Dodaj do ulubionych

To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!!!!!!!

09.02.06, 10:00
Wiem, że jutro będzie nowy dzień, że może poczuję się lepiej. Ale dzisiaj
moja psychika siadła. Nie jestem już w stanie znieść kolejnego niepowodzenia.
Nie mam już siły. Moje życie traci jakikolwiek sens. Nie umiem sobie już
radzić z najprostszymi życiowymi sprawami. Wiem, że przydał by się
psycholog. Ale on przecież nie może mi pomóc.
Zbyt wiele niepowodzeń na mnie spadło. Nie mogę Wam wszystkiego, opisać. Nie
potrafię opisać swoich odczuć w niektórych sytuacjach. Kiedyś byłam pewną
siebie wesołą dziewczyną. Teraz boję się ludzi, boję się zatłoczonych
autobusów, wind, w kinie robi mi się słabo, do kościoła prawie nie chodzę.
Najbardziej boję się tego że kiedyś zostanę sama. 9lat temu zmarł mój tata.
Od tej pory drżę o zdrowie moich najbliższych. Nawet przeziębienie czy ból
głowy mojego męża jest dla, mnie ogromnym stresem.
Do tego dochodzi stres w pracy. "Wyścig szczurów" między pracownikami,
kontakt z klientem- często wysłuchiwanie obelg to dla mnie zbyt wiele.
Nienawidzę tej pracy. Nikt w pracy nie wie że staram się o dziecko. Myślą że
ja nie chcę (choć nigdy tak nie powiedziałam). Wykorzystywanie mnie na każdym
kroku bo "ty przecież nie masz dzieci" wiec możesz siedzieć po trzy tygodnie
na drugiej zmianie, chodzić na wszystkie zastępstwa. Wczoraj ja i koleżanka
miałyśmy do przeniesienia cięższą rzecz. Kolega pomógł nieść oczywiście mojej
koleżance. W żartach powiedziałam "mi to nie pomożesz" , on na to "ja tylko
matkom pomagam".
A ja tak bardzo zawsze chciałam mieć dzieci. Niańczyłam wszystkie młodsze
kuzynki. Zawsze oglądałam się za wózkami, koleżanki często się ze mnie
śmiały. Nie mogę znieść już komentarzy w rodzinie. Przestałam odwiedzać domy
w których są dzieci. Zbyt wiele łez mnie taka wizyta kosztuje. Wogóle na
widok dziecka czy na ulicy czy w sklepie mam świeczki w oczach.
Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze problem z moim M. Wczoraj miałam owu.
Więc przytulam się do niego, a on na to że nie ma ochoty. Więc mówię że ...
(jakie to okrutne i upokarzające). Jego obojętna mina mnie dobiła,
rozpłakałam się. Powiedziałam parę ostrych słów. Więc było po wszystkim.
Dzisiaj rano to samo. Nie odzywa się do mnie. Płaczę od rana. Poprosiłam żeby
mnie przytulił. Odwrócił się i wyszedł. Chyba mnie ma już dość. Ja sama
SIEBIE MAM JUŻ DOŚĆ. Wiem że jemu też jest ciężko. Wszystko na to wskazuje że
przyczyną jest słabe nasienie. Ale ja oczywiście biorę winę na siebie,
pocieszam go że wyniki nie są takie złe, że to prawdopodobnie moje
niedoleczone bakterie. Lekarz wspominał o inseminacji. Mój mąż się nie
zgadza. Twierdzi że nie czuł by że on to dziecko spłodził. I skąd ja mam brać
siły do walki. Trzy lata to zbyt wiele. Czy po tym wszystkim co przeszłam
będę się jeszcze umiała cieszyć z tego cudu, który być może i mnie się kiedyś
przytrafi?
Obserwuj wątek
    • owocowa2 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 10:19
      Moni 27 rozumiem twój ból, zal rozgoryczenie. Sama przechodze to od 3 lat wiem
      jak to boli. No może ja mam normalna i spokojną prace. Tez myslę że ciaże
      omijaja mnie szerokim łukiem, wszyscy dookoło tylko nie ja.Tez mam czasami
      takiego mega doła że chce skończyc ze sobą bo życie bez dziecka jest dla mnie
      bez sensu!!!!!!. Ciagle zadaje soboe pytanie dlaczego ja!!!!!!!!!! Przecież Bóg
      powołał mezczyzne i kobiete żeby sie kochali "Idźcie i rozmnażajcie się"
      prawda???? wiec czemu?????? Przeiez ja nie chce pieniedzy, willi smochodów,
      wakacji na Karaibach!!!! Chce mieć rodzine czy to aż tak wiele????? Niestety
      nie dostałam do tej pory żadnej odpowiedzi na to pytanie. Z mężem tez czesto
      mam takie ekscesy. Pól roku prosiłam go żeby się zgodził na inseminacje bo jego
      nasienie tez nie jest najlepsze. No zgodził sie ale z jakim oporem to ci mówie.
      Teraz jestem po 2 iui i czekam na efekt (sobota test)Wiem jak to wszystko boli
      jakie to przykre jakie niesprawiedliwe ale nic nie jestem w stanie na to
      poradzic i ta bezsilność mnie przeraża. Mam nadzieje że Pan Bóg wysłucha moich
      próźb w Nim moja nadzieja. Pozdrawiam Cie i jestem z tobą.
      Monika
      • mj78 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 10:27
        Bardzo mi przykro sad Mogę Cie tylko wirtualnie przytulić.

    • magasi9 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 10:31
      nie placz, zrobilo mi sie strasznie przykro jak przeczytalam ta twoja opowiesc
      sa takie mamenty w zyciu ze czlowiek czuje sie zle, podle, wszystko zaczynam
      ukaldac sie zle...ale jak sama napisalas masz sile i jutro poczujesz sie lepiej
      twoj maz nie moze tak mowic, nie zgadzaj sie na to, musisz wierzyc ze to co on
      mowi nie jest prawidlowe, ja bym nie wytrzymala z takim facetem, wierz mi moj
      meziunio tez ma swoje humorki, raz tak raz siak, ale jedno sobie
      wytlumaczylismy, bedziemy z dziecmi albo bez, to nie jego wina ze ma takie
      nasienie czy inne, ani moja wina ze mam takie komorki jajowe/jajniki jak mam,
      ale bedziemy ze soba rozmawiac, razem bedziemy walczyc o nasze dziecko, bo
      razem je chcemy, i jak nie ma innego wyjscia to trzeba siegnosc do medycyny
      jak ktos jest chory to sie leczy, a nie mowi ze on by nie czul ze to jego
      dziecko, a gdyby musial miec przeszczep, to tez by nie czul ze to jego organ..

      nie wiem co mam napisac bo nie chce ci dawac jakis rad co masz zrobic, sama
      przemysl co chcesz..kim jest twoj maz..

      a z praca, szukaj innej, mialam kolezanke ktora miala taka prace, byla
      wykonczona, i zaczela robic doktorat, zostala wykladowcem na uczelni, urodzila
      dzidzisia, i ma naprawde spokojne zycie, i mysle ze chce wykreslic ze swojego
      zyciorysu ta prace i takie zycie

      mam nadzieje ze nie posunelam sie za daleko, ze nie powiedzialam czegos co
      spowodowalo ze poczulas sie gorzej
      mam nadzieje ze ulozysz sobie to wszystko!
      trzymaj sie, czlowiekowi sie tylko wydaje ze nie ma wyjscia z danej sytuacji,
      ale ono zawsze jest, i ty musisz teraz sobie poukladac to swoje zycie

    • otylkaa Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 11:22
      Slonko rozumię cę doskonale i bardzo mocno przytulam ... Wiem, że głupio to
      zabrzmi , ale naprawdę wiem co czujesz. Sama przechodziłam przez podobne
      dramaty, może jeszcze gorsze - ale na razie nie czuję sie na sile, żeby o tym o
      tym opowiadać - to co wydarzyło się u mnie przez 1,5 roku starczyło by na całe
      zycie i to dla kilku osób, a problemy z zaciążeniem to kolejny problem, który
      się pojawił. Czasem też miałam dosyć- był moment, że chciałm skończyć to
      wszystko - najgorszy moment to jak stracisz szacunek do siebie i tracisz
      nieodzownie tych co najbardziej kochasz... A teraz jestem tu z Wami - raz mi
      lepiej, raz gorzej, ale walczę....
      Jeśeli chcesz pogadać to napisz na mojego priva.
      Głupio to zabrzmi, wiem - takie banały najbardziej wkurzają (wiem coś o tym) -
      ale będzie DOBRZE!!! Słoneczko napradę kiedyś zaświeci, a im większa burza,
      tym piękniej!!!

      Trzymaj się !!!
    • mallutka Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 11:59
      Taaak, wiec jestem kolejnym czlonkiem w tym smutnym klubie...

      Jest dokladnie tak, jak napisalas...
      Ostatnio coraz wiecej par ma problemy z zajsciem w ciaze, wiec wydawalo mi sie,
      ze teoretycznie "spoleczenstwo" powinno sie nieco bardzie "uczulic" na ten
      temat i miec na uwadze, ze jesli kobieta (dwudziesto- trzydziestoparoletnia)
      wciaz nie jest matka, to niekoniecznie dlatego, ze NIE CHCE miec dziecka, ale
      byc moze kryje sie za tym prawdziwy dramat....

      Ale niestety tak nie jest... Uwagi kolegow w pracy ("No, a ty kiedy w koncu
      bedziesz na liscie osob bioracych paczke swiateczna dla dziecka, co? Czas
      ucieka, moja droga! Zebys nie zostala na starosc sama!"), "zyczliwe" pytania
      wszelkich ciotek ("No a Wy kiedy w koncu? Wszystkie siostry i bracia juz dawno
      maja dzieci!")... Swiat zewnetrzny jest bardzo okrutny.

      A na wszystko naklada sie dodatkowo to, co napisalas o swoim Mezu.
      Od wielu miesiecy (moje starania trwaja ponad 2 lata) lykam leki, mierze
      piekielna temperature, robie testy owulacyjne, by trafic w te najbardziej
      sprzyjace momenty - i kiedy nadchodzi TEN moment, i chcialabym, abysmy
      mogli "poprzytulac" sie bardziej intensywnie (np. codziennie przez 3 dni), moj
      Maz takze niestety potrafi wtedy zareagowac jak Twoj... Jest zmeczony,
      twierdzi, ze zaczynam traktowac go instrumentalnie....

      Generalnie jest bardzo kochajacym Mezem, staramy sie o dziecko wspolnie, on
      takze chce je miec - ale czasami tak strasznie mnie "zawodzi" wlasnie wtedy,
      gdy jest najbardziej potrzebny. Rozumiem jego argumentacje - milosc fizyczna
      rzeczywiscie w tych dniach staje sie taka bardziej "techniczna", rzeczywiscie
      namawiam go na przytulanie bardziej intensywnie, bo to sa wlasnie TE dni, a
      obydwoje przeciez bywamy bardzo zmeczeni... Ale mam wtedy poczucie, ze ja
      wykonuje tyle dzialan kazdego dnia, a on nie jest w stanie odrobine
      sie "poswiecic" w te 2-3 dni, kiedy jest naprawde "niezbedny"...

      ... Sprobujmy sie po prostu jakos "trzymac" w tym wszystkim...
    • anonka Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 12:19
      Wiem co czujesz i przytulam cie .....Jestem w takiej samej sytuacji jak ty ja
      juz tez nie mam sil!!!!!!!!!!!!!!!! @ goni @ i tak w kolko.A szwagierka
      panoszy sie swoim brzuchem...Ludzie dogryzaja zadaja glupie pytania....Maz niby
      nic nie mowi nie wypowiada sie na ten temat....ale widze jak patrzy na dzieci
      i pod nosem mowi :ze ja tez chce takiego synka...To daje duzo do myslenia.U nas
      przyczyna jest nie znana i nie ma jak z nia walczyc.Ostatnio druga szwagierka
      mowi :No Eli wyszlo ze bedzie chyba miec dziewczynke,a przeciez tato chcialby
      juz wnuka 4 dziewczynki wystarcza....No ale moze bedzie mial chlopczyka jescze
      Emil no moze ja .....I tak wymienia a o nas ani slowa...Czulam sie jak osiol
      pociagniety za uszy !!!! Brakuje mi juz nadziei i sil nigdy nie pomyslalam ze
      ja bede miala taki problem.......Czuje sie podle i odsunieta od rodziny....bo
      oni maja dzieci i nic wiecej sie nie
      liczy.......

      Moj zal i bol wylewm w codziennych modlitwach....do Boga,Tylko on wie co
      czuje i mysle......On jest moja opoka!!!!
    • asja2 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 09.02.06, 15:19
      kochane dziewczyny
      Boże jak to czytam, to jakbym swój zyciorys czytała, ale chciałabym wlać troche
      otuchy w wasze serca, przechodziłam dokładnie to samo, ilez ja bojów stoczyłam
      z mężem ,żeby go zaciągnąc na badanie po ilus miesiącach bezowocnych prób, ilez
      razy jak przychodziły "te dni" to jego głowa bolała, ach działo się działo,
      miejsca by zabrakło na opis wszystkich przeżyć związanych ze staraniem się o
      dziecko, wreszcie udało się zaciągnąc męza do kliniki no i okazało się ze
      problemem są plemniki-sytuacj abeznadziejna, jedyna nadzieja to icsi-
      zapłodnienie ivf z mikromanipulacją, nie zliczę moich załamań, szlochów w
      poduszkę, 3 nieudane podejścia do ivf i wreszcie za 4 razem podówjne szczęście-
      dziś moi synkowie mają 2 latka i marzę o chwili błogiego spokoju i przepsanej
      choc jednej nocy-jedno co wiem na pewno było warto przejść przez to wszystko-
      ni etraćcie nadziei-póxniej będziecie wspominały wszystki eniepowodzenia i
      przeszkody z łezka w oku-widocznie tak już jest bez cieprienia nie ma spełnienia
      trzyamjcie się ciepło
      pozdrawiam was serdecznie i trzymam kciuki
      aha ja zasżłam w ciąże po 1,5 roku od 1 wizyty w klinice , urodziłam moich
      synków w wieku 29 lat
    • moni27 Dziękuję wam bardzo 10.02.06, 08:32
      Dziękuję Wam za słowa otuchy. Wiem że nikt mnie lepiej nie zrozumie niż Wy.
      • kkkkk4 Re: Dziękuję wam bardzo 10.02.06, 10:05
        Moni kochana uspokój się ja niedawno też miała takiego doła że hoho zobacz co
        wypisywałam
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=191&w=36333041&v=2&s=0
        Powiem Ci że bardzo, bardzo często też tak się czuję jak Ty. Ale nie możesz się
        poddać. Ja nawet wpadłam w straszną depresję taką, ze przez kilka tygodni nie
        mogłam sie ruszyc z domu- fizycznie wszystko mnie bolała, nie mogłam spać i
        zwyczajnie się dusiłam. To było najgorsze doświadczenie w moim życiu i wiesz co
        wówczas pomyślałam: niepłodnosć to pikuś w porównaniu z depresją. Marzyłam
        wówczas aby wrócić na forum niepłodnosć i mieć "tylko" taki problem-na końcu
        którego jest światełko, bo jak masz depresje to już nie ma światełka- nie ma
        nic. Ledwie wylizałam sie z tej depresji a już znów histeryzuję o dziecko- ale
        tak nie można. Myślę, ze problem leży po stronie Twojego męża i jego psychiki.
        IUI to nic strasznego-musisz go przekonać i zaangażować w walkę o dzidzie.
        Mówienie mu ze wina lezy po Twojej stronioe jest błędem. Czy chodziliście razem
        na wizyty? Lekarz powinien z nim porozmawiać, na pewno w gabienecie
        profesjonalisty już nie będzie taki hojrak. Pokaż mu posty "oczekującego" jak
        zobaczy jakie jest podejście innych facetów to może zmądrzeje.
    • nunucha Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 13:31
      Moni27 czuję jakbym to ja napisała.Ja z moim mężem to nawet nie rozmawiam na
      temat podjęcia leczenia bo kłótnia gwarantowana.W pracy też nie wiedzą o
      problemie i ciągle się dopytują,tym bardziej,że 2 koleżanki są w ciąży.Ciągle
      mam nadzieję,że zdarzy się taka sytuacja kiedy mąż zmieni zdanie.Nie załamuj
      się.Pozdrawiam gorąco!
      • jutro22 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 13:45
        Dzieczyny! Co to znaczy że faceci staja na drodze do wyleczenia?? Niepłodnosc
        to choroba tak jak grypa!! Jak byćie były chore na grypę to też by nie
        pozwolili Wam iść do lekarza. Niepłodnosć to "grypa" pary- trzeba iść do
        lekarza razem!!! Powiedz facetowi: "Ja muszę brać prochy po których źle sie
        czuję i prawdopodobnie przytyję, muszę biegać na bolene zabiegi: hsg,
        laparoskopia, jeżeli się uda ja bedę przez 9 miesiecy rzygać a potem wyć z bólu
        na sali porodowej, a ty jedno co musisz zrobić to spuścić sie do naczyka i
        zmusić do seksu 3 razy w miesiącu!!!" Przepraszam, wiem, że to co powiedziałam
        jest brutalne a mój sposób wyrażenia się wulgarny, ale czasem jest to jedyne
        wyjście!!!
        • kamelia111 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 13:57
          buhahaha... ja ostatnio w podobny sposób naświetliłam sprawę swojemu mężowi
          (choć on akurat ma "światłe" podejście do medycyny rozrodu)... przyznał mi
          rację, że faceci mają lepiej... u nas to 19 czy 20 cykl starań...
    • mallutka Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 14:14
      "Jutro22" - soczystosc Twojego "tekstu do faceta" oddaje dokladnie to, co wiele
      sposrod nas prawdopodobnie chcialoby wykrzyczec swojemu mezowi! Czasami
      normalnie az cisnie mi sie na usta taka przemowa!

      Nie robie tego, bo boje sie, zeby nie "zabagnic" tego i tak trudnego dla nas
      tematu i nie sprawic, zeby Maz zaczal go traktowac z niechecia lub nawet
      agresja... oraz by nie stal sie przyczyna naszych klotni, bo to przeciez bez
      sensu.

      Dlatego przekazuję mu ten sam komunikat, tyle tylko, ze "zachodzę" dookola -
      np. staram sie go chwalic za wszelkie wykonane dzialania (typu zaproszenie do
      kina zaraz po tym, jak przezyl pierwsze w zyciu badanie nasienia...) oraz
      opowiadac mu o tym, przez co przechodze ja i ile mnie to kosztuje.

      Ale czasami naprawde jestem na granicy i mialabym ochote warknac naprawde ostro.
      • magasi9 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 16:57
        ja tam krzyczalam, plakalam, krzyczalam jeszcze glosniej, klotnie byly takie ze
        raz sie spakowalam
        i zadzialalo, przestalismy sie klocic, zaczelismy rozmawiac, i teraz jest tak,
        ze umiem powiedziec z czystego serca ze chce byc z moim mezem nawet jak nie
        bedziemy miec dzieci
        nasze malzenstwo przeszlo calkowita metamorfoze, wszsytko powiedziane wprost a
        nie dookola, zadnych podtekstow
        to dziwne ze problemy moga tez scalac
    • aniak792 Re: To już koniec!!! Już nie mam siły!!!!!!!!!!!! 10.02.06, 20:22
      tez staram się z męzem o beibika i też miałam z tym problemy poniewaz nie mam
      regularnych miesiączek i trudno ustalić jest kiedy mam dni płodne. Lekarz
      przepisał mi 6 opakowań tabletek anty. Tabletki pobudzają coś w nas i po
      rzuceniu ich jest dużo większe prawdopodobieństwo zajscia w ciąże. Wręcz mówią
      że bankowo sie zajdzie. Ja jestem w trakcie przyjmowania tabsów. Powodzonka
    • ewkos74 Re:anonka napisałam ci na gazetowy-odpisz 10.02.06, 22:48

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka