Dodaj do ulubionych

Dramat Pana Tyldy

28.04.02, 19:45
Miejsce akcji – samotnia
Czas akcji – niedziela

Akt pierwszy, scena pierwsza:
Pan Tylda je, siedzi, śpi... je, siedzi, śpi... je, siedzi, śpi...

Akt pierwszy, scena druga:
Dzwoni telefon – znajomy głos z krańca Polski...

Akt pierwszy, scena trzecia:
Życie jest piękne!!!!!!!!!
Warto żyć.
:))))))))))))))))))))))
Obserwuj wątek
    • Gość: annaud Re: Dramat Pana Tyldy IP: 195.205.251.* 29.04.02, 12:16
      Akt pierwszy scena czwarta (didaskalia wieczorem):Wraca zona. ech zycie
      • melancho Re: Dramat Pana Tyldy 29.04.02, 14:22
        Akt drugi scena pierwsza:

        (Budzik dzwoni. Ranek dnia następnego. W ziązku z zamieszaniem dnia
        poprzedniego, Tylda jadł włożku miast w nim spać (cholerne okruszki na
        prześcieradle!!), spał przed kompem miast przed nim siedzieć (dlatego
        wykrzyknał przez sen "jurny perwers" , miast "durny serwer") i spał w kuchni
        zamiast jeść (wtulony w kotlet wieprzowy panierowany)).

        (Tylda ma zaczerwienione , rozbiegane oczy i włos zmierzwiony.)
        Pan_Tylda: Co się u licha ze mną dzieje?

        (w tyle sceny słychać kroki...)
        cdn?
        • Gość: Tubisia Re: Dramat Pana Tyldy IP: 195.164.212.* 29.04.02, 15:09
          ....w razie ekranizacji ja bym bardzo chciała zagrać jedną z głównych
          ról...zagram każda scenę..
          dziękuję..pozdrawiam....jestem pod wrażeniem...
        • Gość: olomanol Re: Dramat Pana Tyldy IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 29.04.02, 15:33
          Scena Driga Aktu Drugiego

          Wchodzi Zona
          Rzuca plik wydrukowanych z komoputera kolorowych fot.
          Tylda patrzy z niedowierzaniem. Na fotach widnieje on i
          Ona, tak przymina sobie. Nie zapaslodrowalem kompa jak
          zasypialem!

          T-Kochanie to sa tylko fotomontarze, wiesz DJ i cala
          zgraja tak sie bawia po kazdym spotkaniu.

          Z-JAKIE FOTOMONTARZE!!!! A jak Ci te twooje obrzydliwe
          tatuarze na tylku "sfotomontowali"?? Kim ona jest!!!

          T- Tu tu tu bi bi sia znaczy la bila Blondynka kochanie.

          Z- Jaka blondynka, i Wy tak przy wszystkich, raz na
          stole, raz na barze, pod barem, ty nad, ty pod!!!!!!
          Taaaak przyyy wszystkich!!!????

          T- Nie pamietam (skruszonym glosem). Fakt ze od pewnego
          czasu w Desancie klaniaja mi sie nisko i pierwsze 3
          piwa mam za darmo. Ale ja naprawde NIC NIE PAMIEEEETAM
          (ryczy jak zraniony pies).

          Z- Sprawdzilam Twoja komorke! Ktooo wczoraj do Ciebie
          dzwonil?????
          (Zdziwienie Tyldy)
          Z- Myslisz ze nie oddzwonilam na ten numer. Odrazu ta
          suka slodkim glosem jeknela. "A wiec jednak sobie moj
          zwierzaczku przyponiales! Juz mnie pamietasz".

          T- No i co ty na to jej powiedzialas? (zrezygnowany)

          Z- Ze taak, ze teraz to juz do konca zycia nie
          zapomnisz!!!!!!!

          T- Kochanie no spojz, przecierz widzisz, ze jestem tu
          nawalony jak swinia. Popatrz na te moje oczka.

          Z- Ja ci dam oczka, ja ci te oczka zaraz wyrwe i do
          uszu wcisne.
          (tu zapewne celem narkozy podnosi Walek, Tylda kuli sie
          okrywajac ramionami glowe)

          T- Zooonoo tyylko nie waleeeek, obiecalaaaass, ze juz
          nigdy, wejz rondel, BLAAAGAMM! (histerycznie)
          (W tym momecie, gasnie swiatlo, peka rura i woda tryska
          na scene, jest trzesienie ziemi, Chinczycy zajmoja
          poludniowa Syberie, Bush rzuca alkochol, Putin zaczyna
          pic, Bin Laden dofinansowuje Europejski projekt budowy
          Supersamolotu giganta)

          DZWONI TELEFON.....

          CDN?
          • Gość: Tubisia Re: Dramat Pana Tyldy IP: 195.164.212.* 30.04.02, 07:26
            ...a wrażenie coraz większe...w dalszym ciagu chcę zagrać jedna z głównych
            ról...nie zrobię jednego..za nic się nie przefarbuje na blondi..czekama na
            c.d...
          • nonstop Re: Dramat Pana Tyldy 30.04.02, 10:05
            Akt drugi, scena trzecia
            po zmianie dekoracji
            (ciemność na scenie, słychac tylko w tle pochlipywanie, po chwili punktowy
            reflektor wyławia siedzacą prze martwym ekranem komputara postać, to Pan
            Tylda...)
            Pan Tylda, popłakując z lekka:
            - To był wspaniały pomysł, z zakupem tej ogromnej, dwukomorowej lodówki...
            Jak posiedzi tam parę dni, to zmięknie, e nie chyba skruszeje raczej.
            Tylko dlaczego, dlaczego...
            dlaczego?
            Nie uiściłem w terminie opłaty za energię elektryczną ????!!!!

            hyhyhy
            pozdrawia
            Utalentowany Pan Ripley
            (w cywilu non)
            • olomanolo Akt Drugi scena 3 i nastepne 02.05.02, 16:00
              Akt drugi scena 3 (Ogromna Improwizacja)

              (Pan Tylda odslania kotarke w lewym narozniku. Oczom
              widza ukazuje sie niezla kupa.. glinastej zaschnietej
              ziemi. A za nia duza wanna z jakuzzi. Pan tylda
              metodycznie laduje szufla ziemie do wanny, co jakis
              czas dolewa wody i zawziecie miesza szufla w wannie. W
              miedzyczasie rozmysla - glosno)

              - Mowilem, setki razy mowilem, prosilem, blagalem.
              NIC!!!!! nie pomoglo, sama sobie winna. Mam przecierz
              alergie na walek. Wiedziala, Wieeeeedziala. Taaakie mi
              sie since i guzy robia!
              (Tu przerywa i wykonuje gest rybaka do widowni)
              - Oooo Taaaaaakieee !!!!!
              - Rondlem to co innego. Prosze bardzo. Wsumie miala
              prawo. Cos tam, ze tak powiem zakisilem na boku. No ale
              zeby odrazu Walkiem!!!!! No to ma za swoje.
              He dluzej niz kwardansik nie wytrzyma he, hue, hue
              (rubasznie z odcieniem sadyzmu). Moj Melancholijny
              sasiad juz od kilku miesiecy naupychal do mojej lodowki
              swe pszesmierdle skarpety i zapaskudzone gacie. Mowi,
              ze u siebie juz 3 lodowy zapchal i nie ma miejsca.
              Pierwsza sie juz zakompostowala, ponoc podlaczyl
              kabelek i ma gazu ile chce, odcia sie psiajucha skubany
              juz od gazowni.
              - (Chwila zadumy) Moze z ta moja Stara jako dodatkowym
              wkladem, to szybciej zejdzie?????
              No blotko juz gotowe. Cholera, kiedy mi ten 3 kran
              podlacza. Ale przed kapiela sprawdze, moze to juz?
              (Zaklada maske gazowa, z obrzydzeniem uchyla "lodowke".
              Wypada z niej skrecane konwulsjami cialo zony,
              wykrecone bialkami oczy i pina na ustach, swiadcza o
              doznawanych meczarniach. Pan Tylda rozpaczliwie wpycha
              noga dogorywajaca zone spowrotem do lodowki, troche mu
              to czasu zabiera. Uchyla okna i drzwi, sciaga maske i
              sie rozbiera.)
              - He no myslalem ze ten Melancholik jest bardziej
              toksyczny. No nic, po kapieli bedzie juz wiotka i hue
              hue, ciiicha jak baranek po wazektomii.. Tfuu
              tracheotomii i nie baranek, a wilczur. Ehh te wyziewy
              mi mieszaja w rozumie.
              - No to siuuup do bloteczka.
              (Wskakuje, rozbryzgujac szlam po calym mieszkaniu)
              - Ooooo jakie doobree blotko. Ehhh no odrazu czlowiek
              odzywa. Proporcja jak zloto.
              44 kilo suchego bagna + 44 litry wody i cwiara Carskiej
              Wodki dla tiowarzstwa (tu pije z gwinta).- Nie bede
              splukiwal tylko zostawie troche dla Morsa, fajny
              kumpel, ino taki chuderlawy. Sam by sobie w zyciu nie
              poradzil.
              - (Rozmazonym glosem) Ciekawe czy zamowiona pizze znow
              przyniesie mi ta Magiczna Madzia. Ehh taka ladna
              Naturalnej Wielkosci Naturalna Blondynka. Ehhhh Zyyycie
              jest piekneee.

              (Slychac schodow stukot stopkami zwiewnego dziewczecia
              wydany. Z pewna niesmialosacia wydany skrzypot drzwi...)

              Akt II, scena 4
              CDN
              • olomanolo Re: Akt Drugi scena 4 i nastepne 07.05.02, 14:02
                Wchodzi Dostarczycielka Pizzy. Apetyczna wysoka
                blondynka, o wdziecznie wystakajych spod mini
                spudniczki zgrabnych nuzkach. Gorna czesc stroju dosc
                dziiwna. Wydaje sie ze pod bluzka zamiast stanika ma
                ogomny tarcze, zakrywajaca cala klatke z piesiami i
                wystajaca daleko poza kontur ciala.
                Pan Tyla wybalusza oczy i poniewaz bloto natychmiasrt
                zastyga (tak sie rozpalil) tak juz mo te galy zostaka,
                nie moze mrugac powiekami.

                - Ohh oczom nie wierze, to Panii, pani Magiczna Madzia!

                - No a ktorzby moglby byc inny, zadnej fladrze
                niepozwolilabym do Pana przyjsc tu samej zamiast mnie
                (przymilnym glosem).

                - Ahh jaze sie ciesze, ohh jak mi milo, uff jak mi
                goroco!!!!

                - Szpoko, szpoko Pani Tyldoko. (Mowiac przechadza sie
                swobodnie woko wanny)
                - ALe przepraszam a gdzie Pizza?

                - Tu! (Wskazuje na swoj dziwnie zakryty biust)

                - Jak to Tuu!?!?! (wskazuje rowniez tam)

                - No tak, dostal Pan dzisiaj specjalnosc Naszego
                Zakladu "Piz_zyzki" . Czyli Pizze wylewan i formowana
                bezposrednio na biuscie dostarczycielki. (Mlasnela
                jednoznacznie)
                - Co tak trzeszczy Panie Tyldziu?????

                - O Boze, woooda odparowala!!!!!! Zaschlo mi bloto nie
                mam jak sie ruuszyc!
                - Ohh Panie Tyldziu jedyny, Pann jak juz cos
                wymysli... (na przydechu) I co my teraz zrobimy??

                - No to prosze zostawic ta Pizzyzje czy jak jej tam, a
                ja doleje wody i jakos oddtajam, no ale to potrwa.

                - Wykluczone Panie Tyldziu jedyny! Konsumpcja mus byc
                dokonana bezposrednio z korpusu doreczycielki. ...
                Mozna raczkami, mozna bezposrednio, ehhhhe mmmmm i co
                Pan na to??

                /Bezgraniczne oslupienie Pana Tyldy/

                To ja wezme ten taborecik podsune go do wanny i
                osobiscie poleje Pana prrrrysznicem. Dobrze??!!

                /Tu sie odwraca od Pana Tylda i pochyla aby podniesc
                taboret. Intensywnosc doznan malujaca sie na
                twarzy/gebie Tyldy swiadczy dobitnie, ze Magiczna
                Madzia nalezy do funklubu Sharon Stones.W wannie
                nastepuje eksplozja, okruchy suchego blota zalewaja
                scene. Pan Tylda z hukiem wylatuje z wanny i pada na
                scene - ... nie sam/
                - Ales Pan dupna (zebtrosko), Ale, ale, cooo toooo?
                Patrzy zaskoczona. Hehe Panie Tyldziu, cos sie Panu do
                ze tak powiem Tylka przyczepilo.

                /Tylda dochadzac do siebie, powoli podnosi glowe,
                obraca sie/

                - Aaaa tooo, to hmmm, no bo ja tak lubie. Hmm.

                - Ale cooo to jest!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????????

                - No ten tego Pirania. Ot hehe prosze sie nie
                przejmowac, ot taka antyczna fascynacja Tyberiuszem. To
                nic takiego.

                - I co ona tak pana w Dupe szczypie, jak sie pan w tym
                gownie kapie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!???????? (Glos na
                skraju zalamania nerwowego)

                - Przepraszam, musuze malenstwo natychmiast wpuscic do
                wody bo sie udusi mi jeszcze, a Piranie to bardzo
                zadkie sa okazy. To naprawde nie jest tak jak pani
                mysli. Ot taki rodzaj wie Pani hehe he he (rubasznie i
                zawiadiacko) Rosyjskiej Ruletki! Ooo "Znajdzie w tym
                blocie czy nie znajdzie?! Uzre czy nie uzre?!" o takie
                tam pytanie, he he.

                - No przeciez uzarla, to Pan przegral.

                - No Paniii Madziu Jedyna, no mnie, ale zalezy w co!!!!
                O to chodzi.

                - Ahaaaa (uspokojonym glosem). Hy hy, Wot Psotnik, Wot
                Gieroj!!

                - A cooo, he he, trza sie jakos w zyciu rozerwac, trza
                tej adrenaliny, noo nie?! Ze tak powiem.
                - Ahh bo wie Pan, ja juz myslalam, ze mi Pan tu zaraz w
                jakim Latexowym kostiumiku wkroczy albo cos takiego.
                Wie Pan z ludzmi trzeba uwazac, nigdy nic nie wiadomo...

                - Alez Pani Madziu, Ja!!!! No przeciez tyle sie znamy.
                Pani poczeka, az sie calkiem wykrusze, nie chce
                spaskudzic jedzenia i .. zastawy he he. Zaraz wracam.

                /Wychodzi, pochwili slychac pukanie i skrzypniecie drzwi../

                CDN :)
                • olomanolo Re: Akt III (nieznosna lekkosc czatu) 12.05.02, 21:14
                  He tylko Prosze Was, bez jakiegos OBRAZALSTWA. Ot tak
                  mi sie napisalo, jak mi sie napisalo. Nia ma to
                  absolutnie zwiazku, z jakimis antypatiami itd. Jest to
                  wynik jedynie dosc dowolnych skojazen wywolanych samym
                  czatem jak i lektura Forum. Wszystkich Was Lubie!
                  Prosze pamietac o dosc NIErealnej konwencji.

                  No wiec tak:

                  AKT III (Nieznosna Lekkosc Czata)

                  /Do Pokoju wchodzi mezczyzna ubrany w maske gazowa,
                  najwyrazniej swiezo po blotnej kapieli. W lewej rece trzyma
                  siatke z ktorej unosi sie dym. Procz niego wchodzi,
                  mlody,
                  anemiczny modzieniec w okularach o posturze Raskolnikowa./

                  Facet w Masce zaczyna spogladajac na Magiczna Madzie

                  - Pani Wybaczy, ja Melancholijny sasiad jestem, ja jedynie
                  swoje pranie do sasiada przynioslem. Ot otworze lodowke,
                  wzuce skarpety i wyjde.

                  - Ahh, tylez o panu slaszalam, moze i pan sie na
                  pizezyzki zalapie.

                  - He he dziekuuje, ale ja jestem wegetarianinem. Ot
                  wegetuje na granicy
                  zjawy i realnosci. No Morsiczku wskakuj do wanny!
                  Wytaplaj sie,
                  to zmezniejesz, he he!

                  - Ale pusta! Nie ma blota. Oh ten Tylda ten niecnota!

                  /Tu Sasiad uchyla drzwi lodowki. Slupieje, patrzy
                  zauroczony/

                  - Czyli skarpety staly sie cialem.
                  Tego sie wlasnie spodziewalem!
                  Forumowy Dziad to sprawil,
                  tak nam zmysly juz omamil!
                  Czar sie owy rozprzestrzeni,
                  Setka cudow bedziem olsnieni.

                  /Tu odwraca siatke, wypada z niej dymiaca bielizna.
                  Rozrzuca ja
                  po calym pokoju. Wszystko spowija lekka, rytmicznie
                  mrugajaca
                  mgielka. Magiczna Madzia, zaciaga sie gleboko, mowi
                  ?ohh? i opada
                  bezwladnie na krzeslo. Wpada w trans. Podobnie Mors i
                  kazda
                  nastepnie pojawiajaca sie osoba//

                  (Melancholijny Sasiad, sciaga Maske, oczy zaszklone, mowi)

                  Niech za czarem przyjdzie czar!
                  Czatowania zaczac czas!
                  Bedzie balet na 100 par!

                  (Wykonuje ruchy, jakby wlaczal jakies urzadzenie, prawa
                  reka wykonuje
                  serie dziwnych ruchow, jakby wodzil czyms plaskim po
                  jakiejs plaszczyznie.
                  Podrygujac przy tym palcem wskazujacym. Potem wyciaga
                  obie dlonie, a palce
                  podskakuja w epileptycznych skurczach .- Dotyczy to
                  kazdej osoby,
                  ktora zabiera glos - Zaczyna mowic metalicznym,
                  bezbarwnym nieco spazmatycznym glosem)


                  Nam stukac nie kazano
                  Wsparlem sie o klawiature
                  i spojzalem na ekran
                  200 Nickow grzmialo
                  I widzialem Wodzuchne
                  Ledwie przeleciala
                  Jak magiczna rozdzka
                  polowe pokoju do krzakow zagnala
                  Przeciw blotu slow, CAPSOW i wyzwisk
                  Stoi, mala, waska, purpurowa
                  Jak glaz bodacy morze
                  Iskierka z Gdanskowa

                  (Wchodzi Iskierka, caly pokoj zalewa czerwien jej
                  miedzianej zbroji.
                  Cala obwieszona jest karabinami, granatnikami i inna
                  podreczna bronia,
                  staje w kacie. Krzyczy triumfalnym glosem)

                  Dzisiaj nie bede ostrzegac!
                  Hihi Hahahaha
                  taka jestem rozesmiana.
                  Kazdemu co podskoczy,
                  zaserwuje Bana!

                  (Tu z akwarium wychyla sie pirania, zrzuca luski,
                  okazuje sie Syrena
                  o bajecznym biuscie i mowi:)

                  KU KU, KU KU!

                  Iskierka z Melancholijnym Sasiadem:

                  -POKOJ OTWARTY JEST W POL DO CZWARTEJ!

                  (Otwieraja sie drzwi i w niemilosiernym charmidrze, z
                  krzykiem,
                  wpada rozwrzeszczana tluszcza. Iskierka rzuca granat w
                  tlum, eksplozja,
                  padaja 2 trupy).

                  -Czy ktos jeszcze chce Bana?


                  (Zapada cisza, wszscy potulnie ustawiaja sie w szeregu.
                  Z lazienki wychodzi Tylda)


                  Churem Tluszcza:

                  -Stuukaaniaa, Stuukaniaa nam trzebaaa!!!!!

                  Iskierka:
                  -Skoro taka Wasza potrzeba
                  To stukajcie, to sie bawcie
                  Tylko ladnie i nie wrzeszczcie


                  Tylda:
                  -Co sie ze mna dzisiaj dzieje
                  Czy naprawde ja istnieje
                  Glos w sluchawce, jak z zaswiatow
                  Setka naraz slow z ekranu
                  Czy to dzieje sie naprawde?
                  Jakos tak mnie wszystko mierzi
                  Niby lechce ale boli
                  Chyba pojde do kontroli


                  Wysuwaja sie z szeregu 2 kobiety
                  Razem:

                  Jestesmy 3 Siostry Czatowa!


                  Melancholijny Sasiad:

                  Woodzuchna, ledwie przyszla a juz nawalona hue hue!
                  A wy przecie 2 jestescie.

                  Siostry Churem

                  Takich Trzech jak nas dwie to nie ma ani jednej!

                  (Pojedynczo)

                  Jam Wodziara, Jam Rakieta
                  Jam dla wszystkich jest podnieta!
                  Na gorze szpiczasta,
                  Na dole kanciasta.
                  Areodynamiczna,
                  Jestem ja sliczna!

                  Jam Mistrzynia Kamuflarzu,
                  By mnie kliknac dla kurazu.
                  Niewielu sie odwarzy gosci,
                  Do tego trzeba Mistrzowskiej Smialosci!

                  (obejmuja sie czule i wychodza na piedestal)

                  (Pan Tylda zuca sie na Madzie, probuje wsadzic po bluze
                  glowe, ale Madzia go zdecydowanie odpycha mowiac ?Co
                  tooo to nieee!?.)

                  Alez Madziu, konsumpcji nadszedl czas!

                  Dobrze Panie Tyldziu, ale cos za cos.
                  Prosze tu sa oliwki, moj przysmaczek
                  Ja sama Panu podawac bede kawaleczek
                  Pizzy, odlamujac ja z mego ciala
                  A Pan mi bedzie ustami oliweczki podawal


                  Oj podawac bede podawac chetnie
                  Ale czy i pizze sam nie moglbym sobie??


                  Oj Panie Tyldiu prosze bez nachalnosci,
                  Czemoz w facetach tylez banalnosci!!!


                  (I zaczynaja konsumpcje, a reszta zaczyna mowic bez
                  skladu i ladu,
                  jeden przez drugiego)


                  Jestem Ci ja Realista
                  Kto nicka zrymuje
                  Ten bedzie zwyklym...
                  (tu toczy przekrwionymi oczyma po sali, patrzy na
                  siostry ? mityguje sie)
                  NICPONIEM
                  Realnie swiat swoj ogladam,
                  Realnie go ujmoje,
                  Realne stosunki tutaj nawiazuje


                  Jam Ci Roy,
                  Sexi Boy!
                  Slowa, slowka i sloweczka
                  Tooo! Od zycia jest ucieczka
                  Tu zagadam, tam polechce
                  Tak zdobede kazde dziewcze


                  A ja jestem se KaKa
                  facet co sie zowie
                  Ja to kazdej babce prawde powiem
                  Bo ja je wszstkie pozeram
                  I tylko mnie Lew wpier (tu Iskierka podnosi Bazuke i
                  celuje w jego strone)
                  Trala, Taralala, TRALALALALA
                  Ze mi polowe owieczek podjada!


                  Z Malpia ci ja wrecz zrecznoscia
                  Podrywam sobie jegomosciow


                  A ja sobie Fifam i Fonfie
                  I w ten sposob wielu pirvow dostapie


                  (Tu KaKa odwraca sie do szeregu i gromkim glosem pyta)

                  Hej, jak tam Panowie?? Co tam w polityce???

                  (Wtem conajmniej siedmiu chlopa odpowiada jednoczesnie)

                  Cycki trzymaja sie mocno!!!!!
                  (po czym wszyscy razem z KaKa wybuchaja gromkim smiechem,
                  ktory jednak jest nerwowy, poczym cichna nagle i
                  spogladaja kazdy
                  na kazdego, niepewnie i bardzo podejzliwie)

                  (Tylda odrywa sie od Madzi i wkracza na scene)

                  Tyle gloso, tyle slow,
                  ilez zdarzen, czym ja zdrow?
                  Czy nie mozna tego przerwac?
                  Znow mnie korci to pytanie
                  Czy to jawa czy to sen?
                  Czy to co jest, naprawde jest????
                  Zaraz o tym sie przekonam!!!!


                  (Tu podchodzi do dalszych osob, przyglada im sie,
                  zaglada w oczy, zaczyna
                  od mezczyzny co nie dosc ze stuka palcami to stepuje)


                  Pan to tak dlugo moze stepowac?

                  Nonstop!

                  A wsumie po co?

                  Pro Publico Bono!


                  Aha, a Pani, tak zawsze?
                  Abazur na glowie?

                  Kliknij to sie przekonasz!

                  (Tylda pociaga za sznureczek zwisajacy od abarzurka.
                  Postac rozjasnia sie dziwna, piekna poswiata.)

                  O piekna Ty, och jedyna!
                  Jakze olsniewajaca dziewczyna!


                  (Tu Tylda odchodzi od tlumu, odwraca sie do widowni.
                  Oczy przekrwione,
                  toczy blednym wzrokiem po sali. Mowi z zmeczonym
                  glosem, w ktorym
                  slychac narastajace napiecie.)


                  Wielki to zaiste czar
                  Kim ze ja, by ot ten dar
                  Moc doswiadczac to swobodnie
                  Mowic z kotem, lwem, gepardem
                  Z Rybka pluskac sie cudownie
                  Lub sie spierac z piekna Femm

                  Czy to gra jest wyobraznii?
                  W mym umysle sa cielesni
                  Slysze glosy, widze ruchy
                  Podniecaja mnie dziewuchy
                  Tego lubie, tamtych chrzanie
                  Bawie sie tu nieslychanie
                  Jest to wiec prawdziwe zycie?
                  Z krwi i kosci? Ma znaczenie?
                  Kogo lubie, kogo cenie?
                  Czy slowa tu wypowiedziane,
                  maja sile prawdziwych zdazen?

                  Niby juz wszystko sprawdzilem
                  By uwierzyc, ze w Tym zylem
                  Ze prawdziwy bylem ja
                  I ta cala zgraja tam (tu pokazuje za siebie)

                  Zrobie jeszcze jeden test!
                  I NIECH BEDZIE TO CO JEST!!!!


                  (tu wykonuje ruch, jakby na wysokosci kolan wylaczal
                  jakies urzadzenie.
                  Gasnie swiatlo. Po chwili sie zapala, jednak nie ma juz
                  nikogo, Pan Tylda
                  zostal sam)


                  A wiec tooo taaak!!!!!!!!!!!


                  (Spuszcza glowe zaczyna szlochac! Na scene wjezdza
                  kierujac wozek
                  widlowy Staruszka. Ochronny kask ewidentnie na sile
                  jest wcisniety
                  miedzy osle
                  • olomanolo Re: Akt III Koncowka. 12.05.02, 21:26
                    (oj nie przeszlo, oto koncowka)

                    (Spuszcza glowe zaczyna szlochac! Na scene wjezdza
                    kierujac wozek
                    widlowy Staruszka. Ochronny kask ewidentnie na sile
                    jest wcisniety
                    miedzy osle uszy, mowi slabym zmeczonym zyciem glosem)

                    -Bo widzisz Tyldo:
                    mimo bolu, zmeczenia i rozwianych nadzieji
                    Piekny jest ten Czat.
                    Choc to nieprawdziwy swiat!
                    Nie wart jest zametu w glowie
                    Co sie nagle zrobil Tobie
                    Te przestroge miej na wzgledzie
                    Swiat sie nadal toczyc bedzie
                    Ty sie tutaj dobrze baw
                    Nie zaniedbuj swiata barw
                    Nie zapomnij o swym zyciu
                    W wirtualnym tym przezyciu!


                    (Tylda z szacunkiem caluje dlon staruszki)

                    Chodzmy prababciu stad, chodzmy.
                    (Siada na wozek i Prababcia wywozi go ze sceny)


                    (Po chwili ,z za wanny wychodzi trzymajac zmiotke i
                    szufelke Mors, patrzy na pusta scene, potem na publicznosc)

                    Ja? Jaaa?????? (Wzrusza ramionami)
                    Eee ja tu tylko sprzatam!!!


                    CD NIenastapi :)
                    K O N I E C
                    • tylda Re: Akt III Koncowka. 12.05.02, 21:58
                      olomanolo to jest rewelacyjne!!!!!!!!!!
                      pozdrawiam Cie gorąco :))))))))))))))))
                      Tylda Pan
                      • melancho Re: Akt III Koncowka. 13.05.02, 01:35
                        Olo rzeczywiscie świetne :-)))))
                        ...grautuluję szczerze i puszczam w niepamięc harce na watku poradniczym, który
                        dogorywa właśnie :-))
          • Gość: Maggie Re: Dramat Pana Tyldy IP: *.warman.com.pl 01.05.02, 11:35
            (piekne Olo)

            a czy ja tez mogie dostac jakas mala role w tym spektaklu? mogie nawet i grac
            nimfomankie, kochankie zony :))))

            Maggie
    • Gość: Tarantin Akt II IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.04.02, 22:05
      Scena 1
      przychodzą goście
      rozsiadają się wygodnie śliczna siostra żony obok Pana Tyldy - na drugim planie
      lodówka.
      Miło gawędzą.

      Sc. 2
      Ręka Siostry wędruje na kolano P. Tyldy - na drugim planie 6 letni chłopak
      otwiera szeroko lodówkę i patrzy do środka (w środku trup).

      Zmieszany Tylda próbuje obrócić wszystko w żart, ale kładzie swą rękę na kolano
      szwagierki - dziecko wyciąga lody i zamyka lodówkę.

      Sc. 3
      Wpadają bracia - pytają o żonę.
      Tylda sięga do barku.

      Sc. 4
      Tabliczka z napisem:
      "3 minuty później"

      Sc. 5
      Pan Tylda tańczący "Jezioro Łabędzie" na stole i strzelający gdzie popadnie z
      dwóch rewolwerów.

      Sc. 6
      pan Tylda Zaczepiony jedną nogą o żyrandol, wisząc głową w dół strzela z
      karabinów


      AKT II
      Sc. 1
      pan Tylda idzie w zwolnionym tempie na tle wybuchajacej stacji benzynowej.
      Włos mu powiewa


      c.d.n. Kłentin Tarantino

    • Gość: Dejwid AKT II IP: *.jgora.dialog.net.pl 30.04.02, 22:35
      Scena 1.
      Błysk - z efektem "burzy"

      Otwiera się lodówka - powoli.
      Kamera prostopadle do lodówki, widac żonę w całej okazałości po 3 tygodniach
      rozkładu.
      Zbliżenie na zsiniałe stopy


      Sc. 2
      Błysk j.w.
      dłoń zapalająca zapałkę
      Zbliżenie na zapałkę

      Sc. 3
      Błysk j.w.
      paląca się zapałka

      Sc. 4
      Błysk j.w.
      Zbliżenie na stopy żony (za mgłą)

      Sc. 5
      Błysk j.w.
      Sc 6
      Błysk j.w.

      Sc 7
      Paląca się zapałka

      Sc.8
      Wchodzi niski łysy facet w dużym kowbojskim kapeluszu, staje . Zbliżenie na
      twarz. Uśmiecha się.
      Widok ogólny pokoju
      Mężczyzna wychodzi.

      Sc. 9
      Błysk j.w.
      Z lodówki wychodzi Tubisia. Ubrana w małą czarną i pereł korali

      Sc. 10
      Błysk j.w.
      Miniaturkowe ludziki wybiegają spod lodówki. Bardzo się cieszą

      Sc. 11
      Impreza - Zlot Czatowiczów w mieszkaniu p. Tyldy. Po środku duży basen. Olo
      zarządza zakąskami- mocno gestykulując i przekomarzając się z melanchem , Kris
      siedzi w kącie i warczy. K2, V2 rachelka deklamują. Kukułka żągluje jajeczkami
      na zmianę z kate1. Pan Tylda siedzi i patrzy na komp. Reszta dobrze się bawi.
      Nonstop stoi przy oknie. Smętnie patrzy na parapet.


      Dejwyd Lyncz



      • Gość: Olomnolo Do Dejwida i Tarantino IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 01.05.02, 18:52
        DEjwidzie i Kuentinie
        8))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

        Nigdy sie tu tak jeszcze nie usmialem.

        A JAKA JAKZE POLSKA ZABAWA "CZYSTA FORMA"

        Z Wyrazami podziwu
        Olo

        PS. Ja bede kontynlowal moj watek z Nonikiem :) ale
        czekam na wene :). Narazie mnie powalilo :))))))))
    • tylda Komedia nie-Tyldy 01.05.02, 19:16
      A miał być taki piękny dramatyczny dramat...
      Zanussi miał go przerobić na support do drugiej części „Życia...”
      A tak, to tylko do Lubaszenki udać się muszę;-))
      Tylda Pan
      PS. Chyba się w końcu muszę ożenić, widać że żonaci mają ciekawe życie ;-))

      PS2. Rzeczywiście, musze przyznać, że się marnujecie - talent macie powalający,
      śmiałem się jak dziki:)))))))
      • nonstop Re: Komedia nie-Tyldy 02.05.02, 01:47
        Akt IV - odnaleziony pod wycieraczką budynku Unii Europejskiej
        (Następuje dramatyczny zwrot akcji, zapewne jest on zgodny z wewnętrznymi
        potrzebami Pana Tyldy oraz również odpowiada naszym wspólnym eskimoskim celom,
        dążeniom, morsom i fokom, oczywiście jak zwykle nie odpowiada albatrosom
        wędrownym , lecz one same są sobie winne bo po co im skrzydła?)
        Pan Tylda w nienagannie skrojonym dwurzędowym garniturze, szamerowanym srebrą
        nitką, o nie pozbawionych uroku wąziutkich klapach oraz cudnie wymodelownych
        bufiastych zarękawkach, skromnie, lecz z istotnym wdziękiem, zaznaczając
        wyraźnie, aczkolwiek z pewna taką dozą nonszalancji swą żądzę posiadania fotela
        wypietym z gracją i Grecją sexownym, męskim, bynajmniej niezbyt owłosionym,
        ontologicznie i algebraicznie zapowiedzianym, nie bójmy sie tego słowa
        pośladkiem - zasiada nędznie w fotelu.
        (Fotel o podłożu eschatologicznym, czarny, pękaty, a jednoczesnie pąchaty)
        Pan Tylda (półgębkiem): Kłamałem, życie nie jest piękne!
        Hyhyhy, życie jest jeszcze piękniejsze!!!
        Widownia: Och nie, On kłamał!
        (Następuje epidemia samobójstw, spada poziom cukru w cukrze, odwaga drożeje,
        rozum się budzi, więc usypiają upiory, w Gwiazdozbiorze Procyona wybucha
        wywołana brakiem szczypiorku, krwawa rewolta przeciwko ośmiołom)
        Na szczęście kres tym nieszczęściom kładzie przyjazd odpowiedznic służb i
        zamknięcie scenarzysty w milutkim domku - nie bez kozery dodajmy bez klamek.
        Pozdrawiam Czytelników powierzająć me zapiski zaprzyjaźnionym mrówkom,
        resztę weżmie Król Duch
        howgh
        (czy to ja pisałem nonstop???)
        • Gość: wisia Re: Komedia nie-Tyldy IP: 217.97.175.* 02.05.02, 22:25
          Akt V i nie ostatni:

          (za sceną słychać tarabany, na scenę wpada zdyszana Basia)

          Basia:

          Mister Tylda, nadchodza, idą...

          Pan Tylda:

          Panno Basiu, hajduczku słodki... kto? Mister Prodi?

          Panna Basia:
          (z godnoscia)

          Panie Tylda, ja sobie wypraszam, ja nie żaden ci tam hajduczek... jam od
          tarabanów... i nie jakiś tam Prodi ale mój Ojciec wielki, cały zapłakany...
          przewodniczący... We Włoszech był, akumulatory ładował i wraca, wraca na święto
          robotniczo-trzeciomajskie... Nasze szczęście, nasza nadzieja...

          (Pan Tylda zrywa się z fotela)

          Pan Tylda:

          O Boże, panno Basiu... czy są dla mnie jakieś czyste skarpetki????

          (za sceną słychać narastający gwar i tupot nóg, coś dziwnie skrzypi...)

          Panna Basia: (z godnością)

          Za późno Panie Tylda, za późno...

          (Pan Tylda biega jak oszalały po gabinecie i szuka czystych skaretek, a w
          kieszeniach upycha miękkie mokasyny)

          Pan Tylda:
          Boże, żeby chociaż te mokasyny mi zostawił!!!!!!!

          (drzwi otwierają się z trzaskiem, wjeżdża taczka, a za nią wchodzi
          przewodniczący na czele oddziału Czarnieckiego)

          Przewodniczący:

          Tylda, dość tego... Brałeś 100% a może i więcej... Koniec!!!!! Ściągaj buty...

          (podjeżdża taczka, pan Tylda posłusznie siada, podkładając pod pośladki miękkie
          mokasyny... z taczki dyndają nogi w skarpetach z dziurami na wielkich palcach)

          Przewodniczący:

          No i chociaż jednego puściłem w skarpetkach!!!! Nawet fotela nie zabrał!!!!

          (rozsiada się wygodnie w fotelu Pana Tyldy, taczka wyjeżdża, za sceną słychać
          brzęk szabelek)

          Przewodniczący:

          Miałeś chamie złoty róg... Miałeś chamie czapkę z piór... Czapkę wicher niesie,
          róg huka po lesie... Ostał ci sie jeno sznur...

          (z zadowolenie kładzie nogi na biurku)

          Przewodniczący:

          No! Jeszcze raz uratowałem Europę! Nie będzie turek Tylda pluł im w twarz!!!!!

          (za sceną słychać hymn Unii, a nad proscenium zapalają się po kolei gwiazdy
          stowarzyszonych i wdzięcznie mrugają do przewodniczącego....

          Koniec...
          ... aktu V (kurtyna!!!!!!! no już, szybko..... opuszczajcie.....
          • Gość: Maggie Re: Komedia nie-Tyldy IP: 212.76.37.* 03.05.02, 19:50
            mi to sie stanowczo nie podoba....nadal nie ma seksu....zero akcji,,,nic
            nagich cial,spoconych,mokrych eeeeeeeeeeeeeeeeeeee....


            eh..nic was nie naucyzlam przez te wszystkie miesiace ;(

            Maggie
            • Gość: wisia Re: Komedia nie-Tyldy IP: 217.97.175.* 03.05.02, 21:51
              Maggie,

              my mamy ambicje na sceny, a nie obsceny :-)))))
              A poza tym... w dobie perspirantów?

              Co na to prześwietne kolegium redakcyjne... czy Ona nie za bardzo domaga się
              tej swojej roli? Co na to komisja kolaudacyjna? Mister Tylda... czy pan już
              całkiem zrezygnowałeś z praw autorskich?
    • Gość: Maggie Akt III Koncowka - Lomatkobosko! IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 13.05.02, 10:36
      Ale Orgazm

      intelektualny ofkors:))))))))))))))

      Olo, zys yz bjutiful - do ju ewer du syngz wat ar not Łorf sacz grejt
      admirejszon?

      ajkissju

      Madzia
    • tylda Dramat Pana Tyldy - Sequel 21.07.02, 00:38
      Miejsce – samotnia dziwnie zmieniona, na ścianach ślady po kulach,
      napisy „Piffo for everyone” , „Tylda to sknerus” i „Tylda ty ...”
      Czas akcji – nieodległa przyszłość.

      Na środku pokoju mizerna postać siedzi przed komputerem, obok stoi puszka
      czeskiego piwa, w połowie pusta, jak stwierdziłoby większość czatowników. Tylda
      wyraźnie zmęczony życiem stuka po klawiaturze, nie orientując się za bardzo co
      i jak.

      - Jeszcze pół puszki zostało do wypicia – smętnie stwierdził Tylda – ech...

      Kilka poprzednich dni spędził na wzdychaniu i czekaniu na telefon, nie bacząc
      na to ,iż bateria oddała ostatniego miliampera dwa dni temu.

      - Nikt do mnie nawet nie zadzwoni – żali się płaczliwie, niewiadomo komu, bo i
      tak nikt go nie słucha – dola moja taka...

      Siedzi na czacie, ale zapomniał hasła i wszedł jako „ma-tylda”. Rozmawia
      półprzytomnie z jakimś Heinrichem z Reichu:

      - (...)
      - 98-76-90 – Tylda podaje swoje parametry całkiem automatycznie, bowiem po
      alkoholu jest całkiem szczery i otwarty.
      - To kawał ciała – facet zaczyna się ślinić.
      - Iiiiiiiiii tam... - machinalnie odpowiada Tylda, mając w pamięci widoki z
      zawodów Strong Man
      - (...)
      - Konno? A owszem, ale wiesz, ostatnio interesuję się rodeo. Jazda na takim
      byku to dopiero coś!
      - Ach! – facet przestaje panować nad sobą – gdzie mieszkasz?
      - Pipidówka Mała 175 – odpowiada zgodnie z prawdą Tylda, któremu promile szumią
      mocno w głowie.

      Tu następuje typowe zawieszenie łączy i konwersacja zostaje przerwana.
      Tymczasem w kącie pokoju nonsopowicz z cosmitą prowadzą werbalną walkę o bilet
      do Roswel w jedną stronę, ufundowany przez realistę. Łacińskie sentencje kontra
      arabskie przekleństwa:

      - #$!~`$%^2@@+
      - Non omnis moriar!

      itd.

      Z sąsiedniego pokoju wchodzi rachelka w mocno kusej sukience o dużym dekolcie,
      podśpiewując pod nosem znany hit „I belong to daddy”. Realista, słysząc to aż
      poczerwieniał z zadowolenia i w ekstazie zbanował dwóch Bogu ducha winnych
      czatowiczów. Iskierka, nie chcąc pozostać w tyle za realnym też zaczęła
      banować, ale po wyrzuceniu ledwie kilku userów zbanowała samą siebie. Tymczasem
      Tylda kończy piwo i w tej chwili pada zemdlony na podłogę. Rachelka zastyga na
      moment z siódmym piwem w ręku, po czym z głośnym okrzykiem rzuca się do
      ratowania męża (byłego?). Pochyla się w głębokim skłonie przodem do widowni
      podnosząc na swe kolana głowę pacjenta, odsłaniając ledwie co skrywany obfity
      biust. Słychać stłumione westchnienie widowni, widzowie obdarzeni bystrzejszym
      wzrokiem mogą dostrzec na kształtnym biuście samarytanki napis „Deo Optima
      Maxima” wytatuowany czcionką Wingdings rozmiar 78.

      - Tyldziu drogi, co tobie? – w głosie rach słychać zatroskanie.
      - Blegchtowniakje... – pijacki bełkot nie pozostawia wątpliwości co do
      przyczyny zemdlenia Pana T.
      - To może jogurciku? – zatroskanie nie ustępuje.
      - App... – usta Tyldy grzęzną w rachelczynej piersi uniemożliwiając konwersację
      a przekrwione białka oczu Tyldy wykonują jednoznaczny ruch duszącego się
      człowieka , na co rachelka obrażona taką niewdzięcznością rzuca głowę pacjenta
      aż parkiet jęknął.
      - Niewdzięcznik! – zraniona kobieta groźniejsza jest od stada bizonów.

      W międzyczasie iskierka zdążyła wrócić i dalej pilnować porządku:

      - Ty, ty i ty – wynocha – z czata wylatuje melancho za stosowanie terminologii
      prawnej, Molly gawędząca z jakimś Włochem i nonstopowicz, który w przerwie
      pojedynku postanowił wspomóc wiedzę czatowiczów o nowe słówka, znane i
      stosowane już przecież przez Cycerona.

      Nagle dzwonek do drzwi:

      - Il postino? – w głosie reala wyraźnie słychać słabo skrywana nadzieję. Nic
      dziwnego, z majątku rodowego zostało tylko wspomnienie, utrzymanie całej
      rodziny przecież tyle kosztuje, a w dodatku wnuczęta wybierają wszystkie drobne
      z portfela – renta może?
      Niestety (dla reala) to nie listonosz, to Maggie - wiadomo z czym:

      - Witajcie kochani, wpadłam i ja zobaczyć co u Was słychać :)))
      - Re – odpowiadają wszyscy chórem, oprócz gospodarza leżącego plackiem na
      podłodze.
      - Ja właściwie do rachelki... – Maggie od razu przechodzi do rzeczy i ciągnie
      opierającą się rach do pokoju obok. Słychać brzęk, rumor, po czym obie
      wychodzą, przy czym Maggie trzyma się za głowę, a rachelina trzyma osławiony
      Wałek i uśmiecha się szeroko:
      - A wpadnij jeszcze kiedyś, Mag – mówi przyjacielsko. Odpowiedzią głucha cisza.
      Real patrzy zadziwiony dziarskością córki, nonstop i cosmita na chwilę
      przerwali pojedynek, nawet Tylda pod wpływem hałasu podniósł na chwile głowę,
      ale zbyt ciężką się okazała.
      Pojedynek dalej trwa, w końcu Roswel to nie Pipidówka i bilet tam (prawie
      lotniczy) coś kosztuje. Nie wiedzą biedni, że real ten bilet zakupił na kredyt
      zaciągnięty o znajomego przedsiębiorcy-mafioso, który już nazajutrz zaczął się
      domagać zwroty pieniędzy wraz z odsetkami.

      - Puk, puk! – realista idzie otworzyć, przez uchylone drzwi wsuwa się łeb
      konia. Realny z dzikim okrzykiem wyskakuje przez okno, łapiąc po drodze
      spadochron. Słychać łoskot i jęk. Drugie piętro – spadochron nie zdążył się
      otworzyć. Tymczasem za końskim łbem wsuwa się lokalny farmer:
      -Chciałem suchy chleb, dla konia – nieśmiało pyta, ściskając w ręku dżokejkę i
      szpicrutę. Otrzymuje cały bochenek i odchodzi podzwaniając meksykańskimi
      ostrogami.
      - Chodź January Daewoo DaimlerChraisler FSO Hoop, dobrzy ludzie tu mieszkają –
      słychać cichnący głos i także cichnący stukot kopyt po marmurze – przyjdziemy
      tu jeszcze kiedyś.

      Pojedynek panów nabiera rumieńców:

      - *$%@%^!`~)(%|\
      - Sursum corda! – nonstopowicz sięga do najgłębszych zasobów pamięci,
      zostawiwszy sobie na sam koniec „Mea culpa”, w razie gdyby jednak poległ w
      walce. Wtem z niesamowitym łoskotem i zgrzytem otwierają się drzwi i wpada
      serce Pana Tyldy. Na ten widok rachelka mdleje na 0,3 sekundy, Tylda odzyskuje
      przytomność na 2 sek, a cały czat zawisa w oczekiwaniu dalszego biegu wydarzeń.
      Rozdzwaniają się telefony w Agorze z zapytaniami co się dzieje z tym czatem,
      skrzynka emaliowa dj blokuje się w przeciągu 5 sekund, na forum pojawiają się
      posty zdesperowanych czatowiczów żądających zwrotu za ponoszone opłaty
      telekomunikacyjne na czekanie aż zniknie szary ekran.
      Zza otwartych drzwi słuchać posapywanie i po chwili pojawia się znajoma postać:

      - Szukam pani Maty... – wchodzącemu głos zamiera w gardle, gdy zauważa nonstopa.

      Wszedł olomanolo ! ! !

      Olo, cdn.??
      ;-))
      • melancho Re: Dramat Pana Tyldy - Sequel 21.07.02, 10:36
        Tyldowicz perełeczka wyszła Ci spod klawiszy (Fryderyk Champion z Ciebie:-)))

        Ja już nic nie dodaję tylko czekam na eksplozję i fajerwerki w dziele olomanolo
        a może kogoś innego ?)
      • tylda Re: Dramat Pana Tyldy - Sequel 28.07.02, 00:05
        Cicho, pusto...

        Najstraszniejszą bronią każdej społeczności jest odtrącenie-ignorancja-
        zapomnienie, proszę, nie testujcie jej na mnie.
        Pan Tylda
        • Gość: olomanolo Re: Dramat Pana Tyldy - Sequel IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 29.07.02, 12:03
          Ojj Tyldziu, walnoles taaaki tekst, ze ciezko do niego
          cos dorabiac, jest zbyt dobry, jest Twoj i musisz go
          pociagnac dalej, ku naszej ogolnej uciesze :). Badz
          pewien, kazde slowo bedzie przeczytane :) z wyborna
          przyjemnoscia!

          Sciskam
          Olo
      • nasza_maggie Panie Tyldo i inni zgromadzeni scenariopisarze! 29.07.02, 16:09
        EEEEEEEEEEEEEEEEEE przepraszam?!

        he, no ja wiem ze mi ta sesja z ta psychologia troche nie poszla - no ale czy
        ja odrazu musze dostawac wpiernicz od rachelki?!

        Tyldo? Czy ty sobie zdajesz sprawe jakie to faux pas? Wiesz ze me zyzki sa
        ubezpieczone i nie wolno i krzywdzic?! NIE WYPLACISZ SIE!

        Ja czekam na sequel olomanolo - on moze cos napisze i mnie wyreczy z tak
        niezrecznej sytuacji. A to wogole, heheheh, to wiecie co chlopaki - ja naprawde
        mam jeszcze inne atuty procz tych zyzkow:)))))) Coscie sie ich tak uczepili?

        Hehehe, a moze ja wam wymysle kurnia kawaleczek tego scenariusza, tylko, he w
        wersji brytyjskiej musialoby to byc:)

        Sciskam!
        RACHELKA NIE BIJ!!!!!!!!!!!!!

        Maggiepelnaodwagi:))))))
        • Gość: qqłka Re: Panie Tyldo i inni zgromadzeni scenariopisarz IP: *.jeleniag.sdi.tpnet.pl 30.07.02, 04:48
          taaaaaaaak

          w pokoju maggie tylda na podłodze, rachelka trzyma głowe tyldy na własnym
          biuście i cicho łka, nonstop ubrany z łacińska, cosmo ubrany z arabska mel w
          pałatce wojskowej kolor ciemna zieleń -zamyślony
          do pokoju wszedł olo z rozwianym włosem , w reku strączek fasolii i w
          zamyśleniu popatrzył po zebranych i jednostajnym donośnym głosem zapytał
          -matylda była?

          cisza, nikt nie odpowiedził jedynie non zajaknął sie przy swojej łącinie

          stanął w zamyśleniu po czym zapytał raz jeszce-lecz ciszej nieco
          -matylda była?

          dalej cisza ino rachelka sapneła z lekka przesuwając głowę tyldy na 2 półkule

          hmm a miłem na niej robic eksperymenta hmmmm, powiedził cicho
          i wszyscy nagle znieruchomili i zainteresowali sie przybyłym

          - jakie eksperymenta ? zapytał non przełykając sline i udjąc zupełną obojętność
          dla tematu , ale struzka potu która zebrała się na czole zdradziła jego
          wywrotową nature.

          olo mlasnął włożył strączek fasoli do ust i zaczoł ogryzać końcówke

          -no bo chodzi o tę krzyżówke genetyczną no wiecie biała kobieta i czarny
          mężczyzna no i ma być dzieciak ,

          na te wieść wsztscy oniemieli
          tylda nabrał nagle rumieńców jakby dokonała się transfuzja krwi od jakiegoś
          niewidzilnego kosmity i wydusił z siebie
          -no ale skąd mamy wziąść murzyna? po czym opadł głową miekko na biust rachelki
          a ta jękneła

          wszyscy pełni podziwu dla trzeźwości umysłu tyldy pokiwali głowami

          - no jest problem i to spory, właściwie nie wiem jak go rozwążać,
          murzyna nie mam, a eksperyment musze przeprowadzić
          macie jakieś pomysły? kontynuował olo dalej obgryzając fasolke

          melancho w końcie pokoju zaczął powoli wyliczać(a że jest skrupulatny robił to
          powoli, jednostajnie i niezrozumiale dla reszty zebranych szszszszszszsszsss
          (około 10 min)
          - nie nie mamy murzyna w spisie, jest problem i to spory- powiedził w końcu i
          zaczoł zwijac swoje notatki

          zpadła cisza
          (ok 3 min)

          cisza cisza
          nagle wbiega lolek wesoły i beztroski bo nie znający jeszcze nieszczęścia które
          spotkało zebranych, za nim radośnie tanecznym krokiem dwie fiolet panny funf i
          frank tańcząc flamenko w zwartym uscisku i furcząc na zebranych w pokoju

          -co jest ???? co taka cisza -pyta ?
          - nie mamay murzyna do eksperymentu , mówi smutno mel

          piłka jest okrągła a bramki są dwie, mówi zgrabnie lolo (tu sie chytrze
          uśmiecha), to co, ja będe robić za tego muzyna??-dodaje

          oooooooooooooooo co to, to nie, nie ma!!!! gwałtowanie zareagował cosmo i
          zaklął o dziwo z polska q.......ć
          głosujmy!!!!!
          GŁOSUJMY!!!!!!!!!!!! zawołali wszyscy (nawet rachelka)

          cdn




          • rachelka doqqłcze didaskalia 31.07.02, 12:48
            mimo że pozornie niezainteresowana wydarzeniami, rachelka cichutko
            hipnotyzowała wybraną ofiarę tak by ten obudził się ze snu z głębokim
            przeświadczeniem o swym byciu murzynem.....

            ofiara jeszcze nic nie wie....

            nic nie wie tłum zgromadzony.....

            kto obudzi się jako murzyn???
            • tylda Re: doqqłcze didaskalia 01.08.02, 18:26
              rachelko, no kto???
              • Gość: Fem3/4 Re: doqqłcze didaskalia IP: *.jgora.dialog.net.pl 01.08.02, 20:06
                To jutro podrzucam Ci następną skrzynkę :-)
          • Gość: Lolek Re: Panie Tyldo i inni zgromadzeni scenariopisarz IP: 213.77.78.* 03.08.02, 11:23
            "cisza cisza
            nagle wbiega lolek wesoły i beztroski bo nie znający jeszcze nieszczęścia które
            spotkało zebranych, za nim radośnie tanecznym krokiem dwie fiolet panny funf i
            frank tańcząc flamenko w zwartym uscisku i furcząc na zebranych w pokoju

            -co jest ???? co taka cisza -pyta ?
            - nie mamay murzyna do eksperymentu , mówi smutno mel

            piłka jest okrągła a bramki są dwie, mówi zgrabnie lolo (tu sie chytrze
            uśmiecha), to co, ja będe robić za tego muzyna??-dodaje"

            Zaba ripostuje:
            1. nie przepadam za gorskim, wiec nie cytuje go przewaznie.
            2. zaba murzynem? - karkolomne dosc aby sie ziscilo
            3. nie wiem czy obie panny f potrafia tanczyc flamenco, ale watpie:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka