marina2 14.04.02, 11:23 Spotkałam człowieka , który przejechał 60tys bez wymiany klocków hamulcowych.Powiada , że są dobre , bo mało hamuje.Zdumiona.Co myślicie? Ja to bym nie chciała , żeby jechał za mną.M Link Zgłoś Obserwuj wątek
Gość: Doki Re: Człowiek w tico IP: 195.13.24.* 14.04.02, 12:01 Ja tez jeszcze nigdy nie musialem zmieniac klockow przed 60000 km. Malo hamuje hamulcami, raczej silnikiem, staram sie przewidywac zdarzenia na drodze i niewiele jezdze po miescie, wiekszosc po autostradach. Normalka, nic zdumiewajacego. Link Zgłoś
marina2 Re: Człowiek w tico 14.04.02, 13:25 Ale ten pan autostrady nie widział na żywca, jeździ wyłącznie po mieście ,atrakcją turystyczną naszego miasta są koszmarne korki i bardzo złe rozwiązania komunikacyjne stąd moje niedowierzanie w trwałość klocków. Link Zgłoś
Gość: Doki Re: Człowiek w tico IP: 195.13.24.* 14.04.02, 13:49 W zasadzie jest mozliwe przejechac cale miasto razem z korkami hamujac silnikiem z redukcja biegow, a hamulcami tylko po zredukowaniu do jedynki, ale doprowadzisz do bialej goraczki jadacych za Toba no i robic to kazdego dnia przez 60000 km... mnie by sie nie chcialo. Mysle, ze kluczem jest tu "klocki sa jeszcze dobre". To pewnie znaczy, ze grubosc okladzin jest wieksza od zera, ale minimalnie. Link Zgłoś
Gość: Kamil Re: Człowiek w tico IP: *.pl 14.04.02, 16:01 To to jeszcze nic. Moj ojciec pare lat temu mial skode forman. Na jednych klockach przejechal nia prawie 160000 i do konca hamowala :)) Teraz ma opla astre, na przegladzie po 30000 klocki byly prawie jak nowe. Ale fakt, ze hamulca to raczej rzadko uzywa. No cuz, sa rozne szkoly jazdy... Link Zgłoś
antares777 Re: Człowiek w tico 15.04.02, 01:31 Miałem TICO! Wspaniale zaprojektowane jeździdełko. Nie wiem, jak dużo można przejechać na klockach, ale szczęki z tyłu musiałem wymienić po 10,5 tys. I zapłacić za to 250zł. Dlatego sprzedałem Link Zgłoś
Gość: szatan Re: Człowiek w tico IP: *.acn.pl / 10.133.131.* 15.04.02, 01:45 jeżdżę sporo po Polsce i nie tylko i widzę tych mistrzów kirownicy którzy nawet na prostej przyhamowują bez potrzeby albo gnają niesamowicie a przed każdym zakrętem cisną hamulec niemiłosiernie bojąc się wylecenia z zakrętu albo zamiast hamowac biegami to podczas długiego zjazdu trzymają cały czas noge na hamulcu....i jak w takim wypadku nie wymieniać klocków albo nawet tarcz po parunastu tysiacach jak tak grzeje się okładziny Link Zgłoś
marina2 Re: Człowiek w tico 15.04.02, 09:14 Wszystko rozumiem.Hamuje roznie wg sytuacji na drodze.Człowiek w tico mieszka w dzielnicy umieszczonej na wysokiej skarpie .Zjezdza sie do miasta serpentynowa droga potem jedzie przez miasto zakorkowane do bólu .A pracuje na drugim koncu miasta i znowu jedzie pod zakorkowana gorke-ja uzywam tu hamulca recznego co 10 m przez jakies 300m i tego nie sposob uniknac .Niemniej wyrazam zdumienie , ze klocki w tico sa tak doskonale.M Link Zgłoś
Gość: Mikolaj Re: Człowiek w tico IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 15.04.02, 10:34 Na tico się nie znam, ale w mojej Micrze klocki bez problemu wytrzymują 60-75 tyś km. Jeżdżę dosyć ostro, dużo po Warszawie. pzdr Mikołaj Link Zgłoś
Gość: antares777 Re: Człowiek w tico IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 13:39 Gość portalu: szatan napisał(a): > ...i jak w takim wypadku nie wymieniać klocków albo nawet tarcz po > parunastu tysiacach jak tak grzeje się okładziny Poczułem się wywołany do tablicy wypowiedzią szatana! Więc odpowiadam: 1/ Nie jeżdżę tak, jak przedstawił szatan, wręcz przeciwnie, choć zjawisko opisane przez niego spotyka się nagminnie i to nie tylko w wykonaniu kierowców spod znaku TICO. 2/ Szczęki wymagały wymiany, bo okładziny zostały "zrolowane" - to właściwe określenie - w postać kluseczek o średnicy 2-3mm i o długości 10-15mm. Wyglądało to jak zacierki (to z kuchni). Przyczyną było dostanie się wody do bębnów w czasie wiosennych roztopów. Późniejsze modele (mój był 1997) miały zmienioną (uszczelnioną) konstrukcję bębnów. Klocki nie podlegają takiemu oddziaływaniu, bo zamoczone, mają możliwość natychmiastowego odparowania wody. 3/ W FSO wymieniałem klocki co ok. 30tys. Nie z potrzeby, ale na wszelki wypadek. Ale należy pamiętać, że wtedy skład materiału klocków był inny niż teraz (ze względów ekologicznych). Jeśli idzie o powieści tego faceta od klocków z 60tys. przebiegiem. Różni ludzie rózne rzeczy opowiadają! Nawet jeśli to prawda, to powinien te klocki jak najszybciej wymienić. One mogą - nawet jeśli nie są rzeczywiście zużyte - po takim przebiegu odkleić się od podłoża na skutek zmęczenia materiału. Ja bym nie zwlekał! Pozdrowienia dla wszystkich Stary zgred Link Zgłoś
Gość: KL Ja to bym nigdy tico nie jechal!!!!!!!!To Syf!!!!! IP: *.batlab.bond.edu.au 15.04.02, 14:28 Syf prosze panstwa!!!!!!!!!!!!! Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Człowiek w tico IP: 172.18.118.* 15.04.02, 14:34 W moim Chevrolecie Monte Carlo klocki wytrzymaly 100 tys. km, ale potem poszly do wymiany razem z tarczami. Link Zgłoś
Gość: Niknejm Re: Człowiek w tico IP: *.pg.com 15.04.02, 18:36 W moim Civicu (auto, powiedzmy, lekko usportowione, wersja 1.8) oryginalne klocki mają 70000. I według opinii mechaników jeszcze spokojnie 20000 pojeżdżą. A gazu raczej nie żałuję i jeżdżę głównie po mieście. Wszystko zależy od klocków i techniki jazdy (oraz tarcz - nacinane błyskawicznie ścierają klocki). Swoją drogą, duże przebiegi na klockach znaczą, że ktoś umie jeździć płynnie. Ja nie mam nic przeciwko temu, tak długo, jak nie blokuje ruchu. Ostatnio miałem okazję kilkanaście minut jechać przez centrum Warszawy za maluszkiem. Kierowca (starszy gość) jechał po mistrzowsku. W dużym tłoku skutecznie i płynnie lawirował niemal nie hamując i to dość szybko. Aż miło było popatrzeć. Pozdrawiam, Niknejm Link Zgłoś