Dodaj do ulubionych

ciąze znajomych...

04.07.06, 23:36
No wiec nie wiem czy za dużo wymagam od niektórych osób, bo może już jestem
przewrażliwiona, ale po trzech latach bezskutecznego starania się o potomstwo
doszłam do momentu kiedy ciąże znajomych są dla mnie dosyć przykrą sytuacją –
po prostu zazdroszczę. Nie jest mi z tym wcale fajnie, bo to zła cecha.
Generalnie sama wiadomość o czyjejś ciąży nie jest jeszcze sama w sobie czymś
tak bardzo przykrym, ale złość mnie bierze kiedy osoby mi bliskie wiedząc o
moim problemie postępują w taki oto sposób:
Koleżanka której właśnie pisałam jak bardzo marzę o dzieciątku i jak trudno
mi jest walczyć z niepłodnością odpisuje mi na maila, tytułując
go „Niespodzianka!”, że właśnie jest w ciąży, już w czwartym miesiącu tylko
zapomniała mi wcześniej o tym powiedzieć i że już ma duży brzuszek i że jest
bardzo fajnie, niedługo remont, bo przecież musi przemeblować mieszkanie dla
potomka, itp. .... kurcze, mogła chociaż dopisać że mam się nie martwić, bo
może mi się też uda, ale nic.
Inni znajomi przy każdej wizycie raczą mnie ciężarnymi zdjęciami przyszłej
mamy, obściskiwaniem i całowaniem jej brzucha, opowieściami o dolegliwościach
ciążowych a już zapewne niedługo zaprezentują mi zdjęcia z porodu. Jestem
raczej bierna w takich sytuacjach, nie komentuję fotografii i sama nigdy nie
podejmuję tematu ciąży, co mogłoby dać im trochę do myślenia, że takie
sytuacje są dla mnie trudne.
Wiem, że nikt nie musi się ze mną obchodzić w szczególny sposób tylko
dlatego, że jestem niepłodna, ale takie momenty naprawdę sprawiają mi wielką
przykrość i nie potrafię sobie z tym radzić.
Jak to wygląda z waszymi znajomymi?
Obserwuj wątek
    • remka1 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 00:06
      Jak ja to dobrze rozumiem!!! Takie informacje są dla mnie jak katastrofa...z
      wiadomych przyczyn nie potrafię się nimi tak normalnie cieszyć. W zasadzie to
      zależy od kogo ona pochodzi i w jaki sposób jest przekazywana. Jeśli ktoś mówi
      o swoim dzidziusiu jak o prawdziwym cudzie z autentyczną radością, to cieszę
      się z całego serca!!! Ale zdarza się, że ktoś oznajmia ten FAKT jako triumf nad
      nami...Wtedy w podtekście słyszę: "My już mamy dziecko, a wy nie!" Kiedy
      poroniłam czuliśmy się z mężem fatalnie.Znaleźli się tacy znajmomi z którymi
      mogliśmy o tym porozmawiać.I choć mają własne dzieci, zrozumieli, pocieszali,
      przytulali i wciąż mocno wierzą, że nam się uda. Mówią,że wtedy wszyscy będą
      się ogromnie cieszyć z tego dzieciątka. I to jest cudowne. Ale mamy też takich
      znajomych, którzy we wszystkim z nami rywalizują i...oni mają teraz 3-
      miesięczną córeczkę. Czasami mam wrażenie, że czują się przez to zwycięzcami.
      Bo kiedy ja poroniłam M. przyszła do mnie,żeby mi powiedzieć o swojej
      ciąży...Koszmar! Zamiast opowiadać o sowim dziecku, zastanawiała się jakie
      problemy my możemy mieć...I choć nasi mężowie przyjaźnią się, widują
      codziennie - ja nie widuję się z M. Nie widziałam nawet dziecka. Nie chcę, bo
      znowu mi coś powie, a ja chyba wtedy oszaleję. W czasie swojej ciąży obgadywała
      nas, że powinniśmy się leczyć, bo to już dwa lata po ślubie itd. Taka to
      znajoma, która specjalnie się tak zachowuje. Czasami jest to jednak dzieło
      przypadku,że jakaś znajoma (nie wiedząc o naszych przeżyciach) przychodzi,żeby
      się podzielić radością.Wówczas mówię,że się cieszę,ale jestem też smutna, kiedy
      pomyślę o naszym aniołku. A jeszcze innym razem opatrzność tak wszystko
      wyustawia, że non stop wpadam na ciężarne koleżanki albo kobiety obce i
      wtedy...u kresu wytrzymałości pytam Boga dlaczego mnie tak doświadcza, dlaczego
      ciągle muszę się spotykać z kobietami w ciąży???? Moja ciąża staje się dla mnie
      coraz większą abstrakcją...Pozdrawiam, ale się wygadałam. A mąż woła do
      łóżeczka, więć spadam papa.
      • iwcia777 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 09:19
        oj moje kochane. Skad ja to znam ...
        Dwa tygodnie temu do pracy przyjechala moja kolezanka, ktora ma juz 8-letnia
        corke i ktora niedawno rozstala sie z mezem. Ale nie jest nieszczesliwa ...
        Szybko znalazla sobie innego faceta i ... 400 km od Poznania, gdzie obecnie
        mieszka. Wiec z dniem 23 czerwca wyprowadzila sie w gory. Spytalam, czy w
        zwiazku z ta zmiana zwalnia sie z pracy a ona mi na to, ze nie, bo przeciez
        jest kobieta i moze isc na 8 m-cy zwolnienia lekarskiego. Okazalo sie, ze jest
        w ciazy, w 6 tyg. (ja w 6 tyg. 4.5 m-ca temu poronilam) i o nic nie musi sie
        martwic ... Wiec pochwalila mi sie, ze ona mogla zaplanowala ta ciaze z
        wyrachowania ale ... jest szczesliuwa a ja kiedy bede miala dziecko - spytala -
        chociaz zna sytuacje. Ale nic, ja wierze, ze nam sie tez uda!!! Musi sie udac -
        prawda??!!??
    • anna-joanna Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 09:07
      A ja po "moich" 3 latach starań wcale się nie denerwuję, nie "dotykają" mnie
      ciąże znajomych. To są po prostu ich ciąże, ich dzieci. Przykro mi jest, że nie
      mogę mieć SWOJEGO dziecka.
      Oczywiście, że nikt nie musi się z nami obchodzić jak z jajkiem. Masz rację.
      Ale faktem też jest, że takt jest wielką cnotą. Twoi znajomi najwyraźniej nie
      posiadają jej niestety. Moi, jakoś tak się składa, są bardziej powściągliwi. I
      to jest w sumie bardzo OK.
    • kobiettka7 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 09:54
      Staramy sie z mezem o dziecko juz od dwoch lat i przez ten czas, poniewaz
      stalam sie bardziej wrazliwa na ten temat, zauwazylam wsrod osob mnie
      otaczajacych pare rzeczy.

      Mam wrazenie, ze obecnie dziecko stalo sie elementem rywalizacji. Pary
      rywalizuja ze soba glownie pod wzgledem czasu starania sie o dziecko, im
      szybciej sie uda, tym bardziej czuja sie wartosciowi. Co wiecej nawet jest sie
      staraja dlugo, lecza sie probuja calemu swiatu wmowic jak to oni szybciutko i
      bez problemow zaszli w ciaze. A jak juz sa w ciazy typuja nastepne pary: "Teraz
      wy sie postarajcie", "Cos slabo dzialacie" ...

      Ludzie czuja ze pytanie np. o zarobki jest nietaktowne, natomiast
      pytania: "Daczego nie macie jeszcze dzieci?" uwazaja za jak najbardziej na
      miejscu.

      U mnie w pracy dzial personalny (!!) rozsiewa plotki kto jest w ciazy, a kto
      jeszcze nie na podstawie otrzymywanych zwolnien lekarskich.

      A moja siostra cioteczna ostatnio mi powiedziala, a wie, ze bardzo chcialabym
      miec dziecko, ze moze finansowo gorzej jej sie powodzi, ale ona by sie ze mna
      nigdy nie zamienila, bo ona ma przynajmniej swoja coreczke.

      Nie jest latwo sie odstresowac i wylaczyc myslenie o ciazy ...
      • weronusia Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 10:37
        kobiettka7 napisała:
        > A moja siostra cioteczna ostatnio mi powiedziala, a wie, ze bardzo chcialabym
        > miec dziecko, ze moze finansowo gorzej jej sie powodzi, ale ona by sie ze mna
        > nigdy nie zamienila, bo ona ma przynajmniej swoja coreczke.
        >
        > Nie jest latwo sie odstresowac i wylaczyc myslenie o ciazy ...


        rety jaka beznadziejna siostra cioteczna - współczuję!!!!!!!!

        tylko pewnie jak ty sie uczyłaś żeby teraz mieć dobry zawód i cieżko pracowałaś
        to ona goniła wiatry w polu....
        • anno_domini Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 10:57
          Ja na szczęście nie spotykam się z żadnymi uwagami na temat tego, że nie mam
          dzieci. Zachowania moich znajomych też nie oceniam jako celowe. Przypuszczam,
          że zachowują się w ten sposób nie dlatego żeby mi zrobić przykrość tylko tak
          jak napisała anna-joanna po prostu brakuje im taktu. Tylko do cholery ludzie
          wykształceni, po trzydziestce, pracujący na wysokich stanowiskach, mogliby
          trochę taktu posiadać. Ja też nie pójdę do osoby która ma np. problemy
          finansowe i nie zacznę jej opowiadać co właśnie sobie kupiłam i jak się z tego
          cieszę.
          • lilit2005 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 11:21
            Ja staram sie o dziecko od roku (IVF), malzenstwem jestesmy od dwoch. Zawsze
            planowalam z moja o rok mlodsza siostra ze bedziemy miec dzieci w podobnym
            wieku. Kiedy zaczelam cala procedure ona mi kocno kibicowala i jakos
            zakladalam, ze to ja pierwsza zajde. Ale w zeszlym miesiacu okazalo sie ze ona
            jest w ciazy, a jeszcze nie zaczeli sie z mezem tak naprawde starac. Bardzo sie
            ciesze z jej ciazy i zawsze ja podpytuje jak sie czuje itd. Ale w glebi duszy
            jest mi troche smutno, najgorzej jak sobie pomysle ze rownie dobrze moge sie
            starac jeszcze i 5 lat albo dluzej. Mam troche poczucie porazki.
            Na razie ciaze znajomych, przyjaciol, kuzynek mnie nie deprymuja, ale mysle ze
            to dlatego, iz staramy sie dosc krotko i ciagle mam nadzieje ze lada miesiac
            sie uda. Nie zauwazylam tez aby ktos specjalnie komentowal nasz bezdzietny
            stan. Na ewentualne pytania odpowiadam, ze jak najbardziej planujemy miec
            dziecko i tyle. Staram sie nie wpadac w paranoje.
          • anna-joanna Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 11:59
            Bravo, bravissimo!
            Ale ty mądra kobieta jesteś! I fajna chyba też... smile
            • anna-joanna Chciałam napisać pod postem anno_domini, fuck! 05.07.06, 12:00
              • anno_domini : D 05.07.06, 12:14
    • anemon1 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 12:20
      > No wiec nie wiem czy za dużo wymagam od niektórych osób, bo może już jestem
      > przewrażliwiona, ale po trzech latach bezskutecznego starania się o potomstwo
      > doszłam do momentu kiedy ciąże znajomych są dla mnie dosyć przykrą sytuacją 
      > 211;
      > po prostu zazdroszczę. Nie jest mi z tym wcale fajnie, bo to zła cecha.

      To nie jest zla cecha. Nie wmawiaj sobie, ze jestes kims zlym, po co jeszcze
      dodatkowo sie martwic? To jest reakcja najzupelniej normalna. Przechodzimy
      przez trudne chwile, wiele niepewnosci, niepokoju, zawodow,bolu cierpienia-mamy
      prawo czuc sie nieszczesliwe, rozzalone,reagowac czasem zloscia czy nawet
      agresja.Mamy prawo do negatywnych emocji. Jesli ktos jest niedoskonaly to nie
      my, ale ci ktorzy nie potrafia zachowac sie taktownie wiedzac o naszych
      problemach...
      • anno_domini Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 13:12
        anemon1 – dzięki za pocieszenie, ale chyba jestem jednak trochę niedobra, bo
        owej koleżance nie odpisałam na maila, a do tych znajomych jak poszliśmy
        zobaczyć nowonarodzone dziecko to ucieszyłam się, że mały śpi w innym pokoju i
        jest szansa, że go nie zobaczę. Mój M był bardziej taktowny i zapytał się o
        samopoczucie nowej mamy i oczywiście o dziecko. Po czym znajomi wepchnęli
        (autentycznie kolega pchał nie przez cały korytarz, bo zaproponowałam, że nie
        będziemy robić kłopotu i nie chcemy obudzić dziecka, itp. czyli, że może
        zobaczymy je innym razem. Ja najzwyczajniej w świecie bałam się, że się
        rozryczę jak zobaczę to maleństwo i będzie straszny wstyd.)
        I tak poznałam najpiękniejsze dziecko ze wszystkich jakie do tej pory
        widziałam...
        ... ale dałam radę i się nie poryczałam, nic nie powiedziałam tylko się
        uśmiechałam.
        • anemon1 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 13:33
          Kochanie dlaczego uwazasz;ze jestes niedobra? Jestes dzielna; ale nie jestes
          niedobra...

          Ja rozumiem; ze ludzie ciesza sie swoim szczesciem;swoim dzieckiem ale nie
          uwazam; aby mieli prawo sprawiac przy okazji cierpienie innym...

          Ze wzgledu na nieplodnosc meza walczymy o ciaze przez inseminacje z dawca...po
          drugiej inseminacji bylam w ciazy... moje malenstwa urodzily sie przedwczesnie
          i nie przezyly...

          Kolezanka ktora byla w ciazy w tym samym czasie,dwa tygodnie po moim powrocie
          ze szpitala zaczela mnie zalewac mailami ze zdjeciami swojego bobaska...Ucielam
          z nia kontakt i tyle...zobacz ja to dopiero jestem niedobra?

          Nie chce aby obchodzono sie ze mna z jajkiem, ale chce aby obchodzono sie ze
          mna jak z czlowiekiem...po prostu zanim ktos cos powie, powinien zastanowic sie
          czy nie sprawia bolu innemu czlowiekowi ..jest taka madrosc ludowa...'w domu
          powieszonego nie mowi sie o sznurze'...

          Ja tam osob nietaktownych unikam i nie mam z tego powodu poczucia winy...dosc
          juz cierpie aby narazac sie na dodatkowe przykrosci...

          Trzymaj sie DOBRA kobieto smile
          • anno_domini Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 13:58
            anemon1 - dzięki, naprawdę wielkie dzięki dla Ciebie! mam nadzieję, że niebawem
            los zacznie Ci bardziej sprzyjać - życzę Ci tego z całego serca!
            • anemon1 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 14:02
              Ja tez Ci zycze wszystkiego dobrego i mysl o sobie pozytywnie smile
    • jagienka30 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 12:54
      Ja mam obojętny stosunek do ciąż i dzieci tzw. cieszę się ich szczęściem, a jak
      ktoś pyta nas dlaczego nie mamy dzieci po 5 latach małżeństwa to mówię: „Co to
      cię obchodzi”.

      Denerwuje mnie tylko, jak niektórzy znajomi nie doceniają faktu, że mają takie
      szczęście. Np. spotykany się wieczorem i jedynym tematem rozmów jest ich ciężka
      sytuacja:
      że nie może palić bo jest w ciąży i poszła do kawiarni powdychć „atmosfery”
      lokalu.
      Że, mama nie chciała zostać z dziećmi, tłumacząc, że zajmuje się nimi jak oni są
      w pracy i że teraz ich kolej. A chcieli pójść na imprezę i popsuła im wieczór.
      jedną córkę bolał w nocy ząb i się nie wyspali a teraz się kłócą, kto ma iść z
      nią do dentysty a może samo przejdzie.
      kto ma położyć dziewczynki spać bo przecież ona była w pracy, a on tłumaczy, że
      też nie może bo miał sprzeczkę z ojcem i nie ma nastroju.
      nie wspominając ilości wydawanych rozkazów krzykiem przez rodziców, że za głośna
      się bawią, biegają boso, że są źle wychowane i jak ktoś ich odwiedza to one
      powinny iść do pokoju i nie przeszkadzać...

      Nie podaję bardziej skrajnych przykładów, tylko z tak zwanego „dobrego domu”.

      Wtedy się wściekam. Że oni mają dzieci a ja nie.
      • dagps Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 16:43
        a ja tez jestem zazdrosna
        czesto

        a co do ranienia przez innych tekstami o ciazy: pretensje bede miala do tych, ktorym powiem wprost co mi te komentarze robia, a oni nie przestana. nie wszyscy musza byc taktowni na tyle, zeby wiedziec jak do mnie na ten temat mowic. w koncu ja jak mowie znajomym bezrobotnym ze dostalam nowa prace nie glaszcze ich po ramieniu i nie mowie, ze im na pewno tez sie niedlugo uda, albo jakis innych tekstow...hm...chyba ze aktywie szukaja, to mowie powodzenia...nieeee.....to jednak nieporownywalnesad
    • klusqa Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 17:25
      Dla mnie wiadomości o ciążach znajomych były z jednej strony radosne, z drugiej
      smutne. Ale nie wymagam od znajomych tego, żeby ukrywały przede mną swój stan i
      roztkliwiały się nad moją niepłodnością, bo to mój problem a nie ich. Powoli
      uczę się tego i jest mi lżej.
      • szyszka39 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 20:01
        Ja również jestem zazdrosna, potem smutna , a potem zalewam się łzami.
        Najbardziej mnie boli fakt że te osoby co zachodzą to nawet nie wiedzą kiedy to
        się stało. Nie wiedzą kiedy mają owu i kiedy powinna pojawić im się @. A ty
        mierzysz, liczysz, badasz się, obnażasz przed lakarzami i nic. Moją kol. jak
        dowiedziała się że byłam u gina na badaniach zaraz do mnie zadzwoniła i zadała
        pytanie... i co nie możesz mieć dzieci!!!!!!!!!!! Zmroziło mnie!!! Jak można
        coś takiego powiedzieć? Inni co nas widzą albo słyszą pytają się czy już jestem
        w ciąży! Powiedzcie ile razy można się o to pytać? Już nie wiem co i
        odpowiadać, na razię staram się być kulturalna i zlewam ich pytania ale chyba
        będę musiała podnieść głos i powiedzieć co o tym myślę.sad(( Smutno mi sad(
        • dagps Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 20:11
          mi jest najsmutniej, i wkurza mnie strasznie, ze to nie znajomi mnie drecza zazwyczaj, ale kurcze moja mama wlasna pyta mnie co tydzien przez telefon czy cos sie nam urodzilo.
          ja wiem ze sie troszczy, ale do jasnej cholery, kiedys nie wytrzymam i cos palne. na razie spokojnie mowie ze jak cos bedzie wiadomo to na pewno jej powiem jako jednej z pierwszych. ale mam ochote powiedziec zeby sie zamknela jak nie wie co to znaczy czekac na dziecko (nie wie, starala sie za kazdym razem jeden miesiac, a raz sie nie starala a wrecz przeciwnie). zdaje sie ze jedna smeirc dziecka i jedna ciaza przelezana zagrozona powinny jakos...nie wiem.... pobeczalam sie kurna.
    • 1050b Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 21:05
      denerwować się ciążami koleżanek czy krewnych?? Izolować się towarzysko z
      obawy, że znajomi mają dzieci lub są w ciązy to jakaś bzdura. Trzeba normalnie
      żyć, wiele moich znajomych jest samotnych, prawdopodobnie nie znajdą sobie
      partnera (około 35 lat wymagania względem facetów wzrastają), ale to nie jest
      powód by się izolowały, podobnie jak i ja nie widzę powodu do obawy przed
      znajomymi czy krewnymi, którzy mają dzieci. Cieszę się z ich ciąż i bawię się
      ich dziećmi, nikomu nie życząc nic złego. Ja obawiałabym się czegoś innego -
      ostracyzmu towaryskiego z powodu braku mojej ciąży. Myślenia, że lepiej nie
      zapraszać mnie na jakieś spotkania, bo mogę zazdrościć, czy się rozkleić. A ja
      jestem "normalna", nie wymagam specjalnej troski, nawet jeśli nigdy nie będzie
      mi dane posiadanie własnego dziecka.
      • lucy310 Re: ciąze znajomych... 23.07.06, 20:05
        Może masz i rację, ale powinnaś też wiedzieć, że każda z nas ma inny charakter,
        inną osobowość, a przecież to właśnie one decydują i wpływają na nasze
        zachowanie w danej sytuacji, a już na pewno w tak specyficznej w jakiej my
        starające się o dzidziusia jesteśmy.
        Jeśli chodzi o ciąże moich znajomych, rodziny to muszę przyznać że na samym
        początku starań przeżywaliśmy razem z mężem piekło, był i płacz i złość wraz z
        każdym spotkanym wózkiem, teraz z czasem te wszystkie uczucia jakby ucichły,
        jednak nie mogę powiedzieć że ich wogóle nie ma w naszym życiu. Są. Ale staramy
        się -bardzo-jakoś z nimi radzić, nie poddawać się. Teraz niedawno doszła ciąża
        szwagierki, nasz poukładany świat wywrócił nam się do góry nogami, zburzył się
        ten spokój który przez 2 lata jakoś budowaliśmy. Teraz znów od nowa musimy ten
        spokój odnajdywać, choć jest ciężko bo chyba wiecie że tak dziwnie się składa
        że nic tak bardzo, nas starających się od lat -nie boli,jak ciąża w rodzinie.
        No ale cóż, widać jakiś sens w tym musi. Wierzę jednak że już nie długo każdej
        z nas to cierpienie zostanie wynagrodzone wink
        Pozdrawiam!
    • andzia148 Re: ciąze znajomych... 05.07.06, 21:09
      Jezeli chodzi o mnie to wsród mojej rodziny i bliskich znajomych nie spotykam
      sie z głupimi uwagami.Jakos nie wypytuja, przeważnie wszyscy wiedzą naszych
      problemach i sa taktowni.Gorzej jest np gdy spotyka mnie sytuacja : Ide ulica i
      spotykam dawno niewidziana znajomą albo kolezankę z klasy którą nie widziałam
      np kilka lat i wtedy zaczynają sie jazdy !!! Pierwsze pytanie to czy wyszłam za
      mąż a drugie ile mam dzieci.A jakie wielkie zdziwienie jest jak sie dowiadują
      że nie mam dzieci...Poprostu myślą ze jestem pewnie jakims samolubem i w ogóle
      nie mam zamiaru zostac matką.ostatnio przyłapałam sie na tym że jak widze kogos
      znajomego to spieprzam na drugą strone ulicy.Nie dalej jak dzisiaj miałam taką
      sytuacje.Szła moja koleżanka ze szkoły a za nią biegły dwa śliczne
      dzieciaczki.W popłochu wskoczyłam do pierwszego lepszego sklepu zeby sie z nia
      nie zetknąc.Ryczec sie chce na kazdym kroku.Po za tym strasznie sie wkurzam jak
      widze kobiety w ciązy lub z wózkami.Czasami poprostu wysiadam.Ta zazdrosc jest
      niestety silniejsza odemnie.No i prawda jest taka ze te co nie chca to maja
      gromade dzieci no i nie mają oczywiscie pojecia o owulacjach dniach płodnych
      itp. Moja kuzynka zaszła w ciąze miesiac po slubie.Oczywiscie dokładnie nawet
      nie wie jak i kedy.Ja na jej miejscu skakałabym do nieba z radosci a u niej
      zadnego entuzjazmu.Rece opadaja i szlak mnie trafił. Teraz juz mi przeszło i w
      sobotę idziemy zM na chrzciny do Kacperka tylko mam nadzieje ze nie bede miała
      doliny po tej wizycie.Ale sie rozpisałam... Pozdrawiam Was wszystkie i życze
      samych taktownych znajomych smile
      • kika777 Re: ciąze znajomych... 22.07.06, 17:26
        moze nie powinnam byc na tym forum ale jestem ze wzgledu na moja kumpele ktora
        strasznie chce miec dziecko. jej maz najpierw nie chcial a potem sie okazalo ze
        nie moze. po kilku latach namawiania namowila go zeby wkoncu zaczal sie leczyc.
        on juz znalazla sobie innego faceta ktory ma problemy podobne do jej mezasad
        ufff okropne to jest.
        ja teraz jestem w ciazy i strasznie chce zeby kolezanka tez byla. juz jej
        wytlumaczylam ze ma byc ze swoim mezem i go leczyc a nie z kochankiem bo to bez
        sensu jest. teraz planuje sie o nia caly czas ocierac bo wierze ze mam w sobie
        cos takiego co pomoze jej. moj facet bdzie sie ocieral o jej meza. juz mowilam
        ze mojego faceta jej przycze ale to juz okrutne by bylo. nie chcialam byc
        pierwsza bo jestem mlodsza ale jakos sie zdazylo i teraz powiem szczerze ze
        troche jest mi glupio bo widze ze nie jest jej przyjemnie. ale sadze tez ze cos
        to znaczy i oklicznosci w jakich ja poznalam tez cos znacza. dam wam znac kiedy
        zajdzie w ciaze bo jakos ja sadze ze u nich jest jakas blokada psychiczna a nie
        fizyczny problem. bede sprawdzac ile i kiedy sie kochaja, co jedza i czy chodza
        na spcaery ogolnie jakies sporty. ale daje jej ze za 3 miesice bedzie w ciazy.
        a tak apropos dobrego odrzywiania zeby plemniki byly bardziej ruchliwe to co
        najlepiej jest jesc?
        przesylam wam mase super fluidkow i grunt to pozytywne myslenie. czasami sobie
        poczytywalam to forum i wszscy ktorzy przestali sie zamartwiac odrazu zachodza
        w ciaze. teraz kolezanke chce poslac z mezem na jaks wycieczke relaksujaca. do
        tej pory zawsze chces wyjezdzali na blisko wschod biegali po gorach zeby jak
        najwiecej zobaczyc w stalym stresie. a teraz wyspy kanaryjskie, morze lezenie i
        kochanie sie (nie za duzo zeby plemnikow nie marnowac). totalny relaks bo to
        najbardziej sprzyja robieniu dzidziusiow. i nie ma sie co przejmowac
        kolezankami tylko ocierac ocierac.
        • lomre Re: ciąze znajomych... 22.07.06, 18:08
          Kika życzę spokojnej, zdrowej ciąży, ale wybacz - tylko ktoś kto zachodzi bez
          względnych problemów może "radzić" żeby się wyluzować.
          My staramy się od 5 lat, mam za sobą zabiegi, jedno poronienie i ostatecznie
          niedrożne jajowody. A sugerujesz, że jak sięwyluzuję to zajdę????
          Teraz być może jestem we wczestnej ciązy i nadal się boję, czy nie skończy się
          jak poprzednio. I nadal mam być wyluzowana a wszystko samo się ułoży.??
          Powtarzam jednak: życzę Ci spokojnej, zdrowej ciąży obyś sama nie musiała przez
          to przechodzić.
          • ka_katka do Lomre 22.07.06, 22:10
            Hej Lomre, nawet nie wiedziałam, że masz za sobą taką długą i niewesołą drogę.
            Ufff post poprzedniczki trochę mnie wyprowadził z równowagi nie będę jej nawet
            odpowiadać. Chciałam Ci tylko napisać, że tym bardziej się cieszę z Twojego
            sukcesu. My jesteśmy już 7 lat po ślubie więc też czekaliśmy dlugo tyle, że
            bardziej biernie. Ściskam Cię mocno. KaKatka

            lomre napisała:

            > Kika życzę spokojnej, zdrowej ciąży, ale wybacz - tylko ktoś kto zachodzi bez
            > względnych problemów może "radzić" żeby się wyluzować.
            > My staramy się od 5 lat, mam za sobą zabiegi, jedno poronienie i ostatecznie
            > niedrożne jajowody. A sugerujesz, że jak sięwyluzuję to zajdę????
            > Teraz być może jestem we wczestnej ciązy i nadal się boję, czy nie skończy się
            > jak poprzednio. I nadal mam być wyluzowana a wszystko samo się ułoży.??
            > Powtarzam jednak: życzę Ci spokojnej, zdrowej ciąży obyś sama nie musiała przez
            >
            > to przechodzić.
        • 56at Re: ciąze znajomych... 23.07.06, 20:27
          i wszystko przejdzie po 12 latach staran jak sie poocieramy?!

          Ty sie dziewczyno zastanów co i gdzie piszesz!

          Życze spokojnej ciazy smile
      • jfk3 Do kiki 23.07.06, 09:25
        >Po za tym strasznie sie wkurzam jak widze kobiety w ciązy lub z wózkami.

        pozostawiam to bez komentarza.
        Warto wiedziec ze to co się wysyła to się otrzymuje, stara prawda.

        Ps.
        Kiki życzę Ci wielu radosci. smile)
        Ja też jestem w lekkim szoku jak takie teksty czytam.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka