kornel-1
12.06.12, 00:31
/zeszłoroczne wspomnienie/
Gdy wysiadłem na rozstaju dróg z marszrutki jadącej gdzieś tam hen, pod granicę irańską, na błękitnym niebie nie było ani chmurki. Wiał porywisty wiatr i nie było żywego ducha wokół. Już myślałem, że będę musiał odbyć wielokilometrowy space, gdy trafiła się okazja i zabrałem się do Tatev Wraz z grupą wesołych petersburżan. Droga na dno doliny rzeki Woronec była fascynująca, Serpentynami, ledwo hamując na skraju przepaści, zjechaliśmy pod Diabelski Most. Po chwili relaksu przy gorących źródłach, ruszyliśmy znów do góry, ku kamiennej wiosce Tatev. Oczarował mnie średniowieczny kościółek malowniczo położony na skraju wąwozu. Szybko znalazłem nocleg za parę dolarów, wypiłem czaj, zagryzłem metrowej długości chlebkiem i ruszyłem na popołudniową wycieczkę.
To była niedziela, ludzie w tej biednej wiosce siedzieli przed nielicznymi odbiornikami telewizyjnymi. Na błotnistych uliczkach bawiły się tylko umorusane dzieciaki. W oddali, w promieniach ostrego słońca, błyszczały przyprószone śniegiem szczyty Gór Barguszat. Był wszak październik i wczoraj po górach poszedł śnieg. Za cel krótkiego treku Wybrałem sobie oddaloną o może dwie-trzy godziny górę. Nie miałem ze sobą map, później sprawdziłem, że był to Kiwosor, 2173 m n.p.m. Na razie raźno maszerowałem wiejską drogą. Minął mnie chłopak prowadzący objuczonego drewnem osiołka, zamieniliśmy raptem dwa słowa. Pusto i cicho... Mozolnie wspinałem się na zbocza Petroochocza, 2032 m n.p.m. fotografując drobne kwiatuszki. Ze szczytu rozpościerał się widok aż po łańcuch gór na granicy z Gornym Karabachem.Bardziej na południe wznosił się potężny czterokilometrowej wysokości mur skał. Linia śniegu równo odcinała się od brązowo-szarych połaci spalonej słońcem trawy, łąki niżej ustępowały soczystej zieleni lasów iglastych. To miejsce było jak z bajki. Nieco poniżej mnie, na przeciwległym zboczu Kiwosora, pasterze spędzali z hal owce i bydło. W przeciwieństwie do znanych nam polskich obrazków, tutejsi górale poruszają się konno. Ten widok niewysokich jeźdźców ubranych w kolorowe kurtki, w charakterystycznych czapkach był godny małej sesji fotograficznej.
cdn.