default
06.08.04, 15:54
Tak było: ruszam sobie spod świateł za jakimś tam peugeotem. Przejeżdzamy
sobie przez skrzyżowanie (rondo), nagle tuż za rondem on gwałtownie hamuje -
bez żadnej widocznej przyczyny, bo przed nim pusta droga. Hamuję też, ale
stukam go w tył, tyle że delikatnie, bo nie jechałam jeszcze szybko i nie
byłam bardzo blisko. Za to w tym momencie dostaję dubla z tyłu od gościa za
mną. Wyskoczyłam z auta, lecę na tył - wysiada dziadek i przeprasza, że nie
zdążył zahamować. Lecę na przód - a ta lebiega z peugeota odjeżdża, skręca w
boczną ulicę - tracę go z oczu. Oglądam straty - z przodu nic, z tyłu w
jednym miejscu dwie lekkie ryski na zderzaku (czarnym, plastikowym,
lakierowany by gorzej ucierpiał). Dziadek prawie płacze, bo w jego poldku
poszły oba reflektory. Pyta czy chcę oświadczenie. No i machnęłam ręką. Za co
opierdzielił mnie mój mąż, że tak się nie robi, że oświadczenie trzeba zawsze
brać, zderzaka wymieniać nie muszę, ale dostać jego równowartość z
ubezpieczenia zawsze warto.
Warto?