toulaa
16.07.04, 13:14
Mam do Was prośbę, całkiem wakacyjną, premiowaną batonikiem WW (nie można
zamienić na gotówkę): napiszcie o jakimś miejscu, które warto odwiedzić, w
tej okolicy, w której mieszkacie. Czy to Pcim, czy Manhattan, czy plaża nad
Liwcem, czy Riviera. Tylko coś w miarę nieznanego z ogólnych przewodników.
Jest wątek o Krakowie, ja teraz tam szaleję co i raz, rozkochuję się w tym
mieście once again, ale nad tym boleję, bo Kraków kochają wszyscy (no, może
oprócz Tych, co mieszkają tam na co dzień:)), a ja bardzo nie lubię kochać
się w tych, co wszyscy (wszystkie).
Z mojego miasta nie polecam więc ani plastikowo-papierowej atrapy, czyli
Starówki, ani Wilanowa, zresztą tu naprawdę jest mało do oglądania, ale
spacer o zmierzchu lub o świcie (koniecznie!!!) bielańskimi uliczkami, np.
Płatniczą lub Szaflarską, wtedy, gdy zapalają się/gasną najprawdziwsze gazowe
latarnie.
A w Moim Mieście (wielką literą) polecam nie Hradczany, Most Karola, i
gospodę u Kalicha, bo to i tak każdy zobaczy, czy chce, czy nie, ale wzgórze
Petřín, z którego armaty okrutnego generała Alfreda Windischgratza w 1848
roku ostrzeliwały niepokorne (wówczas) miasto. Obecnie na wzgórzu jest
labirynt, pola różane i pomnik romantycznego poety czeskiego, takiego naszego
Słowackiego - miejsce pielgrzymek zakochanych (gdy pocałują się przy tym
pomniku, ich miłość trwać będzie wiecznie). I roztacza się widok, który
natchnął Nerudę (Jana, nie Pabla) do napisania poematu: "Ciebie, Prago,
opuszczać tak trudno/ Twe Hradczany i kopuły Mikulasza..."