karodzaj
31.03.04, 08:18
Wydawnictwo Dolnośląskie wydało w roku bieżącym dwie uzupełniające się i
zaprzeczające sobie zarazem pozycje. Mowa o "Nagiej Górze" Reinholda Messnera
i "Śmierci na Nanga Parbat" Maxa von Kienlina. Na okładkach obu książek
znaleźć możemy zdjęcie Gunthera Messnera, który zginął podczas wyprawy na
Nanga Parbat (8128 m n.p.m.) w 1970 roku.
Wśród ofiar Nagiej Góry (ze względu na prawie pionowe stoki, śnieg rzadko
utrzymuje się na zboczach) jest Willy Merkl (1943). Jego młodszy brat
przyrodni postanawia wypełnić testament brata i nie mając zbyt dużego
doświadczenia zaczyna organizować wyprawy w Himalaje. Karl Maria Herrlikoffer
wybrał się na Nanga Parbat dziesięć lat później, brawura jednego z
uczestników ekspedycji naraziła go na ogromne niebezpieczeństwo, ale Hermann
Buhl pozostawiając w tyle współtowarzyszy jako pierwszy zdobył "Graal
alpinistów". Jego historia jest w pewien sposób podobna do tego, co rozegrało
się w roku 1970- w czasie wyprawy, na której doszło do spotkania
Herrlikoffera, braci Messner i Kienlina.
Obwiniany o spowodowanie śmierci brata Reinhold Messner już wkrótce po
powrocie z Azji bronił się piórem- jego relacja "Czerwona rakieta na Nanga
Parbat" została wycofana z księgarń, ale "Naga Góra" (wydana po prawie trzech
dekadach) jest rozszerzeniem zaprezentowanych w pierwszej książce opinii.
Czasami poglądy prezentowane w obu tytułach różnią się od siebie, co wytyka
Messnerowi Kienlin w "Śmierci na Nanga Parbat", napisanej jako kontra wobec
treści godzących w pozostałych uczestników. Zarzuca mu również dowolne
używanie cytatów, z wyłączaniem z nich niekorzystnych dla siebie elementów.
Messner miał luźno wiązać fikcje z nagiętą do własnych potrzeb
rzeczywistością. Wytykane są mu błędy rzeczowe, przeinaczenia i cechy
charakteru na czele ze skłonnością do brawury. Wiele zdaje się potwierdzać
scenariusz, według którego po prostu zostawił młodszego brata zgodnie z
zasadą, że każdy opiekuje się samym sobą.
Messner siebie uważa za głównego bohatera całej wyprawy, uderza w patetyczny
ton i twierdzi, że do śmierci brata doszło, bo tak miało się stać, a grupa
była obojętna na ich los. Kienlin zaprzecza i twierdzi, że obraz budowany
przez adwersarza prezentuje się następująco- rozdmuchane ego samolubnego i
zarozumiałego Messnera i pozostali uczestnicy przyglądający się z oddali, co
nie jest zgodne z prawdą. Według niego- to właśnie wersję Kienlina
potwierdzają inni członkowie zespołu- gdyby Reinhold zdecydował się na powrót
tą samą trasą obaj bracia przeżyliby zdobycie szczytu. Do dziś żaden inny
himalaista, choć próbowały tuziny nie powtórzył trasy Gunthera i Reinholda. .
Przyznać trzeba, że książka Messnera została lepiej zilustrowana, za to
Kienlin wydaje się być bardziej rzeczowy i przejrzysty w sposobie pisania i
prezentowanych argumentach. Obaj autorzy umieszczają swoje opowieści w dość
szerokim kontekście historycznym- nie opowiadają tylko o swoich wyprawach,
zabierają czytelnika w podróż po historii podobnych ekspedycji, wymieniają
kolejne ofiary tej i innych gór. "Tam gdzie w Alpach i na Kaukazie góry się
kończą, tu [w Himalajach] dopiero się zaczynają."
Ujęcie dwóch punktów widzenia sprawia, że książkowa propozycja jest ciekawsza
niż gdyby wydano oba tytuły w pełni samodzielnie. Książki z całą pewnością
mogą zaciekawić również tych, dla których górskie szczyty nie stanowią
życiowej pasji. Spór na pewno budzi emocje. A gdzie leży prawda? Pewnie, jak
zwykle, pośrodku.