conveyor
15.11.09, 15:23
Zdarzylo sie, cofnalem pod jadacy autobus miejski i skonczylo sie stluczka. Uszkodzenia w moim samochodzie sa w zasadzie kosmetyczne, ale trzeba wymienic tylny blotnik i zderzak. Odwiedzilem kilka tzw. renomowanych zakladow blacharskich i juz wiem ze odszkodowanie z AC nie wystarczy na calosc kosztow. Bylem wlasciwie zdecydowany zeby doplacic te pare zlotych, ale wtracil sie moj dobry kolega. Stwierdzil ze jego zdaniem bez sensu naprawiac takie uszkodzenie na nowych czesciach, zwlaszcza ze moj samochod ma juz 6 lat. Polecil mi blacharza u ktorego sam naprawial swoja bryke, i z ktorego pracy jest zadowolony. Blacharz ma zaklad na calkowitym zadupiu i wycenil naprawe na ok. 3 razy mniej niz tzw. renomowane zaklady w mojej okolicy, a uzywane czesci na szrocie beda mnie kosztowac ok. 600 pln. No i mam dylemat, a moze jednak naprawic taniej a za reszte pieniedzy z AC kupic zonie dobra kurtke narciarska.
Co Wy na to?