Dodaj do ulubionych

"byc czy miec"??????

IP: *.dip.t-dialin.net 29.08.02, 14:50
????????
co o tym myslicie????
Obserwuj wątek
    • szumuszu Re: 'byc czy miec'?????? 29.08.02, 15:31
      swego czasu dopowiedział na to pytanie Maleńczuk gdzieś tam w telewizji...
      niealternatywne pytanie wbrew pozorom
      byż to mieć..na ile materialne "mieć" to inna historia.. tak sądzę
      przykłady:
      mieć kogoś
      mieć dzieci
      mieć dom
      mieć szczęście
      mieć zdrowie
      ale i:
      mieć problemy
      mieć amnezję
      mieć bóle głowy
      mieć wrogów
      mieć paranoję
      no i:
      mieć pytania
      mieć wątpliwości
      mieć swoje zdanie
      mieć ochotę
      * * *

      szumiąc pozdrawiam:)))))))
      • leszczyna Re: 'byc czy miec'?????? 29.08.02, 18:03
        Najpierw być...

        człowiekiem,
        przyjacielem,
        powiernikiem,
        opiekunem spolegliwym,
        dawcą szczęścia,
        dawcą usmiechów,
        sobą pośród tłumu,
        wiernym ideałom,
        wiernym zasadom,
        wiernym marzeniom,
        szkanym przez innych,
        kochanym przez innych,
        niezastąpionym dla innych...

        a potem mieć...

        dar dawania,
        dar brania,
        dar kochania,
        dar myślenia,
        dar marzenia,
        dar wznoszenia ponad przecietność,
        dar uległości,
        dar ustępliwości,
        dar zgodności...

        I tu proszę dopisać - co jeszcze trzeba mieć, żeby być człowiekiem?
        Trudne? Ja wiem... codziennie tego doświadczam...

        Pozdrawiam


        • szumuszu Re: 'byc czy miec'?????? 30.08.02, 14:55
          leszczyna napisała:

          > Najpierw być...

          * * *

          > a potem mieć...

          * * *

          > ...mieć, żeby być...

          hej:)))))
          no właśnie dlatego, że kolejność nie robi...
          to
          kolejność nie robi;-))))))))

          Leszczynooo..ale proszę, potraktuj to w kategorii żartu :))))))))))))))))))))

          tak serio to jak najbardziej się zgadzam
          bo to na jedno wychodzi
          pytanie to ma po prostu zastosowanie dość konkretne .... natomiast zadane
          bez powodu jest chyba z lekka nieprecyzyjne..

          pozdrawiam:)))))))))))))))

          • echinacea Re: 'byc czy miec'?????? 30.08.02, 15:06
            szumuszu... tylko opuściłeś małe słowo... mieć dar... a ono wiele zmienia... i
            chyba człowiekiem... powinnam jednak z dużej litery napisać?

            drobiazg... nieważne jaki cel, nieważne czy precyzyjne pytanie... ważne, że
            kilka osób skłoniło się ku zastanowieniu nad odpowiedzią...

            pozdrawiam :-)))
    • hornet99 Re: 'byc czy miec'?????? 29.08.02, 18:14
      A ja będę prozaiczny. Czasami żeby być trzeba mieć! Ale są też sytuacje, że aby
      mieć trzeba być! Dylematu nie da sie rozstrzygnąć prostymi odpowiedziami. Świat
      jest bardziej złożony niż sie nam wydaje.
      Pozdrawiam
      • Gość: sirius Re: 'byc czy miec'?????? IP: 210.193.252.* 30.08.02, 01:58
        byc ale zeby to bycie to byl czyjs zachwyt a nie skowyt
        miec ale zeby to nie bylo kradzione mienie
        ale to juz sprawa miedzy toba a twoim sumieniem
    • ewka5 Re: 'byc czy miec'?????? 30.08.02, 10:36
      JAkis czas temu Olomanolo zapytal na forum - po co tu przychodzimy? Dopisalam
      sie dawno powstalym tekstem, ktory mowi o wiecej byc niz miec. Zatem w ten
      zadany tu watek jakos sie takze wpisuje. Wklejam leniwie. Pozdrowienia. ewka

      Więcej i bardziej być niż mieć

      „Oświeceni wiedzą, że aby uczynić świat miejscem bezbolesnym, trzeba
      zmienić
      swe serce, nie świat” – twierdził Anthony de Mello.

      Akademia Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Wielka sala gimnastyczna z
      miejscami
      dla widzów. Większą część podłogi zajmuje mata. Ponad dwadzieścia
      rozgadanych
      osób – różnej płci i wieku, ubranych w białe kimona bądź dresy.
      Upychają
      ubrania w plecakach, ustawiają buty pod ławkami śmiejąc się i
      rozmawiając.
      Harmider.
      Nagle wszyscy klękają na macie z dłońmi na kolanach. Trwają w bezruchu
      i ciszy.
      Do sali wchodzi, bezgłośnie niczym Indianin od Karola May’a, bardzo
      wysoki
      szczupły mężczyzna. W progu zatrzymuje się i pochyla głowę w ukłonie.
      W białym
      kimonie i czarnych, szerokich spodniach kryjących bose stopy, zdaje
      się płynąć.
      Klęka naprzeciwko swoich uczniów. Skłania głowę dotykając czołem maty.
      Oni
      robią to samo.
      Rozpoczyna się trening. Grupa jest bardzo zróżnicowana. Są tacy,
      którzy ćwiczą
      kilka lat, kilka miesięcy i tacy, którzy znaleźli się tu dopiero drugi
      raz.
      Przychodzą z różnych względów: żeby schudnąć, być bardziej sprawnym,
      nauczyć
      się samoobrony. Kogoś namówiła koleżanka, ktoś był ciekawy, co tu się
      właściwie
      dzieje. Motywacja chyba nie ma znaczenia. Ważne, że chcą tu być. Tak
      układają
      swoje sprawy, aby wygospodarować dwa wieczory w tygodniu dla siebie.
      Aikido uczy, jak wygrać bez walki. Na macie i w życiu. Tu nie
      przychodzi się po
      gotową odpowiedź. Tu szuka się jej samemu. I znajduje. Tu jest tylko
      aikido.
      Pełne skupienie. Żadnych telefonów, faksów, sekretarek, interesów,
      dyskusji.
      Tylko nauczyciel, my, nasz partner i aikido. Tu i teraz, ale
      przeniesione na
      tam i później.
      Mariusz Siejek, licencjonowany trener aikido, nauczyciel. Sensei – jak
      nazywają
      go uczniowie, jest człowiekiem spokoju, ładu i harmonii. Wraz z jego
      pojawieniem się, zwykła sala gimnastyczna staje się dojo – miejscem
      dochodzenia
      do doskonałości. To wyczuwa się natychmiast. On sam trenuje dziesiąty
      rok. Po
      skończeniu studiów pracował w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla
      Dziewcząt
      w Koronowie. Od kilku lat jest w Gdańsku, stworzył Trójmiejskie
      Centrum Aikido.
      Niedawno wrócił z Kalifornii z Berkeley Aikikai, gdzie ćwiczył przez
      ponad dwa
      miesiące pod okiem Nauczyciela Nauczycieli (Shihan) – Ichiro Shibata,
      jednego z
      największych, współcześnie żyjących, autorytetów w aikido.
      - W aikido uwiodła mnie odmienność ruchu. Dla mnie to forma ekspresji,
      wyrażania siebie, swoich emocji, osobowości. To przede wszystkim
      źródło siły i spokoju – mówi sensei.
      W każdym ruchu jest jakaś dramaturgia. Jest początek, środek i koniec.
      Dla
      mnie – tylko widza wydarzeń – wszystko wydaje się proste, naturalne,
      oczywiste.
      Każdy ruch jest płynny. Obserwowanie tego, co się tu dzieje, dostarcza
      przeżyć
      estetycznych. – Podstawą jest uzyskanie harmonii swojego ciała. I temu
      służą
      ćwiczenia, które uczniowie wykonują. Kolejny etap, to szukanie
      harmonii z
      partnerem. A reszta przyjdzie sama.
      Dotyk, cały czas dotyk i otwarte dłonie. Ludzie łakną dotyku i
      bliskości
      drugiego człowieka i boją się jednocześnie. tworzą zapory. A tu dotyk
      jest
      czymś na miejscu. Czymś oczywistym i naturalnym. Usuwa bariery,
      łagodzi opór
      gromadzony latami.
      - W aikido nie ma wrogów, twierdził mistrz Ueshiba, twórca tej sztuki.
      Aikido wymaga pokojowego nastawienia do ludzi, a nie dążenia do tego
      do tego, by być silnym po to tylko, żeby pokonać przeciwnika. A jeżeli
      zakładać, że istnieje ktoś do pokonania, to tym kimś na pewno nie jest
      drugi człowiek, lecz ja sam – ze swoimi słabościami, ułomnościami,
      lękami. Stąd wszelkie zawody są w aikido niedopuszczalne.
      - W każdym człowieku tkwią ogromne pokłady dobra. Trzeba tylko
      nauczyć się je wyzwalać – mówi, uśmiechając się, trener. Na pytanie,
      czy
      on sam żyje zgodnie z filozofią aikido odpowiada, ścierając otwartą
      dłonią kroplę potu płynącą po czole: - staram się... I nic już więcej
      nie
      mówi. Uważa, że nie należy określać, definiować, ubierać w słowa tego,
      co można zobaczyć, dotknąć i poczuć samemu.
      Niezależnie od tego, czy życie jest celem samym w sobie, czy tylko
      drogą do
      jakiegoś celu, którego nie znamy, każdy człowiek ma tu coś do
      załatwienia, ileś
      spełnień: kobieta – jako kobieta, matka, żona, kochanka i człowiek,
      mężczyzna –
      jako mężczyzna, ojciec, mąż, kochanek i człowiek. Kolejność dowolna. I
      zaspokajamy swoje potrzeby wynikające z konstrukcji fizycznej, z
      instynktu, i z
      konstrukcji psychicznej, z ducha. Wszystkiego mieć nie można – to
      rzecz chyba
      najbardziej oczywista na tym świecie. To, że nie ma sprawiedliwości
      (mimo, że
      usiłuje się nas wychować na tzw. sprawiedliwych ludzi), to też fakt.
      To rzecz
      wymyślona przez ludzi dla ludzi po to chyba, żeby mogło urodzić się
      następne
      pojęcie – nadzieja. Ten wytwór ludzkiej wyobraźni, powstały z
      potrzeby,
      niezbędny do życia, dający siłę, która pozwala przetrwać nawet wtedy,
      kiedy
      smutnej wegetacji towarzyszy tylko ból i strach. Nadzieja jest bardzo
      ważna dla
      każdego z nas. To ona pcha, każe iść do przodu niezależnie od tego, co
      za nami.
      Nadzieja na lepsze jutro, na lepszych nas, na stawanie się. Aikido.
      Więcej i
      bardziej być niż mieć...
      Ukłon. Koniec treningu. Wychodzą zlani potem, wracają do codziennych
      zajęć, do
      zarabiania pieniędzy, wynoszenia śmieci, egzaminów, płaczu dziecka w
      nocy. Ale
      są może bardziej cisi, spokojni, uładzeni, pogodzeni ze sobą i z
      naturą. Może
      przychodząc do dojo i ćwicząc aikido podpisali w pewnym momencie,
      mniej lub
      bardziej świadomie, ze sobą, z otoczeniem - pakt o nieagresji.
      Niepisaną zasadą ostatniego w sezonie treningu jest prawo zadawania
      nauczycielowi pytań. I uwierzcie mi – nikt nie pyta po co?
      Pewien człowiek, który był na treningu po raz pierwszy, ze zdziwieniem
      stwierdził: - Hm... To spotkanie ludzi usiłujących stać się lepszymi.
      To
      niezwykle w tych czasach. Teraz chce się mieć coraz więcej. Więcej
      pieniędzy,
      władzy, kobiet, miejsca, wody i powietrza. A tu, na kilkudziesięciu
      metrach
      kwadratowych starej, połatanej maty, ludzie chcą mieć więcej siebie. W
      ten
      sposób zdobywa się swoje miejsce na dziś i na jutro. I nie jest ważne,
      czy
      będzie to droga aikido czy hodowla rybek akwariowych. Nie jest to
      naprawdę
      ważne! Tylko że aikido ma w sobie nastrój i tę fascynującą mistykę
      Wschodu, ma
      swoje zasady, reguły i konwencje, coś, czego nie znajdzie się w
      akwarium ani w
      kolekcji puszek po piwie.
      W aikido istnieją trzy rodzaje zwycięstw: wygrać mimo przegranej,
      wygrać przed
      walką, wygrać bez walki. Ten ostatni rodzaj zwycięstwa, to cel dla
      ćwiczących.
      Dla nas? Może warto poszukać w s
      • orissa Re: 'byc czy miec'?????? 30.08.02, 16:51
        To, jakim jestem człowiekiem jest
        nieskończenie ważniejsze od tego,
        co posiadam.
        Phil Bosmans
    • Gość: rybka:-) Re: 'byc czy miec'?????? IP: *.nat.tvknet.pl 30.08.02, 17:55
      To be or not to be? That is the qestions?


    • Gość: wilga Re: 'byc czy miec'?????? IP: *.zigzag.pl 31.08.02, 13:21
      a ja uważam , że najlepiej i być i mieć.
      pozdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka