Dodaj do ulubionych

A co w temacie Hołka?

07.03.15, 08:19
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17532589,_Fakty__TVN__Holowczyc_przekroczyl_predkosc_o_114.html#Czolka3Img
Wydaje mi się, ze dużo rozsądnie by było, gdyby wzial sprawę na klate.
Patrzac jak ten Nissan mignal oraz widzac na rejestratorze dwie predkosci jestem skłonny twierdzic, ze bliżej Holkowi było do tych 200km/h niż 90....
Nawet jeśli pomiar nie jest w 100% dokładny, to jak on jechal 90 to ja jestem papież :-).
Obserwuj wątek
    • do.ki Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 08:52
      Jeżeli komukolwiek, choćby Hołkowi, udało się pociągnąć 200 km/h, to znaczy, że ograniczenie do 90 stoi tam bez sensu.
      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 13:57
        Nie rozumiem argumentu.
        Kolo domu (jak mi pieszy przed maske nie wyskoczy i czerwone się na swiatlach nie zrobi) to pewnie i ze 140 pojade, a jest 50. Czy to znaczy ze jest bez sensu?
        • do.ki Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 19:46
          Tak, to bez sensu. Droga powinna być tak zbudowana, żeby wymuszała jazdę z rozsądną prędkością nawet tych, którym rozsądku brakuje. To lepsze rozwiązanie niż fotoradar na każdym rogu.
          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 20:10
            Czyli zamiast szerokiej drogi z równa nawierzchnią proponujesz zwężanie i pełno dziur. Droga ma służyć do komfortowego i bezpiecznego przemieszczania się. To, że można pod drodze jechać 250 km/h nie znaczy, że jest to prędkość bezpieczna nie tylko dla takiego kierowcy, ale przede wszystkim dla innych użytkowników ruchu.
            • do.ki Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 20:33
              wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

              > Czyli zamiast szerokiej drogi z równa nawierzchnią proponujesz zwężanie i pełno
              > dziur.

              Nie. Proponuję, żeby droga tam, gdzie należy jechać 30 km/h (np w otoczeniu szkoły albo w samym centrum miasta) była tak zrobiona, żeby nie dało się po niej jechać 60 km/h: ma być wąska i kręta. Dziur nie trzeba. Jeszcze lepiej byłoby gdyby w otoczeniu szkół i w samych centrach miast w ogóle nie było dróg dla samochodów, ale to jeszcze przyszłość.

              Natomiast do szybkiej jazdy jest autostrada i ma być zbudowana tak, żeby kazdy dał radę pojechać po niej szybko. Jeżeli jednak droga jest niedostosowana do pożądanej prędkości ruchu (czyli zaprasza do łamania przepisów), to coś jest nie tak z drogą. Jeżeli na szerokiej, prostej drodze stoi jakieś drastyczne ograniczenie prędkości bez żadnego wyjaśnienia dlaczego ono tam stoi, to traktuję to ograniczenie nie jako narzucenie mi limitu prędkości, tylko jako ostrzeżenie przed nieokreślonym niebezpieczeństwem. Nie życzę sobie, żeby służby drogowe traktowałymnie jak idiotę, sam wiem lepiej ile poradzę jechać.
              • do.ki w tym konkretnym przypadku 07.03.15, 20:34
                Na drodze S7 ograniczenie do 90 jest bezsensowne. Tam ruch i tak idzie z prędkością 120-140, nikomu to specjalnie nie zagraża i taki powinien tam stać limit.
                • samspade Re: w tym konkretnym przypadku 07.03.15, 20:44
                  Na odcinach S ograniczenie jest kodeksowe czyli 120. Ale tutaj byl a jednojezdniowka i ofraniczenie jest 90.
                  • do.ki Re: w tym konkretnym przypadku 07.03.15, 22:28
                    I niepotrzebnie. Od kiedy to jednojezdniówką nie da się jechać 140? Ja urodziłem się i wychowałem w miasteczku, przez które przebiega siódemka. Wiem jak się nią jeździ.
                    • samspade Re: w tym konkretnym przypadku 07.03.15, 22:52
                      Pewnie ze da się jechać. Do czasu.
                    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: w tym konkretnym przypadku 07.03.15, 23:46
                      Da się jechać i 200 km/h albo nawet szybciej. Potem uprzątnie się trupy i zabawę można zacząć od nowa.
                      • do.ki Re: w tym konkretnym przypadku 08.03.15, 09:16
                        200 nigdy nie próbowałem. Ja w ogóle bardzo rzadko dociągam do 200, choć mam sprzęt, który przy 200 nadal jeszcze chce przyspieszać.Wiesz dlaczego? Dlatego, że znam swoje granice lepiej niż ustawodawca.
                        200 na siódemce to przegięcie, nie tylko dla mnie, ale nawet dla Hołka. 130 to normalne podróżne tempo. Tylko że między 130 a 200 jest kolosalna różnica, nieprawdaż?
                        • galtomone Re: w tym konkretnym przypadku 08.03.15, 10:45
                          do.ki napisał:

                          > 200 nigdy nie próbowałem. Ja w ogóle bardzo rzadko dociągam do 200, choć mam sp
                          > rzęt, który przy 200 nadal jeszcze chce przyspieszać.Wiesz dlaczego? Dlatego, ż
                          > e znam swoje granice lepiej niż ustawodawca.

                          A co z tymi, którzy ich nie znaja.... Ewentualnie wydaje im się, ze sa lepsi niż faktycznie sa?
                          Tez mogą mieć gdzies ograniczenia... no bo wiedza lepiej - do czasu.

                          > 200 na siódemce to przegięcie, nie tylko dla mnie, ale nawet dla Hołka. 130 to
                          > normalne podróżne tempo.

                          Ale dlaczego Twoja ocena, ze predkosc X w jakim miejscu to przegięcie A opinia kogos innego jest bledna?
                          Może ja (czy ustalający limit predkosci) uznam, ze 200 to jeszcze nie przegięcie...
                          A może uznamy ze 90 to maks a szybciej to przegięcie.

                          Tym bardziej, ze gdybyśmy chcieli dla każdego odcinka ustalać indywidualny limit to mieliebysmy pewnie ze 100 razy tyle znakow ograniczen predkosci co mamy - a już jest ich dużo.

                          Ogole limity predkosci na drogach musza wiec być jakims kompromisem - dla wszystkich drog (take tych gdzie można szybciej) i kierowcow 9bo sa lepsi i gorsi - nawet jeśli mysla, ze sa lepsi).

                          Ale ja wiem, slowo komromis jest bolszwickie i jakotakie (bo wiaze się ze słowem rownosc) nie akceptowalne? :-)

                          > Tylko że między 130 a 200 jest kolosalna różnica, niep
                          > rawdaż?

                          Nieprawdaz - dla mnie 130 to wleczenie się po drodze. Sensowna predkosc podrozna zaczyna się od 160 w gore.
                      • do.ki nie przesadzaj z tymi trupami 08.03.15, 09:18
                        Tak naprawdę to ofiar śmiertelnych wypadków komunikacyjnych nie ma tak wiele. Jest wiele chorób, które zbierają większe żniwo każdego dnia (np rak jelita grubego), a którym też można zapobiegać. Tylko krwawe historie a mediach tworzą wrażenie, że na drogach dzieje się hekatomba. Jak jadę przez Polskę moją stałą trasą, rzadko widuję wypadki.
                        • galtomone Re: nie przesadzaj z tymi trupami 08.03.15, 10:46
                          A ja umierających na raka jelita grubego wogole.
                          To może jednak to ty się mylisz?
                      • galtomone Re: w tym konkretnym przypadku 08.03.15, 10:17
                        wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                        > Da się jechać i 200 km/h albo nawet szybciej. Potem uprzątnie się trupy i zabaw
                        > ę można zacząć od nowa.

                        Trupy musza się same uprzatnac. Nie mam zamiaru placic za sprzątanie z drogi idiotow, którzy się pomylili.
                        Każdy ma odpowiadać za siebie.
                        I jak się duren zabija, to musi ponieś konsekwencje swojego działania i się samemu sprzatnac.
                        Nie będę się skladal na wspólne sprzątnie i nabijanie urzędnikom (którzy wybiorą fimre sprzatajaca) kasy!!!!!
                    • galtomone Re: w tym konkretnym przypadku 08.03.15, 10:15
                      do.ki napisał:

                      > I niepotrzebnie. Od kiedy to jednojezdniówką nie da się jechać 140? Ja urodziłe
                      > m się i wychowałem w miasteczku, przez które przebiega siódemka. Wiem jak się n
                      > ią jeździ.

                      Masz racje... majac dobre auto i trochę miejsca, nie widze problemu by i dobrze ponad 200 leciec po jedojezdniowce!
                      Ba, większość torow to przecież drogi jednojezdniowe i auta jezdza na porstych ponad 300.... wiec taki powinin być limit!
                      Inaczej to drastyczne ograniczanie wolności i robienie z dobrych, bogatych kierowcow idoiotow!!!
                      Tak nie mze być!!!
                • galtomone Re: w tym konkretnym przypadku 08.03.15, 10:13
                  do.ki napisał:

                  > Na drodze S7 ograniczenie do 90 jest bezsensowne. Tam ruch i tak idzie z prędko
                  > ścią 120-140, nikomu to specjalnie nie zagraża i taki powinien tam stać limit.

                  No chyba, ze ja będę mogl bezpiecznie jechać 170-200 - to może wtedy takie ogranicznie, bo 120 to drastycznie mało!
                  • do.ki zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 12:15
                    Próbujesz redukcji do absurdu, wkładając adwersarzowi w usta słowa, których wcale nie mówił.
                    • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 12:44
                      Alez jaki absurd.
                      Wszystkie argumenty, ktorych uzywasz sa wlasnie take bo dotycza tylko twojego punktu widzenia I zakladaja ze wszyscy mysla tak jak ty.
                      Owszem, ja tak nie mysle jak napisalem, ale widzisz teraz, ze zgodnie z Twoja filozofia ktos mialby pelne prawo uzyc takiego argumentu I wcale tego za absurd nie uwazac.
                      Albo inaczej, twoje twierdzenie, ze 130 moze jest OK I bezpieczne ktos inny moze wlasnie za absurd uwazac.
                      Wszystko w tym zakresie zalezy od prywatnego p. widzenia I nikt nie ma racji absolutnej w temacie.\Ale jak sie zapewne domyslasz, przpisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku musza byc takie same I jasne dla wszystkich bo jak nie to kazdy na dorze bedzie jezdzic wg wlssnego widzimisie - jedni po prawej inni po lewej, itd...
                      Realnie jazda w takich warunkach bedzie nie mozliwa.
                      • do.ki Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 14:52
                        Kiedy 130 JEST bezpieczne, co udowadnia WIĘKSZOŚĆ jadących tą trasą. 200 nie jest bezpieczne na tej trasie i nigdy nie twierdziłem, że jest. Gdy ja mówię o zmianie limitów o 20-30%, ty odpowiadasz: tak, i może jeszcze pozwólmy jeździć lewą stroną. Naprawdę nie widzisz różnicy? Nie jestem przeciwko zasadom. Jestem przeciwko niepotrzebnie restrykcyjnym zasadom.
                        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 15:24
                          A co z tą mniejszością, która nie udowadnia, a też zechce jechać 130 km/h. Ograniczenia prędkości są kompromisem, uznaniem, iż są kierowcy lepsi i gorsi, jeżdżący i dobrymi autami i nieco bardziej wyeksploatowanymi. Tworzy się model przeciętnego kierowcy i na tej podstawie wyznacza ograniczenie. To, że ty potrafisz jechać 130 km/h po takiej drodze nie oznacza, że inny gorszy kierowca też da radę. Jeżeli jednak nie będzie ograniczenia, bądź nie będzie zagrożenia jego egzekwowaniem poprzez grzywnę to taki gorszy kierowca tez będzie gnał te 130 km/h, bo nie ma świadomości swoich mniejszych umiejętności. I taki kierowca będzie stwarzał realne niebezpieczeństwo.
                          • do.ki Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 18:12
                            wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                            > A co z tą mniejszością, która nie udowadnia, a też zechce jechać 130 km/h. Ogra
                            > niczenia prędkości są kompromisem, uznaniem, iż są kierowcy lepsi i gorsi, jeżd
                            > żący i dobrymi autami i nieco bardziej wyeksploatowanymi. Tworzy się model prze
                            > ciętnego kierowcy i na tej podstawie wyznacza ograniczenie.

                            Jest na to sposób: podnieść przeciętną. Trudniejszy egzamin na prawo jazdy, okresowa recertyfikacja, poważne badania wzroku, czasu reakcji, może zamiast egzaminu praktycznego jakieś testy w symulatorze. Żeby łajzy nie siadały za kierownicę. Zwróc uwagę, że to częściowo załatwia również problem korków.
                            • tbernard Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 18:58
                              To co proponujesz to w naszym kraju szybko przełoży się na zwiększenie łapówy i nic więcej. A tak na marginesie, to sporo ciężkich wypadków spowodowanych jest przez tych, co w zasadzie niby są dobrzy technicznie i ze zdaniem nie powinni mieć problemu ale potem szajba im odbija. Aha, skoro tacy nadprzeciętni tylko mieli by być dopuszczeni, to rozumiem, że kierowcy jak Janusz Kulig nie powinni na prawko zdać. Bo wprawdzie szlaban był uniesiony ale przepis wyraźnie nakazuje przy przejeżdżaniu zachować szczególną ostrożność, czyli jak nie widać, to doczołgać się powinien, aż cokolwiek zobaczy, uchylić szybę i ucho nadstawić, a w ostateczności powinien poprosić o pomoc jakąś osobę, a nie zakładać, że podniesiony szlaban gwarantuje nieśmiertelność. Rozumiem, że jego też za łajzę uznajesz.
                              • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 19:12
                                Dobry przykład :-) Choc Kuliga szkoda...
                            • galtomone Ha, ha, ha! 08.03.15, 19:11
                              do.ki napisał:

                              > Jest na to sposób: podnieść przeciętną. Trudniejszy egzamin na prawo jazdy, okr
                              > esowa recertyfikacja, poważne badania wzroku, czasu reakcji, może zamiast egzam
                              > inu praktycznego jakieś testy w symulatorze. Żeby łajzy nie siadały za kierowni
                              > cę. Zwróc uwagę, że to częściowo załatwia również problem korków.

                              Nie wierze, ze bilbys brawo.
                              Za to mogę się zalozyc, ze pewnie jak większość forumowiczow którzy sa przeciw ograniczenim, prewencji, itd.. krzyczalbys, ze Panstwo robi zamach na Twoja wolność, robi skok na kase i znow cie do czegos zmusza pod przykrywka bezpieczeństwa.

                              Nie wierze, by ludzie się na to zgodzili.
                              >
                        • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 08.03.15, 15:24
                          do.ki napisał:

                          > Nie jestem przeciwko zasadom. Jestem p
                          > rzeciwko niepotrzebnie restrykcyjnym zasadom.

                          Nie potrzebnie restrykcyjnym z Twojego p. widzenia. Taki maly detal a jak widzisz potrafi zrobić spora roznica.
                          Uswiadom sobie , ze nie ma czegos takiego jak racja/prawda obiektywnie absolutna. To ze tobie się wydaje jak się wydaje nie znaczy ze tak samo wydaje się innym i nie znaczy ze tak jest.


                          Nie rozumiem, ze dzisiejszy maks jest dostosowany do wszystkich i ze jak podniesiesz go o 20-30% to znajda się znow tacy jak teraz ty... i nagle się okaze, ze jest niebezpiecznie. Nie licząc tych o niższych umiejetnaosciach, którzy zasugerowani znakami zdziwioa się, ze już nie ma marginesu na blad!
                      • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 10.03.15, 09:30
                        Ale jak sie zapewne domyslasz, przpisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku musza byc takie same I jasne dla wszystkich bo jak nie to kazdy na dorze bedzie jezdzic wg wlssnego widzimisie - jedni po prawej inni po lewej, itd...

                        To dlaczego tak zazarcie dyskutowałez zeby piesi mogli przechodzic na czerwonym swietle
                        • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 10.03.15, 09:40
                          A dlaczego maja nie moc.
                          Anarachii na drodze nie ma nigdzie na swiecie. W UK gdzie piesi mogą na czerwonym przechodzić jednoczesniej sciga się kierowcow 1000 razy bardziej niż u nas.
                          Jedno drugiego nie wyklucza.
                          • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 10.03.15, 11:45
                            zakaz przechodzenia na czerwonym to tez przepisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku wiec bedac konsekwentnym powinienes tez tak jak w przypadku pieszych zdac sie na zdrowy rozsadek kierowcow a to ze sciga sie w UK 1000 razy bardziej kierowcow niczego nie dowodzi. Wyklucza niekonsekwencja w podejsciu do przepisow
                            • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 10.03.15, 15:09
                              Przyznam szczerze... nie rozumiem :-(
                              • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 11.03.15, 08:05
                                czego nie rozumiesz?
                                • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 11.03.15, 18:24
                                  badyll napisał:

                                  > czego nie rozumiesz?

                                  Tego:

                                  zakaz przechodzenia na czerwonym to tez przepisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku wiec bedac konsekwentnym powinienes tez tak jak w przypadku pieszych zdac sie na zdrowy rozsadek kierowcow a to ze sciga sie w UK 1000 razy bardziej kierowcow niczego nie dowodzi. Wyklucza niekonsekwencja w podejsciu do przepisow

                                  Może gdybys uzyl dużych liter (na początku zdania), kropek i przecinkow to calosc miałaby jakiś sens.... Ale to tylko taka luzna myśl.
                                  • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 09:16
                                    Galtom piszesz ze:

                                    >>przpisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku musza byc takie same I jasne dla wszystkich >

                                    wiec ci pisze :
                                    zakaz przechodzenia na czerwonym swietle to tez przepisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku.
                                    A wg ciebie mozna pozwolic przechodzic ludziom na czerwonym swietle wiec jest tu niekonsekwencja twoich wypowiedzi bo z jednej strony zdajesz sie na zdrowy rozsadek pieszych a kierowcow traktujesz jak debili. To albo wszyscy stosuja sie rygorystycznie do przepisow słowo w słowo albo jedni i drudzy moga podchodzic do indywidualnych sytuacji logicznie i zdroworozsadkowo
                                    • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 10:26
                                      badyll napisał:

                                      > Galtom piszesz ze:
                                      >
                                      > >>przpisy dotyczace jakiegos ogolnego porzadku musza byc takie same I j
                                      > asne dla wszystkich >
                                      >
                                      > wiec ci pisze :
                                      > zakaz przechodzenia na czerwonym swietle to tez przepisy dotyczace jakiegos ogo
                                      > lnego porzadku.

                                      A czy ja mowie ze nie?
                                      Napisalem gdzie, ze jak Klemens wiem lepiej I to olewam?Nie. Stoje grzecznie I czekam na zmiane swiatla.
                                      Ja nie proponuje olewania przpisu bo jest glupi tylko jedgo zminane, bo jest glupi.

                                      To w mojej ocenie spora roznica.

                                      > A wg ciebie mozna pozwolic przechodzic ludziom na czerwonym swietle

                                      Owszem. po zmianie przpisow!!!! Wtedy czerowe swiatlo nie bedzie sie jak dzis rownac zakazowi I bedzie to jasne I wiadome dla wszystkich. Dzis takie chodzenie na czerwonym bylo by burzeniem ustalonego porzadku.

                                      > wiec jest t
                                      > u niekonsekwencja twoich wypowiedzi

                                      Pozornie, jak wlasnie ci wyjasnilem. Nie stawiaj w rownowaznosci olewania prawa I zmieniania prawa.

                                      > bo z jednej strony zdajesz sie na zdrowy ro
                                      > zsadek pieszych a kierowcow traktujesz jak debili.

                                      W ktorym miejscu traktuje kierowcow jak debili (innym niz zielona strzalka)?

                                      > To albo wszyscy stosuja sie
                                      > rygorystycznie do przepisow słowo w słowo albo jedni i drudzy moga podchodzic d
                                      > o indywidualnych sytuacji logicznie i zdroworozsadkowo

                                      Dlaczego? Wszyscy maja sie STOSOWAC do przpisow - to nie oznacza, ze dla wszystkich maja byc takie same I to samo znaczyc.

                                      Rownie dobrze moze sie okazac, ze majac 0,21 we krwi nie bedzie ci wolno jechac (jako pasazer autobusem) no bo skoro wszystkie przpisy maja byc jedne dla wszystkich... czy korzystac (na piechote) z publicznych chodnikow.

                                      Proponujesz absurdalna rzecz I tyle!
                                      • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 13:31
                                        proponujesz zmiane przepisow (pieszy mogłby przechodzic na czerwonym) czyli pozostawiasz pieszemu wlasna ocene sytuacji i decyzji a kierowcy juz nie dajesz takiego prawa czyli uwazasz ze kierowca nie potrafi ocenic sytuacji (debile). Wg ciebie czerwone swiatło dla pieszych jest głupie ale ograniczenia predkosci juz nie sa głupie ktore podaje Klemens? W zdecydowanej wiekszosci ograniczenia predkosci sa paradoksalne a znaki powinny sugerowac predkosc a nie zakazywac predkosci powyzej takiej jak na znaku tylko wtedy "poborcy" nie mogliby czesac kierowcow.

                                        A ze wszyscy maja stosowac sie do przepisow to teoria. Nie widzialem nikogo ktory by sie stosował do przepisow (mowie o prd) ale tak w 100%

                                        A co ja takiego absurdalnego proponuje?
                                        • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 13:46
                                          badyll napisał:

                                          > proponujesz zmiane przepisow (pieszy mogłby przechodzic na czerwonym) czyli poz
                                          > ostawiasz pieszemu wlasna ocene sytuacji i decyzji a kierowcy juz nie dajesz ta
                                          > kiego prawa czyli uwazasz ze kierowca nie potrafi ocenic sytuacji (debile).

                                          Tak, ale nie dkatego, tylko dlatego, ze ryzyko iz kierowca za szybko pojedzie na zakrecie, wyprzedzi nie tam gdzie jest to bezpieczne , itd.. o wile bardziej naraza innych niz to, ze blad w ocenie popelni pieszy.

                                          Poza tym ja nie proponuje pelnej dowolnosci dla pieszych - chodzi tylko (obecnie) o czerwone swiatlo I depenalizacje przejscia przez jezdnie poza pasami w ter, zabudowanym. Nikt nie wpuszcza pieszych na ekspresowki czy autostrady.

                                          Dzis kierowcy maja wlasnie taka mozliwosc decydowania - zielona strzalka I wychodzi im kiepsko. Ale nie narazaja siebie , tylko innych , dlatego nie mozna na to pozwolic.

                                          > Wg
                                          > ciebie czerwone swiatło dla pieszych jest głupie ale ograniczenia predkosci juz
                                          > nie sa głupie ktore podaje Klemens?

                                          Nie!!! Nie rozumiesz. Przyklady, kore daje Klemens sa glupie.
                                          Ale to nie usprawiedliwia kierowcow ktorzy je lamia. Czerwone dla pieszych tez jest glupie, a jednak stoje.

                                          > W zdecydowanej wiekszosci ograniczenia pre
                                          > dkosci sa paradoksalne a znaki powinny sugerowac predkosc a nie zakazywac pred
                                          > kosci powyzej takiej jak na znaku tylko wtedy "poborcy" nie mogliby czesac kier
                                          > owcow.

                                          Z jakiegos powodu nie dziala to w zadnym znanym mi , cywilizowanym kraju na swiecie - nawet z 1000 razy lepsza infrastruktura niz nasza I mniejsza liczba wypadkow I zabitych.

                                          A przechodzenie pieszych na czerwonym dziala.

                                          A chyba chodzi o to by miec rozwiazania takie, ktore dzialaja???

                                          > A ze wszyscy maja stosowac sie do przepisow to teoria.

                                          Nie, to obowiazek.

                                          > Nie widzialem nikogo kto
                                          > ry by sie stosował do przepisow (mowie o prd) ale tak w 100%

                                          Co nie sprawia, ze obowiazek przestaje obowiazywac.

                                          > A co ja takiego absurdalnego proponuje?

                                          Zeby daleko nie szukac: "znaki powinny sugerowac predkosc a nie zakazywac pred
                                          > kosci powyzej"

                                          A reszta byla w poprzednim poscie...
                                          • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 15:02
                                            > kiego prawa czyli uwazasz ze kierowca nie potrafi ocenic sytuacji (debile).

                                            >Tak, ale nie dkatego, tylko dlatego, ze ryzyko iz kierowca za szybko pojedzie na zakrecie, wyprzedzi nie tam >gdzie jest to bezpieczne , itd.. o wile bardziej naraza innych niz to, ze blad w ocenie popelni pieszy.

                                            Ograniczenia predkosci niczego nie załatwia bo ryzyko ze ktos zle oceni sytuacje jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy

                                            >Poza tym ja nie proponuje pelnej dowolnosci dla pieszych - chodzi tylko (obecnie) o czerwone swiatlo I >depenalizacje przejscia przez jezdnie poza pasami w ter, zabudowanym.

                                            Czyli potencjalnie zwiekszasz ryzyko bo kazdy bedzie interpretowal czerwone po swojemu i anarchii o ktorej tak duzo piszesz.

                                            >Dzis kierowcy maja wlasnie taka mozliwosc decydowania - zielona strzalka I wychodzi im kiepsko. Ale nie >narazaja siebie , tylko innych , dlatego nie mozna na to pozwolic.

                                            Błedy beda popelniac wszyscy czy to kierowcy czy to piesi a zielona strzałka to nie tyle bledna decyzja co raczej brak znajomosci przepisow przez kierowcow bo wielu twierdzi zielona strzałka mam pierwszenstwo

                                            >Nie!!! Nie rozumiesz. Przyklady, kore daje Klemens sa glupie.
                                            >Ale to nie usprawiedliwia kierowcow ktorzy je lamia. Czerwone dla pieszych tez jest glupie, a jednak stoje.

                                            Ktore przykłady Klemensa sa głupie bo jest ich troche.
                                            Jesli znaki sa głupio poustawiane to usprawiedliwia jesli patrzy sie na to z logicznego punktu widzenia.
                                            Co jest głupiego w czerwonym dla pieszych?

                                            >A przechodzenie pieszych na czerwonym dziala.

                                            Tak samo jak by działało w przypadku sugerowanej predkosci

                                            >A chyba chodzi o to by miec rozwiazania takie, ktore dzialaja???

                                            > A ze wszyscy maja stosowac sie do przepisow to teoria.

                                            >Nie, to obowiazek.

                                            Ktorego nikt nie przestrzega


                                            >Co nie sprawia, ze obowiazek przestaje obowiazywac.

                                            Fakt i na tym zeruje police

                                            >Zeby daleko nie szukac: "znaki powinny sugerowac predkosc a nie zakazywac pred
                                            > kosci powyzej"

                                            No a co daje ci informacja ktora dotyczy wszystkich pojazdow, caly rok, o kazdej porze, i t d ?

                                            • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 18:40
                                              badyll napisał:

                                              > > kiego prawa czyli uwazasz ze kierowca nie potrafi ocenic sytuacji (debile
                                              > ).
                                              >
                                              > >Tak, ale nie dkatego, tylko dlatego, ze ryzyko iz kierowca za szybko pojed
                                              > zie na zakrecie, wyprzedzi nie tam >gdzie jest to bezpieczne , itd.. o wile
                                              > bardziej naraza innych niz to, ze blad w ocenie popelni pieszy.
                                              >
                                              > Ograniczenia predkosci niczego nie załatwia bo ryzyko ze ktos zle oceni sytuacj
                                              > e jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy

                                              Nie wynika z tego, ze lepiej by było gdyby ich nie było.
                                              Daj 1 przykład ze swiata gdzie to działa i się sprawdza, przyznam ci racje. A jeśli takiego miejsca na swiecie nie ma to.... dlaczego wg Ciebie?

                                              > >Poza tym ja nie proponuje pelnej dowolnosci dla pieszych - chodzi tylko (
                                              > obecnie) o czerwone swiatlo I >depenalizacje przejscia przez jezdnie poza p
                                              > asami w ter, zabudowanym.
                                              >
                                              > Czyli potencjalnie zwiekszasz ryzyko bo kazdy bedzie interpretowal czerwone po
                                              > swojemu

                                              ???? Inrepretowal???? Nie Interpretacja jest jedna - auto ma pierszenstwo. Ale decyzja czy mimo to przejść będzie twoja.

                                              > Błedy beda popelniac wszyscy czy to kierowcy czy to piesi a zielona strzałka to
                                              > nie tyle bledna decyzja co raczej brak znajomosci przepisow przez kierowcow bo
                                              > wielu twierdzi zielona strzałka mam pierwszeństwo

                                              Blad pieszego kosztuje w najgorszym wypadku go zycie.
                                              Blad kierowcy w najgorszym wypadku zycie kosztuje innych.

                                              Czaisz roznice?

                                              > >Nie!!! Nie rozumiesz. Przyklady, kore daje Klemens sa glupie.
                                              > >Ale to nie usprawiedliwia kierowcow ktorzy je lamia. Czerwone dla pieszych
                                              > tez jest glupie, a jednak stoje.
                                              >
                                              > Ktore przykłady Klemensa sa głupie bo jest ich troche.

                                              Zla interpunkcja - przykłady które opisuje Klemes faktycznie sa głupie - te znaki i rozwiązania które przytacza.
                                              Ale z faktu, ze znak stoi zle i jesy głupio postawiony nie wynika żadna taryfa ulogwa dla kierowcy.

                                              > Co jest głupiego w czerwonym dla pieszych?

                                              To ze decydujesz za innych w sytuacji gdy mogą zagrozić sobie a nie innym.

                                              > >A przechodzenie pieszych na czerwonym dziala.
                                              >
                                              > Tak samo jak by działało w przypadku sugerowanej predkosci

                                              Tego nie wiem. Mogę ci dac przykłady gdzie dla pieszych to działa, czy ty mozez tez dac przykład?

                                              > >A chyba chodzi o to by miec rozwiazania takie, ktore dzialaja???
                                              >
                                              > > A ze wszyscy maja stosowac sie do przepisow to teoria.
                                              >
                                              > >Nie, to obowiazek.
                                              >
                                              > Ktorego nikt nie przestrzega
                                              >
                                              >
                                              > >Co nie sprawia, ze obowiazek przestaje obowiazywac.
                                              >
                                              > Fakt i na tym zeruje police
                                              >
                                              > >Zeby daleko nie szukac: "znaki powinny sugerowac predkosc a nie zakazywac
                                              > pred
                                              > > kosci powyzej"
                                              >
                                              > No a co daje ci informacja ktora dotyczy wszystkich pojazdow, caly rok, o kazde
                                              > j porze, i t d ?

                                              A jak sobie to wyobrazasz inacej. Jeszcze niedawno nie było tech możliwości postwienia innych znakow.
                                              + takiego znaku jest wlasnie to ze działa zawsze.
                                              Ale na pewno w przyszłości znaki będą zmieniane wlasnie na takie adaptacyjne... w lecie przed zakrętem X będzie 60km/h a w ziemie w czasie opadow deszczu przy temp -2 20km/h
                                              Ale nie da się wszystkich znakow wymienić w tydzień.

                                              Zatem dziś sa one wynikiem także jakichś naszych technicznych możliwości.
                                              • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 13.03.15, 08:27
                                                galtomone napisał:

                                                > badyll napisał:
                                                >
                                                > > e jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy
                                                >
                                                > Nie wynika z tego, ze lepiej by było gdyby ich nie było.

                                                Przeciez juz tak jest w praktyce i nie ma zbiorowych mogił ofiar wyadkow.

                                                > Daj 1 przykład ze swiata gdzie to działa i się sprawdza, przyznam ci racje. A j
                                                > eśli takiego miejsca na swiecie nie ma to.... dlaczego wg Ciebie?

                                                To ze nie ma to nie swiadczy ze nie mogłoby byc

                                                epretowal???? Nie Interpretacja jest jedna - auto ma pierszenstwo. Ale
                                                > decyzja czy mimo to przejść będzie twoja.

                                                Ale decyzja jest wynikiem interpretowania sytuacji zdaze przejsc czy nie zdaze pomimo ze pali sie czerwone a obecnie nikt nie powinien miec watpliwosci bo wie ze ma stac i czekac na zielone.

                                                > > wielu twierdzi zielona strzałka mam pierwszeństwo
                                                > Blad pieszego kosztuje w najgorszym wypadku go zycie.
                                                > Blad kierowcy w najgorszym wypadku zycie kosztuje innych.
                                                > Czaisz roznice?

                                                To albo chcesz zeby było bezpieczniej albo zeby przepisy dawały mozliwosc dowolnosci słabszym (wtym przypadku pieszym) bo oni i tak nie zrobia krzywdy innym ( w tym przypadku kierowcom). To tak jakby kierowcom w malych samochodach dac mozliwosc wjezdzania na czerwonym jesli jedzie tir bo przeciez takim maluchem tirowi nic nie zrobi

                                                > >Nie!!! Nie rozumiesz. Przyklady, kore daje Klemens sa glupie.

                                                A jakies konkrety

                                                >Ale to nie usprawiedliwia kierowcow ktorzy je lamia. Czerwone dla pi
                                                > eszych
                                                > > tez jest glupie, a jednak stoje.
                                                > >
                                                > > Ktore przykłady Klemensa sa głupie bo jest ich troche.
                                                >
                                                > Zla interpunkcja - przykłady które opisuje Klemes faktycznie sa głupie - te zna
                                                > ki i rozwiązania które przytacza.
                                                > Ale z faktu, ze znak stoi zle i jesy głupio postawiony nie wynika żadna taryfa
                                                > ulogwa dla kierowcy.

                                                Wystarczyłaby zmiana zapisu w przepisach i mozna byłoby pogodzic to ze znakami ktore juz sa
                                                >
                                                > > Co jest głupiego w czerwonym dla pieszych?
                                                > To ze decydujesz za innych w sytuacji gdy mogą zagrozić sobie a nie innym.

                                                Po to sa przepisy zeby wszyscy uczesnicy ruchu wiedzieli jak maja postepowac

                                                > > >A przechodzenie pieszych na czerwonym dziala.
                                                > > Tak samo jak by działało w przypadku sugerowanej predkosci
                                                > Tego nie wiem. Mogę ci dac przykłady gdzie dla pieszych to działa, czy ty mozez
                                                > tez dac przykład?
                                                Przeciez obecnie tez dziala bo kierowcy obecne ograniczenia traktuja powiedzmy delikatnie luzno
                                                > > >A chyba chodzi o to by miec rozwiazania takie, ktore dzialaja???
                                                > > > A ze wszyscy maja stosowac sie do przepisow to teoria.

                                                Mowie ze to teoria bo praktyka jest inna

                                                > > >Nie, to obowiazek.
                                                > > Ktorego nikt nie przestrzega
                                                > >
                                                > >
                                                > > >Co nie sprawia, ze obowiazek przestaje obowiazywac.
                                                > >
                                                > > Fakt i na tym zeruje police
                                                > >
                                                > > >Zeby daleko nie szukac: "znaki powinny sugerowac predkosc a nie zaka
                                                > zywac
                                                > > pred
                                                > > > kosci powyzej"
                                                > >
                                                > > No a co daje ci informacja ktora dotyczy wszystkich pojazdow, caly rok, o
                                                > kazde
                                                > > j porze, i t d ?
                                                >
                                                > A jak sobie to wyobrazasz inacej. Jeszcze niedawno nie było tech możliwości pos
                                                > twienia innych znakow.

                                                Ale wystarczy zmienic tylko zapis i bedzie juz na pewno lepiej bez wymiany znakow i ponoszenia kosztow
                                                > + takiego znaku jest wlasnie to ze działa zawsze.
                                                > Ale na pewno w przyszłości znaki będą zmieniane wlasnie na takie adaptacyjne...
                                                > w lecie przed zakrętem X będzie 60km/h a w ziemie w czasie opadow deszczu przy
                                                > temp -2 20km/h

                                                Nawet taka zmiana byłaby gorsza niz zmiana przepisow bo nawet te 60km/h bedzie dobre np. dla 30 tonowego tira ale dla Twojego lexa to spokojnie byłoby np 75km/h tyle tylko ze gdyby przepisy były inne to nie dostałbys mandatu gdyby za toba jechal jakis nawiedzony filmowiec a teraz masz punkty i kase


                                                • galtomone Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 13.03.15, 10:19
                                                  badyll napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > badyll napisał:
                                                  > >
                                                  > > > e jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy
                                                  > >
                                                  > > Nie wynika z tego, ze lepiej by było gdyby ich nie było.
                                                  >
                                                  > Przeciez juz tak jest w praktyce i nie ma zbiorowych mogił ofiar wyadkow.
                                                  >
                                                  > > Daj 1 przykład ze swiata gdzie to działa i się sprawdza, przyznam ci racj
                                                  > e. A j
                                                  > > eśli takiego miejsca na swiecie nie ma to.... dlaczego wg Ciebie?
                                                  >
                                                  > To ze nie ma to nie swiadczy ze nie mogłoby być

                                                  Dziekuje, i to konczy dalszy sens tej dyskusji.
                                                  Ja z tym co popronujesz się nie zgadzam, obecny system sprawdza się niezle, to co porponujesz to absurd i dlatego nikt tego na swiecie nie wprowadzil.
                                                  • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 14.03.15, 12:07
                                                    > > To ze nie ma to nie swiadczy ze nie mogłoby być
                                                    >
                                                    > Dziekuje, i to konczy dalszy sens tej dyskusji.
                                                    > Ja z tym co popronujesz się nie zgadzam, obecny system sprawdza się niezle, to
                                                    > co porponujesz to absurd i dlatego nikt tego na swiecie nie wprowadzil.

                                                    Czyli dyskutujesz tylko o przepisach ktore juz gdzies funkcjonuja? Tylko ciekawe dlaczego proponujesz legalizacje twardych narkotykow w innym watku. Czy gdzies juz to funkcjonuje i sie sprawdza?
                                                    Oczywiscie do argumentow ktore podaje milczysz i nie odpowiadasz.
                                                    Uwazasz ze obecny system sie sprawdza???? Naprawde tak uwazasz???
                                                    Wyjasnij na czym polega ten absurd
                                            • tbernard Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 19:26
                                              > Ograniczenia predkosci niczego nie załatwia bo ryzyko ze ktos zle oceni sytuacj
                                              > e jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy

                                              Masz na myśli kierowcę wyjeżdżającego z podporządkowanej, czy też kierOWCĘ co zapierdziela radośnie na głównej, no bo ma pierwszeństwo?

                                              > No a co daje ci informacja ktora dotyczy wszystkich pojazdow, caly rok, o kazde
                                              > j porze, i t d ?

                                              Mi daje na przykład to, że jak wyjeżdżam z podporządkowanej i widzę pojazd na głównej tak daleko, że od lat o każdej porze byłem w stanie się wyrobić bez wymuszania, to teraz też. Radaru w oczach nie mam.

                                              A co do proponowanej różnicy pomiędzy pieszymi i kierowcami w zdawaniu się na rozsądek. Pojazd działa jak odbezpieczona broń, w każdej chwili zabić może postronnego. Gdyby błąd w ocenie skutkował tylko, że obrywa źle oceniający, to pal sześć. W przypadku pieszego który wchodzi na czerwone, sprawa jest jasna: jak cię stuknie prawidłowo jadący kierowca, któremu miałeś ustąpić, to twoi spadkobiercy (lub ubezpieczyciel prywatnego OC) jeszcze za lakier zapłacą.
                                              • bimota Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 12.03.15, 21:14
                                                A.. RADARU NIE MASZ... A CO ROBISZ NA SKRZYZOWANIU, NA KTORYM JESTES PIERWSZY RAZ ?
                                              • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 13.03.15, 08:47
                                                tbernard napisał:

                                                > > Ograniczenia predkosci niczego nie załatwia bo ryzyko ze ktos zle oceni s
                                                > ytuacj
                                                > > e jest niezalezne od znaku tylko od kierowcy
                                                >
                                                > Masz na myśli kierowcę wyjeżdżającego z podporządkowanej, czy też kierOWCĘ co z
                                                > apierdziela radośnie na głównej, no bo ma pierwszeństwo?

                                                Nie rozumiem o co pytasz. Kierowca z podporzadkowanej ma ustapic pierszenstwa temu co jest na głownej, wiec w czym problem?

                                                > > No a co daje ci informacja ktora dotyczy wszystkich pojazdow, caly rok, o
                                                > kazde
                                                > > j porze, i t d ?
                                                >
                                                > Mi daje na przykład to, że jak wyjeżdżam z podporządkowanej i widzę pojazd na g
                                                > łównej tak daleko, że od lat o każdej porze byłem w stanie się wyrobić bez wymu
                                                > szania, to teraz też. Radaru w oczach nie mam.

                                                To co napisales to rece opadaja, powinienes albo isc na jakies badania albo oddac prawo jazdy bo jestes potencjalnym zagrozeniem dla innych kierujacych.
                                                Juz samo stwierdzenie o kazdej porze jest nielogiczne bo jesli uwazasz ze zima, na mokrym , w nocy, latem, przy dobrej widocznosci, we mgle, oblodzonej jezdni tak samo sie wyrabuiasz to nie ma o czym z toba dyskutowac. To jak ty sobie radzisz z wyprzedzaniem, właczaniem sie do ruchu, zachowaniem bezpiecznej odległosci, decyzja kiedy masz hamowac jak nie masz radaru w oczach. Wg twojej "logiki" jezdzisz tylko tam gdzie od lat. Wyobraz sobie ze jesli chcesz jezdzic samochodem to musisz miec "radar" w oczach

                                                > A co do proponowanej różnicy pomiędzy pieszymi i kierowcami w zdawaniu się na r
                                                > ozsądek. Pojazd działa jak odbezpieczona broń, w każdej chwili zabić może postr
                                                > onnego. Gdyby błąd w ocenie skutkował tylko, że obrywa źle oceniający, to pal s
                                                > ześć. W przypadku pieszego który wchodzi na czerwone, sprawa jest jasna: jak ci
                                                > ę stuknie prawidłowo jadący kierowca, któremu miałeś ustąpić, to twoi spadkobie
                                                > rcy (lub ubezpieczyciel prywatnego OC) jeszcze za lakier zapłacą.

                                                To albo chcesz poprawy bezpieczenstwa i mniejszej liczby poszkodowanych albo dodatkowych komplikacji. Zanim dostałbys za ten lakier to niejednokrotnie włoczyłbys sie po sadach latami
                                                • tbernard Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 13.03.15, 11:26
                                                  > Nie rozumiem o co pytasz. Kierowca z podporzadkowanej ma ustapic pierszenstwa t
                                                  > emu co jest na głownej, wiec w czym problem?

                                                  A kierowca jadący główną ma nie wprowadzać w błąd innych użytkowników drogi poprzez nieprzepisową prędkość, więc w czym problem?

                                                  > To co napisales to rece opadaja, powinienes albo isc na jakies badania albo odd
                                                  > ac prawo jazdy bo jestes potencjalnym zagrozeniem dla innych kierujacych.

                                                  W zasadzie to sam powinieneś oddać prawo jazdy, które musiałeś kupić, bo żaden egzaminator nie mógł przepuścić kogoś, kto oświadcza, że przepisowe prędkości to tylko sugestie, które można mieć w dupie i jeździć szybciej. Prezentujesz klasyczną postawę dupka: ja chcę jeździć jak chcę szybko a komu to przeszkadza niech odda prawko, bo pewnie jakaś gapa. Spróbuj w ten sposób przekonać rodziny ofiar takich samozwańczych miszczów świata, którym dotychczas się udawało (na ogół przy wymuszanej współpracy innych rozsądniejszych użytkowników drogi), aż do tego "pechowego" momentu.

                                                  > To albo chcesz poprawy bezpieczenstwa i mniejszej liczby poszkodowanych albo do
                                                  > datkowych komplikacji. Zanim dostałbys za ten lakier to niejednokrotnie włoczył
                                                  > bys sie po sadach latami.

                                                  Pieszy który ma świadomość, że tylko na nim spoczywa odpowiedzialność byłby ostrożniejszy. bo to w jego żywotnym interesie. W przypadku kierowców nie zawsze to działa, jak na przykład warunkowy skręt. Ale aby nie było, nie jestem za jego likwidacją, chociaż dobrze by było aby policja wyłapywała wymuszenia w takich miejscach, zamiast karania pieszych na czerwonym, gdy nie wymusili na nikim.
                                                  • badyll Re: zawsze jak kończą ci się argumenty 14.03.15, 12:00
                                                    > W zasadzie to sam powinieneś oddać prawo jazdy, które musiałeś kupić, bo żaden
                                                    > egzaminator nie mógł przepuścić kogoś,

                                                    Najpierw zrozum dupku zołedny o czym pisze bo nie rozumiesz słowa pisanego to raz. Dwa to kupienie prawa jazdy to dotyczy ciebie bo zaden egzaminator nie mogł przepuscic kogos kto nie potrafi ocenic odległosci i twierdzi ze: "widzę pojazd na głównej tak daleko, że od lat o każdej porze byłem w stanie się wyrobić bez wymuszania, to teraz też. Radaru w oczach nie mam."

                                                    kto oświadcza, że przepisowe prędkości t
                                                    > o tylko sugestie,

                                                    Znowu nie rozumiesz oczym pisze

                                                    które można mieć w dupie i jeździć szybciej. Prezentujesz kla
                                                    > syczną postawę dupka: ja chcę jeździć jak chcę szybko a komu to przeszkadza nie
                                                    > ch odda prawko, bo pewnie jakaś gapa.

                                                    Gdzie to napisałem? Ty jestes naprawde ograniczonym typem, zacytuj gdzie to napisałem

                                                    >Spróbuj w ten sposób przekonać rodziny of
                                                    > iar takich samozwańczych miszczów świata, którym dotychczas się udawało (na ogó
                                                    > ł przy wymuszanej współpracy innych rozsądniejszych użytkowników drogi), aż do
                                                    > tego "pechowego" momentu.

                                                    O jakich mistrzach swiata piszesz? Konkretnie i nie uzywaj sloganow tylko odnes sie do tego co napisalem


              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 21:52
                Droga z tego filmu to nie autostrada bądź ekspresówka. To, że jest to prosty odcinek nie oznacza, że można gnać na złamanie karku, bo nie ma ku temu warunków. Droga taka charakteryzuje się tym, że nie ma pasa rozdzielającego, wyprzedzanie odbywa się pasem dla jadących z przeciwka, są wjazdy z dróg podporządkowanych itd. Takie beztroskie myślenie doprowadza najczęściej do wypadków o tragicznych skutkach.
                • do.ki Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 22:29
                  I 200 na takiej drodze to przesada. Ale 130? Spoko.
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 23:51
                    Masz prawo mieć swoje zdanie. Dopóki jednak nie założysz własnej partii, nie wygrasz wyborów i nie zmienisz tego prawa masz obowiązek stosować się do reguł ruchu drogowego, które zostały wyznaczone. Dopóki tak robisz twoje indywidualne poglądy są wyłącznie twoją sprawą.
                  • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:18
                    do.ki napisał:

                    > I 200 na takiej drodze to przesada. Ale 130? Spoko.

                    Malo, skoro sa ulice pratycznie w centum Katowic gdzie spoko dam rade jechać 120.... a jak bym miał lepsze auto to i 150 nie jest problematyczne, szczególnie wieczorami i w nocy.
                    Co tam piesi i ryk silnika.
                    Skoro da się 150, to 50 postawil tam jakiś debil!!!!
                    • badyll Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 09:24
                      >Malo, skoro sa ulice pratycznie w centum Katowic gdzie spoko dam rade jechać 120.... a jak bym miał lepsze auto to i 150 nie jest problematyczne, szczególnie wieczorami i w nocy.
                      Co tam piesi i ryk silnika.
                      Skoro da się 150, to 50 postawil tam jakiś debil!!!!

                      I co wszyscy grzecznie jada 50?
                      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 09:41
                        No oczywiście, ze nie. Ale czego dowodzisz..
                        Sa tacy co jezdza 120 i co?
                        • badyll Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 11:48
                          Tego ze te ograniczenia sa do dupy i wielu przypadkach sa po to zeby łatac puste kasy budzetowe i niczego nie załatwiaja w kwestii bezpieczenstwa
                          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 15:11
                            Z tym się zgadzamy, ale!!!!
                            - z faktu ich nie przestrzegania nic nie wynika
                            - jak się z czyms nie zgadzasz to to zgłaszasz np. do zarządcy drogi by oznakowanie zostało poprawione

                            A to, ze w ramach buntu tu jedziesz szybciej bo wiesz lepiej to tylko usprawiedliwienie. OD takiego zachowania ograniczenie się nie zmieni.
                  • tbernard Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 15:29
                    do.ki napisał:

                    > I 200 na takiej drodze to przesada. Ale 130? Spoko.

                    Piszą tak ignoranci, którym nawet do głowy nie przyjdzie, że po okolicznych polach mogą sobie spacerować sarny lub dziki, które czasem przekraczają drogę. Są też po drodze skrzyżowania, przystanki autobusowe, przejścia i wysepki. Ignorantowi wystarczy, że da się 130, a nawet więcej. Zapewne też da się serię wystrzelić z kałacha w tłum ludzi nikogo nie trafiając.
              • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:13
                do.ki napisał:

                > wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                >
                > > Czyli zamiast szerokiej drogi z równa nawierzchnią proponujesz zwężanie i
                > pełno
                > > dziur.
                >
                > Nie. Proponuję, żeby droga tam, gdzie należy jechać 30 km/h (np w otoczeniu szk
                > oły albo w samym centrum miasta) była tak zrobiona, żeby nie dało się po niej j
                > echać 60 km/h: ma być wąska i kręta.

                1. Koszt - obawiam się, ze po prostu nas na to nie stać.
                2. Nawet jeśli stać i taka idea zostanie przyjeta, to zmiany drog i odcinkow zajma dużo czasu.
                3. Na razie i w miedzy czasie należy jezdzic tak jak wymagają tego przepisy.

                Rozumiem, ze masz na myśli fizyczne uniemożliwienie lamania przepisów.... ale czy jeśli proponujesz to na drogach to w innych dziedzinach zycia tez?

                > Natomiast do szybkiej jazdy jest autostrada i ma być zbudowana tak, żeby kazdy
                > dał radę pojechać po niej szybko.

                No.... to teraz proszę o informacje jak widzisz, ze powinna być zbudowana autostrada, dostosowana do prędkości nieskończonej?
                A co z ograniczeniami na zakrętach? Na pewno będą samochody (i kierowcy), które będą wstanie po zakręcie z ograniczeniem pojechać szybciej i nie zginać. Czy to będzie oznaczać, ze ograniczenie jest źle? Czy, ze autostrada jest źle zrobiona?

                Dodatkowo bierz pod uwagę fakt, ze zawsze znajda się tacy, którzy będą chcieli udowodnić, ze da się przejechać szybciej, ze są lepszymi kierowcami.

                Nie wyobrażam tez sobie, by ograniczenie było poza granica bezpieczeństwa dla przeciętnego kierowcy i auta.


                > Jeżeli jednak droga jest niedostosowana do po
                > żądanej prędkości ruchu (czyli zaprasza do łamania przepisów), to coś jest nie
                > tak z drogą.

                No to rozumiem, ze aktualnie kazda autostrada i droga ekspresowa w PL się lapie do tej kategorii?

                > Jeżeli na szerokiej, prostej drodze stoi jakieś drastyczne ogranic
                > zenie prędkości bez żadnego wyjaśnienia dlaczego ono tam stoi, to traktuję to o
                > graniczenie nie jako narzucenie mi limitu prędkości, tylko jako ostrzeżenie prz
                > ed nieokreślonym niebezpieczeństwem.

                Proszę o doprecyzowanie (bo wlasnie na tym zaczynają polegac szczegoly z którymi jest problem w interpretacji pomiędzy Toba i np. mna).
                1. Co to znaczy drastyczne ograniczenie predkosci - np. w miescie to 50km/h a sa ulice w centrach miast, gdzie można jechać znacznie szybciej i często się nic nie dzieje (np. wypadek Zientarskiego - przypuszczam, ze już wcześniej innymi autami jezdzil tamtędy znacznie ponad ograniczenie i nie tylko On).
                2. Jak sprawić, by Kowalski i Nowak zgodnie przyznali, ze ogranicznie jest drastyczne? Nie sadzisz, ze to jak ty odbierasz ograniczenie nie oznacza, ze każdy tak samo będzie je odbierać?
                3. Jak widzisz te wyjaśnienia? Tabliczka z argumentacja pod każdym znakiem ograniczenia predkosci? Będziesz stawac i czytac??? Bo nie bardzo sobe wyborazam jak zrobić te wysjasnienia dlaczego ograniczenie stoi tam gdzie soti i jest jakie jest.
                Ale mam nadzieje, ze mi to wyjaśnisz.

                > Nie życzę sobie, żeby służby drogowe trakt
                > owałymnie jak idiotę, sam wiem lepiej ile poradzę jechać.

                A co z tymi, którym tylko się tak wydaje?
                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 11:04
                  galtomone napisał:
                  > Rozumiem, ze masz na myśli fizyczne uniemożliwienie lamania przepisów.... ale c
                  > zy jeśli proponujesz to na drogach to w innych dziedzinach zycia tez?

                  Bądźmy radykalni, jak już mamy budować drogi uniemożliwiające jazdę szybszą niż wynika to z ograniczenia to nie zapominajmy też o pieszych. Taki pieszy może wbiec na jezdnię i spowodować wypadek.
                  Dlatego postuluję, żeby każdemu pieszemu prewencyjnie odrąbać jedną nogę. Taki pieszy o kulach nie będzie mógł szybko wtargnąć na jezdnię. Wyobrażacie sobie jak to podniesie poziom bezpieczeństwa :)
                  • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 11:14
                    Przed każdym przejściem powinna być dla pieszych stoma gora (żeby np. ci na wózkach się nie rozpędzili!)
                • badyll Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 11:54
                  A co z ograniczeniami na zakrętach? Na pewno będą samochody (i kierowcy), które będą wstanie po zakręcie z ograniczeniem pojechać szybciej i nie zginać. Czy to będzie oznaczać, ze ograniczenie jest źle? Czy, ze autostrada jest źle zrobiona?

                  Ograniczenia na zakretach lub raczej łukach to juz w ogole parodia ktora ma sie nijak do rzeczywistosci.
                  • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 15:12
                    Nie wiem w która strone potraktować Towja wypowiedz... bo trochę to nie wynika czy piszesz z sarkazmem czy na serio.
          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 09:36
            Nie do zrealizowania.
            Koszt robienia tackich drog bylby dużo wyższy od obecnych kosztów.
            A dodatkowo w sytuacjach awaryjnych policja, straz pozarna, karetki tez niestety musiałby jechać wolno...
    • tiges_wiz Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 09:04
      Te urządzenie nie mierzy auta z przodu, a średnią prędkość radiowozu. Więc przy prawidłowym pomiarze muszą jechać równo za nim. A jadą o wiele szybciej. Moim zdaniem można dokładnie określić jego prędkość i jak przejeżdżał przed kamera i jak go gonili (z twierdzenia Talesa). I nie było to 204 km/h .. jak dla mnie coś koło 120-130 (i dlatego Hołek mówił o mandacie), ale jak zobaczył ponad 200, to nie przyjął. Ja bym też takiego pomiaru nie przyjął.

      Jednym słowem kowboje źle przeprowadzili pomiar i jako taki powinien zostać wyrzucony do kosza. Zachowanie policji bez komentarza.
      Poniżej następni "fachofcy"

      • nazimno Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 09:10
        Masz racje. Pomiar nie spelnia zadnego warunku
        tzw. rzetelnosci.

        Gdyby sedzia mial odrobine rozumu w sensie
        nauk scislych, odeslalby policjantow do szkolki
        niedzielnej dla powolniakow intelektualnych.


        To w zasadzie jest dla nich kompromitacja techniczna.
        • liczbynieklamia Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:01
          Pomiar nie spelnia zadnego warunku tzw. rzetelnosci.

          To "coś" nie spełnia żadnego warunku do nazwania go pomiarem.
      • rraaddeekk Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:09
        Golf 6, 1,6 TDI, 105 KM (zastępczy, używany przez trochę ponad tydzień).
        "Kaganiec" fabryczny do "licznikowych" 199 km/h (według GPS nie udało się nigdy przekroczyć 190 km/h "na niemieckiej autostradzie" oczywiście).
        Ekspresówka w okolicach Radomia - "fachowcy" z Vectry twierdzą, że było 214 km/h.
        Mandat przyjęty, bo te kilka stówek było o wiele mniej warte, niż bieganie po sądach i to z dala od miejsca zamieszkania.
        Tyle w temacie.
        • rraaddeekk Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:12
          Jeszcze tak a propos tych 214 km/h.
          Przypadek?
          a może raczej to max prędkość ich starego opla?
        • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:47
          A ile było z reka na sercu?
      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 13:58
        Jeśli tak wygląda pomiar to ok.
        Sadzilem ze urządzenie mierzy predkosc radiowozu, odleglosc od celu drugiego pomiar i czas od wyslanego do odbitego sygnalu...
    • samspade Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 10:52
      Ale co miał wziąć na klatę? Karę za prędkość której nie osiągnął? Na nagraniu widać ze nie jedzie 200. Czemu miałby ponosić odpowiedzialność za błąd policjantów? a może nie błąd a celowe działanie. Wtedy trzeba jednak pisać o milicjantach.
      • loyezoo Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:12
        Ktoś policzył czas i odcinek przejazdu.Czas widać na kamerze i odcinek skąd dokąd jechali też.Wychodzi,że średnią!! na tym odcinku miał 175km/h.
        Znam wyczyny pana Hołka i wiem jak potrafi zapie...dalać po mieście.
        • rraaddeekk Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:15
          Nawet gdyby, to cięgle 175 km/h nie jest powyżej 200 km/h.
          Ja też sporo przekroczyłem, ale do tego, co twierdzili policjanci brakowało przynajmniej 24 km/h, a to spora różnica.
          • loyezoo Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 13:35
            Miał na odcinku 3,5km ŚREDNIĄ! 175km/h,więc momentami mógł mieć grubo pow.200
            • liczbynieklamia Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:23
              > Miał na odcinku 3,5km ŚREDNIĄ! 175km/h,więc momentami mógł mieć grubo pow.200
              Nie sądzę. To średnia na prostym i pustym odcinku. Jeśli rzeczywiście miał 175km/h średnio, to bardzo prawdopodobne, że leciał cały czas 170-180km/h. Na nagraniu widać, że w chwili "pomiaru" ewidentnie jechał dużo wolniej, niż policjanci.
          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:49
            rraaddeekk napisał:

            > Nawet gdyby, to cięgle 175 km/h nie jest powyżej 200 km/h.
            > Ja też sporo przekroczyłem, ale do tego, co twierdzili policjanci brakowało prz
            > ynajmniej 24 km/h, a to spora różnica.

            W sensie wymiaru kary i mandatu? Chyba jednak żadna....
            • rraaddeekk Re: A co w temacie Hołka? 09.03.15, 00:19
              W sensie rzetelności pomiaru.
        • samspade Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:31
          Nie twierdze ze jechal przepisowo.
          Natomiast rozbieznosc 40 km/h jest duza bardzo duza, a wlasiwie niedopuszczalna. Ale to jest chyba "blad" systemowy. W jakims uwags pirat widzidzialem cos podobnego, tyle ze tam "zlapali" busa jadacego szybciej niz pozwala mu kaganiec. Tez mierzyli swoja predkosc zblizajac sie do celu.
          • samspade Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 12:59
            30 km oczywiscie, ale nic to nie zmienia
            • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 14:00
              A na wysokość kary ma to wpływ czy tez bez wzledu na to czy jecha o 30 szybciej czy wolniej to i tak powinien dostać okreslona kwotę i punkty?
              • samspade Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 14:24
                W tym przypadku policja nie zmierzyła jego prędkości. Wiec trudno mówić o mandacie. Choć w naszym kraju takie rzeczy przechodzą. Nie bronie kierowcy, ale niech policja nie od walą takich numerów. Widać że ten pomiar jest nieprawidłowy i nie powinien być podstawą ukarania.
              • loyezoo Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 15:15
                Przekroczone o ponad 51km/h teoretycznie już nie ma znaczenia ile,jest 500zł i 10pkt.Tyle,że ostatnio sporo zabierają prawek jako "znaczne naruszenie przepisów" czy jakoś tak.Wiec chyba jednak ma znaczenie.
                • nazimno Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 15:40
                  Jeszcze raz:

                  TO NIE BYL POMIAR PREDKOSCI

                  tylko zwykla kompromitacja, w skrocie

                  ch.d.i.k.k

                  Albo robi die cos profesjonalnie, albo wcale.
                  To samo dotyczy sadu.
                • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:19
                  loyezoo napisał:

                  > Przekroczone o ponad 51km/h teoretycznie już nie ma znaczenia ile,jest 500zł i
                  > 10pkt.Tyle,że ostatnio sporo zabierają prawek jako "znaczne naruszenie przepisó
                  > w" czy jakoś tak.Wiec chyba jednak ma znaczenie.

                  Chyba nie, bo sprawa jest z 2013 roku, wiec wtedy mu to nie grozilo....
                  • loyezoo Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 17:58
                    Przepis pozwalający na zabranie prawka za rażące naruszenie przepisów istnieje od lat.Tylko że,teraz komendant główny przykazał,co by stosować częściej:)
          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:51
            samspade napisał:

            > Nie twierdze ze jechal przepisowo.
            > Natomiast rozbieznosc 40 km/h jest duza bardzo duza, a wlasiwie niedopuszczalna
            > . Ale to jest chyba "blad" systemowy.

            No... jeśli pomiar (od strony technicznej tak wyglada) no to im szybciej się jedzie tym większy blad. Najlepiej zatem nie jechać szybciej niż wolno :-)
            No bo jeśli nie mamy lepszej metody pomiarowej, to tych jadących od 150km.h w gore już nie ma co lapac skoro nie można ich dokładnie namierzyć?
            • samspade Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 13:36
              Są lepsze metody pomiarowe.
              Nawet przy tej metodzie można wykonać dobry pomiar.
              Natomiast można również dorzucić klientowi ekstra kilometry. W tym przypadku czy w przypadku busa widać że pomiary były źle wykonane. I nie powinny być brane pod uwagę.
              • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 14:07
                samspade napisał:

                > Są lepsze metody pomiarowe.

                Domyslam się, dlatego sadzilem, ze i tu takiej uzyto.

                > Nawet przy tej metodzie można wykonać dobry pomiar.

                Pytanie czy na takiej drodze i przy tej predkosci tez?

                > Natomiast można również dorzucić klientowi ekstra kilometry. W tym przypadku cz
                > y w przypadku busa widać że pomiary były źle wykonane. I nie powinny być brane
                > pod uwagę.

                Z drugiej strony Holowczyc stanowczo zgodnie z ograniczeniem nie jechal.... A krzyczy w TV o predkosci glosno :-)
                • samspade Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 14:44
                  To co o czym wypowiada się w tv jest nieistotne w tym przypadku. Nie śledzę jakoś uważnie jego aktywności medialnej. Może jest hipokrytą.
                  Dla mnie istotne jest ze policja dokonała błędnego pomiaru niezgodnego ze sztuką. I nie powinien być brany pod uwagę. Stosując taka sztuczkę oznacza każdego wrobić w mandat czy zwiększyć ten mandat.
                  Tyle że po raz kolejny wychodzi dziadostwo. Policja nie ma odpowiedniego sprzętu, wyszkolenia i jeszcze wychodzi podejście do ludzi. Sprzęt który kupili policji do łapania takich jak on powinien wylądować w koszu i osoby powinny mieć postawione zarzuty prokuratura. A zabawne ze w tym przypadku mógłby podać dobry wynik. Gdyby policjanci trzymali się zaleceń.
                  • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 17:20
                    samspade napisał:

                    > Stosując taka sztuczkę oznacza każdego
                    > wrobić w mandat czy zwiększyć ten mandat.

                    Pod warunkiem, ze faktycznie przekraczas predkosc i do tego zapi...alasz, bo jak nie to zaczyna to być utrudnione.
                    Ale generalnie masz racje.
      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:48
        samspade napisał:

        > Ale co miał wziąć na klatę? Karę za prędkość której nie osiągnął? Na nagraniu
        > widać ze nie jedzie 200.

        No ale 90 tez na pewno nie.
        Przypuszczam, ze i tak lapalby się na maksymalna kare i w tej sytuacji 10 czy 30km/h nie robilo już zadnej roznicy.
        • samspade Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 13:39
          Owszem widać że raczej nie jedzie 90. Ale nie jedzie z prędkością którą próbują mu wcisnąć.
          Widać że przekroczył i raczej znacznie. Natomiast nie została zmierzona jego prędkość więc trudno go karać bez dowodów.
          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 14:09
            A biorac pod uwagę ze (chyba) od 160 w gore i tak dostaje taka same kare.... to co za roznica ile mowia, ze jechal.
            Nie ssylszlem tam nigdzie -Panowie, fakt , dalem dupy miałem na blacie 160/170 ale nie dwieście.
            Nie sadze by się z nim wykłócali o taki szczegol.
            • samspade Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 14:49
              Od 141 będzie taki sam.
              I to policja ma udokumentować wykroczenie. Nie chce oceniać ile jechał bo to dla nie jest najważniejsze. Chodzi o metodę pracy policji.
    • yosemitesam Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 15:43
      Hołek widocznie należy do tej licznej grupy kierowców jeżdżących "szybko ale bezpiecznie". Oni zawsze uważają się za ofiary bzdurnych ograniczeń.
      • nazimno Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 15:53
        W tym wypadku chodzi o spaprana procedure
        pomiarowa. Czy to Holek czy ja czy ty - jest to
        nieistotne.
    • bimota Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 18:32
      HOLEK MA RACJE, POZA TYM SZACUNKIEM DO GLIN...
    • grzek Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 21:06
      Na pewno jechał więcej iż 90 km/h ale ile dokładnie to tylko wie Hołek ale nie powie. Tego typu sposób pomiaru przy 200 km/h jest bez sensu. Utrzymanie stałego dystansu może być utrudnione i ocena jest subiektywna, dodatkowo jeszcze w tym przypadku droga była pagórkowata. Na filmie widać, że policja się śpieszyła bo zaraz była miejscowość a chcieli go za wszelką cenę złapać. Blisko też nie chcieli podjeżdżać bo byliby zauważeni.
      Ja czekam, kiedy w takim pościgu policja spowoduje wypadek z ofiarami śmiertelnymi i potem będzie musiała wypłacać odszkodowania poszkodowanym. Jaki będzie sposób tłumaczenia.
      Interesujące jest też, dlaczego teraz zostało to medialnie wyciągnięte, gdy sprawa jest od ponad roku znana.
      • galtomone To co zrobic? 08.03.15, 10:23
        Jasnym jest, ze sa tereny z pagórkami - jak na filmie.
        Jasnym jest, ze im szybciej się jedzie tym większy dystans trzeba mic od auta przed nami.

        Jak auta jada 50km/h to może i 10 m od zderzka jest OK by gdy on zacznie hamować samemu stanac.
        Ale przy ok. 200km.h.... chyba to o wiele za mało...

        Zatem co?
        Jak sa pagórki i gość jedzie +/- 200k,/h to nie ma go co zatrzymywać, skoro nie ma tego jak DOKLADNIE zmierzyć?

        Znaczy jak lamac ograniczenie predkosci to nie o 10 należy tylko o 100, wtedy będziemy bezkarni (o ile nie trafi się drzewo, inne auto, pieszy, itp...)
        • grzek Re: To co zrobic? 08.03.15, 14:46
          Wiadomo, że jak ma się sprzęt z ery polonezów, to za dużo nie można. To tak jakby łapać bandytów, uzbrojonych w bron palną, z wyposażeniem w łuki i strzały i potem płakać, że się nie da. Muszą mieć lepszy sprzęt. Wystarczyło, żeby mieli mondeo z fotoradarem i mogli dalej stać na poboczu, nie musieli nikogo ścigać. A zatrzymać mógł go następny patrol policji.
          Jeżeli Hołek jechał 200 km/h to na pewno by też jechał podobnie następne 50 km. A na takim odcinku to już jest parę komisariatów z jakimś fotoradarem czy suszarką. Wystarczyłoby się z nimi skontaktować.
    • tbernard Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 22:33
      > Wydaje mi się, ze dużo rozsądnie by było, gdyby wzial sprawę na klate.

      Na klatę to by mógł wziąć gdyby mu zarzucono coś z przedziału (130-150). Oglądając filmik i moment "pomiaru" to po prostu czysta kompromitacja naszego państwa. Głąby nami rządzą i jeszcze większe głąby pilnują porządku.
      • piotr33k2 Re: A co w temacie Hołka? 07.03.15, 23:32
        poprzednio na tej samej drodze zatrzymali go jak miał 180 i dostał pouczenie ,przegina facet i wstyd mu sie przyznać bo za bardzo rózne media w niego zainwestowały ,za dużo by stracił nie tylko zreszta on , dobry adwokat, sztuczki i wymówki prawne, i tej wersj beda sie trzymac az do konca świata .
        • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:25
          piotr33k2 napisał:

          > poprzednio na tej samej drodze zatrzymali go jak miał 180 i dostał pouczenie

          Skad wiesz?
      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:25
        Patrz post forum.gazeta.pl/forum/w,20,156879411,156889514,To_co_zrobic_.html
        Nie mowie, ze nie masz racji. Ale jak sobie pomiary w takich sytuacjach wyobrazasz?
        • tbernard Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 18:41
          W takich sytuacjach nie udawać, że się mierzy, jeśli nie ma się dalmierza. Z tym co mieli, to aby uznać pomiar, musiał by być wykonany, gdyby na ogonie siedzieli mierzonemu aby bezsporne było, że się nie zbliżają już. A tutaj to bezsporne jest, że właśnie wtedy zbliżali się i to bardzo szybko. Ta urodziwa funkcjonariuszka, która z takim przekonaniem mówi, że auto Hołka rozwinęło prędkość 204, jeśli widziała nagranie, to albo robi ze słuchaczy celowo idiotów albo po prostu nie zdaje sobie sprawy z tego co mówi.
    • liczbynieklamia Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 10:20
      Są dwie kwestie w tej sprawie.

      Pierwsza jest taka, że z materiałów wygląda na to, że Hołowczyc znacząco przekroczył dozwoloną prędkość. Ba, wygląda na to, że chciał to wziąć na klatę, dopóki nie zobaczył wyniku z kosmosu.

      Druga kwestia to zachowanie policjantów. Nie dość, że używali metody pseudopomiarowej, o jeszcze robili to w taki sposób, żeby zawyżyć wynik - gołym okiem widać, że w trakcie pomiaru zbliżają się do samochodu Hołowczyca, czyli mają wyższą prędkość niż on.

      Niestety, druga kwestia jest znacznie poważniejsza. Policja jako instytucja systemowo używa dowodów, które nigdy nie powinny być używane w państwie prawa, na dodatek sugerując, że to wynik pomiaru homologowanym urządzeniem. Policjanci indywidualnie naginają wyniki dla własnej korzyści. Poza tym powodują znacznie większe niebezpieczeństwo w ruchu drogowym jadąc szybciej, gorszym samochodem niż człowiek o bez porównania lepszych umiejętnościach.

      Jak to się skończy? Przypuszczam, że nikt nie poniesie konsekwencji. A powinni wszyscy. Hołowczyc za to swoje 160 czy 180km/h, policjanci za naginanie wyników, i ci, którzy dopuścili do stosowania wideorejestratory bez dalmierza lub radaru.
    • filis7 Re: A co w temacie Hołka? 08.03.15, 14:37
      ile by nie jechal ale jesli nie bylo to 200 tak jak psiarnia twierdzi powinni ladnie przeprosic a psy na szkolenie z uzywania radaru
    • chris62 Re: A co w temacie Hołka? 09.03.15, 16:03
      Im więcej tych przypadków tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że ograniczenia prędkości są po to aby czesać kasę z kierowców za to, że jadą.
      Wg mnie znaki powinny tylko podawać sugerowaną prędkość maksymalną a nie prawnie narzucać karanie za przekroczenie tych limitów.
      Kierowca nie jes małpą z Afryki jest człowiekiem rozumnym i zdolnym do oceny warunków i swoich możliwości więc dostosuje prędkość adekwatnie do sytuacji bez znaków ograniczających.
      Dziś człowiek jedzie w trasę i zamiast skupić się na jeździe, obserwacji to cały czas się trzęsie gdzie i kto go upoluje na radarek - to jest chore.
      Kolega pojechał nad polskie morze i z podróży wrócił z pięcioma mandatami wszystko za jakieś prędkości 60-70 km/h - nigdzie żadnego niebezpieczeństwa puste pola dzień widoczność super a tu cyk pirat no ku..a trasa 700 km z prędkościami 60 km/h i jeszcze mandaciki.można chu...zy dostać.
      A mówiłem, żeby jechał ze mną na południe.
      • bimota Re: A co w temacie Hołka? 09.03.15, 16:07
        NIBY TAK, ALE TO JEDNAK NIE TAKIE PROSTE...

        ALE, DO CHOLERY, NIECH CHOCIAZ LIMIT BEDZIE TAKI, JAKI UZNAJE WIEKSZOSC ! W KONCU NIBY MAMY DEMOKRACJE, NIE ?!
      • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 09.03.15, 16:39
        chris62 napisał:

        > Kierowca nie jes małpą z Afryki jest człowiekiem rozumnym i zdolnym do oceny wa
        > runków i swoich możliwości więc dostosuje prędkość adekwatnie do sytuacji bez z
        > naków ograniczających.

        Ty piszesz o polskich drogach I wszystkich kierowcach????
        A wypadki typu 1 promil I wiecej, przejazd po pieszym na pasach, wypadniecia z drogi z powodu niedostosowania sie do warunkow czy wlasnie przekroczenie predkosci.... to maply z afryki a te latwo zidentyfikowac w autach - brazowe, zarsiniete pyski.... nie mozna z polakiem pomylic!

        Faktycznie, policja to wrednie dziala, ktorolujac ludzi zamiast te malpy odpowiedzialne za wypadki!

        > Dziś człowiek jedzie w trasę i zamiast skupić się na jeździe, obserwacji to cał
        > y czas się trzęsie gdzie i kto go upoluje na radarek - to jest chore.

        ????
        W zyciu tak nie mialem. Serio!!!
        Moze wystarczy przestrzegac limitow predkosci I nie ma sie czgego bac?

        > Kolega pojechał nad polskie morze i z podróży wrócił z pięcioma mandatami

        Jak sie nie zna przepisow...
        Moj kolega jezdzi co rok z Katowic do Jastarni I nigdy z mandatem nie wraca.
      • samspade Re: A co w temacie Hołka? 09.03.15, 16:51
        chris62 napisał:

        .
        > Kierowca nie jes małpą z Afryki jest człowiekiem rozumnym i zdolnym do oceny wa
        > runków i swoich możliwości więc dostosuje prędkość adekwatnie do sytuacji bez z
        > naków ograniczających.

        Serio w to wierzysz? Wyjedź na ulice i się przekonaj jakie ameby siedzą za kierownicami samochodów.

        • chris62 Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 13:46
          samspade napisał:

          >
          > Serio w to wierzysz? Wyjedź na ulice i się przekonaj jakie ameby siedzą za kier
          > ownicami samochodów.
          >
          ======================
          Ameby i tak mają w d..e wszystkie znaki poza tym to nie Ameby są wyłapywane tylko normalni kierowcy jadący ostrożnie tylko nieco za szybko bo nie chcą piłować auta 50 na 6stym biegu przez całą Polskę tak się składa że cały czas jest obszar zabudowany nawet w lesie i wszędzie mogą każdego upolować nawet za sikanie na poboczu.
          JA rozumiem obowiązki kierowców ale czy ci sami kierowcy nie mają już żadnych praw?
          Dziurawe jezdnie, źle oznakowane, nieuzasadnione ograniczenia tylko po to żeby straż mogła fotki produkować to standard.

          Co do" Ameb" to jest na to skuteczny sposób - drakońskie kary za SPOWODOWANIE wypadku i naprawdę nie potrzeba wtedy tych głupich ograniczeń.
          Udowodnienie komuś winy w dobie wszechobecnych kamer w samochodach i to często skierowanych na wszystkie strony z wnętrza pojazdu + miejski monitoring nie byłoby takie trudne.
          Przykładowe konsekwencje dla winowajcy:
          Za stłuczkę 10 tys Euro
          Za wypadek z poszkodowanymi 25 tys Euro
          Za wypadek ze skutkiem śmiertelnym minimum 100 tys Euro + roszczenia zatwierdzone przez sąd.

          Odważyłbyś się przy takich karach pomykać 80 przez miasto w obszarze gdzie łażą ludzie?
          Zapewne jechałbyś maks 30 i się uważnie rozglądał czy ktoś nie wbiegnie przed maskę - choć tu za nagłe wtargniecie na jezdnię winę ponosi pieszy i ten też by się bał.

          No ale w POlsce zabijesz człowieka autem to dostajesz 2 lata w zawieszeniu albo nic bo badania wykażą pomroczność jasną albo ciemną. Wjedziesz w ludzi na skwerze to też nic bo "psychiczny" może wszystko. No a jak ukradniesz batonika za 0,99 PLN nie ma Cię kto przebadać to siedzisz następnego dnia za kratkami.
          • samspade Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 14:55
            Głupoty piszesz. Nie trema jechać cały czas 50 bo nie cały czas jest OZ. Jazda 50 nie jest pilowaniem silnika.
            A co do sika nią na poboczu to dobrze ze karzą taka mende co nawet nie wejdzie po metry w las tylko leje przy samochodzie, bo nie chce się, bo nie umie skorzystać z toalety na stacji benzynowej. A to co dla ciebie jest standardem w rzeczywistości jest wyjątkiem. Problem jest taki ze ameba chce zapierd... j nie przyjmuje do wiadomości ze nie wszędzie można. A ta twoja recepta jest o kant dupy potluc. Przecież miszcz zawsze wie lepiej. Równie dobrze można ustawić więcej foto i podnieść mandaty wtedy. To nawet lepsze wyjście. I obowiązkowe zwężanie ulic, budowa wniesionych przejść i skrzyżowań.
          • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 10.03.15, 15:22
            chris62 napisał:

            > [...] Ameby są wyłapywane tyl
            > ko normalni kierowcy jadący ostrożnie tylko nieco za szybko

            No musze powiedzieć, ze biroac pod uwagę temat i to jak jechal Holek to bardzo mnie teraz rozbawiłeś :-). Dzieki!!!!

            > JA rozumiem obowiązki kierowców ale czy ci sami kierowcy nie mają już żadnych p
            > raw?

            Mas zprawo do poruszania się autem po drodze. Nie pasuje - oddaj dokument i się nie stresuj :-)

            > Dziurawe jezdnie, źle oznakowane, nieuzasadnione ograniczenia tylko po to żeby
            > straż mogła fotki produkować to standard.

            Ale taki, który się zmienia na lepsze. Wystarczy się przejechać po kraju. ZMiany na PLUS sa ogromne.

            > Co do" Ameb" to jest na to skuteczny sposób - drakońskie kary za SPOWODOWANIE w
            > ypadku i naprawdę nie potrzeba wtedy tych głupich ograniczeń.

            Kara powiadasz. Zatem zapraszam tu: forum.gazeta.pl/forum/w,20,156882640,156882640,Do_Korwinistow_kara_zadoscuczynienie.html
            I powiedz, co wtedy da drakonska kara ofierze....????

            > Odważyłbyś się przy takich karach pomykać 80 przez miasto w obszarze gdzie łażą
            > ludzie?

            Ja pewnie nie nie (dziś tez się nie odważam mimo braku takich kar). Ale jak sciagnac z kogos taka kase?

            > Zapewne jechałbyś maks 30 i się uważnie rozglądał czy ktoś nie wbiegnie przed m
            > askę - choć tu za nagłe wtargniecie na jezdnię winę ponosi pieszy i ten też by
            > się bał.

            Na pewno!!!!!

            Jak to bowiem zostało udowodnione srogość kary zawsze działa wprostproporcjonalnie na chec popełnienia przestępstwa.

            Stad tam gdzie jest kara śmierci nikt nie poplenia zbrodni nia zgarozonych - prawda? :-)

            A jeśli nie rozumiesz aluzji to przyjmij do wiadomości, ze wysokość kary ma znaczenie tylko do pewnego momentu.

            Potem czy to będzie 50 tys, 100 czy milion euro to przestaje mieć znaczenie.
            Inaczej, ci do których proste prawdy, ze tak się nie robi nie docierają maja gdzies wysokość twoich kar.

            Ucierpia za to ci, którym niefart wydarza się przypadkiem... opona robi bum, wjezdzasz komus w bok i spłacasz do końca zycia.

            Zatem pozwol ze podsumuje: wyjątkowo durne masz propozycje!
            • chris62 Re: A co w temacie Hołka? 11.03.15, 16:33
              Inaczej - co z tego że Hołek jechał za szybko wynika?
              Kompletnie nic jechał szybko nikomu nic złego nie zrobił.
              Ktoś inny jechał przepisowo 50 a i tak rozjechał dziecko.

              Gdyby myślał i wdanym miejscu przewidział że to dziecko przejedzie zachowałby się inaczej.

              Również Hołek mając na uwadze bardzo poważne konsekwencje ewentualnego spowodowania wypadku nie pędziłby 200.

              Tak, wysokość kary nie ma znaczenia jeżeli i tak jej nikt nie egzekwuje.
              Dlatego komornicy biorą co chcą a prokuratorzy oskarżają kogo chcą.
              Polecam wczorajszy ekspres reporterów - sprawca wypadku operator koparki nawalony wjeżdża na drogę w niego wali osobówka i 3 trupy, ucieka do domu, potem go aresztują ale ostatecznie jest zwolniony. Natomiast świadek, który nadjechał udzielał pomocy poszkodowanym siedzi w areszcie - prokurator nie widzi i nie słyszy dowodów wezwania pogotowia i policji.
              Dlatego domniemywam, że w krótkim czasie monitoring w samochodzie dla dokumentacji różnych sytuacji będzie koniecznością.
              • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 11.03.15, 18:29
                chris62 napisał:

                > Inaczej - co z tego że Hołek jechał za szybko wynika?
                > Kompletnie nic jechał szybko nikomu nic złego nie zrobił.
                > Ktoś inny jechał przepisowo 50 a i tak rozjechał dziecko.

                Masz racje!!!!
                1). Tak tłumaczy się każdy szybki i bezpieczny kierowca, ze przecież nic nikomu nie zrobil...
                2). Won z ograniczeniami i prewencja, bedzimy rozliczać dopiero po fakcie.

                Pytanie - jak oddasz komus zycie? Jak wyrównasz taka strate (patrz watek o korwinistach).

                > Gdyby myślał i wdanym miejscu przewidział że to dziecko przejedzie zachowałby s
                > ię inaczej.

                No wlasnie... gdyby myslal... to może skoro jednak taki proces najwyraźniej nie zachodzi lepiej żeby jdnak jezdzil autobusem... (jako pasażer oczywiście)?

                > Również Hołek mając na uwadze bardzo poważne konsekwencje ewentualnego spowodow
                > ania wypadku nie pędziłby 200.

                Skad! Gora 170!!!!

                > Tak, wysokość kary nie ma znaczenia jeżeli i tak jej nikt nie egzekwuje.

                A tu się z toba zgadzam!

                > Dlatego komornicy biorą co chcą a prokuratorzy oskarżają kogo chcą.

                Tu tez masz racje choć w przypadku tej dyskusji jest to fakt zupełnie bez znaczenia.

                > Polecam wczorajszy ekspres reporterów - sprawca wypadku operator koparki nawalo
                > ny wjeżdża na drogę w niego wali osobówka i 3 trupy, ucieka do domu, potem go a
                > resztują ale ostatecznie jest zwolniony. Natomiast świadek, który nadjechał udz
                > ielał pomocy poszkodowanym siedzi w areszcie - prokurator nie widzi i nie słys
                > zy dowodów wezwania pogotowia i policji.

                Nie znam sprawy... ale tez i to w żaden sposób Holka nie usprawiedliwia.
                • chris62 Re: A co w temacie Hołka? 12.03.15, 09:59
                  galtomone napisał:


                  > Pytanie - jak oddasz komus zycie? Jak wyrównasz taka strate (patrz watek o korw
                  > inistach).

                  -------------
                  No przecież nie oddasz - chodzi właśnie oto żeby temu ZAPOBIEC.
                  Skoro dziś za rozjechanie człowieka nikomu nic to czego mają się obawiać piraci drogowi?

                  Jak chcesz się kogoś pozbyć to nie nożem czy pistoletem wystarczy to zrobić autem i jesteś bezkarny.
                  Czym różni się zabójca z pistoletem od zabójcy z autem?
                  A czy za wymachiwanie pistoletem albo za strzelanie do drzewa można kogoś skazać na dożywocie?
                  A dlaczego myśliwi strzelający w lesie nie ponoszą żadnych konsekwencji?
                  Przecież Ty możesz sr... w krzakach akurat nadbiegnie jakieś zwierzę które będzie chciał ustrzelić a myśliwy lubi coś ustrzelić z zasady strzela nawet do domowego psa no i możesz zarobić kulkę.
                  • samspade Re: A co w temacie Hołka? 12.03.15, 10:07
                    Głupszych argumentów nie mogłeś wymyślić?
                    I jest jeszcze jedna rzecz. To nie jest tak że kierowca wsiada do samochodu z myślą że dzisiaj kogoś trafię rozjadę itp. On/ona jest przekonany że dojedzie cało i bezpiecznie do celu.
                    Że wyprzedzanie pod górkę jest ok ba tamten palant go zmusił do tego przepisową jazdą.
                    Osoby wiedzące kiedy jechać i jak jechać to jednostki. Reszta tylko myśli że wie jak i kiedy jechać. A fakt że im się przez pewien czas udaje powoduje że u niektórych poprzeczka idzie coraz wyżej. Aż w końcu ją strącą.
                  • galtomone Re: A co w temacie Hołka? 12.03.15, 10:29
                    chris62 napisał:

                    > No przecież nie oddasz - chodzi właśnie oto żeby temu ZAPOBIEC.

                    No to wlasnie zatrzymujac Holka policja zapobiegla. Musial stanac I pewnie dalej pojechal wolniej.

                    Ktos kto jest twarza kampanii na rzecz bezpieczenstwa I kluci sie z policja czy jechacl 170 czy 200 na drodze na ktorej wolno 90 jest dla mnie skonczony.
                    A juz wmawianie mi ze jechal 9xkm/h widzac film wrecz mnie obraza.
      • grzek W zagłębiu fotoradarowym trzeba być czujnym. 09.03.15, 20:30
        chris62 napisał:


        > Dziś człowiek jedzie w trasę i zamiast skupić się na jeździe, obserwacji to cał
        > y czas się trzęsie gdzie i kto go upoluje na radarek - to jest chore.
        > Kolega pojechał nad polskie morze i z podróży wrócił z pięcioma mandatami wszys
        > tko za jakieś prędkości 60-70 km/h - nigdzie żadnego niebezpieczeństwa puste po
        > la dzień widoczność super a tu cyk pirat no ku..a trasa 700 km z prędkościami 6
        > 0 km/h i jeszcze mandaciki.można chu...zy dostać.
        > A mówiłem, żeby jechał ze mną na południe.

        W zagłębiu fotoradarowym już trudno złapać kogoś, kto jedzie 100 km/h. Zajęli się drobnicą, zamiast jednego za 500 zł trzeba złapać 5 po 100 zł.
        W GPS trzeba sobie wpisać aktualne punkty POI z fotoradarami i kontrolą policji, wtedy nie trzeba tak wypatrywać, zazwyczaj w 99,5% wszystko się sprawdza. Jak już, to czy nie jadą za tobą jak za Hołkiem. Można powiedzieć, że twój kolega postąpił trochę lekkomyślnie, jadąc w tamte tereny, tak bez przygotowania.
    • galtomone Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 10.03.15, 10:00
      wyborcza.pl/1,75968,17544879,Holowczyc_na_wirazu.html#BoxGWImg
      "Główną przyczyną wypadków w Polsce pozostaje przekonanie polskich kierowców, że są kierowcami wybitnymi i - jakżeby inaczej - jeżdżącymi bezpiecznie. Być może inni jeżdżą brawurowo." - no jakbym czytal wpowiedzi na forum :-)
      • nazimno Niezaleznie od waszych zazdrosci, cietych ripost, 10.03.15, 10:15
        poprawnosci w "przestrzeganiu sraniu w baniu" i pouczen w stylu pani nauczycielki na wczesniejszej emeryturze.

        Taki jak Holowczyc nie stanowi istotnego zagrozenia.
        On po prostu umie jezdzic i nie musi sie zastanoawiac jak przejechac zakret.

        Duzo powazniejszym zagrozeniem sa tysiace pijanych, na lyso ostrzyzonych dupkow,
        tzw. "lokalesow", ktorzy nie umiejac nic, jezdza jak malpy za kierownica
        i znaja tylko obsluge pedalu gazu.

        Podobnym niebezpieczenstwem sa tysiace niedouczonych dupkow w dobrych samochodach
        a dupki te maja nadzwyczajne wyobrazenia o swoich umiejetnosciach oraz o ABS, ESP....

        A najgorsza katergoria jest zakuty leb jezdzacy poslusznie jak skonczony idiota i nie
        przyjmujacy do wiadomosci, ze ktos innym moze to robic albo rozumiec inaczej.
        To tacy idioci powoduja wypadki.

        I tyle.
        • galtomone Re: Niezaleznie od waszych zazdrosci, cietych rip 10.03.15, 10:20
          Masz w 100% racje! To robia oni, a nie my, dobrzy kierowcy. Bo my umiemy jedzic i wiemy kiedy doscisnac a kiedy nie. W końcu bezpieczeństwo jest najważniejsze!
          • nazimno ...pier...sz 10.03.15, 10:23
            To, ze mam racje - NIESTETY -MAM.
            Przykro mi z tego powodu.

            A wy gledzicie tu jak stare niedopchniete panny.
            • poohdell Re: ...pier...sz 10.03.15, 12:29
              Wg badań 80% Polaków uważa się za bardzo dobrych kierowców. A 70% za lepszych niż przeciętna. Prawie same DEBEŚCIAKI.
              Ja tez uważam, że słońce się kreci wokół Ziemi - bo tak- co MIE BEDZIE jakiś Kopernik pieprzył.
              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: ...pier...sz 10.03.15, 12:48
                E tam, Kopernik to już przebrzmiała marka. Ostatnio jakiś uczony z Arabii Saudyjskiej zupełnie na serio przekonywał właśnie, że ziemia jest nieruchoma, a słońce i inne planety krążą wokół niej.
                wyborcza.pl/1,75477,17453196,Saudyjski_duchowny__Slonce_krazy_wokol_Ziemi_.html
              • nazimno Cos sie komus pop...lo... 10.03.15, 13:02
                Niezaleznie od tego calego belkotu - Holek nie jest zadnym przecietnym kierowca.
                Ja Go w ogole nie bronie. Chodzi mi wylacznie o przyjete przez przyglupow
                przyglupiaste argumenty w ocenie tego przypadku.
                Podobnie jest z samym "pomiarem" predkosci.

                Starszy sierzant bedzie sie trzymac do konca swoich dni durnych "regulaminow", chocby byly one napisane dla kompletnych idiotow i przez kompletnych idiotow.
                A dlaczego? Boooooo taaaaakkkkkk i juz.

                Te "debesciaki" to sa glownie te egzemplarze, o ktorych juz napislalem i nie mam zamiaru sie powtarzac. We lbach siano i z butow tez siano wylazi.
                • tbernard Re: Cos sie komus pop...lo... 10.03.15, 14:04
                  Okej, ten "pomiar" to istotnie lipa. Ale znalazłem na tamtym forum, że jeden gość napisał:
                  "Hołek jechał ze średnią prędkością przynajmniej ok. 173-177 km/h, więc ponad 200 mógł chwilami jechać.
                  Znalazłem obliczenia na stronach faktu i sam je sprawdziłem. Zgadza się.
                  Zobaczcie sami.
                  Początek S7 Skręt na Kosiny Bartosowe, Koniec tablica Żurominek.
                  ok.3,7 km w czasie ok. 1:16. Reszta to matematyka :-)"


                  Znalazłem na googlemaps to miejsce, porównałem na ile się dało z filmem i było zgodne, potem odległości z googlemaps i czas imprezy z filmu, na korzyść Hołka dawałem przybliżenia (dystans 3,6km a czas 78s) i wyszło około 166km/h. Jako prędkość ŚREDNIA, łącznie z tę wytracaną przy dojeździe do miejscowości, gdzie filmik się urywa i potem go zatrzymano. Nasuwa się pytanie ile mógł jechać w porywach przed zwalnianiem, bo co do tego, że była większa od średniej to raczej nie można mieć wątpliwości. Zapewne było to mniej niż owe 204 z "pomiaru". Ale prawdy on sam na pewno nie powiedział twierdząc, że w przedziale 95-105.
                  • nazimno Zadanie z fizyki to jedno. 10.03.15, 14:52
                    Nie chce mi sie tego robic i sprawdzac, nie ma to znaczenia.

                    Chodzi o cos innego. Policja ma (homologowane?!) urzadzenia pomiarowe.
                    Pomiar uwarunkowany jest konkretnymi wymaganiami.
                    Aby wystawic mandat, procedura musi byc jasna i musi spelniac warunki pomiaru.

                    Jesli nie spelnia, to chocby spekulacje nadawaly Holkowi predkosc swiatla,
                    NIE MA TO ZADNEGO PRAWNEGO ZNACZENIA JAKO DOWOD WINY.

                    Przyklad amerykanski.
                    W sadach amerykanskich dowod winy zdobyty z naruszeniem prawa jest NIEWAZNY.


                    Kazdy, srednio rozgarniety sedzia zalatwilby te sprawe juz na pierwszym posiedzeniu.
                    W tym sensie sprawa jest od poczatku belkotliwym obiektem dla pismactwa.

                    • samspade Re: Zadanie z fizyki to jedno. 10.03.15, 15:05
                      Tyle ze na podstawie tego nagrania w prosty sposób można obliczyć średnia prędkość z jaką się poruszal. Pozostaje pytanie odnośnie naszych przepisów. Wiadomo że jechał dużo za szybko. Wiadomo z jaką prędkością pokonał dany odcinek.
                      Druga sprawa to wykonanie pomiaru przez policję. Jednoznaczna do oceny. Podejrzewam że nie raz widzieli go jadącego "normalnie" i chcieli go w końcu "dopaść".
                    • tbernard Re: Zadanie z fizyki to jedno. 10.03.15, 15:12
                      > Nie chce mi sie tego robic i sprawdzac, nie ma to znaczenia.

                      Ma to znaczenie. Bo biegły to wyliczy i wyjdzie mu coś podobnego. Znaczenia nie ma tylko to co próbowali wmawiać, że wychodzi z "pomiaru". Oszacowanie biegłego na prędkość średnią sąd powinien przyjąć a odrzucić "pomiar" dokonany przez patrol.
                      • nazimno Ostatni adwokacina wybroni Holka. 10.03.15, 15:20
                        Uzasadnienie jest takie jak napisalem.
                        W mandacie nie ma miejsca na "predkosc srednia".
                        Sad ma sprawe jasna i nie musi wzywac bieglych.
                        Czy to jest az takie trudne do zrozumienia?
                        • tbernard Re: Ostatni adwokacina wybroni Holka. 10.03.15, 15:30
                          nazimno napisał:

                          > Uzasadnienie jest takie jak napisalem.
                          > W mandacie nie ma miejsca na "predkosc srednia".
                          > Sad ma sprawe jasna i nie musi wzywac bieglych.

                          Przecież pomiar odcinkowy to nic innego jak prędkość średnia.
                        • samspade A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 15:31
                          W tym przypadku trzeba by się spytać prawników jak z tym jest. Czy sąd może dać grzywnę dla kierowcy na podstawie ustalenia prędkości średniej?
                          • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 15:38
                            Policja ma pokazać, że jechał 204 km/h jeżeli nie jechał i to zostanie stwierdzone, to w tym przypadku albo policja odpuszcza albo nowy pozew. Nie można kogoś ukarać za coś co jest niezgodne z prawdą. Dobry adwokat nie odpuści.
                            • samspade Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 15:41
                              Nie do końca o to się pytałem. Widać na nagraniu ze jechał dużo szybciej niż można.
                              Pytanie jest czy sąd może ukarać na podstawie wyliczenia średniej prędkości.
                              • nazimno Logicznie. 10.03.15, 15:45
                                O ile nie jest to odcinek z homologowanymi urzadzeniami do pomiaru predkosci "odcinkowej",
                                to sad powinien umorzyc to postepowanie.

                                Nagranie z kamery nie jest nagraniem z urzadzenia homologowanego do takich pomiarow.
                                Wszelkie inne interpretacje to spekukacje metrologow-powolniakow.
                                (tak metrologow, nie "meteorologow").


                                • samspade Re: Logicznie. 10.03.15, 16:36
                                  nazimno napisał:

                                  > O ile nie jest to odcinek z homologowanymi urzadzeniami do pomiaru predkosci "o
                                  > dcinkowej",
                                  > to sad powinien umorzyc to postepowanie.

                                  Powinien bo tak stanowią przepisy?
                                  • nazimno Sad kieruje sie rowniez "brakiem przepisow". 10.03.15, 16:45
                                    Tzn. tzw. rozumem.
                                  • grzek Re: Logicznie. 10.03.15, 16:51
                                    Popatrz jaki był problem z frogiem, żeby udowodnić jego niebezpieczną jazdę, wszyscy widzieli ale policja nie była w stanie ustalić jakiegoś jednoznacznego wniosku do sądu, tak żeby coś z tego było. Chyba nie postawili mu zarzutu za przekroczenie prędkości o ileś tam, mimo, że można było oszacować jego prędkość.
                                • tbernard Re: Logicznie. 10.03.15, 20:16
                                  > O ile nie jest to odcinek z homologowanymi urzadzeniami do pomiaru predkosci "o
                                  > dcinkowej",
                                  > to sad powinien umorzyc to postepowanie.

                                  Wiesz bardzo dobrze, że z fizycznego punktu widzenia zupełnie wystarczy homologacja na zegar i na pomiar odległości. Wystarczy dla każdego pomiaru czasu dodać jakiś epsilon wynikający z dokładności a dla pomiaru dystansu odjąć aby pomiar prędkości był najkorzystniejszy dla mierzonego. Wiesz dobrze, że całe to "homologowanie do pomiaru prędkości odcinkowej" praktycznie do tego się sprowadza i co najwyżej prawne a nie merytoryczne mogą tu być niejasności, które będą na korzyść Hołka.
                                  • bimota Re: Logicznie. 10.03.15, 20:43
                                    HOMOLOGACJE, MIERNIKI... A GDZIE CZLOWIEK ? CZY NIE MOZNA ZDROWOROZSADKOWO USTALIC CZY JAZDA BYLA NIEBEZPIECZNA ?
                                    • grzek Re: Logicznie. 10.03.15, 21:17
                                      Czy jazda jest bezpieczna czy nie, to pojęcie subiektywne, po to są przepisy żeby był jakiś wspólny punkt odniesienia.
                                      • bimota Re: Logicznie. 11.03.15, 11:21
                                        PRZEPISY TEZ SA SUBIEKTYWNE
                                • galtomone Re: Logicznie. 12.03.15, 10:33
                                  To akurat racja, bo moze byc wazne ile kl/s nagrywano - jak szybko jest odtwarzane itd...
                                  CO nie zmienia fakty, ze dla mnie Holek jest jako facet skonczony.
                                  Jest w tym samym szeregu co politycy.
                                  Nie mozna pier...iic w TV o bezpiecznestwie I predkosci a samemu robic dokladnie tego samego.
                                  To, ze moze byc tym razem klopot z udowodnieniem nie zmienia faktu, ze wszyscy wiemy iz dal dupy na calej linii.
                                  • bimota Re: Logicznie. 12.03.15, 10:36
                                    JAK ON TO PRZEZYJE... KOLEJNY AUTORYTET SIE GALUSIOWI ZAWALIL... ;)
                              • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 16:27
                                Sąd sam z siebie nie karze. Policja musiałaby wystąpić z nowym wnioskiem. A oni nie mają takiego sprzętu do pomiaru prędkości średniej. To wszystko są szacunki a przed sądem trzeba podać konkretną wartość. Co innego jak masz dwie bramy i mierzony precyzyjnie czas a co innego jakieś pomiary czasu i drogi w locie jeszcze mierzone czymś, co nie jest do tego dostosowane.
                                • tbernard Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 20:04
                                  Wystarczy, że zegar w rejestratorze ma homologacje (chyba ma stosowny certyfikat, skoro rejestruje zdarzenia w czasie i ma to być przed sądem dowód, na przykład: nagrany Pan X o godzinie Y wymusił pierwszeństwo w pokazanym miejscu) i jakąś zadaną dokładność, potem weźmie pojazd z poświęconym wodą homologowaną licznikiem mierzącym dystans z określoną dokładnością. Potem z tych pomiarów skoryguje epsilonami najbardziej korzystnie dla Hołka, policzy taką wartość, że pewne będzie tylko to, że wolniej nie jechał.

                                  > To wszystko są szacunki a przed sądem trzeba podać konkretną wartość.
                                  Nie ma w takich dziedzinach pojęcia "konkretna wartość". Jest tylko przedział. Chyba, że rozumieć przez to najmniejszą wartość możliwą przy zadanych dokładnościach przyrządów.
                                  • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 21:15
                                    We wniosku do sądu policja musi napisać z jaką jechał prędkością o ile przekroczył dopuszczalną. Nie może operować przedziałem.
                                    • tbernard Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 21:34
                                      > We wniosku do sądu policja musi napisać z jaką jechał prędkością o ile przekroc
                                      > zył dopuszczalną. Nie może operować przedziałem.

                                      Wiesz to na pewno, bo w paragrafach jesteś biegły?
                                      Jeśli nawet, to mogą wpisać tą graniczną dolną.
                                      • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 21:50
                                        Mogą wpisać graniczną dolną i jak jej nie zakwestionujesz to podlegasz karze ale jak zaczniesz tak jak Hołowczyc drążyć temat, to zaczyna się sprawa przedłużać. Będzie trwało wyjaśnianie, powoływani biegli i można się z tym wozić cały czas aż wszystko się przedawni. Coś co nie jest jednoznaczne powinno być na korzyść oskarżonego.
                                        • tbernard Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 22:25
                                          Ale co tu ma się przedłużać? Hołowczyc zakwestionował 204 i metodę, zresztą słusznie. Ale jak zakwestionuje średnią?
                                          • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 10.03.15, 23:03
                                            Nie wiem jak zakwestionuje średnią, tu już wchodzi w grę rola adwokata i linia obrony. Dużo zależy też od podejścia sądu. Może średniej w ogóle nie będzie trzeba kwestionować, ona może nie być brana pod uwagę. Jest tylko pomocna do stwierdzenia, że nie jechał 204 km/h o ile rzeczywiście wyjdzie, że nie jechał. Policja skierowała wniosek, że jechał 204 km/h a jak nie jechał to po sprawie. A że być może jechał za szybko, to trochę zmienia sytuację, bo już o co innego jest oskarżony.
                                            Można podać taki przykład: prokurator oskarża kogoś, że ukradł dwa telewizory a w trakcie rozprawy oskarżony udowodnił, że ukradł jeden. To na podstawie oskarżenia o kradzież dwóch telewizorów sąd nie może ukarać. Prokurator musi zmienić akt oskarżenia o kradzież jednego telewizora.
                                            • tbernard Re: A czy sąd karze mandatem? 11.03.15, 09:15
                                              Nawet jak sąd zupełnie zignoruje średnią (bo paragraf tamto siamto) i oddali zarzuty, to upierdliwy dziennikarz, będzie mógł ten argument wykorzystywać wyzywając od piratów. No i co wtedy? Poleci do sądu z oskarżeniem cywilnym? Wtedy sąd jak najbardziej będzie musiał wziąć pod uwagę i dziennikarz wygra.
                                              Policjanci dali ciała, że zarzucili 204 km/h powołując się na metodę pokazaną w materiale. Nic konkretnego ponad średnią udowodnić się nie da, chociaż wiadomo, że na pewno jechał w porywach szybciej, bo pod koniec już zwalniał. Ale o ile szybciej w tych porywach jechał tego nie za bardzo da się udowodnić, więc nie można o to go oskarżyć. Być może jakiś magik od akustyki mógłby popróbować efektem dopplera ustalić prędkość chwilową wykorzystując róznicę tonów tuż przed i po minięciu patrolu. Podejrzewam jednak, że taka metoda przy tym materiale była by obarczona zbyt dużą niepewnością.
                                              • grzek Re: A czy sąd karze mandatem? 11.03.15, 11:04
                                                Przypuszczam, że dziennikarze, którzy będą go wyzywać od piratów, zrobią to w tak umiejętny sposób, nie dający jednoznacznie informacji, że chodzi o Hołka a wszyscy będą wiedzieć kogo dotyczy. Nawet jak sprawa byłaby w sądzie, to policja przypuszczalnie nie udostępniłaby żadnych materiałów z wideorejestratora. A sąd cywilny chyba nie byłby chętny do analizowania ile jechał.
                                                • tbernard Re: A czy sąd karze mandatem? 11.03.15, 12:30
                                                  A dlaczego policja miała by nie chcieć udostępnić nagrania? Przecież im zależało aby poniósł konsekwencje. A sąd cywilny jeśli by nie chciał analizować, to dziennikarza mógłby w zadek cmoknąć i ten nadal mógłby pisać o piracie ile dusza zapragnie. Bo niby na jakiej podstawie mieli by dziennikarza za pomówienia oskarżyć nie chcąc analizować? A analiza sprowadzająca się do ustalenia dystansu i czasu odpowiednimi przyrządami jest banalna. Czas jest na nagraniu i ten pomiar akurat musi być honorowany, bo tym przyrządem dowodzi się też innych zdarzeń, na przykład wymuszenia, przekraczanie ciągłych i inne nie związane z prędkością. Jedyne do czego ten ich sprzęt w zasadzie się nadaje, to rejestracja zdarzenia i czasu jego zajścia.
                          • galtomone Re: A czy sąd karze mandatem? 12.03.15, 10:30
                            Moga to podciagnac nie pod konkretna predkosc ale pod razace narazenie zasad bezpieczenstwa....
                    • galtomone Re: Zadanie z fizyki to jedno. 10.03.15, 15:54
                      Masz 100% racji.
                      Tymniemniej jednak w cywilizowanej części swiata taki gość by nie robic afery, która ewidentnie go spala w moich oczach po cichu by przyjal mandat i powiedział przepraszam, tym bardziej ze niewinny nie jest.
                      • samspade Re: Zadanie z fizyki to jedno. 10.03.15, 16:38
                        Będzie walczył. Jego prawo. Nawet to rozumiem.
                        Ale jako "autorytet" jest skończony. Sam się skompromitował.
                        • nazimno A co komu dzisiaj po "autorytecie", co? 10.03.15, 16:47
                          Pokaz mi jakis autorytet np. w tzw. mediach, to uwierze w cud.
                          • galtomone Re: A co komu dzisiaj po "autorytecie", co? 12.03.15, 10:41
                            Poki co, bo nie mam informacji, ze cos jest nie tak:
                            Kowalczyk, Malysz + kilku innych sportowcow z mniej popularnych dyscyplin, kilku ksiezy co to episkopat kazal im sie zamknac bo mieli swoje zdanie, - to tak na szybko....
                        • galtomone Dokladnie to!!!1 12.03.15, 10:38
                          samspade napisał:

                          > Będzie walczył. Jego prawo. Nawet to rozumiem.
                          > Ale jako "autorytet" jest skończony. Sam się skompromitował.

                          Jak slysze w TV jak pitoli o "dziewiedziesiat pare" to mi sie smiac chce I wrecz bym go zapytal, czy ma wszystkoich za idiotow.
                          Stanal w tym samym szeregu co wiekszosc politykow, czesc kleru, itd... Jak sie robi co innego niz sie mowi I jeszcze innych paluchem pokazuje, to sie jest szmata a nie facetem.

                          Dlatego pisalem, ze na jego miejscu powiedzialbym przepraszam, zaplacicl I modlil sie zeby sie media nie dowiedzialy.... Ale jak widac on uwaza, ze lepiej byc bezczelnym (jak kierowca Kurski), bo I tak nikt mu nic nie zrobi a durni ludzie uwierza w jego bajki.
                          • samspade Re: Dokladnie to!!!1 12.03.15, 11:25
                            Najlepsze z tego jest że Hołowczyc tyle razy powtarzał ze gdyby były tory to kierowcy mogli by tam się wyszaleć i nie kusiło by ich na publicznych drogach. A teraz widzimy osobę zapierd... po publicznej drodze mimo że jeździ w rajdach, ma prywatną rajdówkę którą jeździ po lasach itp.
            • galtomone Re: ...pier...sz 10.03.15, 15:24
              Jak pir...ole??? Przciez się z toba zgadzam. Nie będę się z (nie bierz tego dosłownie) z koniem kopal bo po co?
        • samspade Re: Niezaleznie od waszych zazdrosci, cietych rip 10.03.15, 14:20
          nazimno napisał:

          > Taki jak Holowczyc nie stanowi istotnego zagrozenia.
          > On po prostu umie jezdzic i nie musi sie zastanoawiac jak przejechac zakret.

          Ale to są jednostki.
          A w tym konkretnym przypadku wychodzi jakim jest człowiekiem. Tłumaczenia że jechał 105 czy 90 kilka są żałosne.

          > A najgorsza katergoria jest zakuty leb jezdzacy poslusznie jak skonczony idiota
          > i nie przyjmujacy do wiadomosci, ze ktos innym moze to robic albo rozumiec inaczej.
          > To tacy idioci powoduja wypadki.

          Najgorsza kategoria to zakuty łeb. To prawda. Niezależnie od tego jak jeździ, czym jeździ jaką ma fryzurę, w co się ubiera i ile ma pieniędzy.
        • tbernard Re: Niezaleznie od waszych zazdrosci, cietych rip 10.03.15, 14:42
          > Taki jak Holowczyc nie stanowi istotnego zagrozenia.
          > On po prostu umie jezdzic i nie musi sie zastanoawiac jak przejechac zakret.

          Chrzanienie. Rajdowcy to tylko ludzie. Którzy też miewają wypadki w ruchu drogowym. Jak Janusz Kulig. Przepis wyraźnie mówi o szczególnej ostrożności w niektórych miejscach, jak na przykład przejazd kolejowy, więc nie można całej winy przypisać dróżniczce. Kierowca jadący przepisowo powinien zwolnić na tyle aby być w gotowości do zatrzymania, jeśli warunki widoczności do tego zmuszają.
          Z Hołkiem jest podobnie, nie ma znaczenia, jak on zakręt bierze, jeśli nie liczy się z tym, że za zakrętem ktoś może do ruchu się włączać i nie spodziewać takiego MISZCZA co to potrafi pokonywać zakręty jak nikt inny w okolicy.
          • nazimno To jest problem upierdliwosci rownosci. 10.03.15, 15:03
            Chrzanienia ciagle przybywa.
            Rownosc wobec prawa. Jaka ona jest - kazdy to widzi.
            Wszyscy sa rowni jak cholera.
            Sa nawet rowniejsi.
            Zastrzezenia wobec Holowczyca daja mu pewnie wiele do myslenia/przemyslenia.

            Jest natomiast FAKTEM, ze procedura powstania dowodu przeciwko niemu jest spaprana.
            I dowod jest bezuzyteczny.
        • gzesiolek Re: Niezaleznie od waszych zazdrosci, cietych rip 12.03.15, 13:49
          Problem w tym, ze nawet Pan H nie jest nieomylny... Choc jest 100x lepszym kierowca ode mnie i zapewne od Ciebie, nie znaczy wcale, ze zawsze i wszedzie wlasciwie zareaguje na bledy innych gorszych kierowcow...

          Co do Twojego postu sie w wiekszosci zgodze... Zapomniales dodac, ze wszyscy ktorzy tu dyskutujemy (z Toba wlacznie) musimy miec swiadomosc, ze sie do tych grup "debili na drodze" zaliczamy...

          Bo tego czego nam brakuje to przede wszystkim pokory...
      • filis9 Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 10.03.15, 21:45
        Główną przyczyną wypadków w Polsce pozostaje przekonanie polskich kierowców, że są kierowcami wybitnymi i - jakżeby inaczej - jeżdżącymi bezpiecznie. Być może inni jeżdżą brawurowo." - no jakbym czytal wpowiedzi na forum :-)



        ja nie jestem , ale ostatnio jadac stara dwojka o drugiej w nocy ,ku...cy dostawalem na debilnych ograniczeniach co 3 km bym se jechal stala predkoscia 90km/h komu by to przeszkadzalo?
        ale nie ograniczeniee 60 w polu i zaraz fotoradar, dokladnie nie bardzo patrzylem na droge tylko wypatrywalem ograniczen predkosci
        • chris62 Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 11.03.15, 16:22
          No właśnie tak to wygląda.
          A mapka fotoradarów nie załatwia problemu ile ich mam zapamiętać?
          A co z tymi sprytnymi mobilnymi schowanymi w śmietnikach?
          To już jest polowanie na jeleni a nie troska o bezpieczeństwo.
          Uważam e wszystkie drogi dwukierunkowe między miastami powinny umożliwiać jazdę minimum 70 km/h bez stresu, że fotoradarek błyśnie to skandal, żeby w każdym Gapulkowie było 50 a nawet 30-40.

          • galtomone Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 12.03.15, 10:43
            chris62 napisał:

            > to skandal, żeby w każdym
            > Gapulkowie było 50 a nawet 30-40.

            No pewnie! Co nas obchidzi, ze tam ludzie mieszkaja!!!!
            • bimota Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 12.03.15, 10:54
              TAK SIE CZASEM ZASTANAWIAM.. CO BYLO NAJPIERW - CHARKI, CZY DROGI... ZDAJE SIE, ZE DROGI... I DALEJ SIE ZASTANAWIAM JAKI CEL MIELI BUDOWNICZOWIE TYCH CHATEK PRZY DROGACH... NO TAK, PEWNIE CHCIELI DOGODNY DOJAZD, ALE TYLKO DLA SIEBIE....
            • chris62 Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 16.03.15, 15:39
              galtomone napisał:

              > chris62 napisał:
              >
              > > to skandal, żeby w każdym
              > > Gapulkowie było 50 a nawet 30-40.
              >
              > No pewnie! Co nas obchidzi, ze tam ludzie mieszkaja!!!!
              ==========================

              Skoro mieszkają ludzie to ma być taka infrastruktura, żeby ci ludzie mogli mieszkać a inni ludzie jechać 70-80 bo płacą POdatki i haracz w paliwie drogowym prawda?
              Przez ulice Krakowa ludzie jadą 80 km/h legalnie a przez Gapulkowo gdzie jest 1/1000 mieszkańców Krakowa mają jechać 40 i to na trasie krajowej?

              Tymczasem w moim Gapulkowie zamiast na infrastrukturę pieniądze topią w stadion dla kopaczy.
              Idzie wiosna a dziury w drogach jak w serze szwajacarskim!

              Problem jest w tym, że nikt nie rozlicza zbieraczy podatku drogowego z tego na co wydali kasę.
              • galtomone Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 17.03.15, 07:58
                chris62 napisał:

                > Skoro mieszkają ludzie to ma być taka infrastruktura, żeby ci ludzie mogli mies
                > zkać a inni ludzie jechać 70-80 bo płacą POdatki i haracz w paliwie drogowym pr
                > awda?

                No oczywiscie ze prawda!!!! Ja jestem w 100% za.
                Zlikwiduj szkoly, szpital I jeszcze kilka instytucji utrzymywanych z podatkow w twojej okolicy, ewentualnie zrezygnuj z modernizacji infrastruktury krakowa I zafunduj nowa droge/obwidnice w gapulkowie.
                Wszyscy beda ci wdzieczni!!!

                Samo sie I za darmo ma wybudowac???

                Kiedys pewnie ebdzie, ale nie da sie 100% sieci drogwej w takich miescach zmienic w kilka lat. A poki co jest tam 50.

                > Problem jest w tym, że nikt nie rozlicza zbieraczy podatku drogowego z tego na
                > co wydali kasę.

                Podatek dorgowy? O czym ty piszesz????
                I masz racje. te wszystkie nowe drogi w krakowie, autostrady, ekspresowki w karku - wybudowaly sie same I za darmo.
        • galtomone Re: Własnie czytam - Hołowczyc na wirazu 12.03.15, 10:41
          Jak masz klopot z podzielnoscia uwagi to moze nastepnym razem pociag?
    • galtomone Durczokowi juz podziekowano, ciekawe czy Hołka tez 13.03.15, 07:10
      m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,17561788,Durczok_nie_opowie_o_kolorach_w_kampanii_ZDM__Urzednicy.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka