Gość: arcadia
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
30.03.03, 20:47
Mój brat mieszkający w Szczecinie opisał mi dziś przebieg manifestacji
antywojennej, w jakiej brał udział. A własciwie lepiej zabrzmiałoby- próbował
wziąć udział. Manifestacja bowiem nie doszła do skutku. Po pierwsze, zebrało
sie stanowczo za mało osób, a po drugie- manifestację zablokowała policja (z
oddziałami prewencyjnymi)informujac zebranych, iż protest jest nielegalny i
jeśli manifestujacy nie rozejdą sie,trzeba będzie uzyc wobec nich siły. Nie
moge tego zrozumieć- w końcu ci ludzie zebrali się po to, by zademonstrować
swój bunt przeciw szeroko pojmowanej przemocy, agresji w jej najszerszym
wymiarze!!! Jak mozna traktowac w ten sposób ludzi, którzy łącza sie ze soba
w tak szczytnym celu???
I jeszcze jeden szczeciński absurd- w ocenie mojego brata, miasto to jest
enklawa bezprawia i brutalności. Natomiast policja, zamiast opracowac jakis
skuteczny program walki z przestepczoscia na ulicach, inwestuje w akcję
przechodzenia na zielonym świetle...
Ukłon i wyrazy współczucia w strone szczecinian. A to Polska właśnie...