galtomone
07.06.15, 20:05
Powrót z długiego weekendu...
Już nie liczę dwóch wypadków tam gdzie było 70km/h, dłuuuuga prosta, podwójna ciągła, wyjazd ze stacji (i inne obok) i w obu wypadkach po 5 aut rozwalonych na obu pasach - bo ktoś się bardzo spieszył a przecież warunki do jazdy super i ch... że ograniczenie i zakaz wyprzedzania.
Ale ruszam dziś w trase ok 10:30 i tuz za miejscowością w której byłem widze auto jadace z przeciwka i "mugające". Jade zgdonie z przepisami więc olewam.
Dwa zakrety dalej (na drodze ruch nie wielki) patrol na sygnale, pan na środku drogi z alkomatem.
No jakim trzeba być kretynem, żeby innych przed taka kontrolą ostrzegać????
Straciłem całe 10 s.
Ja rozumiem ... mógłbym rozgrzeszyć jakby patrol tam gdzie jest 90 km/h i szeroka prosta stał wrednie ukryty za jednym krzakiem. Nie pchwalałbym ale rozumiem... policja wredna... ludzie się bronią.
Ale ostrzeganie przed kontrola trzeźwości?!?!?!?!
N takich wiochach to tragedia przecież. Dzis wykonasz dobry uczynek i 18latek co z imprezy wraca zawróci a za tydzień kogoś zabije... albo trafi w kogos po zawróceniu. Kto wie, może w takiego ostrzegacza?
No tego zupełnie nie mogę pojać. To policja stoi na drodze, żeby wyłapać tych co jechać nie powinni, żeby nam nikt auta nie zniszczyl a tu się takich debili ostrzega.
Nie rozumiem logiki postepowania...