Dodaj do ulubionych

K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK

15.01.14, 17:02
Cała trasa całkiem OK.
tylko z 6 osob wyprzedzilo mie ewidentnie w obszarze zabudowanym, jechałem jakies 50-53km/h.
Ze 3 wyprzedzily mnie przez podojna ciagla na ograniczeniu do 70 - z tego jednej udało się zrobić to dodatkowo przez skrzyżowanie a jednej pod gorke (na szczęście TIR nadjachal spóźniony).

W Krakowie, jak stawałem przed przejściem na pieszych to auta obok tez.
W Kilecach 3 razy zatrzymało się dopiero drugie.

Cała trase pokonałem zgodnie ze wszystkimi ograniczeniami predkosci (może ciut szybciuej ze dwa razy na A4 było z gorki). I da się jechać. Na każdej 70 było 70, na każdym 40 - 40..., itd...
Wyjechalem o 8:00 z Katowic, Krakow, spotkanie, sniadanie, potem Kielce, byylem chyba kolo 12:00 - spotkanie, obiad, w Katowicach przed 16:00 (bylbym wcześniej ale w samych Katowicach zlapal mnie korek).

Zastanawiam się czy nadrobilbym więcej niż 20 minut jadac z olewaniem ograniczen (inna sprawa, ze nie mam CB/Yanosika,/itp. wiec to mogloby być kosztowne...).

Ale w suymie pozytywnie, zero napinki - jak ktoś chciał wyuprzedzac to ja przecież nie przeszkadzałem wiec generalnie wyprzedzjacych było więcej - ale tych co jechali szybciej nawet nie licze...

Jakos wydaje mi się, ze nie warto się stresować... Trojeczka sobie grala, kawusia w cupholderze i okolice można podziwiać i mandatow się nie placi... i droga fajna...
Obserwuj wątek
    • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 15.01.14, 17:36
      > tylko z 6 osob wyprzedzilo mie ewidentnie w obszarze zabudowanym, jechałem jaki
      > es 50-53km/h (...) jak ktoś chciał wyuprzedzac to ja przecież nie przeszkadzałem .

      Reszta nie dała rady, bo ruch był z naprzeciwka?

      > Zastanawiam się czy nadrobilbym więcej niż 20 minut jadac z olewaniem ograniczen

      Trudno powiedzieć - na pewno byś nie musiał zwalniać i przyspieszać - jazda byłaby płynniejsza.

      A tak przy okazji - bo ledwo kliknąłem w SV i już widzę dziwne oznakowanie. Po cholerę tu taka długa podwójna ciągła?
      goo.gl/maps/PKXeh
      • galtomone Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 15.01.14, 19:52
        klemens1 napisał:

        > Reszta nie dała rady, bo ruch był z naprzeciwka?

        Nie, nie bylo. Ale wiekszosc wsi nie wielka, czesto bez chodnika, troche zakretow - trzeba byc skonczonym debilem zeby w takich warukach wyprzedzac. Szczyt egoizmu I chamstwa.
        Moglbym przymknac oko, ze ktos gdzies lekko nagina I jak jest (wspomniany przez ciebie las, albo faktycznie pusty zabudowany teren I prosta droga) okazja to wyprzedzi "zawalidroge" typu ciezarowka... bo za chwile moze nie byc miejsca... ale to co widzialem... wlos sie jezy na glowie!

        > > Zastanawiam się czy nadrobilbym więcej niż 20 minut jadac z olewaniem ogr
        > aniczen
        >
        > Trudno powiedzieć - na pewno byś nie musiał zwalniać i przyspieszać - jazda był
        > aby płynniejsza.

        Chyba dokladnie odwrotnie... Jadac 120 I dojezdzajac do 50... czy 70 (na nieznanej dordze) bylbym szalencem gdybym nie zwolnil. A tak tez zwalanialem ale majac 89-92 na blacie I zblizajac sie do miejscowosci/ograniczenia wystarczy zdjac noge z gazu I zmienic bieg. Hamulcow nie musialem uzywac.

        > A tak przy okazji - bo ledwo kliknąłem w SV i już widzę dziwne oznakowanie. Po
        > cholerę tu taka długa podwójna ciągła?
        > goo.gl/maps/PKXeh

        No jak dla ciebie ona tam jest bez sensu - to ja Ci serdecznie gratuluje dobrej oceny sytuacji, gdy jedziesz szybciej "bo wiesz lepiej niz urzedas" .
        A skoro I tu jest podobnie - linia bez sensu, a ty oczywistych powodow nie widzisz to szkoda ci tlumaczyc I tak nie zrozumiesz... :-(
        • samspade Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 15.01.14, 22:53
          galtomone napisał:


          > No jak dla ciebie ona tam jest bez sensu - to ja Ci serdecznie gratuluje dobrej
          > oceny sytuacji, gdy jedziesz szybciej "bo wiesz lepiej niz urzedas" .

          Ciekawe jest to że w tym przypadku też wie lepiej zza biurka. A jeszcze kilka dni temu pisałem że drogi o przekroju 2+1 są dobre bo kierowca wie że za chwilę będzie mógł swobodnie wyprzedzić. Pozostaje mieć nadzieję że wiedzący lepiej nie jest reprezentatywny.


          • agios_pneumatos Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 09:08
            samspade napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            >
            > > No jak dla ciebie ona tam jest bez sensu - to ja Ci serdecznie gratuluje
            > dobrej
            > > oceny sytuacji, gdy jedziesz szybciej "bo wiesz lepiej niz urzedas" .
            >
            > Ciekawe jest to że w tym przypadku też wie lepiej zza biurka. A jeszcze kilka d
            > ni temu pisałem że drogi o przekroju 2+1 są dobre bo kierowca wie że za chwilę
            > będzie mógł swobodnie wyprzedzić. Pozostaje mieć nadzieję że wiedzący lepiej ni
            > e jest reprezentatywny.
            >
            >

            Galtomone pisze, że inaczej to wszystko wygląda na żywo, niż na zdjęciu. I ja się z nim zgadzam. Tak się składa, że tą drogą jeżdżę często. I na odcinku Kielce - Kraków masz często przekrój 2+1. Ba, masz to nawet na tym zdjęciu.

            Problem polega na tym, że nasz forumowy idiota pyta o to dlaczego linia ciągła jest namalowana na moście, w okolicach przejścia dla pieszych i skrzyżowań. Znasz jego wiedzę i doświadczenie, dlatego wiesz, że i tak nie pojmie tego fenomenu.


            Tutaj widzę inną gradację:

            - najmniej do powiedzenia ma ten co tą drogą jeździ
            - lepiej wie ten zza biurka (przy czym śmiałym jest kategoryczne twierdzenie, że urzędnik od oznakowania nie sprawdził tego odcinka, zwłaszcza, że drogą tą jeżdżący nie mają zastrzeżeń)
            - zaś najlepiej wiedzą ci zza komputera. Którzy często nawet przepisów nie znają, co potwierdza nasz forumowy geniusz.
            • galtomone A koleiny? 16.01.14, 09:33
              Po pierwsze stoi tam znak, jak byk, ktory ostrzega.
              Po drugie sa tak duze, ze nawet na zdjeciach z google je dobrze widac.
              Gratulkuje pomyslu wymazania ciaglej miedzy skrzyzowaniem a mostem - na takim odcinku 60 - 150 m.... na peno ludzie beda bezpiecznie wyprzedac w tych koleinach.
              • agios_pneumatos Re: A koleiny? 16.01.14, 09:45
                Fakt. Koleiny na większości tej trasy są tak oczywiste, że o nich zapomniałem. :)

                Tamtym idiotą się nie przejmuj. Jest specyficzny. Namalowałby przerywaną i na 50m. A potem winą za wypadki obarczałby zarządcę drogi. Ten geniusz wymyślił, że linia podwójna ciągła malowana parę metrów od wysepki jest nadużyciem.
                • klemens1 Re: A koleiny? 16.01.14, 10:14
                  I to pisze debil, który do tej pory nie obronił swoich wymysłów nt. prawdopodobieństwa.
                  Tylko szczekać potrafisz, frajerzyno. Jak ci się poda konkretny przykład, to okazuje się, ile jesteś wart.
                  • galtomone Moze zwazcie koledzy na jezyk..., 16.01.14, 14:06
                    ... ktorego wzajmenie do siebie/innych uzywacie.
                    Bo sie odechciewa czytac.

                    Uzycie nawet 10 epitetow w jednym poscie nie sprawi, ze rozmoce przyjmie wasze argumenty ani nie sprawi, ze beda wzaniejsze.

                    Umiar Panowie, umiar ;-)
                    • agios_pneumatos Re: Moze zwazcie koledzy na jezyk..., 16.01.14, 14:49
                      galtomone napisał:

                      > ... ktorego wzajmenie do siebie/innych uzywacie.
                      > Bo sie odechciewa czytac.
                      >
                      > Uzycie nawet 10 epitetow w jednym poscie nie sprawi, ze rozmoce przyjmie wasze
                      > argumenty ani nie sprawi, ze beda wzaniejsze.
                      >
                      > Umiar Panowie, umiar ;-)

                      Mówiłem, że ten gentleman jest specyficzny? :)
                    • klemens1 Re: Moze zwazcie koledzy na jezyk..., 16.01.14, 16:22
                      > ... ktorego wzajmenie do siebie/innych uzywacie.
                      > Bo sie odechciewa czytac.

                      Staram się ignorować tę mendę, która w kółko szuka zaczepki i uzewnętrznia swoje żale szukają kolegów w krucjacie przeciwko mnie, ale od czasu do czasu muszę jej przypomnieć o miejscu w szeregu.
                      A normalnego języka toto nie rozumie.
            • samspade Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 14:02
              W tym przypadku odcinek pomiędzy skrzyżowaniem i początkiem drogi 2+1 ma niecałe 300m.
              Wyznaczać tam linię przerywaną było by bezsensem i mogło by powodować niebezpieczne sytuacje.
              • agios_pneumatos Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 14:52
                samspade napisał:

                > W tym przypadku odcinek pomiędzy skrzyżowaniem i początkiem drogi 2+1 ma niecał
                > e 300m.
                > Wyznaczać tam linię przerywaną było by bezsensem i mogło by powodować niebezpie
                > czne sytuacje.

                To prawda. To typowy 2+1 pod górkę, aby wyprzedzić TIRa. Na tej trasie jest wiele dłuższych takich odcinków w obie strony. Co ciekawe przy okazji remontu dwa lata temu (już na terenie Małopolski) również porobiono takowy przekrój, przy czym na wiele dłuższych odcinkach, nierzadko przekraczających 1km.

                Jak widać remonty nie polegają tylko na utrudnianiu ruchu. :)
        • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 10:13
          > > Po cholerę tu taka długa podwójna ciągła?
          > > goo.gl/maps/PKXeh
          >
          > No jak dla ciebie ona tam jest bez sensu - to ja Ci serdecznie gratuluje dobrej
          > oceny sytuacji, gdy jedziesz szybciej "bo wiesz lepiej niz urzedas" .
          > A skoro I tu jest podobnie - linia bez sensu, a ty oczywistych powodow nie widz
          > isz to szkoda ci tlumaczyc I tak nie zrozumiesz... :-(

          Bo jest tam "most" (a tak naprawdę wiadukt) o długości kilku metrów?
          Czy ze względu na koleiny, które gdzie indziej w wyprzedzaniu jakoś nie przeszkadzają?
          Odległość między skrzyżowaniami to ok. 300 m.
          • galtomone I sam potwierdzasz... 16.01.14, 14:04
            ....ze jednak nie kumasz.
            Naprawde, gratukuje dobrej oceny sytuacji.
            Blagam, jezdzij gdzies na polnocy polski...

            A moze to Ty mnie wyprzedzales bo ograniczenie w wsi i podwojna ciagla bez sensu???
            • agios_pneumatos Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 14:53
              galtomone napisał:

              > Blagam, jezdzij gdzies na polnocy polski...

              Wypraszam sobie. U nas i bez niego jest dużo idiotów na drogach. :P
            • samspade Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 15:03
              W którymś poście wiedzący lepiej podawał trasę z wawy gdzieś w góry ze średnią ponad 90. Prowadziła przez Twoje okolice. Więc uważaj. Szczególnie w weekendy
              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 16:25
                > W którymś poście wiedzący lepiej podawał trasę z wawy gdzieś w góry ze średnią
                > ponad 90. Prowadziła przez Twoje okolice. Więc uważaj. Szczególnie w weekendy

                Następny zorientowany.
                Średnią miałem 95, a google pokazuje 92,5. Nie jest chyba odkryciem Ameryki fakt, że czasy googlowe nie są zbyt wyśrubowane.
                • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 17:48
                  klemens1 napisał:

                  > Następny zorientowany.
                  > Średnią miałem 95, a google pokazuje 92,5. Nie jest chyba odkryciem Ameryki fak
                  > t, że czasy googlowe nie są zbyt wyśrubowane.

                  Powiedz dokladnie skad, dokad I ktoredy jechales ze uzyskales taka srednia?
                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 09:23
                    goo.gl/maps/ksmXz
                    Warto najpierw się zorientować, a później komentować. No ale to przecież ja jestem niby tym "wszystko wiedzącym".
                    • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 10:31
                      Czyli średnia ponad 90.
                      I w okolicach Galtoma.
                      • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 11:14
                        > Czyli średnia ponad 90.
                        > I w okolicach Galtoma.

                        No i lepiej uważać, bo szaleniec prawie średnią googlową osiąga.
                        • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 11:28
                          To jest nieistotne.
                          • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 11:59
                            > To jest nieistotne.

                            Ale co jest nieistotne?
                            To że szaleniec tam jeździ, czy że google pokazuje szalone średnie prędkości przejazdu?
                            • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:04
                              Istotne jest to że jeździsz w okolicach Galtoma.
                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:36
                                > Istotne jest to że jeździsz w okolicach Galtoma.

                                A to z kolei jest istotne, bo ... ? Bo jeżdżę jak szaleniec, z prędkościami prawie takimi, jak "google przewidziały".
                                • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 14:14
                                  klemens1 napisał:

                                  > > Istotne jest to że jeździsz w okolicach Galtoma.
                                  >
                                  > A to z kolei jest istotne, bo ... ?

                                  "Naprawde, gratukuje dobrej oceny sytuacji.
                                  Blagam, jezdzij gdzies na polnocy polski...
                                  "

                                  Gdybyś tylko czytał co jest napisane.
                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 16:55
                                    > > > Istotne jest to że jeździsz w okolicach Galtoma.
                                    > >
                                    > > A to z kolei jest istotne, bo ... ?
                                    >
                                    > "Naprawde, gratukuje dobrej oceny sytuacji.
                                    > Blagam, jezdzij gdzies na polnocy polski...
                                    "
                                    >
                                    > Gdybyś tylko czytał co jest napisane.

                                    Galtom się obawia mojej jazdy, ty potwierdzasz jej szaleńczość na podstawie średniej prędkości, która - jak się okazuje - niczym nadzwyczajnym nie jest.
                                    Czegoś jeszcze nie zrozumiałem? Jeżeli tak - to wytykaj, ja się nie obrażam jak ktoś wskazuje moje błędy.
                                    • samspade Re: I sam potwierdzasz... 18.01.14, 13:02
                                      klemens1 napisał:

                                      > Galtom się obawia mojej jazdy, ty potwierdzasz jej szaleńczość na podstawie śre
                                      > dniej prędkości, która - jak się okazuje - niczym nadzwyczajnym nie jest.
                                      > Czegoś jeszcze nie zrozumiałem? Jeżeli tak - to wytykaj, ja się nie obrażam jak
                                      > ktoś wskazuje moje błędy.

                                      Nie czegoś jeszcze nie zrozumiałeś.
                                      Po prostu nie zrozumiałeś.
                                      Napisałem że podawałeś trasę ze średnią ponad 90 i że trasa ta przebiegała w okolicach Galtoma. Tyle.
                                      Całe twoje pisanie o potwierdzaniu niema żadnego uzasadnienia. To tylko twoje wymysły.
                                      • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:04
                                        > Napisałem że podawałeś trasę ze średnią ponad 90 i że trasa ta przebiegała w ok
                                        > olicach Galtoma. Tyle.

                                        W którymś poście wiedzący lepiej podawał trasę z wawy gdzieś w góry ze średnią ponad 90. Prowadziła przez Twoje okolice. Więc uważaj. Szczególnie w weekendy.

                                        Tyle.
                                        • samspade Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:01
                                          No i widzisz nie pisałem nic o szaleńczości. To twój wymysł.
                                          • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:11
                                            > No i widzisz nie pisałem nic o szaleńczości. To twój wymysł.

                                            Pisałeś żeby na mnie uważał. Z pewnością nie miałeś na myśli szaleńczej jazdy, tylko fakt,
                                            że jeżdżę wolniej niż google przewiduje - czyli albo mam średnią niższą od przepisowej jazdy, albo średnią niższą od średniej przeciętnego kierowcy.
                                            • samspade Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:26
                                              klemens1 napisał:

                                              > > No i widzisz nie pisałem nic o szaleńczości. To twój wymysł.
                                              >
                                              > Pisałeś żeby na mnie uważał.

                                              W odpowiedzi na post:
                                              Blagam, jezdzij gdzies na polnocy polski...

                                              >Z pewnością nie miałeś na myśli szaleńczej jazdy,
                                              > tylko fakt, że jeżdżę wolniej niż google przewiduje - czyli albo mam średnią niższą od prze
                                              > pisowej jazdy, albo średnią niższą od średniej przeciętnego kierowcy.

                                              Czytanie cudzych myśli też ci nie idzie.
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:28
                                                > > Z pewnością nie miałeś na myśli szaleńczej jazdy,
                                                > > tylko fakt, że jeżdżę wolniej niż google przewiduje - czyli albo mam średnią niższą od prze
                                                > > pisowej jazdy, albo średnią niższą od średniej przeciętnego kierowcy.
                                                >
                                                > Czytanie cudzych myśli też ci nie idzie.

                                                Więc napisz wprost, dlaczego miał na mnie uważać.
                                • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 14:39
                                  klemens1 napisał:

                                  > A to z kolei jest istotne, bo ... ? Bo jeżdżę jak szaleniec, z prędkościami pra
                                  > wie takimi, jak "google przewidziały".

                                  No... bo urzednik to sie myli zawsze ale jak cos jest wnecie czy w googlach to musi byc prawda!!! Bo google sie nigdy nie myla :-)
                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 16:56
                                    > No... bo urzednik to sie myli zawsze ale jak cos jest wnecie czy w googlach to
                                    > musi byc prawda!!! Bo google sie nigdy nie myla :-)

                                    Co to niby miało znowu być?
                                    Uważasz, że google źle liczy czas przejazdu? Że nie uwzględnia ograniczeń prędkości?
                                    • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 18.01.14, 09:48
                                      No najwyrazniej nie uwzglednia...

                                      Poza tym nie wiem jak mozesz zakladac (a priori!!!!), ze urzednik sie myli a koles w USA przygotowujacy algorytmy dla map nie... :-)

                                      O bledach w samuych mapach nie wspomne..... To takie troche rozne standardy dla podobnej sytuacji...
                                      • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:06
                                        > No najwyrazniej nie uwzglednia...

                                        Bo?

                                        > Poza tym nie wiem jak mozesz zakladac (a priori!!!!), ze urzednik sie myli a ko
                                        > les w USA przygotowujacy algorytmy dla map nie... :-)

                                        No tu żeś przywalił jak łysy grzywką o kant stołu.
                                        Urzędnik wie? Odpowiem w stylu misiaczkowym: buahahahahaha.
                                        • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:12
                                          klemens1 napisał:

                                          > > Poza tym nie wiem jak mozesz zakladac (a priori!!!!), ze urzednik sie myl
                                          > i a ko
                                          > > les w USA przygotowujacy algorytmy dla map nie... :-)
                                          >
                                          > No tu żeś przywalił jak łysy grzywką o kant stołu.
                                          > Urzędnik wie? Odpowiem w stylu misiaczkowym: buahahahahaha.

                                          Nie rozumiem. Twoja odpowiedz na dosc rzeczowe pytanie jest nielogiczna i bez sensu...
                                          Gdzie ja napisalem, ze urzednik wie?
                                          Moze i nie wie, moze czasem sie myli... ale to nie jest tresc mojego pytanie.
                                          To ty zakladasz, ze zawsze wiesz lepiej a urzednik nie. OK...
                                          ALe jednoczesnie wspierasz sie mapami google'a... stad ponawiam pytanie:

                                          > > Poza tym nie wiem jak mozesz zakladac (a priori!!!!), ze urzednik sie myl
                                          > i a ko
                                          > > les w USA przygotowujacy algorytmy dla map nie... :-)

                                          Bo dla mnie to identyczna sytuacja... i mogaca dzialac w obie strony.
                                          • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:13
                                            > > > Poza tym nie wiem jak mozesz zakladac (a priori!!!!), ze urzednik sie myli a ko
                                            > > > les w USA przygotowujacy algorytmy dla map nie... :-)
                                            >
                                            > Bo dla mnie to identyczna sytuacja... i mogaca dzialac w obie strony.

                                            Faktycznie - zagadka stulecia.
                                            Czym się różni zblazowany urzędnik od pracownika Google (czyli firmy mającej jednak trochę większe osiągnięcia niż zzabiurkowcy, którym się zabudowania przywidziały).
                                            Wg ciebie urzędnik jest tak zdolny i tak dobrze pracuje, że w Google by go przyjęli z otwartymi ramionami? Naprawdę nie widzisz różnicy?
                                            • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:45
                                              Ale tym samym sam odrzucasz swoj koronny argument dotyczacy znajomosci drogi...
                                              Komputerowy freak w US zna ja lepiej od urzednika w Polsce?
                                              Patrzac na drogi w US, na 90% polskich bylby zakaz wyprzedzania ;), a na 80% zakaz skretu w lewo... ;)

                                              Ale nie o to nam chodzi... chodzi o to, ze niezaleznie czy to urzednik, czy pracownik googla, czy kierowca... kazdy jest czlowiekiem i moze sie mylic... Ty zas twierdzisz, ze mylic sie moze tylko urzednik, dlatego ze... i tu argument nie do przebicia... jest zblazowanym urzednikiem...

                                              Masz wybitnego pecha do urzednikow rzec musze... bo jakbym nie krytykowal urzednikow i biurokracje to nigdy bym do jednego worka tak wszystkich nie wrzucal...
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:31
                                                > chodzi o to, ze niezaleznie czy to urzednik, czy pra
                                                > cownik googla, czy kierowca... kazdy jest czlowiekiem i moze sie mylic... Ty za
                                                > s twierdzisz, ze mylic sie moze tylko urzednik, dlatego ze... i tu argument nie
                                                > do przebicia... jest zblazowanym urzednikiem...

                                                Znowu napisałem wyraźnie, dlaczego może się mylić i znowu tego nie zrozumiałeś. Powtórzę. Urzędnik ustanawia ograniczenia zza biurka. W taki sposób trudno się nie pomylić.

                                                "Freak" z googla - czego zupełnie nie pojmujesz - nie ocenia ograniczenia. On oblicza czas przejazdu na podstawie istniejących ograniczeń lub faktycznych danych. To drugie czyni na pewno. A ja jechałem WOLNIEJ od średniej prędkości przejazdu.
                                                • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 16:59
                                                  Google potrafilo mi wskazac trase taka, ze zeby ja przejechac musialbym nauczyc sie lewitowac razem z samochodem... bo kazal mi zjechac z A2 na wiadukt ok 8m nad jezdnia ;) To tak kwestii algorytmow i bledow googla ;)

                                                  Jak juz Ci pisalem (co oczywiscie zignorowales jako niezgodne z Twoja teza i jednym artykulem) znam przypadki znakow stawianych na wniosek mieszkancow, gdzie do decyzji niezbedna byla bogata dokumentacja... Znam przypadki znakow, gdzie znaki na nowych odcinkach drog byly dokladnie analizowane na etapie projektowania...
                                                  Znaki te nie byly ustawiane wg widzimisie tylko konkretnych udokumentowanych powodow...
                                                  Znam przypadki, gdy ograniczenie zostalo rozszerzone do 70km/h dla dobra kierowcow... w wielu wioskach w terenie zabudowanym jest takie ograniczenie np. na 79tce Kraków - Sandomierz... Czyli urzędnik przychylił się do zgłoszeń...

                                                  Zgadzam się,że urzędnik się myli... czasem... ale nie życzę sobie na drodze, aby to pozwalało komukolwiek na olewanie ograniczeń... zwłaszcza tam gdzie moja córka przechodzić może przez jezdnie...

                                                  A co do samego przejazdu, to nie rzucaj sie tak, bo nikt nie mowi, ze nie przejechales, albo, ze google tak nie pokazuje... tylko, ze znajac z autopcji ta trase utrzymanie na niej sredniej 95km/h wymaga wiekszego gazowania niz to co pisales... A ze wiekszosc na tej trasie nieco wiecej gazuje niz ograniczenia to inna para kaloszy...
                                                  • galtomone HOWGH! 20.01.14, 18:14

                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:15
                                                    > Google potrafilo mi wskazac trase taka, ze zeby ja przejechac musialbym nauczyc
                                                    > sie lewitowac razem z samochodem... bo kazal mi zjechac z A2 na wiadukt ok 8m
                                                    > nad jezdnia ;) To tak kwestii algorytmow i bledow googla ;)

                                                    Porównaj sobie ile błędów robi Google, a ile urzędasy. Dla ułatwienia - raport policji sprzed paru lat stwierdził 2 POWAŻNE błędy w oznakowaniu przeciętnie na 3 km drogi.
                                                    Ale - jako jednobitowiec - masz dane: Google zrobiło błąd, urzędas zrobił 1000 błędów - czyli tak samo robią błędy.

                                                    > Jak juz Ci pisalem (co oczywiscie zignorowales jako niezgodne z Twoja teza i je
                                                    > dnym artykulem) znam przypadki znakow stawianych na wniosek mieszkancow, gdzie
                                                    > do decyzji niezbedna byla bogata dokumentacja... Znam przypadki znakow, gdzie z
                                                    > naki na nowych odcinkach drog byly dokladnie analizowane na etapie projektowani
                                                    > a...

                                                    Z pewnością bywają takie przypadki.
                                                    Od razu odpowiadam, że nie wiem, które oznakowanie jest przeanalizowane a które nie. Ale niektóre są tak idiotyczne, że na pewno nie są przeanalizowane.

                                                    > Czyli urzędnik przychylił się do zgłoszeń...

                                                    To raczej efekt kontroli gdaki. Gdzieś na ich stronach jest lista zmian.

                                                    > Zgadzam się,że urzędnik się myli... czasem... ale nie życzę sobie na drodze, ab
                                                    > y to pozwalało komukolwiek na olewanie ograniczeń... zwłaszcza tam gdzie moja c
                                                    > órka przechodzić może przez jezdnie...

                                                    Czasem ... to urzędnik się nie myli. To nie jasnowidz, zza biurka może jedynie spekulować to powinno być.
                                                    Co do twoich "braków życzeń" - znowu przejawiasz jednobitowość. Albo olewanie, albo restrykcyjne przestrzeganie.

                                                    > A co do samego przejazdu, to nie rzucaj sie tak, bo nikt nie mowi, ze nie przej
                                                    > echales, albo, ze google tak nie pokazuje... tylko, ze znajac z autopcji ta t
                                                    > rase utrzymanie na niej sredniej 95km/h wymaga wiekszego gazowania niz to co pi
                                                    > sales... A ze wiekszosc na tej trasie nieco wiecej gazuje niz ograniczenia to i
                                                    > nna para kaloszy...

                                                    Nie lubię jak ktoś próbuje przekłamywać rzeczywistość, "bo tak". A to właśnie z kumplami talibami czynisz. Wcale nie trzeba "gazować" żeby uzyskać taką średnią - wystarczy jechać stałą prędkością na długim dystansie. S8 tu wydatnie pomogło, bo nie ma tam świateł - a jechałem faktycznie powoli, bo samochód był na dotarciu.
                                                  • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 16:09
                                                    > Porównaj sobie ile błędów robi Google, a ile urzędasy. Dla ułatwienia - raport
                                                    > policji sprzed paru lat stwierdził 2 POWAŻNE błędy w oznakowaniu przeciętnie na
                                                    > 3 km drogi.
                                                    > Ale - jako jednobitowiec - masz dane: Google zrobiło błąd, urzędas zrobił 1000
                                                    > błędów - czyli tak samo robią błędy.
                                                    Chętnie się zapoznam z tym raportem, bo jakoś nie dostrzegam tych 2 poważnych błędów na każde 3km drogi... a przez te blisko 18lat z 300tys km po polskich drogach zrobilem... Spotkalem sie kiedys z artykulem ktory powolujac sie na jakis raport pisal, ze na polskich drogach jest zbyt duzo znakow i ze przez zmiane oznakowania moglo by byc ich 2x mniej... ale nic nie wspominal o "powaznych bledach", a tym bardziej o zanizonych ograniczeniach...

                                                    Co do reszty to dlaczego 1 i 1000, a może 1000 i 10000, a może 0 i 10000000 błędów... co się będziesz krępował...

                                                    Zarzucasz mi zerojedynkowosc, ale to wlasnie ja dopuszczam do siebie to, ze moga byc bledne ograniczenia i moga byc prawidlowe...z tymi pierwszymi uwazam, ze nalezy walczyc...
                                                    Za swoje decyzje urzednik ma tez odpowiadac... i tutaj sie chyba zgadzasz...
                                                    Ale uwazam takze, ze nikt nie moze sobie uzurpowac prawa do decydowania jak sobie bedzie jechal i uwazania ze jego ocena jest najlepsza...
                                                    Bo nawet jesli popelni 1 blad to w przeliczeniu na miliony kierowcow na drogach bedzie znaczylo miliony blednych ocen... Na wolna amerykanke sie nie zgadzam...

                                                    > Czasem ... to urzędnik się nie myli. To nie jasnowidz, zza biurka może jedynie
                                                    > spekulować to powinno być.
                                                    a Ty zza biurka i przy pomocy SV jesteś bardziej niż przekonany o własnej racji i temu, że jakieś oznakowanie jest złe, mimo że nie masz najmniejszego projektu czy dokumentacji dot. danego odcinka... moralność Kalego?

                                                    > Ale niektóre są tak idiotyczne, że na pewno nie są przeanalizowane.
                                                    Słowo klucz "niektóre"...
                                                    > To raczej efekt kontroli gdaki. Gdzieś na ich stronach jest lista zmian.
                                                    Hello przecież to urzędnicy zza biurka, którzy zresztą podejmują decyzje co do ograniczeń na drogach krajowych... a zwłaszcza na nowo oddawanych odcinkach... przecież to siedlisko "urzędniczego zła" ;)
                                                    > Co do twoich "braków życzeń" - znowu przejawiasz jednobitowość. Albo olewanie,
                                                    > albo restrykcyjne przestrzeganie.
                                                    To nie ja przejawiam, to podejście "każdy wie lepiej niż urzędas" do tego prowadzi...
                                                    Albo respektujemy przepisy, albo nie... albo uznajemy znaki za błędne, bo przecież postawione zza biurka i każdy jeździ wg własnego widzimisie... albo uznajemy za obowiązujące i każdy się stara jeździć w zgodzie z nimi albo ryzykuje świadomie łamanie prawa... A w miejscach gdzie ma wątpliwości stara się o zmianę/wyjaśnienie...

                                                    Co do Twojej jazdy nie chcę prowadzić dyskusji... wybacz, że podjąłem... zapewne nigdzie nie łamałeś ograniczeń (no oczywiście poza tym błędnymi)... Zgadzam się że na tej trasie średnia 90km/h to norma...

                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 22.01.14, 12:49
                                                    > Chętnie się zapoznam z tym raportem, bo jakoś nie dostrzegam tych 2 poważnych b
                                                    > łędów na każde 3km drogi...

                                                    Raport był niepoprawny politycznie, więc zniknął ze stron policji już dawno temu.

                                                    > Co do reszty to dlaczego 1 i 1000, a może 1000 i 10000, a może 0 i 10000000 błę
                                                    > dów... co się będziesz krępował...

                                                    W sumie - dla jednobitowca to wszystko jedno, czy ktoś popełnia 9999 błędów na 10000 prób, czy 1 na 10000 prób. Faktycznie niepotrzebnie się krępowałem.

                                                    > Ale uwazam takze, ze nikt nie moze sobie uzurpowac prawa do decydowania jak sob
                                                    > ie bedzie jechal i uwazania ze jego ocena jest najlepsza...

                                                    Urzędnicza ocena najlepsza nie jest, więc co pozostaje?

                                                    > Bo nawet jesli popelni 1 blad to w przeliczeniu na miliony kierowcow na drogach
                                                    > bedzie znaczylo miliony blednych ocen... Na wolna amerykanke sie nie zgadzam...

                                                    Wolna amerykana polega więc też na jeździe wolniejszej niż na ograniczeniu - i to nie z oszczędności paliwa, lecz dlatego że jazda zgodna z ograniczeniem jest niebezpieczna.

                                                    Innymi słowy - wolną amerykanką nie powinno się nazywać olewanie losowych liczb na znaku.

                                                    > a Ty zza biurka i przy pomocy SV jesteś bardziej niż przekonany o własnej racji

                                                    Ja przynajmniej spojrzałem na dany odcinek drogi. Urzędas już nie.

                                                    > > Ale niektóre są tak idiotyczne, że na pewno nie są przeanalizowane.
                                                    > Słowo klucz "niektóre"...

                                                    A wiele jest mniej idiotycznych - chociaż tak samo nieprzeanalizowane.

                                                    > > To raczej efekt kontroli gdaki. Gdzieś na ich stronach jest lista zmian.
                                                    > Hello przecież to urzędnicy zza biurka, którzy zresztą podejmują decyzje co do
                                                    > ograniczeń na drogach krajowych...

                                                    Właśnie w tym przypadku ruszyli dupy.

                                                    > To nie ja przejawiam [jednobitowość], to podejście "każdy wie lepiej niż urzędas" do tego prowa
                                                    > dzi...
                                                    > Albo respektujemy przepisy, albo nie... albo uznajemy znaki za błędne, bo przec
                                                    > ież postawione zza biurka i każdy jeździ wg własnego widzimisie... albo uznajem
                                                    > y za obowiązujące i każdy się stara jeździć w zgodzie z nimi albo ryzykuje świa
                                                    > domie łamanie prawa...

                                                    Albo - albo - typowa jednobitowość.
                                                    Co do "każdy wie lepiej niż urzędas" - jak jest na miejscu, to chyba nic dziwnego, że wie lepiej?

                                                    > A w miejscach gdzie ma wątpliwości stara się o zmianę/wyjaśnienie...

                                                    Tu nawet jednego bitu nie potrzeba - urzędas ma plany, decyzje, pieczątki i podpisy. W jego wirtualnej rzeczywistości oznakowanie jest idealne.

                                                    > Co do Twojej jazdy nie chcę prowadzić dyskusji... wybacz, że podjąłem... zapewn
                                                    > e nigdzie nie łamałeś ograniczeń (no oczywiście poza tym błędnymi)... Zgadzam s
                                                    > ię że na tej trasie średnia 90km/h to norma...

                                                    Głównie łamałem 70 przed skrzyżowaniami (jak wszyscy). Są miejsca na podobnej drodze, gdzie dozwolone jest 100 i masakry jakoś nie ma. Czyli 70 są głupie.
                                                  • galtomone Ta, ale... 22.01.14, 13:05
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Wolna amerykana polega więc też na jeździe wolniejszej niż na ograniczeniu - i
                                                    > to nie z oszczędności paliwa, lecz dlatego że jazda zgodna z ograniczeniem jest
                                                    > niebezpieczna.

                                                    Tak, ale to nie jest lamaniem przepisow. Nikt, nigdzie nie zaleca, ze masz jechac rowno z ograniczeniem, tylko tyle na ile sie czujesz OK, jakie sa warunki, natezenie ruchu... itd... itd... ALE nie wiecej niz!!!

                                                    > Głównie łamałem 70 przed skrzyżowaniami (jak wszyscy). Są miejsca na podobnej d
                                                    > rodze, gdzie dozwolone jest 100 i masakry jakoś nie ma. Czyli 70 są głupie.

                                                    E, tam... ograniczenia sa generalnie durne, przeciez widzisz dobprze w przod i wiesz czy mozezsz jechac 150 czy tylko 130... Jak cos bedzie stac na podporzadkowanej, na pasach, itd.. to bedzie musialo krocej stac bo szybciej przejedziesz!!!

                                                    Super! :-)
                                                  • galtomone I jeszcze... 22.01.14, 13:07
                                                    > klemens1 napisał:

                                                    > > Głównie łamałem 70 przed skrzyżowaniami (jak wszyscy).

                                                    Wiesz, ze to zaden argument - w stylu uzwanych przez dzieci w podstawowce.... Mamo ale wszyscy tak robili!!! Zeby juz nie przystaczac 10000 raz tej odpowiedzi o muchach....
                                                  • klemens1 Re: I jeszcze... 22.01.14, 17:39
                                                    > > Głównie łamałem 70 przed skrzyżowaniami (jak wszyscy).
                                                    >
                                                    > Wiesz, ze to zaden argument - w stylu uzwanych przez dzieci w podstawowce....

                                                    Człowieku, przecież w dalszej części cytatu (którą pominąłeś) miałeś argument.
                                                    To że jesteś świętszy od papieża i w imię bezpieczeństwa wymyślasz nowe durne przepisy, nie upoważnia cię do pisania aż takich głupot na podstawie fragmentu zdania wyrwanego z kontekstu.
                                                  • galtomone Re: I jeszcze... 22.01.14, 19:17
                                                    70 na dwupasmowkach przed skrzyzowaniami jest durne???????????????
                                                  • klemens1 Re: I jeszcze... 23.01.14, 08:55
                                                    galtomone napisał:

                                                    > 70 na dwupasmowkach przed skrzyzowaniami jest durne???????????????

                                                    Doczytałeś ten fragment?

                                                    Głównie łamałem 70 przed skrzyżowaniami (jak wszyscy). Są miejsca na podobnej drodze, gdzie dozwolone jest 100 i masakry jakoś nie ma.

                                                    Nie wiem jak to prościej wytłumaczyć, ale spróbuję się podjąć tego beznadziejnego zadania.
                                                    W jakimś miejscu, gdzie jest skrzyżowanie z dwupasmówką, jest dozwolone 100 i jest bezpiecznie (a ruch jest tam duży, również w poprzek).
                                                    Dlaczego w takim razie w praktycznie identycznym miejscu jest 70?
                                                  • klemens1 Re: Ta, ale... 22.01.14, 17:36
                                                    > Tak, ale to nie jest lamaniem przepisow. Nikt, nigdzie nie zaleca, ze masz jech
                                                    > ac rowno z ograniczeniem, tylko tyle na ile sie czujesz OK,

                                                    Jeżeli ja, pirat i morderca, w pewnych miejscach NIGDY nie jadę równo z ograniczeniem, tylko znacznie poniżej, to coś chyba z tym ograniczeniem jest nie tak?

                                                    > > Są miejsca na podobnej d
                                                    > > rodze, gdzie dozwolone jest 100 i masakry jakoś nie ma. Czyli 70 są głupie.
                                                    >
                                                    > E, tam... ograniczenia sa generalnie durne, przeciez widzisz dobprze w przod i
                                                    > wiesz czy mozezsz jechac 150 czy tylko 130... Jak cos bedzie stac na podporzadk
                                                    > owanej, na pasach, itd.. to bedzie musialo krocej stac bo szybciej przejedziesz
                                                    > !!!

                                                    Czy ty w ogóle rozumiesz o czym piszę? Nie piszę o własnej ocenie ile mogę jechać, tylko o tym, że na IDENTYCZNYM skrzyżowaniu jest raz 100, a innym razem 70. I na tym, gdzie jest 100, nie ma wypadków.
                                                    Pojmij to i ew. odpowiedz, jak będziesz miał coś mądrego do napisania.
                                                  • galtomone Re: Ta, ale... 22.01.14, 19:16
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > Tak, ale to nie jest lamaniem przepisow. Nikt, nigdzie nie zaleca, ze mas
                                                    > z jech
                                                    > > ac rowno z ograniczeniem, tylko tyle na ile sie czujesz OK,
                                                    >
                                                    > Jeżeli ja, pirat i morderca, w pewnych miejscach NIGDY nie jadę równo z ogranic
                                                    > zeniem, tylko znacznie poniżej, to coś chyba z tym ograniczeniem jest nie tak?

                                                    ????

                                                    Znaczy, ze jelsi na autostradzie jest slisko I jedziesz 60 to na wszystkich nalezy wprowadzic takie ograniczenie???
                                                    Ty masz prawojazdy wi wiesz, ze masz sam decydowac w granicach przewidzianych przpisami jak jechac bezpiecznie czy nie?

                                                    > > > Są miejsca na podobnej d
                                                    > > > rodze, gdzie dozwolone jest 100 i masakry jakoś nie ma. Czyli 70 są
                                                    > głupie.

                                                    > Czy ty w ogóle rozumiesz o czym piszę? Nie piszę o własnej ocenie ile mogę jech
                                                    > ać, tylko o tym, że na IDENTYCZNYM skrzyżowaniu jest raz 100, a innym razem 70.
                                                    > I na tym, gdzie jest 100, nie ma wypadków.

                                                    Nie piusales ze identycznym tylko podobnym - w mojej ocenie to nie to samo. To raz.
                                                    Dwa, to nigdzie nie pisalem, ze 100% znakow jest OK... to moze byc jedna z takich syt. - moze ten wyzszy limit nie powinien tam byc... Np. wlasnie 70 przed skrzyzowaniami na naszych dwupasmowkach sa OK... I powinny byc wszedzie - a nie sa... Tzn. ze reszta 70 tek powinna byc tez zlikwidowana???

                                                    > Pojmij to i ew. odpowiedz, jak będziesz miał coś mądrego do napisania.
                                                    >

                                                    Udalo sie?
                                                  • klemens1 Re: Ta, ale... 23.01.14, 08:59
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Jeżeli ja, pirat i morderca, w pewnych miejscach NIGDY nie jadę równo z ogranic
                                                    > > zeniem, tylko znacznie poniżej, to coś chyba z tym ograniczeniem jest nie tak?
                                                    >
                                                    > ????
                                                    >
                                                    > Znaczy, ze jelsi na autostradzie jest slisko

                                                    Człowieku, czy ty się na łby pozamieniałeś? Przecież ci nawet wyróżniłem słowo NIGDY. Tzn., że nawet w idealnych warunkach nie jadę tyle co na ograniczeniu, bo nie jestem aż tak szalony.
                                                    Więc kto te ograniczenia zatwierdzał, skoro taki pirat jak ja nie odważa się jechać równo z nim?

                                                    > moze ten wyzszy limit nie powinien tam byc...

                                                    Bo przy tym wyższym limicie nie ma wypadków?

                                                    > Np. wlasnie 70 przed sk
                                                    > rzyzowaniami na naszych dwupasmowkach sa OK... I powinny byc wszedzie - a nie sa...

                                                    Nie powinno ich być w ogóle. A są. Za wyjątkiem kilku miejsc.
                                                    I tak nikt ich nie przestrzega i o ile nie przekracza się 100, jest bezpiecznie. Więc po co te 70?
                                                • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 18:00
                                                  klemens1 napisał:

                                                  > "Freak" z googla - czego zupełnie nie pojmujesz - nie ocenia ograniczenia. On o
                                                  > blicza czas przejazdu na podstawie istniejących ograniczeń [...]

                                                  A te ma aktualne skad? Skoro nawet mapy (nowe) czesto zawieraja bledy...
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:17
                                                    > > "Freak" z googla - czego zupełnie nie pojmujesz - nie ocenia ograniczenia. On o
                                                    > > blicza czas przejazdu na podstawie istniejących ograniczeń [...]
                                                    >
                                                    > A te ma aktualne skad? Skoro nawet mapy (nowe) czesto zawieraja bledy...

                                                    Nie muszę się tłumaczyć z części zdania, która jest składową logicznej alternatywy.
                                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:36
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > > > "Freak" z googla - czego zupełnie nie pojmujesz - nie ocenia ograni
                                                    > czenia. On o
                                                    > > > blicza czas przejazdu na podstawie istniejących ograniczeń [...]
                                                    > >
                                                    > > A te ma aktualne skad? Skoro nawet mapy (nowe) czesto zawieraja bledy...
                                                    >
                                                    > Nie muszę się tłumaczyć z części zdania, która jest składową logicznej alternat
                                                    > ywy.
                                                    >

                                                    Faktycznie nie musisz.

                                                    Ale prosba na przyszlosc (bo watki nam sie rozrastaja). Jak kogos w odp. cytujesz, to nie wycinaj kogo... bo potem czesto sie z trudem mozna domyslic, kto co napisal - jak taki cytat przedzie przez kilka psotow...
                                                    TRo tak, zeby sie latwiej rozmawialo... OK?
                                            • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:48
                                              klemens1 napisał:

                                              > Wg ciebie urzędnik jest tak zdolny i tak dobrze pracuje, że w Google by go przy
                                              > jęli z otwartymi ramionami? Naprawdę nie widzisz różnicy?

                                              A wg Ciebie kazdy pryszczaty nastolatek w USA, ktory pracuje w google (i pewnie nawet nie wie gdzie jest poslka) jest genialny? Naprawde nie widzisz roznicy miedzy "biurkami"?

                                              Nie uwierze, ze nalezysz do tych co wierza we wszystko co jest w internecie, bo jest w internecie...
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:19
                                                > A wg Ciebie kazdy pryszczaty nastolatek w USA, ktory pracuje w google (i pewni
                                                > e nawet nie wie gdzie jest poslka) jest genialny? Naprawde nie widzisz roznicy
                                                > miedzy "biurkami"?

                                                Porównaj sobie ile błędów robi Google a ile urzędasy.
                                                Machineria googlowa wymaga jednak większych zdolności niż myślenie wąsatego wójta "przywalimy 40, bo wypadek był".
                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:10
                        N autostradzie toche mozna ja podciagnac... powiedzmy jedzie sie 150 - 155 non stop -wiecej to faktycznie przeginanie (wystarczy, ze pod gorke jedzie stary autobus 60 i wyprzedza go inne auto majac 75km/h).
                        Juz widzialem paru takich, co mieli okolice 200 na budziku i nagle sie orietntowali, ze zblizaja sie sporo za szybko a miganie swiatlami nie pomaga (a przeskoczyc sie nie da)....

                        Ja wiem, ze mamy fajne auta, ktorymi mozna bezpiecznie ejchac ponad 200km/h po autostradzie, ale jezdza nia tez inni ktorzy albo sie boja albo nie maja takich swietnych maszyn.... roznica prekosci w takich sytuacjach jest olbrzymia.
                        A ze ponad 200 malo kto jezdzi na codzien.... to i nie do konca zdjaemy sobie pewnie sprawe jak szybko metry pod kolami uciekaja, o ile wczesniej trzeba hamowac zeby z 210 zejsc do 70...

                        Dlatego na pustej autostradzie (A4 juz taka nie bywa) to pol bidy... ale w codziennym ruchu.. spora nieodpowiedzialnosc...
                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:38
                          > Na utostradzie toche mozna ja podciagnac...

                          Na autostradzie jechałem 115 (licznikowe), podobnie jak na S8. Na pozostałych odcinkach podobnie.
                          Aż strach się bać, więc uważaj - zwłaszcza w weekendy.
                    • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:25
                      Powiedz, ze miales pustki na drodze i zero kolejki na bramkach A4... bo inaczej zdrowo przeginales... zeby z tej trasy srednia miec ok 95km/h...

                      A google pokazuje dosc realne wyniki (zwykle trasa zajmuje mi ok 3-5min mniej na 100km) i bynajmniej nie patrzy na trzymanie sie ponizej ograniczen, chyba raczej zbiera dane z tysiecy/milionow uzytkownikow nawigacji googla i stara sie to usrednic...
                      • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:40
                        > Powiedz, ze miales pustki na drodze i zero kolejki na bramkach A4... bo inaczej
                        > zdrowo przeginales... zeby z tej trasy srednia miec ok 95km/h...

                        Prawie nie osiągałem 120. Cały czas 115. Na bramkach faktycznie nie było kolejek. Ruch był, ale taki, że spokojnie można było jechać jak to opisałem. Pasażerowie generalnie przysypiali, taka spokojna jazda była.
                        • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 15:04
                          Bajdurzysz... nie wierze, ze Cie zadne z kilkudziesieciu swiatel po drodze nie zatrzymalo...
                          Do tego bramki... do tego, jesli nie blokowales lewego pasa to jednak musialbys przepuszczac tych co jednak wiecej niz 115 km/h jada i tym samym nieco przy normalnym ruchu (czyt TIR co 200-500m) bys musial tracic...

                          Zeby uzyskac srednia 95km/h na tej trasie, to na odcinkach bez ograniczen, postojow i zwalniania musisz jechac min. 130km/h, a na autostradzie min. 150km/h
                          Na trasie Kraków-Wrocław praktycznie bez świateł i po autostradzie non stop jadąc 130-140km/h bardzo ciężko o średnią ponad 100km/h (wiem że dochodzą ekstra bramki, ale trasa ta nie ma porównania do gierkówki, znacznie lepsza i szybsza)
                          • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 17:04
                            > Bajdurzysz... nie wierze, ze Cie zadne z kilkudziesieciu swiatel po drodze nie
                            > zatrzymalo...

                            Zatrzymało - zwłaszcza na początkowym odcinku do Krakowa.
                            Tylko że i tak jechałem tam szybciej niż ograniczenia na znakach (wszyscy tak jechali).
                            Na autostradzie i na ekspresówce za to wolniej od ograniczenia, na dwupasmówce nieco szybciej.
                            Średnia wyszła mi i tak niższa niż google pokazuje.

                            > Zeby uzyskac srednia 95km/h na tej trasie, to na odcinkach bez ograniczen, post
                            > ojow i zwalniania musisz jechac min. 130km/h,

                            Postoje się nie wliczają - wziąłem czas z komputera.

                            W sumie się zgadza - jechałem cały czas 115 - 120, było kilka świateł i średnią miałem 95.
                            W googla można osiągnąć lepszą, i to "przy obecnym ruchu".
                            Jedyne co ci pozostaje, to zaprzeczać "bo tak".
            • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 16:23
              > ....ze jednak nie kumasz.

              Więc mnie uświadom. Nawet przy ryzyku że nie zrozumiem.
              • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 16.01.14, 17:47
                1. Most ze zwezeniem - gdzie tam wyprzedzac?
                2. Miedzy skrzyzowaniem a wspomianym mostem I kolejna gorka w mojej opinii jest o wiele za malo miejsca na bezpieczny manewr (sprawdzenie czy nic nie nadjezdza, wyprzedzenie I powrot na swoj pas)
                3. Koleiny.... bardzo latwo w takich koleinach wpasc w poslizg, moze tez rzucic autem wyprzedzanym...

                W zyciu bym tam teraz przerywanej nie dal!
                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 09:27
                  > 1. Most ze zwezeniem - gdzie tam wyprzedzac?

                  Wiadukt, nie most. A zwężenie dotyczy pobocza, nie jezdni. Jest miejsce do wyprzedzania, podobnie jak do minięcia się dwóch pojazdów.

                  > 2. Miedzy skrzyzowaniem a wspomianym mostem I kolejna gorka w mojej opinii jest
                  > o wiele za malo miejsca na bezpieczny manewr (sprawdzenie czy nic nie nadjezdz
                  > a, wyprzedzenie I powrot na swoj pas)

                  300 m doskonałej widoczności na prostej to za mało?

                  > 3. Koleiny....

                  Faktycznie - bardzo groźne przy prędkości 70 km/h.
                  Policz sobie samodzielnie, ile czasu trwa przejazd 300 m z tą prędkością.
                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 09:31
                    Co do kolein - kilkaset metrów dalej też są i wolno już wyprzedzać.
                  • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 10:41
                    Niecałe 300 metrów. W rzeczywistości było by to ok 250 metrów do wyprzedzania. Potem ciągła i powstanie 2+1. Znając naszych wiedzących lepiej spora grupa nie kończyła by wyprzedzania i utrudniała wyprzedzanie jadącym prawidłowo oraz prowokowała sytuacje niebezpieczne. A przejazd tych 300 metrów z tą prędkością to trochę ponad 15 sek.
                    Jadąc 90 zaoszczędzasz niecałe 3 sek.
                    • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 11:16
                      > Znając naszych wiedzących lepiej spora grupa nie
                      > kończyła by wyprzedzania i utrudniała wyprzedzanie jadącym prawidłowo oraz prow
                      > okowała sytuacje niebezpieczne.

                      Strach pomyśleć co by było, gdyby zamiast 300 m był kilometr.

                      > A przejazd tych 300 metrów z tą prędkością to t
                      > rochę ponad 15 sek.
                      > Jadąc 90 zaoszczędzasz niecałe 3 sek.

                      A jak się trafi traktorek?
                      • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 11:27
                        klemens1 napisał:

                        > > Znając naszych wiedzących lepiej spora grupa nie
                        > > kończyła by wyprzedzania i utrudniała wyprzedzanie jadącym prawidłowo ora
                        > z prow
                        > > okowała sytuacje niebezpieczne.
                        >
                        > Strach pomyśleć co by było, gdyby zamiast 300 m był kilometr.

                        Ale nie jest kilometr tylko 300 metrów.
                        W ten sposób każde znak można uznać za głupi.

                        > > A przejazd tych 300 metrów z tą prędkością to t
                        > > rochę ponad 15 sek.
                        > > Jadąc 90 zaoszczędzasz niecałe 3 sek.
                        >
                        > A jak się trafi traktorek?

                        A gdyby matka wasza.
                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:02
                          > > > Znając naszych wiedzących lepiej spora grupa nie
                          > > > kończyła by wyprzedzania i utrudniała wyprzedzanie jadącym prawidłowo oraz prow
                          > > > okowała sytuacje niebezpieczne.
                          > >
                          > > Strach pomyśleć co by było, gdyby zamiast 300 m był kilometr.
                          >
                          > Ale nie jest kilometr tylko 300 metrów.
                          > W ten sposób każde znak można uznać za głupi.

                          Zapytam inaczej: skąd pewność że:
                          "spora grupa nie kończyła by wyprzedzania i utrudniała wyprzedzanie jadącym prawidłowo oraz prowokowała sytuacje niebezpieczne"
                          ?

                          > > > A przejazd tych 300 metrów z tą prędkością to t
                          > > > rochę ponad 15 sek.
                          > > > Jadąc 90 zaoszczędzasz niecałe 3 sek.
                          > >
                          > > A jak się trafi traktorek?
                          >
                          > A gdyby matka wasza.

                          ... jechała tym traktorkiem? To bez znaczenia.
                          Czyli snujemy się za traktorkiem 30 km/h na 300-metrowej prostej? W imię "ch... wie czego"?
                          • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:21
                            klemens1 napisał:

                            > > > A jak się trafi traktorek?
                            > >
                            > > A gdyby matka wasza.
                            >
                            > ... jechała tym traktorkiem? To bez znaczenia.

                            A gdyby dziecko, sprawdzić czy nie ksiądz.

                            > Czyli snujemy się za traktorkiem 30 km/h na 300-metrowej prostej? W imię "ch...
                            > wie czego"?

                            Tam od razu 30. 5 na godzinę i od razu dramatyczniej. Zobacz na googlu że ten traktorek nie będzie sprawiał problemów na tej trasie.
                            • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:42
                              > Tam od razu 30. 5 na godzinę i od razu dramatyczniej.

                              Nie bardzo rozumiem, o co teraz walczysz. Odcinek do wyprzedzania jest idealny, ale "nie bo nie". Jak podaję przykład faktycznie idiotycznego oznakowania, to chyba jednak lepiej przyznać rację, niż się miotać? Bo mam wrażenie, że kilku talibów będzie bronić każdego debilizmu w oznakowaniu.
                              • samspade Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 14:13
                                klemens1 napisał:

                                > Nie bardzo rozumiem, o co teraz walczysz.

                                To że nie rozumiesz niespecjalnie mnie dziwi.

                                > Odcinek do wyprzedzania jest idealny, ale "nie bo nie".

                                Ten odcinek 2+1? Ten faktycznie jest idealny.

                                >Jak podaję przykład faktycznie idiotycznego oznakowania, to chyba jednak lepiej przyznać rację, niż się miotać?

                                Gdybyś pokazał taki przykład to przyznał bym ci rację

                                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 17:06
                                  > > Nie bardzo rozumiem, o co teraz walczysz.
                                  >
                                  > To że nie rozumiesz niespecjalnie mnie dziwi.

                                  Może dlatego, że nie walczę gdy widzę że kwestia jest przegrana.

                                  > > Odcinek do wyprzedzania jest idealny, ale "nie bo nie".
                                  >
                                  > Ten odcinek 2+1? Ten faktycznie jest idealny.

                                  Ten, o którym dyskutuję i do którego link podałem. To nie jest 2+1. Widzę, że "doskonale" rozumiesz o czym mowa, co mnie specjalnie nie dziwi.

                                  > > Jak podaję przykład faktycznie idiotycznego oznakowania, to chyba jednak
                                  > > lepiej przyznać rację, niż się miotać?
                                  >
                                  > Gdybyś pokazał taki przykład to przyznał bym ci rację

                                  To może przynajmniej się nie miotaj i napisz po ludzku, dlaczego tam nie można wyprzedzać. Bez "matek" itp. infantylnych wykrętów.
                                  • samspade Re: I sam potwierdzasz... 18.01.14, 13:11
                                    klemens1 napisał:

                                    > To może przynajmniej się nie miotaj i napisz po ludzku, dlaczego tam nie można
                                    > wyprzedzać. Bez "matek" itp. infantylnych wykrętów.

                                    Nie można tam wyprzedzać ponieważ jest jest podwójna ciągła.
                                    A w tym miejscu nie powinno być przerywanej ponieważ zanika tam pobocze. Przez co piesi rowerzyści i inne fizycznie są zmuszeni do wkroczenia wjazdu na jezdnie.
                                    W połączeniu z faktem ze za chwilę jest doskonały odcinek do wyprzedzania w postaci drogi 2+1 brak przerywanej o długości 250 m nie skutkuje negatywnie na płynność jazdy.
                                    • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 01:03
                                      Nie wytlumaczysz... ja jus sie poddalem...
                                      Zreszta czego oczekiwac od czlowieka ktory jednoczesnie twierdzi, ze:
                                      a) w Polsce ograniczenia lamia tylko Ci co robia to swiadomie i wiedza, ze jest to niebezpieczne,
                                      b) w Polsce kierowcy wiedza lepiej od tych co stawiali ograniczenia i w wielu miejscach zupelnie te ograniczenia ignoruja i tak jest bezpiecznie...
                                      c) obydwa powyzsze twierdzenia nie stoja w sprzecznosci...

                                      Taka logika to dla mnie wyzsza abstrakcja... na tym poziomie w tej dyskusji nie mamy szans...
                                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 08:57
                                        gzesiolek napisał:

                                        > Nie wytlumaczysz... ja jus sie poddalem...
                                        > Zreszta czego oczekiwac od czlowieka ktory jednoczesnie twierdzi, ze:
                                        > a) w Polsce ograniczenia lamia tylko Ci co robia to swiadomie i wiedza, ze jes
                                        > t to niebezpieczne,
                                        > b) w Polsce kierowcy wiedza lepiej od tych co stawiali ograniczenia i w wielu m
                                        > iejscach zupelnie te ograniczenia ignoruja i tak jest bezpiecznie...
                                        > c) obydwa powyzsze twierdzenia nie stoja w sprzecznosci...

                                        > Taka logika to dla mnie wyzsza abstrakcja... na tym poziomie w tej dyskusji nie
                                        > mamy szans...

                                        Dolozylbym jeszcze

                                        d). dzieki temu jest u nas mniej wypadkow niz tam gdzie kierowcy przestrzegaja znakow i ogranniczen I to wbrwe morderczym zapedom sluzb wszelakich, ktore albo chcac dobrych kierowcow ograbic, albo zabic specjalnie zle stawiajac znaki i ograniczenia. A jak juz nie zabic to specjalnie i na zlosc sprawic, ze bedzie sie jechac dlugo i wolno...

                                        A przeciez kazdy dorby kierowca zna setki wsi (sporych) ale z szeroka droga, szerokim chodnikiem, gdzie (jak wynika z autopsji) mozna spokojnie jechac 100 - 110 i nic sie nie dzieje.
                                        A sprawa halasu to jakis "urban legend" skoro w aucie mozna spokojnie przy takiej predkosci rozmawiac!!!!!
                                        • agios_pneumatos Fajna dyskusja :) 21.01.14, 22:24
                                          galtomone napisał:

                                          > gzesiolek napisał:
                                          >

                                          > Nie wytlumaczysz... ja jus sie poddalem...
                                          > > Zreszta czego oczekiwac od czlowieka ktory jednoczesnie twierdzi, ze:
                                          > > a) w Polsce ograniczenia lamia tylko Ci co robia to swiadomie i wiedza,
                                          > ze jes
                                          >> t to niebezpieczne,
                                          > > b) w Polsce kierowcy wiedza lepiej od tych co stawiali ograniczenia i w w
                                          > ielu m
                                          > > iejscach zupelnie te ograniczenia ignoruja i tak jest bezpiecznie...
                                          > c) obydwa powyzsze twierdzenia nie stoja w sprzecznosci...
                                          >

                                          > > Taka logika to dla mnie wyzsza abstrakcja... na tym poziomie w tej dyskus
                                          > ji nie
                                          > > mamy szans...
                                          >

                                          > Dolozylbym jeszcze
                                          >

                                          > d). dzieki temu jest u nas mniej wypadkow niz tam gdzie kierowcy przestrzegaja
                                          > znakow i ogranniczen I to wbrwe morderczym zapedom sluzb wszelakich, ktore albo
                                          > chcac dobrych kierowcow ograbic, albo zabic specjalnie zle stawiajac znaki i o
                                          > graniczenia. A jak juz nie zabic to specjalnie i na zlosc sprawic, ze bedzie si
                                          > e jechac dlugo i wolno...
                                          >

                                          > A przeciez kazdy dorby kierowca zna setki wsi (sporych) ale z szeroka droga, sz
                                          > erokim chodnikiem, gdzie (jak wynika z autopsji) mozna spokojnie jechac 100 - 1
                                          > 10 i nic sie nie dzieje.
                                          > A sprawa halasu to jakis "urban legend" skoro w aucie mozna spokojnie przy taki
                                          > ej predkosci rozmawiac!!!!!

                                          Tak czytam to i czytam... i dalej nie zakładam, że jest chociażby cień szansy na to, iż ten kretyn zrozumie, żetakimi oto swoimi wpisami sprawia mi komplementy. Specyficzne, ale jednak.
                                      • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:10
                                        > a) w Polsce ograniczenia lamia tylko Ci co robia to swiadomie i wiedza, ze jes
                                        > t to niebezpieczne,

                                        Tego nigdzie nie twierdziłem. Albo kłamiesz, albo nie rozumiesz co czytasz.
                                        • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 12:28
                                          Nie chce mi sie szukac wszystkich cytatow, generalnie jeden zawiera wszystkie zeznania dot. kolegow idiotow co to pruja i wiedza, ze robia to niebezpiecznie... a innych przeginajacych wg Ciebie nie ma...

                                          >>Wg mnie każdy, kto przegina, doskonale o tym wie.

                                          Cala dyskusja dotyczy tego, ze nie ma grupy wybranej co to na pewno przegina i o tym wie, i grupy ktora mimo, ze ma gdzies znaki to nie przegina...
                                          Miedzy nimi istnieje zupelna plynnosc, tysiac odcieni szarosci i mozliwosc na bledy ludzkie... Wg nas, kazdy z tych tysiecy kierowcow mimo przekonania, ze to ja wlasnie jezdze bezpiecznie, moze sie mylic mniej/bardziej/tak samo jak przyslowiowy urzednik od znakow...
                                          Nie ma szans zeby nikt z tych (w swoim mniemaniu) "bezpiecznych" nie popelnil bledu oceny i tym samym przeginal i powodowal niebezpieczenstwo...
                                          Ty uwazasz inaczej, a jedynym argumentem na poparcie tej tezy jest jeden z wielu bledow urzednikow/projektantow (i to juz niewazne ze duza czesc bledow istnieje tylko w Twoim mniemaniu, jak pokazuje przyklad z siodemki)... Czyli wg Ciebie myla sie tylko Ci co uwazaja inaczej niz Ty... Ci co wg Ciebie jezdza lepiej na 100% sie nie myla...

                                          I dlatego nie ma co z Toba dyskutowac, bo to, ze 4 na 5 kierowcow w danym miejscu zlamie dane ograniczenie jest dla Ciebie dowodem, o zlym ograniczeniu, a to ze 4 na 5 rozmowcow powie ze sie mylisz jest dla Ciebie pieniactwem i glupota...

                                          Druga zaskakujaca logika to podejscie do tych blednych/lub nie/ ograniczen...
                                          Dla Ciebie istnienie blednych w Twoim mniemaniu ograniczen, uprawnia Cie i innych do totalnego olewania wszystkich ograniczen i kierowania sie tylko i wylacznie swoja ocena...
                                          My jestesmy przeciwni, bo zgadzamy sie, ze istnieja ograniczenia ktore wymagaja zmiany, ale jednoczesnie jestesmy przeciwni dawania wladzy do jezdzenia jak sie chce masie kierowcow, gdzie wg nas sa tysiace mniej rozgarnietych, ktorych wyobraznia nie ogarnia zasadnosci takich lub innych znakow/ograniczen...

                                          Ja postuluje nad akcja poprawy oznakowania i scigania tych dla ktorych znaki nie istnieja...
                                          Ty co postulujesz, bo piszesz setki postow i poza najezdzaniem populistycznymi sloganami o zlych urzednikach nie podales zadnego konkretu... bo to, ze czesto gesto jest zle to wiemy, ale pytanie jak chcialbys to poprawic, poza najezdzaniem na urzednikow, policje, tych co jezdza za wolno i tych piratow co juz jezdza za szybko...
                                          Jesli chcesz likwidacji wszelkich ograniczen (totalne olewanie ich czy decydowanie kazdego wg wlasnego "widzimisie" do tego prowadzi) to napisz to jasno i wyraznie... jesli nie chcesz likwidacji to jednak zgadzasz sie z podejsciem obywatelskich staran, aby okreslone ograniczenia zmienic, a jednoczesniej starania sie jezdzic wg aktualnych przepisow...
                                          • galtomone I tyle w temacie... 20.01.14, 12:32
                                            Bo ta dyskusja juz od wielu postow jest dosc jalowa...
                                          • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:07
                                            gzesiolek napisał:

                                            > Nie chce mi sie szukac wszystkich cytatow, generalnie jeden zawiera wszystkie z
                                            > eznania dot. kolegow idiotow co to pruja i wiedza, ze robia to niebezpiecznie..
                                            > . a innych przeginajacych wg Ciebie nie ma...
                                            >
                                            > Wg mnie każdy, kto przegina, doskonale o tym wie.

                                            Dokładnie. Oczywiście granica - jak napisałeś - jest płynna.

                                            > Wg nas, kazdy z tych tysiecy kierowcow mimo przekonania, ze to
                                            > ja wlasnie jezdze bezpiecznie, moze sie mylic mniej/bardziej/tak samo jak przys
                                            > lowiowy urzednik od znakow...

                                            Oczywiście. Ale skoro znak nie przystaje do rzeczywistości, to co za różnica, co na tym znaku jest? Pozostaje własna ocena - bardzo rzadko, ale jednak czasami mylna.

                                            > Ty uwazasz inaczej, a jedynym argumentem na poparcie tej tezy jest jeden z wiel
                                            > u bledow urzednikow/projektantow

                                            Otóż to - jeden z wielu. Bo chyba nie oczekujesz, że będę podawał przykłady tysięcy błędów?
                                            Zresztą - po przeglądzie oznakowania wiele z nich poprawiono. Czyli jednak były.

                                            > Czyli wg Ciebie myla sie tylko Ci co uwazaja inaczej niz Ty...

                                            Nie wiem skąd ten wniosek. Chyba to ty masz właśnie ten problem. Ja wyraźnie przyznaję rację w wielu aspektach obrońcom głupoty urzędniczej.

                                            > Druga zaskakujaca logika to podejscie do tych blednych/lub nie/ ograniczen...
                                            > Dla Ciebie istnienie blednych w Twoim mniemaniu ograniczen, uprawnia Cie i inny
                                            > ch do totalnego olewania wszystkich ograniczen i kierowania sie tylko i wylaczn
                                            > ie swoja ocena...

                                            J.w. - skoro liczba na ograniczeniu jest de facto losowa, to jaki sens jest się nią sugerować?

                                            > My jestesmy przeciwni, bo zgadzamy sie, ze istnieja ograniczenia ktore wymagaja
                                            > zmiany, ale jednoczesnie jestesmy przeciwni dawania wladzy do jezdzenia jak si
                                            > e chce masie kierowcow, gdzie wg nas sa tysiace mniej rozgarnietych, ktorych wy
                                            > obraznia nie ogarnia zasadnosci takich lub innych znakow/ograniczen...

                                            Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W czym problem?

                                            > Ty co postulujesz, bo piszesz setki postow i poza najezdzaniem populistycznymi
                                            > sloganami o zlych urzednikach nie podales zadnego konkretu... bo to, ze czesto
                                            > gesto jest zle to wiemy, ale pytanie jak chcialbys to poprawic, poza najezdzani
                                            > em na urzednikow, policje, tych co jezdza za wolno i tych piratow co juz jezdza
                                            > za szybko...

                                            Stwierdzam fakt że oznakowanie jest ustawiane zza biurka (podałem jako dowód wywiad z kimś z branży) i mam do tego pełne prawo.
                                            Owszem - nie podaję jak to w praktyce rozwiązać. I zmienia to w jakikolwiek sposób słuszność tego co opisuję?

                                            > Jesli chcesz likwidacji wszelkich ograniczen (totalne olewanie ich czy decydowa
                                            > nie kazdego wg wlasnego "widzimisie" do tego prowadzi) to napisz to jasno i wyr
                                            > aznie...

                                            Obawiam się, że to niewiele da, bo już pisałem "jasno i wyraźnie" czego chcę.
                                            To tak w kontekście "wiedzących lepiej".
                                            • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 15:09
                                              > Wg mnie każdy, kto przegina, doskonale o tym wie.
                                              vs
                                              > Dokładnie. Oczywiście granica - jak napisałeś - jest płynna.

                                              jak sie ma: "doskonale o tym wie" do "granica - jak napisałeś - jest płynna", dla mnie plynnosc determinuje brak doskonalosci wiedzy...

                                              > skoro znak nie przystaje do rzeczywistości, to co za różnica, c
                                              > o na tym znaku jest

                                              Skoro jako kierowcy mozemy sie pomylic co do tego czy znak przystaje do rzeczywistosci to co za roznica czy znak jest prawidlowy czy nie i wg jakich zasad i procedur postawiony... I tak dajemy sobie prawo do olewania go gdy tylko nasz ocena okresli go jako bzdurny...
                                              Naprawde nie dostrzegasz paradoksu?

                                              > J.w. - skoro liczba na ograniczeniu jest de facto losowa, to jaki sens jest się
                                              > nią sugerować?
                                              Ale czy dana liczba jest losowa czy nie okresla sobie kierowca ktory nic nie wie w jakis sposob dana liczba byla okreslona... a co jesli sie myli w okresleniu ze jest losowa?

                                              > Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W czym pro
                                              > blem?

                                              Czytasz to co piszesz? Bo powyzsze zdanie stoi w sprzecznosci z logika nastepstw... Ktos kto nie ogarnia zasadnosci znaku/ograniczenia ma sam zdecydowac, ze do niego bedzie sie stosowac, bo jest malo rozgarniety?
                                              A wg mnie bedzie zlewal ograniczenia jak leci... czy to szkola, czy przejscie, czy skrzyzowanie... bo on widzi, bo szeroko, bo tak zawsze jezdzi i jeszcze wypadku nie mial...

                                              > Stwierdzam fakt że oznakowanie jest ustawiane zza biurka (podałem jako dowód wy
                                              > wiad z kimś z branży) i mam do tego pełne prawo.
                                              Masz prawo podnosic glos na ten temat... Nalezy krytykowac, dyskutowac, sprawdzac prace urzednikow... dazyc do zmiany najbardziej bzdurnych miejsc...(w wielu przypadkach Cie popre...) ale naszym zdaniem nie masz najmniejszego prawa jezdzic jak dusza zapragnie bo po przykladach sadzimy, ze mozesz w wielu miejscach podejmowac bledne decyzje...


                                              > Obawiam się, że to niewiele da, bo już pisałem "jasno i wyraźnie" czego chcę.

                                              Proszę bardzo o przypomnienie, bo szukam i szukam i tej jasności przekazu nie znajduje... Poza tym, że urzednicy robia zle a maja robic dobrze... Jednoczesnie nie ma zadnego kryterium oceny prawidlowosci znakow poza kierowcami, ktorzy przeciez w swej jezdzie biora pod uwage tylko swoj komfort i bezpieczenstwo... wg wlasnej oceny...
                                              • galtomone No wlasnie! Skecz?!? 20.01.14, 18:12
                                                gzesiolek napisał:

                                                > > Wg mnie każdy, kto przegina, doskonale o tym wie.
                                                > vs
                                                > > Dokładnie. Oczywiście granica - jak napisałeś - jest płynna.
                                                >
                                                > jak sie ma: "doskonale o tym wie" do "granica - jak napisałeś - jest płynna"
                                                > , dla mnie plynnosc determinuje brak doskonalosci wiedzy...

                                                No własnie!

                                                > > skoro znak nie przystaje do rzeczywistości, to co za różnica, c
                                                > > o na tym znaku jest
                                                >
                                                > Skoro jako kierowcy mozemy sie pomylic co do tego czy znak przystaje do rzeczyw
                                                > istosci to co za roznica czy znak jest prawidlowy czy nie i wg jakich zasad i p
                                                > rocedur postawiony... I tak dajemy sobie prawo do olewania go gdy tylko nasz oc
                                                > ena okresli go jako bzdurny...
                                                > Naprawde nie dostrzegasz paradoksu?

                                                No własnie nie dostrzega :-(.

                                                > > J.w. - skoro liczba na ograniczeniu jest de facto losowa, to jaki sens je
                                                > st się
                                                > > nią sugerować?
                                                > Ale czy dana liczba jest losowa czy nie okresla sobie kierowca ktory nic nie wi
                                                > e w jakis sposob dana liczba byla okreslona... a co jesli sie myli w okresleniu
                                                > ze jest losowa?

                                                No własnie!

                                                > > Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W cz
                                                > ym pro
                                                > > blem?

                                                > Czytasz to co piszesz? Bo powyzsze zdanie stoi w sprzecznosci z logika nastepst
                                                > w... Ktos kto nie ogarnia zasadnosci znaku/ograniczenia ma sam zdecydowac, ze d
                                                > o niego bedzie sie stosowac, bo jest malo rozgarniety?

                                                No własnie!!!!

                                                Przecież to jak w tym skeczu...

                                                Rozum

                                                Jest tam taki fragment - ze dal ogloszenie, ze znalaz... ale potem sobie uswiadamia Po co? Przeiez jak ktos jest durny to I tak o tym nie wie... :-)
                                                Idealnie pasuje do opisu problem powyzej, ktorego klemens nie chce/nie moze zrozumiec :-(

                                                > ale naszym zdaniem nie masz najmniejszego prawa jezdz
                                                > ic jak dusza zapragnie bo po przykladach sadzimy, ze mozesz w wielu miejscach p
                                                > odejmowac bledne decyzje...

                                                No własnie!

                                                > > Obawiam się, że to niewiele da, bo już pisałem "jasno i wyraźnie" czego c
                                                > hcę.
                                                >
                                                > Proszę bardzo o przypomnienie, bo szukam i szukam i tej jasności przekazu nie z
                                                > najduje...

                                                Jest nas dwóch!
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:26
                                                > jak sie ma: "doskonale o tym wie" do "granica - jak napisałeś - jest płynna"
                                                > , dla mnie plynnosc determinuje brak doskonalosci wiedzy...

                                                Doskonale wie, że już może lekko przeginać. Albo zdecydowanie przeginać.

                                                > > skoro znak nie przystaje do rzeczywistości, to co za różnica, c
                                                > > o na tym znaku jest
                                                >
                                                > Skoro jako kierowcy mozemy sie pomylic co do tego czy znak przystaje do rzeczyw
                                                > istosci to co za roznica czy znak jest prawidlowy czy nie i wg jakich zasad i p
                                                > rocedur postawiony... I tak dajemy sobie prawo do olewania go gdy tylko nasz oc
                                                > ena okresli go jako bzdurny...
                                                > Naprawde nie dostrzegasz paradoksu?

                                                Nie dostrzegam. Skoro dwie oceny są potencjalnie mylne, to wolę jednak zaufać tej, która powstała w oparciu o naoczne obserwacje.

                                                > > Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W czym pro
                                                > > blem?
                                                >
                                                > Czytasz to co piszesz? Bo powyzsze zdanie stoi w sprzecznosci z logika nastepst
                                                > w... Ktos kto nie ogarnia zasadnosci znaku/ograniczenia ma sam zdecydowac, ze d
                                                > o niego bedzie sie stosowac, bo jest malo rozgarniety?

                                                Zakładam, że nie piszemy o kompletnych debilach. Poniektórzy są jednak na tyle bystrzy, że zauważają iż nie są w stanie ocenić, jaka prędkość jest bezpieczna.

                                                > ale naszym zdaniem nie masz najmniejszego prawa jezdz
                                                > ic jak dusza zapragnie bo po przykladach sadzimy, ze mozesz w wielu miejscach p
                                                > odejmowac bledne decyzje...

                                                Po przykładach to widać że urzędas nie ma pojęcia o drodze którą oznakowuje.
                                                A po swoich przykładach jakoś jednak nie widzę tych błędnych decyzji. Jakiś czas temu uniknąłem wypadku, bo jechałem wolniej niż pozwalało ograniczenie - a było pusto. Wolę więc polegać na swojej ocenie, czego przykład właśnie podałem.

                                                > > Obawiam się, że to niewiele da, bo już pisałem "jasno i wyraźnie" czego chcę.
                                                >
                                                > Proszę bardzo o przypomnienie, bo szukam i szukam i tej jasności przekazu nie z
                                                > najduje...

                                                Nie chce mi się szukać, więc streszczę:
                                                Oznakowanie ma być ustawiane na podstawie rzeczywistych parametrów drogi i otoczenia, wg uzasadnionych procedur, a nie wg widzimisię urzędasa zza biurka.

                                                > Poza tym, że urzednicy robia zle a maja robic dobrze... Jednoczesnie
                                                > nie ma zadnego kryterium oceny prawidlowosci znakow poza kierowcami, ktorzy pr
                                                > zeciez w swej jezdzie biora pod uwage tylko swoj komfort i bezpieczenstwo... wg
                                                > wlasnej oceny...

                                                Kryterium jest np. to, że gęsto zabudowana uliczka osiedlowa ma takie samo ograniczenie jak prosta w szczerym polu. Albo w polu powinno się móc jechać szybciej, albo na uliczce wolniej.
                                                • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 16:47
                                                  Ja się poddaje...
                                                  Ja wiem lepiej to Twoje hasło przewodnie... Nie dopuszczasz do siebie myśli, że możesz sie mylić...

                                                  W swoich rozmyślaniach wiedz tylko:
                                                  1) Nie bronię urzędników wydających błędne decyzje... Bronie się przed daniem ludziom którzy też się mylą całej władzy nad tym, czy się stosować do jakichkolwiek ograniczeń czy nie...
                                                  2) Ograniczenie to granica maksymalna, to że pojechałeś nieco mniej to żadne mijanie się z ograniczeniem tylko bezpieczna jazda dostosowana do warunków...
                                                  3) Ja w swoim życiu spotkałem wielu ludzi którzy wiedzieli lepiej, ile można jechać... zwykle z czasem stwierdzali, że jednak wcześniej nie wiedzieli... Mam pewność, że jest takich tysiące, więc wole wiedzieć, że choć strach przed mandatem nieco ich hamuje... choć takie mi zbędne wynalazki jak CB, yanosik itp. i tak mocno tą liczbę hamujących się ograniczają...
                                                  4) To, że nie chcemy, żeby każdy mógł jak chciał zlewać ograniczenia nie świadczy wcale, że jesteśmy święci... Nam też się zdarza złamać przepis... zdarza się zapłacić mandat... rzadko bo rzadko, ale jednak... ale nie wymyślamy do tego wielkiej teorii wielkiego urzędniczego błędu...
                                                  5) Podstawowa kwestia, nad którą się musisz zastanowić, skąd u diaska będziesz wiedział, jaki znak jest prawidłowy a jaki nie...
                                                  Poza tym jeśli młody gniewny pędzi 100km/h przez miasto i uważa, że tak jest bezpiecznie to wg Ciebie ma do tego prawo, a jeśli nie to dlaczego? Jakie jest kryterium?
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 22.01.14, 12:57
                                                    > Ja się poddaje...
                                                    > Ja wiem lepiej to Twoje hasło przewodnie... Nie dopuszczasz do siebie myśli, że
                                                    > możesz sie mylić...

                                                    Ku... mać, dlaczego wmawiasz sobie coś, czego nigdzie nie napisałem?
                                                    Przecież wyraźnie piszę że MOGĘ się mylić. A wiem lepiej nie ze względu na swój rzekomy geniusz, tylko dlatego że znam drogę lepiej od kogoś, kto spojrzał na plany - nie zawsze zgodne z rzeczywistością albo nie zawsze uwzględniające wszystkie cechy danego odcinka drogi.

                                                    Niech urzędasy ruszą dupę albo dostaną plany uwzględniające całą specyfikę drogi i stosują do tego potwierdzone naukowo procedury, to będę pierwszym, który będzie zwalczał samowolkę na drogach. Ale póki urzędas wydaje idiotyczne decyzje, to tylko przyczyna się do gó...anego stanu rzeczy, który obecnie mamy.
                                                    Jest pewna granica głupoty, której przekroczenie powoduje, że kierowcy nie mają szacunku do oznakowania. Ta granica została przekroczona zdecydowanie.
                                                    Dlatego naprawę świata należy zacząć od postkomunistycznej mentalności urzędasów, którzy gó... wiedzą, a decydują.

                                                    > 2) Ograniczenie to granica maksymalna, to że pojechałeś nieco mniej to żadne mi
                                                    > janie się z ograniczeniem tylko bezpieczna jazda dostosowana do warunków...

                                                    Gorzej gdy dla każdych warunków jazda jak na ograniczeniu jest niebezpieczna.

                                                    > Poza tym jeśli młody gniewny pędzi 100km/h przez miasto i uważa, że tak jest be
                                                    > zpiecznie to wg Ciebie ma do tego prawo, a jeśli nie to dlaczego? Jakie jest kr
                                                    > yterium?

                                                    Zależy od konkretnego odcinka drogi.
                                            • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 15:38
                                              klemens1 napisał:

                                              > Dokładnie. Oczywiście granica - jak napisałeś - jest płynna.

                                              No wlasnie....

                                              > Oczywiście. Ale skoro znak nie przystaje do rzeczywistości, to co za różnica, c
                                              > o na tym znaku jest? Pozostaje własna ocena - bardzo rzadko, ale jednak czasami
                                              > mylna.

                                              I co wtedy?


                                              > > Ty uwazasz inaczej, a jedynym argumentem na poparcie tej tezy jest jeden
                                              > z wiel
                                              > > u bledow urzednikow/projektantow
                                              >
                                              > Otóż to - jeden z wielu. Bo chyba nie oczekujesz, że będę podawał przykł
                                              > ady tysięcy błędów?
                                              > Zresztą - po przeglądzie oznakowania wiele z nich poprawiono. Czyli jednak były
                                              > .

                                              A jak rozpoznajesz jedne od drugich???

                                              Skad wiesz czy znak, ktory na pierwszy rzut oka jest bzdurny moze jednak nie jest i stoi z konkretnego powodu...????

                                              > > Czyli wg Ciebie myla sie tylko Ci co uwazaja inaczej niz Ty...
                                              >
                                              > Nie wiem skąd ten wniosek.


                                              LOL!!! Wiesz... tez sie zastanawiam...

                                              > Chyba to ty masz właśnie ten problem. Ja wyraźnie pr
                                              > zyznaję rację w wielu aspektach obrońcom głupoty urzędniczej.

                                              Miedzy innymi z takich wypowiedzi... Ze co.. zgadzasz sie, ale jednak znak i tak glupi...

                                              > > Druga zaskakujaca logika to podejscie do tych blednych/lub nie/ ogranicze
                                              > n...
                                              > > Dla Ciebie istnienie blednych w Twoim mniemaniu ograniczen, uprawnia Cie
                                              > i inny
                                              > > ch do totalnego olewania wszystkich ograniczen i kierowania sie tylko i w
                                              > ylaczn
                                              > > ie swoja ocena...
                                              >
                                              > J.w. - skoro liczba na ograniczeniu jest de facto losowa, to jaki sens jest się
                                              > nią sugerować?

                                              Ponawiam pytanie, sam pisales wyzej ze czesc jest zmienina i jest OK. Jak je rozpoznajesz... czy te zmienione tez olewasz? I jak bylo 70 a jest 50 to dalej jezdzisz 80...

                                              > > My jestesmy przeciwni, bo zgadzamy sie, ze istnieja ograniczenia ktore wy
                                              > magaja
                                              > > zmiany, ale jednoczesnie jestesmy przeciwni dawania wladzy do jezdzenia
                                              > jak si
                                              > > e chce masie kierowcow, gdzie wg nas sa tysiace mniej rozgarnietych, ktor
                                              > ych wy
                                              > > obraznia nie ogarnia zasadnosci takich lub innych znakow/ograniczen...
                                              >
                                              > Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W czym pro
                                              > blem?

                                              LOL!!! x2
                                              A znasz takich??? Skad wiesz, ze sie do nich nie zaliczasz?
                                              Jak sie rozpoznaje rozgarnietego od nierozgranitego? Moze rozgarniety to taki, co nadarza czystac i stosowac sie do znakow... a dla nierozgranietego to juz ciut za duzo czynnosci - 3 pedawly, kierownica, lusterka, biegi, piesi, inne auta , dziury i jeszcze znaki... i jeszcze trzeba wiedziec co znacza i sie stosowac.

                                              Niektorych to przerasta i wtedy sie nie stosuja z reguly.. tylko (bo nie maja innego wyjscia) operaja na wlasnej (czesto bleddnej) ocenie sytuacji. Niestety na drodze za takie beldy czesto placa inni a nie sam mylacy sie... :-(

                                              > Stwierdzam fakt że oznakowanie jest ustawiane zza biurka (podałem jako dowód wy
                                              > wiad z kimś z branży) i mam do tego pełne prawo.
                                              > Owszem - nie podaję jak to w praktyce rozwiązać. I zmienia to w jakikolwiek spo
                                              > sób słuszność tego co opisuję?

                                              Ale czy my dysutujemy z Toba tym czy 100% znakow stoi dobrze czy zle?
                                              Nie.
                                              Podobnie nie mzoemy sie zgodzic na to, ze wszystki znaki sa BE i wszystkie mozna olac i robic wg siebie.
                                              Szczegolnie ze kazdy ma inna interpretacje sytuacji, mozliwosci swoich, auta i innych...
                                              Wlasnie dlatego mamy jakies usrednione znaki - nawet jesli czasem stoja zle albo nie zgadzaja sie z czyims poglodem na to, jak dany odcinek mozna przejechac...
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:35
                                                > Skad wiesz czy znak, ktory na pierwszy rzut oka jest bzdurny moze jednak nie je
                                                > st i stoi z konkretnego powodu...????

                                                Zgaduję - póki co trafnie. Na drodze, którą znam (a zazwyczaj takimi jeżdżę) nawet zgadywać nie muszę.
                                                I - jak już pisałem - durnota niektórych ograniczeń jest tak powalająca, że tu już nie trzeba być geniuszem.

                                                > > > Czyli wg Ciebie myla sie tylko Ci co uwazaja inaczej niz Ty...
                                                > >
                                                > > Nie wiem skąd ten wniosek.
                                                >
                                                > LOL!!! Wiesz... tez sie zastanawiam...

                                                No to się pozastanawiaj i spróbuj sklecić konkretną odpowiedź.

                                                > > Chyba to ty masz właśnie ten problem. Ja wyraźnie pr
                                                > > zyznaję rację w wielu aspektach obrońcom głupoty urzędniczej.
                                                >
                                                > Miedzy innymi z takich wypowiedzi... Ze co.. zgadzasz sie, ale jednak znak i ta
                                                > k glupi...

                                                Zrób coś ze swoją jednobitowością. Cokolwiek, ale zrób. Nie jestem pewien czy rozumiesz chociaż 20% z tego co czytasz.

                                                > > Ci mniej rozgarnięci niech się sugerują znakami - zdarzają się tacy. W czym pro
                                                > > blem?
                                                >
                                                > LOL!!! x2
                                                > A znasz takich??? Skad wiesz, ze sie do nich nie zaliczasz?

                                                Chociażby po tym, że widzę tendencję do zmiany ograniczeń na takie, jakie sam bym sugerował.
                                                Poza tym podałem wyżej przykład własnej oceny ograniczenia jako zbyt liberalnego. Dobrze że polegałem na swojej ocenie.
                                                Ale jeszcze jeden przykład do ogródka:
                                                Na pewnej wąskiej drodze w mroźną zimę zrobił się garb. Przy jeździe 70 (dozwolone 90) stuk kół przy jego przejeżdżaniu był dosyć mocny. Ograniczenia nie postawiono.
                                                Zrobiło się cieplej - garb zniknął. Ale za to pojawiło się ograniczenie: 40 km/h i "uwaga nierówna droga".

                                                Moim skromnym zdaniem, to ograniczenie można było spokojnie olać. Ale zawsze taki geniusz jak ty może zapytać "skąd wiesz?". Nawet w tak oczywistych przypadkach.
                                    • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:09
                                      > A w tym miejscu nie powinno być przerywanej ponieważ zanika tam pobocze. Przez
                                      > co piesi rowerzyści i inne fizycznie są zmuszeni do wkroczenia wjazdu na jezdni
                                      > e.

                                      A gdyby pobocza nie było, to piesi i rowerzyści byliby fizycznie zmuszeni już wcześniej do przebywania na jezdni. A mimo to w takich miejscach wolno wyprzedzać.

                                      > W połączeniu z faktem ze za chwilę jest doskonały odcinek do wyprzedzania w pos
                                      > taci drogi 2+1 brak przerywanej o długości 250 m nie skutkuje negatywnie na pły
                                      > nność jazdy.

                                      Rozbrajająca logika.
                                      To może 2 km przed wjazdem na autostradę ograniczyć prędkość do 30? W końcu za niedługo będzie można 140.
                                      • samspade Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 13:05
                                        klemens1 napisał:

                                        > > A w tym miejscu nie powinno być przerywanej ponieważ zanika tam pobocze.
                                        > Przez
                                        > > co piesi rowerzyści i inne fizycznie są zmuszeni do wkroczenia wjazdu na
                                        > jezdni
                                        > > e.
                                        >
                                        > A gdyby pobocza nie było, to piesi i rowerzyści byliby fizycznie zmuszeni już w
                                        > cześniej do przebywania na jezdni. A mimo to w takich miejscach wolno wyprzedza
                                        > ć.

                                        A gdyby pobocza nie było to by go nie było. Tutaj jest sytuacja że pobocze zanika. W ten sposób piesi rowerzyści itp. są zmuszeni do zejścia z pobocza na jezdnię.
                                        To są różne sprawy.


                                        > > W połączeniu z faktem ze za chwilę jest doskonały odcinek do wyprzedzania
                                        > w pos
                                        > > taci drogi 2+1 brak przerywanej o długości 250 m nie skutkuje negatywnie
                                        > na pły
                                        > > nność jazdy.
                                        >
                                        > Rozbrajająca logika.
                                        > To może 2 km przed wjazdem na autostradę ograniczyć prędkość do 30? W końcu za
                                        > niedługo będzie można 140.
                                        >
                                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:11
                                          > Tutaj jest sytuacja że pobocze zani
                                          > ka. W ten sposób piesi rowerzyści itp. są zmuszeni do zejścia z pobocza na jezdnię.
                                          > To są różne sprawy.

                                          Są też zmuszeni ustąpić pojazdom.
                                          Poza tym - jak rozwiążesz w tej sytuacji problem jadących z naprzeciwka? Przecież pieszy może wyleźć. Może trzeba tam wprowadzić ruch wahadłowy?
                                          • samspade Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:15
                                            Rozwiązanie "problemu" jest kawałek dalej. W postaci drogi 2+1. W ten sposób brak przerywanej o długości 250 metrów w żaden sposób nie wpływa negatywnie na płynność jazdy.
                                            • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:33
                                              > Rozwiązanie "problemu" jest kawałek dalej. W postaci drogi 2+1.

                                              Czy ty w ogóle czytasz co się do ciebie pisze?
                                              Pytam o rozwiązanie problemu mijania się pojazdów na wiadukcie. Wszak pobocze zanika i pieszy może się wtoczyć na jezdnię. Zaproponowałem ruch wahadłowy jako bezpieczne rozwiązanie.
                                              • samspade Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:45
                                                Tam nie ma problemu mijania się pojazdów na wiadukcie. Mijanie to inny manewr niż wyprzedzanie. Podwójna ciągłą nie zabrania mijania. a wyprzedzania tak.
                                                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:36
                                                  > Tam nie ma problemu mijania się pojazdów na wiadukcie. Mijanie to inny manewr n
                                                  > iż wyprzedzanie. Podwójna ciągłą nie zabrania mijania. a wyprzedzania tak.

                                                  Czy ty udajesz, czy naprawdę nie pojmujesz?
                                                  Jest problem bo kończy się pobocze i pieszy może wyleźć na jezdnię. A jak z naprzeciwka będzie coś jechało?
                                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:39
                                                    Własnie dlatego nie wolno tam (dodatkowo) wyprzedzac.
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 12:14
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Własnie dlatego nie wolno tam (dodatkowo) wyprzedzac.

                                                    I właśnie dlatego powinien być tam ruch wahadłowy. Jeżeli zakaz wyprzedzania jest uzasadniany zanikiem pobocza.
                                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 12:39
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Własnie dlatego nie wolno tam (dodatkowo) wyprzedzac.
                                                    >
                                                    > I właśnie dlatego powinien być tam ruch wahadłowy. Jeżeli zakaz wyprzedzania je
                                                    > st uzasadniany zanikiem pobocza.

                                                    E tam wahadlowy... w najlepszym razie powinna byc jednokiwrunkowa (nadal z zakazem wyprzedzania - bo koleiny i drzewa blisko) a juz calkiem najbezpieczniej byloby ta droge zamknac w cholere do czasu upgrade'u do ekspresówki.
                                                  • samspade Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 12:25
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > Jest problem bo kończy się pobocze i pieszy może wyleźć na jezdnię. A jak z nap
                                                    > rzeciwka będzie coś jechało?

                                                    Jak z naprzeciwka będzie coś jechało to to coś będzie widziało tego pieszego. A ten, który chce wyprzedzać może tego pieszego nie zauważyć.
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:43
                                                    > Jak z naprzeciwka będzie coś jechało to to coś będzie widziało tego pieszego. A
                                                    > ten, który chce wyprzedzać może tego pieszego nie zauważyć.

                                                    Mało kto patrzy na pieszych po przeciwnej stronie jezdni.
                                                    Czyli podwójna ciągła jest OK, tylko wahadła brakuje.

                                                    No i pozostaje problem, jak nie przekraczać podwójnej ciągłej gdy pieszy wylezie na jezdnię (a wiadomo że wylezie bez oglądania się). Pewnie trzeba będzie walić w pieszego, bo ciągła przecież ma jakiś ukryty sens i nie można jej przekraczać.
                                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:50
                                                    Ponownie prosze (grzecznie), nie wycinaj nicka autora, ktoremu odpowiadasz na post.

                                                    klemens1 napisał:

                                                    > No i pozostaje problem, jak nie przekraczać podwójnej ciągłej gdy pieszy wylezi
                                                    > e na jezdnię (a wiadomo że wylezie bez oglądania się). Pewnie trzeba będzie wal
                                                    > ić w pieszego, bo ciągła przecież ma jakiś ukryty sens i nie można jej przekrac
                                                    > zać.

                                                    Naprawde chcesz prowadzic rzeczowa dyskusje na poziomie absurdu?
                                                    Jesli tak to tylko powiedz po co, bo do zadnych sensownych wnioskow nie dojdziemy i szkoda czasu.
                                                    A jesli nie, to moze powstrzymaj sie od takich argumentow...?
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 22.01.14, 12:59
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > No i pozostaje problem, jak nie przekraczać podwójnej ciągłej gdy pieszy wylezi
                                                    > > e na jezdnię (a wiadomo że wylezie bez oglądania się). Pewnie trzeba będzie wal
                                                    > > ić w pieszego, bo ciągła przecież ma jakiś ukryty sens i nie można jej przekrac
                                                    > > zać.
                                                    >
                                                    > Naprawde chcesz prowadzic rzeczowa dyskusje na poziomie absurdu?

                                                    Absurd wynika tylko i wyłącznie z tego co ty i inni talibowie piszą. Stosuję wasze rozumowanie i wasz styl przewidywania na siłę, co też kosmicznego może się wydarzyć. Dlatego to pytanie nie powinno być kierowane do mnie.
                                                  • samspade Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:56
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > No i pozostaje problem, jak nie przekraczać podwójnej ciągłej gdy pieszy wylezi
                                                    > e na jezdnię (a wiadomo że wylezie bez oglądania się). Pewnie trzeba będzie wal
                                                    > ić w pieszego, bo ciągła przecież ma jakiś ukryty sens i nie można jej przekrac
                                                    > zać.

                                                    Bredzisz.
                                                  • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 22.01.14, 13:01
                                                    samspade napisał:

                                                    > > No i pozostaje problem, jak nie przekraczać podwójnej ciągłej gdy pieszy wylezi
                                                    > > e na jezdnię (a wiadomo że wylezie bez oglądania się). Pewnie trzeba będzie wal
                                                    > > ić w pieszego, bo ciągła przecież ma jakiś ukryty sens i nie można jej przekrac
                                                    > > zać.
                                                    >
                                                    > Bredzisz.

                                                    Ale jak mamy wyprzedzanie zamiast mijania, to już bredni nie ma, tylko rzeczowa, przemyślana dyskusja.
                                                    Wystarczy zastosować wasze rozumowanie do czegokolwiek i już mamy weryfikację, ile ono jest warte. Typowe "a gdyby tu było przedszkole" - że też jeszcze dzisiaj ludzie są tak naiwni.
                                              • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 18:02
                                                klemens1 napisał:

                                                > > Rozwiązanie "problemu" jest kawałek dalej. W postaci drogi 2+1.
                                                >
                                                > Czy ty w ogóle czytasz co się do ciebie pisze?
                                                > Pytam o rozwiązanie problemu mijania się pojazdów na wiadukcie. Wszak pobocze z
                                                > anika i pieszy może się wtoczyć na jezdnię. Zaproponowałem ruch wahadłowy jako
                                                > bezpieczne rozwiązanie.

                                                Az sie dziwie, ze (ty lubisz absurdy I skrajosci w rzeczowej dyskusji - co potwierdza zreszta argument o ruchu wahadlowym w tym miejscu - skoro wystarczylo ograniczyc predkosc I dac zakaz wyprzedzania) nie zaproponowales BEZRUCHU , wtedy moglby byc kompletny a nie wahadlowy...
                                                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:38
                                                  To co opisałem to nie absurd - jak masz coś konkretnego do odpowiedzenia (dowodząc przy okazji absurdalności mojego przykładu) - to wal śmiało. Ale konkretnie, bez pierniczenia czemu się dziwisz a czemu nie.
                                          • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 15:42
                                            Wystarczy zakazac wyprzedzania...
                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:11
                        klemens1 napisał:

                        > A jak się trafi traktorek?

                        Faktycznie... to juz sie rowna dozywociu... podroz z kilku godzin wydluza sie do tygodnia. Zatem nalezy wyprzedzac za wsze i bez wzgledu na okolicznosci!
                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:43
                          > > A jak się trafi traktorek?
                          >
                          > Faktycznie... to juz sie rowna dozywociu... podroz z kilku godzin wydluza sie d
                          > o tygodnia. Zatem nalezy wyprzedzac za wsze i bez wzgledu na okolicznosci!

                          Następny "konkretny".
                          Należy się wlec za traktorem na długiej prostej? W imię czego? Bo na pewno nie bezpieczeństwa.
                          • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 14:57
                            W imie poszanowania prawa.

                            Ciekawe czy w Niemczech bylbys taki szybki, do przekraczania podwojnej ciaglej?
                            • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 17:07
                              > W imie poszanowania prawa.

                              Czyli przyznajesz, że prawo zabrania w tym miejscu wykonania bezpiecznego manewru "bo tak"?
                              • gzesiolek Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 01:10
                                Tak naprawde chodzi o wyprzedzanie na tym nieszczesnym wiadukcie... Prawo mowi jasno, nie mozna tam wyprzedzac... jesli nie mozna to zostaje odcinek max 150m w miare bezpiecznego wyprzedzania, czyli zbyt krotki na bezpieczny taki manewr...

                                A ze i w jedna i druga strone masz za chwile 2+1 zostawienie tam podwojnej ciaglej uwazam za bardzo rozsadne...
                                • galtomone "Gupi" jestes... 20.01.14, 08:58
                                  ...i sie nie znasz.
                                  Albo jestes kiepskim kierowca...
                                  150 m.... to przeciez tak - myk/myk i juz wyprzedziles co chciales....

                                  Nie umiesz????
                                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:14
                                  > Tak naprawde chodzi o wyprzedzanie na tym nieszczesnym wiadukcie... Prawo mowi
                                  > jasno, nie mozna tam wyprzedzac...

                                  Wskaż konkretny przepis.
                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:43
                                    Tak na szybko:


                                    A wspomianego przpisu juz szukam.
                                    CO wiecej tam (dodatkowo, dla takich co wiedza lepiej) jest podojna ciagla, zebys nie mial wlasnie takich watpliwosci czy wolno czy nie. W zasadzie moze trzeba by podziekowac urzednikowi, ze kazal domalowac linie dla glabow, ktorym mogloby sie wydawac, ze jak linii na wiadukcie nie ma to wyprzedzanie jest OK.
                                    • galtomone Errata 20.01.14, 11:54
                                      www.dailymotion.com/video/x84eaq_ktory-przepis-zabrania-wyprzedzania_auto
                                    • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:14
                                      > Tak na szybko:
                                      >
                                      >
                                      > A wspomianego przpisu juz szukam.
                                      > CO wiecej tam (dodatkowo, dla takich co wiedza lepiej) jest podojna ciagla, zeb
                                      > ys nie mial wlasnie takich watpliwosci czy wolno czy nie. W zasadzie moze trzeb
                                      > a by podziekowac urzednikowi, ze kazal domalowac linie dla glabow, ktorym moglo
                                      > by sie wydawac, ze jak linii na wiadukcie nie ma to wyprzedzanie jest OK.

                                      To może znajdź najpierw przepis i zobaczymy kto jest głąbem.
                                      Poza tym w erracie widać, że wyprzedzać można, tylko jakiś idiota zabronił tego na 300m prostej.
                                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 15:43
                                        Zabronil bo zanika tam pobocze...
                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 12:06
                    klemens1 napisał:

                    > > 1. Most ze zwezeniem - gdzie tam wyprzedzac?
                    >
                    > Wiadukt, nie most. A zwężenie dotyczy pobocza, nie jezdni. Jest miejsce do wypr
                    > zedzania, podobnie jak do minięcia się dwóch pojazdów.

                    Jesli dla Ciebie fakt braku pobocza (czyli ewidentnego zwezenia drogi) nie dyskwalifikuje takie miejsca do wyprzedzania, to calkowicie na serio mowie:
                    NIE MAMY O CZYM DALEJ ROZMAWIAC bo zupelnie nie masz wyobrazni.


                    > > 2. Miedzy skrzyzowaniem a wspomianym mostem I kolejna gorka w mojej opini
                    > i jest
                    > > o wiele za malo miejsca na bezpieczny manewr (sprawdzenie czy nic nie nad
                    > jezdz
                    > > a, wyprzedzenie I powrot na swoj pas)
                    >
                    > 300 m doskonałej widoczności na prostej to za mało?

                    Mało.

                    > > 3. Koleiny....
                    >
                    > Faktycznie - bardzo groźne przy prędkości 70 km/h.
                    > Policz sobie samodzielnie, ile czasu trwa przejazd 300 m z tą prędkością.

                    Przy 70 na suchym moze nie... ale przy wyzszych predkosciach, gdy jest slisko albo stoi w nich woda...
                    • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 13:47
                      > Jesli dla Ciebie fakt braku pobocza (czyli ewidentnego zwezenia drogi) nie dysk
                      > walifikuje takie miejsca do wyprzedzania, to calkowicie na serio mowie:
                      > NIE MAMY O CZYM DALEJ ROZMAWIAC bo zupelnie nie masz wyobrazni.

                      Człowieku, czy ty sobie jaja robisz?
                      Naprawdę w swoim zacietrzewieniu twierdzisz, że brak pobocza dyskwalifikuje wyprzedzanie?

                      > > 300 m doskonałej widoczności na prostej to za mało?
                      >
                      > Mało.

                      Czyli 15 sekund na wyprzedzenie to dla ciebie za mało.

                      > Przy 70 na suchym moze nie... ale przy wyzszych predkosciach, gdy jest slisko a
                      > lbo stoi w nich woda...

                      Albo oblodzenie .... Jednak te 30 na autostradzie musi wynikać z twojej logiki.
                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 14:56
                        klemens1 napisał:

                        > > Jesli dla Ciebie fakt braku pobocza (czyli ewidentnego zwezenia drogi) ni
                        > e dysk
                        > > walifikuje takie miejsca do wyprzedzania, to calkowicie na serio mowie:
                        > > NIE MAMY O CZYM DALEJ ROZMAWIAC bo zupelnie nie masz wyobrazni.
                        >
                        > Człowieku, czy ty sobie jaja robisz?
                        > Naprawdę w swoim zacietrzewieniu twierdzisz, że brak pobocza dyskwalifikuje wyp
                        > rzedzanie?

                        Bezpieczne? Tak!
                        Nie wiesz co zrobi auto obok, zasada ograniczonego zaufania - a marginesu na ten blad nie masz jesli meisza sie dwa auta i koniec.
                        Nigdy w takich miejscach nie widzialem by wolno bylo wyprzedzac.

                        O ile dobrze pamietam to nawet na A4 z Katowic w storone wrocke na takim zwezeniu jest 110 i zakaz wyprzedzania (na 100% pewnyu nie jestem - dano nie jechalem do wrocloawia)

                        > > > 300 m doskonałej widoczności na prostej to za mało?
                        > >
                        > > Mało.
                        >
                        > Czyli 15 sekund na wyprzedzenie to dla ciebie za mało.

                        Prosze o wyliczenie tych 15 s. bo wydaje mi sie, ze na zakladasz ze przygotowuje maner juz przed tym odcinkiem...

                        > > Przy 70 na suchym moze nie... ale przy wyzszych predkosciach, gdy jest sl
                        > isko a
                        > > lbo stoi w nich woda...
                        >
                        > Albo oblodzenie .... Jednak te 30 na autostradzie musi wynikać z twojej logiki.

                        ????
                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 17:10
                          > > Naprawdę w swoim zacietrzewieniu twierdzisz, że brak pobocza dyskwalifikuje wyp
                          > > rzedzanie?
                          >
                          > Bezpieczne? Tak!

                          Konkretnie odpowiedz: jest jezdnia, brak pobocza.
                          Wyprzedzanie powinno być dozwolone czy nie?
                          Dla utrudnienia dodam, że na tysiącach kilometrów polskich dróg JEST dozwolone.

                          > Prosze o wyliczenie tych 15 s. bo wydaje mi sie, ze na zakladasz ze przygotowuj
                          > e maner juz przed tym odcinkiem...

                          Ja pierdzielę, ty naprawdę nie udajesz?
                          300m, 70 km/h
                          t = s/v
                          t = 300m / 19,444 m/s
                          t = 15,4 s

                          > > > Przy 70 na suchym moze nie... ale przy wyzszych predkosciach, gdy jest slisko a
                          > > > lbo stoi w nich woda...
                          > >
                          > > Albo oblodzenie .... Jednak te 30 na autostradzie musi wynikać z twojej logiki.
                          >
                          > ????

                          Nawet nie wiem, czego tu można nie rozumieć. Musisz doprecyzować.
                          • jureek Re: I sam potwierdzasz... 17.01.14, 17:52
                            klemens1 napisał:

                            > Konkretnie odpowiedz: jest jezdnia, brak pobocza.
                            > Wyprzedzanie powinno być dozwolone czy nie?
                            > Dla utrudnienia dodam, że na tysiącach kilometrów polskich dróg JEST dozwolone.

                            Inna jest sytuacja, gdy nie ma w ogóle pobocza, a inna, gdy to pobocze co jakiś czas znika.
                            Czyżbyś nie wiedział, jak w praktyce wygląda wyprzedzanie na drogach z poboczem?
                            Jura
                          • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 18.01.14, 09:55
                            klemens1 napisał:

                            > Konkretnie odpowiedz: jest jezdnia, brak pobocza.
                            > Wyprzedzanie powinno być dozwolone czy nie?

                            Konkretnie ci przeciez odpowiedzielm, slepy jestes??? Bezpoieczniue wyprzedzac tam sie nie da!

                            > Dla utrudnienia dodam, że na tysiącach kilometrów polskich dróg JEST dozwolone.
                            To zadne utrudnienie. Jesli jest droga, na ktorej na dlugim odcinku nie ma pobocza (I zapewnie nie jest to droga krajowa czy o duzym natezeneiu ruchu) to wyprzedzanie jest dopuszczalne - choc ja osobiscie bedac tym zlym urzednik bwa razy bym sie zastanowil, czy jednak nie dac podwopjnej ciaglej (w usa takie ciagle linie trwaja po kolkanascie/dzisiat km I nikt nie drze szat - nie wolno to nie wolno).

                            A na drodze o ktorej piszesz, pewnie kawalek dalej juz sie zmieniaja warunki I mozna wyprzedzac w bardziej przyjaznych okolicznosciach. To co... nie warto na kawalku tego manewru zakazac? Jak przejedziesz 1 km... dalej to umrzesz?

                            > > Prosze o wyliczenie tych 15 s. bo wydaje mi sie, ze na zakladasz ze przyg
                            > otowuj
                            > > e maner juz przed tym odcinkiem...
                            >
                            > Ja pierdzielę, ty naprawdę nie udajesz?
                            > 300m, 70 km/h
                            > t = s/v
                            > t = 300m / 19,444 m/s
                            > t = 15,4 s

                            Tyle zajmuje ci przejazd 300 m przy 70... ma sie to ni jak do mnewru wyprzedzania... a o tym piszesz....


                            > > > > Przy 70 na suchym moze nie... ale przy wyzszych predkosciach,
                            > gdy jest slisko a
                            > > > > lbo stoi w nich woda...
                            > > >
                            > > > Albo oblodzenie .... Jednak te 30 na autostradzie musi wynikać z tw
                            > ojej logiki.
                            > >
                            > > ????


                            > Nawet nie wiem, czego tu można nie rozumieć. Musisz doprecyzować.

                            Nie wiem o co chodzi z moja logika I 30 na autostradzie.... u Was jakies wybrakowane buduja???
                            • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 11:20
                              > > Konkretnie odpowiedz: jest jezdnia, brak pobocza.
                              > > Wyprzedzanie powinno być dozwolone czy nie?
                              >
                              > Konkretnie ci przeciez odpowiedzielm, slepy jestes??? Bezpoieczniue wyprzedzac
                              > tam sie nie da!

                              Człowieczku - doczytuj pytania, bo sam jesteś ślepy.
                              Nie pytam czy da się tam bezpiecznie wyprzedzać (miliony kierowców dziennie wyprzedzają w takich miejscach bez wypadków, ale to nie odpowiada twojej teorii).
                              Pytam czy wyprzedzanie powinno być dozwolone na jezdni bez pobocza czy nie.
                              Pytanie z gatunku "tak/nie", na którym najwięksi geniusze się wykładają.

                              > Jesli jest droga, na ktorej na dlugim odcinku nie ma pobo
                              > cza (I zapewnie nie jest to droga krajowa czy o duzym natezeneiu ruchu) to wypr
                              > zedzanie jest dopuszczalne - choc ja osobiscie bedac tym zlym urzednik bwa razy
                              > bym sie zastanowil, czy jednak nie dac podwopjnej ciaglej

                              No to całe szczęście, że nie jesteś urzędnikiem w Finlandii, bo tam by taka durnota nie przeszła.

                              > A na drodze o ktorej piszesz, pewnie kawalek dalej juz sie zmieniaja warunki I
                              > mozna wyprzedzac w bardziej przyjaznych okolicznosciach. To co... nie warto na
                              > kawalku tego manewru zakazac?

                              Nie warto. Bo nie ma, ku..., powodu.


                              > Tyle zajmuje ci przejazd 300 m przy 70... ma sie to ni jak do mnewru wyprzedzan
                              > ia... a o tym piszesz....

                              A dlaczego miałoby się mieć nijak? Jak jedzie coś 40 albo wolniej (traktorek), to mogę wyprzedzić nie przekraczając prędkości. W czym znowu widzisz problem?
                              Chyba logiczne, że nie wyprzedzę kogoś kto jedzie 100 na takim odcinku.

                              > Nie wiem o co chodzi z moja logika I 30 na autostradzie.... u Was jakies wybrak
                              > owane buduja???

                              Ja pierdzielę ....
                              Twierdzisz że ograniczenie jest uzasadnione, bo może być ślisko.
                              Ograniczenie do 30 na autostradzie też w ten sposób jest uzasadnione - bo może być ślisko. Może? Może.
                              • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 12:48
                                klemens1 napisał:

                                > Człowieczku - doczytuj pytania, bo sam jesteś ślepy.
                                > Nie pytam czy da się tam bezpiecznie wyprzedzać (miliony kierowców dziennie wyp
                                > rzedzają w takich miejscach bez wypadków, ale to nie odpowiada twojej teorii).
                                > Pytam czy wyprzedzanie powinno być dozwolone na jezdni bez pobocza czy nie.
                                > Pytanie z gatunku "tak/nie", na którym najwięksi geniusze się wykładają.

                                Zatem skoro poprzednia odp. jest niewystarczajaca to nie - nie powinno byc dozwolone wyprzedzanie w przypadku braku pobocza.
                                Juz nie pamietam o jakim przykladzie ta dyskusja (tego braku pobocza) ale jesli tego z wiaduktem to na 100% nie a jesli hipotetycznego miejsca be zpobocza to znow... zalezec to powinno od miejsca, natezenia ruchu, szerokosci samej jezdni i dopuszczonej na danym odcinku predkosci...

                                > > Jesli jest droga, na ktorej na dlugim odcinku nie ma pobo
                                > > cza (I zapewnie nie jest to droga krajowa czy o duzym natezeneiu ruchu) t
                                > o wypr
                                > > zedzanie jest dopuszczalne - choc ja osobiscie bedac tym zlym urzednik bw
                                > a razy
                                > > bym sie zastanowil, czy jednak nie dac podwopjnej ciaglej
                                >
                                > No to całe szczęście, że nie jesteś urzędnikiem w Finlandii, bo tam by taka dur
                                > nota nie przeszła.

                                A gdyby przeszla (bo zapewne sa drogi, proste jak stol na ktorych ketyn stawia 50km/h, zakaz wyprzedzania, itp...

                                To co robi wtedy finski kierowca???
                                Jedzie tak jak mowia zanki (i ewentualnie pisze/dzwoni gdzie trzeba) czy olewa, bo wie lepiej?

                                >
                                > > A na drodze o ktorej piszesz, pewnie kawalek dalej juz sie zmieniaja waru
                                > nki I
                                > > mozna wyprzedzac w bardziej przyjaznych okolicznosciach. To co... nie war
                                > to na
                                > > kawalku tego manewru zakazac?
                                >
                                > Nie warto. Bo nie ma, ku..., powodu.

                                No dla mnie podowem jest wlasnie to, ze mamy odcinek gdzie wyprzedzanie jest mniej bezpieczne niz kawalek dalej - i w takiej sytuacji lepiej jest "przytrzymac" kierowcow niz ich zdrapywac z asfaltu (nawet jesli sie to robi rzadko.


                                > > Tyle zajmuje ci przejazd 300 m przy 70... ma sie to ni jak do mnewru wypr
                                > zedzan
                                > > ia... a o tym piszesz....
                                >
                                > A dlaczego miałoby się mieć nijak? Jak jedzie coś 40 albo wolniej (traktorek),
                                > to mogę wyprzedzić nie przekraczając prędkości. W czym znowu widzisz problem?

                                Juz w niczym - papier jest cieprlipwy, wszystko przyjmie. Takie teoretyczne wyliczenia czy na 300m da sie cos we wskazanych na zdjeciu warunkach zrobic bezpiecznie czy nie sa g...
                                warte. Teraz piszesz o traktorku co jedzie 40... (bo ci pasuje do teorii) a dzieki brakowi zakazu w tym miejscu Ko9walski zaczalby wyprzedzac tira co jedzie 65 czy autobus... bo przeciez wolno. Do tego "na chwile" musialby jechac szybciej. A ze wczesniej siedzial kolesowi na zderzaku, to jak sie zabral za wyprzedzanie to 150 m juz mineli...


                                Jak sam widzisz... opisac da sie wszystko... ale ustalajac przpisy i ograniczenia raczej wybierasz kompromisy , ktore biora pod uwage te mniej optymalne okolicznosci

                                > Chyba logiczne, że nie wyprzedzę kogoś kto jedzie 100 na takim odcinku.

                                Dla ciebie tak ale dla Nowaka niekoniecznie - skoro znaki nie zabraniaja, tzn, ze droga jest super bezpieczna.... jest miejsce, jest szeroko, wyprzedzany na pewno mu gdzies sie odsunie i zrobi miejsce no i skoro jest 90... tzn. ze spoko mozna jechac 130.... bo przeciez kretyn zza biurka na pewno zaniza faktycznie bezpieczna predkosc (a zreszta limit 90 tyczy sie wszystkich takich drog na wyrost!!!!).
                                • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 14:24
                                  > Zatem skoro poprzednia odp. jest niewystarczajaca to nie - nie powinno byc dozw
                                  > olone wyprzedzanie w przypadku braku pobocza.

                                  Czyli na ogromnej większości polskich dróg, w tym krajowych, wyprzedzanie powinno być wg ciebie zabronione. Nawet jeżeli widać na kilometr co się dzieje i nie ma skrzyżowań.

                                  > > No to całe szczęście, że nie jesteś urzędnikiem w Finlandii, bo tam by taka dur
                                  > > nota nie przeszła.
                                  >
                                  > A gdyby przeszla (bo zapewne sa drogi, proste jak stol na ktorych ketyn stawia
                                  > 50km/h, zakaz wyprzedzania, itp...

                                  Gdyby ....
                                  Póki co jest tam od zarąbania dróg 1x1 bez pobocza. I wyprzedzać można.
                                  Żeś wymyślił taką głupotę, że chyba w żadnym kraju nie ma takich "geniuszy".

                                  > No dla mnie podowem jest wlasnie to, ze mamy odcinek gdzie wyprzedzanie jest mn
                                  > iej bezpieczne niz kawalek dalej

                                  Czyli kolejna głupota - zakazać wyprzedzania w doskonałych warunkach, bo kawałek dalej warunki są jeszcze lepsze.
                                  Czyli ograniczmy prędkość kilka km przed autostradą do 30 km/h, bo na autostradzie można 140.
                                  Trollem to raczej ty jesteś z takimi pomysłami.

                                  > Takie teoretyczne wyl
                                  > iczenia czy na 300m da sie cos we wskazanych na zdjeciu warunkach zrobic bezpie
                                  > cznie czy nie sa g... warte.

                                  Kolejny argument - prawie tak dobry jak "gdyby ...."

                                  > Teraz piszesz o traktorku co jedzie 40... (bo ci pasuje do teorii)

                                  Tak, pasuje mi do teorii. I ni ch...a nie widzę powodu, dla którego jest zabronione jego wyprzedzanie.

                                  > a dzieki brakowi zakazu w tym miejscu Ko9walski zaczalby wyprzedzac tira co jedzie
                                  > 65 czy autobus... bo przeciez wolno. Do tego "na chwile" musialby jechac szybci
                                  > ej.

                                  ... czego z kolei nie wolno, więc dostajemy sprzeczność.
                                  Ze swoich teorii sam się tłumacz - mnie w to nie mieszaj.

                                  > > Chyba logiczne, że nie wyprzedzę kogoś kto jedzie 100 na takim odcinku.
                                  >
                                  > Dla ciebie tak ale dla Nowaka niekoniecznie - skoro znaki nie zabraniaja, tzn,
                                  > ze droga jest super bezpieczna....

                                  Ty chyba masz naprawdę zbyt wysokie mniemanie o sobie, skoro przeciętnego kierowcę uważasz za takiego idiotę.

                                  Zresztą główny nurt twojej argumentacji jest wyjątkowo infantylny: zabrońmy czegoś bezpiecznego, bo jak nie to i tak będą przeginać. Dajmy ograniczenie do 40 mimo że 70 jest bezpiecznie, bo na 70 będą jechać 100. Itd, itp.
                                  Tymczasem praktyka tego w ogóle nie potwierdza, więc daruj sobie swoje "gdybanie".
                                  • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 20.01.14, 17:59
                                    klemens1 napisał:

                                    > > > No to całe szczęście, że nie jesteś urzędnikiem w Finlandii, bo tam
                                    > by taka dur
                                    > > > nota nie przeszła.
                                    > >
                                    > > A gdyby przeszla (bo zapewne sa drogi, proste jak stol na ktorych ketyn s
                                    > tawia
                                    > > 50km/h, zakaz wyprzedzania, itp...
                                    >
                                    > Gdyby ....
                                    > Póki co jest tam od zarąbania dróg 1x1 bez pobocza. I wyprzedzać można.
                                    > Żeś wymyślił taką głupotę, że chyba w żadnym kraju nie ma takich "geniuszy".

                                    Ale na pytanie nie odpowiedziałeś!

                                    > > No dla mnie podowem jest wlasnie to, ze mamy odcinek gdzie wyprzedzanie j
                                    > est mn
                                    > > iej bezpieczne niz kawalek dalej
                                    >
                                    > Czyli kolejna głupota - zakazać wyprzedzania w doskonałych warunkach, bo kawałe
                                    > k dalej warunki są jeszcze lepsze.

                                    Gdzie sa te doskonałe warunki? Tam gdzie sa koleiny I zwezenie jezdni na wiadukcie???????

                                    > Czyli ograniczmy prędkość kilka km przed autostradą do 30 km/h, bo na autostrad
                                    > zie można 140.
                                    > Trollem to raczej ty jesteś z takimi pomysłami.

                                    To ty napisales o ograniczeniu predkosci do 30 tylko dlatego, ze dalej jest autostrada - ja nie.

                                    Zakladam, ze mial to byc jakis sarkazm... tyle ze traz sie sam pogubiles.
                                    Odcinek wyzej (nie tylko w mojej opinii) nie jest bezpieczny do wyprzedzania. No to skoro urzednik, ja I jeszcze inny forumowicz ci mowimy, ze sie mylisz, to moze jednak sie mylisz???

                                    No alez skad! Jak moglbys to przyznac, przeciez ty wiesz lepiej. Tylko dokladnie tak samo wiedza lepiej wszystkie inne drogowe safanduly, ktore tez sa przkonane o wlasnej nie omylnosci - to inni jezdza gorzej, policja poluje tylko na dobrych I bezpiecznych kierowcow a urzednicy zle stawiaja znaki bo to idiocy.

                                    Tylko takie wnioski mozna wysnuc z tego co piszesz...

                                    Zatem Twoje sugestie o analizach czy, jaki I gdzie znak postawic tez sa o kant d...y potloc bo jesli nie zgodza sie wyniki z twoja wizja to znaki I tak olejesz.

                                    > > Takie teoretyczne wyl
                                    > > iczenia czy na 300m da sie cos we wskazanych na zdjeciu warunkach zrobic
                                    > bezpie
                                    > > cznie czy nie sa g... warte.
                                    >
                                    > Kolejny argument - prawie tak dobry jak "gdyby ...."
                                    Dokladnie tyle samo wart co Twoj...


                                    > > Teraz piszesz o traktorku co jedzie 40... (bo ci pasuje do teorii)
                                    >
                                    > Tak, pasuje mi do teorii. I ni ch...a nie widzę powodu, dla którego jest zabron
                                    > ione jego wyprzedzanie.
                                    >
                                    > > a dzieki brakowi zakazu w tym miejscu Ko9walski zaczalby wyprzedzac tira
                                    > co jedzie
                                    > > 65 czy autobus... bo przeciez wolno. Do tego "na chwile" musialby jechac
                                    > szybci
                                    > > ej.
                                    >
                                    > ... czego z kolei nie wolno, więc dostajemy sprzeczność.

                                    Nie wg Ciebie byloby to tez bezpieczne!

                                    > Ze swoich teorii sam się tłumacz - mnie w to nie mieszaj.
                                    To niestety twoje teorie sa idiotyczne bo biora pod uwahge tylko jeden mozliwy scenaroiusz... tak jakbys sam byl na drodze.

                                    > > > Chyba logiczne, że nie wyprzedzę kogoś kto jedzie 100 na takim odci
                                    > nku.
                                    > >
                                    > > Dla ciebie tak ale dla Nowaka niekoniecznie - skoro znaki nie zabraniaja,
                                    > tzn,
                                    > > ze droga jest super bezpieczna....
                                    >
                                    > Ty chyba masz naprawdę zbyt wysokie mniemanie o sobie, skoro przeciętnego kiero
                                    > wcę uważasz za takiego idiotę.

                                    No skoro ty tego samego kierowce uwazasz za idiote jak tylko dojedzie do pracy... czy tez dobry kieroca, ktory pracuje jako urzednik idiocieje dopiero jak wchodzi do budynku urzedu...

                                    Nie podoba ci sie, ze uznaja wiekszosc kierowcow za zlych I nieprzwidujacych (co jak dotad dziala - zasada ograniczonego zaufania) bo przeciez to nie prawda... ale jednoczesniej nie przeszkadza ci to uznawac wszystkich ludzi pracujacych w urzedach za idiotow a znaki za zle...

                                    Albo stosuj jeden standard dla wszystkich albo skoncz pisac takie glupoty...


                                    > Zresztą główny nurt twojej argumentacji jest wyjątkowo infantylny: zabrońmy cze
                                    > goś bezpiecznego, bo jak nie to i tak będą przeginać. Dajmy ograniczenie do 40
                                    > mimo że 70 jest bezpiecznie, bo na 70 będą jechać 100. Itd, itp.

                                    Ja tego nie napisalem, ja po prostu uznaje, ze znak stoi nie bez powodu.

                                    Ale sugeruje nastepnym razem jak bedzie znak inf o zakrecie w lewqo I ograniczenie do 40km/h pojechac w prawo 80km/h - przeciez urzednicy to idioci!!!!

                                    > Tymczasem praktyka tego w ogóle nie potwierdza, więc daruj sobie swoje "gdybani
                                    > e".

                                    To ty gdybysza wymyslajac na drodze traktory (ktyore tam pewnie jezdza raz na ruski rok) a nie bierzesz pod uwage bardziej prawdopodobnego scernariusza jak wyprzedzanie ciezarowki, ktora jedzie tylko troche wolniej...
                                    • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 11:51
                                      > Ale na pytanie nie odpowiedziałeś!

                                      Bo gdybasz, a jak piszę jak jest. A twój pomysł by nie przeszedł, bo - nie obraź się - jest po prostu zbyt głupi. Jak masz kilometr pustej, prostej bez pobocza (standard w Finlandii) to wyprzedzanie jest bezpieczne. Poza tym mają tam zwyczaj mrygania przed takim manewrem.

                                      > > Czyli kolejna głupota - zakazać wyprzedzania w doskonałych warunkach, bo kawałe
                                      > > k dalej warunki są jeszcze lepsze.
                                      >
                                      > Gdzie sa te doskonałe warunki? Tam gdzie sa koleiny I zwezenie jezdni na wiaduk
                                      > cie???????

                                      A w czym te koleiny przeszkadzają? Mało po takich jeździłeś? Tym bardziej, że dalej - gdzie można wyprzedzać - też są koleiny. Więc ich obecność nie ma wpływu na dozwolenie wyprzedzania.
                                      I przede wszystkim - JEZDNIA się nie zwęża.

                                      > > Czyli ograniczmy prędkość kilka km przed autostradą do 30 km/h, bo na autostrad
                                      > > zie można 140.
                                      > > Trollem to raczej ty jesteś z takimi pomysłami.
                                      >
                                      > To ty napisales o ograniczeniu predkosci do 30 tylko dlatego, ze dalej jest aut
                                      > ostrada - ja nie.

                                      Dżizas ....
                                      Napisałem o zabronieniu czegoś bezpiecznego, bo kawałek dalej można to nadrobić.
                                      Naprawdę nie łapiesz takich prostych analogii?

                                      > > Kolejny argument - prawie tak dobry jak "gdyby ...."
                                      > Dokladnie tyle samo wart co Twoj...

                                      Ja ci tylko udowodniłem, że 300m przy 70 km/h przejeżdża się w 15 sekund.

                                      > > ... czego z kolei nie wolno, więc dostajemy sprzeczność.
                                      >
                                      > Nie wg Ciebie byloby to tez bezpieczne!

                                      Być może, ale jeżeli piszesz o zakazie, to jego uzasadnieniem nie może być założenie łamania innego przepisu. Dlatego stworzyłeś sprzeczność.

                                      > > Ze swoich teorii sam się tłumacz - mnie w to nie mieszaj.
                                      > To niestety twoje teorie sa idiotyczne bo biora pod uwahge tylko jeden mozliwy
                                      > scenaroiusz... tak jakbys sam byl na drodze.

                                      Skoro moje są idiotyczne, a twoje nie - to spróbuj wytłumaczyć swoją "nieidiotyczną" teorię. Przekonajmy się, jak to z tym idiotyzmem jest.

                                      > > Ty chyba masz naprawdę zbyt wysokie mniemanie o sobie, skoro przeciętnego kiero
                                      > > wcę uważasz za takiego idiotę.
                                      >
                                      > No skoro ty tego samego kierowce uwazasz za idiote jak tylko dojedzie do pracy.
                                      > .. czy tez dobry kieroca, ktory pracuje jako urzednik idiocieje dopiero jak wch
                                      > odzi do budynku urzedu...

                                      Dziwi cię to? Takie ma procedury - a jasnowidzem nie jest. Musi podejmować idiotyczne decyzje, niezależnie od tego, jak w rzeczywistości jest inteligentny.

                                      > Ale sugeruje nastepnym razem jak bedzie znak inf o zakrecie w lewqo I ogranicze
                                      > nie do 40km/h pojechac w prawo 80km/h - przeciez urzednicy to idioci!!!!

                                      Zrób coś ze swoją jednobitowością. Bo pierniczysz takie głupoty, że nawet przedszkolaki uznałyby to za żenujące.
                                      • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 12:35
                                        Po pierwsze, jak odpowiadasz, to nie wycinaj autora, ktoremu odpowiadasz... bo sie ciezko zaczyna byc polapac...kto co...

                                        klemens1 napisał:

                                        > > Ale na pytanie nie odpowiedziałeś!
                                        >
                                        > Bo gdybasz, a jak piszę jak jest. A twój pomysł by nie przeszedł, bo - nie obra
                                        > ź się - jest po prostu zbyt głupi. Jak masz kilometr pustej, prostej bez pobocz
                                        > a (standard w Finlandii) to wyprzedzanie jest bezpieczne. Poza tym mają tam zwy
                                        > czaj mrygania przed takim manewrem.

                                        Po drugie.. nadal nie odpowiedziales.... Zatem to samo ale inaczej.

                                        Jak w Finladni stoi znak - to jak czesto sie zdarz, ze ktos go olewa? I nie pisz, ze 100% znakow w Finladii stoi z sensem bo nie uwierze!!!!

                                        > > > Czyli kolejna głupota - zakazać wyprzedzania w doskonałych warunkac
                                        > h, bo kawałe
                                        > > > k dalej warunki są jeszcze lepsze.
                                        > >
                                        > > Gdzie sa te doskonałe warunki? Tam gdzie sa koleiny I zwezenie jezdni na
                                        > wiaduk
                                        > > cie???????
                                        >
                                        > A w czym te koleiny przeszkadzają? Mało po takich jeździłeś? Tym bardziej, że d
                                        > alej - gdzie można wyprzedzać - też są koleiny. Więc ich obecność nie ma wpływu
                                        > na dozwolenie wyprzedzania.
                                        > I przede wszystkim - JEZDNIA się nie zwęża.

                                        Ale wiesz o co chodzi ze zwezeniem... a dalej tego nie ma.

                                        A dalej to juz sie gubie, kto , co i dlaczego...
                                        • samspade Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:14
                                          galtomone napisał:

                                          > Jak w Finladni stoi znak - to jak czesto sie zdarz, ze ktos go olewa? I nie pis
                                          > z, ze 100% znakow w Finladii stoi z sensem bo nie uwierze!!!!

                                          A co znaczy że znaki stoją z sensem? To pojęcie jak widać bardzo względne. Zawsze będą wiedzący lepiej dla których przepisy są dla leszczy. Oni wiedzą lepiej.
                                          Zastanawiają mnie kryteria tej oceny. Kiedy dozwolone jest wyprzedzanie na skrzyżowaniu, kiedy omijanie samochodu przed przejściem itp.
                                          Wiem że nieustępowanie pierwszeństwa na skrzyżowaniu z pierwszeństwem łamanym jest spowodowane tym że ja jadę prosto więc mam pierwszeństwo
                                          • galtomone Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:47
                                            samspade napisał:

                                            > galtomone napisał:
                                            >
                                            > > Jak w Finladni stoi znak - to jak czesto sie zdarz, ze ktos go olewa? I n
                                            > ie pis
                                            > > z, ze 100% znakow w Finladii stoi z sensem bo nie uwierze!!!!
                                            >
                                            > A co znaczy że znaki stoją z sensem?

                                            Z sensem w rozumieniu Klemensa.... Czyli jedzie po dordze w Finlandi On i Finowie i dochodzi do wniosku, ze np. ograniczenie predkosci na drodze po ktorej jedzie jest bez sensu.

                                            Chcialby wiedziec co w takiej sytuacji w tej Finladii zrobilby Klemens i co robia Finowie...
                                            • samspade Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 14:20
                                              Ile razy trzeba jechać daną droga jak dobrze trzeba znać teren żeby wiedzieć że oznakowanie jest nie do końca rozsądne. Ja jadąc nieznaną drogą zakładam że znaki są rozsądnie.
                                              • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 22.01.14, 13:03
                                                samspade napisał:

                                                > Ile razy trzeba jechać daną droga jak dobrze trzeba znać teren żeby wiedzieć że
                                                > oznakowanie jest nie do końca rozsądne. Ja jadąc nieznaną drogą zakładam że zn
                                                > aki są rozsądnie.

                                                I pewnie po prawie każdym przejeździe dziękujesz znakologowi że ustawił takie a nie inne prawidłowe ograniczenie prędkości, bo bez tego byś w coś/kogoś przywalił.
                                        • klemens1 Re: I sam potwierdzasz... 21.01.14, 13:46
                                          > Jak w Finladni stoi znak - to jak czesto sie zdarz, ze ktos go olewa? I nie pis
                                          > z, ze 100% znakow w Finladii stoi z sensem bo nie uwierze!!!!

                                          Tak - olewają. Umieją jeździć szybko po śliskim - np. jadą 120 na 90. Oczywiście na długich prostych.
                                          Zakazać wyprzedzania na drogach bez pobocza to się tam nikomu nie śniło nawet. Tu zresztą też - jesteś jedynym świętszym od papieża.

                                          > > A w czym te koleiny przeszkadzają? Mało po takich jeździłeś? Tym bardziej, że d
                                          > > alej - gdzie można wyprzedzać - też są koleiny. Więc ich obecność nie ma wpływu
                                          > > na dozwolenie wyprzedzania.
                                          > > I przede wszystkim - JEZDNIA się nie zwęża.
                                          >
                                          > Ale wiesz o co chodzi ze zwezeniem... a dalej tego nie ma.

                                          Zanika pobocze. Jezdnia się nie zwęża.
                                          Dalej - gdzie można wyprzedzać - TEŻ są koleiny.
    • poohdell Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 10:04
      Dziwne zachowanie. Przecież mogłeś zaoszczędzić 20 minut!!! Czas to pieniądz!!! Jesteś nieodpowiedzalny, a poza tym slaby z Ciebie kierowca skoro nie wiesz, gdzie można spokojnie wyprzedzić mimo linii ciągłej i pocisnąć 100 przez wieś, skoro pusto.
      Boże, 20 minut stracić. Przecież to 2 kulki z nosa można przez ten czas utoczyć.
      I jak można jeździć bez yanosika i CB - toż to niemożliwe w tym opresyjno-represyjnym kraju.
      • galtomone Dobre.... 16.01.14, 14:03
        LOL!!!

        Nawet nie czulem, ze ma mnie wladza z suszarka poluje by te dziure budzetowa czyms zzmniajszyc :-)
    • gzesiolek Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 10:16
      Często gęsto jeżdżę tą trasą (Kraków - Kielce - Ostrowiec Św i z powrotem)... Łamie ograniczenia praktycznie tylko podczas wyprzedzania (zwłaszcza na 2+1, genialny wynalazek jak się odpowiednio z niego korzysta)... W zabudowanym może przy wjeździe bo nie znosze nagłego hamowania z 90-100 do 50... zwykle wcześniej puszczam gaz i hamuje silnikiem i na tabliczce mam 70km/h licznikowe, a 50 pewnie z 20m dalej...
      Wyprzedzam zwykle podobną ilość aut co wyprzedza mnie... Średnią prędkość z całej trasy mam zwykle ok 65-70km/h... Jadąc kiedyś testowo bardzo szybko i śpiesząc się wyrobiłem średnia 78km/h, ale jechałem czasem po bandzie i tym bardziej się utwierdziłem w tym, że to nie ma sensu...
      • poohdell Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 16.01.14, 15:55
        Ostatnio miałem okazję jechac ze Śląska do Ryk przez Kielce i Radom. W żadnym miejscu wyprzedzanie na siłę nie miało żadnego sensu i tyle. Lepiej dać na luz, muzyczka, krajobrazy. Te rzekome 20 minut straty odrabiam z nawiązką w dużo mniejszym spalaniu.
        • misiaczek1281 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 17.01.14, 13:42
          Czytam wasze wypowiedzi i pusty śmiech mnie ogarnia.....cóż z tego że nadrobiłeś 10 minut skoro ryzykowałeś życiem swoim i innych wyprzedzając w miejscu zabronionym?
          Cóż za szczeniackie podejście do życia ! "Czyn bohaterski"....krok na drodze do raju :-)
          • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 17.01.14, 13:48
            > Czytam wasze wypowiedzi i pusty śmiech mnie ogarnia.....cóż z tego że nadrob
            > iłeś 10 minut skoro ryzykowałeś życiem swoim i innych wyprzedzając w miejscu za
            > bronionym?

            Od kiedy to wyprzedzanie w miejscu zabronionym implikuje ryzykowanie życia?
            • misiaczek1281 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 17.01.14, 14:07
              klemens1 napisał:

              > > Czytam wasze wypowiedzi i pusty śmiech mnie ogarnia.....cóż z tego że nad
              > rob
              > > iłeś 10 minut skoro ryzykowałeś życiem swoim i innych wyprzedzając w miej
              > scu za
              > > bronionym?
              >
              > Od kiedy to wyprzedzanie w miejscu zabronionym implikuje ryzykowanie życia?
              >

              Od zawsze ! Jeśli ktoś wyprzedza na długiej prostej i ma dobrą widoczność to OK, ale na skrzyżowaniu zawsze może ktoś wyjechać z podporządkowanej i nie ma gdzie uciekać, tylko do rowu żeby uniknąć czołówki czyli mniejsze zło...
              • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 17.01.14, 17:11
                > > Od kiedy to wyprzedzanie w miejscu zabronionym implikuje ryzykowanie życia?
                > >
                >
                > Od zawsze ! Jeśli ktoś wyprzedza na długiej prostej i ma dobrą widoczność to
                > OK

                A jak na długiej prostej z dobrą widocznością jest zakaz wyprzedzania? Bo chyba oczywiste, że o tym jest mowa.
                • galtomone Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 18.01.14, 10:00
                  klemens1 napisał:

                  > > > Od kiedy to wyprzedzanie w miejscu zabronionym implikuje ryzykowani
                  > e życia?
                  > > >
                  > >
                  > > Od zawsze ! Jeśli ktoś wyprzedza na długiej prostej i ma dobrą widoczność
                  > to
                  > > OK
                  >
                  > A jak na długiej prostej z dobrą widocznością jest zakaz wyprzedzania? Bo chyba
                  > oczywiste, że o tym jest mowa.


                  To w roznych sytuacjach tez tak moze byc... moze jest Waska ulica dojazdowa z boku...
                  Moze kawalek dalej sa koleiny... a moze po prostu na przestrzeni lat, choc droga prosta jak drut I teoretycznie bezpieczna, wlasnie przy wyprzedzaniu przy swietnej wysokosci doszlo tam pomimo tego do ilus wypadkow... Znam miejsca gdzie jest tzw. czarny punkt... czlowiek jedzie I mysly "how come?!?" lekki luk, albo wlasnie prosta droga a iles osob zginlelu w ilus tam wypadfkach (duzo powyzej sredniej).... No to jakis powod jest... nawet jesli ja go nie widze...

                  To jak z radiem czy TV - fal nie widzisz... ale to nie znaczy, ze ich nie ma, prawda?
                  • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 20.01.14, 11:22
                    > To w roznych sytuacjach tez tak moze byc... moze jest Waska ulica dojazdowa z b
                    > oku...
                    > Moze kawalek dalej sa koleiny...

                    Nie ma.

                    > a moze po prostu na przestrzeni lat, choc drog
                    > a prosta jak drut I teoretycznie bezpieczna, wlasnie przy wyprzedzaniu przy swi
                    > etnej wysokosci doszlo tam pomimo tego do ilus wypadkow...

                    Tak - do 2 w ciągu kilku lat. Korepetycje ze statystyki powinny być dla niektórych obowiązkowe.
                    • galtomone Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 20.01.14, 12:51
                      Dlatego napisalem "moze".

                      Poza tym jak masz takie szczegolowe dane, tyle czasu na pisanie - to chlopie, napisz w sprawie tej drogi do zarzadcy a nie pien sie od kilku dni na forum (co nic nie da, po za tym, ze nadal ja bede uwazal, ze jak stoi znak to najpierw sie go respektuje a potem dyskutuje czy jest OK - a nie najpier olewa a potem.... tez olewa...).

                      Napisalbys jedni pismo i moze bys cos zmienill a tak? 30 postow na forum a mandat tam i tak mozesz dostac..
                      • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 20.01.14, 14:26
                        > Dlatego napisalem "moze".

                        Może, a gdyby tu było przedszkole którego nie ma ...

                        > Poza tym jak masz takie szczegolowe dane, tyle czasu na pisanie - to chlopie, n
                        > apisz w sprawie tej drogi do zarzadcy a nie pien sie od kilku dni na forum

                        Ja szybko piszę (ponad 300 znaków na minutę), więc dużo czasu mi to nie zabiera.
                        A od tego jest forum, żeby o takich rzeczach pisać. Zaskoczenie?
                        Do zarządcy raz napisałem - bez odzewu.
                        • galtomone Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 20.01.14, 17:59
                          A potwierdzenie odbioru masz?
                          • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 21.01.14, 11:52
                            > A potwierdzenie odbioru masz?

                            Na maila nie przyszło nic o nieprawidłowym adresie.
                            • galtomone Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 21.01.14, 12:37
                              Mailem? :-) Do urzedu? Masz wielka wiare w ludzi :-)
                              • samspade Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 21.01.14, 13:09
                                Ja pisałem wielokrotnie. Mailem. Oczywiście wiele razy bez odzewu ale kilka razy naprawili głupoty.
                              • klemens1 Re: K-ce - Kraków - Kielce - K-ce - bylo OK 21.01.14, 13:48
                                galtomone napisał:

                                > Mailem? :-) Do urzedu? Masz wielka wiare w ludzi :-)

                                W ten sposób przesyłam faktury na duże kwoty i to działa. Ale urzędnik wie lepiej, bo siedzi za biurkiem i nie musi się plebsowi tłumaczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka