          nożnej. Napisałam przecież, że w gorącej dyskusji kibiców sama brałam udział z
          wielką przyjemnością, nie będąc kibicem. Nie pasjonuję się akurat futbolem do
          tego stopnia, żeby krzyczeć na telewizor, ale są rzeczy, które wzbudzają we
          mnie równe, jeśli nie większe emocje, stąd – jak napisałam – rozumiem i
          akceptuję. Tylko znów, krzyczenie na telewizor rozumiem jako FORMĘ wyrażania
          emocji, nie zaś KIBICTWO SAMO W SOBIE i tęże FORMĘ (tu odpowiadam blumenowi1),
          aczkolwiek akceptuję, uważam za uroczą ułomność, podobnie jak uroczą ułomnością
          jest piszczenie panienek na koncercie Enrique Iglesiasa, czy też – w moim
          przypadku – wąchanie książek przed ich kupieniem. Każdemu należy się prawo do
          swoistego wyrażania emocji, ale też każdemu (w tym i sobie) daję prawo do
          skomentowania tego.

          Istotę zaś kibictwa rozumiem podobnie jak Pikus. Pozwolę sobie teraz zacytować
          napisane przeze mnie wcześniej zdanie; w świetle tego co powyżej, może łatwiej
          będzie zrozumieć jego zamierzony wydźwięk:

          „Przemiły Pikusie, istota kibicowania jest mi zapewne w równym stopniu obca,
          jak Tobie istota pojęcia zwanego zdrowym dystansem do własnej osoby.”

          Zatem, jeśli uważam, że ISTOTA KIBICTWA NIE JEST MI CAŁKIEM OBCA, to druga
          część tego zdania ma nieco inny wydźwięk od tego jak zostało to przez kilka
          osób (w tym Autora wątku) zrozumiane. Zdanie było może nieco zbyt przewrotnie
          skonstruowane, ale zrobiłam to świadomie, w nadziei, że jeśli ktoś czyta
          uważnie, to wychwyci sens. Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło –
          Pikus ma dzięki temu qui pro quo dowody czarno na białym, że Jego dystans
          (mniejszy lub większy) leży na sercu pewnym osobom.

          A co do kolejnego zdania, to niesłusznie Pikusie wziąłeś moją zachęcającą
          kokieterię za wyraz ignorancji. Ale nie mam się czemu za bardzo dziwić, bo
          jeśli przez dwa lata na czacie pracuję ciężko, żeby wyrobić sobie opinię
          ignorantki, to moja praca w końcu przynosi efekty. (na wszelki wypadek dodam,
          że to zdanie to był żart)

          Nie umiem jaśniej ani krócej napisać tego co powyżej, wybaczcie. Liczę jednak,
          że ten offtopicowy trochę (ale nie do końca) post nie zakłóci dyskusji na
          bardzo skądinąd ciekawy temat kibicowania.

          jen
      • blumen1 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 14:36
        jenny_s napisała:

        > Kurczę, jak to człowiek nie zdaje sobie sprawy, że ktokolwiek jego żartobliwe
        i
        >
        > znikające w tłumie wypowiedzi może potraktować do tego stopnia poważnie. Żeby
        > nie było już więcej wątpliwości oświadczam uroczyście, że rozumiem i w pełni
        > akceptuję uroczą ułomność polegającą na krzyczeniu do telewizora. Jak również
        > dzielenie się emocjami w przerwie meczu.
        >
        > Do dziś pamiętam jedną z moich pierwszych dyskusji na czacie. Fantastycznie
        się
        >
        > bawiłam widząc zaangażowanie obecnych wówczas w pokoju 30+ Panów w spieranie
        > się ze mną na temat czy MŚ były ustawione czy nie i jaką rolę odgrywa w tym
        > wszystkim sponsoring Nike i Adidasa. Dodam, że nie miałam o tym bladego
        pojęcia
        >
        > i zdaje się nawet zapomniałam w pewnym momencie która drużyna zdobyła
        > mistrzostwo. Na szczęście Panowie w ferworze nie zwrócili na to uwagi.
        >
        > Będę równie zachwycona mogąc raz na czas poemocjonować się na temat jak się
        na
        > mistrzostwach sprawują "nasi". Co z tego, że ich tam wcale nie ma?
        >
        > Do Autora:
        >
        > Przemiły Pikusie, istota kibicowania jest mi zapewne w równym stopniu obca,
        jak
        >
        > Tobie istota pojęcia zwanego zdrowym dystansem do własnej osoby. Niewątpliwą
        > jednak zaletą tej sytuacji jest to, że możemy się wiele od siebie nauczyć :)
        >
        > Serdeczności
        >
        > jen_kibić_wiotka
        >
        >
        > PS. Jedna Szwecja drugim Niemcom dokopała z chęcią.
        > i ja powiem cos.droga kolezanko,pilka nozna,to rozrywka przedewszystkim
        panow.chociaz moja siostra oglada mecze czasem z wiekszym zainteresowaniem niz
        niejeden pan.i odwrotnie,sa panowie,ktorzy nie interesuja sie pilka.kobiety
        interesuja sie rozrywkami kobiecymi i czy to oznacza ze te rozrywki i
        zaangazowanie pan tez jest z ich strony ulomnoscia?moze mam tak zaczac myslec?

        • jenny_s Re: tym razem nie o kibicowaniu 16.06.04, 14:51
          Drogi Kolego,

          Jeśli przeczytasz mój post ze zrozumieniem, z pewnością zauważysz co nazwałam
          uroczą ułomnością.

          Odpowiadając zaś na pytanie zawarte w ostatnim zdaniu - tak, byłoby świetnie
          gdybyś zaczął myśleć :)
          • blumen1 Re: tym razem nie o kibicowaniu 16.06.04, 17:24
            urocza ulomnosc to wiem ze rozumiesz to kolezanko za kibicowanie i do tego z
            okrzykiem przed telewizirem.co nie oznac za bynajmniej ze i kobiety nie maja
            podobnych uroczych ulomnosci.nie bede wymienial jakich dokladnie,bo zaraz sie
            znajdzie jakas pani,ktora powie:ja nie szukam goraczkowo kartki i dlugopisu
            kiedy pani w tv podaje przepis na wspaniale ciasto(jest to abstrakcyjny
            przyklad,pisze wyjasnienie,zebys sie nie czepiala,ze to nie ty).dziekuje za
            rade.zaczne myslec.moze mi sie spodoba i bade czesciej praktykowac.(to tak
            jesli juz chodzi o uwage o uwaznym czytaniu,nie chcialem byc zlosliwy,wiec
            wybralem autoironie.tez wyjasniam,zebys nie miala satysfakcji kolejnej
            zlosliwosci.ale probuj,moze ci sie uda.haha)powodzenia
    • adi_100 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 15:21
      moze troche nie na temat, ale tez o kibicowaniu.

      mecz niemcy-holandia. brzydsza i glupsza czesc rodziny przed tv. palce
      zagryzione, atmosfera gesta i goraca, niemcy wygrywaja, a to podwojne
      nieszczescie, raz, ze holandia to nasz faworyt, a dwa, ze 10 zl chlopakow
      pozostanie jednak w toto-mixie. w pokoju az iskrzy, my juz dawno nie rozwaleni
      na fotelech, ale lekko przycupnieci, bo holendrzy coraz lepsi i moze cie cos
      wyklaruje. w tym momencie, jakzeby inaczej, wchodzi zona i zupelnie
      niefrasobliwie zagaja (ale napiecie takie, ze az drgnelismy na dzwiek jej
      glosu) "kubaaaa, ty jutro musisz wstac o 6.00, wiec badz laskaw pozegnac
      brygade", na co starszy na cale gardlo "myyyyyyyyyyy pierwsza brygaaaaaaadaa".
      dom wariatow, normalnie.
      • 3o spoza javy 16.06.04, 16:27

        Czasem zerkam na forum, ostatnio zaczelam nawet tego zerkania zalowac,
        ale ten watek potwierdza ze dzieki Opatrznosci te prawie juz dwa lata temu
        wybralam wlasciwie..
        i to od razu. Dziekuje:-)
        (po prostu zwykly, przyjazny watek ludzi ktorzy nie musza byc gwiazdami jednego
        sezonu)

        ps pikus ma najwlasciwszy dystans.
    • pikus Re: o kibicowaniu 16.06.04, 17:19
      Dziekuje za wszystkie dotychczasowe w tym watku wpisy nie liczac moich (15 jesli
      dobrze licze)
      i...spadam na mecz ;-)

      Pikus
    • jazzik Re: o kibicowaniu 16.06.04, 21:58
      Skad inad wiadomo, ze krzyczenie na telewizor tylko dlatego, ze wlasnie
      pokazuje jak ktos bramke strzelil - krotko mowiac nienajmadrzejsze jest. Z
      drugiej strony jednak pragne zauwazyc, ze nie posiadanie takowego na poczatku
      XXI wieku tez dosc zabawne jest, nie mowiac juz o ksiazek wachaniu przed ich
      zakupem (a swoja droga ciekawe, czym takowe pachniec moga)?
    • agni_me Re: o kibicowaniu 16.06.04, 22:11
      Przepraszam, kiedy kończą się mistrzostwa?
      • she_5 odp: w przyszłym miesiącu, ale za to na pewno ;) 16.06.04, 22:14
        Pyt: kiedy kończą się mistrzostwa?
        • niklowany_bar Re: odp: w przyszłym miesiącu, ale za to na pewno 16.06.04, 22:46
          > Pyt: kiedy kończą się mistrzostwa?<

          Na troche przed poczatkiem Olimpiady.
      • mietowe_loczki Re: o kibicowaniu 17.06.04, 17:14
        właśnie
    • ewka5 Re: o kibicowaniu 16.06.04, 22:35
      jeden kibic drugiemu kibicu pokazal - i tu bardzo wszystkich przepraszam, ale
      strasznie pasuje/rymuje - po cycu.
      • she_5 26-ty ulubiony (n/t)(s/o) 16.06.04, 22:40

        • basia.pelasia Re: 26-ty ulubiony (n/t)(s/o) 17.06.04, 12:03
          ...agni, 04.07 i po wszystkim. A kibicowac juz nie masz sil
          czy stadion z domu chcesz wyrzucic?:)
          • lampka_nie_winna Hopp Schwiiz 17.06.04, 12:07
            ja Was bardzo, bardzo:)
            dyg
            • hippy_pottamus Re: Hopp Schwiiz 17.06.04, 12:22
              schwiiz to se chociaz pohopa, a myy??
              • lampka_nie_winna Re: Hopp Schwiiz 17.06.04, 13:22
                tyz, w ramach hopania po stronie Helvetow :).

                Chociaz wiem, ze to hopanie na nic sie nie zda. Przeca Anglicy nie mieliby po
                co na wyspe wracac gdyby... A moze jednak? ;)

                p_l_
    • blumen1 Re: o kibicowaniu tenisowi(tez) 17.06.04, 23:04
    • blumen1 Re: o kibicowaniu (tenisowi) 17.06.04, 23:05
      a w poniedzialem sie zaczyna wimbledon....
      • jenny_s Re: o kibicowaniu (tenisowi) 18.06.04, 00:24
        ciekawa jestem czemu kibice tenisa nie noszą szalików z napisem "agassi
        hooligans" i nie zaczepiają przechodniów późną porą każąc im wymieniać nazwiska
        finalistów rolanda garosa z ostatnich 10 lat?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka