Dodaj do ulubionych

nie wiersz już..

09.09.03, 19:25
ziemia mi się przeobróciła
nie przez chodzenie po niej wcale wcale
przeze mnie.. też nie.. nie w pewności siła
że gdy nie krzyczę jest mniej zrozumiale
nie bacząc klęski w pamięci marzeniu
łapię inny oddech.. na codzień chowany
grzebiąc po ciiiiichu siebie w rąk mych dziwnym drżeniu
tuląc zazwyczaj całkiem odrzucone stany
i co? .. nie widzę wcale.. nijak nie wyglądam
żadnej odmiany patrzę, choć słowa tną ciszę
Ciebie się nie pytam...ba, Ciebie nie żądam
zasypiam.. wstaję.. czekam..(rzekłbym nawet "wiszę")

ruch za plecami nagle..
"zrobię Ci dobrą kanapkę ...chcesz?"
"chcę"
któżby nie chciał..
Obserwuj wątek
    • Gość: zaba Re: nie bajka IP: *.e-lider.pl 10.09.03, 09:34
      Przez ciemny las szedł krasnal Borówka.
      Minę miał nietęgą. Trudno było się mu jednak dziwić. Las nie miał dobrej sławy.
      Drzewa były wysokie na sto pięćdziesiąt dorosłych krasnali i szumiały mocno. A
      krasnale, jako stwory dysponujące czułym słuchem, szumu nie lubiły.
      Jednak Borówka musiał kroczyć przez las. Miał do wykonania ważne zadanie, jakie
      szanujący się krasnal musi wykonać, aby został uznany za dorosłego. Za lasem
      stała bowiem chata chłopa Wardzały. Wkraczający w dorosłe życie krasnal musiał
      naszczać chłopu do piwa. Jeśli zrobił to, mógł zacząć szukać jakiejś dorodnej
      krasnaliny, by zamieszkać z nią pod muchomorem.
      Borówka był pełen wątpliwości, czy uda mu się wypełnić misję. Wardzała, co
      prawda, nie miał pojęcia o sposobie inicjacji krasnali, ale beczki z piwem
      zamykał w komórce. Zwykł mawiać, że może wtedy jego piwo przestanie mieć smak
      szczyn.
      Dostanie się do komórki nie było możliwe. Więc jedyną szansą Borówki było
      zaczaić się w kuchni i tam szczochnąć do kufla.
      Las kończył się. W innym przypadku brak szumu sprawiłby Borówce ulgę, ale teraz
      brak szumu oznaczał jeszcze gorsze. Już stąd widać było stojącą pod lasem chatę
      Wardzały.
      Borówka otarł spocone czoło, a mokre dłonie wytarł w kubrak.
      - No to sru - mruknął, jak to zwykły krasnale gadać.
      Przeniknięcie na podwórko nie nastręczało problemów. Pies chłopa był ugadany z
      krasnalami już od wielu lat. Należało tylko z wyprzedzeniem informować o
      terminie inicjacji kolejnego młodziana. Kundel wtedy udawał się na dłuższy
      spacer gdzieś dalej, aby ułatwić krasnalowi zadanie.
      Drzwi do chałupy były lekko uchylone. Żona Wardzały, baba tęga i rumiana,
      próbowała właśnie rozpalić w piecu, używając przy tym słów ?sram na to", ?w
      chuj kartofle zgniłe" i ?flak flet twój jest". Wardzałowa zostawiła uchylone
      drzwi, by przez szparę ulatniał się dym.
      Borówka pomknął wzdłuż ściany, trzymając się zacienionych miejsc. Dotarł do
      kuchni. Kufel stał na stole. Był jeszcze pusty, więc należało poczekać. Na
      szczęście, nie trwało to długo. Wardzałowa przyczłapała się do kuchni. Z gara
      wysypała do miski kaszy ze skwarkami, a do kufla nalała piwa. Następnie
      splunęła do kaszy, mieszając ją i mrucząc coś o zjebie i popierdoleńcu.
      Wreszcie wyszła do pokoju obok i ryknęła przez okno do pracującego na polu
      mężczyzny:
      - Wasyl! Żryć masz!
      To był ten oczekiwany przez Borówkę moment. Wdrapał się szybko na stół. Rozpiął
      spodnie. Oparł siusiaka o chłodny kant kufla i puścił do środka długą strugę
      ciepłego moczu.
      Następnie zeskoczył ze stołu i po chwili był już na podwórzu. Radośnie
      pogwizdując ruszył w stronę lasu. Myślami był już przy pewnej krasnalicy o
      kilku frapujących wypukłościach pod kubrakiem.
      - Może uda mi się je zbadać jeszcze przed wprowadzeniem się pod naszego
      muchomora? - zarechotał. Rechot był dość obleśny.
      Z chaty dochodziły przekleństwa Wardzały miotane pod adresem baby i szczyn,
      które ta mu podaje.
      • 1maciejos Re: nie bajka 10.09.03, 17:21
        cacko... no cacko i już
        zaba chylę czoła - dzieciakom wrzucam jak nic - niech poznają kunszt
        baśniowy:))))))
        jaaa... nie mogę dojść do siebie noo...
        • Gość: seet Re: nie bajka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 15:13
          A kiedy juz podrosna poslij je na nauki do budowlanki w Toruniu beda tam
          pasowac.
      • aquila2 Re: nie bajka 10.09.03, 17:52
        Zaba to piekne jest !!!
        P.S.....czy jakas krolewna pocalowawszy cie w zabie czolo w Sapkowskiego cie
        zmienila??
        • Gość: zaba Re: nie bajka IP: *.e-lider.pl 11.09.03, 07:43
          siekuje za mile slowa. jak znajde czas, to podam kilka innech. zreszta powstaja
          nadal, w chwilach wolnech.
          szuszu, ja bym uwazal z pokazywaniem tego maluchom. po pewnym czasie mozesz sie
          zorientowac, ze piwo...:)
      • margie Re: nie bajka 11.09.03, 13:17
        Fantazja, Zabciu!!!!! Rozeslalam po znajomych:))))
      • she1961_lodz Re: nie wiersz, nie bajka 11.09.03, 14:16
        Chcę więcej! I żaby, i szumuszu!
    • Gość: m_a_m Re: nie wiersz już.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 09:59
      Wiesz...
      • 1maciejos Re: wiesz... 10.09.03, 17:26
        aha :)
        • Gość: m_a_m Re: wiesz... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 09:08
          dlaszego mię tak cieszy Szumowa lakoniczność? hę?
          na stacji w b. jak nie będziesz la(j)konik, to z dymka nici ;P
    • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 11.09.03, 19:29
      Pstrągi idą wciąż w górę rzeki
      Mała Rybka ciężko walczyła z wartkim strumieniem.
      Wreszcie jednak dotarła do zatoczki, gdzie mogła odpocząć. Tu prąd nie był tak
      duży. W zatoczce odpoczywał też pstrąg, który wyczyniał jakieś dziwne
      akrobacje.
      - Co robisz? - zapytała.
      - Ćwiczę - odparł krótko, nawet na nią nie patrząc, zaabsorbowany kręceniem
      ciałem.
      - Ale po co? - rybka nie dawała za wygraną.
      - Jak to po co? - warknął. - Muszę dopłynąć do samego źródła strumienia.
      Mała Rybka pokiwała ze zrozumieniem głową.
      - Tam jest jakaś piękna i spokojna zatoczka - domyśliła się.
      - Co tam zatoczka! Tam musi byś coś wspaniałego! Niesamowitego! Muszę do tego
      dotrzeć! Przecież to nie przypadek. Ten silny prąd musi coś ukrywać. I choć
      jest silny, to ja to sprawdzę.
      - Powiesz mi później, co tam jest? - poprosiła Mała Rybka.
      Nie - spojrzał na nią pogardliwie. - Skoro mnie to tak wiele kosztuje, to nie
      zamierzam się z nikim dzielić tajemnicą.
      To powiedziawszy, odpłynął w górę strumienia, walcząc ciężko z prądem.
      Mała Rybka już go nigdy nie spotkała. Było jej dobrze w zatoczce i tu została.
      Jakiś czas później odwiedził ją rak i powiedział, że w górze rzeki jest wielka
      rybacka sieć, do której wpadają wszystkie pstrągi. Bo wszystkie idą w górę
      rzeki przekonane, że jest tam coś tajemniczego. Rak też wpadł w sieć, ale
      przeciął ją szczypcami i wrócił w dół rzeki.
      Mała Rybka pokiwała smutno głową. Na cześć niezrozumiałej ambicji ryby swoją
      zatoczkę nazwała Zatoką Zbyt Ambitnego Pstrąga.
      • Gość: margit Re: nie wiersz już.. IP: *.stacje.agora.pl 12.09.03, 12:00
        plask!plask!plask! jeeszcze !!! :-))))))))))))
        zaba - ty Cortazarze ty! :)
        hipek_zaplaskany
        • rena_gd Re: nie wiersz już.. 12.09.03, 12:45

          mnie tez zaskakiwa... ta zaba;))
          • Gość: sirius Re: nie wiersz już.. IP: *.c.003.pth.iprimus.net.au 12.09.03, 17:01
            macku, ta pierwsza opowiesc zaby to moge czytac
            mojemu Tomciowi bo mu jeszcze zabki nie wyszly,
            ta druga przypowiesc tez teraz bo jak pozniej
            to mi facet na zasilek przejdzie w wieku lat nastu:)))
    • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 12.09.03, 18:05
      Kiedy wiosenny wiatr zaszumiał, bała się, że spadnie.
      Była jeszcze malutka i zielona, a gałąź, na której wisiała, była oblepiona jej
      wieloma siostrami. Mogła nie wytrzymać.
      Kiedy już zaczęła godzić się ze śmiercią, przyszedł stary ogrodnik w białym
      kapeluszu i wbił w ziemię tyczkę do podtrzymania gałązki.
      - Dziękuję - szepnęła Brzoskwinka. - Uratowałeś mi życie. Nie zapomnę tego
      tobie.
      Nie odrzekł nic. Uśmiechnął się tylko lekko i poszedł sobie.
      Po wiośnie nadeszło lato.
      - Ojej! - wstydziła się Brzoskwinka. - Wszędzie rosną mi włoski. To takie
      wstydliwe. Wszyscy będą na mnie patrzeć - myślała rumieniąc się przy tym
      niezmiernie.
      Często odwiedzał ją ów stary ogrodnik. Raz, kiedy ona i jej siostry zaczęły
      szybko rosnąć, przyniósł drugą tyczkę.
      Tym razem nic nie powiedziała. Czuła się trochę obrażona za to, że nie
      zareagował na jej poprzednie słowa. A poza tym nie chciała zwracać na siebie
      uwagi. Cały czas wstydziła się włosków na ciele. Owszem. Było rumiane, ale
      jednak włoski sprawiały, że wolała, by na nią nie patrzył. Starała się też
      zakryć listkami. Te jednak były za małe. Zakrywały tylko jej niewielką część.
      Słoneczko świeciło coraz intensywniej. Brzoskwinka radośnie wystawiała do niego
      swoją twarzyczkę, czasami zupełnie zapominając o wstydliwych włoskach. Coraz
      zalotniej spoglądała na ogrodnika. Słońce zmieniło ją. Teraz czuła się piękna i
      chciała być podziwiana. Zauważyła też, że on coraz częściej ogrodnik się jej
      przygląda. Jej brzoskwinkowe serduszko pukało mocno, gdy nadchodził. Nawet nie
      musiała go widzieć. Czuła, że się zbliża.
      wreszcie nadszedł dzień, w którym postanowiła zakończyć swoje męki.
      - Weź mnie - powiedziała lekko zachrypniętym z emocji głosem.
      Dotyk jego ręki był niczym eksplozja. Cała drgała ekstatycznie. A on
      dopieszczał ją, jedną ręką trzymając w dłoni i grzbietem drugiej gładząc
      włoski. Zbliżył ją do ust.
      - Oooooch! - ekstaza zamieniła się w ból, gdy wbił w nią zęby. Jej krew
      spłynęła po kącikach jego ust i kapała na brodę.
      - Kocham cię - zdążyła wyszeptać.
      • sirius1 Re: nie wiersz już.. 12.09.03, 18:16
        zaba, ty ....:)))
      • nauta_ Re: nie wiersz już.. 12.09.03, 18:35
        a jam myslala, ze zaba to tylko przeklinac potrafi, a tu patrzcie takie piekne
        opowiadanie o milosci:))) czy to aby nasza zaba?:PP
        chyle czola...
    • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 12.09.03, 18:29
      i chcialem dodac, ze to kuniec juz, bo mi sie nie chce suchac waszych
      zachwytow:)
      • pozo Re: nie wiersz już.. 12.09.03, 20:29
        Żabciuuuu, nie zostawiaj nas - podeprzyj, ogrzej złotojesiennie (gryźć nie
        musisz:)!
        bo padniemy złamani wątkami smętnym jako te pędy jednoroczne, do przymrozków
        wczesnowiosennych nienawykłe:(((

        • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 15.09.03, 08:10
          kuniec mowie, znaczy sie lechce swoja proznosc, czekajac na naleganie, wiadomo.
          • franczeszka Re: nie wiersz już.. 15.09.03, 08:22
            o szit:) te włoski to takie nawet bardziej perrrrwerrrsyjne:) Napisz cos o
            franku kocie:)
            • franczeszka Re: nie wiersz już.. 15.09.03, 08:24
              a to jak mu kapalo po brodzie, to normalnie gretkowska sie chowa;))
              • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 15.09.03, 08:33
                sp...:)
                • Gość: frnk Re: nie wiersz już.. IP: 212.244.188.* 15.09.03, 08:55
                  no co?:) powaznie mowie!:)
                  • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 15.09.03, 09:05
                    jajso:)
                    • Gość: frnk Re: nie wiersz już.. IP: 212.244.188.* 15.09.03, 09:50
                      baba jajo mo - odpowiada sie
                      :)
            • Gość: margit Re: nie wiersz już.. IP: *.stacje.agora.pl 15.09.03, 12:54
              o kocie to by faktycznie wlochate opowiadanie bylo ;-)) ale zdaje sie, ze zabie
              sie wena skunczyla [to tak dla podraznienia zabiego ego rzecz jasna] ;-)))
              franx - ty go lepiej zainspiruj czems, moze byc na rurze albo inszej kracie ;-
              ))); to jeszcze niejedna Gretkowska sie schowa, hehe
              hipek
              • Gość: zaba Re: nie wiersz już.. IP: *.e-lider.pl 15.09.03, 13:13
                mie inspiruje zdjecia franki jak ona szczalkami rzuca w poznaniu. o niej
                napisze.
                • poldix Re: nie wiersz nie bajka..opowiadanka:) 15.09.03, 13:54
                  Kiedy kończy się noc?
                  Pewien stary rabin zapytał kiedyś swoich uczniów, na podstawie czego można
                  rozpoznać dokładnie chwilę w której kończy się noc a zaczyna dzień.
                  - Może jest to ów moment, gdy można już łatwo odróżnić psa od owcy?
                  - Nie - powiedział rabin.
                  - A gdy można odróżnić drzewo daktylowe od drzewa figowego?
                  - Nie - powtórzył rabin.
                  - A więc kiedy? - spytali uczniowie.
                  - Wtedy, gdy patrząc na twarz jakiejkolwiek osoby, rozpoznajesz
                  w niej brata lub siostrę. Aż do tego momentu panuje noc w twoim sercu -
                  wyjaśnił rabin.
                  Bruno Ferrero

                  "Nauczyliśmy się fruwać jak ptaki, pływać jak ryby,
                  ale nie nauczyliśmy się żyć jak bracia" /Martin Luther King/
                  ...................................................................
                  Nadzieja
                  Król, niebawem po zaręczynach, musiał wyruszyć w daleką podróż.
                  Mijają dni, miesiące i lata, nie było o nim żadnej wieści.
                  Narzeczona króla, pogrążona w smutku, czekała nie tracąc nadziei na jego
                  powrót.
                  Niektóre z jej przyjaciółek, z udawanym współczuciem i złośliwą
                  wesołością, mówiły:
                  - Zdaje się, biedaczko, że twój ukochany zupełnie o tobie zapomniał i nigdy nie
                  wróci.
                  Te słowa zasmucały ją bardzo i łamały jej serce.
                  Kiedy została sama, pogrążyła się w smutku i gorzko zapłakała.
                  Wtedy to wpadł jej w ręce ostatni list króla, w którym przysięgał, że
                  pozostanie jej zawsze oddany i wierny. Czytając list po raz kolejny,
                  uspokoiła swoje serce, przygnębienie ją opuściło i czekała dalej cierpliwie na
                  powrót narzeczonego.
                  Po wielu latach król powrócił wreszcie w rodzinne strony. Zdumiony, zapytał
                  swoją przyszłą żonę:
                  - Jak to możliwe, że pozostałaś mi wierna tak długo?
                  - Mój panie - odrzekła - miałam twój list i wierzyłam ci.
                  P.J. Wharton
                  ...........................................................................
                  Pewnego razu, była sobie dziewczynka z bardzo trudnym charakterem.
                  Jej ojciec dał jej paczkę pełną gwoździ i powiedział jej,żeby przybiła jednego
                  gwoździa do płotu w ogrodzie, za każdym razem gdy straci cierpliwość lub
                  pokłócił się z kimś.Pierwszego dnia dziewczynka przybiła 37 gwoździ do płotu w
                  ogrodzie.W następnym tygodniu dziewczynka nauczyła się kontrolować i liczba
                  wbitych gwoździ malała z dnia na dzień:
                  >Dziewczynka odkryła, że łatwiej jest kontrolować się, niż przybijać młotkiem
                  gwoździe do płotu.W końcu nadszedł dzień,w którym dziewczynka nie wbiła żadnego
                  gwoździa do ogrodowego płotu.
                  Wtedy poszła do ojca powiedzieć mu, że dziś nie potrzebowała wbić żadnego
                  gwoździa.
                  Ojciec powiedział jej wtedy by wyciągała jeden gwóźdź z płotu, za każdy dzień,w
                  którym, ani razu nie straciła cierpliwości.
                  Minęło wiele dni i nareszcie dziewczynka mogła oznajmić ojcu, iż wyciągnęła
                  wszystkie gwoździe z płotu.Wtedy ojciec przyprowadził dziewczynkę do ogrodu i
                  rzekł:
                  « Córko, zachowywałaś się dobrze, ale spójrz ile dziur pozostawiłaś w tym
                  płocie »
                  Nigdy nie będzie tak samo.
                  Gdy pokłócisz się z kimś i powiesz mu niemiłe słowa,
                  Pozostaną rany tak jak te dziury w płocie. Możesz pchnąć kogoś nożem i później
                  nóż wyciągnąć, ale zawsze pozostaną rany.  
                  Nie ma znaczenia ile razy powiesz Przepraszam, rany pozostaną.
                  Rany spowodowane słowem, bolą tak samo jak fizyczne rany.
                  Przyjaciele są rzadko spotykanymi skarbami, sprawiają,że na Twej
                  twarzy panuje uśmiech, wspierają cię.
                  Są gotowi, by cię wysłuchać, kiedykolwiek tego potrzebujesz,
                  Zawsze są blisko, otwierają serca do Ciebie,


                  ..w tym miejscu pozdrawiam serdecznie Kamillkę vel żellka
                  Thx!! za opowiadanka;-)
                  • franczeszka heavy metal 15.09.03, 16:19
                    "mie inspiruje zdjecia franki jak ona szczalkami rzuca w poznaniu. o niej
                    napisze"
                    Ooo, to bedzie opowiadanie satanistyczne? wygladam tam jak jakis hewimetal,
                    nie?:)to jest to, co sie tam ryje jak dzik, czy to drugie, z profila? to: oczy
                    rybie, nos - wzorzec rosyjskiej rasy?

                    • franczeszka Re: heavy metal 15.09.03, 16:20
                      Poza tym, ja to robie zawodowo (strzelam) - ostatnio ogralam baka i magistra.
                      Kormo potwierdzi.
                      • Gość: zaba Re: heavy metal IP: *.e-lider.pl 15.09.03, 18:25
                        kormo wszystko potwierdza:)
                        • Gość: margit Re: heavy metal IP: *.stacje.agora.pl 16.09.03, 12:09
                          rany, zaba, serio?!? to niech potwierdzi moj ostatni czek, hyhyhy, bo moj bank
                          nie chcial ;-))
                          hipek_z(dys)kredytowany
    • szumuszu ..nie wiersz już 17.09.03, 00:24
      ziemia mi się przeobuciła
      nie przez leżenie na niej wcale
      też nie przez Ciebie.. to w szlafroku siła
      że kiedy zsunie się w dół niebywale
      szybko nie bacząc czyś w świetle czy w cieniu
      złapię nie tyle oddech co światło jak pijany
      i już nie zniosę więcej tych kształtów w odzieniu
      do postrzegania spodu tak przyzwyczajany
      i co? .. nie widzę wcale .. nijak nie wyglądam
      zadnej odmiany patrzę, nie wiem więc..co piszę
      Ciebie będąc ciekawym co chwila spoglądam
      niestety znowu tylko .. jakiś nowy T-shirt

      ...
      • Gość: pajaczek Re: ..nie wiersz już IP: *.b.004.pth.iprimus.net.au 19.09.03, 17:08
        Pajak mieszkal sobie w dziurze pod oknem, nie byl tlusty
        jak inne pajaki, dbal o siebie bo sporo wedrowal, wiedzial
        ze tlustosc to nie okaz zdrowia choc jego mama bylaby wielce
        szczesliwa gdyby tyl sobie i tyl, wiec kiedys uciekl z domu
        i wlazl do kosza na gazety co stal nieopodal choc ta wedrowka
        to byla calkiem niezla przygoda, kosz na gazety byl zielony
        i nie lataly obok niego zadne muchy jak obok smierdzacego
        kosza na odpadki, on byl inny ten pajak, muchy byly dla niego niestrawne,
        od malego na widok plujki krecil glowa a pajecza mama cztery rece
        zalamywala ze zmartwienia...wiec sprytnie wszedl do kosza z gazetami,
        i zaczal czytac, i to czytanie wciagnelo go niesamowicie,
        nie latwo szlo czytanie bo litery byly ogromne a jego oczy takie male,
        wiec usnul sobie hamak, mniej wiecej w polowie kosza i z gory
        patrzyl na slowo, dreszcz przechodzil go na widok reklam specyfikow
        do zabijania owadow, i zmorzyl go sen, a moze zapach drukarskiej farby
        go tak otumanil, drzemal sobie blogo a tu nagle hamak zaczal sie trzasc
        okrutnie, spadlby nieomalze tylko ilosc lapek i nozek go uratowala a biedak
        nie wiedzial ze poduszka miekka bo z makulatury, przetarl oczy zmeczone od
        lektury
        patrzy a tu mucha w hamaku zaplatana skrzydelkami bije przerazliwie
        w jej oczach strach spotegowany muszej oczu budowa, nie wiedzial co robic,
        odsunal sie w pierwszej chwili, choc piekna ta muszka byla, mloda...
        zmeczone skrzydelka miala i blyszczaly i mienily sie we wrzesniowym
        sloncu, i pachniala inaczej, nie koszem brudnym na smieci ale kropla mleka,
        podszedl niesmialo a ona z przerazeniem wyszeptala "-wypusc mnie, nie
        wroce tu nigdy-" on na to ze wcale krzywdy jej nie zrobi, ze zakochal
        sie w niej od pierwszego wejrzenia, ze chce zeby poznala jego rodzicow...
        spodobal sie jej bo byl inny, inny od muszych kawalerow i nie grzebal
        w smieciach i nie byl tlusty,wulgarny i pusty...
        i zabral ja zeby poznala jego mame i tate i wzial ja na plecy a ona dumnie
        patrzyla na inne muchy, zachwycala sie jego zwinnoscia i piszczala kiedy
        zjezdzali na nici, dotarli wreszcie do rodzicow a jego matka na jej widok
        zakrzyknela cos niezrozumielego i odgryzla jej glowe.
        • Gość: sirius Re: ..nie wiersz już IP: *.b.004.pth.iprimus.net.au 19.09.03, 17:10
          sorki, pomylil mi sie temat z autorem na milosc boska,
          wybaczta ludziska, zadnych frojdow

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka