Dodaj do ulubionych

Suzuki Liana w Kuwejcie???

IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 00:29
Po tej Estonii myślałem, że nic mnie już nie zdziwi ;-))

Ale to już chyba przesada:
cyt:

"Largest Suzuki dealer (...) supplied about 1,200 units of Suzuki vehicles -
80% of them the newly launched Liana and Grand Vitara XL-7 -to the government
and oil sectors (in Kuwait). Among them, the Ministry of Electricity and
Water, a user of Suzuki SUVs for the last five years, selected the Grand
Vitara XL-7 for its fleet within Kuwait, and the National Petroleum Company
purchased a fleet of 450 Lianas for transportation inside its refineries."

www.globalsuzuki.com/gcm/spotlight/img/005_05.jpg
Ktoś musiał posmarować...
Obserwuj wątek
    • sympatico.ca Re: Suzuki Liana w Kuwejcie??? 27.02.04, 10:27
      Widze,ze od paru dni podniecasz sie tym "cackiem" pewnie jakbys wygral w totka
      to bys sobie go sprowadzil z Bangladeszu...w Anglii tez to gowno przedaja i co
      z tego...
      • Gość: Odin Re: Suzuki Liana w Kuwejcie??? IP: *.telia.com 27.02.04, 10:44
        ... ktos musial posmarowac.(cyt) Nikt nie musial smarowac,Liana i Grand Vitara
        to dobre auta,w przypadku G.Vitara-jest prawdziwym autem terenowym,-nie jak
        europejskie podrobki typ VOLVO , Porsche ,BMW i inne tylko z wygladu
        przypominajace auta terenowe. Zapoznaj sie z zadaniami jakie stawia sie autu
        terenowemu i porownaj G.Vitare z konkurencja,-nawet ta drozsza. Pzdr.
        ________________________________________________________________________________
      • Gość: cc Re: czym podnieca się sympatico IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 27.02.04, 17:09
        tego nie wiem, bo nie mam takich zdolności nadprzyrodzonych jak
        niesympatyczny.ca, ale wyjaśnię tym, którzy mogliby też nic nie jarzyć -
        przeczytałem to w internecie i uważam za ciekawostkę, bo prawie nikt tej Liany
        na oczy nie widział (w Polsce), a Kuweit nie kojarzy się z krajem, gdzie kupuje
        się Daewoo dla rządu albo Daihatsu Siriony dla van-sellerów, tylko - jak
        napisał chaladia - z 5-metrowymi 4-litrowymi smokami ze skórą, klimą i
        nawigacją satelitarną.

        forum to dobre miejsce aby czasem poszerzyć horyzonty, a nie tylko w kółko "czy
        warto kupić hondę", "yaris is de best", "gaz w fabii" itd.

        liana pod żadnym względem mi się za bardzo nie podoba i gdybym wygrał w totka
        nie kupiłbym go nawet jako III samochód.
        ale gdyby w Polsce kosztował 40-45,000 i miał sensowny silnik, wyposażenie i
        kolor, to może bym kupił bo nie stać mnie na vana za 60,000, a dla rodziny 2+2
        takie coś by wystarczyło.
        byłby niezawodny, miałby 3 lata gwarancji, nie powodował zazdrości u sąsiadów,
        zainteresowania u złodziei i łatwiej znajdowałbym go na parkingu przed
        Carrefourem ;-)
    • chaladia Jak tam nie byłeś... 27.02.04, 10:52
      ... to czemu się dziwisz? Szanujący się "Kuwaiti" (czyli Kuwejtczyk) nie wsiada
      do samochodu mającego mniej niż 4 litry pojemności skokowej silnika. Stać go na
      to. Jednakże w takim państwie jak Kuwejt, Katar czy któryś z emiratów UAE
      większość szeregowych "inspektorów" wykonujących rzeczywistą pracę w urzedach
      państwowych to jest ludność napływowa, Gastarbeiterzy. Do I Wojny w Zatoce w
      Kuwejcie byli to przeważnie Palestyńczycy, ale po tym, jak w czasie irackiej
      okupacji niecnie kolaborowali z Saddamem i wydawali swoich chlebodawców, to
      dziś chyba ich już tam nie ma. I bardzo dobrze, zasłużyli sobie.
      Są za to Pakisi, Jordańczycy, Egipcjanie. No i sporo Białych. Dla expatriate'a
      samochód ma dobrze jeździć i tyle, bo "swój" samochód to on ma w domu, w swoim
      kraju. Dlatego Suzuki doskonale się do takiego celu nadaje - jest dość trwały,
      popularny w tej części świata, więc jest też serwis, duża część tych samochodów
      ma napęd na 4 koła, co nie jest bez znaczenia dla kogoś zmuszonego jeździć po
      pustyni.

      Osobiście nie widzę w tym nic nadzwyczajnego.

      PS. Znajomy lekarz jeździł po Al Ain (Abu Dhabi) Kia Sportage - i korona mu z
      głowy nie spadła. A był osobistym anastezjologiem Szejka Abu Dhabi, co
      oznaczało całkiem ważną funkcję w Państwie - bo gdy Szejka boli ząb, to
      wprawdzie dziś już głowy nie lecą z szafotów, ale na ten przykład może się
      okazać, że ważny kontrakt na dostawę ropy nie zostanie podpisany...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka