pierwszy/drugi pilot

21.03.09, 15:19
Sporo tu się pisalo o instytucji drugiego pilota.
Pomine tu swój pogląd na coś takiego; chcę zapytać
A CO Z PIERWSZYM PILOTEM? (jka ma drugiego na karku).
Rozumiem, ze ma placone dodtkowo za bycie szkoleniowcem, tak?
Rozumiem, ze ma takze doplacone za windowanie nowicjusza?
Piotrze, jak Ty to rozwiazujesz?
Naprawdę Ci pierwszi piloci nigdy sie przeciwko temu nie buntowali?
Mając 50 turystów na głowie?
    • bluemar Re: pierwszy/drugi pilot 21.03.09, 15:27
      cytat z forum moda:

      >papryczka_ag sie udziela?
      gocha033 19.01.09, 14:35 Odpowiedz by rozkrecic dyskusje?
      Re: papryczka_ag sie udziela?
      teklana 19.01.09, 14:41 Odpowiedz gocha033 napisała:
      > by rozkrecic dyskusje?
      Naprawdę uważasz ,że jest o czym?
      Re: papryczka_ag sie udziela?>

      Oto przykład poprawnej dyskusji na zadany przez "przypadkowego
      usera temat wypracowania"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=90031474&v=2&s=0
      Tak "ruszyło".że na forum pilotów nie ma durni,którzy zadany temat
      dyskusji złapią-tylko wypisują jakies bzdury w tematach Tobie
      zupełnie obcych,w których nie możesz się wypowiedzieć bo się
      zwyczajnie na tym nie znasz ?
    • malediwypiotrs Re: pierwszy/drugi pilot 21.03.09, 17:33
      pilotessa!
      To bardzo dobre pytanie ale odpowiedź nie może być jednoznaczna. To
      wszystko jest bardzo złożone. To znaczy najmniej złożona jest
      sytuacja w której rzeczywiście ten pierwszy pilot otrzymywałby
      wyższą stawkę za to, że w trakcie wykonywania swojego zlecenia
      dodatkowo szkoli drugiego pilota. Ewentualnie gdy sam podejmuje się
      takiego szkolenia będąc równocześnie organizatorem. Natomiast w moim
      konkretnym przypadku, a właściwie w przypadku biura dla którego
      pracuję, sytuacja jest tak specyficzna, że gdybym chciał dokładnie
      ją opisać to bluemar do końca sezonu nie spałaby spokojenie... :-)
    • pilotessa Re: pierwszy/drugi pilot 21.03.09, 18:06
      No pewnie, że ma! :-)))
      Zdaje jej sie, że wytropila kolejny spisek.
      Ale niech tam, nie sądzę, żeby jej to kiedyś przeszło, więc nie warto się tym
      zajmować.

      Piotrze; ja nie chcę żebyś zdradzał tu jakiekolwiek szczegóły dotyczące
      specyfiki pracy w Twoim biurze; ale jak Ty sam się na to zapatrujesz?
      Jak oceniłbyś pierwszego pilota, który wiedząc, ze jedzie z nim ten drugi -
      odmówiłby?
      Moze przecież nie mieć chęci sprzedawać (czy co gorsza - ODDAWAC) swoich
      wypracowanych trickow, i w ogole jak najszerzej pojętego know-how. Nie uważasz?
      Pytam Cię, ponieważ gdzieś już wypowiadałeś się jako zwolennik drugich pilotów.
      Ja - no cóż - jestem przeciw.
      :-)
      • malediwypiotrs Re: pierwszy/drugi pilot 21.03.09, 18:52
        > Pytam Cię, ponieważ gdzieś już wypowiadałeś się jako zwolennik
        drugich pilotów.

        Po pierwsze nigdy nie wypowiadałem się jako ZWOLENNIK drugich
        pilotów. Gdybym nim był, to tak jak pisze bluemar, pewnie szkoliliby
        się na mój koszt (czyt. biura). A wręcz przeciwnie, uważam, że takie
        szkolenie powinno się odbywać tylko i wyłącznie na koszt
        zainteresowanego. Z wielu powodów, choćby po to, żeby poważnie
        potraktował swoją inwestycję. Z punktu widzenia pilota uważam
        jednak, że jest to bardzo dobry sposób na poznawanie nowych
        kierunków, nie tylko dla świeżo upieczonych ale również dla
        doświadczonych ale na innych nacjach. Jednak nigdy na tym forum gdy
        ktoś pyta o taki pilotaż nie wypisuję od razu: Tak, Jedź, To dobry
        pomysł itp. I nigdy na tym forum nie zaproponowałem takiego wyjazdu
        z moim biurem. Ale szlak mnie trafia gdy czytam takie odpowiedzi jak
        bluemar w stylu: nie jedź, jedź lepiej do Malborka... czy smerv: "to
        naciągactwo..." To jest po prostu żenada. I wtedy dopiero
        ripostuję...

        > Jak oceniłbyś pierwszego pilota, który wiedząc, ze jedzie z nim
        ten drugi - odmówiłby? Moze przecież nie mieć chęci sprzedawać
        (czy co gorsza - ODDAWAC) swoich wypracowanych trickow, i w ogole
        jak najszerzej pojętego know-how.

        Cały sens dobrej praktyki dla II pilota może być tylko wtedy, gdy
        powierzy go się osobie która, rzeczywiście zechce go czegokolwiek
        nauczyć. Tym samym nawet nie prosiłbym "pierwszego" pilota o
        pojechanie w towarzystwie drugiego gdybym już nawet tylko
        podejrzewał, że może odmówić. To nie miałoby sensu. Proszę o to
        tylko takich, którzy nie tylko jestem pewien, że nie odmówią, ale
        przede wszystkim jestem pewien, że się naprawdę w to zaangażują.
        A to mogą być piloci którzy przede wszystkim mają naprawdę duże
        doświadczenie, niezwykłą pasję do tego co robią i niezwykłą
        satysfakcję również z tego, że mogą komuś pomóć dzieląc się swoją
        wiedzą czy techniką pilotażu. Zwykle takie osoby to piloci którzy
        mają ugruntowaną pozycję na rynku i choćby wyszkolili tysiące innych
        młodych pilotów, to zapewne o zlecenia się martić nie będą musieli.
        Bo są to zwykle ludzie którzy nawet jak po wielu latach pracy
        podejmują się takiej prostej usługi jak wahadło, to nie zastanawiają
        się czy jak w tym momencie są tylko "konwojentami" to muszą czy nie
        muszą opowiadać o tym co mijają, czy im za to zapłacono odpowiednio
        czy nie (zakładam, że skoro podjeli się pracy to tak i kwestia
        zamknięta). Oni po prostu to robią bo wysiedzieć spokojnie na dupie
        nie potrafią.
        • pilotessa Re: pierwszy/drugi pilot 21.03.09, 20:03
          Bardzo pięknie napisaleś o tych pilotach z pasją.
          Dzięki!
          :-)
          • pilotessa Re: pierwszy/drugi pilot 24.03.09, 08:44
            Co jednak nie zmienia faktu, że osobiście jestem bardzo przeciwna drugim pilotom
            jako co najmniej dwuznacznemu wynalazkowi biur podróży.
            Ale fakt, pilot z pasja jest taki, jak napisaleś.
            • turdoradca Re: pierwszy/drugi pilot 24.03.09, 09:20
              Kiedy sam zaczynałem zabawę z pilotażem to korzystałem z takiej pomocy bardziej doświadczonych kolegów - wtedy najlepszych moich wzorów, z których naprawdę mogłem czerpać wiele - w kilku miastach: Budapeszcie, Kopenhadze, Paryżu i było to dla mnie bardzo cenne. W ciągu ostatnich kilku lat też miałem okazję dzielić się w ten sposób doświadczeniami nieraz i bez wątpienia taka współpraca budowała wzajemne dobre relacje na lata. Wiem, że są piloci którzy tak nie robią i każdy ma prawo odmówić bo z jednej strony można taką naukę traktować jako koleżeńską przysługę, z drugiej jako sprzedawanie know-how. I oddawanie przyszłych dobrych imprez innym. Obie rzeczy bardzo w cenie :)

              Akurat mi takie koleżeńskie relacje zwracały się w kolejnych latach po prostu dobrymi informacjami, którymi każdy z nas wymienia się w jakimś gronie. A jak się człowiek dobrze czuje w tej pracy i ma otwartych wiele kontaktów to czasem roboty może mieć za dużo lub nie może czegoś w danym czasie wziąć (jak np. ja przez najlbliższe prawie półtora miesiąca kiedy musiałem zrezygnować z trzech świetnych propozycji) więc naturalnym jest że w pierwszej kolejności szuka się wśród ludzi, których pracę się zna i ceni, a najlepiej wśród tych których widziało się w kontakcie z grupą bezpośrednio.

              Tak więc działa to w dwie strony.
Pełna wersja