Dodaj do ulubionych

Twoj najgorszy samochod

    • Gość: emko Re: Twoj najgorszy samochod IP: 213.77.40.* 03.08.04, 14:13
      Opel Corsa z 1997 roku.Rdza zżera wszystko,pali jak kombajn choć to silnik 1.2
      44KM nawet poduszki kierowcy nie ma ,tylko blokada skrzyni i kierownicy.
    • Gość: piotr Re: Twoj najgorszy samochod IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.04, 00:11
      dacia 1300 czyli renault 12 vel zemsta causescu , gdy kupiłem zacisk do hamulca
      przedniego to płyn sikał przez dziurawy tłok, gosciu w sklepie co mi tą część
      sprzedał wcale sie nie zdziwił , pokazał mi za to około 30 korektorów hamowania
      wszystkie nowe i wszystkie ciekły (poczatek lat 90 )
      oddałem go za srajtaśmę (prowadziłem wtedy papierniczy) ale gościu nie
      pojeździł długo - urwał się korbowód i dlatego żyje
      totalna pomyłka a francuzi tam ciągle inwestują, taczki powinni tam robić
    • ojciec-dyrektor Re: Twoj najgorszy samochod 04.08.04, 01:22
      Niestety obecny, na szczęscie służbowy: Renault Laguna 1.9 dCi 120KM Priviledge
      Luxe. Od zajebania niepotrzebnych dodatków (lusterka składane elektrycznie od
      wewnątrz, czujnik cofania, czujniki deszczu, komunikaty głosowe z kompa
      pokładowego, itp...) ale co chwila serwis. Cała ta megelektornika siada co
      chwikę i efekt jest taki, ze wsiadam i najpierw słucham dziuni, która mówi:
      FUEL INJECTION FAULT... DAYLIGHTS FAULT... itd. Komunikaty w 95% to bzdury,
      wynikają z uszkodzenia lub 'zgłupienia' czujnika, a nie z realnej awarii. No i
      poza tym zawieszenie jak PKS, silnik pod względem dynamiki jak kosiarka,
      dramat. Dla wyjaśnienia: poprzednio 170 tys km nieodżałowanym Passatem 1.8T :(
      ale jest teraz u dobrego kierowcy...
    • Gość: nocny gosc Re: Twoj najgorszy samochod IP: *.245.239.123.Dial1.Stamford1.Level3.net 04.08.04, 04:15
      Mercedes C230/rocznik 2000/Benzyna - kupiony nowy.
      Gwarancja byla doskonala, tylko zbyt czeste wizyty
      w serwisie staly sie dosyc uciazliwe.
      Male usterki - duze rozczarowanie.
      Zmienilem na 2003 Camry i jestem nia zachwycony.
    • Gość: gonzo Re: Twoj najgorszy samochod Meganka IP: *.crowley.pl 04.08.04, 18:08
      Brat ma Megankę. Zaraz po kupnie miał z 5 wizyt w serwisie bo je**ł się
      immobiliser i autoalarm. Samochód przestawał jechać i za nic nie można go było
      odpalić. Po przejechaniu ok 5000 w dłuższej trasie (na wakacjach) wydmuchało mu
      zawór - nawet zachował na pamiątkę.
      Ja jeździłem Fiatem TIPO samochód generalnie ok. do przebiegu ok 95000
      wymieniłem:
      przednie wachacze - teraz sa znowu do wymiany;
      tylne amortyzatory;
      pasek rozrządu;
      pasek klinowy;
      naprawa alternatora, rozrusznika (2 razy);
      i inne rzeczy.
      Najbardzie sie zdziwiłem jak mi sie kostki w przednich reflektorach stopiły.
      Idioci całą elektryke zrobili na stalowych stykach, to już w dużym fiacie były
      miedziane.
    • Gość: picasso Re: Twoj najgorszy samochod IP: *.kam.pl 07.08.04, 01:55
      Co prawda nie jest to najgorszy z tych co posiadalem, ale chcialbym cos niecos
      napisac o Citroenie Xsara Picasso, bo co tu porownywac to starych Golfow, czy
      Polonezow przed laty, gdzie wszystko sie psulo.
      Otoz Picasso kupilem jako nowke z salonu, byla to jedna z pierwszych wersji,
      niestety samochod ten moze ostro rozczarowac oczekiwania, gdyz:
      - nieprzewidziano dopowiednio duzo miejsca dla osob wysokich na nogi w miejscu
      dla kierowcy, nawet z max cofnietym siedzeniem uderza sie kolanem w dolny
      element kokpitu (w najnowszych wersjach to poprawiono - sprawdzalem)
      - bez wyraznego powodu powstala rysa na przedniej szybie (auto bezwypadkowe)
      - kiedys przy supermarkecie ktos mocniej oparl sie o drzwi - wgniecenie (a
      wiadomo po reperacji wgniecenia lakierowanie i przy odsprzedarzy "specjalista"
      komisowy z jakims miernikiem lakieru stwierdza z cala pewnoscia, ze auto bite
      bylo, recze opadaja...) tak wiec jakosc blachy slaba
      - kiedys w dluga trase jechaly nas 5 niczego sobie osob, plus pelen bagaznik,
      auto siadlo, wiadomo. Ale po tej trasie pozostaly nierownomierne szpary miedzy
      karoseria i drzwiami (teraz to auto wygladalo jak naprawiane po jakims totalnym
      wypadku) szpara pomiedzy tylnymi drzwiami a karoseria byla chyba z 1 cm!
      - rozrusznik zawsze zapalal silnik naprawde jakos tak ciezko - serwisant
      stwierdzil, ze to normalne.
      - olejożłop - lepiej miec olej zawsze przy sobie - pracownicy serwisu
      potwierdzili, ze to "normalne" w Picasso. Moim zdaniem to straszna wada,
      praktycznie co miesiac dolewalem 1 litr oleju.
      - Auto bardzo podatne na uszkodzenia po zlym paliwie! 2 razy poszedl mi (chyba
      sie to tak nazywa) kolektor. A wlasciwie to wybuchl. Mechanicy sami zdziwili
      sie, ze ten element w Picasso jest...plastikowy!!! Przy czym podobno wplyw
      na uszkodzenie mialo slabe paliwo. (tylko, ze ja tankowalem na niby
      renomowanych stacjach Shell, BP, Statoil...)
      - Kiedys zdarzylo mi sie, ze auto moglo jechac max 50 - 60 km. Przy wiekszej
      predkosci auto "krztusilo" sie. Przy czym podobno znow zawinilo "chrzczone"
      paliwo, co nie zmienia faktu podatnosci na slabsze paliwo (az strach na gaz
      przerabiac)
      - silnik 1,8i malo zrywny, raczej ociazaly, jezeli wczesniej jezdzilo sie
      zrywnymi autami. Co ciekawe jak kupowalem byl to najwiekszy mozliwy silnik. No
      i nie wynagradza tego mankamentu chociazby malym zuzyciem, zuzywal srednio -
      miasto i trasa (trasa czesto) 9-10 litrow.
      - niewygodne tylne siedzenia, masz do wyboru: albo zaglowki jezeli sa schowane,
      to uwieraja w plecy pasazerow, albo jezeli wysuniete - powoduja, ze nic w
      tylnym lusterku nie widzisz (chyba w nowym modelu poprawili to)

      Zeby nie byc posadzonym o zla wole przyznam, ze to autko ma takze swoje zalety
      jak np. najlepsza klima jaka znam - klimatronik (w upalne lato w kilka sekund
      jest chlodno w aucie), no i dobre hamulce - kilka razy sprawdzily sie
      w "podbramkowej" sytuacji, ale to niestety (chyba) tylko tyle.

      Wniosek wiec po Picasso pozostal mi jeden - nie, nie wcale odejsc od Citroena,
      wrecz przeciwnie (serwis na 5) ale nigdy nie kupowac auta, ktore jest
      kompletnie nowym modelem, bo pierwsi klienci tak naprawde dopiero testuja to
      auto.






      • Gość: picasso Acha, no i jeszcze jeden "szczegol" picasso IP: *.kam.pl 07.08.04, 02:10
        Zapomnialem dodac o jeszcze jednym "szczegole". Wyjatkowo kuriozalna sytuacja.
        Spalila sie elektryka - kostka gdzies w okolicy stacyjki, rezultat - kluczyka z
        stacyjki nie mozna bylo ani wyjac, ani przekrecic i uruchomic silnik. Przy czym
        pilot (z alarmem) do zamykania auta znajduje sie... wlasnie w kluczyku. Tak
        wiec to byla sytuacja w stylu - TYLKO SIASC I PLAKAC! Ani wyjsc z auta, bo
        jeszcze jakis zlodziej mechanik-elektryk amator sam sobie poradzi z autem i
        tyle bysmy go widzieli, ani uruchomic auta i dojachac do naprawy! Katastrofa.
        Okazalo sie, ze klima pobierala chyba za duzo pradu i spalila sie jakas tam
        kosteczka! Elektryk sam sie zdziwil, ze takie slabe daja. Znowu byly spore
        koszty...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka