Dodaj do ulubionych

list "marquezowski"

IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 20.11.02, 14:30
moi drodzy, dostawszy wlasnie kolejna wersje cytowanego tu przez Ume
listu G.G. Marqueza, zadrzalam, bowiem byla ona dluzsza, i dopelniona
kiczowatymi wstawkami o uprzejmosci, itp. Postanowilam tedy znalezc
wersje oryginalna dziela w Internecie. Hahaha. Oto co znalazlam.
Polecam uwadze, i z usmiechem zlosliwym wobec siebie zwlaszcza
stwierdzam, ze nieprawde mowi Biblia, gdy glosi, ze po owocach ich
czynow poznamy ICH (i.e. prawdziwa wartosc). Owoce nawet na
oszukanych drzewach moga byc fajne. (tutaj upada kilka kategorii
epistemologicznych, ja wiec strace stypendium, i w jasna cholere
pojdzie moja praca;-)

klaniam sie



While the author has residences in Mexico and Colombia, he has been
living in Los Angeles during his treatment and memoir-writing. The city
is home to one of his sons, filmmaker Rodrigo Garcia.

Garcia Marquez said the Internet poem heralding his death was nothing
but a hoax
Obserwuj wątek
    • kriek Re: list 'marquezowski' 20.11.02, 14:35
      zielka, jak zwykle zakrecilas i zagniezdzilas swoje zdania poczwornie-potwornie
      zlozone, tak ze musze jeszcze kilka razy doczytac sie istoty... oczywiscie sie
      doczytam, bo wielbie Twa retoryke :-)

      a moze jesli tu jestes, to szybko przetnij watpliwosc:
      znaczy uwazasz ze choc to tylko pseudo-Marquez, to nie traci wcale na wartosci,
      ktora tutaj dla nas na przyklad na Forum stanowi? Czy tak, zielko_ulubiona? He?

      • Gość: zielka Re: list 'marquezowski' IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 20.11.02, 15:05
        krieku mily, tak wlasnie, i nawet nie sugeruj, ze oto Ty mozesz nie
        zrozumiec, o czym ja mowie, bowiem jesli nawet Ty nie rozumiesz -
        nikomu tedy nie bedzie to dane, sam wiesz.

        Tak. Rzecz jasna, wartosc pozostaje, jak rzeklam, bo przecie i w moim
        zyciu list ten byl impulsem do poczynienia pewnej deklaracji, co sie rodzila
        od dawna. I dlatego zlosliwie sie do siebie smieje - sobie sama zamki na
        piasku buduje - ale faktycznie, zamki sa piekne, i juz na inny grunt
        przeniesione. Tedy nie ma problemu w dziedzinie "owoce". Jest problem
        epistemologiczny. (taki, jak powiedzmy, dawno temu w astronomii - kto
        wymysli najsprawniejsza teorie geocentryczna - by sie jednoczesnie
        Platonowi podobala, jak i ruchy gwiazd sprawnie przewidywala. Nie mamy
        pretensji co do prawdy - jeno co do dzialania. Ech. Wiecie, naiwne XX &
        XXI wieki jakos, i ja z nimi, sugeruja, ze moze jednak bysmy sie do
        faktycznego stanu rzeczy zblizyli raz na zawsze, itp... ale napisawszy to
        zdanie, 16sto tonowy odwaznik spada na mnie wprost z Latajacego Cyrku,
        i ide precz)

        klaniam sie
        • bigott Re: list 'marquezowski' 21.11.02, 21:38
          wszystko zalezy od punktu podparcia...
          tak, od punktu podparcia zdecydowanie wszystko zalezy.

          b.
      • Gość: aba_jo Re: list 'marquezowski' IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 25.11.02, 07:07
        kriek napisał o zielce/tudzież dla Niej:

        > zielka, jak zwykle zakrecilas i zagniezdzilas swoje zdania poczwornie-
        potwornie
        >
        > zlozone, tak ze musze jeszcze kilka razy doczytac sie istoty... oczywiscie


        Zielko miła, kręcisz jak ja.:-)).
        My to nawet lubimy ,domniemuję ,inni jak widać także.:-)
        A moze to jeden wyraz uznania wśrod tysiaca niezrozumienia?:)
        Pozdrawiam serdecznie
        z wyrazami uznania dla( ku) Twej retoryki.Jo :-)
    • ireo Re: list 'marquezowski' 22.11.02, 01:15
      wreszcie ktoś się rozprawił z tym kitem.

      (oczywiście nie obrażając kita :-)
      • zielka Re: list 'marquezowski' 22.11.02, 10:03
        ireo;-)


        to nie byl ten sam "kit", przeciwko ktoremu Ty sie buntowales, listy byly tu
        ostatnio dwa tego rodzaju;-)

        Ale fakt pozostaje faktem, z najwiekszym gramatyczno-ort dla kita
        szacunkiem, rzecz jasna
      • kriek Re: list 'marquezowski' 22.11.02, 10:07
        badz laskaw poprawic swoja wypowiedz dodajac do slow; "... z tym kitem"
        zbawienne zastrzezenie "wedlug mnie"/"w moim mniemaniu" czy jak tam jezyk
        gietki sobie zazyczy.

        Dla mnie ten tekst ma wielki urok i moc. Dla mnie, podkreslam. I mam prawo
        oczekiwac tego samego podkreslenia od Ciebie. Oczywiscie mozesz mnie nazwac
        sentymentalnym ciapciakiem, ktory czyta kity, Dorian Gray to przy mnie okaz
        dojrzalosci, ale ja Ci wtedy wyciagne z Arystofanesa stosowny kawalek o zolci
        saczacej sie z ust hoplity wyrzuconego z lozka przez Lizystrate... po co?
        Lepiej szukac tych miejsc, gdzie jest wspolnota.
        DLa wszystkich starczy miejsca pod wielkim dachem nieba, moze przelkniesz ten
        cytat z lzawego Stachury.
        • Gość: zielka Re: list 'marquezowski' IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 22.11.02, 10:37
          krieku, hm. Formalnie po prawdzie nie sposob nie dodac, ze wyrazenie
          typu "wg. mnie" postawione przed wypowiedzia, jest niejako implicite. Ireo
          nie musial tego dodawac, bowiem podpisal sie jako Ireo, nie jako My,
          Krolowe Anglii , Szkocji i Walii;-)

          (vide Frege krytykowany przez Wittgensteina w poczatkowych paragrafach
          TLP, tudziez teoria "redundant truth" Ramseya;-))))

          pozdrawiam wesolo, oczywiscie, jest to tania zaczepka, ale jak inaczej
          moge Cie sprowokowac do napisania czegos?;-))))

          caluje mocno
          • kriek Re: list 'marquezowski' 22.11.02, 11:13
            zielka, jak wyjdziesz z biblioteki na swieze powietrze, to przypomni Ci sie, ze
            formalne hocki-klocki sa wprawdzie swiadectwem ludzkiego bezinteresownego
            geniuszu, ale kiepsko opisuja magmowata rzeczywistosc miedzyludzkich kontaktow.

            Co z tego ze z natury sadow intencjonalnych wynika, ze zamykaja sie w
            horyzoncie podmiotu, ktory je wypowiada. Czyli kazdy mowi za siebie, ale -
            pytam - co z tego? skoro takie wypowiedzi potrafia i tak ranic czyjes uczucia,
            jesli sa wypowiedziane w kontekscie, ktory pozwala przypuszczac, ze nie sluzyly
            czystej deklaracji pogladow lecz dodatkowo mialy przysrac sluchaczom.
            Tak, przysrac. Ireo jest za madrym i swiadomym rozmowca, zebym go nie
            podejrzewal, ze chodzilo mu o zagranie na nosie grupie ludzi czytajacej ow
            marquezowski apokryf.
            Nie watpisz chyba, ze niektore tutejsze erupcje slowne budza moj smiech. Ale
            szczypta wrazliwosci i szacunku dla innych powstrzymuje mnie przed ujawnianiem
            swoich cierpkich uwag przy takich watkach. Tyle ich tu jest, ze te, ktore mnie
            draznia, po prostu omijam. Niech sobie swieca falszywym blaskiem, a co mi tam.

            O tym, o czym nie warto mowic, nalezy milczec.
            • Gość: olomanolo chociaz nie mam pojecia o czym mowicie IP: 134.76.132.* 22.11.02, 11:26
              ..(cuz zadko juz tu bywam) to milo popatrzec na umiejetnosc wladania slowem
              pisanym. Sposob prowadzenia rozmowy. Ehh milo sie to czyta. Az pogrzebie i
              poszukam tego listu.. :)

              Chyle czolo

              olo
            • melancho Re: list 'marquezowski' 22.11.02, 11:44
              kriek napisał:

              > zielka, jak wyjdziesz z biblioteki na swieze powietrze, to przypomni Ci sie,
              ze
              >
              > formalne hocki-klocki sa wprawdzie swiadectwem ludzkiego bezinteresownego
              > geniuszu, ale kiepsko opisuja magmowata rzeczywistosc miedzyludzkich
              kontaktow.
              >
              >
              > Co z tego ze z natury sadow intencjonalnych wynika, ze zamykaja sie w
              > horyzoncie podmiotu, ktory je wypowiada. Czyli kazdy mowi za siebie, ale -
              > pytam - co z tego? skoro takie wypowiedzi potrafia i tak ranic czyjes
              uczucia,
              > jesli sa wypowiedziane w kontekscie, ktory pozwala przypuszczac, ze nie
              sluzyly
              >
              > czystej deklaracji pogladow lecz dodatkowo mialy przysrac sluchaczom.
              > Tak, przysrac. Ireo jest za madrym i swiadomym rozmowca, zebym go nie
              > podejrzewal, ze chodzilo mu o zagranie na nosie grupie ludzi czytajacej ow
              > marquezowski apokryf.
              > Nie watpisz chyba, ze niektore tutejsze erupcje slowne budza moj smiech. Ale
              > szczypta wrazliwosci i szacunku dla innych powstrzymuje mnie przed
              ujawnianiem
              > swoich cierpkich uwag przy takich watkach. Tyle ich tu jest, ze te, ktore
              mnie
              > draznia, po prostu omijam. Niech sobie swieca falszywym blaskiem, a co mi
              tam.
              >
              > O tym, o czym nie warto mowic, nalezy milczec.

              krieku "nie mógłbym zgodzić sie bardziej", serdecznie pozdrawiam

              zieluniuniu calusiuniuniam ;-)))
              • Gość: zielka do opa ( w sprawie melancho;-) IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 22.11.02, 11:49
                szanowni panstwo, prosze o usuniecie wulgaryzmow znajdujacych sie na
                koncu postu niejakiego melancho!!!

                ps. mela, nie odzywasz sie przez 100 lat, i potem "niuniu"; no nie
                wierze;-)))))
            • Gość: zielka Re: list 'marquezowski' IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 22.11.02, 11:47
              kriek napisa?:

              > Nie watpisz chyba, ze niektore tutejsze erupcje slowne budza moj
              smiech. Ale
              > szczypta wrazliwosci i szacunku dla innych powstrzymuje mnie przed
              ujawnianiem
              > swoich cierpkich uwag przy takich watkach. Tyle ich tu jest, ze te, ktore
              mnie
              > draznia, po prostu omijam. Niech sobie swieca falszywym blaskiem, a
              co mi tam.
              >

              krieku, masz racje. hm. coz moge dodac, wlasnie, oprocz tego, ze jestem
              przekonana, ze ludzie, ktorych mozna by za zranionych uwazac przez
              uwagi Ireo, faktycznie pozostaja jednak obojetni wobec tego rodzaju krytyk
              (i maja racje). Raz jeszcze - Ireo chyba byl krytyczny wobec innego listu,
              ktory mnie irytowal rowniez. List "marquezowski" JEST zacny, i jako taki
              jest dla mnie raczej, raz jeszcze, epistemologicznym prztyczkiem, przeciez
              sam rozumiesz.

              klaniam sie mocno, i nie gniewaj sie na moja bibliotecznosc;-)
              • ireo Re: list 'marquezowski' 23.11.02, 13:29
                zielko, jesteś genialna i wszystko ronumiesz.
                ale jeszcze trochę poczekam i poczytam, bo może kriek znowu się będzie domagał,
                żebym coś koniecznie dopisał, a jak nie, to mnie postraszy płynami ustrojowymi
                hoplity :-)))
    • runek i w gore :) hoop 23.11.02, 21:58
      • Gość: zielka co takiego???;-) IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 23.11.02, 23:41
        drodzy panowie, co za mile slowa;-)

        Ireo, ja sie jeno obawiam ,ze Ty nieco ironizujesz...

        runku? ja wiem, ze nie wolno mi o to prosic, ale gdybys choc potwierdzil
        to, ze odpowiedz dostales.. hm;-)

        klaniam sie uprzejmie.

        • kriek Re: co takiego???;-) 24.11.02, 12:16
          zielko, a od kiedy Ty stronisz od ironii? Cudnie :-)
          Czyzbys zaczynala rozumiec, ze tak naprawde to Sokratesowi wcale nie smakowala
          ta cykuta, choc dzieki niej wyszla komus spod piora jakze piekna
          koncowka "Fedona"?
          • pietrek2 Zielka, czyli dwulicowosc ;-))) 25.11.02, 05:12
            > Ale
            > szczypta wrazliwosci i szacunku dla innych powstrzymuje mnie przed
            > ujawnianiem swoich cierpkich uwag przy takich watkach.

            Krieku,

            tak ze trzy tygodnie temu Zielka (inne forum, inny watek) zajela stanowisko
            ach jakze zblizone do Twojego! Czym - nie musze dodawac - ogromnie mnie ujela.
            Sam wiec rozumiesz ucieche, z jaka przeczytalem powyzsza wymiane postow.

            Pozdrawiam was;-)
            kanarek
            • Gość: zielka Re: Zielka, czyli dwulicowosc ;-))) IP: *.york.ac.uk / 172.16.1.* 25.11.02, 09:37
              did I, Pietrku?;-) no, to jakze sie ciesze, ze pamietasz i milo wspominasz.

              Wiem jednak, ze w kwestii umiejetnosci madrego do bliznich podejscia,
              Kriek wie wiele wiecej ode mnie.

              i wlasnie sie zastanawialam - czy kiedy mowie cos, co jest niezgodne z
              opinia kogos, kogo szanuje bardzo (Kriek, Wittgenstein;-), to robie tak
              bowiem sie z nim nie zgadzam, czy tez dlatego, ze nie zrozumialam?

              oczywiscie, nie sposob odpowiedziec ogolnie, trzeba natomiast kazdy
              przypadek rozwazyc. pytanie jednak, powiedzmy, statystyczne.

              klaniam sie bardzo, i jeszcze dwa maluszki na koncu :

              ps1. aba_jo, takoz olomanolo, bardzo mi milo, oczywiscie, i aba_jo, wiedz,
              ze przeczytawszy tyle Konwickich, ile mi bylo dane, jezyk nie moze byc
              niewinny;-)

              ps2. kriek, wiesz, strasznie mnie irytujesz faktem, ze chwilowo nie
              mozemy porozmawiac, bo akurat dzis mam cos waznego do powiedzenia,
              a nie mam sily pisac. ech. panie dziejku. czasem mam wrazenie, ze sa
              ludzie, na ktorych nie zasluguje.
        • runek Re: co takiego???;-) 25.11.02, 10:28
          Gość portalu: zielka napisał:

          > drodzy panowie, co za mile slowa;-)
          >
          > Ireo, ja sie jeno obawiam ,ze Ty nieco ironizujesz...
          >
          > runku? ja wiem, ze nie wolno mi o to prosic, ale gdybys choc potwierdzil
          > to, ze odpowiedz dostales.. hm;-)
          >
          > klaniam sie uprzejmie.
          >
          dostałem :) dziękuję :) potwierdzam :) możesz prosić :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka