krzy-czy
10.03.21, 15:22
służyłem wtedy wojskowo w jeleniej górze.
a był to pamiętny rok1968.
21 marca pogoda była jak wymarzona wiosna.
no i w jednostce ALARM.
chłopaki zmierzają w stronę magazynów broni. stop,stop,stop.
z jakiegoś magazynu wytargano szpadle i łopaty-i do autokarów.
do karpacza.
tu wjazd wyciągiem krzesełkowym na małą kopę.
stąd do BIAŁEGO JARU.
i odsłania się widok ogromnego lawiniska.na moje ok do 1km długości i w niektórych miejscach do 80m szerokości.
na miejscu chłopaki z gopru i horskiej służby.
nasze zadanie- kopać lawinisko w metrowych odstępach.
najweselsze w tym wszystkim był fakt że w górze wisiało jescze sporo śniegu.
widoczne były slady po wybuchach-strzelano w toto z jakichś działek bezodrzutowych.
ale ratownicy ostrzegali ze może ździebko tego sniegu się posypać.
więc jeśli zobaczycie chłopaki CZERWONĄ RAKIETĘ- to sp....ć.
nie bardzo mówili gdzie sp..ć.
pokopalim te rowy. gdzieś tam przy mnie odkopano 2 osoby.
ale w sniegu jak BETON nie miały szans.
zaczęło się ściemniać-no t w dół do autokarów i jazda na zasłużony odpoczynek.
tak to uczestniczyłem w nabardziej tragicznej lawinie w dziejach polskich gór.
po latach wspominam to wydarzenie jako wielką przygode-tragiczną w skutkach-ale przygodę.