ckdezerter
25.05.04, 08:45
...według "Polityki"
Dochód miesięczny do 600 zł netto. Tu, z oczywistych względów, opis stanu
posiadania musi być najkrótszy. Czym jeżdżą? Tramwajem, autobusem,
najczęściej na gapę. Ci, którzy mają skrupuły – chodzą piechotą.
Klasa niższa
Dochód do 900 zł netto miesięcznie na rodzinę. Mieszka w lokalach socjalnych,
popegeerowskich czworakach, mieszkaniach zakładowych, tzw. kołchozach ze
wspólną łazienką i ubikacją na korytarzu, w ruderach kwaterunkowych (26 proc.
gospodarstw domowych w Polsce nie ma bieżącej ciepłej wody) od dziesięcioleci
nieremontowanych.
Czym jeździ klasa niższa? To ci z ludowej rymowanki, od tramwaju i zupy. W
tej grupie trafi się czasem 15-letni podziurawiony maluch czy 25-letni VW,
kupiony z dziesiątej ręki, który – gdyby nie cofano mu kilkakrotnie licznika –
miałby przejechane z półtora miliona kilometrów.
Klasa średnia niższa
Dochód do 2500 zł netto. Ludzie w średnim wieku z tej klasy mieszkają w
mieszkaniach spółdzielczych, na ogół niewykupionych na własność z braku
gotówki.
Polak z niższej klasy średniej jeździ maluchem albo Seicento (od 23 tys. zł),
a w najlepszym razie Pandą, Renault Clio lub Fiatem Punto. Ubiera się w
marketach, na bazarach, a także w szmateksach. W sklepach Auchan, Carrefour
czy Geant Polka może kupić sobie „kostium wizytowy” za 60 zł, a
Polak „garnitur męski, dwuczęściowy, wizytowy” w promocji – za 80 zł.
Klasa średnia właściwa
Dochód do 7500 zł netto. To inteligencja, robotnicy wykwalifikowani, kupcy,
urzędnicy. Jeśli mają mieszkanie spółdzielcze, to najczęściej własnościowe.
Młodzi i ci w średnim wieku, gdy oboje mają pracę, zaczynają liczyć: wziąć
kredyt, zbudować dom, sprzedać mieszkanie. Przedstawiciel właściwej klasy
średniej jeździ też samochodem klasy średniej niższej (tak ją określają
dealerzy): Lanosem, Nissanem Almerą, Toyotą Corollą, Fordem Focusem lub
Renault Megane (ceny od 40 do 50 tys. zł).
Klasa średnia wyższa
Dochód do 15 tys. zł netto. To najlepiej mający się inteligenci,
menedżerowie, wyżsi urzędnicy i przedsiębiorcy – właściciele średnich i
mniejszych firm.To oni, pospołu z klasą średnią i wyższą, przyczynili się do
tego, że w III RP wybudowano po 1,2 mln mieszkań i domów.Przedstawiciel klasy
średniej wyższej jeździ – odpowiednio – samochodem klasy średniej wyższej. To
np. Skoda Octavia, VW Bora, Ford Mondeo, Toyota Avensis, Mitsubishi Carisma
czy Opel Signum. Ceny od 55 do 90 tys. zł. Jako że bardzo modne są auta
terenowe, w klasie tej trafia się i małe Suzuki (od 55 tys. zł).
Niepracującej żonie można kupić Toyotę Yaris (40 tys. zł) do poruszania się
po mieście. Pracująca będzie wolała mieć coś z przed chwilą wymienionej
listy. Często – nie tylko zresztą w przypadku tej klasy – jest to auto z
kratką, czyli kupione na firmę, z wycofanym 22-proc. VAT. Obliczyliśmy, że w
Polsce jest 3,3 mln takich samochodów.
Klasa wyższa
Dochód 30 tys. zł netto i więcej. To kadra menedżerska i właściciele
przedsiębiorstw mniej znani niż ci z pierwszych stron gazet.Klasę wyższą
(jeśli ktoś ze średniej nie szpanuje, czyli nie zadaje szyku) poznać można po
aucie – luksusowym, ale jeszcze nie tym najdroższym. Mercedes klasy C, BMW,
Lexus, Volvo, większe Hondy i samochody terenowe Jeep, Land Rover. Ceny do
400 tys. zł. Modne stają się motocykle.
Klasa najwyższa
Dochody i liczebność nieznane. To właściciele i szefowie największych
przedsiębiorstw, którzy nie noszą przy sobie pieniędzy. Jak mówią w GUS –
„klasa niebadalna”. Może to kilka tysięcy rodzin?
Najwyższa klasa jeździ najwyższą klasą aut. Nazywane są one wypasionymi lub
lochami. Mercedes klasy S (600 tys. zł – 1050 tys. zł). VW Fiton – 500 tys.
zł, Jaguar (400 tys. zł), Audi 8 – 350-400 tys. zł. Najmodniejszy jest
Mercedes S, najdroższy zaś, kupiony przez producenta napoi – Maybach za ponad
2 mln zł. Rolls-Royce się u nas nie przyjęły.
W Polskim Rejestrze Statków Powietrznych Głównego Inspektoratu Lotnictwa
zarejestrowane imiennie są 174 statki. Małe odrzutowce, tzw. biznesjet lub
vipowskie (od 27 mln dol.), rejestrowane są – na firmy – za granicą i tam
serwisowane. Ile takich maszyn mają Polacy, a ściślej polskie firmy – nie
wiadomo. Wiadomo, że biznesmen prowadzący rozliczne interesy w świecie bez
gotowego do lotu w każdej chwili samolotu nie dawałby sobie rady.