Dodaj do ulubionych

Piorun pod Giewontem

22.08.19, 18:15
Jako dziecko dowiedziałem się, że w górach należy wystrzegać się burzy z piorunami. W tym też okresie dowiedziałem się, że nie należy chwytać się metalowych łańcuchów i klamer w okresie zagrożenia piorunami. Później doczytałem, że piorun może porazić w promieniu kilkudziesięciu metrów od miejsca uderzenia - gdy trawa lub ziemia są już mokre.
Wydawać by się mogło, że to jest powszechna wiedza.
Nie muszę chyba dodawać, że stosuję się do tych zasad :) Owszem raz się zdarzyło, że byłem w górach (Durmitor) podczas burzy z piorunami; przy zejściu z Medjeda mgła ustąpiła, i gdy rozjaśniło się dojrzałem szybko zbliżające się chmury burzowe z kierunku doliny, do której schodziłem. Teren był odsłonięty - kamienista dolina - i nie było żadnego rozwiązania jak biegiem dostać się do kosówki a później do lasu. Ulewa i pioruny zastały mnie w kosówce.
To była taka sytuacja, kiedy nie można było dostrzec zbliżającej się burzy (jeszcze nie grzmiało) z powodu mgły. Piszę o tym dlatego, że sytuacja "gromu z jasnego nieba" jest czymś wyjątkowym, by nie powiedzieć mało prawdopodobnym. Musi być chmura i to określonego typu. Po prostu. W wysokich górach (powyżej regla) w miarę łatwo jest dostrzec zbliżającą się burzę. To jest moja ocena realiów. Inaczej mówiąc rozważny turysta widzi lub słyszy burze na jakiś czas przed tym zanim go dosięgnie. W ocenie zagrożenia pomoże zawsze kierunek ruchu chmur. I znów - w mojej ocenie - 20-30 minut to zwykle czas, który jest do dyspozycji by podjąć jakąś akcję.
Dziś zdarzyła się tragedia w rejonie Giewontu. Na ten moment nie żyją 4 osoby, ok. 20 jest rannych. Nie wszystkie fakty i okoliczności są potwierdzone i wyjaśnione. Nie mniej jednak czytam w doniesieniach medialnych:

Na Giewoncie piorun uderzył w łańcuch, którego w tej chwili trzymało się około 20 osób - podaje "Tygodnik Podhalański"
oraz:
Usłyszałem huk, krzyki ludzi, zawróciliśmy, ale niektórzy dalej szli w kierunku przełęczy pod Giewont - relacjonują turyści

Jak dla mnie, przebywanie w regionie Giewontu - z którego szczytu widać niebo i chmury na kilkadziesiąt kilometrów - to skrajna głupota i nieodpowiedzialność. Nie wiem, czy porażone osoby wchodziły czy schodziły z Giewontu. Wchodzenie na szczyt po usłyszeniu grzmotu to idiotyzm. Natomiast ze szczytu na Giewoncką Przełęcz można zejść (w pośpiechu) w ciągu 15 minut. W mojej ocenie - do wypadku by nie doszło przy zachowaniu podstawowych ostrożności.

Kornel
Obserwuj wątek
    • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 29.08.19, 14:51
      kornel-1, kiedyś coś wspominałeś na tym forum, że ludzie nie chodzą w góry, zastanawiałeś się dlaczego ludzie nie chodzą w góry, dlaczego nie chodzą po 40-tce, itp. Ta tragedia pokazała dobitnie, że ludzie chodzą w góry stadnie - starsi, młodzi, niedoświadczeni. Kolejki na Giewont o tym świadczyły już dawno. Piszesz o zachowaniu ostrożności i z pewnością masz rację, ale ciężko o sensowne działanie w przypadku takich tłumów na szlaku (często ciężko przejść nawet), a jeżeli do tego dodamy brak elementarnej wiedzy, mamy co mamy.

      W sprawie powyższej pełna zgoda.
      • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 29.08.19, 18:54
        rzdrozny1 napisał(a):
        > Ta tragedia pokazała dobitnie, że ludzie chodzą w góry stadnie - starsi,
        > młodzi, niedoświadczeni. Kolejki na Giewont o tym świadczyły już dawno.

        Dziwne rzeczy piszesz. Kolejki przy wejściu na Giewont wynikają z łatwości i popularności celu. Tworzą się tam, gdzie są wąskie gardła. Przecież na podejściu na Giewoncką Przełącz nie ma kolejek a ludzie nie idą w jednej grupie.

        Ponadto, czy masz jakąś wiedzę, że poszkodowani tworzyli zorganizowaną grupę? Czy też stanowili zbitkę przypadkowych osób?

        > Piszesz o zachowaniu ostrożności i z pewnością masz rację, ale ciężko o sensowne dzia
        > łanie w przypadku takich tłumów na szlaku (często ciężko przejść nawet),


        Nie rozumiem. Jeśli jest grupa zorganizowana, to sensowne decyzje podejmuje przewodnik. Jeśli są to nie związane ze sobą osoby (lub grupki osób), każda podejmuje decyzje (sensowne lub nie) indywidualnie - bez względu na to, czy są w tłumie czy idą osobno. Oczywiście, że na gruncie psychologii tłumu, występują działania i reakcje nieracjonalne. Ale w sytuacji zagrożenia - w mojej opinii - pojawia się częściej panika niż zachowanie brawurowe.

        Kornel
    • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 29.08.19, 23:08
      I jeszcze na temat zachowania turystów jak i późnego wychodzenia na szlak:

      - Część jednak nie miała pojęcia, że zbliża się burza.
      - Zapewne. Były to też prawdopodobnie osoby, które mają znikomą wiedzę na temat gór, pogody w górach i tego, jak obserwować niebo. W momencie, w którym zaczęły zbierać się chmury podobne do kalafiora lub w kształcie rozmytego kowadła, reakcja powinna być natychmiastowa - zawracamy. A jeżeli ktoś nie umie odróżniać chmur nieburzowych od burzowych, powinien co jakiś czas sprawdzać w aplikacji z prognozą pogody albo na stronie IMGW, jak zmienia się pogoda. Większość osób wybiera się również w góry za późno, wstają o godzinie 9-10 i dopiero wtedy wyruszają na szlak. Prawdopodobieństwo wystąpienia burz w południe lub wczesnym popołudniem jest większe niż w godzinach porannych. Do wyładowań na Giewoncie w dniu tragedii doszło po godzinie 13. O 12 ci turyści powinni już dawno schodzić z gór.
      Źródło
      • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 30.08.19, 10:50
        Nie zrozumiałeś mnie. Nie pisałem o zorganizowanej grupie, ale o ilości ludzi na szlaku. Z tego również wynikała ta tragedia. Oczywiście, pierwszym i podstawowym powodem jest wspomniany przez Ciebie brak ostrożności, ale równie istotnymi były brak doświadczenia, wiedzy oraz tzw. owczy pęd - bezrefleksyjne naśladowanie innych. Ludzie patrzyli na siebie, nie reagowali, nie schodzili. Oczywiście, pewności nie mam, ale gdyby nie popularność trasy i tłumy ludzi, sytuacja wyglądałaby inaczej.
        • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 30.08.19, 16:32
          rzdrozny1 napisał(a):

          > Nie zrozumiałeś mnie. Nie pisałem o zorganizowanej grupie, ale o ilości ludzi n
          > a szlaku. Z tego również wynikała ta tragedia.


          Tam nie było nic do rozumienia. Napisałeś, że turyści chodzą stadnie. I ja się do tego odniosłem.
          Chodzić stadnie, to znaczy łączyć się w grupę i iść razem. Czy tak jest w rzeczywistości? Czy Czy polska turystyka górska tak wygląda? Jeśli byłeś kiedyś w górach, to umiesz odpowiedzieć na to pytanie.
          Oczywiście, że ludzie na szlaku nie łączą się w grupy i nie idą stadnie. To oczywista bzdura. Grupy poruszające się po górach tworzone są poza górami i nazywa się to zorganizowaną wycieczką. Najczęściej (a w Tatrach to konieczność) pod kierunkiem przewodnika.

          To co pisałeś o tłumach na Giewoncie, to nie wynik stadnego chodzenia po górach (wyjaśniłem to pisząc, iż na podejściu na przełęcz tych "stad" się nie obserwuje). To wynik złączenia liczby turystów idących z czterech kierunków na krótki (aczkolwiek jednokierunkowy) szlak na Giewont: z Kalatówek, z Przełęczy w Grzybowcu, z Przysłopu Miętusiego i z Kopy Kondrackiej. To jest elementarne.

          Jeszcze raz: nie ma mowy o stadnych chodzeniu po górach poza turystyką zorganizowaną. Oczywiście, może się zdarzyć, że znajomi spotkają się na szlaku i jakiś kawałek przejdą razem. A tłum pod Giewontem to wynik skoncentrowania strumieni ludzkich w jednym kierunku.

          Jeszcze co do tłumu: o liczbie ofiar czasem decyduje przypadek a nie wielkość grupy. Przykładowo, od uderzenia piorunu w 2012 r zginęli wszyscy wycieczkowicze z czteroosobowej grupy. A czasem, po uderzeniu pioruna w tłum - nikt nie ginie.


          > równie istotnymi były brak doświadczenia, wiedzy oraz tzw. owczy pęd - bezrefleksyjne naśladowa nie innych. Ludzie patrzyli na siebie, nie reagowali, nie schodzili.

          Co do zachowań tłumu, to wyjaśnij uprzejmie, jaka część turystów zawróciła spod Giewontu w obliczu zbliżającej się burzy, a jaka zaczęła wchodzić na szczyt. Jeśli nie wiesz, to nie możesz w stanowczy sposób twierdzić, że zadziałał owczy pęd.

          Kornel
      • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 02.09.19, 01:20
        awi.ka napisała:

        > a Kornel tradycyjnie musi się powymądrzać.........

        Tradycyjnie nie masz nic merytorycznego do powiedzenia.
        Cała twoja pisanina na Forum góry sprowadza się do pisania na mój temat lub do kretyńskich uwag w moich wątkach. Dalsze trollowanie będzie kasowane.

        Kornel
        • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 02.09.19, 11:28
          Kornelku olaboga, jakby rzekła moja babcia:) Lubisz jałowe dyskusje. Mnie nic do tego, ale szkoda mojego czasu i ...forum. Ostatni mój wpis:

          Czepiłeś się jednego słowa, zamiast skupić się na rzeczach najbardziej istotnych.

          Chociaż, nawet jak napisałem stadnie wg Twojego ścisłego rozumowania to również miałem rację, bo jestem przekonany na 1000%, że akurat na Giewont chodzą głównie stada - rodziny, znajomi, grupy wycieczkowe, kolonie, itp. (sam ostatnio prowadziłem 14-osobową grupę w Tatrach, stado jak się patrzy). Jak ktoś ma doświadczenie i chodzi sam to raczej ucieka od tak popularnych miejsc. Ale co ja tam się znam:)

          Życzę Ci udanego tygodnia:) I więcej otwartości na ludzi i ich stanowiska - wiem, że ciężko o to, jak ma się poczucie swojej nieomylności i oszałamiającej zaje.bistości, ale warto nad tym pracować:)
          • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 02.09.19, 15:00
            rzdrozny1 napisał(a):

            > Kornelku olaboga, jakby rzekła moja babcia:) Lubisz jałowe dyskusje. Mnie nic d
            > o tego, ale szkoda mojego czasu i ...forum.


            Jeśli szkoda ci czasu na dyskusje, przestań dyskutować. Zwłaszcza, że nie potrafisz prowadzić dyskusji w sposób logiczny i merytoryczny.


            > Czepiłeś się jednego słowa, zamiast skupić się na rzeczach najbardziej istotnych.


            Złudzenie. Przedstawiłeś swą naciąganą diagnozę podając jako przyczynę stadne chodzenie po Tatrach. Wyjaśniłeś później, że nie chodzi ci o zorganizowane grupy.

            Twoje wyjaśnienie wyśmiałem. Tłumy pod Giewontem biorą się nie z chodzenia stadnego (zorganizowanego lub nie) tylko z ograniczonej przepustowości szlaku z Giewonckiej Przełęczy na Giewont. Tylko ignorant nie zauważy, że te same tłumy i kolejki zebrałyby się pod Giewontem, gdyby 100% osób szło na szczyt pojedynczo.

            >
            > Chociaż, nawet jak napisałem stadnie wg Twojego ścisłego rozumowania to również
            > miałem rację, bo jestem przekonany na 1000%, że akurat na Giewont chodzą główn
            > ie stada - rodziny, znajomi, grupy wycieczkowe, kolonie, itp.


            Ten fragment dobitnie pokazuje jakość twojej dyskusji. Mimo, że odciąłeś się od grup zorganizowanych teraz piszesz o stadach w postaci koloni i grup wycieczkowych. Żałosne.
            Poza tym znów dorabiasz teorie: małżeństwo z dzieckiem lub para znajomych to dla ciebie stado.

            Kornel
    • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 03.09.19, 13:10
      kornel-1 napisał:
      > W wysokich górach (powyżej regla) w miarę łatwo jest dostrzec zbliżającą się burzę. To jest moja ocena realiów. Inaczej mówiąc rozważny turysta widzi lub słyszy burze na jakiś czas przed tym zanim go dosięgnie. W ocenie zagrożenia pomoże zawsze kierunek ruchu chmur. I znów - w mojej ocenie - 20-30 minut to zwykle czas, który jest do dyspozycji by podjąć jakąś akcję.

      W podobnym duchu wypowiada się Jan Krzysztof, cytowany w artykule TOPR nie ma wątpliwości: Burza w Tatrach nie przyszła nagle:

      Wielu turystów, poszkodowanych przez czwartkową burzę, twierdziło w piątek po wyjściu z zakopiańskiego szpitala, że burza ich zaskoczyła.
      – Słysząc takie opinie, muszę stanowczo stwierdzić, że nad Podhalem wyraźnie się ściemniło, a grzmoty były słyszalne w górach i w Zakopanem co najmniej pół godziny przed tym, zanim doszło do dramatu na Giewoncie. W takiej sytuacji turyści powinni jak najszybciej zawrócić – mówi Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.


      k.
      • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 11:38
        Przecież to, co cytujesz tylko potwierdza moje tezy:) Nie było mowy o zaskoczeniu, powinni zawrócić, ale każdy patrzył na innych, większość szła - to ta sama większość stwierdziła, że w grupie raźniej, że jak inni idą to i oni pójdą, pewnie nic się nie stanie. To wynikało również ze znacznej ilości osób.

        Czego tu nie rozumiesz? Żegnam Cię Kornelku:)
        • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 13:14
          Świeża rozmowa z ratownikiem TOPR z pierwszej grupy ratujących:
          "Gdyby Giewont nie był masowo oblegany, może porażone byłyby dwie–trzy osoby"
          "Choć było do przewidzenia, że ta strzelba na ścianie musi kiedyś wypalić, biorąc pod uwagę liczbę ludzi, która porusza się po Tatrach, często niezależnie od zasad kultury górskiej".
          "Dziś nagle wszyscy z zaskoczeniem odkrywają aplikacje, które na bieżąco ją monitorują. A dostępność tego wszystkiego jest przecież ogromna."

          Więcej Twoich ataków nie skomentuję. Duś się we własnych argumentach.
          • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 13:29
            Kolejny cytat z tegoż ratownika:) Coś o stadzie i o ...dużo:)

            "W „Dziennikach” Mrożka pojawia się takie zdanie, że „Polak jest indywidualistą stadnym”. W Tatrach widzę to tak, że Polacy lubią iść tam, gdzie jest ich już dużo".
            • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 14:47
              rzdrozny1 napisał(a):

              > "W „Dziennikach” Mrożka pojawia się takie zdanie, że „Polak jest indywidualistą
              > stadnym”. W Tatrach widzę to tak, że Polacy lubią iść tam, gdzie jest ich już
              > dużo".


              Daruj sobie. Wyszukujesz na siłę argumenty, które nie są w stanie uzasadnić głupoty, którą przedstawiłeś o stadnym (ale nie zorganizowanym) chodzeniu po górach jako przyczynie wypadku. Nad Morskim Okiem są tłumy w pogodny dzień. Gdyby piorun ich trafił przyczyną nie byłoby stadne chodzenie (cokolwiek to mogłoby znaczyć), lecz popularność, dostępność i atrakcyjność miejsca.

              k.
        • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 14:41
          rzdrozny1 napisał(a):

          > Przecież to, co cytujesz tylko potwierdza moje tezy:) Nie było mowy o zaskoczen
          > iu, powinni zawrócić, ale każdy patrzył na innych, większość szła - to ta sama
          > większość stwierdziła, że w grupie raźniej, że jak inni idą to i oni pójdą, pew
          > nie nic się nie stanie.

          Poziom twojego dyskutowani jest żenujący. Cytowane przeze mnie słowa Jana Krzysztofa nie potwierdzają twojej tezy. Ściemniasz aż niemiło. Jan Krzysztof w tym cytacie mówił o zaskoczeniu a nie owczym pędzie. Myślę, że każdy to widzi, również ty; tylko próbujesz podeprzeć się cytatem na inny temat niż twoje twierdzenie. Nigdy w tym wątku nie pisałeś o elemencie zaskoczenia. Zwyczajnie mijasz się z prawdą. Natomiast ja w poście otwierającym - owszem: pisałem o tym, że burza nie przychodzi nagle i jest czas na wycofanie się, cyt.; " wysokich górach (powyżej regla) w miarę łatwo jest dostrzec zbliżającą się burzę. To jest moja ocena realiów. Inaczej mówiąc rozważny turysta widzi lub słyszy burze na jakiś czas przed tym zanim go dosięgnie. W ocenie zagrożenia pomoże zawsze kierunek ruchu chmur. I znów - w mojej ocenie - 20-30 minut to zwykle czas, który jest do dyspozycji by podjąć jakąś akcję.". Więc jeśli te słowa potwierdzają czyjąś tezę - to moją ROTFL.

          >To wynikało również ze znacznej ilości osób.

          Co wynikało? Znowu nie umiesz normalnie pisać? Duża liczba osób na Giewoncie zwiększyła liczbę ofiar. Ale nie stadne chodzenie, co było twoją tezą.

          k.
          • rzdrozny1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 14:53
            "Gdyby Giewont nie był masowo oblegany, może porażone byłyby dwie–trzy osoby"

            "Choć było do przewidzenia, że ta strzelba na ścianie musi kiedyś wypalić, biorąc pod uwagę liczbę ludzi, która porusza się po Tatrach, często niezależnie od zasad kultury górskiej".
            • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 04.09.19, 15:35
              rzdrozny1 napisał(a):

              > "Gdyby Giewont nie był masowo oblegany, może porażone byłyby dwie–trzy osoby"
              >
              > "Choć było do przewidzenia, że ta strzelba na ścianie musi kiedyś wypalić, bior
              > ąc pod uwagę liczbę ludzi, która porusza się po Tatrach, często niezależnie od
              > zasad kultury górskiej".

              No, ale po co powtarzasz cytaty odnoszące się do wpływu liczby turrstów w danym miejscu na prawdopodobieństwo zwiększonej liczby ofiar?

              k.
    • krzy-czy Re: Piorun pod Giewontem 24.09.20, 12:24
      wypadki w górkach były, są, I BĘDĄ.
      nasz ukochany GIEWONT.
      Któż nie chciałby być zdobywcą NAJWYŻSZEJ góry w polsce/ a chyba poza sagharmatą/ i na świecie.
      pieruny waliły w ten giewont OD ZAWSZE.
      15.08.1937.jak zwykle około południa. w okolicach szczytu zebrało się ok.200 ludków.
      nagle chmurka jedna, druga i jak nie walnie!!!!!!!!!!!ludzie potracili głowy. w ułamkowych odstępacvh czasy w szczyt walnęło co najmniej tuzin pierunów. naliczono 130 osób poranionych lubo porazonych. a i ofiar smioertelnych kilka się zebrało. tyle o giewoncie.

      świnica. szkolna wycieczka.sierpień 1939. znad krywania i hrubeego nadleciała chmurka. ulewa, pioruny.
      piorun uderzył w pobliskie skały. poszły lawiny kamienne. siedmioro dzieci odniosło śmiertelne rany. wiele ciężko okaleczzonych.
      jak stwierdził józio oppenheim-przyczyną smiertelnego wypadku jest zgon ofiary. no bo gdyby nie ten zgon-nie byłoby smiertelnego wypadku.
      za. w stronę pysznej-stanisław zieliński.
      każdy, kto chce łazić po górach powinien przed przewodnikami i instrukcjami o wspinaczkach poznać tę sympatyczną książeczkę.
      • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 24.09.20, 19:27
        krzy-czy napisał:

        > 15.08.1937.jak zwykle około południa. w okolicach szczytu zebrało się ok.200 lu
        > dków. nagle chmurka jedna, druga i jak nie walnie!!!!!!!!!!!ludzie potracili głowy. w
        > ułamkowych odstępacvh czasy w szczyt walnęło co najmniej tuzin pierunów. naliczono 130 osób poranionych lubo porazonych. a i ofiar smioertelnych kilka się zebrało. tyle o giewoncie.


        Dlaczego kłamiesz? Po co przedstawiasz sfałszowany obraz zdarzenia?

        Twój przeinaczony opis: "nagle chmurka jedna, druga i jak nie walnie!" ma pokazać niezorientowanym forumowiczom, że turyści zostali zaskoczeni burzą, że dosięgnął ich "grom z jasnego nieba".

        To nieprawda. Fakty są inne.

        Dobra pogoda w świąteczny porannek zachęciła turystów do wyjścia w góry. Pogoda utrzymywała się jeszcze w godzinach przedpołudniowych. Później niebo zachmurzyło się w 100% i zaczął padać deszcz. Deszcz szybko przerodził się w ulewę a turyści na szczycie pozostali - prawdopodobnie bojąc się schodzić po mokrych skałach. Nie opłaciła im się zwłoka - ulewa zamieniła się w burzę z piorunami. Finał znany.

        Można o tym poczytać w prasie codziennej z 1937 roku. Internetu wówczas nie było, ale skany prasy są dziś dostępne.
        Prawda na jaw wyjdzie.

        Wypadek jest opisywany często: Przykładowo w artykule Uczestnicy wycieczki schodzili, gdy wtem zerwała się burza. Piorun czy też dwa uderzyły w nich czytamy:

        Burza rozpętała się 15 sierpnia 1937 roku około godziny 12. Turyści, którzy wówczas znajdowali się na szczycie Giewontu, pozostali tam, najprawdopodobniej bojąc się schodzić w dół w ulewnym deszczu.

        a dalej:

        "Kiedy przyszła nawałnica, bracia Schönvogtowie rozdzielili się. Leopold i Jan ulokowali się kilka metrów od krzyża, zaś Eugeniusz i Kazimierz usiedli na skałach po drugiej stronie. Nawałnica była tak potężna, ze mimo niewielkiej odległości obie grupy nie widziały się i nie słyszały."

        A zatem: burza trwała, ludzie - zmoknięci i zapewne przestraszeni - siedzieli na szczycie. I żyli.

        Nie ma mowy o "nagle chmurka jedna, druga i jak nie walnie!"

        Pogoda w górach może zmienić się gwałtownie, ale rzadko kiedy mamy do czynienia "z gromem z jasnego nieba". Zazwyczaj oznaki burzy są widoczne na 20-30 minut wcześniej, a piorun uderzający w skałę musi mieć początek w chmurach ponad tą skałą. W takim momencie niebo jest już pokryte chmurami burzowymi. Przynajmniej tak było na Giewoncie w 1937 roku.

        Zieliński w swej książce pisze:
        "Pogoda dopisała. Sierpniowy skwar i błękitne, spłowiałe letnie niebo. Słońce spiekliwe, jak przed burzą, ale ani jedna chmurka nie zapowiadała nagłej zmiany. [...] Ciemne, burzowe chmury wylazły nagle z zakamarków nieba. Nad Giewontem niebo skłębiło się i poczerniało. Lunął deszcz i razem z deszczem rozpętała się burza pełna niezwykle silnych wyładowań elektrycznych. Zaskoczenie było zupełne. Zmiana pogody przyszła tak raptownie, że ludzie potracili głowy. Zamiast co sił w nogach zmykać jak najdalej od krzyża i grani i gdzieś w kosówce przeczekać nawałnicę, wszyscy, powodowani jakimś tragicznym instynktem, zbiegli się na szczycie, pod dwunastometrowym żelaznym krzyżem.W pewnym momencie oślepiający błysk poraził skuloną gromadę. Potężny huk wstrząsnął skałą i groźnym echem potoczył się po górach. Ludzie przypadli do ziemi."

        To oczywiście, w jakimś stopniu, literackie przetworzenie opisu zdarzenia. Tym niemniej sekwencja jest u Zielińskiego klarowna:
        1. Bezchmurne niebo
        2. Mocno zachmurzone niebo
        3. Deszcz
        4. Burza z piorunami
        5. Piorun uderzający w Giewont

        Kornel
        • krzy-czy Re: Piorun pod Giewontem 24.09.20, 20:48
          łojezusicku !!!!
          tyle się musiałeś napracować, naszukać żeby znaleźć że nie było jednej czy dwóch chmurek.
          zupełnie jakbym nakłamał że jejich zeżarły te rycerze z giewonta.
          i też nakłamałeś- krzyż nie ma 12m .krzyż ma 12m i 7 cm.
          i gówno nie piorun tylko jak pisze zieliński co najmniej TUZIN pierunów.
          no i dlczego kłamiesz ??
          • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 25.09.20, 01:02
            krzy-czy napisał:


            > tyle się musiałeś napracować, naszukać żeby znaleźć że nie było jednej czy dwóc
            > h chmurek.


            Historia wypadku była ciekawa, więc weryfikując twoje przekłamania nie namęczyłem się w ogóle.

            > i też nakłamałeś- krzyż nie ma 12m .krzyż ma 12m i 7 cm.

            Śmieszny jesteś. Nie odnosiłem się nigdzie do wysokości krzyża. To nie jest istotne w tym wątku.

            > i gówno nie piorun tylko jak pisze zieliński co najmniej TUZIN pierunów.

            Bądź grzeczny, bo cię ocenzurują. Zieliński może powtarzać zasłyszane plotki. Ma do tego prawo. Jego książka powstała 38 lat po tamtych wydarzeniach. Natomiast ówczesne doniesienia ze zdarzeń na Giewoncie mówiły o piorunie (nie piorunach :)

            Inne, współczesne artykuły o wypadku z 1937 roku mówią zdecydowanie o piorunie. Przykładem może być artykuł Na Giewoncie piorun zabił pabianiczan. Tragedia w Tatrach.
            "Podczas gwałtownej burzy piorun trafia w żelazny krzyż na szczycie Giewontu. Giną siedzący pod nim bracia z Pabianic: wybitny lekarz i szanowany przemysłowiec. [...] Po godzinie jedenastej bracia i przewodnicy dotarli na szczyt. [...]. Gdy podziwiali panoramę Tatr, rozpętała się gwałtowna burza. Na zejście z góry nie mieli szans. Próbowali przetrwać. Leopold Schlönvogt i góral Jan Mróz przycupnęli w odległości kilku metrów od krzyża. Po przeciwnej stronie potężnej stalowej konstrukcji, na mokrych skałach, przysiadł doktor Eugeniusz Schlönvogt z młodziutkim ciastkarzem Banią. W ulewie i wichurze nie widzieli się i nie słyszeli. Grzmiało.
            Około południa piorun uderzył w najwyższy obiekt – 15-metrowy krzyż. Rozległy się okrzyki bólu i przerażenia. [...] 20 sierpnia 1937 roku dziennik „Echo” pisał: „W dniu wczorajszym w godzinach poobiednich odbył się pogrzeb ofiary wypadku w Zakopanem, śp. Leopolda Schlönvogta, który zabity został od uderzenia pioruna podczas wycieczki turystycznej na Giewont w Zakopanem."

            Być może podczas tej burzy więcej piorunów uderzyło w krzyż. Wielokrotne, seryjne wyładowania w ten sam obiekt zdarzają się, ale są bardzo rzadkie.

            > no i dlczego kłamiesz ??

            Żałosny jesteś. Ja się odnoszę do tamtych wydarzeń popierając słowa źródłami i logiką. Ty fałszujesz ten obraz wydarzeń. Te inwektywy pod moim adresem są zwyczajnie bez sensu.

            Kornel
            • krzy-czy Re: Piorun pod Giewontem 25.09.20, 09:21
              no patrz. faktycznie nakłamałem-tamuj rozchodziło się nie o 12m krzyżą , a o GODZINĘ 12..
              ale wracając do miar i wag krzyż nie ma 15m więc kłamiesz.wyciągasz jakieś kretyńskie wni0oski z brukowej prasy przedwojennej.
              ....rozległy się krzyki bólu i przerażenia... burza jak cholera, pioruny walą, deszcz leje- a tu wszyscy wokół słyszą te krzyki.widzisz więc sensacyjność tej informacji.i nią się posługujesz.

              tym swoim wpisem koniecznie chcesz mnie przekonać że jesteś najmędrszy w całej wiosce.
              już nie będę powtarzał twojego wpisu od słów ŻAŁOSNY JESTEŚ itd adresując go do ciebie.
              a dokładniutko TO SAMO mógłbym napisać o tobie. daruję to sobie.
              • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 25.09.20, 14:08
                krzy-czy napisał:

                > no patrz. faktycznie nakłamałem-tamuj rozchodziło się nie o 12m krzyżą , a o GO
                > DZINĘ 12..


                Nie przejmuj się. Nie twoja wina, taką masz umysłowość...

                > ale wracając do miar i wag krzyż nie ma 15m więc kłamiesz.

                ...umysłowość nad wyraz ograniczoną. Prymitywną, można by rzec. Wartość 15 metrów podał ktoś inny [Roman Kubiak, dziennikarz]. Ja zacytowałem czyjąś wypowiedź [Romana Kubiaka]. Oznakowałem cytat cudzysłowem oraz użyłem kursywy. Nawet dla kogoś z IQ= 90 byłoby jasne, że jest to cytat, wypowiedź przytoczona. Dla słabych umysłowości, takich jak twoja, powinienem był zaznaczyć: Uwaga, cytuję: . Popełniłem błąd, przepraszam.
                Krzyż wg Wikipedii ma 15 metrów. Jest wkopany w skałę na 2.5 m, ale, tak jak przy wysokości budynków, podaje się to, co nad powierzchnią. Ogarniasz, chłopcze?

                > a dokładniutko TO SAMO mógłbym napisać o tobie. daruję to sobie.


                Daruj sobie, przede wszystkim, dalsze pisanie na forum.
                Chciałbym, aby forum Góry trzymało poziom :)

                Kornel
                • krzy-czy Re: Piorun pod Giewontem 25.09.20, 15:13
                  WIęc teraz, w swoej głebokiej mądrości odpowiedz na pytanie jakie podkoszulki/poprzed wątek/.
                  na siłę chcesz udowodnić że jesteś najmądrzejszy w wiosce/ naturalnie gdyby nie świnia sołtysa/.
                  łojezusicku!!!!!! nad powierzchnią.nie wierzę.

                  twoje 172,5iq ma się zerowo wobec moich 90.
                  ogarniasz chłopcze ??
                  i jeszce jedna rada-przestań się wygłupiać.

                  to co CHCIAŁBYŚ wisi mi zgniłym kalafiorkiem.
                  załóż se prwyatne jakieś i tam sam będziesz się ścigał ze swoją/przepraszam za wyrażenie/ MĄDROŚCIĄ.
                  • kornel-1 Re: Piorun pod Giewontem 25.09.20, 16:39
                    krzy-czy napisał:

                    > WIęc teraz, w swoej głebokiej mądrości odpowiedz na pytanie jakie podkoszulki/p
                    > oprzed wątek/.


                    Jeśli poczuję potrzebę wypowiedzenia się w innym wątku - zrobię to.
                    Proszę nie mieszać wątków.

                    > twoje 172,5iq ma się zerowo wobec moich 90.

                    Sądząc po twoich tekstach, te 90 to trochę na wyrost.

                    Cieszę się, że zapoznałeś się z wysokością krzyża na Giewoncie.

                    Kornel

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka