Dodaj do ulubionych

Cytat o Hondzie

22.03.02, 23:01
Platoński dylemat

Wrzuciłem kierunkowskaz i zjechałem na pobocze. Z prawej strony auta dobiegało
dokuczliwe skrzypienie. Namolne - jak bzyczenie muchy, denerwujące, jak
ziarenko w oku. Niby nic, a jednak.
Dłoń szybko powędrowała do schowka - pustka. Do bocznych kieszeni - zero.
Przekręciłem kluczyk, ruszyłem dalej - skrzyp, skrzyp, skrzyp... Czy tak
właśnie rodzi się obsesja?

Może skrzypi, gdy skręcam w lewo? Albo, gdy koło wypełnia dziurę w jezdni?
Jest tyle samo argumentów za, co i przeciw. Już wiem! To blokada drzwi! Na
pewno!

Wcisnąłem czopek. Przez dłuższą chwilę wnętrze pojazdu wypełniła cisza.
Potem, o dziwo, usłyszałem drżenie... lewej szyby!!! Czyżby skrzypienie
wędrowało po kabinie?

W końcu uznałem, że problem w istocie rzeczy jest platoński, więc
filozoficzny. Pragniemy doskonałości, poszukujemy jej w rzeczach, w dodatku
produkowanych seryjnie. Jak dzieci. Tymczasem marka nie znaczy dziś już nic. To
tylko znak reklamowy, zapewniający ciągłą sprzedaż. Ford, honda, fiat... Hasła,
foldery.

Psycholodzy takie przemyślenia, których celem jest redukcja stresów,
nazywają racjonalizacją.

***

To było 10 tysięcy kilometrów temu. Wybór wydawał się prosty: volkswagen -
za drogi, focus - za głośny, toyota za ciasna i ze starą budą - na horyzoncie
zamajaczyła honda. - To całkowicie nowe auto - mówili sprzedawcy. I
rzeczywiście. Samochód zachwycał przestronnością. W dodatku był wyższy od
poprzednich modeli o 8 centymetrów, dzięki czemu można nim teraz wjechać bez
ryzyka na krawężnik.

Miałem już hondę, do wszystkich dawnych zalet dopisałem więc kolejne i
spodziewałem się rewelacji. Dziś, gdy minęły pierwsze zachwyty, pora na kilka
słów krytycznych.

Bryła jest ładna, ale... skrócona maska nie wygląda już tak sportowo jak w
poprzednich wersjach. A jeśli zerknąć na tył... widzimy wielką, wypiętą, tłustą
pupę nosorożca olbrzyma. Trzeba by chyba domontować spojler - podróbka kosztuje
1000 złotych, oryginalny - 1400.

Kiedy złożymy fotele, zwłaszcza tylne, z niedowierzaniem zerkniemy na
tapicerkę. Od spodu wystają żółte gąbki! Zupełnie tak, jakby mężczyźnie w
garniturze spod nogawek wystawały troczki kalesonów. Całość wykończenia
prezentuje się więc licho i tandetnie. Jakże inaczej niż w poprzednich modelach!

Żeby poprawić sobie humor, włączmy radio. Pomijam, że do dziś korzystam
tylko z podstawowych funkcji, może jestem za głupi, ale ten dźwięk...
dobiegający jak ze studni! Ano właśnie. Głośniki umieszczono w drzwiach, choć
mogłyby się zmieścić również i przy tylnej, albo przedniej szybie,
gdziekolwiek, byle muzyka była słyszalna we wszystkich pasmach. Czyli po
prostu - normalnie!

Siadamy za kierownicą. Jest miło, przytulnie i bardzo wygodnie, choć
wysokość fotela reguluje pokrętło. Nie wszyscy to lubią, ja lubię.

A jednak konia z rzędem temu, kto bez wysiłku sięgnie z fotela kierowcy do
prawego lusterka. Odległość jest tak wielka, że elektroniczne sterowanie wydaje
się konieczne. Można je zainstalować za - bagatela - 2 tysiące. Bolesne?

Ale w końcu z tym wszystkim należy się pogodzić. Powiedzmy szczerze - nie
oceniamy przecież "rolsa". Szkoda tylko, że w angielskiej fabryce zdarzają się
niedoróbki i w rezultacie trzeba później jeździć do serwisu.

***

Pierwsze olśnienie przyszło po przejechaniu 10 kilometrów. Wlot powietrza
był po prostu nieczynny. Listki złożyły się wewnątrz. Mechanicy faksowali do
centrali w Warszawie, która nadesłała szybko rysunek techniczny. Kręcili
głowami - coś zdumiewającego! No, ale to drobiazg, jedźmy dalej.

100 kilometrów - spryskiwacz bije za nisko. Poradzimy sobie wypróbowaną
metodą, jak w polonezie, przy użyciu szpilki. Pomoże sąsiad - omnibus.
Zdziwiony? - Tak to bywa.

1000 kilometrów. Wyczuwam drżenie lewej szyby. Jazda po kostce brukowej
staje się wyjątkowo przykra. Słychać dzwonienie. Mechanik w serwisie znajduje
przyczynę - to blokada drzwi, sprzężona z autoalarmem, czegoś zapomniano po
prostu dokręcić. No, ale drobiazg, jedźmy dalej.

5000. Przesuwam osłonę przeciwsłoneczną. Nagle wypada z prowadnicy i
wszelkie próby jej ponownego osadzenia spełzają na niczym. Mały, złośliwy
groszek nie chce wskoczyć na swoje dawne miejsce. Spogląda na mnie szyderczo,
wyśmiewa się z daremnych usiłowań - zyg, zyg, marcheweczka - znowu pojedziesz
do serwisu!

9000. Zaczyna skrzypieć sprzęgło. Ale dopiero po godzinie jazdy. Najpierw
delikatnie, potem ostro, w końcu przypomina dźwięk, jaki wydaje stara wersalka.
Każdorazowa wizyta w serwisie wymaga więc wcześniejszego rozgrzewania auta.
Trzeba rano wstać, pojeździć - nic za darmo. Kolejno: smarujemy sprężynę?,
wymieniamy sworzeń, wreszcie pompę. Uff... teraz wreszcie...

10 000 - środkowy zagłówek nie daje się wyjąć. Po długotrwałej i zaciętej
walce wyrywam z fotela długą, metalową rurę. I natychmiast wkładam do środka. W
serwisie coś poradzą - naoliwią? No, ale drobiazg, jedźmy dalej.

- Mam dziwne spostrzeżenie. Wkrótce po zakupie samochodu wyjechałem do
Austrii, gdzie silnik pracował dynamicznie. Teraz... jakby osłabł? Trzeba
zrobić testy na autostradzie. Testy nie wypadają jednak pomyślnie. W serwisie
radzą jeździć na wysokich obrotach - 4-5 tysięcy. Dlaczego wcześniej było
lepiej? Tajemnica wyjaśnia się na stacji Shella, po zatankowaniu V-power 95 -
znów jest cicho, dynamicznie, tylko, niestety... cena.

***

Układam w głowie ten krzywdzący tekst - bo świadomie pomijam wszystkie
zalety auta, wielokrotnie już opisane przez moich kolegów - ale nie mogę
skończyć, bo denerwuje mnie skrzypienie, dobiegające z prawej strony samochodu.
Trudno. Nie pojadę już więcej do serwisu, zgłośnię radio, będę śpiewał albo
trenował silną wolę. Ostatecznie lepsze to od piszczących hamulców w poprzednim
modelu. Cóż, nie można, po prostu, mieć wszystkiego.

J.C.

Dziennik Polski www.dzisiaj.dziennik.krakow.pl Platoński dylemat
Bez komentarza
Bobek
Obserwuj wątek
    • Gość: marlesz Re: Cytat o Hondzie IP: 192.168.4.* 22.03.02, 23:53
      Cytat znany i jak sam autor zauważył na wstępie - opinia bardzo subiektywna.
      Ale może się inni wypowiedzą, co jeżdżą Hondami.
      • Gość: Tom Re: Cytat o Hondzie IP: *.schunter.etc.tu-bs.de 25.03.02, 01:36
        Wiara w to ze wytwor ludzkiej cywilizacji technicznej moze byc IDEALY to utopia.
        Warto wiec pamietac ze japonczycy to tez ludzie i opinie ze ich auta to jakies
        cuda techniki sa mocno przesadzone. Oczywiscie posiadaja pewne cechy
        charakterystyczne tylko dla siebie, ale to zupelnie normalne ,włoskie
        niemieckie, francuskie, tez posiadaja cechy ktore sa typowe dle nich.
        Radze nie poddawac sie przesada, i raczej do zakupu samochodu podchodzic z
        szerszymi choryzontami swiadomosci.
        Moze troche filozoficznie ale szczerze pisal Tom
        pzd
    • Gość: Niknejm Re: Cytat o Hondzie IP: *.pg.com 25.03.02, 11:38
      Cóż... Ja powiem tyle: w mojej Hondzie denerwuje mnie trochę 'świerszcz', który
      pojawia się od czasu do czasu w lewych drzwiach (ale już coraz mniej go zauważam,
      albo pojawia się coraz rzadziej, albo się przyzwyczaiłem).
      Co do awarii - wysiadł niedawno czujnik zamknięcia drzwi... Trzeba go było
      oczyścić i potraktować WD40. Poza tym - zero uwag.
      Hm, jak na czteroletni samochód to chyba nie najgorzej?
      W ojca Concerto - rok produkcji 94 - była tylko jedna usterka. Amortyzator
      wadliwy od nowości - wymiana na gwarancji.
      Tyle.
      Oczywiście wszystko może się zepsuć. Tyle, że w niektórych samochodach szansa na
      to jest mniejsza, w innych większa.

      Pozdrawiam,
      Niknejm
      • Gość: Borys Re: Cytat o Hondzie IP: *.archeton.com.pl 25.03.02, 18:02
        Honde Civic 5d kupilem w październiku 2001. Jezdze codziennie, jak na razie
        zadnych problemow. Ale mam kilka powaznych uwag dotyczących jakości wykonania i
        ergonomii.
        1. Tapicerka na siedzeniach marszczy sie - jest wyjatkowo cienka.
        2. To samo na drzwiach przy klamce (Anglicy...)
        3. Regulacja lusterek do bani (wysiadam i ustawiam recznie!!!)
        4. Brak blokady stacyjki przed ponownym przekreceniem
        5. ZA KROTKIE SIEDZISKA FOTELI
        Generalnie pozycja za kierownica jest fatalna! Mam 175cm wzrostu, fotel
        odsuniety na maksa a i tak nogi nie spoczywaja wygodnie na podlodze co jest
        wina wysokiego zamocowania foteli (w peugeocie 307 fotelem mozna zjechac do
        podlogi). Brak podparcia dla ud. Dodatkowo brak wzdluznej regulacji kierownicy
        powoduje, ze ledwo do niej siegam. W takiej pozycji regulacja nawiewu wymaga
        wykonania glebokiego sklonu i wyciagniecia reki. Dobrze ze lewarek jest blisko -
        pracuje wysmienicie.
        Jezeli chodzi o firmowe radio i akustyke to moim zdaniem jest bardzo OK.
        Basy ponadprzecietne, soprany wyrazne - ale zrodlo dzwieku musi byc dobrej
        jakosci gdzyz regulacja jest stosunkowo niewielka. Jak na dwa glosniki w
        drzwiach to efekt jest wysmienity.
        Widocznosc do przodu ze wzgledu na szerokie slupki boczne jest mocno
        ograniczona (na zakretach trzeba sie wychylac).
        Z silnika jestem zadowolony, choc przydalby sie szosty bieg - na piatce, juz
        przy 120 jest stanowczo za glosno.
        Na dzisiaj tyle...
        Pozdrawiam wszystkich.
        Borys

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka