agni_me
01.09.03, 21:56
Wiecie mili, to wcale nie było tak dawno.
Miała zielony obcisły golf i dzinsy modnie rozszerzone na dole, śliczna była.
W czasie leżakowania czytała nam bajki, poiła gorzką herbatą, gdy bolały
brzuchy i często się uśmiechała. Rozumiała nasze małe nieszczęścia i poważnie
traktowała pierwsze sympatie. Kochała się w zespole Dwa plus Jeden i zabrała
nas kiedyś do swojego domu daleko daleko. Dziś znowu się do mnie uśmiechała
jak wtedy - ćwierć wieku temu i jak rok temu, gdy przejęta bardzo, oddawałam
jej swoje dziecko pod opiekę. Mamy szczęście obydwoje: ja i Igor, że jest, że
Pani Basia wciąż jest.
To wcale nie było tak dawno.
Miała żółtą bluzę w rakiety kosmiczne i proste dzinsy, nigdy się nie malowała
i nie była uśmiechnięta. Na lekcjach nigdy nie prosiła o ciszę. Milczeliśmy
jak zaklęci, gdy zabierała nas w podróże przez wieki. To z nią jadłam kolację
na Kongresie Wiedeńskim i ona w wersalskich ogrodach pokazała mi Marię z
Leszczyńskich załamaną śmiercią dziecka, ona śmiało mówiła prawde o Katyniu i
stałą w kolejkach po bilety, po to, żebyśmy mogli obejrzeć Powrót Jedi w
pierwszym dniu wyświetlania. Ona wkurzała mnie tak, jak nikt inny do tej pory
nie potrafi, kiedy wpadała do klasy ciskając dziennikiem i rycząc, że
jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych dzieciaków. Ona kazała brać
odpowiedzialność za słowa i czyny. Ona. Uczniowie ją kochali, nauczyciele
nienawidzili. Długo wspierała moje plany, krzyczała, że się rozmieniam,
kazała czytać mądre książki. Dziś byłam na jej grobie. Na grobie Kaśki.
Zginęła uduszona przez dzieciaki, które były ciekawe jak wygląda śmierć.
To wcale nie było tak dawno.
Wciąż doskonale pamiętam smak kompotu truskawkowego, który dostałam do picia
w domu pani Basi, kiedy zbliżałam się do niebezpiecznego wieku lat siedmiu i
smak koniaku, którym poczęstowała mnie Kaśka podczas jednej z wizyt, kiedy
byłam już bardzo dorosłą licealistką. Mówcie co chcecie, dla mnie to pierwszy
września jest dniem nauczyciela. Z całej galerii dziwaków, wariatek, i
przeciętniaków, którzy mnie uczyli, jest kilku takich nauczycieli bez których
nie byłabym tym kim jestem, nie byłabym sobą.
Ciekawa jestem ogromnie waszych szkolnych wspomnień.
Może czas już zakonczyć sezon ogórkowy?
bo...
wiecie mili, to wcale nie było tak dawno.