Dodaj do ulubionych

Raport z dróg Krety

16.07.04, 20:42
Witam,

Dla odprężenia zapraszam wszystkich do przeczytania mojego raportu z dróg
Krety, po których samochodem i motocyklem przejechałem w ciągu ostatnich 2
tygodni około 1500 km. Moje obserwacje dotyczą terenu wyspy na zachód od
Iraklionu, mniej dotkniętego przez „przemysł turystyczny” niż wschodnie
wybrzeże.

Stan dróg.
Główne – dobry, drugorzędne - umiarkowany. "Nowa Droga" opisywana w greckim
atlasie samochodowym jako autostrada to w rzeczywistości wykonana z betonu
droga jednopasmowa, jednojezdniowa z bardzo szerokim pasem w każdą stronę i
szerokim poboczem (jest kilka odcinków typowo autostradowych w okolicach
głównych miast) o długości ok. 250 km ciągnąca się wzdłuż północnego wybrzeża
Krety ze wschodu na zachód. Napisałbym, że to taka uboga "katowicka", ale
przez tą drogę przewala się cały transport na Krecie (brak linii kolejowych)
w 30 stopniowych upałach przez 6 miesięcy w roku i nie ma żadnych kolein.
Drogi drugorzędne takie jak w Polsce. Szczególnie w górach cierpią na brak
szykan i osłon zapobiegających przed upadkiem w kilkudziesięciometrową
przepaść (skraj drogi jest często wyłożony kamieniami, które nie zatrzymają
nawet skutera). Chociaż może się czepiam, bo miejscowi wiedzą jak jeździć, a
turyści powinni uważać.

Poziom oznakowania dróg.
Fatalny. Drogowskazy są umieszczane często w poszczególnych odnogach drogi,
bokiem do kierunku jazdy, czasami wręcz tylko z jednej strony (dla
nadjeżdżających z przeciwka nie ma żadnej informacji). Poza ichniejszą
autostradą - "Nową Drogą" i głównymi szlakami turystycznymi napisy w
alfabecie greckim. Dobrze, jeżeli napisy są w drukowanej grece, bo
liternictwo pisane to porażka. Zawsze przydaje się znajomość cyrylicy i
matematyki - delta, omega, sigma to litery alfabetu.

Poziom map i atlasów samochodowych
Dobry. W związku z lekką paranoją na punkcie Turków, oczekiwaniem na
ewentualną inwazję Krety i wojną w byłej Jugosławii, stare mapy samochodowe
nie były zbyt dokładne. Generalnie im później wydane tym lepsze. Problemy
może sprawiać sposób transkrypcji nazw miejscowości z alfabetu greckiego,
zdarzało mi się, że pytani o drogę tubylcy nie rozumieli nazw, które
podawałem.

Kultura kierowców.
Dobra. Grecy wcielają na drodze w czyn swoje powiedzonko „siga siga”, czyli
spokojnie/ bez paniki/ powoli.
1. Kierujący rowerem/ skuterem/ motorem nie jest wyprzedzany przez samochody
na drogach bez pobocza z ruchem z przeciwka. Nadjeżdżający z tyłu samochód
(nawet osobowy !!) zwolni do prędkości wolniejszego uczestnika ruchu i
wyprzedzi go dopiero przy pustej drodze z przeciwka.
2. Zagraniczny turysta tarasujący ruch podczas pytania się tubylców o
zagubioną właśnie drogę nie powoduje wściekłej kakofonii klaksonów, może
liczyć na pomocne wskazówki, niestety na bocznych drogach najczęściej po
grecku.
3. Kierujący widząc jadącego z przeciwka znajomego zatrzyma się na środku
drogi i porozmawia chwilę (obserwacja raczej z dróg drugorzędnych, nie
dotyczy kierowców autokarów i ciężarówek którzy odstawiają takie numery nawet
w dużych miastach).
4. Grecy nadużywają klaksonów, jeżeli dwaj znajomi z powyższego przykładu
chcą się tylko pozdrowić to trąbią na siebie, to samo odbywa się w stosunku
do niezmotoryzowanych znajomych. Takie zachowanie prowadzi do przytępienia
uwagi kierujących na klakson lub zrozumienia go jako pozdrowienie.
Jeżeli kierowca na drodze zachowuje się inaczej niż w podanych wyżej
przykładach (oprócz denerwującego pkt. 3 i 4) to zasługuje w pełni na
miano „malaka”. W potocznej grece to słowo oznacza „cieniasa”, spotkałem się
również z tłumaczeniem „onanista”. Jednocześnie zwrócenie się per „malaka” do
kogoś bardzo dobrze znanego służy wyrażeniu sympatii (jak polskie „stary/
chłopie”. Generalnie to słowo warto znać, ale nigdy lub bardzo ostrożnie
używać.

Policja.
Gdzieś jest i pewnie sobie działa. A tak poważnie to w ciągu 2 tygodni raz
widziałem kontrolę prędkości na "Nowej Drodze", ale jechałem na motocyklu z
narzeczoną i moja prędkość (jakieś 50 km/h) była poza percepcją greckich
organów ścigania. Acha, jako radiowozów używają Citroenów Xsara.

Samochody.
Takie same jak w Polsce, niektóre jednak zapylone i zakurzone aż strach.
Podobno 99% wszystkich samochodów na Krecie jest poobijanych i porysowanych,
a 1% samochodów tylko porysowanych. Nie świadczy to jednak o dużej ilości
wypadków czy stłuczek, ale generalnie o pozbawionym bałwochwalstwa podejściu
do dobra, jakim jest samochód i nie traktowaniu go np. podczas parkowania
jako drogocennego artefaktu. Bardzo popularnym typem samochodu jest pick-up,
z nowych najczęściej Toyota i Nissan. Co ciekawe nowe produkty Daewoo nadal
występują na rynku greckim pod swoją nazwą.

Kradzieże, włamania do samochodów.
Przebywając na Krecie miałem czasem wrażenie, że jestem na kontynencie, ale
swoboda poruszania się jest ograniczona oczywiście do terenu wyspy, z której
normalny zmotoryzowany może się wydostać tylko promem samochodowym. W/w
warunki wpływają na niski poziom kradzieży, ograniczonych ewentualnie
do „pożyczenia” samochodu żeby sobie pojeździć.
I znowu przedmiotowe podejście do pojazdu powodowało, że często spotykałem
zaparkowane skutery/ ciężkie motocykle z kluczykami w stacyjkach, otwarte
samochody, kluczyki do samochodów pozostawione przez właścicieli małych
sklepów pod ich krótką nieobecność. „Lekkomyślność” greckich kierowców
objawiała się także pozostawianiem w samochodach kompletnych zestawów audio,
nie widziałem żeby ktoś bawił się w wyjmowanie panela/ całego radia.

Ciekawostki.
1. Kierowca parkujący samochód włącza światła awaryjne i dopiero wykonuje
wszystkie manewry.
2. Miganie długimi światłami oznacza, że kierowca ma zamiar przejechać, a nie
tak jak w Polsce, że nas przepuszcza.
3. Kierowcy jadący pod górę domagają się pierwszeństwa, to samo dzieje się na
zwężeniach.
4. Tubylcy wychodzą z założenia, że znaki zakazu/ nakazu/ linie ciągłe to nie
mur z cegieł i powinny być przestrzegane raczej przez przyjezdnych.


Pozdrawiam
Adam Musioł
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka