Dodaj do ulubionych

Do Kijowa - ad vocem

26.11.04, 11:08
Dla fanów pomarańczowej kryptorewolucji:

www.brama.com/survey/messages/24189.html
Poczytajcie sobie o najbliższej współpracownicy Juszczenki, symbolu
rewolucji, gaspaży Tymoszenko i dalej ogłupieni przed media i UE malujcie się
na pomarańczowo :)
Obserwuj wątek
    • kleszczo Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 17:37
      Oj Dj, jak Ty nic nie rozumiesz.

      Kleszczo Kleszczowski
      • dj Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 19:12
        Nie chce mi sie z Toba o tym dyskutowac, dzieciaku :]
        • eliksir5 Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 19:27
          Dj, no ale przecież trzeba się teraz bratać z wnukami upowców teraz to bardzo
          trendy:))))))Nie idz pod prąd bo cię zaraz nazwą trolem albo uposledzonym:))))))
          Niektórzy już od czytania samej wyborczej mają klapki na oczach i myslenie
          dawno stało się im obce.Jak mówią że trzeba być pomarańczowym to wchodzą w to
          bez zastanowienia.
          • dj Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 19:44
            > Dj, no ale przecież trzeba się teraz bratać z wnukami upowców teraz to bardzo
            > trendy:))))))Nie idz pod prąd bo cię zaraz nazwą trolem albo
            > uposledzonym:)))))

            W tej sytuacji jest mi wszystko jedno :) Moge byc trollem, yeti albo
            psycholem :) Tylko ilu musi mnie tak nazwac, zeby to stalo sie powszechnie(?)
            uznane za prawdziwe? Jak to sie oblicza w demokracji? :)

            To jest zreszta fascynujace zjawisko kuli sniegowej. Niedlugo polowa ludzkosci
            zmanipulowana przes spryciarzy bedzie chodzila w pomaranczowych skarpetkach a
            Julia Tymoszenko i inni ukrainscy mafiozi z otoczenia Juszczenki pijac
            najdrosze wino, beda sie pokladac ze smiechu i zacierac rece na kolejne
            przekrety.

            Ot, ludzkosc. Demokracja, czyli sila owczego pedu.
            • dj Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 19:46
              > przes

              O, matko. Zwracam uwage ze "s" jest niedaleko "z" na klawiaturze a pisalem po
              ciemku ;)
              • kleszczo Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 20:18
                "Dzieciaku"? Sila Twoich argumentow jest wrecz powalajaca. Co sie z Toba stalo Dj?

                Kleszczo Kleszczowski
                • dj Re: Do Kijowa - ad vocem 26.11.04, 20:40
                  kleszczo napisał:

                  > "Dzieciaku"? Sila Twoich argumentow jest wrecz powalajaca. Co sie z Toba
                  > stalo Dj?

                  Naprawde nie wiesz? Przeciez to widac jak na dloni, ze dostosowalem argumenty
                  (?) do poziomu Twoich ("nic nie rozumiesz") zakladajac, ze na tym poziomie
                  dotrze do Ciebie ich sila :)

                  Ale widze, ze sie pomylilem.
                  • kleszczo Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 00:07
                    Jestes smieszny i zalosny zarazem. Bardzo Ci dj wspolczuje. Nie bede kontynuowal
                    tej rozmowy. Nie ma sensu. Nie da sie rozmawiac z kims, kto mowi nie na temat.

                    K.K.
    • mietowe_loczki Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 08:42
      dj-u,

      1. To jest forum polskie, więc by wypadało ten tekst przetłumaczyć.

      2. Wybory na Ukrainie zostały sfałszowane. Nie jest to niczyja opinia, tylko
      fakt zwykły. Zdaje się, że "ogłupiające media" to starają się podkreślać
      bardziej, przynajmniej ja to tak odbieram. Nie czytam
      www.brama.com/survey/messages/24189.html, nie znam innych artykułów autora,
      jego sympatii politycznych, etc., więc trudno mi się jakoś odnieść do tego, co
      zostało napisane o Tymoszenko, ale skoro inne media ogłupiają, dlaczego ta
      strona miałaby być miarodajna? Pytanie nie jest retoryczne, proszę o odpowiedź.
    • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 10:05
      Przekonani o swej nieomylności i powołaniu - zwłaszcza w niesieniu tzw.
      dziejowej sprawiedliwości polecieliśmy za Bushem do Iraku (prawie, jako
      prymusi:). Fakty od lat mówiły o krzywdzie i niesprawiedliwości, jaka tam się
      dzieje... Teraz znów nadarzyła się okazja zamanifestowania naszej narodowej
      szlachetności i solidarności - jak bardzo na pokaz, i jakże próżnej. Czy
      Ukraina nie wybroni się sama? Dlaczego Czesi nie posyłają "kwiatu swoich
      polityków", by wspierali biednych, zahukanych, nieświadomych swoich praw
      Ukraińców? Dlaczego nie Słowacy, he? Gdzie Niemcy, Francuzi? Wiadomo - dla
      Ukrainy - przez kogokolwiek rządzonej będą ważniejsi, bo polityka tak ma:)
      Zastanawiam się, kiedy wyrośniemy z politycznej głupoty rzucania się wszędzie
      tam, gdzie nasza obecność i wsparcie wydaje się nam niezbędne? Szkoda z
      drugiej strony, że widzimy tylko niesprawiedliwości, które wykraczają poza
      granice tego smutnego kraju... Jesteśmy "zbiorem" wrazliwych, sprawiedliwych,
      odważnych w niesieniu prawdy - dziejowej:) ludzi. Ech, Sokoły!

      Napawajmy się tytułami artykułów: "Petro Poroszenko, polityk opozycyjnej
      Ukrainy dziękuje Polsce", "Bush ostrzega Ukrainę"(!), "Kwaśniewski o piątkowych
      ustaleniach". Nie trzeba być bardzo przewidującym, by wiedzieć, iż z tej zadymy
      nic dobrego, prócz odrobiny rozgłosu, który teraz, nie wyniknie dla Polski.

      • mietowe_loczki Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 10:18
        Rybko,
        a gdzie w tej całej wielkiej polityce, realpolitik Niemiec zwłaszcza, głos
        sprzeciwu, protestu przeciwko zwykłemu draństwu?
        • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 12:28
          Loczki
          Naprawdę uważasz, ze jest potrzebny głośny protest, przeciwku draństwu
          ujawnionemu? Przecież to nie dzieje się po cichu. Chyba, że uważasz, iż
          nagłaśniać trzeba zwłaszcza to, co już jest faktem, nie domniemaniem.
          • mietowe_loczki Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 12:39
            wichrowe_wzgorza napisała:

            > Loczki
            > Naprawdę uważasz, ze jest potrzebny głośny protest, przeciwku draństwu
            > ujawnionemu?

            Tak. Draństwo zostało ujawnione właśnie przez głośny protest.

            > Przecież to nie dzieje się po cichu. Chyba, że uważasz, iż
            > nagłaśniać trzeba zwłaszcza to, co już jest faktem, nie domniemaniem.

            J.w.
            • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 13:28
              Przez głośny protest Polaków?
              • oldpiernik Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 13:37
                czepiacie się słówek, obie :P

                OLDZŁOŚLIWIEC
                • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 13:40
                  Old, pewnie, że słowek, a co myślałeś?:)
                  • oldpiernik Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 14:14
                    zakładasz związek między tym, co myślałem, a tym, co pisałem?
                    dzięki :))

                    OLDCHICHOT
                    • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 15:36
                      zakładam, choć niekoniecznie związek Oldzie:P
                      proszę:))
      • reery Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 11:40
        wichrowe_wzgorza napisała:

        Dlaczego Czesi nie posyłają "kwiatu swoich
        > polityków", by wspierali biednych, zahukanych, nieświadomych swoich praw
        > Ukraińców? Dlaczego nie Słowacy, he? Gdzie Niemcy, Francuzi?

        po pierwsze
        Polska jest najblizszym sasiadem Ukrainy na zachodzie( i to nie tylko ze
        wzgledu na polozenie geograficzne)
        po drugie
        Polska jako pierwsza uznala niepodleglosc Ukrainy
        po trzecie
        w interesie polityki zagranicznej Polski (jak równiez innych panstw, u ktorych
        sasiadow istnieje ryzyko wybuchu wojny domowej) lezy stablilna sytuacja
        polityczna u bezposrednich sasiadow
        po czwarte
        Francuzi, Niemcy, Czesi a nawet Slowacy maja inne prioryterty w polityce
        zagranicznej (nie musze chyba przypominac sytuacji sprzed kilkudziesieciu lat
        czy opisywany przez Ciebie Irak, jesli chodzi o Francje natomiast to bardziej
        ona sie troszczy o sytuacje polityczna w swoich dawnych koloniach (ostatnio na
        Wybrzezu Kosci Sloniowej) niz w zasciankowej Polsce czy Ukrainie)


        i lecmy dalej z twoimi uwagami,napisalas:
        "astanawiam się, kiedy wyrośniemy z politycznej głupoty rzucania się wszędzie
        > tam, gdzie nasza obecność i wsparcie wydaje się nam niezbędne?"

        Skad przekonanie,ze to jest glupota?
        jakos nie wydaje mi sie, ze rzucamy sie wszedzie?
        jaki mamy wplyw na spor rosji z japonia o wyspy kurylskie?
        jaka role odgrywamy w odwiecznym konflikcie Palestyny z Izraelem (pomijajac
        jeden pomysl zorganizowania szczytu pokojowego w Warszawie)
        czy wtracamy o spor Chin z Tybetem?

        Demokratyczne panstwo (a takim wciaz stara sie byc Polska ) powinno miec
        ugruntowana polityke zagraniczna, z okreslonymi celami. A przypomminam, ze po
        zrealizowaniu dwoch glownych celow, jakimi byly wejscie do NATO i UE, kolejnym
        priorytetem jest polityka wschodnia, (a Ukraina lezy na Wschodzie)

        Co do Iraku i Afganistanu (czy byl to blad czy dobry krok przekonamy sie
        poewnie dopiero po wolnych wyborach, kiedy wladze i irakijczycy sami beda
        rzadzic i prowadzic wlasna polityke)


        dalej napisalas:
        szkoda ,ze
        > drugiej strony, że widzimy tylko niesprawiedliwości, które wykraczają poza
        > granice tego smutnego kraju..."

        To, ze w kraju dzieja sie rozne cyrki, absolutnie nie oznacza zaprzestania
        polityki zagranicznej.Jesli w twoim domu zepsula sie lodowka, to nie
        przestajesz sie spotykac z sasiadka na kawe, herbate (czy inne spotkanie?).


        wreszcie napisalas:
        "Napawajmy się tytułami artykułów: "Petro Poroszenko, polityk opozycyjnej
        > Ukrainy dziękuje Polsce", "Bush ostrzega Ukrainę"(!), "Kwaśniewski o
        piątkowych
        >
        > ustaleniach". "

        Czy na prawde myslisz, ze panstwa prowadza polityke zagraniczna dla tytulow
        prasowych? Jesli tak, to chyba nie mamy o czym rozmawiac.

        Pozdrawiam i polecam pomaranczowe klementynki
        Ich wielbiciel
        reery
        • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 13:25
          reery napisał:

          > po pierwsze
          > Polska jest najblizszym sasiadem Ukrainy na zachodzie( i to nie tylko ze
          > wzgledu na polozenie geograficzne)

          Dziękuję za przypomnienie geografii (Wierz mi, pamiętam, że Lwów i Podole, ba!
          nawet Kijów był nasz).

          > po drugie
          > Polska jako pierwsza uznala niepodleglosc Ukrainy

          W związku z tym musimy wychodzić z pozycji Matki Chrzestnej, rozumiem...:)

          > po trzecie
          > w interesie polityki zagranicznej Polski (jak równiez innych panstw, u
          ktorych
          > sasiadow istnieje ryzyko wybuchu wojny domowej) lezy stablilna sytuacja
          > polityczna u bezposrednich sasiadow

          Zastanawia mnie, czy ingerencja właśnie sąsiadów w nieswoje sprawy, nie stanowi
          większego zagrożenia. Może jednak lepsze jest wsparcie pewne, aczkolwiek mniej
          nachalne? Pomyśl. Być może lepiej nie być oskarżonym o podżeganie? Smiem
          twierdzić, z szacunku do Ukraińców, iż są już narodem na tyle okrzepłym i
          świadomym swoich praw, by potrafić uchronić się przed wojną domową. A Ty,
          uważasz, że sami sobie nie poradzą?

          > po czwarte
          > Francuzi, Niemcy, Czesi a nawet Slowacy maja inne prioryterty w polityce
          > zagranicznej (nie musze chyba przypominac sytuacji sprzed kilkudziesieciu lat
          > czy opisywany przez Ciebie Irak, jesli chodzi o Francje natomiast to bardziej
          > ona sie troszczy o sytuacje polityczna w swoich dawnych koloniach (ostatnio
          na
          > Wybrzezu Kosci Sloniowej) niz w zasciankowej Polsce czy Ukrainie)

          Własnie, inne priorytety. Myślę, że nam przydałaby się większa troska o własne
          wewnętrzne sprawy, a nie zgrywanie roli mocarstwa tam, gdzie ( jak nam się
          wydaje) nim być przez chwilę możemy.
          Czy dobrze zrozumialm - Ukraina jest naszą kolonią i powinniśmy o jej interesy
          dbac?:)

          >
          >
          > > Skad przekonanie,ze to jest glupota?
          > jakos nie wydaje mi sie, ze rzucamy sie wszedzie?
          > jaki mamy wplyw na spor rosji z japonia o wyspy kurylskie?
          > jaka role odgrywamy w odwiecznym konflikcie Palestyny z Izraelem (pomijajac
          > jeden pomysl zorganizowania szczytu pokojowego w Warszawie)
          > czy wtracamy o spor Chin z Tybetem?

          Reery, znasz historię, prawda? Mało jest dowodów błędnych decyzji i robienia
          Zabłockich interesów, choćby w ostatnim piętnastoleciu? Kiedy w historii
          mieliśmy wpływ na Rosję? W czasach Dymitra Samozwańca, nie potrafiliśmy z tej
          okazji skorzystac, bo jakoś nigdy nie potrafimy korzystać z dobrych okazji,
          pchając się w rozróby. Tam, gdzie można by się układac i dążyć do uzyskania
          korzyści ( stracone rynki w Rosji przez rozróby i nadęte ambicje, kiedy
          należało je schować).

          > Demokratyczne panstwo (a takim wciaz stara sie byc Polska ) powinno miec
          > ugruntowana polityke zagraniczna, z okreslonymi celami. A przypomminam, ze po
          > zrealizowaniu dwoch glownych celow, jakimi byly wejscie do NATO i UE,
          kolejnym
          > priorytetem jest polityka wschodnia, (a Ukraina lezy na Wschodzie)

          Każde państwo, które ma w konstytucji zapisaną demokrację, jak to ładnie
          napisłeś - stara się być demokratyczne. Co do polityki zagranicznej i jej
          celów:działanie celowe z założenia powinno być uporządkowane i przemyślane, a w
          tym wypadku jest ono impulsywne. Nie sądzisz? Nasza polityka co do Wschodu
          długo jeszcze nie będzie strategicznie przemyślana. Z powodów różnych.


          > Co do Iraku i Afganistanu (czy byl to blad czy dobry krok przekonamy sie
          > poewnie dopiero po wolnych wyborach, kiedy wladze i irakijczycy sami beda
          > rzadzic i prowadzic wlasna polityke)

          Przekonamy się. Omamieni obietnicami o wielomiliardowych kontraktach, które
          będziemy mogli tam realizować, wierzymy(?), ze to był dobry krok, nie mów mi,
          że jakikolwiek polityk na świecie pchał się w tą wojnę z powodu
          niesprawiedliwości, jaką cierpi biedny naród irakijski czy afgański. Jest wiele
          miejsc o podobnym stopniu "ukrzywdzenia", a jakoś nikt nie stara się tam
          ingerować:)
          Na razie wiadomo, że dzięki zaangażowaniu w Iraku nasz podupadły przemysł
          zbrojeniowy zmartwychwstał, czy cus:)Dobre i to.


          > To, ze w kraju dzieja sie rozne cyrki, absolutnie nie oznacza zaprzestania
          > polityki zagranicznej.Jesli w twoim domu zepsula sie lodowka, to nie
          > przestajesz sie spotykac z sasiadka na kawe, herbate (czy inne spotkanie?).

          Lodówka na szczęscie działa, choć pralka umarła. Spotykam się, owszem, ale nie
          dlatego, by "sąsiadka" w mój, czy ja w "sąsiadki" dom ingerowała.


          > Czy na prawde myslisz, ze panstwa prowadza polityke zagraniczna dla tytulow
          > prasowych? Jesli tak, to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
          >
          Daj mi prawo do mojego spojrzenia na sens zawarty w owych tytułach. Jeśli
          zostaniesz kiedyś politykiem, możemy porozmawiać o tym, czy nie robią one
          wrażenia. Nawet polityk wie, że przeciętny obywatel wierzy mediom.

          > Pozdrawiam i polecam pomaranczowe klementynki

          Lubię klementynki, mają dużo witamin:) Pozdrawiam równiez.

          w_w
          • reery Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 14:05
            Na poczatku dygresja:)
            Lubie ludzi, z ktorymi mozna rzeczowo porozmawiac i tu uklon w Twoja strone.
            Tego wlasnie brakuje na Ukrainie, tam moze nie byc wymiany argumentow tylko
            uzycie silowe i dlatego moje watpliwosci. a teraz odpowiedzi na odpowiedzi.



            wichrowe_wzgorza napisała:

            > reery napisał:
            >
            > > po pierwsze
            > > Polska jest najblizszym sasiadem Ukrainy na zachodzie( i to nie tylko ze
            > > wzgledu na polozenie geograficzne)
            >
            > Dziękuję za przypomnienie geografii (Wierz mi, pamiętam, że Lwów i Podole,
            ba!
            > nawet Kijów był nasz).

            Nie watpilem w to, ze znasz gegrafie. A co bylo nasze i nienasze to chyba teraz
            nie ma wiekszego znaczenia. Chodzilo mi o bezposrednie sasiedztwo i tyle.


            > > po drugie
            > > Polska jako pierwsza uznala niepodleglosc Ukrainy
            >
            > W związku z tym musimy wychodzić z pozycji Matki Chrzestnej, rozumiem...:)


            Nie tyle z pozycji "Matki Chrzestnej", co z pozycji panstwa o konsekwentnej
            polityce zagranicznej (przynajmniej takiej)

            > > po trzecie
            > > w interesie polityki zagranicznej Polski (jak równiez innych panstw, u
            > ktorych
            > > sasiadow istnieje ryzyko wybuchu wojny domowej) lezy stablilna sytuacja
            > > polityczna u bezposrednich sasiadow
            >
            > Zastanawia mnie, czy ingerencja właśnie sąsiadów w nieswoje sprawy, nie
            stanowi
            >
            > większego zagrożenia. Może jednak lepsze jest wsparcie pewne, aczkolwiek
            mniej
            > nachalne? Pomyśl. Być może lepiej nie być oskarżonym o podżeganie? Smiem
            > twierdzić, z szacunku do Ukraińców, iż są już narodem na tyle okrzepłym i
            > świadomym swoich praw, by potrafić uchronić się przed wojną domową. A Ty,
            > uważasz, że sami sobie nie poradzą?


            Nie wiem czy sobie poradza czy nie ale:
            zaprosili walese do przyjazdu na ukraine (oboz opozycyjny)
            Kuczma poprosil o mediacje Kwasniewskiego (wiec nie pojechal tam nachalnie i na
            sile), wreszcie z przekazow telewizyjnych i prasowych da si eodniesc
            wrazenie,ze sami Ukraincy sa wdzieczni za poparcie i pomoc i licza na dalsze
            nasze zaangazowanie (co prawda kuczma zjezdzil wizyte walesy).

            > > po czwarte
            > > Francuzi, Niemcy, Czesi a nawet Slowacy maja inne prioryterty w polityce
            > > zagranicznej (nie musze chyba przypominac sytuacji sprzed kilkudziesieciu
            > lat
            > > czy opisywany przez Ciebie Irak, jesli chodzi o Francje natomiast to bard
            > ziej
            > > ona sie troszczy o sytuacje polityczna w swoich dawnych koloniach (ostatn
            > io
            > na
            > > Wybrzezu Kosci Sloniowej) niz w zasciankowej Polsce czy Ukrainie)
            >
            > Własnie, inne priorytety. Myślę, że nam przydałaby się większa troska o
            własne
            > wewnętrzne sprawy, a nie zgrywanie roli mocarstwa tam, gdzie ( jak nam się
            > wydaje) nim być przez chwilę możemy.
            > Czy dobrze zrozumialm - Ukraina jest naszą kolonią i powinniśmy o jej
            interesy
            > dbac?:)


            Nigdzie nie mowilem o Ukrainie jako o naszej koloni, ale warto miec
            strategiczne zwiaqzki nie tylko z panstwami zachodnimi (a przynajmniej ze
            swoimi najblizszymi sasiadami)
            > >
            > >
            > > > Skad przekonanie,ze to jest glupota?
            > > jakos nie wydaje mi sie, ze rzucamy sie wszedzie?
            > > jaki mamy wplyw na spor rosji z japonia o wyspy kurylskie?
            > > jaka role odgrywamy w odwiecznym konflikcie Palestyny z Izraelem (pomijaj
            > ac
            > > jeden pomysl zorganizowania szczytu pokojowego w Warszawie)
            > > czy wtracamy o spor Chin z Tybetem?
            >
            > Reery, znasz historię, prawda? Mało jest dowodów błędnych decyzji i robienia
            > Zabłockich interesów, choćby w ostatnim piętnastoleciu? Kiedy w historii
            > mieliśmy wpływ na Rosję? W czasach Dymitra Samozwańca, nie potrafiliśmy z tej
            > okazji skorzystac, bo jakoś nigdy nie potrafimy korzystać z dobrych okazji,
            > pchając się w rozróby. Tam, gdzie można by się układac i dążyć do uzyskania
            > korzyści ( stracone rynki w Rosji przez rozróby i nadęte ambicje, kiedy
            > należało je schować).

            Historie znam. Nie odnosze wrazenia,ze robimy teraz cos co nas przerasta. Malo
            tego mysle,ze jesli uda nam sie cos pomoc, przyniesie to nam korzysci w
            przyszloscie. Jesli jednak nic nie wskoramy, bedziemy mieli przynajmniej
            swiadomosc tego,ze probowalismy.
            >
            > > Demokratyczne panstwo (a takim wciaz stara sie byc Polska ) powinno miec
            > > ugruntowana polityke zagraniczna, z okreslonymi celami. A przypomminam, z
            > e po
            > > zrealizowaniu dwoch glownych celow, jakimi byly wejscie do NATO i UE,
            > kolejnym
            > > priorytetem jest polityka wschodnia, (a Ukraina lezy na Wschodzie)
            >
            > Każde państwo, które ma w konstytucji zapisaną demokrację, jak to ładnie
            > napisłeś - stara się być demokratyczne. Co do polityki zagranicznej i jej
            > celów:działanie celowe z założenia powinno być uporządkowane i przemyślane, a
            w
            >
            > tym wypadku jest ono impulsywne. Nie sądzisz? Nasza polityka co do Wschodu
            > długo jeszcze nie będzie strategicznie przemyślana. Z powodów różnych.

            Dobrze,ze przynajmniej nasi politycy chca angazowac sie na wschodzie. a jak im
            to wychodzi to juz inna sprawa. Miejmy nadzieje,ze kiedys doczekamy sie
            wlasciwej polityki wschodniej.


            > > Co do Iraku i Afganistanu (czy byl to blad czy dobry krok przekonamy sie
            > > poewnie dopiero po wolnych wyborach, kiedy wladze i irakijczycy sami beda
            >
            > > rzadzic i prowadzic wlasna polityke)
            >
            > Przekonamy się. Omamieni obietnicami o wielomiliardowych kontraktach, które
            > będziemy mogli tam realizować, wierzymy(?), ze to był dobry krok, nie mów mi,
            > że jakikolwiek polityk na świecie pchał się w tą wojnę z powodu
            > niesprawiedliwości, jaką cierpi biedny naród irakijski czy afgański. Jest
            wiele
            >
            > miejsc o podobnym stopniu "ukrzywdzenia", a jakoś nikt nie stara się tam
            > ingerować:)
            > Na razie wiadomo, że dzięki zaangażowaniu w Iraku nasz podupadły przemysł
            > zbrojeniowy zmartwychwstał, czy cus:)Dobre i to.

            Wojna iracka to faktycznie duza polityka,a le nie sadze w to ze Polska
            zdecydowala sie wesprzec USA tylko dlatego,ze moze na tym cos zarobic. Bo to by
            wyjatkowo zle swiadczylo o nas. Zarobic na wojnie to chcieli turcy (za
            udostepnienie swoich baz wojskowych i mozliwosci przelotow, ale oni
            przynajmniej stawiali sprawe jasno).

            > > To, ze w kraju dzieja sie rozne cyrki, absolutnie nie oznacza zaprzestani
            > a
            > > polityki zagranicznej.Jesli w twoim domu zepsula sie lodowka, to nie
            > > przestajesz sie spotykac z sasiadka na kawe, herbate (czy inne spotkanie?
            > ).
            >
            > Lodówka na szczęscie działa, choć pralka umarła. Spotykam się, owszem, ale
            nie
            > dlatego, by "sąsiadka" w mój, czy ja w "sąsiadki" dom ingerowała.
            >

            Polska nie ingeruje w sprawe ukrainska tylko stara sie mediowac. Czy ty swojej
            sasiadce nigdy nie pomagalas roziazywac jakis problemow?

            > > Czy na prawde myslisz, ze panstwa prowadza polityke zagraniczna dla tytul
            > ow
            > > prasowych? Jesli tak, to chyba nie mamy o czym rozmawiac.
            > >
            > Daj mi prawo do mojego spojrzenia na sens zawarty w owych tytułach. Jeśli
            > zostaniesz kiedyś politykiem, możemy porozmawiać o tym, czy nie robią one
            > wrażenia. Nawet polityk wie, że przeciętny obywatel wierzy mediom.

            Jasne, ze media to czwarta wladza. Ale nie przesadzajmy,ze ona rzadzi swiatem.

            > > Pozdrawiam i polecam pomaranczowe klementynki
            >
            > Lubię klementynki, mają dużo witamin:) Pozdrawiam równiez.
            >
            > w_w

            nie wiem dlaczego ale najlepsze dla mnie sa te hiszpanskie klementynki:)
            pozdrawiam
            reery
            • wichrowe_wzgorza Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 16:27
              >Na poczatku dygresja:)
              Lubie ludzi, z ktorymi mozna rzeczowo porozmawiac i tu uklon w Twoja strone.
              Tego wlasnie brakuje na Ukrainie, tam moze nie byc wymiany argumentow tylko
              uzycie silowe i dlatego moje watpliwosci. a teraz odpowiedzi na odpowiedzi.

              Lepiej rozmawiać rzeczowo, niż niedorzecznie. Możesz być spokojny o odbiór
              Twojej poprzedniej opinii, wszak mamy prawo różnić się nimi.

              Jeszcze jedne odpowiedzi na odpowiedzi:

              > Nie tyle z pozycji "Matki Chrzestnej", co z pozycji panstwa o konsekwentnej
              polityce zagranicznej (przynajmniej takiej)

              Przynajmniej:)

              >Nie wiem czy sobie poradza czy nie ale:
              zaprosili walese do przyjazdu na ukraine (oboz opozycyjny)
              Kuczma poprosil o mediacje Kwasniewskiego (wiec nie pojechal tam nachalnie i na
              sile), wreszcie z przekazow telewizyjnych i prasowych da si eodniesc
              wrazenie,ze sami Ukraincy sa wdzieczni za poparcie i pomoc i licza na dalsze
              nasze zaangazowanie (co prawda kuczma zjezdzil wizyte walesy).

              Wałęsa miał szansę zabłysnąć na chwilę, ale i tak uważam, że po prostu
              wykorzystano jego "mit", polityka... :) Kuczma z Kwasniewskim zawsze meli
              się "ku sobie" ( sentyment?), więc prośba nie dziwi.


              > Nigdzie nie mowilem o Ukrainie jako o naszej koloni, ale warto miec
              strategiczne zwiaqzki nie tylko z panstwami zachodnimi (a przynajmniej ze
              swoimi najblizszymi sasiadami)

              Nigdzie nie twierdziłam, że nie warto mieć dobrych układów ze Wschodem, trudnym
              dla nas, przyznaj.


              > Historie znam. Nie odnosze wrazenia,ze robimy teraz cos co nas przerasta.
              Malo
              tego mysle,ze jesli uda nam sie cos pomoc, przyniesie to nam korzysci w
              przyszloscie. Jesli jednak nic nie wskoramy, bedziemy mieli przynajmniej
              swiadomosc tego,ze probowalismy.

              Pytanie o znajomość historii było retorycznym, ale to wiesz. Myślę, że kluczem
              do lepszych układów z Ukrainą jest Rosja. Ludzie jednak nasiąknięci, natomiast
              Rosja w przeciwieństwie do Polski ma głos znacznie bardziej ważny i wpływy oraz
              pewien guzik. Tak jest. Co do próbowania - masz rację, ale w wypadku polityki
              nie można wiecznie próbować.

              > Dobrze,ze przynajmniej nasi politycy chca angazowac sie na wschodzie. a jak
              im
              to wychodzi to juz inna sprawa. Miejmy nadzieje,ze kiedys doczekamy sie
              wlasciwej polityki wschodniej.

              Najpierw trzeba by popracowac nad mentalnością większości, zarówno po tej, jak
              i po tamtej stronie granicy.

              >Wojna iracka to faktycznie duza polityka,a le nie sadze w to ze Polska
              zdecydowala sie wesprzec USA tylko dlatego,ze moze na tym cos zarobic. Bo to by
              wyjatkowo zle swiadczylo o nas. Zarobic na wojnie to chcieli turcy (za
              udostepnienie swoich baz wojskowych i mozliwosci przelotow, ale oni
              przynajmniej stawiali sprawe jasno).

              Natomiast Polska ma wieczne. Czasem coś nam "skapnie". W konkretach przeszkadza
              jednak okropnie to, jak nas widzą, a od dawna widzą tak samo.


              >Polska nie ingeruje w sprawe ukrainska tylko stara sie mediowac. Czy ty swojej
              sasiadce nigdy nie pomagalas roziazywac jakis problemow?

              Mediuje z hukiem:)
              Co do sąsiadki - nie. Pożyczamy sobie czasem sol (choc teraz markety czynne są
              przez całą dobę), grzecznie mówimy dzień dobry, użyczamy telefonu w razie
              awarii itd. Nie smiałabym jednak rozwizywac problemów dorosłych ludzi. Dopóki
              radzi sobie sama - jest ok. Najlepiej, niech nie ma problemów. Natomiast
              (odpukać), gdyby pożar, czy jakas inna katastrofa - może liczyc na pomoc.


              >Jasne, ze media to czwarta wladza. Ale nie przesadzajmy,ze ona rzadzi swiatem.

              Ale dobrze mieć przychylną prasę, prawda?


              > nie wiem dlaczego ale najlepsze dla mnie sa te hiszpanskie klementynki:)
              pozdrawiam
              reery

              Wiesz co? Tu akurat zgodze się z Tobą, choć bardziej od klementynek lubię
              kwaśne cytrynki:)
              pozdrawiam
              wzgorza_wichrowe

              • reery Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 17:43
                limonki:))
                • wichrowe_wzgorza limonki 28.11.04, 16:53
                  :)
              • toulaa Pomarańczowe ad vocem 27.11.04, 22:59
                Wolałabym napisać, odpowiadając na tekst po kawałku, jak rybka i reery, ale
                pouczono mnie, że to niekulturalne i w ogóle naganne, więc:

                Rybko, gdybym nie wiedziała, o jakich zdarzeniach piszesz, to dałabym głowę, że
                chodzi np. o interwencję bratnich wojsk w Czechosłowacji w 68 roku, bo z takim
                oburzeniem o tym piszesz. Chcę powiedzieć, że jestem dumna z tych momentów
                historii Polski, w których Polacy "wdawali się w awantury", jak to określiłaś,
                i naiwnie wierzę, że polityka to nie jest tylko kierowanie się doraźnymi
                korzyściami, ale np. opowiadanie się po stronie prawdy, dawanie wyrazu
                solidarności z kimś, itd.

                Jesteśmy w jednym wieku, rybko, dlatego na pewno pamiętasz, jak ważne było dla
                nas w 89 (a nawet w 80/81, choć to pamiętamy mniej:) każde poparcie płynące z
                Zachodu, każda wizyta. Czy odbierałaś to jako "wtrącanie się w nie swoje
                sprawy"? (Ekstremalnym przykładem z historii takiego "wtrącacza" jest pewnie
                Pułaski, czy Kościuszko, tak?). Pamiętam, jak podczas strajków studenckich na
                wiosnę '89 przez raczkującą wówczas pocztę mailową (jakoś to się nawet wtedy
                inaczej nazywało) otrzymaliśmy list poparcia od studentów jakiegoś chyba
                niemieckiego uniwersytetu, z informacją, że "na naszą cześć" noszą biało-
                czerwone kokardki. Przypomniało mi się to teraz na wiadomej demonstracji.

                Polecam relacje ludzi, którzy byli obserwatorami wyborów - można je znaleźć w
                prasie czy w necie - sądzę, że żaden protest, przeciwko temu, co tam się
                działo, nie byłby za wielki.


                PS 1. To tylko trochę a propos, ale dziś miałam okazję w telewizorze oglądać
                obraz ruinacji twarzy Juszczenki. Pokazywali go teraz, i na zdjęciach sprzed 3
                miesięcy. Dla Was, mających TV na codzień, to pewnie żadna nowość, ale dla mnie
                był to szok. Jednak w gazecie aż tak tego nie widać. Panowie z KGB to
                faktycznie znakomici fachowcy, ech.

                PS 2. Pozdrawiam wszystkich ideowców:)

                (Motto: zamienić opornik na kokardkę)
                • wichrowe_wzgorza Re: Pomarańczowe ad vocem 28.11.04, 16:09
                  Toulii, po pierwsze nie było mnie jeszcze na świecie, kiedy bratnie wojska
                  wkraczały do Czechosłowacji ówczesnej, zatem trudno mi zrozumieć, jak możesz
                  porównywać moje "oburzenie", jak to ujęłaś, w sprawie Ukrainy do tamtego
                  faktu...
                  Mam po prostu inne niż Ty zdanie na temat sposobów okazywania poparcia dla
                  pewnych - idei. Mogę, prawda?
                  Pokaż mi takiego człowieka na świecie, który zapytany o to, czy popiera
                  sprawiedliwość, demokrację odpowie Ci przecząco? (Oczywiście, o ile każdy
                  człowiek na świecie wie, co w znaczeniu niosą za sobą te dwa wyrazy:)
                  Niektórzy "robią" sprawiedliwość, a inni lubią o niej mówić, czasem wręcz
                  krzyczeć, ale na tym kończy się to działanie. Wielu ludzi lubi po prostu zadymy
                  i manifestowanie, więc przypina sobie kokardki czy inne gadżety, tylko dlatego,
                  że tak wypada, bez wniknięcia w sens.
                  Teraz posypią się zarzuty, że posądzam Ciebie, czy innych zaangażowanych na
                  pomarańczowo o bezmyślność. Nie wszystkich i nie pisze dlatego, by kogokolwiek
                  w tym miejscu obrażać ( dlatego, że nie mam pojęcia, jacy jesteście w realnym
                  życiu).
                  Polecasz relacje obserwatorów. Teraz widzą, że jest tam nie tak? Od lat moja
                  sąsiadka "zatrudnia" Ukrainki, mądre, wykształcone dziewczyny, które wiedzą, że
                  lepiej tu świadczyć usługi, na których tak wychodzą lepiej, niż klepać biedę
                  w swoim kraju, w którym z różnych względów być nie chcą. Zatem może ów protest
                  jest nieco spoźniony? (dziękuję za objaśnienie źródeł, w których mogę
                  szukać:)

                  Pytasz, czy odbierałam, jako wtrącanie się, poparcie płynące z Zachodu?
                  Pamiętaj, że owo poparcie "wymuszone" zostało restrykcjami gospodarczymi (
                  dobrze pamiętam?:) Wiem, że miało to na celu uderzyć w system, ale niestety,
                  jak to bywa w polityce - nikt nie liczy się z tym, iż uderza również w ludzi.
                  Myślisz, że skakałam z radości przed TV, kiedy śp. RR przybyć raczył do naszego
                  kraju, by oświdczyć, że teraz już będziemy przyjaciólmi. Nie lubię polityki,
                  choć przyjmuję do wiadomości, że była, jest i będzie.

                  W 1989 roku nie miałam na szczęście dostepu do raczkującej poczty
                  elektronicznej, w związku z tym nie mogłam się wzruszać gestami poparcia
                  studentów niemieckich. Za to bardzo wzruszył mnie, rok później, moment
                  burzenia muru...

                  Co do Kościuszki i Pułaskiego - nie pojechali do ówczesnych jeszcze kolonii
                  brytyjskich jako posłowie Rzeczypospolitej... Byli Polakami, ale
                  reprezentowali siebie samych.



                  Ps1. Toulii, na co dzień bardziej jednak martwię się obrazem tej
                  rzeczywistości, z którą mam do czynienia - choćby obserwując meandry myślenia
                  władz lokalnych i nie tylko. Martwią mnie przemycane w opowiadaniach treści,
                  sugerujące, że niedojadają, a to, iż nie mają wielu podstawowych rzeczy
                  potrzebnych do prawidłowego rozwoju i same utrudnienia- widać gołym okiem. Nie
                  napawa mnie to radością i marzę o tym, naprawdę, żeby uświadomić ludziom (tym
                  obok, nie tu), że naprawdę mają prawo rozliczyć rządzących na wszystkich
                  szczeblach. Utopia, nauczyć ludzi rozumienia demokracji. Widzisz, najtrudniej
                  zrobić porządek na własnym podwórku, spojrzeć mu prosto w oczy, pokazać to, co
                  nie jest dobre, co funkcjonuje źle i zrobic coś, by to zmienić. Nie każ mi więc
                  patrzeć na twarz Juszczenki. Jemu się krzywda nie stanie.

                  PS2. Pozdrawiam wszystkich idealistów:) i myślących inaczej.



                  ( Motto:) " Lepszy sprawny opornik, niż kokardka, którą może zdmuchnąć wiatr." )




                  • toulaa Re: Pomarańczowe ad vocem 29.11.04, 09:56
                    Rybi, pozwolisz, że, odpowiadając Ci, wrócę jednak do mej ulubionej kawałkowej
                    metody. Usprawiedliwiona się czuję, bo i Ty wyżej jej używałaś.



                    wichrowe_wzgorza napisała:

                    > Toulii, po pierwsze nie było mnie jeszcze na świecie, kiedy bratnie wojska
                    > wkraczały do Czechosłowacji ówczesnej, zatem trudno mi zrozumieć, jak możesz
                    > porównywać moje "oburzenie", jak to ujęłaś, w sprawie Ukrainy do tamtego
                    > faktu...


                    Mnie też nie było na świecie wtedy, ale mam jakieś zdanie nt. tamtych wypadków.
                    Ba, nawet na temat Pułaskiego czy Kościuszki mamy:)


                    > Mam po prostu inne niż Ty zdanie na temat sposobów okazywania poparcia dla
                    > pewnych - idei. Mogę, prawda?


                    Prawda. Tylko nie doczytałam, jaki, Twoim zdaniem, jest dobry sposób na
                    poparcie idei wolnych wyborów na Ukrainie.




                    > Pokaż mi takiego człowieka na świecie, który zapytany o to, czy popiera
                    > sprawiedliwość, demokrację odpowie Ci przecząco?



                    Noooo, to nie moja działka, ale znalazłoby się paru, oj, znalazło. Co do
                    demokracji sama mam zresztą wątpliwości:)


                    > Teraz posypią się zarzuty, że posądzam Ciebie, czy innych zaangażowanych na
                    > pomarańczowo o bezmyślność. Nie wszystkich i nie pisze dlatego, by
                    kogokolwiek w tym miejscu obrażać ( dlatego, że nie mam pojęcia, jacy jesteście
                    w realnym życiu).

                    Ja nie siedzę w skórze wszystkich "zaangażowanych na pomarańczowo", ale
                    przypuszczam, że są wśród nich i zaangażowani autentycznie, i tacy, którzy za
                    bardzo nie wiedzą, o co chodzi, i tacy, którzy chcą tym coś wygrać dla siebie,
                    np. Kwachu. Ale myślę, że z punktu widzenia Ukraińców ważne jest po prostu
                    wiedzieć, że iluśtam ludziom zależy na tym, co się u nich dzieje, że ich to
                    obchodzi. A ja akurat, chwalić Boga, jestem taka sama w realnym życiu, jak
                    tutaj.


                    > Polecasz relacje obserwatorów. Teraz widzą, że jest tam nie tak? Od lat moja
                    > sąsiadka "zatrudnia" Ukrainki, mądre, wykształcone dziewczyny, które wiedzą,
                    że lepiej tu świadczyć usługi, na których tak wychodzą lepiej, niż klepać
                    biedę w swoim kraju, w którym z różnych względów być nie chcą. Zatem może ów
                    protest jest nieco spoźniony?

                    Nie wiem, o co chodzi z tymi Ukrainkami. To źle, że sąsiadka, i tysiące jej
                    podobnych, je zatrudnia? Ja sama za młodu swoje przepracowałam w Holandii i
                    Skandynawii jako au-pairka czy baby-sitterka i doskonale na tym wyszłam (nie
                    chodzi mi o kasę tylko).



                    > (dziękuję za objaśnienie źródeł, w których mogę szukać:)


                    Nie, to nie tak, chciałam po prostu podać konkretny link do relacji moich
                    znajomków, którzy tam byli, ale stwierdziłam, że nie będę robić konkurencji
                    rewelacjom dj-a:)



                    > Pytasz, czy odbierałam, jako wtrącanie się, poparcie płynące z Zachodu?
                    > Pamiętaj, że owo poparcie "wymuszone" zostało restrykcjami gospodarczymi (
                    > dobrze pamiętam?:) Wiem, że miało to na celu uderzyć w system, ale niestety,
                    > jak to bywa w polityce - nikt nie liczy się z tym, iż uderza również w ludzi.
                    Myślisz, że skakałam z radości przed TV, kiedy śp. RR przybyć raczył do
                    naszego kraju, by oświdczyć, że teraz już będziemy przyjaciólmi. Nie lubię
                    polityki, choć przyjmuję do wiadomości, że była, jest i będzie.

                    Nic nie rozumiem. To, że nas popierano w latach 80-ch uderzało w system, ale i
                    w ludzi? Że popierał Reagan właśnie, czy, wówczas wice Bush senior, czy, z
                    innej beczki, np. Aznavour czy Joan Baez?
                    Co do polityki, to potrzeba więcej ludzi, którzy pojmować ją będą nie tylko
                    jako skok na kasę i władzę, ale rodzaj odpowiedzialnej służby społecznej. Darzę
                    najwyższym szacunkiem tych, którzy poświęcają jakąś, często znaczną, część
                    swego życia prywatnego na sensowną działalność publiczną. Sama może bym jej się
                    poswięciła, gdybym była mężczyzną:)



                    > W 1989 roku nie miałam na szczęście dostepu do raczkującej poczty
                    > elektronicznej, w związku z tym nie mogłam się wzruszać gestami poparcia
                    > studentów niemieckich. Za to bardzo wzruszył mnie, rok później, moment
                    > burzenia muru...


                    Pewnie pomyłka - mur zburzono w tym samym roku, i w ogóle rok ów obfitywał we
                    wzruszające momenty (np. 4 czerwca i wiele innych). A dlaczego "na szczęście"
                    nie miałaś?



                    > Co do Kościuszki i Pułaskiego - nie pojechali do ówczesnych jeszcze kolonii
                    > brytyjskich jako posłowie Rzeczypospolitej... Byli Polakami, ale
                    > reprezentowali siebie samych.


                    Wałęsa też reprezentował siebie samego, choć reprezentował i wiecznie-żywy-mit-
                    i-symbol-"Solidarności"-i-solidarności. Nie mam za złe, że występują tam w
                    podwójnych funkcjach.
                    >
                    >
                    >
                    > Ps1. Toulii, na co dzień bardziej jednak martwię się obrazem tej
                    > rzeczywistości, z którą mam do czynienia - choćby obserwując meandry myślenia
                    > władz lokalnych i nie tylko.

                    Ale czemu to miałoby się wykluczać???? Wszystkiego naraz naprawić się nie da,
                    ale to nie znaczy, że nie trzeba próbować!


                    Martwią mnie przemycane w opowiadaniach treści,
                    > sugerujące, że niedojadają, a to, iż nie mają wielu podstawowych rzeczy
                    > potrzebnych do prawidłowego rozwoju i same utrudnienia- widać gołym okiem.


                    Zaraz, znowu nie rozumiem. Kto nie dojada? Te władze lokalne? Ukraińcy? Lokalni
                    biedni?




                    Nie
                    > napawa mnie to radością i marzę o tym, naprawdę, żeby uświadomić ludziom (tym
                    > obok, nie tu), że naprawdę mają prawo rozliczyć rządzących na wszystkich
                    > szczeblach.


                    Yes, yes, yes, mają (mamy) prawo i obowiązek interesować się, rozliczać etc. a
                    nie mieć wszystko gdzieś z chodzeniem na wybory włącznie, bo to "taka brudna
                    rzecz, ta polityka, a i tak na nic nie mam wpływu".



                    Utopia, nauczyć ludzi rozumienia demokracji. Widzisz, najtrudniej
                    > zrobić porządek na własnym podwórku, spojrzeć mu prosto w oczy, pokazać to,
                    co
                    > nie jest dobre, co funkcjonuje źle i zrobic coś, by to zmienić. Nie każ mi
                    więc patrzeć na twarz Juszczenki. Jemu się krzywda nie stanie.


                    Obawiam się, że już mu się stała krzywda. Jak widać, jest dość niefajnie mieć w
                    swoim organizmie dioksyny albo inne świństwo, które znalazło się tam
                    przypuszczalnie za sprawą, haha, "przeciwników politycznych" (!!!).
                    Co do porządkowania własnego podwórka, to znowu pytam: czy ktoś broni?
                    Porządkujmy! Na szczęście mamy w tym zakresie większe możliwosci, niż Ukraińcy,
                    bo od 15 lat żyjemy w wolnym kraju; ale i większy dług losowi do spłacenia.


                    (Motto: "Jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?")
                    • wichrowe_wzgorza Re: Pomarańczowe ad vocem 29.11.04, 23:54
                      toulaa napisała:

                      > Rybi, pozwolisz, że, odpowiadając Ci, wrócę jednak do mej ulubionej
                      kawałkowej
                      > metody. Usprawiedliwiona się czuję, bo i Ty wyżej jej używałaś.

                      Toulii, tnij:) nie musisz się usprawiedliwiac. Akurat dla mnie bez znaczenia
                      jest, czy dokonuje się pokawałkowania, czy nie. Rozumiem Twą skłonność do
                      analizy. Także lubię tę formę, choć i synteza jest potrzebna w odpowiednim
                      momencie. Poza tym, jak zdązyłaś pewnie zauważyć - reery i ja pokawałkowalismy
                      się do limonki:)


                      > Mnie też nie było na świecie wtedy, ale mam jakieś zdanie nt. tamtych
                      wypadków.
                      >
                      > Ba, nawet na temat Pułaskiego czy Kościuszki mamy:)
                      >
                      Zdanie mam też, na temat przywołanego przez Ciebie faktu. Nie umiem jednak
                      ocenić, jak oburzyłam się wówczas, ponieważ nie stanęłam osobiście przed
                      koniecznością tegoż przeżycia.


                      > Prawda. Tylko nie doczytałam, jaki, Twoim zdaniem, jest dobry sposób na
                      > poparcie idei wolnych wyborów na Ukrainie.


                      Istnieje jakiś nakaz manifestacyjnego popierania? Nie wiedzialam:)


                      > Noooo, to nie moja działka, ale znalazłoby się paru, oj, znalazło.

                      Myślisz, że tylko paru? Optymistka:)

                      > Co do demokracji sama mam zresztą wątpliwości:)

                      To dlaczego chcesz jej dla Ukraińców? Jeśli mam wątpliwości, nie doradzam tego,
                      w czego sens wątpię. Poza tym demokracja to niezła sprawa, pod kilkoma jednak
                      warunkami, które cięzko spełnic.... Nikt nie jest idealny, czy jakoś tak.


                      > Ja nie siedzę w skórze wszystkich "zaangażowanych na pomarańczowo", ale
                      > przypuszczam, że są wśród nich i zaangażowani autentycznie, i tacy, którzy za
                      > bardzo nie wiedzą, o co chodzi, i tacy, którzy chcą tym coś wygrać dla
                      siebie, np. Kwachu.

                      Toulii, wlasnie dlatego, że zbyt wiele razy mialam szczęście (lub nie),
                      przyglądać się podobnym akcjom i ludziom w nich uczęstniczących, takich blisko
                      mnie.... Może niesłusznie dokonuję projekcji doświadczeń własnych, ale tak
                      chcę, mój wybor.

                      Ale myślę, że z punktu widzenia Ukraińców ważne jest po prostu
                      > wiedzieć, że iluśtam ludziom zależy na tym, co się u nich dzieje, że ich to
                      > obchodzi. A ja akurat, chwalić Boga, jestem taka sama w realnym życiu, jak
                      > tutaj.

                      Jasne, że chwalić:)

                      > Nie wiem, o co chodzi z tymi Ukrainkami. To źle, że sąsiadka, i tysiące jej
                      > podobnych, je zatrudnia? Ja sama za młodu swoje przepracowałam w Holandii i
                      > Skandynawii jako au-pairka czy baby-sitterka i doskonale na tym wyszłam (nie
                      > chodzi mi o kasę tylko).

                      Wiem Toulii.

                      > Nie, to nie tak, chciałam po prostu podać konkretny link do relacji moich
                      > znajomków, którzy tam byli, ale stwierdziłam, że nie będę robić konkurencji
                      > rewelacjom dj-a:)

                      Szkoda, że nie podałaś w takim razie.

                      > Nic nie rozumiem. To, że nas popierano w latach 80-ch uderzało w system, ale
                      i
                      > w ludzi? Że popierał Reagan właśnie, czy, wówczas wice Bush senior, czy, z
                      > innej beczki, np. Aznavour czy Joan Baez?
                      > Co do polityki, to potrzeba więcej ludzi, którzy pojmować ją będą nie tylko
                      > jako skok na kasę i władzę, ale rodzaj odpowiedzialnej służby społecznej.
                      Darzę najwyższym szacunkiem tych, którzy poświęcają jakąś, często znaczną,
                      część swego życia prywatnego na sensowną działalność publiczną. Sama może bym
                      jej się poswięciła, gdybym była mężczyzną:)

                      If I was...:) Tak malo jest bezinteresownosci, fakt, choc najbardziej wzruszają
                      mnie akcje w typie "Lekarze bez granic". Po Band Aid i USA for Africa zostały
                      całkiem dobre przeboje, odbyły się niezapomniane koncerty ( szkoda, ze nie
                      mogłam wziąć w nich udziału), ale jakoś długofalowo to robi się tylko plany -
                      potem przychodzą inne cele polityczne i rzeczy ważne naprawdę schodzą na daleki
                      plan.

                      > Pewnie pomyłka - mur zburzono w tym samym roku, i w ogóle rok ów obfitywał we
                      > wzruszające momenty (np. 4 czerwca i wiele innych). A dlaczego "na szczęście"
                      > nie miałaś?

                      Owszem, pomyłka. Zawsze myli mi sie moment zburzenia z aktem formalnego
                      zjednoczenia. Cóż, historia przewalała się w natłoku życia:) ( Kurczę, dooobre
                      to były czasy:)


                      > Wałęsa też reprezentował siebie samego, choć reprezentował i wiecznie-żywy-
                      mit-
                      > i-symbol-"Solidarności"-i-solidarności. Nie mam za złe, że występują tam w
                      > podwójnych funkcjach.

                      Heh, ten człowiek ma pecha, tak trochę, oczywiście moim skromnym
                      zdaniem. "Solidarność" jednak jest już tylko mitem... Szkoda.


                      > Ale czemu to miałoby się wykluczać???? Wszystkiego naraz naprawić się nie da,
                      > ale to nie znaczy, że nie trzeba próbować!
                      >
                      Zatem krzyczmy może głośniej i odwazniej o naprawę tego, co w pobliżu. Łatwiej,
                      nadal, "wytykać" tym, którzy nam bezpośrednio zaszkodzić nie mogą.



                      > Zaraz, znowu nie rozumiem. Kto nie dojada? Te władze lokalne? Ukraińcy?
                      Lokalni
                      >
                      > biedni?

                      Toulii, połknęło mi się w owym zdaniu "dzieci", ale być może dlatego, że mam
                      wilczy apetyt? :)


                      > Yes, yes, yes, mają (mamy) prawo i obowiązek interesować się, rozliczać etc.
                      a
                      > nie mieć wszystko gdzieś z chodzeniem na wybory włącznie, bo to "taka brudna
                      > rzecz, ta polityka, a i tak na nic nie mam wpływu".

                      ...............

                      > Obawiam się, że już mu się stała krzywda. Jak widać, jest dość niefajnie mieć
                      w
                      > swoim organizmie dioksyny albo inne świństwo, które znalazło się tam
                      > przypuszczalnie za sprawą, haha, "przeciwników politycznych" (!!!).
                      > Co do porządkowania własnego podwórka, to znowu pytam: czy ktoś broni?
                      > Porządkujmy! Na szczęście mamy w tym zakresie większe możliwosci, niż
                      Ukraińcy,
                      > bo od 15 lat żyjemy w wolnym kraju; ale i większy dług losowi do spłacenia.
                      >
                      Taaak. Mamy. Nawet, jadąc z odsieczą "prawdzie" potrafimy się pokłócić:)


                      > (Motto: "Jeśli nie my, to kto? Jeśli nie teraz, to kiedy?")

                      PS. Nie chce mi się już deliberować o polityce... Jednak miło mi było wymienić
                      z Tobą kilka myśli, Toulii


                      • toulaa Re: Pomarańczowe ad vocem 30.11.04, 09:06
                        wichrowe_wzgorza napisała:

                        > PS. Nie chce mi się już deliberować o polityce... Jednak miło mi było
                        wymienić z Tobą kilka myśli, Toulii


                        Rybi, i dla tych słów warto było...:)
                        Heh, mówiąc już normalnie, to mi też było miło Twoje myśli na ten temat poznać
                        (a deliberować lubię, jak widać, więc polecam się na przyszłość:)

            • alumette Napiję się soku pomarańczowego n/t 27.11.04, 17:11








              • kaalka Re: Napiję się soku pomarańczowego n/t 29.11.04, 12:03
                Alumen no to wespół w zespół potra(w-f)my razem Demokrację:)
                Ka nib alka
                ps. my sweet Clementine?Jak to rzekł był cukier(prosty?hehehehe)krzepi
                Fruktalka
    • oldpiernik Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 11:53
      Masz kaca po Łukaszence?
      Szopka prasowa to nie wszystko.

      Całkiem na chłodno.
      Idzie o interesy, więc dlaczego nie ubić swojego?

      Dj, każdy czyta jakiś tekst i każdy ma o nim jakieś zdanie.
      Bywa, że wnioski są przeciwne nawet do zamiarów autora tekstu.
      Obruszasz się na bicie pomarańczowej piany. Powiedz, dlaczego?
      Czerwona piana lepsza?

      Znudziły Cię igrzyska?
      To pogadajmy o pogodzie. :)

      OLDPRZYKAWIE (bez piany)
    • splash.x Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 16:52
      dj napisał:

      > Dla fanów pomarańczowej kryptorewolucji:
      >
      > www.brama.com/survey/messages/24189.html
      > Poczytajcie sobie o najbliższej współpracownicy Juszczenki, symbolu
      > rewolucji, gaspaży Tymoszenko i dalej ogłupieni przed media i UE malujcie się
      > na pomarańczowo :)


      dj robi karierę w Samoobronie?
      • kleszczo Re: Do Kijowa - ad vocem 27.11.04, 23:49
        Osoby tak bardzo krytykujace postawe Polski w zwiazku z wyborami na Ukrainie
        zapominaja o jednym, bardzo znaczacym elemencie. Polski rzad nie powiedzial, ze
        nie uznaje wyborow. To, ze poszczegolne partie polityczne, czy byly prezydent
        opowiadaja sie po stronie Juszczenki, nie oznacza, ze Polska dyplomacja robi to
        samo. Ale latwiej jest oczywiscie problem splaszczyc - w ten sposob uzyskuje
        sie wiecej "argumentow". Wracajac do meritum - poniewaz niektore partie
        polityczne opowiedzialy sie po stronie Juszczenki, w najblizszych wyborach
        bedziecie mogli ich za to "ukarac", jezeli nadal bedzie uznawac ich postawe za
        naganna. Problem pojawi sie jednak dopiero przy urnach, gdy okaze sie, ze
        przyjdzie Wam wybierac pomiedzy Samoobrona, PSL, czy LPR (a moze sie nie
        pojawi, to juz zalezy wylacznie od waszych upodoban)
        I na koniec - ja - Kleszczo Kleszczowski - opowiadam sie za wolna Ukraina.
        Ukraina, gdzie kazdy ma prawo glosowac w wolnych wyborach. Gdzie kazdy ma prawo
        kandydowac, jezeli zostanie "wciagniety" na jedna z list wyborczych.
        Solidaryzuje sie z ludzmi, ktorzy strajkuja na Placu Niepodleglosci. A to na
        kogo Ci ludzie beda glosowac - to jest ich wybor. I nawet jezeli przyjmiemy, ze
        Juszczenko nie nadaje sie na prezydenta, to nie nam o tym decydowac, nie nam
        ingerowac w kwestie personalne. Ale wolno nam, a nawet mamy moralny obowiazek,
        pomagac Ukrainie w dojsciu do demokracji.
        Takie jest moje zdanie.

        Kleszczo Kleszczowski

        P.S.1 - To nie "polityczna glupota rzucania sie wszedzie" - tylko konsekwenta
        polityka zagraniczna, ktora moze wydawac sie z pozoru malo zrozumiala, ale
        jednak po glebszym zastanowieniu logiczna.

        P.S.2 - Problem "straconych rynkow w rosji" to roniez nie efekt "rozrob", jak
        tutaj ktos byl laskaw sie wyrazic. Ten problem jest rowniez bardziej zlozony i
        zamykanie go w tym waskim i chybionym pojeciu, jest dowodem na brak
        wystarczajaych danych (mowiac bardzo delikatnie:)

        K.K.
        • cwi Re: Do Kijowa - ad vocem 28.11.04, 02:17
          I w zasadzie się z tym że zdaniem zgadzam.
        • mietowe_loczki Re: Do Kijowa - ad vocem 28.11.04, 10:20
          No tak, nic dodać, nic ująć, kleszczo.

          A prezydentowi Putinowi i wszystkim jego kukiełkom na Ukrainie z całego serca
          życzę klęski na całej linii, jako kary za pogardę jednostki i jej prawa do
          samodecydowania.
          • oldpiernik Re: Do Kijowa - ad vocem 29.11.04, 13:08
            Na naszych oczach powstaje kolejny , piękny mit o wolności.
            Poeci pieśni będą pisać.
            Nawet jeśli zmieni się władza, czeka naszych sąsiadów dłuuuuga droga.
            Kto wie, może wtedy będziemy im potrzebni, mam nadzieję.

            OLDPRZYSTYGŁ
            • reery Re: Do Kijowa - ad vocem 29.11.04, 14:03
              wczoraj w kijowie graly polskie zespoly
              wiec cos sie powoli zmienia
              • alumette Re: Do Kijowa - ad vocem 29.11.04, 23:20
                Mam nadzieję, że się zmieni.
                • cwi Re: Do Kijowa - ad vocem 30.11.04, 12:30
                  może i dj się z czasem zmieni...
                  • eliksir5 Re: Do Kijowa - ad vocem 30.11.04, 12:55
                    Najlepiej jakby się wszyscy zmienili i dopasowali do buraczanych
                    poglądów,prawda???? :)))))
                    • nonstop Re: Do Kijowa - ad vocem 30.11.04, 13:19
                      Czy to o forum, czy o czacie, czy w końcu o Ukrainie - "obsesja buraczana"
                      osobnika z wpisu powyżej trwa...
                      • she_5 do nonstopa 30.11.04, 13:22
                        Skad sie bierze Twoja slabosc do Osobnika imieniem eliksir5?
                        • mietowe_loczki do she 01.12.04, 10:27
                          Skąd się bierze Twoja krótka pamięć, she? Jeszcze nie tak dawno Osobnik
                          imieniem eliksir5 leciał z Przyjaciół i 30+ za niewybredne epitety skierowane
                          m.in. pod Twoim adresem.
                          • she_5 do loka 01.12.04, 12:23
                            Uważasz, Loczku, że nonstop zaszczyca eliksira swoją uwagą (na forum i czeacie)
                            w dowód wdzięczności, za te epitety właśnie?
                            • nonstop Re: do loka 01.12.04, 12:43
                              Parafrazując:
                              "Jak zaszczyca, skoro nie zaszczyca?"
                              :-)))
                            • mietowe_loczki do she_5 (w miejscu) 01.12.04, 14:02
                              nie wię, she, zapytaj nona, swoją drogą, chyba źle odczytałam Twój post :)
                              • nonstop do nona: samojednego 01.12.04, 15:08
                                ślnij pytania na Kiju(ów), szi
                                (ewent sory - na Berdyczów)
                                :-)
                                • toulaa Do loków, szy i nona 03.12.04, 08:41
                                  Szy, zdarza Ci się to już drugi raz w tym tygodniu, zaczęłabym się, z,
                                  szacunkiem, niepokoić (choć tamtym może nie - może kto cicho daje, wolno łapie).

                                  Ale że loki?:)


                                  Oui, wyhaftuję Ci własnoręcznie pod choinkę gustowną makatkę z
                                  sentencyją: "Marmolada, czekolada, z eliksirem się nie gada".


                                  PS. Panie, zachowaj mnie od zgubnego nawyku mniemania, że muszę skomentować
                                  choć co trzecą głupotę mniej więcej (św. Tomasz i toula)


                                  • mietowe_loczki Re: Do loków, szy i nona 07.12.04, 12:02
                                    toulaa napisała:

                                    > Ale że loki?:)

                                    Włąśnie. Sama się dziwię. :)
    • oldpiernik zupełnie nie ad ... 30.11.04, 15:32
      ostatnie wpisy skierowały mnie w zgoła nieoczekiwany nurt :)

      barszcz ukraiński jest całkiem niezły
      znacie sprawdzony przepis?

      OLDZAPETYTEM
      • agni_me Re: zupełnie nie ad ... 30.11.04, 15:41
        Barszcz ukraiński w okolicach Stanisławowa i Lwowa nosi wdzięczną
        nazwę "barszczu polskiego" i mówi się o nim, że nawalone w nim wszystkiego, jak
        w polskiej głowie (wersja miejscowa jest nieco bardziej dosadna) - sądzę, że to
        najlepszy przepis.
        • eliksir5 Re: zupełnie nie ad ... 30.11.04, 20:08
          Widzę że buraczyska zaczynają nieżle chrzanić,więc zamiast barszczu bardziej
          odpowiednie będą buraki z chrzanem.Po wypowiedzi Agni i nonstopa sądzę że ta
          potrawa nie jest im obca:)))
          • mietowe_loczki do eliksir5 01.12.04, 09:42
            Skąd sie bierze Twoja słabość do Osobników o imionach nonstop i agni_me?
            • nonstop Re: do eliksir5 01.12.04, 12:45
              Proszę nie kraść mi sygnaturek, loki
              hyhyhy
              • mietowe_loczki Re: do eliksir5 01.12.04, 13:59
                dobrze,
                hyhyhy
                • lubie.pomponiki lokasto:)) 01.12.04, 20:42
                  mietowe_loczki napisała:
                  > dobrze,
                  > hyhyhy
                  -------
            • eliksir5 Re: do eliksir5 01.12.04, 20:02
              To nie słabosć, to raczej zaciekawienie związane z obserwacją nowych gatunków
              buraków:))))
    • eliksir5 Dla miłosników pomarańczowej rewolucji:))) 01.12.04, 20:42
      "Śmierć, śmierć Lachom, śmierć
      Uciekaj na koniec świata,
      Bo nadchodzi zemsty czas
      Będziemy r ż n ą ć i strzelać
      I dusić bedziemy was"
      (Za "Na rubiezy" nr 76/2004 str 27).. w takiej gazecie ukraińskiej znalezione:)))
      Widziałem też gdzies fotki z uroczystosci odsłonięcia przez Juszczenkę pomników
      ku czci UPA na zachodniej Ukrainie.Jak znajdę to podam linki.
      Warto by czasem samemu pomysleć ,zamiast słuchać propagandowej sieczki.
      • oldpiernik Re: Dla miłosników pomarańczowej rewolucji:))) 02.12.04, 06:49
        A w nurcie narodowo-socjalistyczniem nie masz czegoś?
        Kolekcjonuję takie perełki, czy może warzywa...

        Z innej (nomen omen) beczki.
        Zadziwia mnie nieustannie powszechność pewnej choroby.
        Pytałem znajomego okulistę, stwierdził, że powinno się to nazywać
        monochromatyzm. Polega ona na dostrzeganiu tylko jednej barwy, no, właściwie
        dwóch. Tejże barwy i jej braku.

        Pozdrawiam monochromatycznie
        OLD
        (gdzieś pomiędzy szarym a szarym)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka