Dodaj do ulubionych

toczenie się bez gazu? o co chodzi?

14.12.11, 18:33
Otoz niektorzy kierowcy pytani o technike jazdy w korku twierdza ze tocza sie na jedynce albo dwojce bez uzycia zadnego z pedalow. Z tym, ze jak to jest mozliwe, ze wg nich auto samo jedzie? mam corollę rocznik 2009 diesel 90km i jak na jedynce albo dwojce poczekam az auto wyhamuje to w pewnym momencie obroty spadna ponizej 1000-1100 i zaczyna szarpac a ostatecznie silnik gasnie. wiec moglby ktos wyjasnic o co tutaj chodzi? niektorzy mowia ze caly korek praktycznie tocza sie na jedynce bez zadnego gazu i normalnei nic im nie szarpie i nie gasnie.

i jeszcze od razu zadam drugie pytanie - jak dlugo mniej wiecej powinno zajac prawidlowe ruszenie (do momentu calkowitego puszczenia sprzegla) ? Ja rownoczesnie popuszczam sprzeglo i dodaje odrobinke gazu, przytrzymuje sprzeglo w polowie na 2 sekundy po czym dodaje ejszcze wiecej gazu i puszczam sprzeglo calkoiwicie. lacznie zajmuje mi to ok. 3 sekundy.
Obserwuj wątek
    • wsk175 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 18:41
      masz niesprawne auto.
      Czy aby na pewno pracują wszystkie cylindry ?
      • wsk175 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 18:43
        albo pada sprzęgło,
        • luka5555 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 18:48
          czyli auto BEZ GAZU powinno sie jednak samo toczyć bez zadnego szarpania itd. , a jedyny moment kiedy silnik ma prawo zgasnac to przy nieumiejetnym ruszaniu lub hamowaniu?

          i takie toczenie na dwojce na obrotach rzedu 1000 nie jest szkodliwe?
          • silje78 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 18:56
            jak silnik równo pracuje, nie dusi się to nie jest szkodliwe. jak się dusi to... chyba dobrze mu nie jest, ale ja się nie znam. jak się dusi to redukuję lub staję.
    • silje78 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 18:55
      jak jest lekki spadek to "poroczysz" się na jedynce, ba nawet na dwójce. pod górkę ni cholery. co do obrotów to zależy od silnika. ja mam benzynę. podczas spokojnej jazdy utrzymuję 1500-1600obr. poniżej to zależy od biegu. na jedynce, dwójce spokojnie pojadę w okolicy 1000. jedynka jeszcze lekko pociągnie na ok 900obr, ale to już leniwie i zaczyna zrzędzić. nie przyhamowuję sprzęgłem. szanuj swoje auto i portfel.
      co do urban legend to jest ich mnóstwo, większość można włożyć między bajki.
      co do ruszania, raczej nie mierzę sobie czasu. w każdym aucie sprzęgło bierze inaczej. w jednym wyżej w drugim niżej. w moim w zasadzie mogę dodać gazu dopiero jak sprzęgło jest dośc wysoko. w męża trzeba niemal równocześnie. ale to się czuje. nikt ci nie powie po jakim czasie masz puścić sprzęgło. zależy od samochodu.
      jazdy na półsprzęgle unikam z powyższych powodów. sporadycznie mi się zdarza, jak jeden bieg za niski, drugi za wysoki.
      • luka5555 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 19:45
        to ja juz nie wiem. czyli co, jak auto nie toczy sie samo bez gazu przy 5-6kmh tylko gasnie to mam zwalone sprzeglo??
        • silje78 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 19:59
          na to nie odpowiem. jesli nie masz problemów z ruszaniem, wysprzęglasz bez problemów, sprzęgło łapie jak trzeba to chyba jest ok. akurat toczenie się nie ma (chyba) nic do rzeczy bo na sprzęgle się nie toczysz, a na biegu. dużo zależy od "oporów toczenia" twojego auta. ja jednym samochodem, na tej samej górce, polecę na czwórce bez przyhamowywania, drugi mi się bardziej rozpędza i muszę co jakiś czas przyhamowywać, lub w końcu zredukować (chodzi o jazdę bez tykania gazu). nie znam się na tym za bardzo, to tylko moje obserwacje.
          wiem tylko, że jazda na półsprzęgle nie służy mu za bardzo i jeśli twój samochód nie lubi snuć się przy 1000obr to lepiej (dla sprzęgła) podjechać, stanąć i ruszyć.
        • mo666na Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 12.02.14, 19:00
          Nie moj robil dokladnie tak samo i okazalo sie ze poszla cewka i swiece sa do wymiany
      • eventhorizon Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 15.12.11, 20:06
        Kiedyś sie z ciekawości trochę tym jeźdzeniem bez gazu bawiłem.
        Po płaskiej drodze moje auto toczy sie bez gazu na wszystkich biegach przy obrotach jałowych. 1-3 bez problemu, 4. i 5. bieg trochę szarpie i widać, że się męczy, ale jedzie.
        Pod górkę, którą mam na wjeździe na parking, wjadę bez gazu na 1. i wstecznym, na 2. z problemem ale wjadę, na pozostałych mi zgaśnie.
        Z górki to oczywiście wiadomo.
        Auto to Skoda Felicia na LPG.

        Jesli nie możesz sie toczyć bez gazu na "jedynce" i "dwójce" to ewidentnie masz coś zrypane z autem - swoją drogą musisz się strasznie męczyć z tym w korku.
    • conveyor Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 20:32
      Na pierwszym i drugim biegu samochod ma jechac po plaskim bez dodawania gazu w okolicach obrotow biegu jalowego czyli 800 - 900/min, jesli szarpie i gasnie to znaczy ze cos jest z nim nie tak. Zwlaszcza dyzel, ktory wedlug znawcow tematu masakruje swoja potezna moca momentu na niskich obrotach wszystko co jezdzi i nie jest dyzlem.
      • luka5555 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 20:53
        ok, a ogolnie toczenie sie z minimalnym agzem na dwojce w stylu 1200 rpm nie jest skozdliwe dla silnika? nie mowie o gwaltownym przyspieszaniu tylko utzrymywaniu stalej predkosci jadac np. za koparka.
        • conveyor Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 14.12.11, 21:01
          Jesli obroty trzymaja sie na stalym poziomie, silnik nie szarpie, nie drzy to moim zdaniem nic zlego sie nie stanie.
        • adrian_ktostam Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 18.12.11, 15:30
          luka5555 napisał:

          > ok, a ogolnie toczenie sie z minimalnym agzem na dwojce w stylu 1200 rpm nie je
          > st skozdliwe dla silnika? nie mowie o gwaltownym przyspieszaniu tylko utzrymywa
          > niu stalej predkosci jadac np. za koparka.

          Trzeba pamiętać, że taka jazda bardzo szkodzi, gdy silnik jest niedotarty. Później już tylko w minimalnym stopniu
    • derff Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 15.12.11, 13:41
      To jest tak że silnik stara się utrzymać 800czy 900 obr/min. i delikatne zwiększanie obciążenia
      podczas ruszania nie powinno go zadławić.
      Jednak są znaczne różnice w zachowaniu samochodow w tym względzie.
      Mój poprzedni samochód pozwalał na jazdę bez gazu nawet na 4 biegu a obecny mimo że ma większy nieco silnik ledwo jedzie na 2. A sprzegło nie ma tu nic do rzeczy wystarczy by "równo brało".
    • hrabia-monter-christo Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 16.12.11, 00:23
      Yaris 1.0 - po rownym, bez gazu na biegach 1-2-3-4 jedzie bez szarpania (5 nie probowalem)
      na 1 biegu jedzie plynnie bez szarpania pod gore (na slimaku) ok. 6km/h
      obr. biegu jalowego w Yarisie to 525 obr./min
      • piotr33k2 Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 18.12.11, 13:23
        siilnik ma słabą kompresje czyli jest już zajechany i wyekspolatowany albo cos jest z odpowiednią regulacja obrotów ale za to odpowiada wiele elementów nawet od przepływomierza .
        • hrabia-monter-christo Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 19.12.11, 01:21
          piotr33k2 napisał:

          > siilnik ma słabą kompresje czyli jest już zajechany i wyekspolatowany albo cos
          > jest z odpowiednią regulacja obrotów ale za to odpowiada wiele elementów nawet
          > od przepływomierza .

          nic z tych rzeczy nie wchodzi w rachube
          tak "chodzil" Yaris 1.0 z 1999r w ...1999 roku (mialem go 7 miesiecy)
          tak samo nastepny, tak nowy jak i po 40 tys.
    • mariner4 Diesel bez problemowo jedzie na jedynce 19.12.11, 07:51
      bez gazu. Nawet mój Nissan Sunny, który miałem w 2 połowie lat 80, z silnikiem 54 KM bez problemowo to robił na płaskiej drodze. Tym bardziej Twoja Toyota z 90 konnym motorem
      M.
      • piotr33k2 Re: Diesel bez problemowo jedzie na jedynce 19.12.11, 23:06
        oczywiscie ,każdy samochód przynajmniej na równej drodze na jedynce czy nawet na dwójce (jak moja honda obecnie) powinien bez problemu jechac bez żadnego dodawania gazu ,inaczej jest coś nie tak a powodów może być kilka o czym juz mówiłem( na ten temat nie bede sie kłócił ) i koniec kropka .mialem i diesla i teraz benzyne i zawsze tak było .jak to jest minimalne dodawanie gazu to pal licho ale jak od razu gaśnie i staje to udaj sie do warsztatu ,przejedzie sie dobry mechanik to od razu ci mniej wiecej powie w czym rzecz ,czy już wyjechany silnik czy jakas regulacja, czy jakies czujniki, przepływomierze powietrza itp pierdoły .
        • szela81 Re: Diesel bez problemowo jedzie na jedynce 20.12.11, 11:00
          akurat corolla 90 koni to 1,4 d4d z turbiną
          ten silnik jest za słaby żeby jechać z klimą włączoną a co dopiero toczyć się bez gazu ;)
          u mnie w aurisie służbowym toczył się na dwójce jak miałem wszystko powłączane łącznie z grzaniem szyby bo wtedy obroty sobie podnosił i dawał radę...
          wszystkie wcześniejsze wypowiedzi są zgodne z prawdą ale akurat ten złomik ma za mały silnik i w korkach jest mordęga :/
    • rraaddeekk Re: toczenie się bez gazu? o co chodzi? 12.02.14, 23:22
      Nigdy nie mierzyłem ile zajmuje mi ruszanie, bo robię to odruchowo, ale na pewno nie aż 3 sekundy.
      Myślę, że max po 1 sekundzie puszczam sprzęgło.
      • galtomone To jest watek z przed TRZECH! lat 13.02.14, 09:45

        • klemens1 Re: To jest watek z przed TRZECH! lat 13.02.14, 11:07
          Widać, że do czasu trwania wątku podchodzisz jak do wieku samochodu.
          • galtomone Ooo :-) 13.02.14, 11:24
            To uswiadom mnie... jak podchodze do wieku ayuta.. bo jakos nie widze zwiazku...

            A odpowiadanie komus, kto oublikowal cos 3 lata wczesniej jest chyba troche bez sensu....
            • klemens1 Re: Ooo :-) 13.02.14, 15:15
              galtomone napisał:

              > To uswiadom mnie... jak podchodze do wieku ayuta.. bo jakos nie widze zwiazku...

              Patrzysz tylko na rocznik.
              Policz sobie, kiedy faktycznie miną 3 lata od daty założenia wątku.
              • galtomone Re: Ooo :-) 13.02.14, 18:03
                klemens1 napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > To uswiadom mnie... jak podchodze do wieku ayuta.. bo jakos nie widze zwi
                > azku...
                >
                > Patrzysz tylko na rocznik.
                > Policz sobie, kiedy faktycznie miną 3 lata od daty założenia wątku.

                Na rocznik auta czy watku... bo wydaje mi sie, ze to nie to samo....
              • galtomone Och!!!!! Faktycznie!!! 13.02.14, 18:07
                Na takim bledzie mnie zapales... ze się o 10 miesięcy pomyliłem patrząc tylko na rok...
                No faktycznie...straszne!!!!

                Jak to dobrze, ze Ty jesteś taki wspaniale zajebisty cudowny!!!!
                Normalnie tak mi wykazales blad, ze spac nie będę mogl... OCH!

                Weź, lecz się stary, blo dyskutuj w archiwalnych watkach z przed paru lat... będziesz zawsze tak blyszczal!!! Bimote ze sobą weź, będzie Wam razem swietnie i Misiczka na dokladke.
                • klemens1 Re: Och!!!!! Faktycznie!!! 14.02.14, 10:40
                  galtomone napisał:

                  > Na takim bledzie mnie zapales... ze się o 10 miesięcy pomyliłem patrząc tylko
                  > na rok...
                  > No faktycznie...straszne!!!!
                  >
                  > Jak to dobrze, ze Ty jesteś taki wspaniale zajebisty cudowny!!!!
                  > Normalnie tak mi wykazales blad, ze spac nie będę mogl... OCH!
                  >
                  > Weź, lecz się stary, blo dyskutuj w archiwalnych watkach z przed paru lat... bę
                  > dziesz zawsze tak blyszczal!!! Bimote ze sobą weź, będzie Wam razem swietnie i
                  > Misiczka na dokladke.

                  Napisałem ci tylko, że do wieku wątku podszedłeś jak do wieku samochodu - podałem ciekawostkę. Tylko tyle.
                  Jeżeli robisz z tego aferę i się obruszasz uważając to za atak, to jest to twój problem i nie musisz tego pokazywać i uzewnętrzniać na forum.
                  • misiaczek1281 Re: Och!!!!! Faktycznie!!! 14.02.14, 11:17
                    Ja się toczę z górki na luzie...nawet dwa kilometry bez gazu - a na odcinku 25 km aż 5 km bez gazu;-) to się nazywa oszczędność paliwa:)... bo we życiu trzeba czasem wrzucić na luz ;-)
                  • galtomone Re: Och!!!!! Faktycznie!!! 14.02.14, 14:33
                    klemens1 napisał:

                    > Napisałem ci tylko, że do wieku wątku podszedłeś jak do wieku samochodu - podał
                    > em ciekawostkę.

                    Whatever - dojebales mi strasznie - mam nadzieje, ze sie cieszysz!
                    Tylko tyle.

                    Acha - bo chyba do Ciebie nie dotarlo - to wszystko (poprzedni post tez) to ironia...

                    > Jeżeli robisz z tego aferę i się obruszasz uważając to za atak,

                    Juz raz sie obuzylem ale nie z powodu takiej bzdury (mnie to by sie nawet nie chcialo maiala pisac, ze ktos napisal 4 lata, czy 3 zamiast 2 I 10 miesiecy!) - juz raz mnie powaznie obraziles I do dzis nie przprosiles, wiec wybacz, ze tez bede traktowal Cie z buta. Ciesz sie, ze wogole z toba rozmawiam, bo nie wiem czy powinieniem... w knocu w kazdej chwili znow mozesz pokazac jak pieknie inwektywy znasz gdy agrumentow brak.

                    > to jest to twój
                    > problem i nie musisz tego pokazywać i uzewnętrzniać na forum.

                    Skoro ty mozesz wprost obrazac forumowiczow to wybacz... ale bede pisal co I jak cical a tobie nic do tego.

                    O tyle mi przykro, ze mozna miec inne poglady I sie rozni (to naturalne) ale mialem ci za inteligentnego I kluturalnego faceta. A tu jednak sloma z butow wylazla. A jak nie wiesz o czym mowie to przeszukaj swoje posty z przed kilku dni/tygodnia albo zastanawiaj sie co piszesz do innych.
                    • klemens1 Re: Och!!!!! Faktycznie!!! 16.02.14, 11:56
                      galtomone napisał:

                      > klemens1 napisał:
                      >
                      > > Napisałem ci tylko, że do wieku wątku podszedłeś jak do wieku samochodu - podał
                      > > em ciekawostkę.
                      >
                      > Whatever - dojebales mi strasznie - mam nadzieje, ze sie cieszysz!
                      > Tylko tyle.

                      Jeżeli tak to odczułeś, to twój problem. Jeżeli odczułeś, ze w ogóle chciałem ci "dojebać" - to też twój problem.

                      > Ciesz sie, ze wogole z toba rozmawiam, bo nie wiem c
                      > zy powinieniem...

                      Szczerze powiedziawszy - nie wysilaj się. Za mało rozumiesz co piszę, więc tłumaczenie ci kilka razy tego samego jest męczące. Wolę rozmawiać z bardziej kumatymi. Teraz naprawdę możesz się obrazić, bo wcześniej powodu nie miałeś.

                      > O tyle mi przykro, ze mozna miec inne poglady I sie rozni (to naturalne)

                      Inne poglądy to żaden problem, ale pisanie nie na temat i nierozumienie tego co się czyta - to już jest problem. I ty masz problem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka