Dodaj do ulubionych

OC dla rowerzystów...

12.05.16, 13:58
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,151424,20059650,jest-wniosek-o-obowiazkowe-oc-dla-rowerzystow.html#BoxNewsLink


Osobiscie skłaniam się ku opcji 3. Tzn. dla tych, którzy chcą jeździć czy też jezdza po ulicy jak najbardziej powinno być obowiązkowe.
Jednoczesnie nie wymagałbym takiego OC od tych, którzy poruszają się wyłącznie po ścieżkach rowerowych czy chodnikach.
I osobiście (tak jak to zresztą działa w wielu krajach) pozwlibym na normalne korzystanie z chodników z tzw. zdrowym rozsądkiem.

Jeśli włoscy karabinierzy mogą dac mandat narciarzom na stoku, którzy jeżdzą niebezpiecznie to tak samo nasze służby mogą traktować tych, którzy na chodniku są niebezpieczni dla innych.

Chyba trudno postawić znak równości i uznać, ze to to samo gdy rower jedzie z prędkością pieszych albo ciut szybciej, gdy jedzie po pustym chodniku, gdy jedzie rodzic z dzieckiem, ze to takie samo zagrożenie jak ktoś kto zapiernicza jak dziki i z trudem omija pieszych.
W czym komu przeszkadza tempo spacerowe roweru na chodniku?
Oczywiście jeśli jest ściezka rowerowa to rowerzysta ma z niej zamiast chodnika korzystać.
Obserwuj wątek
    • samspade Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 15:37
      Głupi wniosek, głupie uzasadnienie. Jak widać są ludzie którzy to popierają bo są ....
      Ciekawe jak łatwo można zaistnieć w tym kraju. Zaraz jakaś durna organizacja 000000 wyskoczy z pomysłem kombo. Obowiązkowe OC obowiązkowa karta rowerowa obowiązkowe kaski obowiązkowa kamizelka
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 19:34
        samspade napisał:

        > Głupi wniosek, głupie uzasadnienie. Jak widać są ludzie którzy to popierają bo
        > są ....
        > Ciekawe jak łatwo można zaistnieć w tym kraju. Zaraz jakaś durna organizacja 00
        > 0000 wyskoczy z pomysłem kombo. Obowiązkowe OC obowiązkowa karta rowerowa obowi
        > ązkowe kaski obowiązkowa kamizelka

        O ile wiem to na dowolny motocykl czy skuter kas musisz miec... tak?
        A jaka jest roznica czy walniesz glowa o asfalt przy 40km/h, czy wjedzie w ciebie auto gdy siedzisz na rowerze czy na skuterze?

        Ja tam jezdze w kasku rowerowym... pewnie duzo nie da ale na pewno ciut wiecej niz brak kasku.
        • samspade Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 19:55
          To jeździj. Ale nie zmuszaj do tego innych. Po mieście nie jeżdżę w kasku.
          Zresztą kraje lepiej od nas rozwinięte juz przerabialy te pożal się Boże dylematy i doszły do wniosków. Ale w Polsce lubimy wyważać otwarte drzwi.
          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 20:32
            Nie zmuszam. Grzecznie zapytalem czym sie rozni uderzenie glowa w asfalt w zaleznosci od tego czy jedziesz na motocyklu czy na rowerze...

            Mam jeszcze pytanie. Jak już (tfu, tfu) spadniesz i z powodu braku kasku np. trzeba będzie twoja glowe szyc.... to zapłacisz z własnej kieszeni czy kazesz się na to zrzucić wszystkim?

            I tak, ja w miescie wlasnie jezdze w kasku bo w lesie jakos trudniej rozbic glowe. Ale w lesie tez w kasku jezdze.

            A co do innych krajów... W innych krajach wolno się napic piwa w parku i o zgrozo jeszcze wsiasc na rower.

            Tymniemniej jednak jeśli rowerzysta chce jezdzic w ruchu ulicznym poza chodnikiem to w większości wypadkow wszyscy (wlacznie z jego polisa i ewentualnymi wylaczeniami) zaleca mu kask.

            Jako, ze u nas ludzie generalnie się nie ubezpieczają, oraz wszystko wiedza lepiej to może jednak warto tym którzy na ulice zjezdzaja kask na kazac? Mniejsze z tego powodu straty niż potencjalne zyski... tak sobie mysle.
            • only_the_godfather Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 20:39
              I to jest Twój problem Ty byś chciał wszystko wszystkim nakazywać. A to przynosi odwrotne efekty, Ludzi trzeba edukować. Nie jeżdżę w kasku bo moja jazda na rowerze jest spacerowa, jadę z prędkością niewiele większą jak przy szybki marszu czy bieganiu. Jak biegam też mam mieć kask?
              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 21:24
                A gdzie ja chce wszystko wszystkim nakazywać - proszę o dokładny cytat!!!!!!!!!

                Uwazam tylko, ze rozważenie OC dla rowerzystow biorących udzual w normalnym ruchu ulicznym nie jest głupie.

                Nie chcesz OC - nie ma sprawy - nie jedziej tam gdzie auta, jedziej w tempie pieszych po chodniku zebys nie narazil się na mandat i nie robil innym problemów, których sam bys nie chciał. A chcesz na ulice... kup OC - za to możesz jezdzic szybko, itd...
                • only_the_godfather Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 21:30
                  Wiesz co to kontekst wypowiedzi?Ty tego nie piszesz wprost, tylko z kontekstu to wynika. I to nie tylko w tym temacie.
                  • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 21:59
                    To rozmawiaj jak rozsadny facet a nie jak dziecko.
            • samspade Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 20:57
              galtomone napisał:

              > Nie zmuszam. Grzecznie zapytalem czym sie rozni uderzenie glowa w asfalt w zale
              > znosci od tego czy jedziesz na motocyklu czy na rowerze...

              Prędkością przy jakiej dochodzi do wypadku. Oraz siłą z jaką uderzę w beton

              > Mam jeszcze pytanie. Jak już (tfu, tfu) spadniesz i z powodu braku kasku np. tr
              > zeba będzie twoja glowe szyc.... to zapłacisz z własnej kieszeni czy kazesz się
              > na to zrzucić wszystkim?

              A kiedy tfu tfu potkniesz się idąc i z powodu braku kasku trzeba bedzia twoja głowę szyć?

              > I tak, ja w miescie wlasnie jezdze w kasku bo w lesie jakos trudniej rozbic glo
              > we. Ale w lesie tez w kasku jezdze.

              A ja nie jeżdżę w kasku w mieście bo psuje mi fryzurę.

              > A co do innych krajów... W innych krajach wolno się napic piwa w parku i o zgro
              > zo jeszcze wsiasc na rower.

              I?

              > Tymniemniej jednak jeśli rowerzysta chce jezdzic w ruchu ulicznym poza chodniki
              > em to w większości wypadkow wszyscy (wlacznie z jego polisa i ewentualnymi wyla
              > czeniami) zaleca mu kask.

              Jasne a świstak siedzi. Dziwne że w Holandii nie biorą sobie tych zaleceń do siebie.

              > Jako, ze u nas ludzie generalnie się nie ubezpieczają, oraz wszystko wiedza lep
              > iej to może jednak warto tym którzy na ulice zjezdzaja kask na kazac? Mniejsze
              > z tego powodu straty niż potencjalne zyski... tak sobie mysle.

              A jakie są potencjalne zyski dla zmuszania mnie do jazdy w kasku? Szczególnie przy mojej jeździe. A jeżdżę raczej spokojniej żeby się nie pocić.
              A z ciekawości wykupiłeś juz oc na rower?
              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 21:36
                samspade napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > Nie zmuszam. Grzecznie zapytalem czym sie rozni uderzenie glowa w asfalt
                > w zale
                > > znosci od tego czy jedziesz na motocyklu czy na rowerze...
                >
                > Prędkością przy jakiej dochodzi do wypadku. Oraz siłą z jaką uderzę w beton

                Acha... Ja glupi jestem to prsze, wyjasnij mi czym się rozni 40km/h na rowerze od 40km/h od motocykla?

                > A kiedy tfu tfu potkniesz się idąc i z powodu braku kasku trzeba bedzia twoja
                > głowę szyć?

                Zatem ryzyko upadku jest twoim zdaniem identyczne gdy idziesz i gdy jedziesz na rowerze?

                OK... może masz racje... mnie się wydawalo, ze jednak o wypadek na rowerze latwiej niż na piechotę.... ale mogę się mylic, nie uieram się.

                > A ja nie jeżdżę w kasku w mieście bo psuje mi fryzurę.

                Każdy ma swoje priorytety.
                W każdym razie jakos mam dziwne wrazenie, ze jakbys się chciał ubezpieczyć to (podobnie jak na nratach) ubezpieczyciel będzie wymagac kasku od ciebie na rowerze a od ciebie na piechotę nie.... Ale nie wiem dlaczego.
                Może dlatego, ze to po prostu rozsądne.

                > > A co do innych krajów... W innych krajach wolno się napic piwa w parku i
                > o zgro
                > > zo jeszcze wsiasc na rower.
                >
                > I?

                I nic. Ludzie zyja. Rowery jedza po chodnikach i co najśmieszniejsze zwykle ludzie nie robia sobie nawazjem na zlosc. A lyzka na to niemożliwe...

                > Jasne a świstak siedzi. Dziwne że w Holandii nie biorą sobie tych zaleceń do si
                > ebie.

                Skoro przywołujesz przykłady innych krajów to weź pod uwagę roznice w kulturze i mentalności. Jednym wystarczy powiedzieć ze może warto jezdzic a kasku a innym trzeba nakazac.
                Ot choćby w USA możesz sobie na motocyklu i bez kasku jedzic... prawda?
                Tylko z opłacaniem leczenie jest ciut inaczej.

                Zreszta o ile pamiętam, to i w polisach ubezpieczeń samochodowych w Niemczech (gdzie wolno miejscami jechać ile się chce) sa zapisy, ze nie będziesz jezdzil szybciej niz... albo polisa nie działa...

                > > Jako, ze u nas ludzie generalnie się nie ubezpieczają, oraz wszystko wied
                > za lep
                > > iej to może jednak warto tym którzy na ulice zjezdzaja kask na kazac? Mni
                > ejsze
                > > z tego powodu straty niż potencjalne zyski... tak sobie mysle.
                >
                > A jakie są potencjalne zyski dla zmuszania mnie do jazdy w kasku?

                No np. mniejsze wydatki związane z leczeniem upartych.
                Mniejsza absencja w pracy bo i mniej rozbuitych baranich lbow...
                Wg mnie to plusy...

                > Szczególnie p
                > rzy mojej jeździe. A jeżdżę raczej spokojniej żeby się nie pocić.

                To jak moja kolezanka :-). Tyle ze jak zjezdzala po zjezie dla wozkow na katowickim rondzie (choc sa znaki - prowadz rower - a nie ma zakzau ruchu pieszy h - ciekawe dlaczego???) to wjchala w sciane przywalila glowa i obudzila się na SOR z zaszytym czolem.

                Do dziś nie wie jak to się stało bo ledwo się toczyla...

                > A z ciekawości wykupiłeś juz oc na rower?

                Oczywiście, ze nie. Po co skoro nie musze?!?!?
                Co nie znaczy, ze uważam, ze pomysl jest zly... ale impulsu brak...
                • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 11:05
                  galtomone napisał:

                  > Acha... Ja glupi jestem to prsze, wyjasnij mi czym się rozni 40km/h na rowerze
                  > od 40km/h od motocykla?

                  Można przyjąć że niczym. I co w związku z tym?


                  > W każdym razie jakos mam dziwne wrazenie, ze jakbys się chciał ubezpieczyć to (
                  > podobnie jak na nratach) ubezpieczyciel będzie wymagac kasku od ciebie na rower
                  > ze a od ciebie na piechotę nie.... Ale nie wiem dlaczego.

                  Ale to tylko twoje wrażenie. Mowa jest o OC a tutaj nie ma żadnego obowiązku kasku.
                  I nie piszę o swoim wrażeniu ale o rzeczywistości.

                  > Może dlatego, ze to po prostu rozsądne.

                  Ale to twoje wrażenie.

                  > > > A co do innych krajów... W innych krajach wolno się napic piwa w pa
                  > rku i
                  > > o zgro
                  > > > zo jeszcze wsiasc na rower.
                  > >
                  > > I?
                  >
                  > I nic. Ludzie zyja. Rowery jedza po chodnikach i co najśmieszniejsze zwykle lud
                  > zie nie robia sobie nawazjem na zlosc. A lyzka na to niemożliwe...

                  I co w związku z tym?

                  > Skoro przywołujesz przykłady innych krajów to weź pod uwagę roznice w kulturze
                  > i mentalności.

                  Gdyby tylko w tych krajach gdzie ludzie jeżdżą w kaskach ani nie ma obowiązku OC było dużo wypadków. A tu lipa. Okazuje się że i jedno i drugie nie jest potrzebne.

                  > No np. mniejsze wydatki związane z leczeniem upartych.
                  > Mniejsza absencja w pracy bo i mniej rozbuitych baranich lbow...
                  > Wg mnie to plusy...

                  Tutaj masz rację. Mniej osób będzie jeździło rowerami. Przestaną być uparci.
                  Cel osiągnięty.
                  Brawo.

                  > Oczywiście, ze nie. Po co skoro nie musze?!?!?

                  Ja też nie muszę a mimo to mam.

                  • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 11:55
                    samspade napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > Acha... Ja glupi jestem to prsze, wyjasnij mi czym się rozni 40km/h na ro
                    > werze
                    > > od 40km/h od motocykla?
                    >
                    > Można przyjąć że niczym. I co w związku z tym?

                    Nie mozna przyjac, bo roznica jest, kto sprawdzal, ten wie. Twi ona w masie zelastwa, ktore przewraca sie razem z toba. Poza tym rowerzysci rzadko osiagaja 40 km/h, ale to juz inna historia.

                    A co do kaskow na rowerach: sa argumenty z badan w temacie, ze wymaganie kaskow zmniesza gotowosc do korzystania z rowerow i ze wiekszy pozytek dla bezpieczenstwa rowerzystow bierze sie z ich ilosci. Tam, gdzie rowerzystow jest duzo, kierowcy na nich uwazaja. Np. Amsterdam. Tam, gdzie rowerzysci to rzadkosc, jazda rowerem jest ryzykowna.
                    • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 13:55
                      do.ki napisał:

                      > A co do kaskow na rowerach: sa argumenty z badan w temacie, ze wymaganie kaskow
                      > zmniesza gotowosc do korzystania z rowerow i ze wiekszy pozytek dla bezpieczen
                      > stwa rowerzystow bierze sie z ich ilosci. Tam, gdzie rowerzystow jest duzo, kie
                      > rowcy na nich uwazaja. Np. Amsterdam. Tam, gdzie rowerzysci to rzadkosc, jazda
                      > rowerem jest ryzykowna.

                      Dlatego czekam aż Galto to obali. Ale argumentami a nie bo mi się wydaje.
                      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:36
                        Ale co tu obalac???
                        Wez mlotek I walnij sie w glowe bez kasku i w glowe z kaskiem - bedziesz wiedzial czy kask cos daje...

                        A to ze ludzie sa leniwi to inna sprawa. Jesli z powodem nie wsiadania na rower jest obowiazkowy kask to coz.. pogratulowac priorytetow.

                        A o ile dobrze pamietam to ktos mnie wysmiewal za to, ze nie jade rowerem do pracy gdy nie mam się jak na miejscu odswiezyc... No coz...
                        • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:37
                          Tak myślałem. Brak argumentów to manipulujesz i kłamiesz.
                          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:42
                            Ale argumentow na co?

                            Dla mnie oczywistym faktem jest, ze jazda w kasku na rowerze jest bezpieczniejsza niż bez.
                            To nie ja zaczalem pisać o kaskach tylko ty - choc teraz obracasz kota ogonem ze nie maja związku z OC (bo nie maja - wiec po co o nich pisales???) i jeszcze twierdzisz ze kaze ludziom jezdzic w kaskach... - a na końcu zarzucasz mi manipulacje i brak argumentow.

                            Dyskusja z toba jest cokolwiek dziwna...
                            • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:46
                              Nie poznał byś sarkazmu gdyby kopnął cię w dupę.
                              A dwa że z uporem wyższej sprawy bronisz tego obowiązku.
                              Chcesz to jeździj.
                              Ale pisanie o obowiązku bo tobie się wydaje jest śnmieszne
                              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:51
                                samspade napisał:

                                > Nie poznał byś sarkazmu gdyby kopnął cię w dupę.

                                Ojej.... widze ze zaczynamy obnizac lot - znaczy skoro nie można rzeczowo i z argumentami (bo jak tu oczywiste fakty wyjasnic, ze sam najpierw piszesz o kaskach a potem jeszcze wmawiasz, ze zadam obowiązku) to używamy brutalniejszego jezyka - super.

                                Czekam na dalsze inwektywy.

                                > A dwa że z uporem wyższej sprawy bronisz tego obowiązku.

                                Którego obowiązku bronie?????? Jazdy w kasku??? To już imputujesz obecnie ze jest??? Ale to ja dokonuje manipulacji...

                                > Chcesz to jeździj.

                                Chce i jezdze i nigdzie nie pisałem, ze ty i wszyscy inni tez musza. WIec może nie zarzucaj mi czegos czego nie pisałem a skoro już to zrobiles to zamiast mnie obrazac - przepros.

                                > Ale pisanie o obowiązku bo tobie się wydaje jest śnmieszne

                                ????
                                • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:56
                                  galtomone napisał:

                                  > samspade napisał:
                                  >
                                  > > Nie poznał byś sarkazmu gdyby kopnął cię w dupę.
                                  >
                                  > Ojej.... widze ze zaczynamy obnizac lot - znaczy skoro nie można rzeczowo i z a
                                  > rgumentami (bo jak tu oczywiste fakty wyjasnic, ze sam najpierw piszesz o kaska
                                  > ch a potem jeszcze wmawiasz, ze zadam obowiązku)

                                  Przecież wyjaśniłem już czemu pisałem o kaskach. Ale napiszę delikatnie.
                                  Była to oczywista ironia. Wykpiwałem pomysł obowiązku OC. Wykpiwałem stowarzyszenie które ten pomysł zgłosiło. Wykpiwałem jak łatwo takie twory dostają się mediów. W tym przypadku laska z tego stowarzyszenia wypadła delikatnie mówiąc nie najlepiej.
                                  Czy teraz już zrozumiałeś?
                                  • samspade I odpowiedz na zadane ci pytania. 13.05.16, 14:59
                                    Czemu uważasz że rowerzyści powinni mieć OC tylko wtedy kiedy mogą uszkodzić samochód. Kiedy mogą zrobić krzywdę pieszemu już tego obowiązku nie popierasz.
                                    Dziwne to.
                                    • galtomone Re: I odpowiedz na zadane ci pytania. 13.05.16, 15:08
                                      Patrze z mojej prywatnej prespektywy potencjalnego poszkodowanego - chciałbym moc naprawić auto za kase rowerzysty a nie za wlasna.

                                      Rowerzystow na chodniku się nie obawiam.

                                      Masz jasność?
                                      • samspade Re: I odpowiedz na zadane ci pytania. 13.05.16, 15:18
                                        galtomone napisał:

                                        > Masz jasność?

                                        Mam jasność. Interesuje cię tylko twój samochód. A kilkuletnia dziewczynka potrącona w parku przez rowerzystę już nie. Kilkuletni chłopiec potrącony przez debila na deptaku już nie.
                                        Mam jasność.
                                        • galtomone LOL!!!!!!!! 13.05.16, 15:47
                                          samspade napisał:

                                          > Mam jasność. Interesuje cię tylko twój samochód. A kilkuletnia dziewczynka potr
                                          > ącona w parku przez rowerzystę już nie. Kilkuletni chłopiec potrącony przez deb
                                          > ila na deptaku już nie.

                                          Ale mnie teraz ubawiłeś!!!!!! :-)



                                          Wyjasnij mi jak mogę przejechać Matke, jak matka siedzi z tyłu???
                                          Ewentualnie jak by ten synek przechodzil....

                                          Jasne, ze interesuje mnie moje auto - a Ciebie interesuje moje auto??? :-)
                                          To po pierwsze...

                                          A po drugie, Mistrzu! wyjaśnij mi jaka jest (uwaga, trudne słowo) korelacja miedzy posiadaniem przez rowerzystę OC a potrącaniem dziewczynki w parku?

                                          Znaczy, jak rowerzyści będą mieli OC to już żadna dziewczynka w parku nie zostanie potracona?

                                          Raczej powinieneś sugerować, by zakazac rodziom jezdzic na rowerach w praku. Ba, dzieciom może tez zakazmy... bo co będzie jak twój synek, którego jeszcze nie masz, wiec nie mow, ze siedzi z tylu potraci dziewczynke!!!

                                          LOL! Dzieki, dawn nikt mnie tak nie ubawil :)
                                          • samspade Re: LOL!!!!!!!! 13.05.16, 16:04
                                            galtomone napisał:

                                            > A po drugie, Mistrzu! wyjaśnij mi jaka jest (uwaga, trudne słowo) korelacja mie
                                            > dzy posiadaniem przez rowerzystę OC a potrącaniem dziewczynki w parku?

                                            Dokładnie taka sama jak korelacja obezpieczenia rowerzystów OC z powodowaniem kolizji z samochodami.

                                            > Znaczy, jak rowerzyści będą mieli OC to już żadna dziewczynka w parku nie zosta
                                            > nie potracona?

                                            A kiedy będą mieli OC już żaden samochód nie będzie uszkodzony?

                                            • galtomone Re: LOL!!!!!!!! 13.05.16, 18:38
                                              No... tzn. ze biorac pod uwage finanse roweryscie w parku OC jest nie przydatne a na ulicy jak najbardziej.

                                              Dzieki za potwierdzenie.
                                              • samspade Re: LOL!!!!!!!! 13.05.16, 18:44
                                                galtomone napisał:

                                                > No...

                                                To najsensowniejsza rzecz z całej twojej wypowiedzi. Reszta to bełkot.
                                                • galtomone Re: LOL!!!!!!!! 13.05.16, 19:34
                                                  Oj, az mi w piety poszlo!
                            • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 19:46
                              galtomone napisał:

                              > Ale argumentow na co?
                              >
                              > Dla mnie oczywistym faktem jest, ze jazda w kasku na rowerze jest bezpieczniejs
                              > za niż bez.

                              I nawet jeśli powiedzieć ci, że nie jest to takie oczywiste, to nie chcesz słuchać. Nie rozumiesz też, że u ludzi działa psychologiczny mechanizm kompensacji ryzyka. Na przykład gdy samochody stały się bezpieczniejsze (te wszystkie patenty o trzyliterowych skrótach: ABS, ESP itede), użytkownicy skompensowali zmniejszone ryzyko w ten sposób, że podejmują sami większe ryzyko i bilans wyszedł na zero. Ale ty nie od dziś masz bardzo ograniczoną wizję bezpieczeństwa i ryzyka. Już ci mówiłem, że padłeś ofiarą fetyszu bezpieczeństwa.
                              Z kaskami rowerowymi jest tak, że znaczący odsetek ludzi jeśli będzie musiało sobie zawracać głowę kaskiem, to po prostu da sobie spokój z jazdą rowerem i tyle. Jest to oczywiste. Ja jeżdże w kasku do i z pracy (>20 km w jedną stronę) nie dlatego, że to bezpieczniej, ale dlatego, że żona mniej marudzi, że "nawet rowerem jeździsz za szybko". :-)


                              > Dyskusja z toba jest cokolwiek dziwna...


                              I kto to mówi. Zrozum wreszcie, że bezpieczeństwo wcale nie jest najważniejsze.
                              • crannmer Argument z czapy 13.05.16, 20:25
                                do.ki napisał:
                                > Na przykład gdy samochody stały się bezpieczniejsze (te wszystkie paten
                                > ty o trzyliterowych skrótach: ABS, ESP itede), użytkownicy skompensowali zmniej
                                > szone ryzyko w ten sposób, że podejmują sami większe ryzyko i bilans wyszedł na
                                > zero.

                                Argument tylez czesto powtarzany, co zupelnie z czapy wziety. Rzeczywistosc jest bowiem taka, ze statystyki ofiar spadaja nieustannie od polowy lat siedemdziesiatych (w Europie przynajmniej). Mimo zwielokrotnienia gestosci ruchu, liczby pojazdow i przejedzanych dystansow.

                                Skoro argument wymyslony, to co z uzasadniana nim teza?
                                • do.ki Re: Argument z czapy 13.05.16, 20:45
                                  Nie wiem czy z czapy, nie ja go wymyśliłem.
                                  • crannmer Owszem, z czapy 13.05.16, 21:43
                                    do.ki napisał:
                                    > Nie wiem czy z czapy, nie ja go wymyśliłem.

                                    No to zanim go po raz kolejny bezrefleksyjnie powtorzysz, zweryfikuj go z rzeczywistoscia.
                                    Ktora jest taka, ze liczba ofiar maleje. A spadek koreluje dosc silnie z rozwojem bezpieczenstwa aktywnego i pasywnego pojazdow.

                                    Ergo teza o kompensacji wyposazenia bezpieczenstwa negatywnym zachowaniem kierujacych nie ma poparcia w rzeczywistosci.
                                    • galtomone Re: Owszem, z czapy - dodam 14.05.16, 10:20
                                      crannmer napisał:

                                      > do.ki napisał:
                                      > > Nie wiem czy z czapy, nie ja go wymyśliłem.
                                      >
                                      > No to zanim go po raz kolejny bezrefleksyjnie powtorzysz, zweryfikuj go z rzecz
                                      > ywistoscia.

                                      Dodam, ze gyby twoj doki argument byl prawdziwy, ze ludzi sobie kompensuja to w rzeczywistosci (mamy na drgoach wiecej aut) WYPADKOW byloby coraz wiecej bo auta coraz bezpieczniejsze, ale ewentualnie ofiar tyle samo/mniej (bo auta bezpieczniejsze).
                                      Tymczasem rzeczywistosc jest taka, ze:
                                      ofiar mniej i wypadkow mniej, i raczej trudno powiedziec, ze auta jezdza coraz szybciej... Wg moich obserwacji, raczej (z ronyzhc wzgledow) powolutku, ale coraz wolniej.
                                      • do.ki Re: Owszem, z czapy - dodam 14.05.16, 11:17
                                        galtomone napisał:

                                        > crannmer napisał:
                                        >
                                        > > do.ki napisał:
                                        > > > Nie wiem czy z czapy, nie ja go wymyśliłem.
                                        > >
                                        > > No to zanim go po raz kolejny bezrefleksyjnie powtorzysz, zweryfikuj go z
                                        > rzecz
                                        > > ywistoscia.
                                        >
                                        > Dodam, ze gyby twoj doki argument byl prawdziwy, ze ludzi sobie kompensuja to w
                                        > rzeczywistosci (mamy na drgoach wiecej aut) WYPADKOW byloby coraz wiece

                                        To nie jest bezrefleksyjne potarzanie, teoria risk compensation (poguglaj sobie) jest prawdziwa i wcale nie musi być tak, że wypadków nie może ubywać pomimo tego, że ludzie kompensują sobie ryzyko. Nikt nigdy nie twierdził, że kompensacja ryzyka jest stuprocentowa, ani że inne czynniki nie grają tu roli. Obaj się mylicie, Koledzy. Trudno.

                                        Samochody zaś jeżdżą faktycznie coraz wolniej wskutek wieloletniego prania mózgów, że jest pożądane, by jeździć wolniej. Nazywałem to i nazywam fetyszem bezpieczeństwa.
                                        • galtomone Re: Owszem, z czapy - dodam 14.05.16, 15:42
                                          Nie mowie, ze to nie prawda. ALe w nazwie tego jest dosc istotne slowo - teoria. To tylko proba wyjasnienia rzeczysistosci - nie kazda teoria jest zawsze prawdziwa... I nie kazda jest w 100% falszywa...
                                        • galtomone Re: Owszem, z czapy - dodam 14.05.16, 15:43
                                          do.ki napisał:

                                          > Samochody zaś jeżdżą faktycznie coraz wolniej wskutek wieloletniego prania mózg
                                          > ów, że jest pożądane, by jeździć wolniej. Nazywałem to i nazywam fetyszem bezpi
                                          > eczeństwa.

                                          Znow sie nie zgodze. Moim zdaniem to fakt, ze tych aut jest po prostu coraz wiecej i coraz mniej jest miejsca na to gdzie mozna jezdzic szybko.
                                • samspade Co do tezy. 13.05.16, 21:15
                                  Na przykładach widać że nie ma powiązania pomiędzy ilością ofiar na rowerach a jazdą w kaskach. Najbezpieczniejsze są akurat te niekaskowe państwa. Często podawany jest przykład Nowe Zelandii gdzie po wprowadzeniu obowiązku jazdy w kaskach nie zmalała ilość ofiar ale zmalała za to ilość rowerzystów i przejeżdżanych przez nich kilometrów. Czytałem wyniki badania z których wynikało że kierowcy bliżej przejeżdżali obok rowerzystów w kaskach niż tych bez nich.
                                  • do.ki i co z tego wynika? 13.05.16, 21:31
                                    Wynika z tego tyle, że crannmer wpadł w pułapkę zwaną "post hoc ergo propter hoc". Uznał mój argument za z czapy wzięty, ale nie miał do tego żadnej podstawy.
                                  • galtomone Re: Co do tezy. 14.05.16, 10:21
                                    Prosimy o link - to ciekawe.
                                    • samspade Re: Co do tezy. 14.05.16, 13:49
                                      Wygooglej sobie. Nie pamiętam linków ani nich nie zapisuję. Szczególnie że czytałem o tym jakiś czas temu.
                                      • galtomone Re: Co do tezy. 14.05.16, 15:44
                                        Mnie sie tez cnie chce. Jak, ze to ty sie powolujesz na to, to poki co jest to twoja twlasna teoria.
                                        • jureek Re: Co do tezy. 20.05.16, 12:40
                                          galtomone napisał:

                                          > Mnie sie tez cnie chce. Jak, ze to ty sie powolujesz na to, to poki co jest to
                                          > twoja twlasna teoria.

                                          www.transport-publiczny.pl/wiadomosci/australia-koniec-obowiazkowych-kaskow-dla-rowerzystow-coraz-blizszy-51526.html
                                          Nie jest to jego własna teoria, takie są fakty, że wprowadzenie obowiązkowych kasków spowoduje spadek liczby rowerzystów na ulicach, czyli zmniejszy się ich bezpieczeństwo. Wcale nie jest takie oczywiste, że w kasku jest bezpieczniej.
                                          Z punktu widzenia rowerzysty wyłącznie rekreacyjnego założenie kasku to żaden problem. Inaczej jednak to wygląda, gdy korzysta się z roweru przy codziennych przejazdach.
                                          Co mam zrobić z tym kaskiem, gdy idę do urzędu, do restauracji, do lekarza, do kościoła itp.?
                                          Jadący skuterem zamknie swój kask w schowku pod siedzeniem, a co jak mam z nim zrobić? Producenci kasków nie przewidzieli nawet otworu, żeby ten kask można było spiąć linką razem z rowerem. W ogóle większość produkowanych kasków nie nadaje się do miejskiej jazdy. One są projektowane pod kątem wyczynowej jazdy, zmniejszania oporu powietrza, a nie jak najlepszej ochrony głowy. Tak więc wcale nie jest to wymyślona teza, lecz potwierdzona w praktyce, że obowiązkowe kaski spowodują zmniejszenie liczby rowerzystów na drogach. Taki sam będzie skutek obowiązkowego OC - a więc jedno i drugie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo rowerzystów.
                                          • galtomone Re: Co do tezy. 20.05.16, 13:04
                                            Z wynikami badan nie ma sie co klocic, tyle, ze moze w tkim razie warto pozwoli i motocyklistom zdjac kaski a kierowcom nie kazac jezdzic w pasach?

                                            Powinna byc podobna zaleznosc...
                                            • jureek Re: Co do tezy. 20.05.16, 13:20
                                              galtomone napisał:

                                              > Z wynikami badan nie ma sie co klocic, tyle, ze moze w tkim razie warto pozwoli
                                              > i motocyklistom zdjac kaski a kierowcom nie kazac jezdzic w pasach?

                                              Niekoniecznie musi być podobna zależność. Motocyklista ma co zrobić z kaskiem, gdy zsiada z motocykla, poza tym motocyklowe kaski naprawdę chronię, to nie to samo, co rowerowe kaski-atrapy chroniące praktycznie tylko czubek głowy, bo przecież najważniejsze jest, żeby wyglądać jak zawodowy kolarz.
                                              • galtomone Re: Co do tezy. 20.05.16, 13:29
                                                jureek napisał:

                                                > Motocyklista ma co zrobić z kaskiem,
                                                > gdy zsiada z motocykla,

                                                Z tego co widze to zwykle zabieraja ze soba. Albo przypinaja do motocykla - jest jakis zakaz przypinania kaskow rowerowych?

                                                > poza tym motocyklowe kaski naprawdę chronię, to nie to
                                                > samo, co rowerowe kaski-atrapy chroniące praktycznie tylko czubek głowy,

                                                Wiesz... na pewno motocyklowe chronia lepiej - chcesz powiedziec, ze w takch powinni jedziec rowerzysci i wtedy powinien byc obowiazek?
                                                A co do rowerowych - nie tylko czubek ale I boki i potylice.
                                                Zapytaj tych co walneli glowa o asfalt czy im sie podobalo...

                                                > bo prz
                                                > ecież najważniejsze jest, żeby wyglądać jak zawodowy kolarz.

                                                ????
                                                • jureek Re: Co do tezy. 20.05.16, 13:39
                                                  galtomone napisał:

                                                  > Z tego co widze to zwykle zabieraja ze soba. Albo przypinaja do motocykla - jes
                                                  > t jakis zakaz przypinania kaskow rowerowych?

                                                  Nie czytałeś poprzednich postów w tym wątku? Pisałem, że producenci kasków nie przewidzieli takiej możliwości, bo to są kaski do jazdy rekreacyjnej a nie miejskiej.

                                                  > Wiesz... na pewno motocyklowe chronia lepiej - chcesz powiedziec, ze w takch po
                                                  > winni jedziec rowerzysci i wtedy powinien byc obowiazek?

                                                  Nie, chcę powiedzieć, że nie ma sensu obowiązek noszenia czegoś, co chroni w bardzo małym stopniu.

                                                  > A co do rowerowych - nie tylko czubek ale I boki i potylice.
                                                  > Zapytaj tych co walneli glowa o asfalt czy im sie podobalo...

                                                  Nie znam takich, więc nie zapytam.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 21.05.16, 11:07
                                                    jureek napisał:

                                                    > Nie czytałeś poprzednich postów w tym wątku? Pisałem, że producenci kasków nie
                                                    > przewidzieli takiej możliwości, bo to są kaski do jazdy rekreacyjnej a nie miej
                                                    > skiej.


                                                    Hmmm.. to ja musze miec jakis dziwny kask... bo moj sie podpina bez problemu.

                                                    > Nie, chcę powiedzieć, że nie ma sensu obowiązek noszenia czegoś, co chroni w ba
                                                    > rdzo małym stopniu.

                                                    No to moze zrezygnujmy z kaskow motocyklowych? Relanie to one tez chronia w malym stopniu.

                                                    A moze wszystko zalezy jednak od sytuacji???
                                                    Jak sie na rowerze wywalisz porzadnie, to faktycznie kas sie nie przyda - jak walnie w ciebie auto. Ale jak sie potkniesz na krawezniku I bedziesz mial przywalic glowa w asfalt to wrecz przeciwnie.

                                                    Ekstrpolujac Twoja mysl.., jak jedziesz motocyklem czy autem wolno - to masz miec kas czy pasy, bo pomoga. Ale jak jedziesz autem 150 po autostradzie, to obowiazku pasow byc nie powinno bo przeciez wtedy "chronia w bardzo malym stopniu"...

                                                    A generalnie toc chcielbym zapytac o czym my rozmawiamy?
                                                    Bo ja nigdzie nie ostulowalem obowiazkowych kaskow, ba - motocyklistom tez bym nie nakazywal.

                                                    Byle i rowerzysta i motocyklista (ztreszta kierowca tez) konsekwencje wynikajace z tegoz braku oplacal z wlasnej kieszeni a nie wspolnej.

                                                    > > A co do rowerowych - nie tylko czubek ale I boki i potylice.
                                                    > > Zapytaj tych co walneli glowa o asfalt czy im sie podobalo...
                                                    >
                                                    > Nie znam takich, więc nie zapytam.

                                                    To juz ci odpowiadam, ze nie fajnie. A wywrocic sie mozna tez stojac.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 21.05.16, 17:42
                                                    Ale o konsekwencjach czyich piszesz? Sprawcy czy ofiary?
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 22.05.16, 09:36
                                                    Konsekwencje braku kasku. Nie koniecznie musi byc przy tym sprawca - ewentualnie ofiara w Czesci sytuacji moze byc sprawca (np. ty, potykasz sie stojac na swiatlach bo sie chciales podrapac w kostke I walisz glowo o kraweznik).
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 22.05.16, 15:47
                                                    Ja powszechnym zjawiskiem są takie sytuacje?
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 23.05.16, 09:48
                                                    A co za roznica?
                                                    Jesli ktos mogl uniknac problemow ale z wlasnej woli tego nie zrobil to niech sam ponosi konsekwencje.
                                                    Dlaczego ja mam sie na to zrzucac? Ja jezdze w kasku.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 23.05.16, 10:43
                                                    galtomone napisał:

                                                    > A co za roznica?
                                                    > Jesli ktos mogl uniknac problemow ale z wlasnej woli tego nie zrobil to niech s
                                                    > am ponosi konsekwencje.
                                                    > Dlaczego ja mam sie na to zrzucac? Ja jezdze w kasku.

                                                    Jak jedziesz samochodem, to też masz kask? Myślisz, że w wypadkach samochodowych urazy głowy nie mogą się przytrafić? Przecież kierowcy rajdowi jeżdżą w kaskach, więc nie jest to wykluczone.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 23.05.16, 12:05
                                                    jureek napisał:

                                                    > Jak jedziesz samochodem, to też masz kask?

                                                    A nie masz innych durnych pytań? Ewentualnie inaczej... A ty?

                                                    A skoro juz glupie pytanie zadales to dam ci odpowiedz. Nie, nie jedze w kasku ale zapinam pasy by zminimalizowac konsekwencje ewentualnego wypadku czy stluczki.

                                                    Jesli ty pasow nie zapinasz to za leczenie obrazen ich brakiem spowodowane - np. wylot przez przednia szybe przy drobnej kolizji plac sam.

                                                    Nikt normalny nie twierdzi i ja tez nie napisalem - ze jak masz kask to sie nic nie stanie - ale ryzyko tego ze zrobisz sobie krzywde wymagajaca np. szycia skory na glowie przy dronych wypadkach - zmniejszasz. Skoro swiadomie tego robic nie chcesz to uwazam, ze powinienes placic za to sam albo ze swojego ubezepieczania a nie ze wspolnego worka.

                                                    I w ten sposob rozwiazujemy problem tego czy kask powinien czy nie - byc obowiazkowy. Zakladam zrezzta, ze kazda ubezpieczalnia da ci tez opcje - chcesz bez kasku - zaplac wyzsza skladke. I juz.

                                                    > Myślisz, że w wypadkach samochodowyc
                                                    > h urazy głowy nie mogą się przytrafić?


                                                    A spisz w kasku??? Bo wiesz... mozna spasc z lozka...

                                                    > Przecież kierowcy rajdowi jeżdżą w kaska
                                                    > ch, więc nie jest to wykluczone.

                                                    Owszem... w zasadzie po namysle nie gadasz glupio - warto sprawe rozwazyc.
                                                    Szczegolnie, ze jak czesc osob odrzuci to od auta (tak jak od roweru) to mnie na drodze bedzie lepiej - jestem ZA!
                                                  • tbernard Re: Co do tezy. 23.05.16, 11:08
                                                    > Dlaczego ja mam sie na to zrzucac? Ja jezdze w kasku.

                                                    W kasku motocyklowym?
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 23.05.16, 12:06
                                                    Nie, bo zona nie pozwala kupic :-(.
                                                    Boi sie, ze od tego sie zacznie.... :-)
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 23.05.16, 12:46
                                                    galtomone napisał:

                                                    > A co za roznica?

                                                    Rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam minusów

                                                    > Dlaczego ja mam sie na to zrzucac?

                                                    A dlaczego trzeba się zrzucać na leczenie osób pijących alkohol? A palących papierosy? Jedzących niezdrowo? itd.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 23.05.16, 13:08
                                                    Tez nie wiem i tez jestem przeciwny.
                                                    Producenci alkoholu, papierosow I zywnosci (w zaleznosci od ilosci niezdrowych substancji) powinni sie dorzyucac do leczenia swoich konsumentow.
                                                    Nie palisz - nie zaplacisz.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 23.05.16, 15:40
                                                    Tak więc pozostaje ci zaakceptowanie sytuacji że będziesz się zrzucał na zszywanie głów osób, które się przewróciły kiedy chciały podrapać się po kostce.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 23.05.16, 16:09
                                                    Nie.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 23.05.16, 17:11
                                                    W sensie nie będziesz się zrzucał czy nie akceptujesz tego?
                                                    Muszę cie zmartwić. Będziesz się zrzucał a to czy zaakceptujesz nie ma żadnego znaczenia.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 24.05.16, 12:19
                                                    W sensie nie akceptuje i gdy przyjdzie czas kolejnych wyborow bedzie to jeden z p. ktore wezme pod uwage przy decyzji na kogo oddac glos. Wiec nie musze tego akceptowac. Moge probowac to zmienic.

                                                    Koniecznosc zrzucania sie i akceptacja to przynajmniej w moim swiecie dwie osobne sprawy.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 24.05.16, 12:54
                                                    Jeszcze długo będziesz musiał to akceptować. Baaaardzo długo.
                                                    Zauważ że nikt publicznie tego nie zaproponował.
                                                    A swoją drogą jak partia mogła by to zaproponować? Jakaś nie lubiąca rowerzystów. Chyba taką znam.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 24.05.16, 12:55
                                                    Miało być nie akceptować.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 24.05.16, 13:08
                                                    samspade napisał:

                                                    > A swoją drogą jak partia mogła by to zaproponować? Jakaś nie lubiąca rowerzystó
                                                    > w.

                                                    No coś Ty! Dlaczego nie lubiąca rowerzystów? Przecież to wszystko dla ich dobra.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 24.05.16, 20:33
                                                    Tak mi się przypomniało:
                                                    " Dla twego dobra, nie z chęci zysku
                                                    Więc się nie obraź, no i nie pyskuj"
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 24.05.16, 19:02
                                                    samspade napisał:

                                                    > Jeszcze długo będziesz musiał to akceptować. Baaaardzo długo.

                                                    Trudno... za 500+ tez place, wiec mam uz pewna odpornosc w akceptowaniu takich rzeczy.
                                                    Ale tez bede glosowal na partie, ktora powie, ze ten program w pizdu zlikwiduje lub zastapi czyms na co nas stac i co jest sprawiedliwe.

                                                    > Zauważ że nikt publicznie tego nie zaproponował.

                                                    Pozyjemy , zobaczymy. Jak nie bedzie nadziei,, to chyba nie warto zyc?

                                                    > A swoją drogą jak partia mogła by to zaproponować? Jakaś nie lubiąca rowerzystó
                                                    > w. Chyba taką znam.

                                                    No... I to mnie wlasnie troche martwi, bo mi dysonans wprowadzi :-)

                                                    Ale majac do wyboru bycie za OC dla rowerzystow lub przeciw 500+ na obecna chwile to drugie jest priorytetem.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 24.05.16, 20:25
                                                    Ale zdajesz sobie sprawę że nawet jeżeli wprowadzą oc to i tak będziesz się dokładał do szycia głów rowerzystów bez kasków? W tej części nie będzie zmian.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 25.05.16, 09:10
                                                    Moze bede / moze nie bede. Wladze sie I pomysly sie zmianiaja...
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 25.05.16, 09:55
                                                    Nie może będę ale będziesz. Tak wynika z definicji odpowiedzialności cywilnej. Oc a szycie głowy rowerzysty, który chciał się podrapać po kostce są rozłączne.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 25.05.16, 12:21
                                                    I tam jest gdzies zapisane, ze tak juz zosyanie na wieki - w zakresie obu systemow?
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 25.05.16, 15:47
                                                    W teorii nic nie jest na wieki. Można zlikwidować obecnie działający system i wprowadzić coś na wzór amerykańskiego. Prywatne ubezpieczenia, żadnych gwarantowanych świadczeń itp.
                                                    W teorii można wszystko.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 25.05.16, 16:24
                                                    No.. wracamy do poczatku. Oznacza to ze nie musze akceptowac stanu obecnego - akceptacja I podporzadkowanie sie to nie to samo.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 25.05.16, 16:33
                                                    Zdajesz sobie sprawę że jeszcze bardzo długo będzie taka sytuacja jak obecnie? Nikt nawet nie zaproponuje zmiany tej sytuacji. Może korwiny proponowały.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 25.05.16, 21:43
                                                    Ale co to ma do rzeczy?
                                                    Rozmawiam o tym czy musze to akceptować czy czy zdaje sobie sprawę z realności zmian - znow zaczynasz rozmawiać o dwóch sosobnych sprawach...
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 25.05.16, 22:11
                                                    galtomone napisał:

                                                    > znow zaczynasz rozmawiać o dwóch >sosobnych sprawach...


                                                    Zabawne że taki zarzut pada z ust osoby piszącej przy okazji oc o ponoszeniu kosztów leczenia rowerzystów bez kasków.
                                                    Kali pisać dobrze ...
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 26.05.16, 08:44
                                                    Wyszlo niejako przy okazji i sam temat dodtad ciagnales. Nie moja wina, ze potem nakazujesz mi cos akceptować czego nie musze.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 26.05.16, 09:43
                                                    Nie każe ci tego akceptować. Stwierdzam tylko ze tak było jest i będzie. Nic nie zapowiada zmiany. Bo jedyni, którzy mogli by to zmienić to krulewicze. I to też nie bezpośrednio.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 26.05.16, 17:49
                                                    samspade napisał:

                                                    > Nie każe ci tego akceptować.

                                                    Hmmmm.... a co oznacza słowo MUSISZ????

                                                    forum.gazeta.pl/forum/s,20,161552815,161635855.html?rep=2&from=12
                                                    samspade napisał: > Jeszcze długo będziesz musiał to akceptować.

                                                    > Stwierdzam tylko ze tak było jest i będzie.

                                                    Nie. Napisales, ze musze się z tym zgodzić. To nie to samo. Musze się podporzadkowac - tak. Zgadzac się nie musze i nie muesz tego akceptować. Mogę tez starac się doazyc do zmiany.

                                                    > Nic ni
                                                    > e zapowiada zmiany. Bo jedyni, którzy mogli by to zmienić to krulewicze. I to
                                                    > też nie bezpośrednio.

                                                    Po pierwsze nie wiek kto to sa królewicze, po drugie ot choćby tego tyu dyskusje sa tez malutkim kroczkiem do zmiany.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 26.05.16, 19:11
                                                    Krulewicze to korwinoidy. A z ciekawości w jakim kraju są takie rozwiązania?
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 27.05.16, 08:09
                                                    Nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z tym krajem... nie wiem. Nie specjalnie mnie to interesuje zresztą. Bo czy sa, czy nie to ja i tak tam nie mieszkam.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 27.05.16, 09:14
                                                    Więc zastanów się czemu nie ma takich krajów. Przynajmniej w naszej okolicy. Może doszli do wniosku że było by to zbędne komplikowanie i było by to nieopłacalne. Im bardziej skomplikowane prawo tym większe pole do popisu wszelkiej maści cwaniaków, prawników itp.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 29.05.16, 18:17
                                                    Morze jes szerokie i glebokie - wniosek, zawsze jest pole do dyskusji.
                                                    Ale minelo juz tyle dni od poczstku tej dyskusji, ze nie do konca pamieta czego tyczyla sie ta czesc a sprawdzac juz mi sie nie chce.
                                                  • tbernard Re: Co do tezy. 23.05.16, 14:06
                                                    > A dlaczego trzeba się zrzucać na leczenie osób pijących alkohol? A palących pap
                                                    > ierosy? Jedzących niezdrowo? itd.

                                                    Myślałem, że wyśrubowana akcyza na te używki na ten cel powinna iść.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 24.05.16, 19:46
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Hmmm.. to ja musze miec jakis dziwny kask... bo moj sie podpina bez problemu.

                                                    Najprawdopodobniej masz taki kask żeberkowany, jak mają zawodnicy. Mnie jednak interesują kaski obejmujące całą głowę i przez to lepiej ją chroniące, podobne do narciarskich, a te trudno podpiąć. No i jeszcze jest problem, co zrobić z tym kaskiem, gdy zostawiasz rower na deszczu. Domyślam się, że Ty jeździsz tylko wtedy, gdy jest dobra pogoda, ja jednak jeżdżę w każdą pogodę.

                                                    > Byle i rowerzysta i motocyklista (ztreszta kierowca tez) konsekwencje wynikajac
                                                    > e z tegoz braku oplacal z wlasnej kieszeni a nie wspolnej.

                                                    Czyli jeśli kierowca w wypadku dozna urazu głowy, którego mógłby uniknąć, gdyby miał kask, to też powinien za leczenie zapłacić ze swojej kieszeni, tak?

                                                    > To juz ci odpowiadam, ze nie fajnie. A wywrocic sie mozna tez stojac.

                                                    No właśnie. Dlatego piesi, którzy się wywrócili i uderzyli w główkę, też powinni płacić za leczenie, jeśli byli bez kasku.
                                                  • tbernard Re: Co do tezy. 24.05.16, 21:48
                                                    > > To juz ci odpowiadam, ze nie fajnie. A wywrocic sie mozna tez stojac.
                                                    >
                                                    > No właśnie. Dlatego piesi, którzy się wywrócili i uderzyli w główkę, też powinn
                                                    > i płacić za leczenie, jeśli byli bez kasku.

                                                    Chyba należy zachować zdrowy rozsądek.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 26.05.16, 09:19
                                                    tbernard napisał:

                                                    > > > To juz ci odpowiadam, ze nie fajnie. A wywrocic sie mozna tez stoja
                                                    > c.
                                                    > >
                                                    > > No właśnie. Dlatego piesi, którzy się wywrócili i uderzyli w główkę, też
                                                    > powinn
                                                    > > i płacić za leczenie, jeśli byli bez kasku.
                                                    >
                                                    > Chyba należy zachować zdrowy rozsądek.

                                                    Zgadzam się, że powinno się zachować zdrowy rozsądek. Te przykłady miały uświadomić, że ze zdrowym rozsądkiem nie ma nic wspólnego pomijanie aspektu prawdopodobieństwa wystąpienia jakiegoś zdarzenia, co zaprezentował galtomone odpowiadając "co za różnica?" na pytanie jak często się zdarza, że rowerzysta pada na główkę, gdy stojąc chce poprawić sznurówki.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 26.05.16, 17:51
                                                    jureek napisał:

                                                    > Zgadzam się, że powinno się zachować zdrowy rozsądek. Te przykłady miały uświad
                                                    > omić, że ze zdrowym rozsądkiem nie ma nic wspólnego pomijanie aspektu prawdopod
                                                    > obieństwa wystąpienia jakiegoś zdarzenia, co zaprezentował galtomone odpowiadaj
                                                    > ąc "co za różnica?" na pytanie jak często się zdarza, że rowerzysta pada na głó
                                                    > wkę, gdy stojąc chce poprawić sznurówki.

                                                    Acha... no to kochany proszę, powiedz ilu pieszych na 1000 ulega wypadkowi z powodu maszerowania i ilu rowerzystow na 1000 z powodu pedałowania. Jeśli ci wyjdzie to samo to cofam wszystko co napislem o kaskach. Rower jest tak samo bezpieczny jak marsz ulica.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 27.05.16, 09:41
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Acha... no to kochany proszę, powiedz ilu pieszych na 1000 ulega wypadkowi z po
                                                    > wodu maszerowania i ilu rowerzystow na 1000 z powodu pedałowania. Jeśli ci wyjd
                                                    > zie to samo to cofam wszystko co napislem o kaskach. Rower jest tak samo bezpie
                                                    > czny jak marsz ulica.

                                                    Nie jestem urzędem statystycznym, więc nie podam Ci tych danych, o które tak ładnie prosisz. W każdym bądź razie liczba pieszych poszkodowanych w wypadkach drogowych wcale nie jest taka mała. Codziennie słychać o jakichś wypadkach z pieszymi.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 29.05.16, 18:15
                                                    To nie odpowiedz na pytanie.
                                                    Ja pytam ilu pieszych zrobil sobie AUĆ samodzielnie o chodnik bądź o innego pieszego. Uwazasz, że liczba rowerzystow jest mniejsza lub rowna?
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 25.05.16, 09:13
                                                    jureek napisał:

                                                    > Czyli jeśli kierowca w wypadku dozna urazu głowy, którego mógłby uniknąć, gdyby
                                                    > miał kask, to też powinien za leczenie zapłacić ze swojej kieszeni, tak?

                                                    Nie. Kierowca ma pasy bezpieczenstwa o czym pisalem wyzej. Jesli ich nie zapiął to wtedy powinien placic.

                                                    > > To juz ci odpowiadam, ze nie fajnie. A wywrocic sie mozna tez stojac.
                                                    >
                                                    > No właśnie. Dlatego piesi, którzy się wywrócili i uderzyli w główkę, też powinn
                                                    > i płacić za leczenie, jeśli byli bez kasku.

                                                    Ech.... nie wiem czego oczekujesz w kwestii swojego absurdu. Nie można rozumiem wypośrodkować? Rowerzysta, oieszy i kierowca to dlaciebie to samo i rowne szanse na wypadek o takich samych skutkach w takich samych sytuacjach???
                                                    Jeśli tak to oczywiście pieszy powinien chodzic w kasku i zapoetych pasach bezpieczeństwa.

                                                    Happy?
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 26.05.16, 09:15
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Nie. Kierowca ma pasy bezpieczenstwa o czym pisalem wyzej. Jesli ich nie zapiął
                                                    > to wtedy powinien placic.

                                                    Mimo zapiętych pasów można doznać urazów głowy, których można by uniknąć, gdyby kierowca miał kask na głowie. Zgodnie więc z Twoją logiką (cytuję: "Jesli ktos mogl uniknac problemow ale z wlasnej woli tego nie zrobil to niech sam ponosi konsekwencje:) powinien płacić.


                                                    > Ech.... nie wiem czego oczekujesz w kwestii swojego absurdu. Nie można rozumiem
                                                    > wypośrodkować? Rowerzysta, oieszy i kierowca to dlaciebie to samo i rowne szan
                                                    > se na wypadek o takich samych skutkach w takich samych sytuacjach???

                                                    Sorry, ale to Ty pierwszy na propozycję uwzględnienia w rozważaniach częstości i prawdopodobieństwa wystąpienia jakiegoś zdarzenia napisałeś "A co to za różnica?".
                                                    Moimi absurdalnymi przykładami chciałem Ci uświadomić, że to jednak jest różnica i widzę, że dotarło, bo już nie piszesz "co za różnica?", tylko chcesz wypośrodkowywać.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 26.05.16, 17:59
                                                    Móglbys rozmawiać rozsądnie?
                                                    To tak apropos glowy, kasku, pasow, kierowcy, itd...

                                                    Wco jeszcze można ubrać rowerzyste by było nadal wygodnie i by poprawilo to bezpieczeństwo innych czesci ciala?

                                                    Nie udawaj głupiego.... proszę, bo przestaje się chcec pisać.

                                                    > Sorry, ale to Ty pierwszy na propozycję uwzględnienia w
                                                    > rozważaniach częstości i prawdopodobieństwa wystąpienia
                                                    > jakiegoś zdarzenia napisałeś "A co to za różnica?".

                                                    Masz racje. ale mnie chodzilo o wypadki generalnie a nie ten jeden konkretny przypadek wiązania butow.

                                                    Ale OK, przyjmuje , ze mogę się mylic. Udowodnij mi tylko proszę, ze jazda na rowerze jest rownie bezpieczna co chodzenie - i już.

                                                    Najprosciej będzie porownac sytuacje ekstemalne czyli sport.
                                                    Ile wypadkow jest TURZE ile w meetingu lekkoatletycznym 9pczywoscie wypadkow chodziarzy...)????
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 26.05.16, 18:01
                                                    Albo jeszcze inaczej :-)

                                                    Poprosze o takie zdjęcia zawodników chodu sportowego: www.facebook.com/kurniawan.santoso.7/media_set?set=a.10202328194385191.1073741847.1201825080&type=3&pnref=story
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 27.05.16, 10:08
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Albo jeszcze inaczej :-)
                                                    >
                                                    > Poprosze o takie zdjęcia zawodników chodu sportowego: www.facebook.com/kurniawan.santoso.7/media_set?set=a.10202328194385191.1073741847.1201825080&type=3&pnref=story
                                                    >

                                                    Jeżeli jeździsz tak, jak ci na tych obrazkach, to oczywiście, że kask ma sens. Ja tak nie jeżdżę.
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 27.05.16, 09:34
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Ale OK, przyjmuje , ze mogę się mylic. Udowodnij mi tylko proszę, ze jazda na r
                                                    > owerze jest rownie bezpieczna co chodzenie - i już.

                                                    powinieneś zadać sobie inne pytanie. Ile to kosztuje? Jakie są koszty ponoszone na leczenie osób które uszkodziły głowę wskutek braku kasku?
                                                    Rozmawiajmy o konkretach a nie o twoich porównaniach do wyścigów rowerowych.
                                                    Konkretnie.
                                                    Ile to kosztuje?
                                                    Jaki jest to procent pacjentów na SOR ach?
                                                    Czy chciałbyś żeby rowerzysta ponosił koszty nawet jeżeli to nie on jest sprawcą wypadku?
                                                    O jakich obrażeniach głowy mówisz?



                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 29.05.16, 18:30
                                                    samspade napisał:

                                                    > powinieneś zadać sobie inne pytanie. Ile to kosztuje? Jakie są koszty ponoszone
                                                    > na leczenie osób które uszkodziły głowę wskutek braku kasku?

                                                    Nie wiem... ale jakos mam wrazenie, ze ty tez nie wiesz.
                                                    Zatem skad zalozenie, ze pomijalne?

                                                    Ale nawet jesli nie sa to duze koszty... jesli ograniczymy liczbe NIEPOTRZEBNIE wydanych pienidzy, na sprawy tu wypadki ale generalnie rozne drobiazgi) w calosci to sie zrobia z tego duze kwoty.
                                                    Ziarnko do ziarnka...

                                                    Zakladanie kasku jest tak samo nieuciazliwe jak zapinanie pasow w aucie.

                                                    Skoro pasy maja wyjatki to moze I tu moga byc - jedziesz na miejskim rowerze w garniturze to zapewne jedziesz inaczej niz na gorskim rowerze w stroju sportowym - ale to tylko taka mysl na marginesie. Skoro wypada jechac na rowerze to I wypada jechac w kasku.

                                                    > Rozmawiajmy o konkretach a nie o twoich porównaniach do wyścigów rowerowych.
                                                    > Konkretnie.

                                                    No to slucham... masz te dane? Ja nie - ale jestem ciekaw...

                                                    > Ile to kosztuje?
                                                    > Jaki jest to procent pacjentów na SOR ach?
                                                    > Czy chciałbyś żeby rowerzysta ponosił koszty nawet jeżeli to nie on jest sprawc
                                                    > ą wypadku?

                                                    Jak nie on, to niech placi krawznik ktory sie na niego rzucil.

                                                    Chwilowo nie rozmawialismy o sytuacji na drodze. Co do leczenie nie wiem, bo tak glupiego przypadku nie rozwazalem, ale jakies sankcje sie naleza.
                                                    Co grozi kierowcy (poza utrata zycia) jesli nie zapnie pasow i bierze udzial w wypadku z nie swojej winy?

                                                    Poa tym moge sobie wyobrazic sytuacje, gdy dochodzi do niewielkiej kolizji z winy kierowcy a nie rowerzysty.
                                                    Tyle, ze w przypadku piszych i rowerow czesto niewielkie rzczecy konca sie tragicznie. Rowerzysta bez kasku wali glowa w asfalt i kolejne 20 lat jest warzywem... a byc moze by nie byl lub ryzyko tego byloby duzo mniejsze.

                                                    > O jakich obrażeniach głowy mówisz?

                                                    Uderz glowa w krawedz kraweznika czy plyte chodnikowa z roznymi predkosciami - bedziesz wiedzial z pierwszej reki... bo tak to nie wiem czy mam ci zdjec szukac czy jakies opisy wstawiac...
                                                  • samspade Re: Co do tezy. 30.05.16, 09:14
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Nie wiem... ale jakos mam wrazenie, ze ty tez nie wiesz.
                                                    > Zatem skad zalozenie, ze pomijalne?

                                                    W 2014 roku zespoły ratownictwa medycznego miały ok 3 mln interwencji. Z czego ok 150 000 to wyjazdy do zdarzeń w ruchu drogowym. W tym roku na drogach rannych zostało 4270 rowerzystów a zginęło 290.

                                                    > Ale nawet jesli nie sa to duze koszty... jesli ograniczymy liczbe NIEPOTRZEBNIE
                                                    > wydanych pienidzy, na sprawy tu wypadki ale generalnie rozne drobiazgi) w cal
                                                    > osci to sie zrobia z tego duze kwoty.

                                                    Tylko czy nakaz jazdy w kaskach jest do tego drogą? Mam wątpliwości. Przykłady z innych krajów mówią że nie.

                                                    > Zakladanie kasku jest tak samo nieuciazliwe jak zapinanie pasow w aucie.

                                                    Dla ciebie. Dla mnie oprócz psucia fryzury wiąże się z koniecznością chodzenia z kaskiem bo przy rowerze go nie przypnę. Pasów nie muszę nosić ze sobą.

                                                    > Skoro pasy maja wyjatki to moze I tu moga byc - jedziesz na miejskim rowerze w
                                                    > garniturze to zapewne jedziesz inaczej niz na gorskim rowerze w stroju sportowy
                                                    > m - ale to tylko taka mysl na marginesie.

                                                    A jeżeli jadę na rowerze górskim w stroju codziennym do pracy?

                                                    > Skoro wypada jechac na rowerze to I wypada jechac w kasku.

                                                    To twoje zdanie.

                                                    > > Czy chciałbyś żeby rowerzysta ponosił koszty nawet jeżeli to nie on jest
                                                    > sprawc
                                                    > > ą wypadku?
                                                    > Jak nie on, to niech placi krawznik ktory sie na niego rzucil.

                                                    A może niech płaci sprawca wypadku?

                                                    > Chwilowo nie rozmawialismy o sytuacji na drodze. Co do leczenie nie wiem, bo ta
                                                    > k glupiego przypadku nie rozwazalem, ale jakies sankcje sie naleza.

                                                    Sankcje za co?
                                                    I co jest tym głupim przypadkiem?

                                                    > > O jakich obrażeniach głowy mówisz?
                                                    >
                                                    > Uderz glowa w krawedz kraweznika czy plyte chodnikowa z roznymi predkosciami -
                                                    > bedziesz wiedzial z pierwszej reki... bo tak to nie wiem czy mam ci zdjec szuka
                                                    > c czy jakies opisy wstawiac...

                                                    Jakże wyczerpująca odpowiedź. A co kiedy rowerzysta w kasku złamie sobie szczękę? Co kiedy złamie sobie nos o szybę samochodu?
                                                    Czy też będzie to podlegało pod niezabezpieczanie się? Przecież można jeździć po mieście w kasku downhilowym.
                                                  • jureek Re: Co do tezy. 27.05.16, 09:53
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Najprosciej będzie porownac sytuacje ekstemalne czyli sport.
                                                    > Ile wypadkow jest TURZE ile w meetingu lekkoatletycznym 9pczywoscie wypadkow ch
                                                    > odziarzy...)????

                                                    A Ty ciągle sprowadzasz to do sportu, chociaż pisałem już nie raz, że nie traktuję roweru sportowo, a raczej użytecznie, jako środek przemieszczania się i ewentualnie turystycznie. Nie przeczę, że wyścigowcom czy downhilowcom kask może być przydatny. Jednak co innego sport, a co innego zwykłe codzienne użytkowanie. Nie używam butów, które są na stałe połączone z pedałem, jeżdżę raczej w pozycji wyprostowanej niż pochylonej. Przejeżdżam rowerem około 5 tys. kilometrów, w każdych warunkach, także zimą po śniegu itd., a z ostatnich kilkunastu lat mogę sobie przypomnieć tylko jeden upadek, gdy nie uważałem i przednie koło zaklinowało mi się w torze tramwajowym. Ale także i przy tym upadku podrapałem sobie tylko ręce i kolana. Przecież to jest odruch, że jak się upada, to wyciąga się ręce, żeby chronić głowę. Trzeba więc odróżnić sport od zwykłego użytkowania. Kierowcy rajdowi też jeżdżą w kaskach, nie wynika z tego jednak wcale, że kaski powinni też nosić wszyscy inni kierowcy.
                                                  • galtomone Re: Co do tezy. 29.05.16, 18:32
                                                    Zdawalo mi sie, ze sugerowales , ze to dobry pomysl....
                              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 10:17
                                do.ki napisał:

                                > > Dla mnie oczywistym faktem jest, ze jazda w kasku na rowerze jest bezpiec
                                > zniejs
                                > > za niż bez.
                                >
                                > I nawet jeśli powiedzieć ci, że nie jest to takie oczywiste, to nie chcesz słuc
                                > hać.

                                OK... SLucham, kiedy jazda rowerzysty w kasku jest mniej bezpieczna od tej bez kasku?

                                > Nie rozumiesz też, że u ludzi działa psychologiczny mechanizm kompensacji
                                > ryzyka.

                                Rozumiem. Tyle, ze ni jak nie widze by nagle stada rowerzystow od kad zaczeli jezdzic w kaskach robili cyrkowe sztuczki na drodze, itp.

                                Rozumiem, ze ludzie z czystej przkory (lub obawy o fryzure) nie lubia kaskow. Ba, ja sam dlugo bronilem sie przed kaskiem na nartach - cale zycie jezdzilem bez i luz.
                                Ale jezdze i na rowerze i na naratach w kasku, robia tak moi znajomi i nikt z nas nagle z tego powodu "nie ocip...al" robiac jakies rzeczy wszesniej (z powodu braku kasku i ryzyka) niedostepne.

                                > Na przykład gdy samochody stały się bezpieczniejsze (te wszystkie paten
                                > ty o trzyliterowych skrótach: ABS, ESP itede), użytkownicy skompensowali zmniej
                                > szone ryzyko w ten sposób, że podejmują sami większe ryzyko i bilans wyszedł na
                                > zero.

                                Nie sadze by ktos swiadomie - O mam ESP, ABS, TC, EBD, ITP - to od dzis zapier...lam - to robil. Ot, po prostu auta pozwalaja na szybsza jazde.

                                Dzis komfortowo jade 150km/h (bo i auto i droga na to pozwala) a kiedys macac Wardburga przy 80km/h czlowiek mial wrazenie ze przekracza bariere dzwieku, drywa sie od ziemi, i wogole przkracza granice nie przekraczalne.

                                Ale dzis jade 150 nie dla tego, ze mam ABS, VSC, i CH wie co jeszcze tylko dlatego ze moge i mam czym.

                                > Ale ty nie od dziś masz bardzo ograniczoną wizję bezpieczeństwa i ryzyka
                                > .

                                Nie zgodze sie.

                                > Już ci mówiłem, że padłeś ofiarą fetyszu bezpieczeństwa.

                                LOL!!!! :-) No tak i powodu fetyszu jezdz w kasku... jasne. Za chwle wrecz dojdziemy do wniskow, ze to jedynie fetysz i propaganda producentow kaskow a generalnie jazda z czymkolwiek z jakakolwiek ochrona jest bardziej niebezpieczna niz bez.

                                Idac dalej tym tokiem rozumowania, sugeruje ci zdemontowac w aucie hamulce - bedzie duzo bardziej bezpieczny bez nich niz z nimi!!! ;-)

                                > Z kaskami rowerowymi jest tak, że znaczący odsetek ludzi jeśli będzie musiało s
                                > obie zawracać głowę kaskiem, to po prostu da sobie spokój z jazdą rowerem i tyl
                                > e.

                                To rozumiem, i tu mozesz miec racje. Tyle, ze to tez nie jako poprawia bezpieczenstwo. Jak nie jedziesz na rowerze (bo nie chciales zalozyc kasku) to mam wiecej niz 100% pwnosci, ze z niego nie spadniesz.

                                > Jest to oczywiste. Ja jeżdże w kasku do i z pracy

                                FETYSZYSTA!!!

                                > ) nie dlatego, że to bezpieczniej, ale dlatego, że żona mniej marudzi,

                                Rozumiem, ze wg ciebie jek bedzie slisko i kiedys jednak przywalisz swoja glowa o asfalt to w kasu sznasa na to, ze wyjdziesz z tego z mniejszymi obrazeniami jest taka sama jak bez?

                                Jesli tak to sugeruje zwrocic sie z tym pomyslem np. do kierowcow wyscigowych - w F1 kazdy gram sie liczy - jak udowodnisz im, ze zakladjac zamiast kasku same gogle sa rownie bezpieczni to na pewno sie uciesza i dobrze ci zaplaca!!!!

                                > że "nawe
                                > t rowerem jeździsz za szybko". :-)

                                To tak jak moja.
                                I jasnym jest, ze jesli przywale glowo w drzewo przy duzej predkosci to fakt posiadania kasku bedzie bez znaczenia. Ale nie tylko takie wypadki sie zdarzaja.

                                > > Dyskusja z toba jest cokolwiek dziwna...

                                > I kto to mówi. Zrozum wreszcie, że bezpieczeństwo wcale nie jest najważniejsz
                                > e.


                                A czy ja twierdze ze jest? Dla mnie rownie wazna jest frajda z aktywnosci, itp. Tyle, ze np. wlasnie kask zupelnie mi w tym nie przeszkadza.

                                BA, na rolki zakladam teraz ochraniacze na kolana, lokcie i dlonie - fetysz?
                                Wole zedrzec plastki i dalej sobie probowac jezdzic niz skore.
                                • samspade Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 13:58
                                  galtomone napisał:

                                  > OK... SLucham, kiedy jazda rowerzysty w kasku jest mniej bezpieczna od tej bez
                                  > kasku?

                                  Nie chodzi o pojedynczego rowerzystę. W takim przypadku taka sama jazda w kasku czy bez może być równie bezpieczna. Chodzi o coś innego. Kiedy wprowadza się nakaz jazdy w kasku część osób rezygnuje z jazdy rowerem. Im mniej rowerzystów tym mniej dla nich bezpiecznie.
                                  To jest ta zależność.

                                  > Rozumiem. Tyle, ze ni jak nie widze by nagle stada rowerzystow od kad zaczeli j
                                  > ezdzic w kaskach robili cyrkowe sztuczki na drodze, itp.

                                  Nie ale kierowcy jadący bliżej rowerzysty już tak. I niekoniecznie będzie to działanie świadome.
                                  Zobacz że najbezpieczniejszym krajem dla rowerzystów jest ten gdzie ludzie nie jeżdżą w kaskach.
                                  I nie chodzi to jakieś 0-1 pojmowanie świata. Sam zakładam kask kiedy wyjeżdżam poza miasto. Ale w mieście kas jest bezcelowy. Bo i prędkości niewielki i inny sposób jazdy.
                                  Jeżeli chcesz jeździć w kasku to jeździj. Ale nie oceniaj negatywnie tych którzy nie chcą i nie widzą potrzeby. Szczególnie że rzeczywistość i statystyka nie przyznaje ci racji.
                                • jureek Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 12:42
                                  galtomone napisał:

                                  > Rozumiem, ze ludzie z czystej przkory (lub obawy o fryzure) nie lubia kaskow.

                                  To są też bardzo praktyczne powody, przedstawiłem je w innym poście.
                                  • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 13:02
                                    A jak ja pisalem kiedys ze nie mogac sie wykapac po jedzie na rowerze nie bede jedzil do biura to to byl nic nie znaczacy detal... no patrz pan... :-) Sie p. widzenia zmienia od p. siedzenia.
                                    • jureek Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 13:24
                                      galtomone napisał:

                                      > A jak ja pisalem kiedys ze nie mogac sie wykapac po jedzie na rowerze nie bede
                                      > jedzil do biura to to byl nic nie znaczacy detal... no patrz pan... :-) Sie p.
                                      > widzenia zmienia od p. siedzenia.

                                      Można temu zaradzić jadąc w takim tempie, żeby się nie spocić. No ale pamiętam, że Ty tak wolno rowerem jeździć nie potrafisz.
                                      Na ulicach Frankfurtu pełno jest rowerzystów w garniturach, krawatach i z "aktyntaszami" na bagażniku. Myślisz, że oni wszyscy po wejściu do biura biorą prysznic i przebierają się w inne ciuchy?
                                      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 13:39
                                        Hipokryta z ciebie i tyle.
                  • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:26
                    samspade napisał:

                    > galtomone napisał:
                    >
                    > > Acha... Ja glupi jestem to prsze, wyjasnij mi czym się rozni 40km/h na ro
                    > werze
                    > > od 40km/h od motocykla?
                    >
                    > Można przyjąć że niczym. I co w związku z tym?

                    To ciekawe, ze na jedym kask jest wymagany a na drugim nie....

                    > Ale to tylko twoje wrażenie. Mowa jest o OC a tutaj nie ma żadnego obowiązku ka
                    > sku.

                    Popatrz wyzej, to ty zaczales bajdurzyc o obowiazkowych kaskach. Skoro sa bez zwiazku z OC to nie rozumim po co przywolujesz przyklad I to jeszcze taki o ktorym sie nie mowi.

                    Rownie dorze moglbys twierdzic, ze trzeba bedzie dokonywac rejestracji rynek w akwarium.


                    > I nie piszę o swoim wrażeniu ale o rzeczywistości.
                    >
                    > > Może dlatego, ze to po prostu rozsądne.
                    >
                    > Ale to twoje wrażenie.

                    Coz... kazdy inaczej odbiera rzeczywistos. Skoro dla ciebie jazda w kasku nie popriawia bezpieczenstwa to dziwnie ja odbierasz... ale twoja sprawa.

                    > Tutaj masz rację. Mniej osób będzie jeździło rowerami. Przestaną być uparci.

                    Jak ci kaza jezdzic w kasku to rzucisz rwer w kat? WOW! :-)
                    • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:30
                      galtomone napisał:


                      > > Tutaj masz rację. Mniej osób będzie jeździło rowerami. Przestaną być upar
                      > ci.
                      >
                      > Jak ci kaza jezdzic w kasku to rzucisz rwer w kat?

                      Nie.

                      >WOW! :-)

                      To najlepszy komentarz na twoje manipulacje.

                      >
                      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:40
                        Manipulacje? Ja wyjechałem z kaskami w kwestii OC?

                        "To jeździj. Ale nie zmuszaj do tego innych. Po mieście nie jeżdżę w kasku. " - a czy ja gdzies kogos do kasku zmuszam??? KTO TU MANIPULUJE???
                        • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:50
                          > A jakie są potencjalne zyski dla zmuszania mnie do jazdy w kasku?

                          No np. mniejsze wydatki związane z leczeniem upartych.
                          Mniejsza absencja w pracy bo i mniej rozbuitych baranich lbow...
                          Wg mnie to plusy...

                          Bo widać że zapomniałeś.
                          Ale dam ci już spokój z kaskami. Szkoda czasu. Zacząłem żartem i jak widać trafiłem w punkt. tyle że nie masz argumentów za takim obowiązkiem.
                          Oprócz argumentu "wydaje mi się"
                          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:59
                            A po co mam mieć argumenty za takim obowiązkiem skoro wcale go nie proponuje????????????
                            • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:01
                              Ale akurat odpisałem na tą część kpiny.
                              I podawałeś nawet argumenty za tym. Co prawda wzięte z wydaje mi się.
                              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:09
                                Nie sadze. Za to twoje argumenty 0 OC nie, bo zara będzie trzeba i tu była litania absurdow.... to sa wzięte skad?
                                • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:14
                                  galtomone napisał:

                                  > Za to twoje argumenty 0 OC nie, bo zara będzie trzeba i tu była lita
                                  > nia absurdow.... to sa wzięte skad?

                                  Nie tyle co wzięte skąd ale ironia na towarzystwa zgłaszające takie postulaty. Ale już ci o tym pisałem. Na wszelki wypadek to powtórzę. To był sarkazm. A że go podchwyciłeś?

                                  • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:55
                                    OK... za to przynajmniej nie zarzucam ci manipulacj, nie pisze w zaowalowany sposób, ze jesteś tepy i nie wmawiam ci ze twierdzisz cos, czego nie twoerdzisz.

                                    Z mojej storny EOT bo to już bicie piany na tym etapie
    • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 16:48
      Twoja opcja trzecia to nie jest "tak, ale", tylko "nie, ale" i gdybyś tak to napisał, tobym na to kliknął. OC nie powinno być obowiązkowe dla rowerzystów, i dla kierowców samochodów też nie. Ale od kierowcy niemającego OC i tak należy wymagać całości odszkodowania, włączając w to dalszą i bliższą rodzinę, sprzedając delikwenta na galery... może by tak nerkę mu zabrać? Wszystko jedno jak ale chodzi o to, żeby delikwent sam zrozumiał, że brak OC+wypadek=koniec życia.
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 19:35
        do.ki napisał:

        > Twoja opcja trzecia to nie jest "tak, ale", tylko "nie, ale" i gdybyś tak to na
        > pisał, tobym na to kliknął. OC nie powinno być obowiązkowe dla rowerzystów, i d
        > la kierowców samochodów też nie. Ale od kierowcy niemającego OC i tak należy wy
        > magać całości odszkodowania, włączając w to dalszą i bliższą rodzinę, sprzedają
        > c delikwenta na galery... może by tak nerkę mu zabrać? Wszystko jedno jak ale c
        > hodzi o to, żeby delikwent sam zrozumiał, że brak OC+wypadek=koniec życia.
        >

        Nie ma szans... A ko ma placic (przy braku OC) za w mieddzy czasie... zanim z takiego goscia sciagniesze ot chocby za te nerke...?
        • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 11:58
          > Nie ma szans... A ko ma placic (przy braku OC) za w mieddzy czasie... zanim z takiego goscia
          > sciagniesze ot chocby za te nerke...?

          Na zasadzie podobnej jak teraz: placi twoj ubezpieczyciel AC i sciaga ze sprawcy na podstawie retrocesji.
          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 14:44
            Zdajesz sobie sprawę, ze na czas "wyjaśnienia sprawy" tracisz zniżki?
            Mój Ojciec to przerabial, jak na Gronoslaskiej (obecnie A4) Transit rozbil 5 aut (w tym nasze poszlo do kasacji). A ze byly ofiary, prokurator, itd... to na odszkodowanie z OC sprawcy trzeba było dluuugo czekac. No ale było AC...

            Tyle, ze w efekcie była to bardzo droga sytuacja.

            Osobiscie wolabym naprawiac z polisy sprawcy niż własnej.
    • qqbek Mój głos na "Nie". 12.05.16, 16:58
      Dlaczego?
      Wymaganie OC od rowerzystów jest z przynajmniej 5 powodów bezzasadne:
      1. nie każdy rowerzysta jeździ na rowerze po drogach publicznych (można mieć Cross-a albo BMX-a do jazdy wyczynowej i nawet chwili nie spędzić na nich na drodze publicznej),
      2. nie każdym rowerem jeździ rowerzysta (dzieci do 10 roku życia nie są w rozumieniu PoRD rowerzystami) - można by narazić się na zarzut nierównego traktowania użytkowników dróg, gdyby jednych zwolnić z OC a drugich do jego płacenia zobowiązać... albo na śmieszność, gdyby wymagać ode mnie, żebym płacił też OC za 16'' rower mojej 4-letniej córki,
      3. dużo łatwiej byłoby uniknąć płacenia OC (brak obowiązku rejestracji rowerów) i albo skierowałoby się patrole policji na "łapanki", albo powszechne byłoby lanie sikiem falistym na cały ten "obowiązek", nawet złapany na "gorącym uczynku" jazdy bez OC szedłbym w zaparte, że rower należy do mojego nieżyjącego od kilku lat dziadka... i co mi zrobią, przecież w tym kraju OC podąża za pojazdem a nie kierowcą?
      4. nie każdy jeździ dużo, dlaczego karać kogoś składką w wysokości kilkudziesięciu złotych, jak dwa razy do roku wyciągnie rower i rekreacyjnie na nim pojedzie?
      5. to po prostu śmieszne, bo ten absurd bardzo łatwo jest rozszerzyć dalej... no bo przecież rolkarze, narciarze, snowbordziści, wielbiciele hulajnóg i łyżew... zostawmy OC pojazdom silnikowym, tak jest po prostu lepiej i logiczniej.

      Z resztą coś się tobie pochrzaniło - robisz sobie przykład z jazdy po chodniku... skoro to na tyle powszechne, że nawet ty wydajesz na to przyzwolenie (ja bym dawał dziesięć "blondyn" na goły zad i po pięć w podeszwy stóp, żeby prędko taki "chodnikowiec" na rower znów nie wsiadł), pomimo tego, że to zabronione i policja sobie z tym absolutnie nie radzi, to jak ma sobie poradzić z kontrolowaniem "mania OC"?
      • misiaczek1281 Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 17:55
        qqbek napisał:

        > Dlaczego?
        > Wymaganie OC od rowerzystów jest z przynajmniej 5 powodów bezzasadne:
        > 1. nie każdy rowerzysta jeździ na rowerze po drogach publicznych (można mieć Cr
        > oss-a albo BMX-a do jazdy wyczynowej i nawet chwili nie spędzić na nich na drod
        > ze publicznej),
        Dziecinne tłumaczenie...nie jeździ po drodze? ale ma taką możliwość...kierowca samochodu też mógłby tak się tłumaczyć że "on nie jeździ":) że auto stoi w garażu albo że autem tylko po polach jeździ:) bajki...dziecinne tłumaczenie tym bardziej że OC od roweru to jakieś groszowe kwoty pewnie 40 zł na rok:) nie stać Cię Qubusiu?:)

        > 2. nie każdym rowerem jeździ rowerzysta (dzieci do 10 roku życia nie są w rozum
        > ieniu PoRD rowerzystami) - można by narazić się na zarzut nierównego traktowani
        > a użytkowników dróg, gdyby jednych zwolnić z OC a drugich do jego płacenia zobo
        > wiązać... albo na śmieszność, gdyby wymagać ode mnie, żebym płacił też OC za 16
        > '' rower mojej 4-letniej córki,
        otóż to...kierowców samochodu zmuszać do płacenia OC a rowerzystów zwolnić z tego obowiązku to dopiero nierówne traktowanie....a motocykl do 50cm3 - ten bez prawka bo to nie kierowca? też nie zmuszać do płacenia OC? jak wszyscy to wszyscy...rowerzyści także:)


        > 4. nie każdy jeździ dużo, dlaczego karać kogoś składką w wysokości kilkudziesię
        > ciu złotych, jak dwa razy do roku wyciągnie rower i rekreacyjnie na nim pojedzi
        > e?
        samochodem też nie każdy jeździ dużo i ma nie płacić OC? argument z d...y wzięty:)
        • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 19:34
          misiaczek1281 napisał:

          > Dziecinne tłumaczenie...nie jeździ po drodze? ale ma taką możliwość...kierow
          > ca samochodu też mógłby tak się tłumaczyć że "on nie jeździ":) że auto stoi w g
          > arażu albo że autem tylko po polach jeździ:) bajki...dziecinne tłumaczenie tym
          > bardziej że OC od roweru to jakieś groszowe kwoty pewnie 40 zł na rok:) nie sta
          > ć Cię Qubusiu?:)

          Mam OC.
          Ale problem widzę gdzie indziej (popatrz, co Doktorowi odpowiedziałem).
          A dziecinnie to ty sobie wszystko tłumaczysz.

          > otóż to...kierowców samochodu zmuszać do płacenia OC a rowerzystów zwolnić z
          > tego obowiązku to dopiero nierówne traktowanie....a motocykl do 50cm3 - ten be
          > z prawka bo to nie kierowca? też nie zmuszać do płacenia OC?
          > jak wszyscy to wszyscy...rowerzyści także:)

          Nie odniosłeś się do żadnego z moich zarzutów i chcesz urawniłowki. Ale cóż, tego się spodziewałem.

          > samochodem też nie każdy jeździ dużo i ma nie płacić OC?
          > argument z d...y wzięty:)

          Na samochody zabytkowe składka jest symboliczna (100 złotych na rok?). Argument z ... misia wyjęty.
      • do.ki Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 18:34
        qqbek napisał:


        > 2. nie każdym rowerem jeździ rowerzysta (dzieci do 10 roku życia nie są w rozum
        > ieniu PoRD rowerzystami) - można by narazić się na zarzut nierównego traktowani
        > a użytkowników dróg, gdyby jednych zwolnić z OC a drugich do jego płacenia zobo
        > wiązać... albo na śmieszność, gdyby wymagać ode mnie, żebym płacił też OC za 16
        > '' rower mojej 4-letniej córki,

        No to akurat nie jest narażanie się na śmieszność, moja córka była niewiele starsza gdy na swoim 16" rowerku wjechała czołowo w wózek z niemowlęciem. Skończyło się na strachu, ale mogło być gorzej. Dlatego ja ubezpieczenie OC mam, tzw "familiale", ktore jet rozszerzeniem polisy domu i obejmuje takie właśnie przypadki.
        • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 19:28
          do.ki napisał:

          > No to akurat nie jest narażanie się na śmieszność, moja córka była niewiele sta
          > rsza gdy na swoim 16" rowerku wjechała czołowo w wózek z niemowlęciem. Skończył
          > o się na strachu, ale mogło być gorzej. Dlatego ja ubezpieczenie OC mam, tzw "f
          > amiliale", ktore jet rozszerzeniem polisy domu i obejmuje takie właśnie przypad
          > ki.

          No, ale przecież była pod Twoim nadzorem, ty za nią odpowiadasz, poszłoby z Twojego OC i tak.
          Szczerze mówiąc - też mam OC w życiu prywatnym (i to nie na "trzy dychy bo takie mamy minimum"), ale nie widzę potrzeby by wszyscy musieli się ubezpieczać. Za to widzę rosnącą potrzebę ucywilizowania w tym kraju relacji na linii piesi-rowerzyści i rowerzyści-kierowcy. Bo na razie jest dżungla... pomimo niegłupich przepisów mamy tabuny pieszych za nic mających drogi dla rowerów, tabuny rowerzystów na chodnikach i 70% (gdzieś jakieś badania widziałem) kierujących nieświadomych tego, że muszą skręcając ustąpić rowerzyście na przejeździe -> czy z OC rowerzystów, czy bez co roku jest z tego powodu jatka na drogach. Zabierać się za całość od strony odszkodowań, to pogodzić się ze zdarzeniami, których w prosty sposób można było uniknąć.
          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 19:44
            qqbek napisał:

            > Za
            > to widzę rosnącą potrzebę ucywilizowania w tym kraju relacji na linii piesi-ro
            > werzyści i rowerzyści-kierowcy. Bo na razie jest dżungla... pomimo niegłupich p
            > rzepisów mamy tabuny pieszych za nic mających drogi dla rowerów, tabuny rowerzy
            > stów na chodnikach i 70% (gdzieś jakieś badania widziałem) kierujących nieświad
            > omych tego, że muszą skręcając ustąpić rowerzyście na przejeździe

            No wlasnie. Zacznij od akceptacji roerwo na chodniku, bez groxb karalnych. O ile achowuja sie rozsadnie. Jadacy spokojnie rower zupelnie nie przeszkadza.
            • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 19:57
              galtomone napisał:

              > No wlasnie. Zacznij od akceptacji roerwo na chodniku, bez groxb karalnych. O il
              > e achowuja sie rozsadnie. Jadacy spokojnie rower zupelnie nie przeszkadza.

              Ale ja akceptuję obecność kulturalnych, przepisowo jadących rowerzystów na chodnikach.
              Sęk w tym, że do rzeczywistości te byty mają się jak pięść do nosa.
              Grzecznych rowerzystów, jadących w złych warunkach pogodowych zagrażających ich bezpieczeństwu, opiekujących się poruszającym się także na rowerze dzieckiem w wieku do lat 10, czy też jadących szerszym niż dwa metry chodnikiem przy drodze gdzie dopuszczalna prędkość wynosi ponad 50km/h, ustępujących mi pierwszeństwa gdy jestem pieszym niestety prawie nie ma. Za to dzisiaj rano obdzwonił mnie rowerak (byłem z psem na spacerze) - grzecznie ściągnąłem psa (pies na smyczy, on jechał od tyłu) po czym usłyszałem przegrzeczne "jak leziesz baranie z tym bydlęciem?" - na moją (naprawdę grzeczną) sugestię, że jezdnia jest zaraz obok usłyszałem, żebym spie_dalał a pies ma być w kagańcu (nie był to teren spółdzielni, a miejski, więc nie musi). Myślisz, że to jakiś niedorobiony 30-letni Japiszon? Nic z tych rzeczy, facet koło 60-tki, pewnie już wnuki ma. Jak ma mi żyłka nie pękać? Fakt, jak trochę podbiegłem, to się aż spocił samodzielnie wykonując polecenie uprzednio do mnie skierowane :)

              Scenka z niedzieli (znów lezę z psem, żeby było śmieszniej). Facet w podobnym wieku jedzie rowerem przez przejście dla pieszych przy wyjeździe ze stacji benzynowej. Całości nie słyszałem, ale na połowie przejścia (durnie skonstruowany ten wyjazd) stoi tył Fabiedy. Gnojek z roweru zatrzymał się i wali z placka w tylną szybę, wrzeszcząc, że babie nie wolno tu stać bo tu ma być dla niego miejsce, on po dziurach obok nie może jeździć na szosowych oponach. Biedna kobita z fabiedy z piskiem opon uciekła przed furiatem.

              Dwie scenki z jednego ciepłego tygodnia.
              Wyobrażasz sobie kierowcę lub motocyklistę jadącego chodnikiem i zganiającego z niego pieszych?
              A rowerzystę robiącego dokładnie to samo dzwonkiem widziałeś kiedyś, czy nie?
              Widziałeś gdzieś (rosyjski Internet się nie liczy) osobówkę jadącą wzdłuż po przejściu dla pieszych i chodniku? A rower?

              Rower jest pojazdem, z racji "delikatności" uprzywilejowanym trochę w ruchu drogowym, ale niektórzy roszczą sobie prawa do bycia ponad wszystko.
              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:47
                qqbek napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > No wlasnie. Zacznij od akceptacji roerwo na chodniku, bez groxb karalnych
                > . O il
                > > e achowuja sie rozsadnie. Jadacy spokojnie rower zupelnie nie przeszkadza
                > .
                >
                > Ale ja akceptuję obecność kulturalnych, przepisowo jadących rowerzystów na chod
                > nikach.

                OOO to dales do pieca :-) Wg których przpisow przpisowa jadacyh po chodnikach akceptujesz? ;-)
                Bo na razie, poza sytuacja ze jedziesz z dzieckiem to oficjalnie nie wolno.

                > Sęk w tym, że do rzeczywistości te byty mają się jak pięść do nosa.

                Problem polega na tym, ze skoro (nawet) wladza która ma PRAWO w nazwie ma prawo w d...ie i to to najwyższej wagi, to trudno mieć pretensje do Kowlakiego, ze cala reszte tez.

                O smieceniu, parkowaniu, zakazach, itd... wszelkie. Nawet te rozsądne. Im mniejsze prawo tym więcej ludzi ma je gdzie - ale jednocześnie jak jego lamanie ich dotyka (np. parkowanie na miejscach mieszkancow bez zezwolenia) to wszyscy sa swiecie oburzeni.

                Sami sobie tak robimy na zlosc.

                > Grzecznych rowerzystów, jadących w złych warunkach pogodowych zagrażających ich
                > bezpieczeństwu, opiekujących się poruszającym się także na rowerze dzieckiem w
                > wieku do lat 10, czy też jadących szerszym niż dwa metry chodnikiem przy drodz
                > e gdzie dopuszczalna prędkość wynosi ponad 50km/h, ustępujących mi pierwszeństw
                > a gdy jestem pieszym niestety prawie nie ma.

                A jak pojade waakim chodnikiem sam, albo przejadę przez park, czy jade obok znajomego z którym rozmawiam - to ci przeszkadzam czy nie?

                > Za to dzisiaj rano obdzwonił mnie
                > rowerak (byłem z psem na spacerze) - grzecznie ściągnąłem psa (pies na smyczy,
                > on jechał od tyłu) po czym usłyszałem przegrzeczne "jak leziesz baranie z tym b
                > ydlęciem?" - na moją (naprawdę grzeczną) sugestię, że jezdnia jest zaraz obok u
                > słyszałem, żebym spie_dalał a pies ma być w kagańcu (nie był to teren spółdziel
                > ni, a miejski, więc nie musi).

                W każdej życiowej sytuacji takich przykladow sa tysiące. Wiemy lepiej od policji, sedziow, lekarzy, pana od kładzenia plytek, mechanika, trenera druzny piłkarskiej...

                Ten pan tez lepiej wiedział niż ty. A ze racja była po jego stronie a pedałami, wegetarianami i wielbicialami sierściowych-srakow i gender trzeba ostro to ci powiedział gdzie twoje miejsce.

                > Myślisz, że to jakiś niedorobiony 30-letni Japis
                > zon? Nic z tych rzeczy, facet koło 60-tki, pewnie już wnuki ma.

                No to tym bardziej wie - i nikt mu nie będzie gadal! Znasz ten argument?

                > Facet w podobnym w
                > ieku jedzie rowerem przez przejście dla pieszych

                Tez czasem przejezdam, jak jest pusto lub w miare pusto (nie przeszkadzam pieszym) i jak nic nie jedzie... bo jednak rowerem na przjsciu kierowcę można zaskoczyć jak się na nim rower z facetem pojawia znikad. Ale bez przesady.

                Marze o czasie kiedy ludzie w tym kraju (i prawo) przestana sobie nawzje robic na zlosc a zaczna się kierowac w podstawowych sprawach rozsądkiem i uprzejmoscia - żeby nie trzeb abylo wszystkie nakazywać, zakazywać i regulować.

                Wszyscy o to maja pretensje i wszyscy i tak maja i prawo i siebie nawazajem gdzies.

                > Wyobrażasz sobie kierowcę lub motocyklistę jadącego chodnikiem i zganiającego z
                > niego pieszych?

                Nie. Ale w UK motocyklista który jechal ulica pod prad - jak stanalem i zatrabilem bo prawie mi wjechal na maske stanal przy boku auta i rozwalil mi lusterko. Jak widać debile sa wszędzie.

                Z ta roznica. za w UK jest na tyle dużo kamer wszędzie, ze policja go odnalazal bez większego problemu.

                > A rowerzystę robiącego dokładnie to samo dzwonkiem widziałeś kiedyś, czy nie?
                > Widziałeś gdzieś (rosyjski Internet się nie liczy) osobówkę jadącą wzdłuż po pr
                > zejściu dla pieszych i chodniku? A rower?

                Znaczy blisko nam w sumie do wschodniej kultury i mentalności? :-)

                > Rower jest pojazdem, z racji "delikatności" uprzywilejowanym trochę w ruchu dro
                > gowym, ale niektórzy roszczą sobie prawa do bycia ponad wszystko.

                Jak w każdej inne dziedzinie zycia.
                Skoro jest plaski wjazd do sklepu tomtrzeba zaparkować w drzwiach...

                Mowisz tak jakby rowerzyści nie byli nami - a takie zachowania widać wszędzie - w sklepach, urzadach, wśród kierowcow, rowerzystow, itd..
                • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:11
                  galtomone napisał:

                  > OOO to dales do pieca :-) Wg których przpisow przpisowa jadacyh po chodnikach a
                  > kceptujesz? ;-)
                  > Bo na razie, poza sytuacja ze jedziesz z dzieckiem to oficjalnie nie wolno.

                  Wolno, doczytaj kodeks (albo mój post - są trzy sytuacje w których kodeks dopuszcza jazdę na rowerze po chodniku).

                  > Problem polega na tym, ze skoro (nawet) wladza która ma PRAWO w nazwie ma prawo
                  > w d...ie i to to najwyższej wagi, to trudno mieć pretensje do Kowlakiego, ze c
                  > ala reszte tez.
                  >
                  > O smieceniu, parkowaniu, zakazach, itd... wszelkie. Nawet te rozsądne. Im mniej
                  > sze prawo tym więcej ludzi ma je gdzie - ale jednocześnie jak jego lamanie ich
                  > dotyka (np. parkowanie na miejscach mieszkancow bez zezwolenia) to wszyscy sa s
                  > wiecie oburzeni.

                  Też mnie to w tym narodzie dziwi. Sam jestem legalistą.

                  > A jak pojade waakim chodnikiem sam, albo przejadę przez park, czy jade obok zna
                  > jomego z którym rozmawiam - to ci przeszkadzam czy nie?

                  Jak jedziesz grzecznie, powoli i nie spychasz mnie (czy to fizycznie, czy dzwonkiem) z chodnika, to szczerze mówię - wolałbym, żeby ciebie tam nie było ("bo być może wasza matka" itd. - za "Misiem"), ale twoja obecność mi nie przeszkadza.

                  > W każdej życiowej sytuacji takich przykladow sa tysiące. Wiemy lepiej od policj
                  > i, sedziow, lekarzy, pana od kładzenia plytek, mechanika, trenera druzny piłkar
                  > skiej...

                  Wiesz, jakoś znacznie więcej rozwydrzonych rowerzystów pędzących po chodnikach widzę, niż pieszych łażących po jezdniach (choć przyznam, że jako rowerzysta widuje sporo spieszonego bydła na drogach dla rowerów). Nigdy też nie widziałem samochodu jadącego po drodze dla rowerów, jak obok była jezdnia, a rowery na jezdni w takiej sytuacji widuję niestety dość często.

                  > Ten pan tez lepiej wiedział niż ty. A ze racja była po jego stronie a pedałami,
                  > wegetarianami i wielbicialami sierściowych-srakow i gender trzeba ostro to ci
                  > powiedział gdzie twoje miejsce.

                  A widzisz - nie sprawdziłem, czy miał po chrześcijańsku krzyżyk na szyi... ale żwawo spierniczał, a mnie pies chwilę zatrzymał, więc nie miałem okazji sprawdzić :)

                  > No to tym bardziej wie - i nikt mu nie będzie gadal! Znasz ten argument?

                  Wiesz, ja na gó...arza nie wyglądam. A odkąd "przymisiowałem" się trochę po rzuceniu palenia nie wyglądam też na kogoś z kim warto byłoby z powodu błahostki drzeć koty. A jednak non-stop trafiam na agresywnych pedalistów tam, gdzie ich być nie powinno (nie, żebym nie widział też agresywnych kierowców czasami, ale nie w takiej ilości).

                  > Wszyscy o to maja pretensje i wszyscy i tak maja i prawo i siebie nawazajem gdz
                  > ies.

                  Może zacznijmy od przestrzegania prawa?
                  Wiele lat jeżdżę już rowerami po jezdniach i jedno co mogę powiedzieć - kultura kierowców wzrosła niepomiernie... za to rozsądek pieszych i "chodnikowców" sięgnęły dna. Jak jadę 40km/h szosą to nie zatrzymam się w miejscu, bo pan chodnikowiec zechce wjechać na przejście- to, że jedzie rower, nie znaczy że rower jedzie powoli (choć wadą jazdy po chodnikach, z której powodu zrezygnowałem z niej zupełnie jeszcze w podstawówce jest właśnie to, że jedzie się koszmarnie powoli, a jazda jest non-stop przerywana podjeżdżaniem/wskakiwaniem na krawężniki i zmianami kierunku jazdy, by dojechać do przejść).

                  > Nie. Ale w UK motocyklista który jechal ulica pod prad - jak stanalem i zatrabi
                  > lem bo prawie mi wjechal na maske stanal przy boku auta i rozwalil mi lusterko.
                  > Jak widać debile sa wszędzie.
                  >
                  > Z ta roznica. za w UK jest na tyle dużo kamer wszędzie, ze policja go odnalazal
                  > bez większego problemu.

                  A widzisz.
                  A mnie gnój 2,5 roku temu potrącił umyślnie samochodem. Do tej pory nic mu nie zrobili (pomimo złożenia zawiadomienia i kilku wizyt na komisariacie, gdzie podobno ustalili kto kierował).

                  > Znaczy blisko nam w sumie do wschodniej kultury i mentalności? :-)

                  Uważam, że niestety tak.

                  > Jak w każdej inne dziedzinie zycia.
                  > Skoro jest plaski wjazd do sklepu tomtrzeba zaparkować w drzwiach...
                  >
                  > Mowisz tak jakby rowerzyści nie byli nami - a takie zachowania widać wszędzie -
                  > w sklepach, urzadach, wśród kierowcow, rowerzystow, itd..

                  Tak, ale to rowerzyści przeginają najostrzej ostatnio.
                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:30
                    Pozno juz I na calosc nie mam sily sie wypowadac. Ale cie wkurze. Bo dzwonie dzwonkiem na piezych.
                    Tyle, ze nie po to by uciekali z chodnika ale by wiedzieli, ze zbliza sie rower. Ot... maly pies, dziecko...czy nagla zmiana kierunku marszu - nawet jak biegniesz moze sie zle skonczyc jak sie spotkasz z druga osobaTroche jak w krajach poldniowych gdzi wszyscy na siebie trabia.

                    Ale nie jak u nas - "wuie..aj z mojej drogi tyc ch...u skonczony" tylko - uwazaj, jestem obok. Mam nadzieje ze kumasz roznice? ;-)

                    Co do reszty raczej sie zgadzamy dlatego tez ja (tak jak pisalem) rozwazylbym obowiazkowe OC jedynie da tyc, ktorzy sa z autami na jazdni.

                    Reszcie dlabym pelna wolnosc ale karal tych ktorzy ja naduzywaja (na chodnikach).
                    • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:53
                      galtomone napisał:

                      > Pozno juz I na calosc nie mam sily sie wypowadac. Ale cie wkurze. Bo dzwonie dz
                      > wonkiem na piezych.
                      > Tyle, ze nie po to by uciekali z chodnika ale by wiedzieli, ze zbliza sie rower
                      > . Ot... maly pies, dziecko...czy nagla zmiana kierunku marszu - nawet jak biegn
                      > iesz moze sie zle skonczyc jak sie spotkasz z druga osobaTroche jak w krajach p
                      > oldniowych gdzi wszyscy na siebie trabia.

                      Przeczysz sam sobie - gdybyś jechał powoli, tj. z bezpieczną dla nich prędkością, to nie byłoby konieczności ostrzegania przed tym, że nadjeżdżasz. Do 10km/h rower hamuje prawie w miejscu.

                      > Ale nie jak u nas - "wuie..aj z mojej drogi tyc ch...u skonczony" tylko - uwa
                      > zaj, jestem obok. Mam nadzieje ze kumasz roznice? ;-)

                      Rozumiem różnicę.
                      Ale nadal nie uważam, żebyś miał rację jeżdżąc po chodnikach.
                      Raz jeszcze - z wieloletniej praktyki - wygodniej jest rowerem jeździć po jezdni. Ile ja się teraz namęczę córkę ucząc jeździć, to już moje.

                      > Co do reszty raczej sie zgadzamy dlatego tez ja (tak jak pisalem) rozwazylbym o
                      > bowiazkowe OC jedynie da tyc, ktorzy sa z autami na jazdni.

                      Ale dlaczego?
                      Akurat na jezdni rowerzysta może innemu uczestnikowi ruchu wyrządzić szkodę raczej marginalną. Nawet jak trafi w drogie auto, pokiereszuje kilka elemetów i zbije drogi reflektor, to trudno mi sobie wyobrazić narobienie przez niego szkód na więcej niż kilkanaście tysięcy złotych. Na jezdni rowerzysta ryzykuje najwięcej samodzielnie a każde swoje rażąco nieprzepisowe zachowanie względem innych uczestników ruchu przypłacić może zdrowiem (a nawet życiem).
                      To na drodze dla rowerów właśnie proporcje się wyrównują - rowerzysta drugiemu rowerzyście wyrządzić może proporcjonalnie tyle samo szkód co ten drugi jemu (w ubiegłym roku u mnie na wsi była czołówka na drodze dla rowerów zakończona zejściem jednego z uczestników) - tutaj artykuł, ku przestrodze z tego co wiem kobieta "ścięła" zakręt.

                      > Reszcie dlabym pelna wolnosc ale karal tych ktorzy ja naduzywaja (na chodnikach
                      > ).
                      A kogo mądralo ukarałbyś w sytuacji, w której na chodniku czołowo zderza się dwóch rowerzystów? Ostatnio się tak u mnie na wsi dwóch roweraków pocałowało. Jeden, młody użytkownik roweru miejskiego wyszedł bez szwanku, drugi, starszy facet, został dość poważnie połamany. No i komu postawisz zarzut spowodowania wypadku, jak obydwaj jechali w miejscu niedozwolonym?
                      • tbernard Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 23:34
                        "A kogo mądralo ukarałbyś w sytuacji, w której na chodniku czołowo zderza się dwóch rowerzystów? Ostatnio się tak u mnie na wsi dwóch roweraków pocałowało. Jeden, młody użytkownik roweru miejskiego wyszedł bez szwanku, drugi, starszy facet, został dość poważnie połamany. No i komu postawisz zarzut spowodowania wypadku, jak obydwaj jechali w miejscu niedozwolonym?"

                        Jedynym wyjściem jest totalny monitoring i ustalenie który poruszał się agresywniej i mniej przewidywalnie.
                        • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 07:37
                          Etam... jak dwoch narciarzy na siebie wpada tozwykle bardzo sporne sprawy zalatwiaja w sadzie. Nie przypominam sobie sytuacji karania na miejscu. Mandat za zbyt niebezpieczna jazde na stoku - jak najbardziej.
                          • tbernard Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 13:17
                            Rozstrzyganie w sądzie takich spraw to kompletna loteria o ile feudalne powiązania klarownie nie wskazują "równiejszego".
                            • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 14:47
                              Co tym bardziej wskazuje na fakt, ze gdyby było OC to pare spraw byłoby prostszych dla wszystkich...
                              • tbernard Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 17:58
                                Nie rozumiem zależności, że obowiązek OC sprawił by, że ustalanie winnego było by prostsze. Czy gdybyś miał OC ale nie poczuwał do tego, że zawiniłeś, to zgodził byś się brać winę na siebie? To kolejne OC było by dla Ciebie wykalkulowane jak na kogoś kto ma skłonności do wywoływania szkód. Po kilku takich przygodach składkę zaporową by Ci zaproponowali.
                                • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 18:42
                                  Prostsze byłyby te sprawy gdzie rowerzysta nie ucieka z miejsca zdarzenia. Dzis może się usmiechnac i powiedzieć, bierz Pan rower - nic innego nie mam.

                                  Ale ja się nie upieram ze OC dla rowerzystow musi być, itd... Ot wydaje mi się to nie głupie i rozważeniu za i przeciw sluzy (teoretycznie) ta duskusja
                                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 18:42
                                    Trudno mi przyjąć tylko za sensowe argumenty na NIE, te, ktre mowia nie zgadzamy się na OC, bo potem kaza jezdzic w kaskach albo dzieci będą musiały mieć, i koty, i psy...
                                    No sorry...
                                    • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 19:14
                                      galtomone napisał:

                                      > Trudno mi przyjąć tylko za sensowe argumenty na NIE, te, ktre mowia nie zgadzam
                                      > y się na OC, bo potem kaza jezdzic w kaskach albo dzieci będą musiały mieć, i k
                                      > oty, i psy...

                                      To jest dobry moment żebyś wskazał te argumenty na nie mówiące o tym nie bo kaski itp.
                                      Może być cytat, może być link.
                                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 19:35
                                        Nie moze byc.
                                        Przeczytaj sobie swoje i nie tylko posty jak masz krotka pamiec albo nie czytales calosci.
                                        • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 20:21
                                          To przeczytajmy:
                                          "Ciekawe jak łatwo można zaistnieć w tym kraju. Zaraz jakaś durna organizacja 000000 wyskoczy z pomysłem kombo. Obowiązkowe OC obowiązkowa karta rowerowa obowiązkowe kaski obowiązkowa kamizelka "
                                          Jak widać wpis o kaskach dotyczy zaistnienia w mediach. Jest odwołanie do organizacji 0000000 pojawiającej się w mediach.
                                          Jak widać nie był to argument przeciwko OC ale przeciwko mediom.
                                          Jak więc jest z tą krótką pamięcią? A może jednak nie doczytałeś?
                                          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 14.05.16, 10:23
                                            samspade napisał:

                                            > Jak widać nie był to argument przeciwko OC ale przeciwko mediom.

                                            Znaczy dyskusje ci sie pomylily?

                                            Sprwdzam tyltul watki, i postow i ni cholery nic tu o mediach nie ma.
                                            Wolabys, zeby media nie informowaly o takich pomyslach, zeby niekt (jak to napisales) nie mogl zaistniec?

                                            > Jak więc jest z tą krótką pamięcią? A może jednak nie doczytałeś?

                                            A to ja pisalem ze kaze wszystkim jezdzic w kaskach czy ty wmawiales ze taka jest moja opinia - jednak cos zle przeczytales i stad taki wniosek?
                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 07:36
                        qqbek napisał:

                        > Przeczysz sam sobie - gdybyś jechał powoli, tj. z bezpieczną dla nich prędkości

                        Moje doswiadczenie mowi, ze dziecko jest wstanie sobie zrobic aua o stojacy rower w kroy wchodzi, bo nie patrzylo (moj syn taki zdolny). Wiec taki rowerk ktory powoli mija dziecko na pewno nie jest bezpieczniejszy.

                        Powiem wiecej, zastanawiam sie czy ie biegac z dzwonkiem.... bo juz raz nad jakims takim malym psem musialem skakac... Akurat poszedl na drugi trawnik jak bylem tuz obok - szkoda by bylo rozdeptac :-)

                        > ą, to nie byłoby konieczności ostrzegania przed tym, że nadjeżdżasz. Do 10km/h
                        > rower hamuje prawie w miejscu.

                        Prawie robi roznice... Co wiecej rowerj stojacy w miejscu nie musi hamowac bo stoi a placzu bylo na 15 min.

                        > Ale nadal nie uważam, żebyś miał rację jeżdżąc po chodnikach.

                        Jak to dobrze, ze mieszkasz u nas gdzie nie wolno jezdzic po chodniku. ;-)

                        > Raz jeszcze - z wieloletniej praktyki - wygodniej jest rowerem jeździć po jezdn
                        > i. Ile ja się teraz namęczę córkę ucząc jeździć, to już moje.

                        Hmmm.... wszystko zalezy od tego czym, gdzie i jak jedziesz.

                        > > Co do reszty raczej sie zgadzamy dlatego tez ja (tak jak pisalem) rozwazy
                        > lbym o
                        > > bowiazkowe OC jedynie da tyc, ktorzy sa z autami na jazdni.
                        >
                        > Ale dlaczego?

                        A dlaczego auta na jazdni maja obowiazkowe OC?

                        > Akurat na jezdni rowerzysta może innemu uczestnikowi ruchu wyrządzić szkodę rac
                        > zej marginalną.

                        Porysuj kierownica bok 2 letniej X6, rozwal przypadkiem lusterko w S klasie czy jakims innym wynalazku i napisz ile kosztuje marginalna szkoda ;-)

                        > Nawet jak trafi w drogie auto, pokiereszuje kilka elemetów i zb
                        > ije drogi reflektor, to trudno mi sobie wyobrazić narobienie przez niego szkód
                        > na więcej niż kilkanaście tysięcy złotych.

                        No I to jest pikus??? Misek musialby Polo sprzedac I drugi etat zdobyc u rodzicw...

                        No I jak sie zapatrujesz na czekanie na naprawe/kase od sprawcy przez 5-6 lat....
                        Jak trafisz na takiego co jeszcze nawet Polo nie ma, tylko rowr za 1000 zl to ci bedzie placic po 50 dych miesiecznie - pasuje? Mnie srednio...

                        Wolabym wiedziec, ze wszyscy uczestnicy ruchu na jezdni sa na niej na tych samych zasadach.
                        Nie bardzo rozumiem dlaczego w tym zakresie sa rowni i rowniejsi...

                        > Na jezdni rowerzysta ryzykuje najwię
                        > cej samodzielnie a każde swoje rażąco nieprzepisowe zachowanie względem innych
                        > uczestników ruchu przypłacić może zdrowiem (a nawet życiem).

                        I?
                        Dlatego ja jezdni unikam gdy tylko jest to mozliwe - bo to watpila przyjemnosc a ryzyko znacznie przywyzsza potencjane korzysci. Zas jako kierowca omijam rowery z bardzo daleka - bo ktos moze kichnac, cos moze wpasc do oka.... roznie bywa.
                        Na co mi klopot z autem , wyrzuty sumienia, durne rozmowy z policja, itd?

                        > To na drodze dla rowerów właśnie proporcje się wyrównują - rowerzysta drugiemu
                        > rowerzyście wyrządzić może proporcjonalnie tyle samo szkód co ten drugi jemu

                        Zgadza sie. W zeszla sobote na przeciwko mnie jechala sobie zakochana i zagadana para.
                        A ja ze swojej rundki wracalem wiec jechalem w tempie "terningowym" - dzownie, dzownie I nic. prawie czolowke mielismy :-) Chlopiec byl bardzo zdziwiony, ze sa inne rowery, ktore jezdza szybko.

                        > > Reszcie dlabym pelna wolnosc ale karal tych ktorzy ja naduzywaja (na chod
                        > nikach
                        > > ).
                        > A kogo mądralo ukarałbyś w sytuacji, w której na chodniku czołowo zderza się dw
                        > óch rowerzystów?

                        A dlaczego mialbym ich karac? Jak jeden ma pretensje do drugiego to jest sad... droga wolna.
                        JA karalbym tych, ktorzy jezdza po chodniku zbyt szybko/niebezpiecznie. Te kwestie zostawilbym do indywidualnej oceny patroli. Tak to dzialna na stokach narciarskich i nie ma porblemu. A jak dwoch narciarzy na siebie wpadnie - nikt ich nie karze.

                        > Ostatnio się tak u mnie na wsi dwóch roweraków pocałowało. Jed
                        > en, młody użytkownik roweru miejskiego wyszedł bez szwanku, drugi, starszy face
                        > t, został dość poważnie połamany. No i komu postawisz zarzut spowodowania wypad
                        > ku, jak obydwaj jechali w miejscu niedozwolonym?

                        Dlatego ja bym pozwolil i kwestia miejsca niedozwolonego przestalaby istniec. CO do reszty - jakie zarzuty?

                        Za to to co piszesz jest kolejnym argumentem za tym by moze jednak OC u rowerzystow bylo czestsze niz jest....?
                      • jureek Re: Mój głos na "Nie". 20.05.16, 13:03
                        qqbek napisał:

                        > Raz jeszcze - z wieloletniej praktyki - wygodniej jest rowerem jeździć po jezdni

                        Nie wiem jak tam u Was w Lublinie, ale w Opolu po jezdni jest wygodniej tylko pod warunkiem, że masz rower terenowy.
                • tbernard Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:22
                  """
                  > A z ciekawości wykupiłeś juz oc na rower?

                  Oczywiście, ze nie. Po co skoro nie musze?!?!?
                  Co nie znaczy, ze uważam, ze pomysl jest zly... ale impulsu brak...
                  """

                  """
                  Marze o czasie kiedy ludzie w tym kraju (i prawo) przestana sobie nawzje robic na zlosc a zaczna się kierowac w podstawowych sprawach rozsądkiem i uprzejmoscia - żeby nie trzeb abylo wszystkie nakazywać, zakazywać i regulować.
                  """

                  Możesz rozpocząć realizację tego marzenia kupując sobie DOBROWOLNIE OC na rower, bez czekania na impuls w postaci narzucania.
                  Co do prawa poruszania się chodnikiem to trzymam Twoją stronę i mam wrażenie, że qqbek z tym ciągłym natrafianiem na agresywnie jeżdżących, to podobny mechanizm, jak widzenie w innych kierowcach chcących się z nim ścigać, zwłaszcza ci dysponujący słabszymi silnikami uparli się aby jemu coś udowadniać. Jak zadziorne cherlaki, ciągle chcą udowadniać karkowi na sterydach, że się lepiej biją i kark nie ma innego wyjścia jak atak wyprzedzający.
                  Nie wiem dlaczego ja jako pieszy słysząc na chodniku dzwonek odbieram to jako informację, że od tyłu nadjeżdża rowerzysta który prosi o ułatwienie, jeśli nie sprawi mi to problemu (na ogół nie sprawia), zaś taki ciągle zewsząd atakowany słyszy, że na niego nadzwonił i przeganiał.
                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:34
                    Ja praktycznie nie jezdze po ulicy. Po chodnikach tez nie wiele bo alb z synem albo tylko gdy poruszam sie miedzy sciezkami rowerowymi. Na szczescie mam do mojej trasy jakies 500 m (+ dwa razy shcody wiec musze zejsc z roweru).

                    Stad impulsu brak. Na ulicy kierowcy zachowuja sie tak, ze czy z OC czy bez to troche strach wyjezdzac...
            • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:46
              Problem taki że pedalarzom wydaje się chodnik też jest ich. Dasz im palec to chcą całą rękę.
              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:48
                Problem w tym, ze nawzajem darzymy się takim szacunkiem i tak do siebie podchodzimy jak wlasnie pokazales. I ty się jeszcze dziwisz?

                Sam masz dupie i obrazasz ale wymagasz szacunku i uprzejmości. Nie sadzisz ze tak się nie da żeby kazdy z nas tylko wymagal od innych?
                • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:52
                  Trudno nazwać rowerzystą kogoś kto uważa się za pępek świata, z chodnika robi sobie autostradę i pieszych to najchętniej by z niego usunął, samochody na drodze mu też przeszkadzają, przepisy go nie dotyczą bo on jedzie rowerem. I ja mam mieć do kogoś takiego szacunek, skoro ta osoba nie go do innych?Nie mam problemu z rowerzystami jeśli zachowują się normalnie, nawet niech jadą sobie po chodniku jeśli zdają sobie sprawę z tego że są tam gościem, jadą warunkowo i że chodnik to królestwo pieszych.
                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:01
                    Chodnik to chodnik a nie żadne królestwo. Jak pobiegnę szybko i wpadne na 80 letnia babcie to będzie OK bo nie byłem na rowerze? :-)

                    Chodzi o jezyk i podejście do tematu.
                    • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:07
                      Aha chodnik to chodnik, a nie królestwo, ok to samochodem też zacznijmy jeździć ostrożnie po chodnikach. W końcu co różnica czy jadąc szybko rowerem po chodniku potrącę kogoś czy jadąc wolno samochodem.
                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:21
                        only_the_godfather napisał:

                        > Aha chodnik to chodnik, a nie królestwo, ok to samochodem też zacznijmy jeździć
                        > ostrożnie po chodnikach.

                        Zacznijmy od drobnego problemu, ze chodniki nie sa przystosowane do jazdy po nich autem....

                        Bylbym wdzięczny jakbys uzywal argumentow odwołujących się do rozsądku. Bo inaczej ta dyskusja nie ma wielkiego sensu.

                        Możesz jeszcze przytoczyć argument o samolotach jezdzacych po drogach, itp...

                        Za to z drugiej strony paki - skoro regulujemy uzycie dronow to chyba można wreszcie rozwazyc zmiany regulacji dotyczących rowerow?


                        > W końcu co różnica czy jadąc szybko rowerem po chodni
                        > ku potrącę kogoś czy jadąc wolno samochodem.

                        Ech... masz nie jechać szybko rowerem po chodniku - to chyba dość prosty przekaz?
                        Wogole porównywanie tej sytuacji i podawanie tu auta jako równej alternatywy .. coz... jeśli dla ciebie to to samo to masz chyba problem z odbioem rzeczywistość :-(
                        • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:24
                          W mojej okolicy znajdę spokojnie kilkanaście chodników gdzie samochód się zmieści więc argument taki sam jak każdy inny. Pókico to masz w ogóle nie jechać na chodniku, a jak już to robisz to zachowuj się tam grzecznościowo, niestety niektórzy rowerzyści tego nie rozumieją.
                          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:03
                            only_the_godfather napisał:

                            > W mojej okolicy znajdę spokojnie kilkanaście chodników gdzie samochód się zmieś
                            > ci więc argument taki sam jak każdy inny.

                            Naprawde - jakbym z 3 latkiem rozmawial. Rozumiem, ze podbudowa jest w nich taka jak w jezdni? Chociaz po co ja pytam. Twpj argument jest tak smieszny, ze nawet szkoda na niego czasu. Szkoda, ze nic o samolotach nadal nie piszesz... :-(

                            Jesli dla ciebie pieszy/rower I auto to zero roznicy to coz... dlasza dyskusja jest bezprzedmiotowa.

                            > Pókico to masz w ogóle nie jechać na
                            > chodniku, a jak już to robisz to zachowuj się tam grzecznościowo, niestety niek
                            > tórzy rowerzyści tego nie rozumieją.

                            Zgadza sie... masz 100% racji... I?

                            Bo wg mnie najbardziej pienia sie i wyzywaja innych ci, ktorzy sami roznego typu przepisy czy generalnie przyjete normy olejwaja (bo im nie przeszkadza) majac w d...ie innych.

                            Ja po prostu nie lubie jak ktos uogolnia i piesze tak jak ty o rowerzystach a jednoczesnie ma pretensje o to, ze ludzie sa chamscy i maja innych gdzies.
                          • tbernard Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:29
                            "Pókico to masz w ogóle nie jechać na chodniku, a jak już to robisz to zachowuj się tam grzecznościowo, niestety niektórzy rowerzyści tego nie rozumieją."

                            No i całe sedno problemu, to aby karać tych co "tego nie rozumieją". Zaś zakaz sprowadza się do karania dokładnie tych, którzy spokojnie korzystają z gościny, bo oni mniej awanturujący, sami się zatrzymają na wezwanie moralicjanta, zaś głupek będzie uciekał i moralicjant tracąc z nim kontakt wzrokowy szybko przestanie się nim interesować.
                            • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:35
                              Ano niestety tak jest.
                            • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 00:16
                              tbernard napisał:

                              > No i całe sedno problemu, to aby karać tych co "tego nie rozumieją". Zaś zakaz
                              > sprowadza się do karania dokładnie tych, którzy spokojnie korzystają z gościny,
                              > bo oni mniej awanturujący, sami się zatrzymają na wezwanie moralicjanta, zaś g
                              > łupek będzie uciekał i moralicjant tracąc z nim kontakt wzrokowy szybko przesta
                              > nie się nim interesować.

                              A uważasz, że z ewentualnym obowiązkowym OC byłoby inaczej? Kary za "niemanie" płaciliby ci grzeczni, niepowodujący zagrożeń najczęściej. A jełopy nadal będą powodować zdarzenia i wiać.

                              Co do sedna dyskusji:
                              1. ja się nikomu z buciorami na drogę dla rowerów nie pcham, wymagam wzajemności, jak jadę taką drogą rowerem;
                              2. nie pcham się rowerem na chodniki, wymagam wzajemności, gdy jestem pieszym;
                              3. nie pcham się rowerem na jezdnię, tam gdzie jest DDR (choćby ze znienawidzonej kostki Baum-a była) i wymagam tego od innych;
                              ale:
                              4. będąc w najsilniejszej możliwej pozycji w układzie pieszy-rowerzysta-kierowca nigdy nie wadzę tym dwu słabszym "kastom" dopóki zachowują się w sposób w miarę cywilizowany (nawet jak ktoś na mnie wymusi pierwszeństwo rowerem, to raczej go nie strąbię).

                              Niestety ci, którzy chcieliby się zwać rowerzystami chcieliby zburzenia obowiązujących zasad i zastąpienia ich prostą zasadą pt. "oto jestem pan rowerak, cud stworzenia i najdoskonalszy twór ewolucji od warszawskich Tworek po lubelskie Abramowice, patrzcie i podziwiajcie i z drogi ustępujcie". Nie ma tak dobrze. Rower ma uprzywilejowaną pozycję w prawie drogowym, bo jest słabszym uczestnikiem ruchu... ale nie może sobie rowerzysta uzurpować praw kosztem jeszcze słabszych jego uczestników, tych którzy poruszają się per pedes. Jedynym kierunkiem rozszerzania przywilejów rowerzystów jest wykorzystanie niewykorzystywanych ciągów pieszych (przez wyznaczenie dróg dla rowerów) - w mniejszym zakresie i stopniowe ograniczenie roli samochodu w mieście - w większym zakresie. Ale na przyzwolenie na jazdę po chodnikach mowy być nie może. Tam gdzie jest szeroko i widoczność jest dobra zarządcy dróg (przynajmniej u mnie na wsi) wyznaczają (jeżeli nie da się wytyczyć osobnej drogi dla rowerów) drogi dla rowerów i pieszych. Ale chodniki śródmieścia, gdzie najczęściej (i nierzadko bezpośrednio) mam styczność z pędzącymi rowerami, nie są dla nich miejscem.

                              Najlepsze jest to, że część z tych chodnikowych rowerzystów zdaje się być do cna upośledzonymi pod względem kognitywnym. Śpieszę z wyjaśnieniem - mieszkam w "Strefie 30", gdzie stare nawierzchnie (a także "śpiący policjanci" tam, gdzie nawierzchnie są lepsze) dbają o to, żeby zbytnio prędkości nie przekraczać. Większość chodników w okolicy nie doczekało się remontu od czasów generała w ciemnych okularach i tylko dzięki okresowym wymianom podjazdów i kostki przez właścicieli sąsiednich nieruchomości ich stan nadal można określić za stale zły a nie bliski katastrofalnemu.
                              Ruch jest tutaj taki, jak na lotnisku w Radomiu... w niedzielę jak naród pobożny idzie do kościoła (a bezbożny, czyli ja pracuje w ogrodzie), to ten pobożny wali jezdnią, żeby butów nie pozdzierać na nierównym chodniku... i nawet nie ma za bardzo kto ich z tej jezdni przeganiać, bo coś przejedzie może raz na dziesięć minut, może rzadziej po mojej ulicy. Nawet ja córkę jeździć na rowerze uczyłem wpierw na podjeździe a potem na kawałku jezdni przed domem. I nawet tu, gdzie psy dupami szczekają, na chodnikach na których można nogi połamać i na których trzy lata temu połamałem aluminiową ramę wózka... nawet tu na ponad stuletnim zadupiu trzystutysięcznego miasta... tak, tutaj zdarza się, że mało mnie rowerzysta nie potrąci, jak odchodzę od furtki po jej zamknięciu. Bo nawet tutaj jeżdżą po chodnikach (czy też tym, co na tę nazwę przestało ze dwie dekady temu zasługiwać).
                              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 07:41
                                Dziwne, ze ktos kto sam jezdzi na rowerze uwaza, ze jak sie przesiada to nagle by chcial:

                                Niestety ci, którzy chcieliby się zwać rowerzystami chcieliby zburzenia obowiązujących zasad i zastąpienia ich prostą zasadą pt. "oto jestem pan rowerak, cud stworzenia i ....

                                No bo na rowerze jestes rowerzysta... czyz nie?

                                Zatem czy jest sens wrzucac wszystkich do jednego worka? Zwykle zawsze najglosniejsi i nawidoczniejsi sa najglupic.
                                Widac to w polityce i w zyciu. Ale to raczej margines a nie ogol....

                                To troche jakby uznac ze wszyscy motocykliscie to debile na szlifirekach...
                                • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 09:11
                                  galtomone napisał:

                                  > Dziwne, ze ktos kto sam jezdzi na rowerze uwaza, ze jak sie przesiada to nagle
                                  > by chcial:

                                  Dziwne jest, że wymagam od innych by przestrzegali prawa?
                                  Fakt, w państwie Prawa i Sprawiedliwości ryba psuje się od głowy i przykład idzie z góry ;)

                                  > No bo na rowerze jestes rowerzysta... czyz nie?
                                  Może ja jestem rowerzystą na rowerze. Niektórzy siadając na siodełko zachowują się tak, jak by byli po lobotomii.

                                  > Zatem czy jest sens wrzucac wszystkich do jednego worka? Zwykle zawsze najglosn
                                  > iejsi i nawidoczniejsi sa najglupic.
                                  > Widac to w polityce i w zyciu. Ale to raczej margines a nie ogol....

                                  Chciałbym, żeby to był margines, ale jak idę Krakowskim Przedmieściem u siebie, to więcej mijam rowerzystów na upakowanym po brzegi czasami chodniku, niż na w miarę luźnej jezdni.

                                  > To troche jakby uznac ze wszyscy motocykliscie to debile na szlifirekach...

                                  Upraszczasz.
                                  Debili na szlifierkach jest bardzo skromny odsetek.
                                  Rowerzyści chodnikowi w śródmieściu Lublina stanowią zaś gdzieś około 80% całości.
                                  Widzisz różnicę?
                                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 09:52
                                    qqbek napisał:

                                    > Niektórzy siadając na siodełko zachowują
                                    > się tak, jak by byli po lobotomii.

                                    To jest celny punkt przeciw OC. W oncu trudno uchwalac prawo z powodu glupiego marginesu...

                                    Nadal sie zastanawiam co w efekcie da wiecej plusow dla wszystkich...

                                    > Chciałbym, żeby to był margines, ale jak idę Krakowskim Przedmieściem u siebie,
                                    > to więcej mijam rowerzystów na upakowanym po brzegi czasami chodniku, niż na w
                                    > miarę luźnej jezdni.

                                    Wcale sie nie dziwie. Ja tez jesli tylko moge wybieram chodnik. Jeszcze mi sie np. nie zdazylo, zeby pieszy specjalnue spychal mnie na jezdnie... za to odwrotnie i owszem.

                                    > Debili na szlifierkach jest bardzo skromny odsetek.

                                    Ale to wg nich ksztaltuja sie ogolne opinie o motocyklistach....

                                    > Rowerzyści chodnikowi w śródmieściu Lublina stanowią zaś gdzieś około 80% całoś
                                    > ci.

                                    Widac, ze nalezy pozwolic po prostu korzystac z chodnikow rowerom pod warunkiem, ze robia to bezpiecznie dla wszystkich.

                                    Zreszta za legalizacja picia w parku i marihuany tez jestem - bo ja lubie wszystkiego zakazywac jak ktos sie wyrazil...
      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 19:41
        qqbek napisał:

        > Dlaczego?
        > Wymaganie OC od rowerzystów jest z przynajmniej 5 powodów bezzasadne:
        > 1. nie każdy rowerzysta jeździ na rowerze po drogach publicznych (można mieć Cr
        > oss-a albo BMX-a do jazdy wyczynowej i nawet chwili nie spędzić na nich na drod
        > ze publicznej),

        To sie nadaje pod p. 3

        > 2. nie każdym rowerem jeździ rowerzysta (dzieci do 10 roku życia nie są w rozum
        > ieniu PoRD rowerzystami) - można by narazić się na zarzut nierównego traktowani
        > a użytkowników dróg, gdyby jednych zwolnić z OC a drugich do jego płacenia zobo
        > wiązać... albo na śmieszność, gdyby wymagać ode mnie, żebym płacił też OC za 16
        > '' rower mojej 4-letniej córki,

        I nie sadze by ktos tego wymagal bo nie jezdza po drogach -patrz p. 3

        > 3. dużo łatwiej byłoby uniknąć płacenia OC (brak obowiązku rejestracji rowerów)
        > i albo skierowałoby się patrole policji na "łapanki", albo powszechne byłoby l
        > anie sikiem falistym na cały ten "obowiązek", nawet złapany na "gorącym uczynku
        > " jazdy bez OC szedłbym w zaparte, że rower należy do mojego nieżyjącego od kil
        > ku lat dziadka...

        Sprawdzali by tych co sa na jezdi - a o OC powinno byc nie tye na rower co na rowerzyste - nie ma znaczenia czyim rowerem jedziesz.

        > i co mi zrobią, przecież w tym kraju OC podąża za pojazdem a
        > nie kierowcą?

        Chyba, ze to bedzie na rowerzyste...

        > 4. nie każdy jeździ dużo, dlaczego karać kogoś składką w wysokości kilkudziesię
        > ciu złotych, jak dwa razy do roku wyciągnie rower i rekreacyjnie na nim pojedzi
        > e?

        Pewnie bedzie mozna wykupic np. tylko na miesiace letnie... Why not?
        Wazne, zebys mial szanse odzyskac kase jak ktos ci przypadkim na rowerze BMW zniszczy.

        > 5. to po prostu śmieszne, bo ten absurd bardzo łatwo jest rozszerzyć dalej... n
        > o bo przecież rolkarze, narciarze, snowbordziści, wielbiciele hulajnóg i łyżew.
        > .. zostawmy OC pojazdom silnikowym, tak jest po prostu lepiej i logiczniej.

        Wiesz... nie wiem jak rolkarze - sam jezdze na rolkach tylko w parku i wolno, bo sie ucze. Ale jako narciaz od lat zawsze mam wykupione pelne ubezpieczenie i na siebie i OC. Choc jezdze bardzo dobrze, to majac ubezpiecznie jezdze tez bardzo ostro ale za to spokojnie (psychicznie) bo sie nie stresuje tym, ze ktos mnie bedzie po sadach ciagal o 50 k na leczenie. A roznie moze byc.

        Nie dalej jak pare miesiecy temu prawie wloszke na nartach uszkodzilem bo znalazla sie na trasie wylotowej z pod tyczek - a czy to jeszcze byla trasa zamkniea czy nie to kwestia juz dyskusujna.

        > Z resztą coś się tobie pochrzaniło - robisz sobie przykład z jazdy po chodniku.
        > .. skoro to na tyle powszechne, że nawet ty wydajesz na to przyzwolenie (ja bym
        > dawał dziesięć "blondyn" na goły zad i po pięć w podeszwy stóp, żeby prędko ta
        > ki "chodnikowiec" na rower znów nie wsiadł),

        A to dlaczego chcesz bic mojego synka i mnie????
        • samspade Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:05
          galtomone napisał:


          > I nie sadze by ktos tego wymagal bo nie jezdza po drogach -patrz p. 3

          Tyle za jadąc po chodniku jedziesz po drodze. Plus jazda po parkach. To już nie droga a zdarzenia się zdarzają.

          I nagle okazuje się że każdy rowerzysta powinien mieć OC. I już widzę polowania policji na wsiach na starszych ludzi jadących do sklepu po chleb czy masło.
          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:51
            Masz racje. Lepiej będzie po prostu zakazc uzywac rowerow, aut, itd... Nie sadzisz ze popadasz w paranoje?

            Na tej zasadzie trudno jakiekolwiek prawo wymyslic, które ma wskazać ludziom do czego dazymy, bo zawsze można wymyslic jak je skrzywić i doprowadzić do absurdu.

            Z drugiej strony rzecz biorac to torche jak ze sprzątaniem kup po pasach. teraz wlasnie ci biedni starsi ludzie co to ida z psem po maslo maja w dupie czy i gdzie ich piesek nasral.
            • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:55
              Jasne nakazy nakazy i jeszcze raz nakazy. Rano przy artykule który linkujesz był komentarz rowerzysty, o tym że wykupuje OC po tym jak jego kolega jadąc rowerem spowodował kolizję i płacił 15 tys. odszkodowania. I ten człowiek kupuje OC dlatego że jest świadomy że może się przydać. Jak nakażesz to ustawą większość go i tak nie wykupi, ludzie będą psioczyć jaka władza zła bo wymyśla głupoty. Co dalej OC dla pieszych?OC dla właścicieli psów bo pies może pogryź?OC dla właścicieli kotów bo kot może podrapać?
              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:16
                only_the_godfather napisał:

                > Co dalej OC dla pieszych?

                A sa takie propozycje? Twój absurd ma być arguemntem w dyskusji?

                > OC dla właścicieli psów bo pies może pogryź?

                Nie slyszlame, żeby pis na smyczy i w kagańcu kogos ugryzł... a Ty? Bo jeśli tak to może warto się zastanowić...

                > OC dla właś
                > cicieli kotów bo kot może podrapać?

                Rozumiem, ze jak idziesz ze swoim do kina to pozwalasz mu lazic po ludziach... hmmm... no w tej sytuacji nie jest to glupia propozycja dla wlascicieli kotow...
                • only_the_godfather Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:28
                  Jeszcze propozycji dla pieszych nie ma ale dlaczego zakładasz że to absurd?Kilka lat temu OC dla rowerzystów tez było absurdem a dziś propozycja jest?Jaką masz gwarancję że jutro ktoś tego nie złoży jako projektu do sejmu.
                  Co ma do rzeczy to czy pies ma kaganiec czy smycz?Jest choć minimalne ryzyko więc wprowadźmy OC dla ich właścicieli. W końcu pies może uciec a wtedy kagańca i smyczy nie będzie miał.
                  Mój kot poza dom się nie rusza chyba ze do weterynarza. Ale są tacy co mają koty wolno chodzące.
                  Twoim problemem jest to że wszystko co nie pasuje do Twojej teorii albo ją burzy jest absurdem. Ale to standard w dyskusjach z Tobą.
                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:22
                    only_the_godfather napisał:

                    > Jeszcze propozycji dla pieszych nie ma ale dlaczego zakładasz że to absurd?Kilk
                    > a lat temu OC dla rowerzystów tez było absurdem a dziś propozycja jest?

                    Nie uwazam, by kiedykolwiek bylo absurdem. Za to to dla pieszych w zakresie ruchu pieszego jest I bedzie.

                    A to, ze nikt o tym nie mowil to co innego.

                    Kiedys ludzie palili w kanjpach I nie wyobrazali sobie, ze mozna nie palic czy dac zakaz... a jednak jest (iw samolotach, I tramwajach)... I zapewne tez wtedy podnoszono argumenty, ze zaraz nam w domach zabronia.... itd...

                    Dosc podobna sytuacja.

                    Ale inaczej cie zapytam.

                    To skoro jest jak jest... Jedni na rowerze maja inni nie - bo nie ma obowiazku.
                    Ktos uszkadza ci auto... na duza kase... a potem grzecznie daje swoje dane i mwoi ze nie ma pieniazkow.
                    Wolabys zeby mial OC czy nie robi ci to roznicy?

                    Bo ja licze na to, ze gdyby bylo obowiazkowe to za 5-10 lat jednak podobny % (jak dzis kierowcow) rowerzystow by je mial. A ze postep w zakresie baz danych duzy mamy i coraz wiecej bedzie mozna szybko sprawdzic... to kto wie... moze nawet wiecej niz dzis kierowcow.

                    > Jaką mas
                    > z gwarancję że jutro ktoś tego nie złoży jako projektu do sejmu.

                    Alez nich sklada!!!! Przeciez o to chodzi by mozna bylo dowolne projekty skladac. Zlozenie projektu nie rowna sie jego przyjeciu a juz na pewno nie w pierowtnej formie. Ale akceptuje, ze to czesc demokracji.

                    Tu zreszta wniosek nie jest jako projekt w sejmie ale jako pomysl dla ministerstwa na zmiane przepisow.

                    Ja nie uwazam by obecna sytuacjac dot. przpisow rowerowy generalnie i OC przy okazji byla dobra.

                    > Co ma do rzeczy to czy pies ma kaganiec czy smycz?

                    No jak to co??? Poki co przpisy mowia, ze pies powinien byc na smyczy i w kaacu - jesli taki pis nadal moze ci ugryzc to moze faktycznie powienien miec OC.

                    Choc mnie sie wydaje, ze to raczej niemozliwe.
                    Natomiast biorac pod uwage, ze sa rasy niebezpieczne i rozne rzeczy sie casem dzieja... to moze jak chcesz miec pitbulla zamiast "cziłała" to powinienes miec OC.

                    Nie mowie , ze to zly pomysl...

                    > Jest choć minimalne ryzyko wi
                    > ęc wprowadźmy OC dla ich właścicieli.

                    Jakie ryzyko czego? Ze "czuiłała" w kagacu (o ile sa takie małe) ogryzie ci noge? :-)
                    Naprawde.... wez nie wymyslaj argumentow z przedszkola.

                    Nie przykladaj jednej miary do wszystkich.
                    Nie wiem jaki jest zlozony wniosek dot. OC dla rowerow. ale tak jak absurdem jest OC dla wlascicieli latlerkow, tak sadze, ze OC dla tych co nie jezdza po ulicach tez jest niepotrzebne.

                    I tak, pozwolibym legalnie jedzicrowerom po chodniku pod warunkiem, ze robia to bezpiecznie. A jesli nie to patroli ammy na tyle duzo ze i kary da sie wyegzekwowac - wystarczy chciec.

                    Skoro dziala to na swiiecie , I dziala na nartach (moj szwagier w wieku 16 lat dostal mandat na stoku we Wloszech) to nie idze powodu by I u nas nie moglo dzialac.

                    Ludzie sie naucza z czasem... co I jak.

                    > W końcu pies może uciec a wtedy kagańca i
                    > smyczy nie będzie miał.

                    No... to moze jak mieszkasz domku z ogrodkiem I masz duzego psa powinienes miec OC.
                    Wymaganie tego samego od kogos kto mieszka w bloku i ma kanapowca wydaje sie faktycznie absurdalne.

                    Ale psy sa rozne i sytuacje z udzialem rowerow tez..

                    > Mój kot poza dom się nie rusza chyba ze do weterynarza. Ale są tacy co mają kot
                    > y wolno chodzące.

                    Owszem. I o ile wiem te koty sa dwoch rodzajach. Te co drapia ale bpja sie ludzi wiec na podrapanie szanse sa zerowe - sproboj zlapac dziekigo (I napewno drapiacego!!!) kota u mnie w bloku - powodzenia.

                    I te co przychodza do sasiadow zjesc cos na zab I na pewno nie drapia.

                    Poza tym jakby nie bardzo widze mzliwosc by kot zniszczyl mi auto tak jak rowerzysta czy wyslal mnie do szpitala tak jak doberman...

                    > Twoim problemem jest to że wszystko co nie pasuje do Twojej teorii albo ją burz
                    > y jest absurdem. Ale to standard w dyskusjach z Tobą.

                    No... ja nie proponuje OC dla wlasicieli kotw i nie mowie - ze moze jezdzimy autami po chodnikach.... Masz racje, to ja odwoluje sie do abusrdow mowic, ze w pewnych warunkach warto rozwazyc czy rowerzysta nie powienien obowiazkowo miec ubezpieczenia OC.
            • samspade Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 21:07
              galtomone napisał:

              > Masz racje. Lepiej będzie po prostu zakazc uzywac rowerow, aut, itd... Nie sadz
              > isz ze popadasz w paranoje?

              Nie. Pokazałem tylko ze według twoich kryteriów każdy rowerzysta powinien mieć oc

              > Na tej zasadzie trudno jakiekolwiek prawo wymyslic, które ma wskazać ludziom do
              > czego dazymy, bo zawsze można wymyslic jak je skrzywić i doprowadzić do absur
              > du.

              Wskazywanie ludziom celu za pomocą prawa. To absurd.
              Chodź obecnie łaskawie nam panującą władza lubi takie podejście. Ograniczać kontrolować i karać.

              > Z drugiej strony rzecz biorac to torche jak ze sprzątaniem kup po pasach. teraz
              > wlasnie ci biedni starsi ludzie co to ida z psem po maslo maja w dupie czy i g
              > dzie ich piesek nasral.

              I po zmianie przepisów cie ludzie których pies są na ich podwórku kupią oc.
              Skoro władza wskaże im cel za pomocą przepisu to kto wie.
              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 22:25
                samspade napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > Masz racje. Lepiej będzie po prostu zakazc uzywac rowerow, aut, itd... Ni
                > e sadz
                > > isz ze popadasz w paranoje?
                >
                > Nie. Pokazałem tylko ze według twoich kryteriów każdy rowerzysta powinien mieć > oc A ty wogole czytasz co ja napisalem??? Jakos mam wrazenie, ze jednak nie...

                forum.gazeta.pl/forum/w,20,161552815,161552815,OC_dla_rowerzystow_.html
                Osobiscie skłaniam się ku opcji 3. Tzn. dla tych, którzy chcą jeździć czy też jezdza po ulicy jak najbardziej powinno być obowiązkowe. Jednoczesnie nie wymagałbym takiego OC od tych, którzy poruszają się wyłącznie po ścieżkach rowerowych czy chodnikach.

                A skoro nie czytasz to dalsza dyskusja nie ma sensu... bo po co ja mam pisac?
                • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 10:46
                  A teraz powiedz mi czemu rowerzysta jadący po chodniku czy ścieżce rowerowej nie miałby mieć OC? Tutaj może komuś zrobić realną krzywdę a nie tylko zarysować samochód. Czemu rowerzysta jeżdżący po parku i mogący wjechać w pieszego nie miałby mieć OC?
                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:01
                    Bo po chodniku masz jechać z taka predkoscia jaka maja piesi obok ciebie - zatem w razie W nie bardzo będzie za co wyplacac odszkodowania.
                    To troche jak wymaganie obowiązku OC od samych pieszych.
                    Zas na sciezkach jak wpadnie dwóch na siebie to zasosowalbym to co na stoku narciarskim - czyli nic. Nie porysujesz komus kasku za nascie tys zl...
                    • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:01
                      Generalnie nie widze takiej konieczności.
                    • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:03
                      Czyli kiedy rowerzysta uszkodzi pieszego to trudno. Kiedy rowerzysta uszkodzi drugiego rowerzystę to trudno.
                      Ale kiedy zarysuje samochód to ...
                      Dla mnie też trudno. Naprawię z ubezpieczenia a co potem zrobi ubezpieczyciel to jego sprawa.
                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:10
                        Co się boisz o rowerzyste - ty jeździsz bez kasku - nic ci się nie stanie!
                        • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:16
                          Co się boisz o siebie za kierownicą. Jesteś w samochodzie masz poduszki itp. Nic ci się nie stanie.
                          Wróć dla ciebie ważniejsze są blachy niż życie i zdrowie pieszych i rowerzystów.
                          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:56
                            Nie oje się o siebie (i dziwczynke w parku) tylko o auto :-)
                            • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 16:05
                              To już wiem. Mam tylko nadzieję że w sejmie to przepadnie. Chodź patrząc na to kto nami rządzi ....
                              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 18:43
                                Watpie by przpadlo w sejmie, bo nawet do niego nie wplynelo. To nie wymaga interwenscji sejmu o ile się orientuje.
                                • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 18:54
                                  Zmiana ustawy czy uchwalenie nowej nie wymaga "interwencji" sejmu? Dziwne.
                                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 19:36
                                    Nie wiem czy nakaz placenia OC przez rowerzystow wymaga zmiany ustawy.
                                    • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 21:10
                                      Jeżeli obecnie obowiązek zapisany jest w ustawie to z rowerzystami musiało by być podobnie.
                                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 14.05.16, 10:25
                                        Moze masz racje, nie wiem. Na obecnym etapie jest to dla mnie problem drugorzedny - czy wprowadzi to i w jakiej formie sam minister czy sejm.

                                        Wazniejsze jest to czy wprowadza (bo moze to bzdura) a jesli tak to co nas czeka...
                    • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:11
                      Wydaje mi się, że zaklinasz rzeczywistość.
                      "Rowerzyści jadący równo z pieszymi po chodnikach"... acha, no, już to widzę... jeszcze pewnie będą mieli heralda przed sobą, który krocząc z czerwoną flagą przed rowerem ostrzegać będzie pieszych przed rowerzystą... a świstak siedzi, bo krowa była nieletnia.
                      Co do ścieżek rowerowych - w ostatnim roku w samym Lublinie było 10 wypadków z ciężkimi obrażeniami i jeden śmiertelny... mowa o samych ścieżkach rowerowych i samych kolizjach pomiędzy rowerami. Kilkanaście tysięcy złotych to kwota śmieszna przy tym, ile wypłacisz zadośćuczynienia rodzinie zmarłego, a ta z kolei jest jeszcze mniej istotna, jeśli porównać ją z dożywotnią rentą, którą możesz zostać zobowiązany wypłacać komuś, kogo na wózek poślesz.

                      Czy naprawdę nie widzisz, że kilka pogiętych (nawet bardzo drogich w naprawie) blach, to groszowa kwestia w porównaniu do kwot odszkodowań, rent i zadośćuczynień zasądzanych sprawcom szkód osobowych?

                      Może jestem przewrażliwiony na tym punkcie (żona pracuje w ubezpieczeniach, to wiem o jakie kwoty ludzie walczą w sądach - a sądy im je przyznają), ale akurat ubezpieczenie OC rowerzysty najmniej zasadne wydaje mi się właśnie w ruchu ulicznym.
                      • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 15:59
                        Jakos w Niemczech jedzielem po chodnikach - i nie tylko ja. I nikogo nie zabiłem - a heralda nikt tam nie miał. CUD panie :-)

                        Twój grosz i mój grosz to rozne gorsze, wiesz? :-)

                        Co więcej, skoro rodzice z dziecmi na rowerach na chodniku nie zostawiają za soba dywanu trupow to nie rozumiem dlaczego inne/te same tak jadace rowery ale już bez dzieci maja być powodem wypadkow i kalectwa...

                        Nie mowiac już o tych rowerzystach zabójcach na pustych chodnikach!!! Tam to dopiero jest miazga ;-)
                        • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 16:06
                          I patrz pan jakoś w tych Niemczech nie ma obowiązku OC. Cud panie.
                          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 18:45
                            No... ale tez maja sporo więcej drog rowerowych i bogatsze spoleczenstwo.
                            Jak zechcesz się wczytać w to co pisze, to może (choc watpie) dotrze do ciebie fakt, ze ja się nie upieram, ze to swietny pomysl - ot stwierdziłem, ze nie wydaje mi się calkiem glupi w takiej konkretnej opcji...

                            A ty z tego wyczytales, ze kaze wszystkim jezdzic w kaskach - gratuluje!
                            • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 19:10
                              galtomone napisał:

                              > A ty z tego wyczytales, ze kaze wszystkim jezdzic w kaskach - gratuluje!

                              Upodabniasz się do misiaczka.
                              Jeżeli celowy zabieg to gratulacje. Brzmisz jak debil.
                              • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 19:39
                                A ty kolejny raz jak ktos kto o kulturze slyszal... ale osobiscie nie mial okazji sie zapoznac.

                                Trudno. Sam swiadczysz o sobie.
                                • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 20:59
                                  A ty jak piszesz do misiaczka?
                                  Tak więc przyganiał kocioł gankowi.
                                  • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 14.05.16, 10:27
                                    Coz masz racje, na swoja obrone mam tylko tyle, ze Misiaczek jest rasowym trollem co ciut zminia sytuacje.
        • qqbek Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:09
          galtomone napisał:

          > To sie nadaje pod p. 3

          Po części tak, słuszna uwaga.

          > I nie sadze by ktos tego wymagal bo nie jezdza po drogach -patrz p. 3

          Widzisz, ja ze swoją 4-letnią córką zapuszczam się na drogi publiczne. Częściej jeszcze na chodniki, ale zdarza nam się też i z nieodległej drogi dla rowerów skorzystać. Więc nie sądzę, by moja uwaga była tak zupełnie "od czapy".

          > Sprawdzali by tych co sa na jezdi - a o OC powinno byc nie tye na rower co na r
          > owerzyste - nie ma znaczenia czyim rowerem jedziesz.

          Wymagałoby to wywrócenia całego systemu ubezpieczeń obowiązkowych, ale co tam... po nich choćby potop.

          > Chyba, ze to bedzie na rowerzyste...
          j.w.

          > Pewnie bedzie mozna wykupic np. tylko na miesiace letnie... Why not?

          Ale dlaczego ja nie mogę sobie kupić roadstera, żeby jeździć nim od kwietnia do października?
          (Zauważ, że to także pytanie o typowe polskie kombinatorstwo, "tumiwisizm" i "jakośtobędzizm")

          > Wazne, zebys mial szanse odzyskac kase jak ktos ci przypadkim na rowerze BMW zn
          > iszczy.

          Od tego są też sądy cywilne. Jak ktoś ma łeb, to sam się ubezpieczy.

          > Wiesz... nie wiem jak rolkarze - sam jezdze na rolkach tylko w parku i wolno, b
          > o sie ucze. Ale jako narciaz od lat zawsze mam wykupione pelne ubezpieczenie i
          > na siebie i OC. Choc jezdze bardzo dobrze, to majac ubezpiecznie jezdze tez bar
          > dzo ostro ale za to spokojnie (psychicznie) bo sie nie stresuje tym, ze ktos mn
          > ie bedzie po sadach ciagal o 50 k na leczenie. A roznie moze byc.

          Chwila, to na narty ma też być obowiązkowe, czy nie?

          > Nie dalej jak pare miesiecy temu prawie wloszke na nartach uszkodzilem bo znala
          > zla sie na trasie wylotowej z pod tyczek - a czy to jeszcze byla trasa zamkniea
          > czy nie to kwestia juz dyskusujna.

          Ty masz OC, ale czy mają mieć je też narciarze biegowi co roku latający sobie wokół sztucznego jeziora nieopodal miejsca mojego zamieszkania?
          No i co z łyżwami?
          OC na kanadyjki, ale na figurówki już nie?

          > A to dlaczego chcesz bic mojego synka i mnie????

          Sam jeżdżę z córką po chodniku, bo jeszcze zbyt niepewnie jeździ, żeby na jezdnię zjechać, mówię o tych przypadkach, w których nie wolno jeździć po chodniku :) Za to karałbym bezwzględnie i stanowczo.
          • galtomone Re: Mój głos na "Nie". 12.05.16, 20:59
            qqbek napisał:

            > > Sprawdzali by tych co sa na jezdi - a o OC powinno byc nie tye na rower c
            > o na r
            > > owerzyste - nie ma znaczenia czyim rowerem jedziesz.
            >
            > Wymagałoby to wywrócenia całego systemu ubezpieczeń obowiązkowych, ale co tam..
            > . po nich choćby potop.

            Czy to znow taka wielka rewoulucja. Takie systemy calkiem dobrze się sprawdzają.

            > > Chyba, ze to bedzie na rowerzyste...
            > j.w.
            >
            > > Pewnie bedzie mozna wykupic np. tylko na miesiace letnie... Why not?
            >
            > Ale dlaczego ja nie mogę sobie kupić roadstera, żeby jeździć nim od kwietnia do
            > października?

            Alez możesz - czy ja ci bronie albo bronie sensowności obecnego systemu ubezpieczeń?

            > > Wazne, zebys mial szanse odzyskac kase jak ktos ci przypadkim na rowerze
            > BMW zn
            > > iszczy.
            >
            > Od tego są też sądy cywilne. Jak ktoś ma łeb, to sam się ubezpieczy.

            No pewnie, ale rozumiem, ze jak się spotkamy na nartach i przjade ci przypadkiem po glowie, to mogę się nie martwic bo będziesz ubezpieczony? ;-)

            > Chwila, to na narty ma też być obowiązkowe, czy nie?

            Nic o tym nie wiem.
            Kaski za to podobno zaczynają być obowiązkowe. Tzn. wywalają cie ze stokow (te sa w większości prywatne) albo masz zapis w polisie, ze bez kasku to oplacaj leczenie samodzielnie...

            > Ty masz OC, ale czy mają mieć je też narciarze biegowi co roku latający sobie w
            > okół sztucznego jeziora nieopodal miejsca mojego zamieszkania?

            A w jakim celu maja je mieć?

            > No i co z łyżwami?
            > OC na kanadyjki, ale na figurówki już nie?

            Nie wiem - lyzwy wydaja mi się niebezpieczne i nie korzystam i dziecka nie posylam :-)
            Zatem temat mnie nie dotyczy i jest mi obojeten czy i jakie będzie OC na lyzwy.

            > > A to dlaczego chcesz bic mojego synka i mnie????
            >
            > Sam jeżdżę z córką po chodniku, bo jeszcze zbyt niepewnie jeździ, żeby na jezdn
            > ię zjechać, mówię o tych przypadkach, w których nie wolno jeździć po chodniku :
            > ) Za to karałbym bezwzględnie i stanowczo.

            Dlaczego chiclbys mnie karac za to, ze jade obok ciebie na chodniku i sobie rozmawiamy? Jaka to roznica czy jade obok ciebie czy ide?

            Jestem za karaniem tych co sa faktycznym zagrozeniem - tzw. zapi..laczy... ale spokojnie (w tempie pieszych) jadący rower, który się na sile nie przeciska... gdzie jest problem?
            • misiaczek1281 Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 14:16

              > Dlaczego chiclbys mnie karac za to, ze jade obok ciebie na chodniku i sobie roz
              > mawiamy? Jaka to roznica czy jade obok ciebie czy ide?
              >
              > Jestem za karaniem tych co sa faktycznym zagrozeniem - tzw. zapi..laczy... ale
              > spokojnie (w tempie pieszych) jadący rower, który się na sile nie przeciska...
              > gdzie jest problem?
              >
              O ku...! co za goście!!! tu jest problem że: 1.chodnik jest dla pieszych a nie dla rowerów:) 2. OC powinno być dla wszystkich uczestników ruchu drogowego, nieważne czy jadą rowerem,starym BMW czy furmanką. Amen.
              • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 14:27
                misiaczek1281 napisał:

                > 1.chodnik jest dla pieszych a nie dla rowerów:)

                Są przypadki kiedy rowerzysta może jechać chodnikiem.

                > 2. OC powinno być dla wszystkich uczestników ruchu drogowego, nieważne czy jadą
                > rowerem,starym BMW czy furmanką. Amen.[/b]

                Czyli OC również dla pieszych.
                • misiaczek1281 Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 17:11
                  samspade napisał:

                  > misiaczek1281 napisał:
                  >
                  > > 1.chodnik jest dla pieszych a nie dla rowerów:)
                  >
                  > Są przypadki kiedy rowerzysta może jechać chodnikiem.
                  Wyjątek potwierdza regułę :)
                  >
                  > > 2. OC powinno być dla wszystkich uczestników ruchu drogowego, nieważne cz
                  > y jadą
                  > > rowerem,starym BMW czy furmanką. Amen.[/b]
                  >
                  > Czyli OC również dla pieszych.
                  Nie. Dla wszystkich pojazdów:) Co zrobie gdy ktoś po pijaku wjedzie rowerem w auto i porysuje? Pijak nie zapłaci mi za szkody bo rower nie jego a on nie ma kasy a jeśli ma to przepija:) Wtedy zwracam się do ubezpieczyciela lub UFG....oni mają kasę i wypłacą mi odszkodowanie. A składkę ściągną od pijaczka....to już nie mój problem tylko ubezpieczyciela. Rozumiecie już sens OC dla rowerzystów?
                  • samspade Re: Mój głos na "Nie". 13.05.16, 17:40
                    1. Zdecyduj się bo raz piszesz że użytkownicy a raz pojazdy.
                    2. Wiec ubezpieczenie było by na pojazd czy kierującego?
                    3. OC nie jest potrzebne bo kiedy teraz będziesz miał taki przypadek to naprawiasz samochód ze swojego ubezpieczenia a potem ubezpieczenia ściga sprawcę. Lub idziesz do sądu o zwrot kosztów. A co kiedy rowerzysta trafi w twój samochód i odjedzie? Co ci po tym ze miał oc.?
                    • misiaczek1281 Re: Mój głos na "Nie". 14.05.16, 12:36
                      samspade napisał:

                      > 1. Zdecyduj się bo raz piszesz że użytkownicy a raz pojazdy.
                      > 2. Wiec ubezpieczenie było by na pojazd czy kierującego?
                      > 3. OC nie jest potrzebne bo kiedy teraz będziesz miał taki przypadek to naprawi
                      > asz samochód ze swojego ubezpieczenia a potem ubezpieczenia ściga sprawcę. Lub
                      > idziesz do sądu o zwrot kosztów. A co kiedy rowerzysta trafi w twój samochód i
                      > odjedzie? Co ci po tym ze miał oc.?

                      ad.3 Będzie miał OC to ubezpieczyciel pokryje koszty napraw....nie mam swojego ubezpieczenia (AC) .... bez sensu kupować AC - taniej nie robić szkód - gdy ktoś mi zrobi szkodę to od tego jest OC.....rowerem też może zrobić szkodę dlatego rower powinien mieć OC:)
    • only_the_godfather Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 19:01
      obowiązkowe OC dla rowerzystów, tylko kogo weźmiemy za rowerzystę?tego co jeździ codziennie do pracy, czy tego co weekendowo jeździ po lesie? Może idźmy dalej rozszerzmy OC na pieszych wszak tez mogą spowodować wypadek.
      Jeżeli już ktoś ma taki pomysł to powinno się zmienić przepisy dotyczące OC tak by ubezpieczony był kierowca a nie pojazd. Czyli ja jako kierowca mam wykupione OC i nie ważne czy jadę samochodem, motorem czy rowerem w razie wypadku to ubezpieczenia działa. A dla tych co nie są kierowcami i jeżdżą rekreacyjnie rowerem cóż będą chcieli to kupią OC nie to w razie W będą płacić z własnej kieszeni. Samo to że OC szłoby za kierowcą a nie było by przypisane do samochodu spowodowałoby że znaczna część rowerzystów miała by opłacone ubezpieczenie.
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 19:45
        Tego co jest na rowerze na drodze publicznej w normalnym ruchu.
        Nie wiem czy lesne dukty pod to podchodza...
        • only_the_godfather Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 20:42
          To teraz jeszcze zadbaj o to by każda droga była oznaczona czy jest droga publiczną czy nie, bo w naszym kraju różnie bywa, swego czasu był z tym problem np w Łodzi gdzie wydawałoby się ze była to normalna ulica nawet komunikacja miejska po niej jeździła a jak przychodziło do kolizji to Policja mówiła że to droga niepubliczna.
          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 12.05.16, 21:00
            A nie mogą o to zadbac radni i posłowie, których wybierasz? Dlaczego musze ja?
      • misiaczek1281 Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 17:14
        only_the_godfather napisał:

        > obowiązkowe OC dla rowerzystów, tylko kogo weźmiemy za rowerzystę?tego co jeźdz
        > i codziennie do pracy, czy tego co weekendowo jeździ po lesie? Może idźmy dalej
        > rozszerzmy OC na pieszych wszak tez mogą spowodować wypadek.
        > Jeżeli już ktoś ma taki pomysł to powinno się zmienić przepisy dotyczące OC tak
        > by ubezpieczony był kierowca a nie pojazd. Czyli ja jako kierowca mam wykupion
        > e OC i nie ważne czy jadę samochodem, motorem czy rowerem w razie wypadku to ub
        > ezpieczenia działa. A dla tych co nie są kierowcami i jeżdżą rekreacyjnie rower
        > em cóż będą chcieli to kupią OC nie to w razie W będą płacić z własnej kieszeni
        > . Samo to że OC szłoby za kierowcą a nie było by przypisane do samochodu spowod
        > owałoby że znaczna część rowerzystów miała by opłacone ubezpieczenie.

        Rowerzysta to ten który jeździ na rowerze a nie właściciel. Jasne jak słońce. Jeśli masz rower i nie jeździsz albo jeździsz po lesie to nie rejestrujesz i nie płacisz OC. To by było dobre rozwiązanie.
    • bolo2002 Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 08:02
      OC dla rowerzystów to pewnie wymysł PIsu , bo te matoły wszystko chca opodatkowac , gdyz zdaja sobie sprawe ,że kasy na obietnice wyborcze zabraknie niebawem. To kolejny kretynizm w Polsce- trudno sobie wyobrazić mojego wnuka,ze musi wykupic OC jak chce jezdzic rowerkiem, a jak sie przewróci zadrapie łokiec to biegiem po odszkodowanie. A jak sie 5 razy przewróci , to w nastepnym roku zapłaci za OC podwójnie . To tylko niektóre kretynizmy tej władzy.Od pewnego czasu ze wstydem twierdze, ze Polacy to najgłupszy naród Europy!
    • liczbynieklamia Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 12:59
      Ja na obowiązkowe ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej staram się patrzeć nie z perspektywy ubezpieczonych, tylko poszkodowanych. Dla mnie zasadniczym celem systemu obowiązkowego OC jest to, żeby poszkodowany mógł bez większych problemów ściągnąć swoje odszkodowanie - w szczególności, jeśli na skutek zdarzenia będzie niezdolny do pracy. Czyli dla mnie obowiązkowe OC nie musiałoby mieć nawet formy ubezpieczenia, może być formą gwarancji ubezpieczeniowej, jak jest w przypadku pijanych kierowców - odszkodowanie płaci ubezpieczyciel, a potem sobie ściąga w miarę możliwości od ubezpieczonego. Przy ubezpieczeniu samochodów jest dodatkowy plus - poszkodowany musi ustalić tylko samochód, a nie kierowcę, co jest znacznie prostsze.

      Z tej perspektywy OC dla rowerzystów (i pieszych) jest świetnym rozwiązaniem. Zresztą już w tej chwili OC w życiu prywatnym kosztuje grosze, a obejmuje wszystkie takie sytuacje.
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:03
        W punkt.
        Ale zaraz usłyszysz, ze kazesz ludziom jezdzic w kaskach, kamizelkach i wykupywać uzpeczienie OC od kota.
        • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:29
          W punkt ale sam nie masz OC.
          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 18:49
            A jest obowiązkowe?
            Nie rozmawiamy o tym czy ja mam oc czy nie tylko czy obowiązek oc dla rowerzystow - generalnie, czy tez w jakichś konkretnych sytuacjach bylby dla nas wszystkich porzadany.
            Mnie się wydaje, ze dla tych co jezdza obok aut - owszem.
            Ale nie upieram się, ze mam racje - rozważam sensowne ZA i PRZECIW - niestety od ciebie zadnych sensownych argumentow jeszcze nie dostałem - było cos o kaskach i kamizelkach za to...
            • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 19:08
              galtomone napisał:

              > A jest obowiązkowe?

              Przy ubezpieczaniu się przy wyjazdach na nart nie przeszkadza ci brak obowiązku ubezpieczenia.

              > Nie rozmawiamy o tym czy ja mam oc czy nie tylko czy obowiązek oc dla rowerzyst
              > ow - generalnie, czy tez w jakichś konkretnych sytuacjach bylby dla nas wszystk
              > ich porzadany.
              > Mnie się wydaje, ze dla tych co jezdza obok aut - owszem.
              > Ale nie upieram się, ze mam racje - rozważam sensowne ZA i PRZECIW - niestety o
              > d ciebie zadnych sensownych argumentow jeszcze nie dostałem - było cos o kaskac
              > h i kamizelkach za to...

              Manipulator. I kłamca.
              Ale chcesz to zsumuję przeciw.
              Kogo miało by to obejmować? Rower czy rowerzystę?
              Jak miało by to wyglądać? Czy były by to nowe ubezpieczenia czy można by akceptować obecnie istniejące? Jak sprawdzić czy ktoś posiada OC?
              To musiała by być rewolucja w ubezpieczeniach. Kosztowało by to dużo pieniędzy.
              Pytanie czy warto. Czy może lepiej te pieniądze przeznaczyć na rozwój infrastruktury?
              Czy rzeczywiście rowerzyści powodują tyle zdarzeń i te zdarzenia pociągają za sobą takie skutki finansowe że warto?



              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 19:48
                samspade napisał:

                > galtomone napisał:
                >
                > > A jest obowiązkowe?
                >
                > Przy ubezpieczaniu się przy wyjazdach na nart nie przeszkadza ci brak obowiązku
                > ubezpieczenia.

                Tam widze powdo ubezpieczenia. Dla mojego jezdzenia na rowerze w parku czy w lesie nie widze.
                Jak zancze (w co watpie) jezdzic po ulicy to pewnie wykupie i to nie tylko OC.

                Jeszcze cos ci sie nie zgadza?

                > Manipulator. I kłamca.

                TO dosc latwo sprawdzic czytajac twoje posty. Zapomniales jeszcz emnie obrazic - skleroza?

                > Ale chcesz to zsumuję przeciw.
                > Kogo miało by to obejmować? Rower czy rowerzystę?

                Sadze, ze sensowniejsze bedzie ubezpieczenie rowerzysty a nie roweru - a ty jak sadzisz?

                > Jak miało by to wyglądać?

                Taki maly pomaranzowy druczek - moze byc? :-)

                > Czy były by to nowe ubezpieczenia czy można by akcept
                > ować obecnie istniejące?

                Mozna by akceptowac obecne o ile zapisy polisy beda zgodne z tym co dla takiegu ubezpieczenia ustali sie jako minimum.

                > Jak sprawdzić czy ktoś posiada OC?

                Hmmmm.... pytasz powaznie czy zartujesz?

                W przypadku pierwszym sugeruje skorzystac z bazy danych, do ktorej mozna tez dodac info o ubezpieczeniach kierowcow, punktach, dowodach rej, dowodach osbistych, itd...
                Tym sposobem moglbys sie nie martwic o np. utrate dokumentow.

                W drugim przypadku sadze, ze fusy od kawy tez beda pomocne!

                > To musiała by być rewolucja w ubezpieczeniach. Kosztowało by to dużo pieniędzy.
                > Pytanie czy warto. Czy może lepiej te pieniądze przeznaczyć na rozwój infrastr
                > uktury?

                O wreszcie cos z sensem i na temat. Faktycznie istotny dylemat.

                Zatem co proponujesz obowiazkowa zrzutke na nowe trasy rowerowe? Bo z obowizkowego OC ubezpieczalnie beda utrzymywac system a z ich podatkow panstwoa baza danych powinna byc miedzy innymi finansowana.

                Jak za OC nie zaplacimy to jak przekazac mamy kase na infrastructure?

                > Czy rzeczywiście rowerzyści powodują tyle zdarzeń i te zdarzenia pociągają za s
                > obą takie skutki finansowe że warto?

                Tego nie wiem. Zakladam, ze istnieje taka mozlwiosc. Ale jesli masz dane, ktore mowi ze to nie jest duza licznba I istotny problem to cofam pomysl.
                • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 20:57
                  galtomone napisał:

                  > samspade napisał:
                  >
                  > > galtomone napisał:
                  > >
                  > > > A jest obowiązkowe?
                  > >
                  > > Przy ubezpieczaniu się przy wyjazdach na nart nie przeszkadza ci brak obo
                  > wiązku
                  > > ubezpieczenia.
                  >
                  > Tam widze powdo ubezpieczenia. Dla mojego jezdzenia na rowerze w parku czy w le
                  > sie nie widze.
                  > Jak zancze (w co watpie) jezdzic po ulicy to pewnie wykupie i to nie tylko OC.
                  >
                  > Jeszcze cos ci sie nie zgadza?
                  >
                  > > Manipulator. I kłamca.
                  >
                  > TO dosc latwo sprawdzic czytajac twoje posty. Zapomniales jeszcz emnie obrazic
                  > - skleroza?

                  Wyżej dałem cytat z wypowiedzi że nie przedstawiałem kasku jako argumentu przeciwko OC. Tak więc łatwo sprawdzić że jesteś manipulatorem i piszesz nieprawdę. Czy to celowo czy tylko z niezrozumienia czytanego tekstu.
                  Nigdy cię nie obraziłem i nie mam zamiaru.

                  A teraz odpowiem ci na twoje pytania i wątpliwości.
                  W 2015 roku rowerzyści przyczynili się do 6% wypadków na polskich drogach z czego jakieś 25% przypada na nieletnich.
                  Nasuwa się pytanie czy warto jest z tego powodu wywracać obecny system ubezpieczeń do góry nogami. A wywracać dlatego że nie wyobrażam sobie sytuacji że ubezpieczony będzie rower. A skoro ubezpieczony ma być rowerzysta to trzeba zmienić przepisy odnośnie OC dla kierowców. Tutaj też powinien być ubezpieczony kierowca. To wszystko kosztuje. A koszty ponosi wiadomo kto.
                  Druga rzecz. Mam OC również na rower. Typowe przy ubezpieczaniu mieszkania. Gdyby miały być one akceptowane ubezpieczyciel musiał by przekazywać te dane do UFG. Czyli więcej pracy dla niego a to równa się wyższe ubezpieczenie. Dochodzi konieczność rozbudowania bazy danych a to wiąże się z kosztami. Koszty będą przerzucone na ... No właśnie na rowerzystę. Koniec końców okaże się że ubezpieczenie nie będzie już kosztowało dziesiąt złotych rocznie.
                  Druga rzecz to kwestia egzekwowania. Skoro jest przepis trzeba sprawdzać czy ludzie się stosują. W chwili obecnej sprawa jest prosta. Policja się tym nie interesuje. Może dać mandat 50 złoty za brak potwierdzenia OC. I skieruje informację do UFG że jadący samochodem o nr takim a taki nie miął kwitka. UFG ma też łatwą drogę do kontrolowania.Robi to automatycznie. Wystarczy porównać dwie bazy UFG i CEPiK. Z rowerzystami pojawia się problem. Jak stworzyć bazę rowerzystów? Bo pomysł z ewidencjonowaniem rowerów z góry odrzucam jako absurdalny.
                  Kolejna rzecz to oddziaływanie prawa. Moim zdaniem było by tutaj negatywne. Bo z jednej strony nakłada na rowerzystów obowiązek. Część osób może to zniechęcić do jazdy na rowerze. Zmniejszenie ilości rowerzystów na drogach zmniejsza ich bezpieczeństwo. Podejrzewam że spora część ludzi położy na to laskę. Wychodząc z założenia że będę jeździł jak do tej pory i jakoś to będzie. Państwo będzie musiało reagować.
                  Oraz jeszcze jedna rzecz. Przy wprowadzaniu przepisów o obowiązkowych OC nie będą się bawić w rozstrzyganie kogo i gdzie to obowiązuje tylko wpiszą że obowiązuje to korzystających z dróg publicznych. Więc zapłacą wszyscy. Ty też.
                  • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 21:53
                    Zapomniałem napisać o budowie infrastruktury. Nie ma czegoś takiego jak ścieżki rowerowe. Niby to detal bo o nazwę chodzi ale wiele mówi takie przejezyczenie.
                    Ale ad rem.
                    Nie chodzi o narodową zrzutkę na budowę ddr. Bo taka zrzutke juz się odbywa i nazywa to się podatki. Chodzi o to żeby budować dobrze a nie odchaczac po ilości. Zeby smieszki miały ciągłość. Nie wszędzie są potrzebne czasem wystarcza pasy dla rowerów.
                    A właśnie co wtedy z OC? rowerzysta jedzie po jezdni ale po jej części przeznaczonej tylko dla niego.
                    Ale wracając. Odpowiednia infrastruktura to jedno. Nie może być takiej sytuacji jak jest obecnie ze drogowcy stosują niezgodne z prawem rozwiązania. I jest ok.
                    Oprócz infrastruktury zwróćmy uwagę na inna rzecz. Najwięcej wypadków powodują osoby starsze. Mowa o rowerach. Może jednak kuleje edukacja? Może uczmy dzieci jak poruszać się po drogach. Zamiast durnej karty rowerowej uczmy dzieci prawidłowych zachowań.
                  • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 10:35
                    samspade napisał:

                    > W 2015 roku rowerzyści przyczynili się do 6% wypadków na polskich drogach z cze
                    > go jakieś 25% przypada na nieletnich.
                    > Nasuwa się pytanie czy warto jest z tego powodu wywracać obecny system ubezpiec
                    > zeń do góry nogami. A wywracać dlatego że nie wyobrażam sobie sytuacji że ubezp
                    > ieczony będzie rower. A skoro ubezpieczony ma być rowerzysta to trzeba zmienić
                    > przepisy odnośnie OC dla kierowców.

                    Po pierwsze pytanie brzmi, czy aby system w ktorym ubepieczony jest kierowca a nie auto (lub jakas jego forma mieszana) nie jest lepszy. Dodatkowo jak jego wprowadzenie mogloby wplynac na stawki ubezpieczen, zyski firm i zahcowanie kierowcow na drodze?

                    Byc moze np. wypadki spowodowane brawura w nie swoim aucie bylyby zadsze?
                    Ale to na marginesie.

                    Skoro dzis kierowcy i rowerzysci nie sa traktowani jako to samo, nie widze powodu dla ktorego ubepieczenia OC rowerzystow mialby wplynac a koniecznosc zmiany systemu ubepizeczen oc aut i kierowcow.

                    Mozna to laczyc ale nie trzeba.

                    > Druga rzecz. Mam OC również na rower. Typowe przy ubezpieczaniu mieszkania. Gdy
                    > by miały być one akceptowane ubezpieczyciel musiał by przekazywać te dane do UF
                    > G. Czyli więcej pracy dla niego a to równa się wyższe ubezpieczenie.

                    Nie koniecznie. Zyjemy w 21 wieku a nie 18 i Pani krysia nie musi latac z kazdym papierkiem z swojego biura do innego budynku, zeby przkazac dane. Po to sie tworzy systemy komputerowe i beazy danych by czesc informacji przechodzila z miejsca na miejsce automatycznie...

                    Jasne, ze w PL mamy z tym klopot tym niemneij jednak da sie to zrobic tak zeby bylo prosto i wygodnie dla wszystkich.

                    > Dochodzi k
                    > onieczność rozbudowania bazy danych a to wiąże się z kosztami. Koszty będą prze
                    > rzucone na ... No właśnie na rowerzystę. Koniec końców okaże się że ubezpieczen
                    > ie nie będzie już kosztowało dziesiąt złotych rocznie.

                    Gdybamy... moze masz racje, moze nie. Zatem dopoki tu nie bedzie jasnosci zostawiam ten arg. z boku.

                    > Druga rzecz to kwestia egzekwowania.

                    To dotyczy prawa generalnie. Ale skoro mamy z tym problemy czy to znaczy, ze juz nie warto zadnych nowych praw ustalac?

                    > Oraz jeszcze jedna rzecz. Przy wprowadzaniu przepisów o obowiązkowych OC nie bę
                    > dą się bawić w rozstrzyganie kogo i gdzie to obowiązuje tylko wpiszą że obowiąz
                    > uje to korzystających z dróg publicznych. Więc zapłacą wszyscy.

                    Tego tez nie wiemy - to towje wydaje mi sie.
                    • samspade Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 13:47
                      galtomone napisał:

                      Co do wcześniejszych. Nie mam wątpliwości że wszelkie rozszerzenia baz danych, pobieranych informacji itp będą wiązały się z kosztami. A te będą przerzucone na klienta. Do tej pory zawsze tak to wygląda.

                      > > Druga rzecz to kwestia egzekwowania.
                      >
                      > To dotyczy prawa generalnie. Ale skoro mamy z tym problemy czy to znaczy, ze ju
                      > z nie warto zadnych nowych praw ustalac?

                      Nie ale trzeba się zastanowić czy nie nie wprowadza się martwego prawa od początku.

                      > > Oraz jeszcze jedna rzecz. Przy wprowadzaniu przepisów o obowiązkowych OC
                      > nie bę
                      > > dą się bawić w rozstrzyganie kogo i gdzie to obowiązuje tylko wpiszą że o
                      > bowiąz
                      > > uje to korzystających z dróg publicznych. Więc zapłacą wszyscy.
                      >
                      > Tego tez nie wiemy - to towje wydaje mi sie.

                      Być może to moje wydaje mi się. A może tak będzie łatwiej napisać prawo bez narażania się na odrzucenie ustawy przez TK(przyjmuję optymistyczną wersje że będzie działał i nie będzie to fasadowe ciało).
                      "Ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest objęta odpowiedzialność cywilna każdej osoby, która kierując pojazdem mechanicznym w okresie trwania odpowiedzialności ubezpieczeniowej, wyrządziła szkodę w związku z ruchem tego pojazdu."
                      Podstawowym celem OC jest wyrównanie szkód. Tak upraszczając. Potencjalne szkody mogą zaistnieć zarówno na jezdni jak i na chodniku czy w parku. Mogą zaistnieć i istnieją. Jeszcze jedna rzecz. Potencjalne odszkodowania wypłacane za potrącenie człowieka mogą być o wiele wyższe niż za przerysowanie drzwi czy urwanie lusterka. Czemu zatem nie zabezpieczyć poszkodowanego pieszego? To jedna rzecz. Wynikająca z obecnych przepisów.

                      Druga rzecz. W sumie łącząca się z pierwszą. Jak zapisać pomysł że OC obowiązuje tylko na jezdni? A co z pasami dla rowerów? Co z tzw. sierżantami? Co z jezdniami w strefach zamieszkania?
                      Przecież jadąc ddr musiałbyś zamiast przejeżdżać rowerem po przejeździe schodzić i przeprowadzać rower. Absurd? Tak. Ale takie są przepisy i przejeżdżając przez przejście jedzie się po jezdni czyli obowiązkowe OC.
      • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 15:43
        Czyli postulujesz obowiązkowe OC dla wszystkich uczestników ruchu drogowego.
        Pozostają jeszcze kwestie o egzekwowanie tego przepisu. Jak miało by to wyglądać, kary za brak ubezpieczenia itp. I ciekawe że nigdzie nie ma takiego obowiązku.
        • misiaczek1281 Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 17:18
          Kary za brak OC? proste...kontrola drogowa zatrzymuje rowerzystę i proszę okazać dowód opłacenia składki OC....nie ma? To 2000 zł kary....jakieś pytania? albo obowiązek rejestracji roweru i sprawdzanie w bazie czy opłacona składka tak jak w przypadku samochodów...Można? można:)
          • samspade Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 17:36
            Pewnie że można. W teorii oznacza wszystko. A praktyka i koszty takiego przedsięwzięcia?
            Ciekawe czemu inne narody na to nie wpadły.
          • galtomone 21 wiek i taki babol! 13.05.16, 18:52
            misiaczek1281 napisał:

            > Kary za brak OC? proste...kontrola drogowa zatrzymuje rowerzystę i proszę okaza
            > ć dowód opłacenia składki OC....nie ma?

            Bardziej tego skomplikować nie mogles?

            A nie wystarczy sprawdzić danych w bazie? Nie musialbys mieć ani dowodu , ani prawa jazdy i wogole zadnych komumentow przy sobie... Jak w "wolnych" krajach.
            • tbernard Re: 21 wiek i taki babol! 13.05.16, 20:59
              > Bardziej tego skomplikować nie mogles?
              >
              > A nie wystarczy sprawdzić danych w bazie? Nie musialbys mieć ani dowodu , ani p
              > rawa jazdy i wogole zadnych komumentow przy sobie... Jak w "wolnych" krajach.

              Możesz jakoś opisać sprawdzanie w bazach?
              Jedzie sobie jakiś świr, nikt go nie zatrzymuje (bo teraz też świrów się nie zatrzymuje) i jak w bazie sprawdzisz, kto to był i czy miał OC?

              Główne problemy to:
              - odławianie z ruchu osób zachowujących się niebezpiecznie
              - jak nawet sprawca nie ucieka, to rozkłada ręce i mówi, że żadnej kasy nie ma którą można by od niego ściągnąć i "co mi pan zrobisz?"
              - nawet jak ktoś ma OC, to w tym konkretnym zdarzeniu nie poczuwa się, że zawinił i bez totalnego monitoringu nie sposób sprawiedliwie rozstrzygnąć
              • galtomone Re: 21 wiek i taki babol! 15.05.16, 11:06
                tbernard napisał:

                > > Bardziej tego skomplikować nie mogles?
                > >
                > > A nie wystarczy sprawdzić danych w bazie? Nie musialbys mieć ani dowodu ,
                > ani p
                > > rawa jazdy i wogole zadnych komumentow przy sobie... Jak w "wolnych" kraj
                > ach.
                >
                > Możesz jakoś opisać sprawdzanie w bazach?
                > Jedzie sobie jakiś świr, nikt go nie zatrzymuje (bo teraz też świrów się nie za
                > trzymuje) i jak w bazie sprawdzisz, kto to był i czy miał OC?

                Nie pisalem o braku zatrzymywania swira tylko komplikacja z papierami i dokumentami.
                Skoro sa kraj egszie obywatele nie dosc ze nie maja dowodow osobistych a do tego nie woza ze soba dowodow rejestracyjnych i praw jazdy I wszyscy zyja, tzn. ze taki system da sie zrobic.\
                • tbernard Re: 21 wiek i taki babol! 26.05.16, 21:54
                  > Skoro sa kraj egszie obywatele nie dosc ze nie maja dowodow osobistych a do teg
                  > o nie woza ze soba dowodow rejestracyjnych i praw jazdy I wszyscy zyja, tzn. ze
                  > taki system da sie zrobic.\

                  Możesz podać przykład takiego kraju? A jak znasz taki kraj, to czy w nim obowiązuje obowiązkowe OC dla rowerzysty i obowiązek jazdy w kasku?
        • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 18:50
          To pytanie do mnie? Bo nie wynika mi z drzewka...
    • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 19:50
      Po tej całej zajadłej dyskusji lepszym rozwiązaniem od obowiązkowego OC dla rowerzystów wydaje mi się prawnie umocowany immunitet, i to działający w obie strony, tzn.: rowerzysta urwał ci lusterko i przerysował bok? Trudno, łykasz szkodę. Ale z drugiej strony: rowerzysta doznał szkody, choć nie był w prawie jechać, jak jechał? Trudno, rowerzysta nie ma prawa domagać się odszkodowania. Wszyscy rozstają się w zgodzie.
      • tbernard Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 21:15
        Niezbyt to sprawiedliwe dla kierowców. Druga strona nie ma żadnego sensu. Jeśli rowerzysta ucierpi z powodu swojej własnej winy, to niby dlaczego miało by tu OC kierowcy być brane pod uwagę? Na taką okoliczność niech sobie rowerzysta kupi polisę. Sugerujesz, że teraz gdy sobie staniesz na czerwonym świetle, potem rowerzysta podjedzie i zacznie głową walić w lusterko Twojego auta, to jak sobie krzywdę zrobi, to z Twojego OC będzie miał odszkodowanie? A Ty łaskawie dla takich sytuacji proponujesz, że wprawdzie nie będzie odszkodowania dla rowerzysty ale lusterko naprawiaj sobie sam?
        Ja na takie rozwiązanie uważam za bezsensowne.
        • do.ki Re: OC dla rowerzystów... 13.05.16, 21:35
          > Jeśli rowerzysta ucierpi z powodu swojej własnej winy, to niby dlaczego miało by tu OC kierowcy
          > być brane pod uwagę?

          Bo taki jest obecny, niesprawiedliwy, stan prawny dzisiaj. Jeżeli dojdzie do kolizji pojazdu silnikowego z tzw "słabym użytkownikiem drogi", czyli w praktyce z pieszym lub rowerzystą, to z automatu temu słabemu należy się odszkodowanie z OC kierowcy pojazdu silnikowego. Dopiero potem możesz próbować udowodnić, że do kolizji doszło z winy słabego, ale i wtedy tylko rażący błąd (np jazda rowerem po pijanemu) są podstawą do roszczeń wobec rowerzysty. Jeśli nie udowodnisz rażącego błędu, to jako kierowca zawsze płacisz.
          • misiaczek1281 Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 12:56
            do.ki napisał:

            > > Jeśli rowerzysta ucierpi z powodu swojej własnej winy, to niby dlaczego m
            > iało by tu OC kierowcy
            > > być brane pod uwagę?
            >
            > Bo taki jest obecny, niesprawiedliwy, stan prawny dzisiaj. Jeżeli dojdzie do ko
            > lizji pojazdu silnikowego z tzw "słabym użytkownikiem drogi", czyli w praktyce
            > z pieszym lub rowerzystą, to z automatu temu słabemu należy się odszkodowanie z
            > OC kierowcy pojazdu silnikowego. Dopiero potem możesz próbować udowodnić, że d
            > o kolizji doszło z winy słabego, ale i wtedy tylko rażący błąd (np jazda rowere
            > m po pijanemu) są podstawą do roszczeń wobec rowerzysty. Jeśli nie udowodnisz r
            > ażącego błędu, to jako kierowca zawsze płacisz.
            >

            OC jest potrzebne w przypadku dużych strat....albo gdy nie da się dogadać ze sprawcą :)
            Jednak zazwyczaj można się dogadać:)
            2 razy dzieciaki wjechały mi delikatnie w zderzak z tyłu....w tym samym miejscu...."dogadaliśmy się"....jednego skasowałem na 250 zł....tymczasem nie naprawiałem tylko jeździłem z tym pęknięciem dalej....i miesiąc później drugi dzieciak lekko stuknął w to samo miejsce....zderzak lekko zarysowany już był wcześniej i troszkę zarysował dalej ... niby nic ale postraszyłem dzieciaka policją albo się dogadamy i też dał 250....i za jedno pęknięcie warte 2 stówki skubnąłem 5 STÓW:) ale na mandatach oszczędzili i na utracie zniżki na OC:) Z Z ich OC nic bym nie dostał bo ubezpieczyciele odpisali by po 3 tygodniach że dają stówkę albo dwie albo nic bo za mała szkoda i użerałbym się z ubezpieczycielem o byle co i czekał miesiąc na wypłatę....a tu 5 stóweczek na miejscu ,sprawa załatwiona i wszyscy zadowoleni:) HEHE:)
            • samspade Re: OC dla rowerzystów... 14.05.16, 13:12
              Trudno to skomentować.
              O ile to co piszesz jest prawdą to jesteś mendą nie wartą splunięcia.
              • misiaczek1281 Re: OC dla rowerzystów... 16.05.16, 12:40
                samspade napisał:

                > Trudno to skomentować.
                > O ile to co piszesz jest prawdą to jesteś mendą nie wartą splunięcia.

                spadaj na drzewo! :)
    • autoskup24 Re: OC dla rowerzystów... 16.05.16, 12:43
      skupaut-gotowka.pl/,skup aut, gdynia,gdansk,trojmiasto,pomorskie
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 16.05.16, 13:40
        Oszuści, że sie tak kretyńsko rekalmują?
    • galtomone No to mamy prawie remis.... 17.05.16, 07:41
      8 glosow na nie w sprawie OC I 7 glosow na Tak z malym podzialem...

      Znaczy sprawa nie jest oczywista w zadna strone.
    • aktyntasza Re: OC dla rowerzystów... 19.05.16, 17:38
      Wystarczy mieć znajomego komendanta, kogoś w policji, prokuraturze lub sądzie i nie ważne kto jest naprawdę winny zdarzenia bo winny jest ten kto niema znajomości w odpowiednich służbach.

      Taka jest prawda.

      Znam kolesia który zabił prawidłowo jadącego rowerzystę ale nie był winny bo jego wujek jest wojskowym, był winny groziło mu 12 lat odsiadki bo był pijany a nie zabrali mu nawet prawa jazdy i załatwili uniewinnienie.

      Po co OC na rowery skoro jest korupcja ?
    • marcio_bb Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 10:17
      Ależ przepis tak to ujmuje: rower ma się poruszać ścieżką rowerową, drogą dla rowerów i pieszych a w ostateczności jak najbliżej krawędzi jezdni. Chodnik tylko dla pieszych...a czemu nie tylko dla białych?
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 20.05.16, 11:18
        OOOO!!!! Dobrze gadasz.
        Doprecyzowalbym, ze tylko dla bialych mezczyzn w wieku 30-45 lat o wzroscie min 1.75.
    • black_and_gold Re: OC dla rowerzystów... 21.05.16, 18:58
      mnie z kolei zastanawia, jak taki obowiązek byłby egzekwowany? rowery musiałyby być rejestrowane tak samo jak samochody... są tacy pasjonaci, co mają nawet trzy rowery, to nie wyobrażam sobie, ile musieliby płacić składek
      • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 22.05.16, 09:36
        Gdyby OC bylo na rowerzyste a nie rowr, to nic nie trzba by rejestrowac, bo ludzie juz sa zarejestrowani.
        • tbernard Re: OC dla rowerzystów... 23.05.16, 11:24
          No ale co z egzekwowaniem? Jedzie sobie ktoś i ni z tego ni owego jakiś policjant obywatelski zatrzymuje go do rutynowej kontroli? Nawet jeśli jechał zupełnie prawidłowo i akurat się nawinął?
          Moim zdaniem OC dla rowerzysty ma sens ale nie w formie obowiązkowej, która była by pretekstem do polowania na spokojnych. Zaś świry nadal terroryzowali by innych bezkarnie i wobec nich nikt by nie egzekwował OC o ile taki sam nie ucierpi z powodu swojego świrowania na tyle, że nie będzie mógł zwiać.
          • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 23.05.16, 12:07
            Jak dasz powod do kontoli to powinni kontrolowac. Zapie...alasz po chodniku to przy okazji mandatu mozna i OC sprawdzic.
            • tbernard Re: OC dla rowerzystów... 23.05.16, 14:15
              Czyli wracamy do pierwotnego problemu, że stróże prawa za bardzo świrom pobłażają. Zaś łapią tych najspokojniejszych chodnikowców, bo są mniej awanturujący się. No to teraz ci najmniej awanturujący się dostaną po dupsku za spokojną jazdę po chodniku i za niemanie OC. A świry nadal będą ignorowani, nie ma się co łudzić, że inaczej będzie.
              • galtomone Re: OC dla rowerzystów... 23.05.16, 16:10
                Ja sie ludze -jesli z gory zakladasz ze zawsze i ze wszystkim bedzie gorzej to nie bardzo chyba jest po co zyc.
                • tbernard Re: OC dla rowerzystów... 29.05.16, 21:48
                  No to z zupełnie innej beczki. Często piszesz jak fajowo w Anglii jest. Czy tam jest obowiązkowe (w sensie możliwości ukarania za samo niemanie, a nie za jakieś niebezpieczne zachowania) OC dla rowerzystów?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka