Dodaj do ulubionych

znowu sentymentalnie jakoś

01.09.03, 21:56
Wiecie mili, to wcale nie było tak dawno.

Miała zielony obcisły golf i dzinsy modnie rozszerzone na dole, śliczna była.
W czasie leżakowania czytała nam bajki, poiła gorzką herbatą, gdy bolały
brzuchy i często się uśmiechała. Rozumiała nasze małe nieszczęścia i poważnie
traktowała pierwsze sympatie. Kochała się w zespole Dwa plus Jeden i zabrała
nas kiedyś do swojego domu daleko daleko. Dziś znowu się do mnie uśmiechała
jak wtedy - ćwierć wieku temu i jak rok temu, gdy przejęta bardzo, oddawałam
jej swoje dziecko pod opiekę. Mamy szczęście obydwoje: ja i Igor, że jest, że
Pani Basia wciąż jest.

To wcale nie było tak dawno.

Miała żółtą bluzę w rakiety kosmiczne i proste dzinsy, nigdy się nie malowała
i nie była uśmiechnięta. Na lekcjach nigdy nie prosiła o ciszę. Milczeliśmy
jak zaklęci, gdy zabierała nas w podróże przez wieki. To z nią jadłam kolację
na Kongresie Wiedeńskim i ona w wersalskich ogrodach pokazała mi Marię z
Leszczyńskich załamaną śmiercią dziecka, ona śmiało mówiła prawde o Katyniu i
stałą w kolejkach po bilety, po to, żebyśmy mogli obejrzeć Powrót Jedi w
pierwszym dniu wyświetlania. Ona wkurzała mnie tak, jak nikt inny do tej pory
nie potrafi, kiedy wpadała do klasy ciskając dziennikiem i rycząc, że
jesteśmy bandą nieodpowiedzialnych dzieciaków. Ona kazała brać
odpowiedzialność za słowa i czyny. Ona. Uczniowie ją kochali, nauczyciele
nienawidzili. Długo wspierała moje plany, krzyczała, że się rozmieniam,
kazała czytać mądre książki. Dziś byłam na jej grobie. Na grobie Kaśki.
Zginęła uduszona przez dzieciaki, które były ciekawe jak wygląda śmierć.

To wcale nie było tak dawno.

Wciąż doskonale pamiętam smak kompotu truskawkowego, który dostałam do picia
w domu pani Basi, kiedy zbliżałam się do niebezpiecznego wieku lat siedmiu i
smak koniaku, którym poczęstowała mnie Kaśka podczas jednej z wizyt, kiedy
byłam już bardzo dorosłą licealistką. Mówcie co chcecie, dla mnie to pierwszy
września jest dniem nauczyciela. Z całej galerii dziwaków, wariatek, i
przeciętniaków, którzy mnie uczyli, jest kilku takich nauczycieli bez których
nie byłabym tym kim jestem, nie byłabym sobą.
Ciekawa jestem ogromnie waszych szkolnych wspomnień.
Może czas już zakonczyć sezon ogórkowy?
bo...
wiecie mili, to wcale nie było tak dawno.
Obserwuj wątek
    • ewka5 Re: znowu sentymentalnie jakoś 01.09.03, 23:49
      agni_me napisała:

      >> Na grobie Kaśki.
      > Zginęła uduszona przez dzieciaki, które były ciekawe jak wygląda śmierć.

      * Jezus Maria! Agni! Czy to TA Kasia? Ta, co w zeszlym roku, jak dzwonilam
      podczas zebrania...?

      > Z całej galerii dziwaków, wariatek, i przeciętniaków, którzy mnie uczyli,
      jest kilku takich nauczycieli bez których
      > nie byłabym tym kim jestem, nie byłabym sobą.

      * tak. Po stokroc tak!

      Moja Pani Od Muzyki, tzn. gry na fortepianie, byla zasuszona staruszka,
      malenka, drobnienka, w zawsze dlugasnej spodnicy, welnianych kapciuchach i
      takiejze kamizelce na chudzienkich plecach (lato czy zima - bez roznicy). Miala
      niemozebnie piekne dlonie, ktore nijak nie pasowaly do jej wieku sedziwego.
      Smukle, gladkie, zawsze cieple, z mnostwem blekitnie wygladajacych zylek i z
      dlugimi palcami zakonczonymi migdalowymi paznokciami. Mialam wowczas szesc lat,
      a dzis nawet oczu nie musze zamykac, zeby te dlonie i te postac zobaczyc. Ona
      nie chodzila, ona plynela. I wplynela kiedys z wielkim ziemniakiem w tej
      pieknej dloni. Polozyla na fortepianie serwete, na niej ow ziemniak i, obok,
      noz. Zapytala: - co to jest? - Ziemniak - odpowiedzialam.
      - Nie, moje dziecko. To jest cala nuta. A jesli ja podzielic na pol (tu nozem
      przeciela ziemniak), to bedziemy mialy dwie polnuty. A jesli dalej dzielic,
      to... Doszlysmy do osemek. - A teraz to wszystko przeniesiemy na pieciolinie, a
      pozniej na klawiature.
      Do dzisiaj kiedy ziemniak duzy widze, natychmiast z cala nuta mi sie kojarzy.
      Zas kiedy na pieciolinie zdarza mi sie czasem patrzec, to Ona, ta moja Pani Od
      Muzyki wplywa...

      Pan Od Angielskiego, ktory zaglami mnie zauroczyl. Lekcje z nim czasami
      odbywaly sie w sali. Najczesciej byly wszedzie. Jak zyje nie widzialam
      czlowieka, ktory mialby tak pojemne kieszenie (w ogole na te bogata zawartosc
      nie wygladaly). Podejrzewalismy go, ze spodnie u krawca szyc musi, i ze te
      kieszenie siegaja mu stop. To, ze mial w nich krede w roznych kolorach, to
      bzdecik. Ze szczoteczka do zebow i pasta - nic to. Sznurek, drucik, srubka,
      klucz do roweru, woreczek foliowy, pionki do gry w warcaby - pestka. Ale jak
      kiedys wyjal mala lutownice i zwoj tego drucika do lutowania, to zwatpilismy...
      w siebie. Pan Od Angielskiego zwolnil mnie kiedys z trzech tygodni szkoly (do
      dzis nie wiem, jak mu sie to udalo), bo... mial sie urodzic rejs przeslicznej
      urody. Poplynelismy osmioosobowa ekipa w dwa jachty. Jednemu On kapitanowal
      rzecz jasna. I rejs BYL przeslicznej urody. Wywalili go pozniej ze szkoly, bo
      nie uzywal podrecznikow "jak sie nalezy", bo nie prowadzil zajec "jak sie
      nalezy", bo rozpuszczal mlodziez "jak sie nie nalezy".
      Droga dyrekcjo mojej szkoly, jakiz to byl blad...
      ewka_z_lezka


      • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 12:38
        ewka5 napisała:


        > * Jezus Maria! Agni! Czy to TA Kasia? Ta, co w zeszlym roku, jak dzwonilam
        > podczas zebrania...?

        Kaśka zginęła ponad dziesięć lat temu. Wiedziałam, że choruje, miałam nawet do
        niej wpaść, pogadać, zbierałam się całe miesiące. Miała chore serce, lekarz
        zalecił jej spacery. Te dzieciaki nie zrobiły tego dla rabunku czy gwałtu,
        zabiły z ciekawości. Pod koniec września mamy się spotkać całą klasą na wino i
        pogaduchy, niektórych nie widziałam siedemnaście lat, Piotrek wpadł na pomysł
        aby do niej zajrzeć. Powiedział, że nikomu nie musiał tłumaczyć, gdzie jest
        grób.
    • urszulka_ma Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 01:38
      Taka jesteś mi bardzo bliska..w naszym mijaniu literowym..
      Dziękuję Tobie Agni..:)))


      Drogowskazy..mojej drogi...

      Moja Anna była dla mnie matką i jednocześnie nauczycielką pierwszą..pracowała w
      przedszkolu..Byłam czasem o nią dziecinnie zazdrosna..kiedy dzieciaki do niej
      lgnęły..i się przytulały..chciałam wtedy mówić.."to moja mama moja"..nie
      wasza..ale byłam też z niej bardzo dumna..kiedy kiedyś..pani wizytatora a..były
      to czasy..hmmm..odległe już dosyć..przyszła do przedszkola i chciała poznać
      panią Anię.. bo jej córka ponoć płacze..że chce tylko do grupy pani Ani..bo u
      niej można "diabłować"..a inne jakieś takie..a pani Ania to nawet fikołki fika
      z nami..(musicie wiedzieć, że kiedyś nauczyciele..musieli mieć stroje
      odpowiednie kobiety kostiumy ze spódnicami..i nie do pomyślenia było..żeby pani
      nauczycielka..fikała fikołki w spodniach razem w dziećmi)
      Ona nauczyła mnie pierwsza jak się wycina z papieru ptaki..i..jak rysuje
      domek..żeby wyglądał na szczęśliwy..uśmiechnięty..:)))
      Brakuje mi tego jej uśmiechu..i jej powiedzonka..a co tam opowiadasz.."Pan
      Kowalski powiedział, że..to nic nie szkodzi następnym razem będzie lepiej"..
      Miałam oczywiście wielu nauczycieli..jednych wspaniałych innych gorszych..na
      których mnie złość brała..czasami..Ale w sumie zawsze byłam im jakoś tam
      wdzięczna..bo z tych moich buntów..wewnętrznych wynikało..zawsze coś dobrego..
      np. mój pierwszy nauczyciel..od muzyki..lał mnie po palcach..kiedy nie tak
      stawiałam palce na strunach skrzypiec..wtedy..powiedziałam sobie co?..ja nie
      potrafię?..ja się nauczę..! i nauczyłam się grać..co prawda nie na skrzypcach
      ale na pianinie..ale zawsze..Albo nasza trenerka..w szkole..mówiła dziewczyny
      wy już lepiej przegrajcie bo ja nie mam czasu z wami dalej pojechać na
      rozgrywki..a ja mówię ..co?..dziewczyny my jej pokażemy..! no i musiała z nami
      jechać..nawet na ogólnopolskie rozgrywki..bo daleko dosyć doszłyśmy:)))
      Zawsze mnie jakoś tam kopy mobilizowały..i dawały zdwojoną energię żeby
      pracować nad sobą być jeszcze lepszą..i bronić swojego.."ja"..
      Wspaniałym nauczycielem..był profesor od malarstwa..I nie, dlatego tylko, że
      nauczył mnie kłaść plamy na płótnie..przelewać swoje myśli na papier..
      oraz..że..pozwalał na wszelkiego rodzaje realizacje różnych fantazji...
      .. Ale dlatego..że zawsze..nawet w najgorszym gniocie..(to takie określenie
      kiepskiego obrazka)..potrafił..znaleźć i pokazać..coś dobrego coś pięknego..
      ..i zaraził mnie poszukiwaniem dobra nawet w najczarniejszych barwach..
      ..i za to mu bardzo dziękuję..

      Sentymentalne litery..
      ..pięknie pozszywane..
      Tworzące obrazy..
      niczym malowane..
      w ciepłe barwy ujęte..
      w kompozycji zgrane..
      przedstawiają tematy..
      każdemu sercu..znane..
      które spotkało na swej drodze..
      Wspaniałe drogowskazy..
      Nauczycieli......
      pokazywali Oni kierunki..
      lekko popychali..
      dobre strony pokazując..
      ..potknięcia wymazując
      wycierając nosy..i łzy kąpiące..
      mówili o marzeniach i ich spełnieniach
      sceny życia malując..
      książki podsuwali..ciekawe..
      organizowali zabawę..
      w podróż zabierali..
      dzieje ludzi przedstawiali..
      I tak przez lat kilka..
      ...niczym teraz chwilka..
      chwaląc..i..ganiąc jednocześnie..
      głaszcząc..tuląc..lub upominając..
      nagradzając..notami i świadectwami..
      uśmiechem..swoim..cierpliwym..
      Jak mądre matki się...
      starali..by..z pisklaków..
      Wyrosły wysoko latające..
      ................Ptaki.....
      tak...Dziękujemy im za to...





    • runek ucieczka z Westerplatte :) 02.09.03, 07:59
      A mi szkoła i 1 IX kojarzą się z Westerplatte. Byliśmy tam kiedyś z
      wychowawczynią z podstawówki na czymś w rodzaju wycieczki. Pojechaliśmy kolejką
      SKM z Sopotu do Gdańska i dalej autobusem. Droga powrotna zaplanowana była tak
      samo.
      Do dziś nie wiem dlaczego postanowiliśmy z dwoma kolegami wrócić na własną rękę.
      Chyba skusił nas stateczek białej floty, który płynął właśnie z Westerplatte
      do Gdańska. Udało nam się niepostrzeżenie odłączyć od grupy i wskoczyć w
      ostatniej chwili na statek. Powoli odpływaliśmy,pamiętam opary mgły.
      Nagle na nabrzeży zjawiła się nauczycielka. Krzyczała "Zatrzymać statek",
      wpdała w histerię.A my rozkładaliśmy bezradnie ręce, co miało jakoś nas
      usprawiedliwić,że to niby jakieś nieporozumienie.Powoli oddalaliśmy się w
      stronę Gdańska.Nadszedł czas na ustalenie metod udobruchania nauczycielki :)

    • Gość: smok_telesfor Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 62.65.141.* 02.09.03, 11:12
      taaa, niektorzy to mieli szczescie. mnie jakos nie przytrafili sie jacys
      specjalnie wyjatkowi nauczyciele. z lepszej strony pamietam jakichs czworo. ale
      to tylko dlatego, ze wyrozniali sie na tle calej reszty idiotow. i co tu duzo
      gadac, najgorsze w tym wszystkim bylo to, ze im wyzej czlowiek szedl, tym
      wiecej tych idiotow bylo i do tego o coraz wyzszym stopniu zdziwaczenia. na
      szczescie mialem swoje ksiazki SF i w wiekszosci przypadkow dochodzilo do
      kompromisu - wzajemnie sobie nie przeszkadzalismy. oczywiscie skoro czlowiek
      mial do czynienia z takimi charakterkami, to zdazaly sie sytuacje, ze skonac ze
      smiechu, chocby tekst nauczyciela do mnie, ze mam wyjsc bo jak nie - to on
      sobie pojdzie. nie musze dodawac, ze wszyscy byli szczesliwi jak juz sobie
      poszedl. z drugiej jednak strony, gdy na polrocze nowa anglica postawila 7 pal,
      nasza "wychowawczyni" ucieszona prosila ja o jeszcze wiecej na koniec roku.
      notabene anglica owa zalicza sie do tej czworki normalnych. powiedziala nam o
      wszystkim, a na koniec roku nikt paly juz nie mial.

      smok_telesfor

      ps. a pierwszy wrzesnia? coz, kojarzy sie oczywiscie z filmami wojennymi.
      zawsze wtedy jakis lecial.
    • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 11:44
      hmm - to ,że nie byłabyś tym kim jesteś nie oznacza,że nie byłabyś sobą.
      Byłabyś sobą ale byłąbyś inna. To moja ostateczna wersja.
      I czego oni cię takiego nauczyli ?:)
      • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 12:21
        Jakoś nie mam ochoty na przekomarzanki, runku. Pada deszcz, jest
        zimno, boli mnie głowa i najchętniej wlazłabym do łóżka z kubkiem herbaty i
        książką. Zostawmy to czy byłabym sobą, będąc inną. Uznajmy, że byłabym w miarę
        sobą, dobrze? :-)
        A czego mnie takiego nauczyli poza kongresami, kłopotami dynastycznymi
        osiemnastowiecznej Francji oraz piosenkami zespołu Dwa plus Jeden? To intymne
        pytanie, runku, nie na tu , nie na teraz i chyba nie Tobie. To na jesienny list
        do przyjaciela, albo na rozmowę. :-)

        • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 13:06
          agni_me napisała:

          > Jakoś nie mam ochoty na przekomarzanki, runku. Pada deszcz, jest
          > zimno, boli mnie głowa i najchętniej wlazłabym do łóżka z kubkiem herbaty i
          > książką. Zostawmy to czy byłabym sobą, będąc inną. Uznajmy, że byłabym w
          miarę
          > sobą, dobrze? :-)
          > A czego mnie takiego nauczyli poza kongresami, kłopotami dynastycznymi
          > osiemnastowiecznej Francji oraz piosenkami zespołu Dwa plus Jeden? To intymne
          > pytanie, runku, nie na tu , nie na teraz i chyba nie Tobie. To na jesienny
          list
          >
          > do przyjaciela, albo na rozmowę. :-)
          >
          jasne,że nie MI :)
          Właśnie to chciałem przeczytać :) mała marudo

          • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 16:16
            runek napisał:

            > jasne,że nie MI :)
            > Właśnie to chciałem przeczytać :) mała marudo

            jakieś takie ciepłe to, runiu, lepsze niż herbata :-) (no chyba, że znowu
            czegoś nie zrozumiałam)
    • Gość: mave Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 212.157.192.* 02.09.03, 11:46
      tak, tak, wojenne filmy i wrzosy, {moje ulubione}


      mave
      • sboguska Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 14:00
        w podstawówce tylko jeden był.... zawsze z nami i za nami....kiedy pięć razy
        z rzędu otrzymywał tytuł nauczyciela roku, szanowne grono zrezygnowało z
        konkursu...... zawsze z nami, ale w końcu i on zostawił nas........wygrał
        alkohol i musiał pożegnać się z nami, których najbardziej kochał

        w liceum tylko jeden był........ zawsze z nami i za nami.......bratnia dusza
        nierozumiana przez innych n-li.....kolega dla niego zawsze biegał po
        gazetę.....a on nam ją potem czytał......to nic że nigdy nie wiedział o jakiej
        bitwie powinien nam mówić, że testy były na poziomie uniwersyteckim (z historii
        a dla klasy matematycznej)........on był nasz.......zawsze z nami, i on nas
        zostawił.......wypisał świadectwa klasy swej maturalnej, zostawił list i w
        działkowej altance zbratał się ze sznurem........

        czy jakoś uformowali nasze móżdżki? pytań bez odpowiedzi pozostawili wiele.....
    • bigott ech, ten koniec wakacji 02.09.03, 14:04
      Moja pani od angielskiego...
      Do dzis pamietam jak wygladala,
      gdy zobaczylem ja po raz pierwszy
      (choc nie byla wtedy jeszcze pania od angielskiego :).
      Wiecznie usmiechniete oczy,
      sprezystosc ruchow, czysta dynamika.
      Na obcisle bluzeczki i sweterki zaczalem zwracac uwage
      dopiero troche pozniej, ale naprawde troche.
      Z biegiem lat zaczalem zauwazac tez i inne sprawy,
      ktore wczesniej umykaly...
      Co mi dala?
      Dwoje dzieci (jak na razie) i kupe radosci w zyciu.
      A pierwszy wrzesnia kojarzy mi sie z tym,
      ze znow bedzie niewyspana wieczorami,
      co skutkuje i wplywa w sposob oczywisty.
      Moja pani od angielskiego... moja pani...
      Szkoda, ze za moich czasow nie bylo takich nauczycielek :)

      b.
      • runek Re: ech, ten koniec wakacji 02.09.03, 15:05
        ty chyba jesteś zakochany :).
        Ale może wydarzyło ci się coś ciekawego w szkole bez związku z nauczycielkami.
        • Gość: ewka Re: ech, ten koniec wakacji IP: *.chelmnet.pl 02.09.03, 15:38
          runek napisał:

          > ty chyba jesteś zakochany :).

          * jakie chyba?! On, ten Bigo, jest nawet nie w miare a zupelnie! swiadkiem
          jestem, ze zupelnie - prawda Dziewczeta? (Migo, zamknij sie)
          ewka_z_zaswiadczeniem

          • agni_me Re: ech, ten koniec wakacji 02.09.03, 16:22
            Gość portalu: ewka napisał(a):


            > * jakie chyba?! On, ten Bigo, jest nawet nie w miare a zupelnie! swiadkiem
            > jestem, ze zupelnie - prawda Dziewczeta? (Migo, zamknij sie)
            > ewka_z_zaswiadczeniem

            ja jestem dziewczęta, ja! i świadkiem też jestem, nie da się ukryć ani
            sprężystego kroku, ani uśmiechniętych oczu, ani zakochania :-)
            • urszulka_ma Re: ech, ten koniec wakacji 03.09.03, 09:36
              agni_me napisała:

              > Gość portalu: ewka napisał(a):
              >
              >
              > > * jakie chyba?! On, ten Bigo, jest nawet nie w miare a zupelnie! swiadkiem
              >
              > > jestem, ze zupelnie - prawda Dziewczeta? (Migo, zamknij sie)
              > > ewka_z_zaswiadczeniem
              >
              > ja jestem dziewczęta, ja! i świadkiem też jestem, nie da się ukryć ani
              > sprężystego kroku, ani uśmiechniętych oczu, ani zakochania :-)


              Dziewczęta..
              ..ja tu też dorzucę swoje litery
              jak na prawdziwej spowiedzi...
              czułam osobiście te wrażenia..
              i mgiełkę czarodziejską..
              kiedy ta para..
              po parkiecie hasała..:)))
              Migo-Bigo..
              ...para migająca bez końca
              ...w promieniach radosnego słońca..
            • runek Re: ech, ten koniec wakacji 03.09.03, 09:53
              agni_me napisała:

              > Gość portalu: ewka napisał(a):
              >
              >
              > > * jakie chyba?! On, ten Bigo, jest nawet nie w miare a zupelnie! swiadkiem
              >
              > > jestem, ze zupelnie - prawda Dziewczeta? (Migo, zamknij sie)
              > > ewka_z_zaswiadczeniem
              >
              > ja jestem dziewczęta, ja! i świadkiem też jestem, nie da się ukryć ani
              > sprężystego kroku, ani uśmiechniętych oczu, ani zakochania :-)

              to miłe. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach :)
    • Gość: rybka Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.nat.ino.tvknet.pl 02.09.03, 15:51
      Mała szkoła, w małej wsi, położonej gdzieś nieopodal Gopła, pomiędzy Mysią
      Wieżą Popiela ( którego jak wszyscy wiedzą myszy zjadły) a strzeleńskim
      Kościołem św. Prokopa. Tu i Tam piechotą można było dojść.
      Pierwsza wypożyczona książka - "Trzy gadułki", bo taka nieznośna gaduła byłam
      od zawsze... Biblioteka także mała, tyle, że potem były i większe na szczęście.
      Las niedaleki, który mnie, jako dziecku zdawał się wielkim borem i tak dalekim,
      tajemniczym – miejscem był kryjówek i wypraw popołudniowych. Biwak w tymże
      laseczku, który wydawał się odległą wyprawą ( jakieś 700 m może od domu),
      namioty, nocne podchody harcerskie. Surowy, starej daty Dyrektor, genialny
      nauczyciel geografii, lecz kiepski pedagog - widział tyko tych, co dość wiedzą.
      Za to jak NIKT, potrafił tych, co chcieli wiedzieć, wziąć na wyprawę po całym
      świecie, używając do tego tylko wyobraźni. I jakaś pierwsza miłość też,
      normalka.


      Szkoła średnia pod szyldem kabaretu klasowego „Symbioza” - nauczyciele mieli
      słabość do nas za tę odrobinę satyrycznego spojrzenia na świat. Może dlatego
      potrafiliśmy ponurego fizyka przekręcić tak, iż na klasówkach pisaliśmy sonety
      klasyczne lub skecze ilustrujące zjawiska fizyki. Pani od chemii, która wzywała
      mnie do tablicy: „Lydka, oblycz lyczbe moly..”, ironizująca z nas polonistka i
      przepoważna pani od historii,która nie lubiła dziewczynek, kamienna twarz
      psorki od biologii, baaardzo sprawiedliwej osoby, ekscentryczny profesor
      matematyki - nałogowo gubiący „dybki” ,a w kieszeni nosił słoik smalcu – gdzie
      kromki chleba? – nie wiem. Mój wychowawca – geograf, który rajdował z nami,
      kiedy się tylko dało – i to nie tylko krajoznawczo, ale i teatralnie – a na
      wycieczkach związywał sznurkami drzwi naszych pokoi, cobyśmy czasem nie
      poszaleli... za bardzo! Był jeszcze pan od PO, sztywno – zasadniczy, choć nie
      zapomnę lekcji o pierwszej pomocy (wiecie usta-usta), inny matematyk, który
      łaził po szkole z gitarą, wiecznie gubił nasze sprawdziany oraz wielbicielka
      Stonesów - psorka od łaciny, od której masowo pożyczaliśmy płyty analogowe,
      bo takich nie miał nikt. Pani Danka – nasza rusycystka, przez którą wszyscy
      płakali najpierw, a potem po niej – bardzo. Aaaa i Dyrektor, który
      rozzłoszczony na nasze zachowanie podczas tzw. „czynów społecznych”, zwrócił
      się do nas tymi słowy: „Jak się komu nie podoba, to how do you do ze szkoły!”.
      O! Takie wspomnienia wrzesień przywołuje w mojej pamięci.

      Ryba_co_sama_dzis_jest_z_drugiej_strony

    • from_emily Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 16:16
      pamietam moją polonistkę,wychowawcę z podstawówki,
      była ciocią mojej przyjaciółki,rok starszej,mojej jedynej przyjaciółki do dziś
      dnia ,mieszkała w drugiej połówce bliźniaka,a mnie to strasznie krępowało,
      nie potrafiłam z dystansem podejść do tego układu ,spotykałam ją na gruncie
      pozaszkolnym i szkolnym,nie starała sie mnie wyrózniać ,nie ,wymagała znacznie
      wiecej,
      potrafiła mi zrobić przytyk, 'no tak chorowało sie ,bo sie na kuligu
      było'próbowała nas-klasę wychowywać ,mój nieokiełzany temperament trzymała w
      karbach,
      rodzice byli zabiegani,własciwie szkoła uczyła mnie życia ,dziadkowie,
      Ona była naszym wychowawcą ,ale od nikogo nie wymagała jak ode mnie,rozliczała
      mnie za poglądy,oni wszyscy byli z jednej opcji ,spotykali sie ,Jej brat ,moja
      rodzina, wiele jeszcze takich trzymali jeden front,


      a teraz ,ostatnio gdy nie zastałam Ani z Jej rodziną ,moja wychowawczyni
      zaprosiła mnie do siebie,minęło 12 lat, to nie dużo,niewiele wydarzyło sie może
      radykalnych zmian w moim życiu,ale nie poczułam sie jak 'na dywaniku u
      dyrektora'poczułam sie jak u dobrej przyjaciółki,

      spędziłyśmy świetny czas rozmowy o życiu,i stale ,znowu jak niegdyś
      dopingowała mnie do pewnych działań.
      Cała Ona .Wanda.
      NAsza surowa kierująca z daleka, dająca przyzwolenia ,a potem mówiąca swoje 'a
      nie mówiłam' 'na głowe żeście poupadali 'Wanda.

      miło że los tak układa, że gdzieś tam jesteśmy obie w swoim życiu ,choć takimi
      przypadkowymi spotkaniami ,epizodami, a jednak.

      co do Innych, pewnie Ich docenię gdy stracę,i pewnie musi wiele upłynąć wody w
      rzece ,aż docenię,kiedy ma psychika znajdzie czas by zatrzymać
      wspomnienia ,szkoła edukacja ,to jeszcze nie jest dla mnie etap wspomnień a
      biegu,
      biegu w przyszłość.
    • nonstop Re: znowu sentymentalnie jakoś 02.09.03, 17:44
      Taka reminiscencja...
      Matematyk czasem nam powtarzał, że gdyby komuna go ze szkoły wywaliła, to
      spokojnie znów będzie robił skrzypce, bo przecież jest lutnikiem (zresztą do
      dziś jego brat ma malutki warsztat lutniczy na Woźnej w posen).
      Lecz tylko on, zamiast dwóch, jak zwykle, poniedziałkowych, rannych matematyk
      umiał jakoś z nami porozmawiać, po tym jak dwóch naszych kolegów nie wytrzymało
      i nie dożyło kolejnego poniedziałku...
      • Gość: binka Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.gdynia.mm.pl 02.09.03, 22:18
        ech-znowu agni przez Ciebie oczy mi zwilgotniały.

        w przedszkolu pani Jagódka-do dziś jej się kłaniam a Ona poznaje -albo bardzo
        mile to udaje:-)czasami zabierała nas do zamku ,gdzie była też przewodniczką i
        do dziś lubię tam chodzić i wdychać zapach starych murów .

        w podstawówce historyczka ,której za wspominanie o Katyniu i Piłsudskim
        zagrozili internowaniem w stanie wojennym.nie mogła sobie na to pozwolić ,bo
        miała pod swoją opieką córkę umysłowo niepełnosprawną.

        a w liceum pełna galeria,choć najoryginalniejszy był chemik.wchodził czasem do
        klasy i mówił :"śpiew" i jesli zaczęłyśmy śpiewać i ciagnęłyśmy te śpiewy przez
        całą lekcję-lekcji nie było. repertuar turystyczny miałyśmy;-)

        można by długo,ale ja nie umiem tak ładnie jak moje przedmówczynie.
        dziekuję agni,choć wzbudziłaś moją refleksję :czy ktoś mnie tak wspomni?
        jestem w nastroju przygnębienia ,więc wolę sobie nie odpowiadać.
        • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 14:36
          binia, to nie ty masz odpowiadać, ty masz BYĆ, pozdrawiam serdecznie,
          najserdecznie :-)
          agni
      • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 14:33
        ślicznie napisane, non
    • Gość: KRIS Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 213.216.82.* 03.09.03, 08:52

      tak ludkowie złoci , brakuje wam racjonalnych przesłanek waszego
      człowieczeństwa i dlatego posługujecie się takimi kategoriami - rozpamiętując
      ludzi i wydarzenia które ponoć sprowokowały wasze obecne jestestwo.

      Dla mnie - obecnie - wszyscy spotkani dotychczas w życiu ludzie są zwykli,
      zaabsorbowani swoimi problemami i pogrążeni w chaosie życia. Nie przeceniam
      ich wpływu na moje zycie a raczej widzę związki przyczynowo-skutkowe.
      Zawsze mnie drażniło wyróżnianie jakiejś grupy społecznej czy zawodowej z
      punktu widzenia ich zbawiennego wpływu na nasze życie bo czyż nie byłabyś sobą
      Agni , gdyby :
      1) pan z elektrowni odciął dostawy prądu do twego domu w skutek czego nie
      byłoby światła a ty nie przeczytałabyś książki która „diametralnie” zmieniła
      twoje życie ))))))
      2) gdyby górnicy zastrajkowali w efekcie czego nie byłoby węgla
      potrzebnego do wytworzenia prądu , ….dalej jak powyżej ))))
      3) gdyby jakiś nieszczęśliwy i niezrozumiane przez społeczeństwo gey
      projektujący ubrania nie stworzył w szale osamotnienia projektu sukienki,
      którą ty następnie włożyłaś i pierwszy raz w życiu poczułaś się kobietą ))))
      4) czy gdyby jakiś fanatyk publicznego prezentowania „ klejnotów” nie
      uświadomił tobie ze chłopcy są nie tylko cacy ale także i bee )))
      5) itd.

      Sobą jesteśmy tylko i wyłącznie dzięki sobie i własnej zdolności radzenia
      sobie ze światem a wszyscy nauczyciele i inni temu podobni są tylko tyczkami w
      naszym slalomie „ specjalnym” życia.

      A z narciarzy to ja podziwiam tylko tych skoczków narciarskich , którzy
      potrafią odrywać się od ziemi nie bacząc na przyciągający do ziemi wpływ
      wszelkich mentorów-instruktorów.
      • urszulka_ma Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 09:41
        Gość portalu: KRIS napisał(a):

        > A z narciarzy to ja podziwiam tylko tych skoczków narciarskich , którzy
        > potrafią odrywać się od ziemi nie bacząc na przyciągający do ziemi wpływ
        > wszelkich mentorów-instruktorów.


        jeśli mogę..
        bo mnie swędzą paluchy..
        by na klawiaturze jak na murze..
        wypisać tak...
        oczywiście to tylko drogowskazy..
        na naszej drodze spotkane..
        w naszych sercach zapisane..
        które każdy przyjmuje czy też nie..
        a czy je stosuje..?
        .. od tego rozum swój ma..
        ..i indywidualne budowanie..własnego.."Ja"..
      • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 09:57
        chodzi o wspomnienia szkolne :)
        Pewnie ciebie kształtował instruktor na siłowni :) (uwaga żart)
        • Gość: KRIS Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 213.216.82.* 03.09.03, 10:24
          ciebie pewnie runku nie kształtowali w szkole ( wiec o jakich wspomnieniach
          szkolnych piszesz) skoro nie potrafisz sie doczytać, iż właśnie piszę o tym ,
          że sam siebie kształtowałem :)))

          ( uwaga to nie jest zart) :))
          • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 11:05
            Gość portalu: KRIS napisał(a):

            > ciebie pewnie runku nie kształtowali w szkole ( wiec o jakich wspomnieniach
            > szkolnych piszesz) skoro nie potrafisz sie doczytać, iż właśnie piszę o tym ,
            > że sam siebie kształtowałem :)))
            >
            > ( uwaga to nie jest zart) :))
            szkołę pamiętam jak przez mgłę. Tablica,ławki ,kreda,direktor,bierz przykład ze
            starszej siostry,kradzież piórnika,wywiadówka :),jestem,obecny,do tablicy
            przyjdzie,siadaj 2,
            zapomniałem zeszytu,jestem nieprzygotowany itd.
      • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 14:26
        Nie pisaliśmy o zdarzeniach, które zmieniają życie, choć głęboko wierzę, że
        zdarzają się i takie, które niosą w sobie moc zmian.
        Pisaliśmy o ludziach, którzy byli z nami i dla nas, którzy pomagali nam stawać
        się. Tylko data sprowokowała, że rozmawiamy o nauczycielach. Nikt nie napisał,
        że wywarli ZBAWIENNY wpływ, wszyscy, że Ci właśnie byli ważni. Ale żeby to
        zauważyć trzeba dobrej woli i empatii. Postaraj się, powinno Ci się udać.

        Sobą nie jesteśmy tylko dzięki sobie. Ogromne znaczenie ma środowisko, w którym
        się wychowywaliśmy, ludzie spotkani, książki przeczytane, zdarzenia. Marzenia
        wszak nie biorą się z próżni, a one pchają nas do działania.

        Pomyśl, może gdybyś spotykał mniej zwykłych ludzi sam byłbyś teraz
        bardziej "niezwykły"? Może twoje życie wyglądało by całkiem inaczej? Może poza
        pracą, boiskiem i telewizorem miałbyś w sobie potrzebę dajmy na to podróży?

        Czasem warto sobie przyznać prawo, kris, do powiedzenia "nie rozumiem was",
        zamiast usilnego gadania "nie macie racji". To nawet lepiej wygląda niż
        pisanie "brak racjonalnych przesłanek człowieczeństwa" , choć z drugiej
        strony ... dawno się tak nie śmiałam.
        • Gość: KRIS Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 213.216.82.* 04.09.03, 08:51
          Agni , obawiam się jednak , że to właśnie Ty wyciągasz daleko idące wnioski –
          zarzucając mi to samo.
          Spotkałem wielu niezwykłych ludzi w swoim życiu i te właśnie doświadczenia
          utwierdziły mnie w przekonaniu o doskonałości zwykłości.
          Bardzo ładnie zawęziłaś kwintesencje mojego życia – choć zaręczam że jest to
          zbiór niepełny – i mimo wszystko jestem przekonany że nawet ten 3 elementowy
          zbiór zawiera więcej pasji i pragnienia życia niż twoje imaginacje
          niezwykłości.

          Hmmm, co do twojej kolejnej wypowiedzi to zastanawiam się czy naprawdę zawsze
          należy pisać „ nie rozumiem was „ w miejsce „ mylicie się” czy „ robicie źle”
          lub „ tracicie czas „.
          Historia daje wiele przykładów tego że się mylisz, a poza tym życie to
          przecież ciągłe zderzanie się różnych systemów wartości i idei, co jest
          źródłem rozwoju ludzkości.

          Ale co do jednego się nie mylisz , nasz dialog „forumowy” jest bardzo
          zabawny , bo dla przykładu ……. nic mnie tak nie bawi jak twoja
          pretensjonalność, pokazywanie przerażającej pustki mojego życia czy też
          rozpisywanie się na temat moich potrzeb …….. : ))))))

          No chyba że ………… wyjściem jest ……… dodawanie informacji przy rozpoczynaniu
          wątku na forum, że wpisywać się mogą tylko osoby, które rozumieją autora wątku
          pierwotnego i co ważniejsze w pełni się z nim zgadzają ………
          • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 04.09.03, 10:32
            ciekawe co agni na to :)
            Robi się ciekawie.Nie przerywajcie zabawy
          • Gość: agni_me w punktach dla Krisa i EOT IP: *.u.mcnet.pl 04.09.03, 11:30
            1) To wątek wspomnieniowy, szkolno-nauczycielski. Nie omawiamy w nim sytuacji
            polskiego szkolnictwa. Nie udowadniamy tezy, że nauczyciele ukształtowali nasze
            serca. Nie opowiadamy niezwykłych historii. Wspominamy - dobrze i źle.

            2) Sama napisałam o dwóch zwykłych kobietach, które spotkałam w zwykłych
            miejsach. Te miejsca i te kobiety pomogły mi ulepić siebie. Miałam kaprys
            podzielić się tymi wspomnieniami z ludzmi, którzy czują jak ja.

            3) Gdzieś ty u bogów różnych znalazł cień niezwykłości w tym co piszę czy
            silenie się na nią? Nie musisz demaskować mojej zwyczajności. Stoję mocno,
            obiema nogami na ziemi, najzwyklejsza ze zwykłych. Nie karm na mnie własnych
            kompleksów.

            4) Nie wartościuje twojego życia, nie porównuję ze swoim. Mija się to z celem
            choćby dlatego, że "żyjemy" bardzo podobnie. Jestem głęboko przekonana o
            złożoności Twojej natury. Zapewne ta złożoność sprawia, że w tym co piszę
            odkryłeś coś o swej pustce i o potrzebach. Może jednak jesteś zbyt złożony?
            Wiesz, czasem nie warto doszukiwać się drugiego dna.

            5) Pisać każdy może.

            Miłej zabawy, kris
            • runek Re: w punktach dla Krisa i EOT 04.09.03, 11:56
              Gość portalu: agni_me napisał(a):

              > 1) To wątek wspomnieniowy, szkolno-nauczycielski. Nie omawiamy w nim sytuacji
              > polskiego szkolnictwa. Nie udowadniamy tezy, że nauczyciele ukształtowali
              nasze
              >
              > serca. Nie opowiadamy niezwykłych historii. Wspominamy - dobrze i źle.
              >
              Agni - na początku napisałaś,że chodzi ci o wspomnienia szkolne.
              A teraz zawężasz. Składam protest przeciw takim manipulacjom.
              (do czasu udostępnienia mi wehikułu czasu , od czasu do czasu)
              • agni_me Re: w punktach dla Krisa i EOT 04.09.03, 12:39
                runek napisał:

                >Składam protest przeciw takim manipulacjom.


                Protest został odrzucony. Odwołania proszę składać na ręce KRISA#.

                (Świetny ten szkolny obrazek. I taki całkiem inny od moich wyobrażeń o tobie,
                byłam przekonana, że należałeś do tych bardzo grzecznych.)
                :-)
            • Gość: ewka Re: w punktach dla Krisa i EOT IP: *.chelmnet.pl 04.09.03, 18:36
              Gość portalu: agni_me napisał(a):

              > 1)
              > 2)
              > 3)
              > 4) (...) Jestem głęboko przekonana o
              > złożoności Twojej natury. Zapewne ta złożoność sprawia, że w tym co piszę
              > odkryłeś coś o swej pustce i o potrzebach. Może jednak jesteś zbyt złożony?
              > Wiesz, czasem nie warto doszukiwać się drugiego dna.

              - Agni, to Ty za darmoche terapeutyzujesz? tak nie wolno! To brak poszanowania
              dla wielu lat nauki i zbierania doswiadczen. Powiem mezowi, mojemu zreszta!
              ewka_co_powie
        • calindra Re: znowu sentymentalnie jakoś 07.09.03, 14:45
          agni_me napisała:

          >
          > Pomyśl, może gdybyś spotykał mniej zwykłych ludzi sam byłbyś teraz
          > bardziej "niezwykły"? Może twoje życie wyglądało by całkiem inaczej? Może
          poza
          > pracą, boiskiem i telewizorem miałbyś w sobie potrzebę dajmy na to podróży?
          >

          Chrissio duzo podrozuje, ja potwierdzic moge! :)

    • Gość: zaba Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.e-lider.pl 03.09.03, 08:59
      chcialem wpisac kilka swoich sentymentlanych wspomnien ze szkoly, ale obawiam
      sie, ze zabrzmialyby zbyt trywialnie oraz, ze nikt z was by w nie nie
      uwierzyl:)
      • urszulka_ma Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 09:45
        widzisz żabo coś Ty narobiła..
        najpierw gadasz o dooopie..
        a potem ech....nie uwierzycie..
        a ja tam wierze żabie .......pasuje mi tu jeden rym..nie napiszę jaki..:)))

      • Gość: oldpiernik Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: 151.92.176.* 03.09.03, 13:54
        Gość portalu: zaba napisał(a):

        > chcialem wpisac kilka swoich sentymentlanych wspomnien ze szkoly, ale obawiam
        > sie, ze zabrzmialyby zbyt trywialnie oraz, ze nikt z was by w nie nie
        > uwierzyl:)


        ależ zaczadzony Wami jestem, żab, Tobą szczególnie
        wcale nie jestem taki old, ale tych od 1 września, tych, których chciałbym
        pamiętać , juz nie ma, odeszli

        Rodzice
        Ta, dzieki której mówię i piszę
        Ta, która liczyc uczyła
        Ten, co ostrzegł moją dziewczynę, ze ten facet się nie nadaje

        smutaśnie mi przez Was okrutnie
        i Twoja uwaga o trywialności

        a przecież w szkole nie było smutno....

      • agni_me Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 14:34
        Gość portalu: zaba napisał(a):

        > chcialem wpisac kilka swoich sentymentlanych wspomnien ze szkoly, ale obawiam
        > sie, ze zabrzmialyby zbyt trywialnie oraz, ze nikt z was by w nie nie
        > uwierzyl:)

        zabu, ty przyzwyczajny, że ci nikt nie wierzy, ja to nawet w trywialność nie
        wierzę, pisz pan :-)

        • Gość: zaba Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.e-lider.pl 03.09.03, 18:25
          to ja moze jutro opisze jak zostawalem w domu, bo mi sie na ruskij jazyk
          chodzic nie chcialo:)
    • Gość: smok_telesfor podsu\ IP: 62.65.141.* 03.09.03, 10:45
      STARZEJEMY SIE
      • ewka5 Re: podsu\ 03.09.03, 11:51
        Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

        > STARZEJEMY SIE

        - no i na ceha!
        ewka_stara
        • Gość: smok_telesfor Re: podsu\ IP: 62.65.141.* 03.09.03, 14:29
          ewka, ty juz nie

          smok

          ps. lancuch naoliwiony?
          • ewka5 Re: podsu\ 03.09.03, 22:03
            Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

            > ewka, ty juz nie
            >
            > smok
            >
            > ps. lancuch naoliwiony?

            - ot i znow nieuwazny!
            (Smoku, literka do literki i objawi sie slowo, skladaj, skladaj; a lancuch
            naoliwiony, ale ciiiii)

            ewka5 03-09-2003 11:51 odpowiedz na list odpowiedz cytując

            Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

            > STARZEJEMY SIE

            - no i na ceha!
            ewka_stara



      • poldix Re: podsu\ 03.09.03, 12:23
        Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

        > STARZEJEMY SIE

        -no! aby nie za szybko bo:
        "Starzy ludzie są niezwykle niebezpieczni.:)
        Przyszłość jest im obojętna."
        George Bernard Shaw
        • poldix Re:. podsumowanie sentymentalne:) 03.09.03, 12:39
          ach..mm nauczycielki!!! one to mają klasę:-)<--szczery,żeby nie było..
        • poldix Re: podsu\ 03.09.03, 15:18
          poldix napisał:

          > Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):
          >
          > > STARZEJEMY SIE
          >
          > -no! aby nie za szybko bo:
          > "Starzy ludzie są niezwykle niebezpieczni.:)
          > Przyszłość jest im obojętna."
          > George Bernard Shaw

          spieszę wyjaśnić!!!
          "no!"--->oznacza,że jak każdy,ja również się starzeję mało tego czuję się
          jak dinozaur ale wciąż tli się we mnie iskierka optymizmu!!
          "aby nie za szybko bo:"-->to jest pragnienie aby walczyć z myślami,które
          budzą się w nas przy wspominaniu minionych lat..jak to było niedawno..
          jak to szybko przemija..starzejemy się..to jest pragnienie!!!! aby
          optymizm trwał wciąż niezależnie od tego ile mamy lat,aby odepchnąć
          od siebie na jak najodleglejszy czas motto Bernarda Shawa,cytowane
          wyżej.
          ..czy słowa tematu"sentymentalnie"to nie jest jakieś poddawanie się?
          Ja osobiście nie lubię tych słów bo przypominają mi ile mam już lat

          poldix_z_szacunkiem_dla_starszych_nie_z_kołkiem

          agni_..usmiechnij się:-)




          • agni_me do poldixa 03.09.03, 17:07
            alez ja się uśmiecham, choc jeśli mam być szczera, to nigdy na zawołanie :-)
            uśmiechnięte pozdrowienia
            agni
      • agni_me Re: podsu\ 03.09.03, 14:31
        Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

        > STARZEJEMY SIE

        smoku, dzień po dniu i zmarszczka po zmarszczce, niektórzy to z tej starości
        nawet kolek dostają :-)
    • justka3 Re: znowu sentymentalnie jakoś 03.09.03, 15:24
      Wychowawca – fizyk, zapalony żeglarz, narciarz, taternik i piwosz... Duży, taki
      misiowaty, ale jak wysportowany!:) Na obozy w góry zabieraliśmy lunety (by
      astronomię mieć nie tylko w teorii...) i w nocy właziliśmy na górkę najbliższą,
      by patrzeć godzinami w niebo. To On zaraził mnie nartami, gdy krzyczał tubalnym
      głosem: Skręcaj! Uda ci się! A ja, wściekła, bo się nie udawało, upadałam po
      raz kolejny...i udało się teraz, po latach To On jedyny nie wymagał
      usprawiedliwień od rodziców, lecz każdy pisał sobie je sam, a rodzic jedynie
      dostawał kopertę z tymi naszymi „Proszę o zwolnienie/usprawiedliwienie...” To
      On, wiedząc, że ścisłowiec ze mnie żaden, dopingował mnie, bym zajęła się, w
      czym jestem lepsza... i dał kopa przed ustną maturą z historii, której się
      cholernie bałam...
      Polonistka – czasem traktowaliśmy Ją jak osobę nawiedzoną... W pamięci miała
      całe fragmenty poezji i prozy, potrafiła w pasjonujący sposób, głosem pełnym
      natchnienia mówić o literaturze i jej twórcach przez całą lekcję i pół
      przerwy... Gdy odchodziła, dała każdemu z nas (34 osoby!) po kartce z
      indywidualnie dobranymi mottami na przyszłość... i nie były to przypadkowe
      cytaty - trafiała w dziesiątkę.
      Matematyk – zakochany w Królowej Nauk, ironizujący z ogromnym poczuciem humoru,
      lekcję zaczynający od kręcenia miniaturową ruletką – numer, na który padło,
      odpowiadał... Na mój numer trafił raz – w dzień mych urodzin – i darował
      Historyczka – jeśli sa kobiety z klasą, to ona taka była. Surowa, sprawiedliwa,
      uporządkowana i piekielnie inteligentna. Niedościgły ideał nauczyciela...:))

      Agni:)) dziękuję za wątek...
      j.

      • Gość: marcin Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.a.004.pth.iprimus.net.au 03.09.03, 16:43
        pamiec mam krotka, nie pamietam tego wszystkiego
        choc nie jestem stary, ale pamietam sfrustrowanych
        nauczycieli, pamietam siebie jak stawalem zawsze okoniem
        i cierpliwosci im nie starczalo, pamietam pana od WF-u
        ktory pil w kanciapie i pilka nie mogl trafic w obrecz,
        widzialem go kiedys jak jabole pil pod sklepem,coz malzenstwo sie rozpadlo
        pamietam pania od geografi co do baru posylala po pierogi
        i zarla z garnka, pamietam dyrektora co za ucho bral mocno
        ze bolalo ale skurwielowi satysfakcji nie dawac za zadne skarby,
        pamietam pania od plastyki co mowila ze ja na pewno tego nie
        namalowalem, pania od muzyki co meczyla cymbalkami,
        komucha od czegos tam, dobry byl czlowiek choc kochal
        Lenina, pana od histori, staruszka, co nienawidzil niepokornych,
        i widze siebie, teraz, tutaj, i wcale nie mam im tego za zle,
        ze byli tacy jak byli, wazne ze widze to teraz.
        • Gość: Jo Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.pulawy.sdi.tpnet.pl 03.09.03, 17:43

          A ja pamiętam panią od fizyki, co zostawiała nas na lekcji i chodziła obiady do
          domu gotować,albo dokręcać ,albo przypilnowywać ,
          nikt fizyki nie umiał mimo ,ze to taki ciekawy był przedmiot, ale cóz fizyki
          nigdy nie było, był poczatek i koniec ,a ona, spędzała ten czas w swoim
          mieszkaniu w domu nauczyciela,vis a vis szkoły,(hmmmm ze swoim mężem?)
          on listonosz ,ona fizyczka, Indianka na nią mowiliśmy bo miała pociągłą Twarz i
          wydatny nos ,spódnice jakies długie do połowy łydki ,niby plisowane ,ale to
          wszystko jakąś niechlujną całość tworzyło ,i mnóstwo zawieszeń,
          mieliśmy pana od matematyki co przyjechał ze Stanów ,chyba po doktoracie ,i
          musiał sie biedny z młodzieżą udręczać, o nazwisku Bąk ,wiec naszej
          przychylnosci nie zyskał ,w klasie aż
          grzmiało ,od 'bzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz
          bzzzzzzzzzzzzz'
          bądź ' bąąąą bąąą lucky Luke' tak wyciąganej przyśpiewce jakby na procy
          rozciągać JEGO ciało i jakby jeszcze rezonans powstawał

          my z kumpelą jako najlepsze ,mogłyśmy pozwolić sobie na poufałość pewną z panem
          Bąkiem,i razu pewnego ,przydybałyśmy go podczas dyżuru na przerwach, po
          pięcetkroć kłaniając MU sie w pas, a ON cierpliwie to znosił,nie wiem ile to
          trwało dzień a może tydzień?,
          to do czasu ,gdy nie zyskał naszej aprobaty, poza tym ,rzeczywiście biedny sie
          marnował tutaj,a my polubiłyśmy te lekcje z nim,
          właśnie był inny ,z brodą ,wytartych dżinsach i kompletnie o siebie nie dbał,a
          lekcje były niestandardowe,
          pamiętam pana od środowiska ,pana Pałkę, hm to chyba była jeszcze 5-ta klasa,
          potem biedny by nie miał z chłopcami mojej klasy życia ,patrz wyżej
          umieszczony powód etymologii nazwiska ,a raczej skojarzeń ktore u tychże
          budziło w sumie wszystko,
          biedny posądzany był o homoseksualizm przez uczniów ,ale ja tam nie wiem ,nigdy
          nie starałam sie tym interesować ani dociekać prawdy.

          thx M, właśnie przywołałes w mej pamięci sferę ulotnych ,takich niegodnych
          pamiętania w sumie wspomnień.

          pozdrówki.
          ---
          • Gość: marcin Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.a.004.pth.iprimus.net.au 03.09.03, 17:57
            jak przywolam cos jeszcze niegodnego przywolania
            to opowiem, chetnie zrobie "cut & paste", wyciagne,
            i powiesze jak scierke na paprapecie:)
            aha, przypomniala mi sie pani od polskiego, lubila wiersze,
            byla jak najbardziej romantyczna, polska dusze miala na wskros
            przeszyta szydlem, kiedys nie powiedzialem jej dzien dobry
            na ulicy i rodzine zaprosila do szkoly:)))
            • Gość: marcin Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.a.004.pth.iprimus.net.au 03.09.03, 18:02
              ...bitch
              • Gość: marcin Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.a.004.pth.iprimus.net.au 03.09.03, 18:31
                ale wspominam to z lezka w oku
      • runek Re: znowu sentymentalnie jakoś 04.09.03, 10:30
        to ty justka chodziłaś do szkoły ? jestem zaskocznony
        • Gość: beatusek Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 04.09.03, 13:09
          Janina-podstawowka, wychowawczyni i nauczycielka jezyka rosyjskiego-nie zapomne
          jej plisowanych, kraciastych spódnic i to jak stukala serdecznym palcem w stól
          by nas uciszyc. Nigdy nie podnosila glosu. Miala spora garsc koralikow. Gdy
          ktos odpowiadal, to za kazda wade w wymowie odkladala jeden koralik. taki tam
          system punktacji :-) po latach, gdy odwiedzilismy ja z klasa w jej malutkim
          nauczycielskim mieszkaniu poczestowala nas ciastem i kompotem wisniowym.
          Pan od ZPT-nazywalismy go breakdance-bo jak schodzil po schodach to tak jak by
          tanczyl taniec-polamaniec.
          Pani od plastyki-zwana mandolina-bo miala taaaaaaaaakie szerokie biodra. No i
          te jej powieki, pomalowane na seledynowo;-)
          Iza-biologia, liceum-to ona stwierdzial, ze mam schizofrenie paranoidalna:)
          Marek-liceum-j.niemiecki-i ten slynny uklad, ze zaliczy mi semestr jesli
          napisze przekonywujaca rozprawke po polsku "dlaczego nie umiem niemieckiego?".
          Zaliczylam :) To on pomalowal krzesla, kazde na inny kolor i mial wspaniala
          kolekcje witrazowych kieliszków.
        • justka3 Re: znowu sentymentalnie jakoś 04.09.03, 19:09
          runek napisał:

          > to ty justka chodziłaś do szkoły ? jestem zaskocznony

          run! miło, że Cię czymś zaskakuję:P
          pozdr
          j.
          • Gość: k2 Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.atol.com.pl / 10.0.2.* 04.09.03, 21:18
            noc cudownie prosze wiecej hi hi h
            • Gość: ki Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.atol.com.pl / 10.0.2.* 04.09.03, 21:26
              NON mialo byc:)
    • Gość: ewka Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.chelmnet.pl 05.09.03, 16:49
      podniose, moze kto sie wpisze, bezmarsowo.
    • senne_marzenie Re: znowu sentymentalnie jakoś 05.09.03, 17:00
      hmm... a ja to widze zgodnie ze slowami E. Zegadłowicza:

      "Szkoła była i jest anormalnością młodości, zakładem psychiatrycznym. Wszystko
      złe, cała udręka ciążąca nad naszym życiem to remanenty szkoły..."
    • Gość: nauczycielka_agni Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 21:42
      Szkoła. Spędziłam w niej w zasadzie całe życie. Najpierw po jednej, potem po
      drugiej stronie. Przed oczami przewija się kalejdoskop uczniów. Pamiętam
      osoby, czasem fragmenty wypracowań, mylą mi się klasy i roczniki. Są uczniowie,
      których wyławiam bezbłędnie z tego gąszczu wspomnień.

      Miała piękne, długie włosy, siadywała na okiennych parapetach zatopiona w
      książkach. Zawsze obok szkolnego zgiełku, a przecież musiała być lubiana,
      wybierana zawsze przewodniczącą klasy, potem szkoły.

      Doskonały styl, mało błędów ortograficznych i bardzo wiele interpunkcyjnych.

      Lubiłam na lekcjach z jej klasą rozmawiać o poezji. Czy to nie jest śmieszne,
      żeby pokochać Miłosza dzięki czternastoletniej dziewczynce?

      Czasem miałam ochotę nią potrząsnąć, powiedzieć – to nie jest czas na takie
      książki, idz się bawić. Miała zwyczaj rozmawiać ze sprzątaczkami jak z wielkimi
      damami i z lodowatą uprzejmością traktować nielubianych nauczycieli. Zbierała
      nagrody na wszystkich konkursach literackich.

      Pamiętam szczególnie jeden, wygrała go opowiadaniem o lipie , która rosła przy
      domu dziadków. Jeszcze wtedy nie wiedziała, że opisuje koniec dzieciństwa .
      Pewnie dlatego było to tak wzruszające.

      Czasem ją widuje. Szła w dzinsach i w błękitnym sweterku, krótkie, pokręcone
      włosy, dumnie uniesiona głowa. Dziś już wiedziałam , że ona to agni_me, pomogła
      mi lipa. Może dlatego odpowiedziałam na jej dzień dobry inaczej niż zwykle.
      Roześmiana wyciągnęła z wiadra ulicznego sprzedawcy pęczek kremowych róż i
      powiedziała – proszę , to z okazji dnia nauczyciela, dziękuję bardzo ... i
      pobiegła dalej.

      Ps. Agni , mam nadzieję, że nie urazi cię sparodiowanie twojego stylu, a za
      róże dziękuję bardzo. I nieprawdą jest, że nienawidziliśmy Kasi, była
      strasznie konfliktowa, ale ceniliśmy jej wiedzę i zazdrościliśmy kontaktu z
      wami. Bardzo przeżyliśmy jej śmierć. Na spotkaniu klasowym pozdrów Piotrka i
      jeszcze był taki klasowy sportowiec, który patrzył w ciebie jak w obrazek,
      chyba Marek miał na imię.
      A i bardzo cię proszę pisz częściej na forum o książkach, choć ostatnia
      wypowiedz na temat Łysiaka nie należy do najszczęśliwszych.
      • Gość: runek :) Re: znowu sentymentalnie jakoś IP: *.zamek.gda.pl 07.09.03, 21:28
        Czy agni byla w miare ladna ?
        • ewka5 Re: znowu sentymentalnie jakoś 08.09.03, 12:15
          Gość portalu: runek :) napisał(a):

          > Czy agni byla w miare ladna ?

          * Runeczku, Agni JEST w miare ladna! Nieustajaco. Ona tak ma. I jeszcze ma w
          miare poukladane we lbie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka