Dodaj do ulubionych

To sie Pan Manager zdziwi...

13.07.16, 20:49
www.plotek.pl/plotek/7,78649,20394534,justyna-steczkowska-miala-wypadek.html#Czolka3Img
"Policja bada sprawę, ale to tylko formalność. Dla mnie oczywiste jest, że wina leży po stronie kierowcy fiata. Rozpędzony wyprzedzał trzy samochody, całą kolumnę samochodów, ja - moim zdaniem - wykonałem wszystkie manewry prawidłowo. Skręcałem w lewo, hamowałem, widać było światła stopu, widać było kierunkowskaz. Ale skoro kierowca, który wyprzedzał inne samochody, jechał z taką prędkością, to nie dziwi mnie, że do takiej kolizji doszło. Co prawda, rozstrzygnięcie sprawy leży w gestii sądu, jednak uważam, że to tylko kwestia formalne - mówi nam dalej Wojtanowski. "
Obserwuj wątek
    • tdf-888 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 20:59
      a czemu się zdziwi?
      kwestia zasadnicza to który kierowca jako pierwszy włączył kierunkowskaz.
      poza tym na skrzyżowaniach się nie wyprzedza :>
      no chyba ze skrecal i w leśna drozke tylko po co pytanie ;)
      • engine8 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 22:15
        wypadkidrogowe.info/odpowiedzialnosc-kierowcy-skrecajacego-w-lewo-w-przypadku-najechania-na-niego-przez-pojazd-wyprzedzajacy/
        • tdf-888 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 22:27
          powinieneś to pod galtomonem wkleić jeżeli to element polemiki. twój link potwierdza to co ja napisałem.
          • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 11:30
            Z opisu nie wynika, ze bylo skrzyzowanie czy ze fiat wyprzedzal w miescu niedozwolonym...
      • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:57
        kwestia zasadnicza to który kierowca jako pierwszy włączył kierunkowskaz.

        BZDURA. WAZNY JEST MOMENT WLACZENIA, ALE NIE NA ZASADZIE KTO PIERWSZY. PRZEDE WSZYSTKIM NALEZY ROZROZNIC WLACZENIE MIGACZA OD SYGNALIZACJI SKRETU.
    • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 21:23
      Może się przekonać ze żyję w państwie, które istnieje tylko teoretycznie. Plus zależy jeszcze jedna kwestia czy było tam skrzyżowanie czy nie.
      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 22:22
        Nie wiem dlaczego podnoszona jest kwestia czy to było na skrzyżowaniu lub czy skręcający wcześniej migacz włączył. Tu ewidentnie złamany został przez wyprzedzającego:
        Art. 24.
        1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

        1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;

        Jakoś dwoje kierujących bezpośrednio za lexusem potrafiły się do tego dostosować i powstrzymać.
        Gość w seicento olał przesłanki, że coś się dzieje i jakiś powód zwolnienia pojazdów przed nim musi być ale miał kompletnie w dupie aby zorientować się co to za powód i postanowił walić na pałę.
        • engine8 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 22:42
          Ale
          "Jak wskazuje art. 24 ust. 5 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierowcę, który ma zamiar skręcić w lewo, można wyprzedzić tylko z prawej strony o ile jest to możliwe. Natomiast kierowca, który widzi, że pojazd poprzedzający sygnalizuje zamiar skrętu w lewo nie może go wyprzedzić z lewej strony.

          Co więcej w polskim prawie nie ma przepisu, który nakładałby na kierowcę skręcającego w lewo obowiązek upewnienia się czy nie jest on wyprzedzany."

          U nas to prostsze.. Na zmieniajcym pas czy skerecajcym w lewo lezy obowiazek zrobienia tego bezpiecznie. Dlatego wlaczenie kierunkowskazu jest jedyni sygnalizacja zamiaru i niczym wiecej (dlatego m.in nie jest tak bardzo niebezpiecznym nie wlaczyc kierunkwskazu). Zmieniajacy pas musi sie bezposrednio przez rozpoczciem ogladnac i sprawdzic czy moze to zrobic bezpiecznie... Jadacy juz po pasie nie musza robic nic aby mu to ulatwic..
          • crannmer Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 23:03
            engine8 napisał(a):
            > U nas to prostsze.. Na [...] skerecajcym w lewo lezy obowiazek zr
            > obienia tego bezpiecznie.

            Nastepny przyklad ulomnego hamerykanskiego rozwiazania prawnego.
            O ile rzeczywiscie tak jest.
            • engine8 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 23:30
              Pomijajc fakt ze ludzie tego tak wlasnie nie egzekwuja i generalnie ulatwiaja tym zmieniajacym pasy to co w tej zasadzie ulomnego ze ten co cos zmienia i robi "zamieszanie" musi brac na siebie obowiazek zrobienia tego bezpiecznie?

              • crannmer Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 23:58
                engine8 napisał(a):

                > Pomijajc fakt ze ludzie tego tak wlasnie nie egzekwuja i generalnie ulatwiaja
                > tym zmieniajacym pasy to co w tej zasadzie ulomnego ze ten co cos zmienia i ro
                > bi "zamieszanie" musi brac na siebie obowiazek zrobienia tego bezpiecznie?

                My nie mowimy o zmianie pasa na drodze z kilkoma pasami w jedna strone, lecz o skrecaniu w lewo z drogi z jednym pasem w kazda strone.
                1. W przepisach jest jasno, ze samochodu sygnalizujacego skret w lewo lub ten skret juz wykonujacego nie wolno wyprzedzac po jego lewej stronie.
                2. Wyprzedzajacy ma wymagany przepisami obowiazek sprawdzenia __przed__rozpoczeciem wyprzedzania, czy samochod wyprzedzany nie zaczal sygnalizowac skretu w lewo. Jesli nie ma mozliwosci sprawdzenia (bo np. chce wyprzedzic kolumne i nie widzi pierwszego pojazdu), to jest jasne, ze nie ma warunkow do wyprzedzania. A wtedy sie nie wyprzedza. A jak sie jednak wyprzedzam to trzeba sie pogodzic z i przyjac wynikajace konsekwencje.
                I najwazniejsze:
                3. Kierowca przygotowujacy sie do skretu w lewo fizycznie nie ma mozliwosci sprawdzenia, czy kilka pojazdow dalej jakis szybki i wsciekly nie zbiera sie jednak do wyprzedzania.

                Wyprzedzanie na drodze dwukierunkowej jest manewrem znacznie niebezpieczniejszym, niz skret w lewo, wiec i wyprzedzajacy winien podchodzic do sprawy odpowiednio, a nie zrzucac obowiazki i odpowiedzialnosc za swe czyny na innych.

                Pierwsza podstawa przy wyprzedzaniu jest, nie wyprzedzac, jesli nie ma warunkow, lub sytuacja jest niejasna. W przypadku kolumny kilku pojazdow w polaczeniu z drogami poprzecznymi lub posesjami sytuacja do wyprzedzania jest niejasna per definitonem.
                • engine8 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 05:33
                  No wlasnie, mieszkam tu ponad 30 lat i od czasu do czasu zdarza sie ze jade tak droga ale amerykanie wogole na takich drogach nie wyprzedzaja poniewaz nie ma pasa i jesli nie ma dostatecznej widocznosci tzn nie ma co ryzykowac. Zasada i sugestia jest ze kiedy jest za nami 4 samochody to powinnismy zjechac na pobocze i pozwolic im przejechac...
                  Zdarza sie od czasu do czasu ktos kto to zrobi - tzn wyprzedza kilka samochodow - zwykle na prostej z dobra widocznoescia i duzym marginesem ale to naprawde wyjatek. Sytuacja jaka opisujesz - rzad samochodow i czlowiek probujacy skrecac w lewo a tu nagle ktos probuje wyprzedzic 5 samchodow po lewej - to chyba teoria... Na takich drogach z jednym pasem w jedna strone to zwykle duzego ruchu nie ma ajak jest to jest po prostu korek. Ludzie nie ryzukuja zycia aby zyskac minute czy 5 w ciagu godziny jazdy...
                  Taka sytuacja tytaj wygladalaby tak ze generalnie nikt nie wyprzedza a wiec jak ktos jadacy chce skrecic w lewo to caly ruch sie zatrzymuje - chyba ze jest miejsce na utwardzonej nawierzchni po prawej.
                  Wogole jak wracam do europy a zwlaszcza Polaki to skora mi cierpnie jak widze wlasnie tych wyprzedzajacych gdzie maja ulamek sekundy marginesu i sie zastanawiam czy ich zycie nie jest juz nic warte aby tak ryzykowac? I dlatego ja rzadko w Polsce wyprzedzam na drogach peryferialnych poniewaz prawie nigdy nie ma warunkow na zrobienie tego naprawde bezpiecznie..i zanim ja sie przygotuje do tego manewru to jum mnie ktos wyprzedza...
                  Dlatego jak mysle o wyprzedzaniu to jedyni o takim gdzie jest kilka pasow w jednym kierunku a nie tam gdzie sie z reguly nie wyprzedza.
                  • do.ki Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 08:26
                    > Ludzie nie ryzukuja zycia aby zyskac minute czy 5 w ciagu godziny jazdy...

                    Brak poszanowania wlasnego i cudzego czasu wydaje sie byc coraz powszechniejszy, a w dodatku szerzy sie fetysz bezpieczenstwa. Ale to temat na dluzszy post, a teraz nie mam na takowy czasu.
                    • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:55
                      Brak poszanowania swojego i cudzego życia i zdrowia wydaje się być coraz powszechniejszy, zwłaszcza wśród wyznawców lub fetyszowców czasopiniondza.
                      • do.ki Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 16:17
                        Zrównujesz wyprzedzanie z odebraniem komuś życia, a to niesłuszne. Po drugie, co jest warte życie, skoro markujesz je wlokąc się w korku?
                    • waga170 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 19:12
                      > Brak poszanowania wlasnego i cudzego czasu
                      Poniewaz jestes doktorem to bez obawy zajrzalbys mi w dupe. Wiesz co bys tam zobaczyl?
                      Swoj czas.
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 11:59
                  crannmer napisał:

                  > 1. W przepisach jest jasno, ze samochodu sygnalizujacego skret w lewo lub ten s
                  > kret juz wykonujacego nie wolno wyprzedzac po jego lewej stronie.

                  Przepisy sa zatem do dupy - co juz pisalem I nie rozumiem jak zapis w USA uwazasz za zly.

                  Ja juz mialem takie sytuacje, ze gdyby nie pas awaryjny i glosny klakson to ladowalbym w srodku czyjegos auta jak ten Fiat. Tylko dlatego, ze tuz przedemna ktos wlasniw wrzucil kierynek i skrecil bez patrzenia, bo po co patrzec skoro wlaczyl kierunkowskaz.

                  A ja jeszcze skakac nad autami nie potrafie.

                  A w moim wypadku powodem tego, ze koles chcial zjecac na lewo bylo to, ze byla zatoczka i grzyby sprzedawali.

                  > 2. Wyprzedzajacy ma wymagany przepisami obowiazek sprawdzenia __przed__rozpocze
                  > ciem wyprzedzania, czy samochod wyprzedzany nie zaczal sygnalizowac skretu w le
                  > wo.

                  No to jak juz wyprzedzalem i bylem na lewym to jeszcze nic nie sygnalizowal... Zaczal jak juz bylem prawie przy nim.
                  Rozumiem, ze w przpisach npisali, ze kierunkowskaz anuluje roznice predkosci samochodow i skraca droge hamowania? :-)


                  > Jesli nie ma mozliwosci sprawdzenia (bo np. chce wyprzedzic kolumne i nie w
                  > idzi pierwszego pojazdu), to jest jasne, ze nie ma warunkow do wyprzedzania.

                  A jak sie widzi i ten ktos jeszcze nie podjal decyzji, ze nalezy zjechac na lewo i zakupic grzyby czy borowki?

                  > A
                  > wtedy sie nie wyprzedza. A jak sie jednak wyprzedzam to trzeba sie pogodzic z i
                  > przyjac wynikajace konsekwencje.

                  Nie, nalezy (jak w przypadku pieszych) dopercyzowac przepisy. Kierunkowskaz to informacja o PLANOWANYM manewrze. Ni jak z tego planu nie wynika, ze sa do jego wykonania warunki.

                  > I najwazniejsze:
                  > 3. Kierowca przygotowujacy sie do skretu w lewo fizycznie nie ma mozliwosci spr
                  > awdzenia, czy kilka pojazdow dalej jakis szybki i wsciekly nie zbiera sie jedna
                  > k do wyprzedzania.

                  Gdyż? Ja tam w lusterku widze dalego do tylu....
                  Jak nie masz jak piszesz mozliwosci sprawdzenia co sie dzieje za toba na lewym to sugeruje nie probowac sie dostawac na lewy pas na niemieckich autostradach tam, gdzie nie ma ograniczenia predkosci i gdy sam jedziesz 90/100 km/h

                  > Wyprzedzanie na drodze dwukierunkowej jest manewrem znacznie niebezpieczniejszy
                  > m, niz skret w lewo, wiec i wyprzedzajacy winien podchodzic do sprawy odpowiedn
                  > io, a nie zrzucac obowiazki i odpowiedzialnosc za swe czyny na innych.

                  Coz... wszystko jednak zaleyz od konkretnej sytuacji a wynika to jedynie z nieprecyzyjnego przepisu, ktory pozostawia pole do przciwnych interpretacji -

                  "Mogl Pan zwolnic bo przeciez migalem" vs "Za pozno zaczal Pan migac I rowno z wlaczeniem migacza skrecil a skakac nie potrafie".

                  > Pierwsza podstawa przy wyprzedzaniu jest, nie wyprzedzac, jesli nie ma warunkow
                  > , lub sytuacja jest niejasna.

                  No coz.. sytuacja zwykle jest zmienna a w 100% jest jasna tylko w tedy jak na drodze jestes sam.

                  > W przypadku kolumny kilku pojazdow w polaczeniu z
                  > drogami poprzecznymi lub posesjami sytuacja do wyprzedzania jest niejasna per
                  > definitonem.

                  Stad w takich miejsach zwykle jest zakaz wyprzedzani i podwojna ciagla dla nie przekonanych.
            • galtomone Instynkt samozachowawczy? 14.07.16, 11:38
              crannmer napisał:

              > engine8 napisał(a):
              > > U nas to prostsze.. Na [...] skerecajcym w lewo lezy obowiazek zr
              > > obienia tego bezpiecznie.
              >
              > Nastepny przyklad ulomnego hamerykanskiego rozwiazania prawnego.
              > O ile rzeczywiscie tak jest.
              >

              Mnie sie to wydaje logiczne. Mozesz chciec skrecic/zjechac na lewo z wielu przyczyn (nie koniecznie po drugiej stronie musi byc droga).
              Pozostaje do tego kwesta (u nas) kiedy sygnalizujesz i rozpoczynasz manewer (toche jak zrzucaniem sie pieszych pod kola na pasach - I dyskusja, czy auto bylo o 5 m za blisko czy za daleko).

              W koncu mozesz zaczac manwer tuz przed wyprzedzajacym Cie autem - gdy wyprzedzajacy musialby umiec skakac, zeby w ciebie nie wjechac i wlasnie powolywac sie na ten przpis. Jak tu bylo - nie wiadomo. Dla mnie jasnym jest, ze warto jest rzucic okiem w lusterko czy nie ma tam motocykla czy tira zanim rozpoczne manewr. Co mi po racji jesli wbija mi sie ktos w bok?

              W USA dzieki takiemu zapisowi nie ma dyskusji czy ten co wyprzedzal migl zwolnic/przerwac manerw czy nie. Proste i logiczne.

              U nas zas wynika z tego, ze jak wrzucisz kierunkowskaz, to cala reszte mozesz miec gdzies (wlacznie z prawami fizyki, bo przeciez wlaczyles kiernukowskaz.... wiec swiat musi sie dostosowac.
              • samspade Re: Instynkt samozachowawczy? 14.07.16, 13:34
                galtomone napisał:

                > U nas zas wynika z tego, ze jak wrzucisz kierunkowskaz, to cala reszte mozesz m
                > iec gdzies (wlacznie z prawami fizyki, bo przeciez wlaczyles kiernukowskaz....
                > wiec swiat musi sie dostosowac.

                Tak wynika tylko dla stworzeń o inteligencji truskawki
                • galtomone Re: Instynkt samozachowawczy? 14.07.16, 13:43
                  No nie wiem... ponizej sie ze mna wyklucasz, ze przeiez jak wlaczyl kierunkowskaz, to juz parsec czy fiat tam jedzie (a moze tir) nie musial.

                  Osobiscie w takich sytuacjach nawet jak jest (nie opisany tam) zakaz i podwojna ciagla to sprawdzam, czy aby na pewno nie jedzie ktos kto uznal, ze moze wyprzedac - bo jak pisalem co mi po racji majac tira czy motocykl wbijajacy sie w moje auto?
                  • samspade Re: Instynkt samozachowawczy? 14.07.16, 14:57
                    galtomone napisał:

                    > No nie wiem... ponizej sie ze mna wyklucasz, ze przeiez jak wlaczyl kierunkowsk
                    > az, to juz parsec czy fiat tam jedzie (a moze tir) nie musial.

                    Piszesz teraz nieprawdę.
        • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 08:38
          na czym polegało nieprawidłowe zachowanie kierowcy fiata? Jest zakaz wyprzedzania kolumny pojazdów? Obciąża go w tej sytuacji wyłącznie niezachowanie szczególnej ostrożności. Jeżeli zaczął wyprzedzanie, to znaczy że miał widoczność i miejsce. A jeśli Policja ustali że wyprzedzany (np. w lusterku) mógł zobaczyć wyprzedzającego, manager będzie sprawcą:

          - "Warunkiem sprostania obowiązkowi szczególnej ostrożności, nałożonemu na uczestnika ruchu drogowego w sytuacjach wskazanych w ustawie, jest nieustająca obserwacja sytuacji na drodze, umożliwiająca percepcję wszystkich zmian i odpowiednie dostosowanie się do nich. Odbiega od takiego modelu zachowania wykonywanie manewru skrętu w lewo, bez upewnienia się, czy nie spowoduje on zajechania drogi także pojazdowi jadącemu z tyłu. Zaniechanie takiego upewnienia się o braku zagrożenia przy wykonywaniu skrętu w lewo oznacza niezachowanie szczególnej ostrożności, jako warunku prawidłowego wykonania manewru zmiany kierunku jazdy, określonego w art. 22 ust. 1 prawa o ruchu drogowym, a tym samym naruszenie zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym.
          OSNKW 2009 nr 9, poz. 81, str. 75, OSNwSK 2009 nr 1, poz. 1680, KZS 2009 nr 10, poz. 16, Biul. SN 2009 nr 9, Legalis"

          - "Na kierowcy zamierzającym wykonać manewr zmiany kierunku jazdy w lewo, ciąży nie tylko obowiązek zawczasu i wyraźnego zasygnalizowania tego manewru oraz baczenia, aby nie spowodował on zajechania drogi pojazdowi jadącemu z kierunku przeciwnego, ale także w zależności od okoliczności, wynikający z zasady szczególnej ostrożności (art. 22 ust. w ustawy z dnia 20 czerwca 1997 roku - prawo o ruchu drogowym, tj. Dz.U. z 2005 roku Nr 108 poz. 908 ze zm.), obowiązek upewnienia się, przez spojrzenie w lusterko wsteczne lub boczne, czy znajdujący się za nim pojazd nie uniemożliwia bezpiecznego wykonania tego manewru. "
          OSNwSK 2006 nr 1, poz. 511, KZS 2006 nr 9, poz. 16, Legalis
          • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 10:28
            jestklawo napisała:

            > na czym polegało nieprawidłowe zachowanie kierowcy fiata?

            Jeżeli wyprzedzał na skrzyżowaniu lub wyprzedzał samochód z włączonym kierunkowskazem jest to zachowanie nieprawidłowe i niezgodne z przepisami.

            >Jest zakaz wyprzedzania kolumny pojazdów?

            Nie ma.

            >Obciąża go w tej sytuacji wyłącznie niezachowanie szczególnej ostrożności.

            O ile nie wyprzedzał na skrzyżowaniu lub wyprzedzany samochód nie sygnalizował skrętu.

            >Jeżeli zaczął wyprzedzanie, to znaczy że miał widoczność i miejsce.

            Jasne.

            Na skrzyżowaniach się nie wyprzedza.
            Nie wyprzedza się samochodu sygnalizującego skręt w lewo. (tylko z prawej strony)
            Jeżeli ktoś chce wyprzedzać kolumnę musi się upewnić. Ten się nie upewnił.
            • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 11:29
              skąd wiadomo, że tam było skrzyżowanie? Włączenie kierunkowskazu do niczego nie uprawnia, mógł włączyć sobie nawet 10 kierunkowskazów, ale i tak jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać.

              Gdyby sprawa była oczywista, zakończyłaby sie mandatem/mandatami
              • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:24
                jestklawo napisała:

                > skąd wiadomo, że tam było skrzyżowanie?

                Przecież napisałem jeżeli.

                >Włączenie kierunkowskazu do niczego nie uprawnia,

                To prawda. Zabrania natomiast wyprzedzanie takiego pojazdu z lewej strony.

                > Gdyby sprawa była oczywista, zakończyłaby sie mandatem/mandatami

                Skończyła by się lub nie. To zależy od uczestników(czy zaakceptują "werdykt" policji) od tego czy są ofiary itp.
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:38
                  samspade napisał:

                  > To prawda. Zabrania natomiast wyprzedzanie takiego pojazdu z lewej strony.

                  Tylko w przypadku, gdy wtedy chcialbys rozpoczac manewr a nie gdy jestes w jego trakcie.
                • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:42
                  90% treści twojego postu dotyczyła sytuacji że tam było skrzyżowanie.

                  Wiem że samemu sie nie chce, że za trudno i w sumie po co, więc proszę:
                  Art. 24. 1. 3) PORD "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:
                  kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu"

                  Fiat nie był na tym samym pasie, był na lewym pasie i żaden kierunkowskaz nie miał tu nic do rzeczy. No ludzie, czy to naprawde jest takie trudne?
                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:23
                    A jeżeli lex włączył kierunek zanim fiat zaczął wyprzedzać kolumnę?

                    • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:47
                      samspade napisał:

                      > A jeżeli lex włączył kierunek zanim fiat zaczął wyprzedzać kolumnę?

                      Prawdopodobieństwo tego wzmacnia fakt, że dwa pojazdy bezpośrednio za lexem z jakiegoś powodu nie wyrywały się do wyprzedzania. To powinno kierowcy fiata dać do myślenia i w zasadzie jedyną prawidłową oceną sytuacji powinno być powstrzymanie się.
                      • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:51
                        Spekulacja. Jest 1000 innych powodow innych niz kierunkowskaz w Lexusie, dla ktorych mogly nie wyprzedzac. Poza tym nawet jesli to jest jeszcze pytanie podstawowe. Kiedy Lex wlaczyl kierunkowskaz?
                        Jaesli w czasie gdy Fiat juz wyprzedzal I byl na lewym pasie to mogl sobie migac ile chcial.
                        • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:15
                          galtomone napisał:

                          > Spekulacja. Jest 1000 innych powodow innych niz kierunkowskaz w Lexusie, dla ktorych mogly nie wyprzedzac.

                          Wśród tych powodów zapewne sporo by się znalazło typu: dziecko jakieś rozpoczęło przechodzenie. W sam raz warunki do wyprzedzania bez rozeznania się.

                          > Poza tym nawet jesli to jest jeszcze pytanie podsta
                          > wowe. Kiedy Lex wlaczyl kierunkowskaz?
                          > Jaesli w czasie gdy Fiat juz wyprzedzal I byl na lewym pasie to mogl sobie miga
                          > c ile chcial.

                          Na to pytanie być tylko jadący bezpośrednio za lexem mógłby być może odpowiedzieć. Jeśli on nie potrafi tego ustalić, bo nie zauważył, to należy przyjąć, że migał wcześniej, bo inaczej było by to przypisywanie winy bez dowodów. Zaś o wyprzedzającym wiemy na pewno, że się nie upewnił, do czego przepis go obliguje i tu na pewno nie jest wina wymyślona, domniemana.
                    • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:12
                      co ty z tym kierunkiem, to jest nie do ustalenia. Fiat nie widział żadnego kierunku, na swoim pasie ruchu zobaczył dopiero lexa, który nie upewnił się że zajechał komuś drogę
                      • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:56
                        jestklawo napisała:

                        > co ty z tym kierunkiem, to jest nie do ustalenia. Fiat nie widział żadnego kier
                        > unku,

                        No właśnie. A powinien się upewnić ze tego kierunku nie ma.

                        > na swoim pasie ruchu zobaczył dopiero lexa, który nie upewnił się że zaje
                        > chał komuś drogę

                        komuś mającemu w dupie przepisy.
                        • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:17
                          > > na swoim pasie ruchu zobaczył dopiero lexa, który nie upewnił się że zaje
                          > > chał komuś drogę
                          >
                          > komuś mającemu w dupie przepisy.

                          Oczywiście jak zauważy łamiącego przepisy, to ma się powstrzymać z zaufaniem, że inni przepisy znają i się do nich stosują. Ale on nie patrząc w lusterko (przez co naraża się na zarzut o niedopełnieniu szczególnej ostrożności i w zasadzie jest to jedyny zarzut pod jego adresem) nic nie wiedział o tym, że ktoś złamał przed chwilą przepis o tym, że ma się upewnić przed wyprzedzeniem.
                          • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:23
                            Daj już spokój z pisaniem o niedopełnieniu szczególnej ostrożności. To tak niejasne że szkoda o tym pisać.
                            Patrząc po zdjęciach jeżeli zostały zrobione w miejscu zdarzenia kierujący fiatem dogonił kolumnę w lesie nie zastanowił się czemu mocno zwalniają czy czemu jedzie tak wolno. kierowca lexa nie spojrzał w lusterko. Pytanie kiedy był włączony kierunkowskaz. W rzeczywistości sprawa trudna do ustalenia. Podejrzewam ze obaj zachowali się źle. Trafił swój na swego.
                          • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 11:20
                            tbernard napisał:
                            > Oczywiście jak zauważy łamiącego przepisy, to ma się powstrzymać z zaufaniem, ż
                            > e inni przepisy znają i się do nich stosują. Ale on nie patrząc w lusterko (prz
                            > ez co naraża się na zarzut o niedopełnieniu szczególnej ostrożności i w zasadzi
                            > e jest to jedyny zarzut pod jego adresem) nic nie wiedział o tym, że ktoś złama
                            > ł przed chwilą przepis o tym, że ma się upewnić przed wyprzedzeniem.

                            Proponuję rozróżnić dwie rzeczy. Złamanie przepisu a jego wpływ na to kto jest sprawcą kolizji.
                            Otóż wyobraź sobie sytuację, że jedziesz drogą podporządkowaną i zbliżasz się do skrzyżowania z drogą jednokierunkową z pierwszeństwem przejazdu.
                            I nagle ktoś wyjeżdża z tej drogi z pierwszeństwem jadąc nią pod prąd i Ty w niego przywalisz jadąc drogą podporządkowaną.
                            I sytuacja jest taka. On złamał przepis bo jechał pod prąd ale Ty jesteś sprawdzą kolizji bo nie ustąpiłeś mu pierwszeństwa.
                            On dostanie mandat za jazdę pod prąd ale Ty dostaniesz mandat za spowodowanie kolizji.
                            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 11:42
                              Z ta drobna roznica, ze w opisanym przez artykul wypadku (w sposob jaki rozumiemy, ze sie to wydarzylo) kierowca fita nie zostanie ukranay - bo nie zlamal zadnego przepisu. Zas kolizje spowodowal Lex.
                            • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 14:16
                              On dostanie mandat za jazdę pod prąd ale Ty dostaniesz mandat za spowodowanie kolizji.

                              I TO JEST WLASNIE KRETYNSKA "LOGIKA", STOSOWANA WYBIORCZO...
                            • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 14:37
                              > Proponuję rozróżnić dwie rzeczy. Złamanie przepisu a jego wpływ na to kto jest
                              > sprawcą kolizji.

                              Oczywiście, że należy rozróżnić. Nie upieram się, że ktoś jadący bez zapiętych pasów musi koniecznie być sprawcą wypadku który by mu się przytrafił.

                              > Otóż wyobraź sobie sytuację, że jedziesz drogą podporządkowaną i zbliżasz się d
                              > o skrzyżowania z drogą jednokierunkową z pierwszeństwem przejazdu.
                              > I nagle ktoś wyjeżdża z tej drogi z pierwszeństwem jadąc nią pod prąd i Ty w ni
                              > ego przywalisz jadąc drogą podporządkowaną.
                              > I sytuacja jest taka. On złamał przepis bo jechał pod prąd ale Ty jesteś sprawd
                              > zą kolizji bo nie ustąpiłeś mu pierwszeństwa.
                              > On dostanie mandat za jazdę pod prąd ale Ty dostaniesz mandat za spowodowanie kolizji.

                              Czy ja dobrze rozumiem opis?
                              Gość najpierw jechał pod prąd drogą z pierwszeństwem, potem z niej wyjechał i dalej jechał pod prąd i dochodzi do zderzenia, to ja jestem winien, bo zbliżałem się do skrzyżowania z droga z pierwszeństwem przejazdu?
                              • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 15:30
                                tbernard napisał:
                                > Czy ja dobrze rozumiem opis?
                                > Gość najpierw jechał pod prąd drogą z pierwszeństwem, potem z niej wyjechał i d
                                > alej jechał pod prąd i dochodzi do zderzenia, to ja jestem winien, bo zbliżałem
                                > się do skrzyżowania z droga z pierwszeństwem przejazdu?

                                Chyba jednak nie :-)
                                Gość jechał pod prąd drogą jednokierunkową z pierwszeństwem, a Ty drogą podporządkowaną i doszło do kolizji między nim a Tobą na skrzyżowaniu tych dróg.
                                • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 16:52
                                  Mam mimo wszystko mieszane uczucia z przypisywaniem winy temu z podporządkowanej. Ale z drugiej strony ten z podporządkowanej jeśli tylko jedną stronę obserwuje z powodu jednokierunkowości na głównej ma spore skłonności do niezauważania na przykład rowerzystów, których bardzo często jednokierunkowość jezdni nie dotyczy (np kontrpas lub przyległa droga dla rowerów z przejazdem), które to zjawisko bardzo często we Wrocławiu zdarza mi się zaobserwować. Gdyby kierowca jednak spojrzał w druga stronę wypatrując rowerzysty, to miałby spore szanse na zauważenie też jadącego pod prąd.
                                  Chyba sprawiedliwie było by zastosować jakieś proporcje winy.
                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:29
                          Pitolisz. Zobacz uszkodzenia Fita i Lexa I wtedy bedziesz wiedziec kiedy Lex zaczal zjezdzac... nie bylo to przed fiatem tylko NA fiata.
                          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:37
                            Ale czy to co piszesz potwierdza, że jednak wyprzedzający dokonał obowiązkowego upewnienia się przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania?
                            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:55
                              Gdyby tego nie zrobil to uderzylby Lexa w bok (prostopadle) albo w tyl. a nie uszkodzil mu kawalka przednich drzwi.
                              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 19:29
                                galtomone napisał:

                                > Gdyby tego nie zrobil to uderzylby Lexa w bok (prostopadle) albo w tyl. a nie u
                                > szkodzil mu kawalka przednich drzwi.

                                Bardzo osobliwa implikacja. Co ma zderzenie się bokami do tego, czy przed wyprzedzeniem się upewnił?
                                Otóż wyprzedzający przed manewrem nie upewnił się i tu żadne zaklęcia tego faktu nie zmienią niezależnie jak doszło do kontaktu, czy poprzez uderzenie, czy przytarcie bokami.
                                Zarówno nie upewnił się, że nikomu nie utrudni, bo jednak utrudnił i nawet gdyby lex poczekał, to by do utrudnienia doszło, bo te dwa pojazdy za lexem zamiast tylko zwolnienia zmuszone były by zatrzymać się do zera. Więc na bank nie upewnił się o tym, że nie utrudni innym ruchu. Ponadto nie upewnił się co do migacza. Wprawdzie nie wiemy czy był włączony ale można o tym domniemywać ponieważ nie był wyprzedzany przez pojazdy bezpośrednio za nim jadące. Oczywiście Twoje teorie, że to są ciapy które boją się wyprzedzać nawet ledwo toczącego się przed skrętem potwierdza miszczowsko wykonany manewr gościa co to nie boi się wyprzedzać i pokazał wszystkim jak to się robi. Ale jakoś nie wyszło bo winni są zawsze ci inni. A to ciapy, a to skręcający, no skandal, że takiemu miszczowiświata na wyłączność drogi nie zarezerwowano.
                                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 20:47
                                  tbernard napisał:

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  > > Gdyby tego nie zrobil to uderzylby Lexa w bok (prostopadle) albo w tyl. a
                                  > nie u
                                  > > szkodzil mu kawalka przednich drzwi.
                                  >
                                  > Bardzo osobliwa implikacja. Co ma zderzenie się bokami do tego, czy przed wyprz
                                  > edzeniem się upewnił?

                                  Pokazuje w ktorym momencie wyprzedzania manewr rozoczal lex. Tu kierunkowskaz ma wtorne znaczenie. Wg mnie zadne.

                                  > Otóż wyprzedzający przed manewrem nie upewnił się i tu żadne zaklęcia tego fakt
                                  > u nie zmienią niezależnie jak doszło do kontaktu, czy poprzez uderzenie, czy pr
                                  > zytarcie bokami.

                                  Prosze zatem o dowod, ze sie nie upewnil.
                                  Kazdy normalny kierowca (a po skutkach wypadku widac, ze nie byl to wariat) dojezdzajac do migajacego lexa by zwolnil. Widac lex zaczl migac (jak wogole) rowno ze skrecaniem gdy fiat juz dawno byl w trkacie manewru bo zdazyl wyprzedzic dwa auta.

                                  > Zarówno nie upewnił się, że nikomu nie utrudni, bo jednak utrudnił i nawet gdyb
                                  > y lex poczekał, to by do utrudnienia doszło, bo te dwa pojazdy za lexem zamiast
                                  > tylko zwolnienia zmuszone były by zatrzymać się do zera.

                                  Ale nie z powodu fiata tylko lexa. Mylisz przyczyny i skutki.

                                  > a. Wprawdzie nie wiemy czy był włączony ale można o tym domniemywać

                                  A dlaczego mozna domniemywac, ze byl a nie mozna ze nie byl?
                                  Tym bardziej, ze lex ewidentnie zaczal zjezdzac na auto ktore bylo obok niego a nie kore nadjezdzalo - fiat uszkodzilby wtedy przod.


                                  ponieważ ni
                                  > e był wyprzedzany przez pojazdy bezpośrednio za nim jadące.

                                  To nie ma nic do rzeczy. Po pierwsze nie ma obowizku wyprzedzania. po drugie trudno by te auta zaczely wyprzedzac, skoro same byly wyprzedzane.

                                  > Oczywiście Twoje te
                                  > orie, że to są ciapy które boją się wyprzedzać nawet ledwo toczącego się przed
                                  > skrętem potwierdza miszczowsko wykonany manewr gościa co to nie boi się wyprzed
                                  > zać i pokazał wszystkim jak to się robi.

                                  ???? cos teraz bajdurzysz.


                                  > Ale jakoś nie wyszło bo winni są zawsz
                                  > e ci inni.

                                  Nie inni tylko kierowca lexa.

                                  A to ciapy, a to skręcający, no skandal, że takiemu miszczowiświata
                                  > na wyłączność drogi nie zarezerwowano.

                                  Oj pitolisz... az boli - tak bardzo.
                                  • jureek Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 21:09
                                    galtomone napisał:

                                    > ponieważ ni
                                    > > e był wyprzedzany przez pojazdy bezpośrednio za nim jadące.
                                    >
                                    > To nie ma nic do rzeczy. Po pierwsze nie ma obowizku wyprzedzania. po drugie tr
                                    > udno by te auta zaczely wyprzedzac, skoro same byly wyprzedzane.

                                    Z tego wniosek, że ten od fiata nie upewnił się przed wyprzedzaniem, jaka jest sytuacja, tylko wyprzedzał całą grupę z marszu. Nie jechał chwilę za nimi, żeby zorientować się, dlaczego tamci jadą wolniej, tylko od razu wyprzedzał. To jest właśnie zakała na polskich drogach, że ten dojeżdżający z tyłu uniemożliwia jadącym przed nim bezpieczne wyprzedzenie zawalidrogi, bo z marszu ładuje się na lewy pas i wyprzedza całą kolumnę. Wyprzedza ten, kto szybciej podejmuje decyzję o tym manewrze, a pozostali muszą czekać, aż wszyscy ryzykanci przejadą.
                                    • galtomone Sugerujesz Carmagedon na drodze! 15.07.16, 10:19
                                      Rozumiem, ze nie zdarza ci sie jechac wolniej bo tak? Bez powodu... mnie sie zdarza... czasem po prostu fajnie mi sie jedzie, nigdzie sie nie spiesze i nawet jesli jest ograniczenie do 90km/h to sobie spokojnie jade 70 chociaz nigdzie nie zamierzam skrecac.

                                      Wniosek, ze zaczal wyprzedzac "z marszu" to czysta spekulacja. A nawet jesli to dlaczego nie skoro auta przed nim jechaly wolniej, nie zblizali sie do skrzyzowania, nie bylo zakazu, itd?

                                      Tak wiec skoro sobie po prostu jechali wolniej to dojechal, sprawdzil ze nic sie nie dzieje i zaczal spokojnie wyprzedzac. Widac po zniszczeniach, ze predkosci nie byly tu wysokie.
                                      Kieorwca lexa nie poptarzyl w lusterko (to chyba oczywiste), wrzucil (czy nie to bedz znaczenia) kierunkowskaz i zaczal zjezdzac na lewy pas... tyle ze na fiata, ktory byl juz obok niego.

                                      " To jest właśnie zakała na polskich drogach, że ten dojeżdżający z tyłu uniemożliwia jadącym przed nim bezpieczne wyprzedzenie zawalidrogi"

                                      Tak to dziala na calym swiecie, ze jak ktos zaczal wyprzedzanie to mu nie wjezdzasz przed maske zmuszajac do hamowania anie nie popedzasz swiatlami zaczynajac (za nim) wyprzedzanie jako drugi.

                                      " Wyprzedza ten, kto szybciej podejmuje decyzję o tym manewrze, a pozostali muszą czekać, aż wszyscy ryzykanci przejadą. "

                                      WTF!?!?!?! Ryzykanci??? Stary, to nie placz i nie wyprzedzaj - TO NIE OBOWIAZEK.
                                      I jak sobie to inaczej wyobrazasz, ze jak ktos (Ty) zacznie wyprzedac to mozna mu ten manewr jeszcze utrudnic? Chyna ci sie w glowie miesza!!!!

                                      Dopiero by sie zaczely wypadki. Wyliczasz roznice predkosci, miejsce a tu nagle (co I tak sie zdarza) wpirdziela ci sie przed maske ktos kto wlasnie podjal decyzje ze wyprzedza i gdzies ma czy z tylu cos nie nadjezdza. Jak zdazysz wyhamowac to super.... I albo sie musisz szybko chowac na prawo albo rozwalasz komus bagaznik - to wlasnie zaproponowales. Zeby wolno bylo wyprzedzac i miec w d. co sie dzieje za toba.

                                      CHORE!!!!
                                      • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 15.07.16, 12:37
                                        > Rozumiem, ze nie zdarza ci sie jechac wolniej bo tak? Bez powodu... mnie sie zd
                                        > arza... czasem po prostu fajnie mi sie jedzie, nigdzie sie nie spiesze i nawet
                                        > jesli jest ograniczenie do 90km/h to sobie spokojnie jade 70 chociaz nigdzie ni
                                        > e zamierzam skrecac.

                                        Jazda wolniej niż przepisowa powodowana tylko moim kaprysem nie zdarza mi się. Po prostu nie chcę innym utrudniać ruchu, czego przepisy również zakazują.

                                        > Wniosek, ze zaczal wyprzedzac "z marszu" to czysta spekulacja. A nawet jesli to
                                        > dlaczego nie skoro auta przed nim jechaly wolniej, nie zblizali sie do skrzyzo
                                        > wania, nie bylo zakazu, itd?

                                        Cały czas manipulujesz pewną subtelnością. One zwalniały, bo pierwszy przymierzał się do skrętu, a nie jechały ot tak sobie wolniej. A jak kilka pojazdów przede mną zwalnia i nie do końca wiem jaka to przyczyna, to nie domniemuję, że nagle zapragnęli sobie spacerowym tempem jechać.

                                        > wac to super.... I albo sie musisz szybko chowac na prawo albo rozwalasz komus
                                        > bagaznik - to wlasnie zaproponowales. Zeby wolno bylo wyprzedzac i miec w d. co
                                        > sie dzieje za toba.

                                        Ale już mieć wszystko w d. co się dzieje PRZED to wyprzedzający może?
                                        • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 15.07.16, 12:50
                                          tbernard napisał:

                                          > Jazda wolniej niż przepisowa powodowana tylko moim kaprysem nie zdarza mi się.
                                          > Po prostu nie chcę innym utrudniać ruchu, czego przepisy również zakazują.

                                          Z jazdy wolniej niz dopuszczalna maks. predkosc nie wynika jeszcze utrudnianie innym ruchu!!!!!!

                                          Na tej zasadzie policja powinna stac z raderam I lapac wszystkich ktorzy jada ciut wolniej niz wolno - to dopiero by bylo eldorado!

                                          Ale widac dla ciebie nie ma stanow posrednich.

                                          > Cały czas manipulujesz pewną subtelnością. One zwalniały, bo pierwszy przymierz
                                          > ał się do skrętu, a nie jechały ot tak sobie wolniej.

                                          Prosze o cytat! Bowg mnie (I na logike biorac pod uwage ile miejsca na drodze zjmuja trzy auta jadace w normalnych odstepach i moc Seicento) to ty manipulujesz twierdzac, ze jak fiat zaczal wyprzedzac to one zwalnialy.

                                          Wg mnie nie zwalnialy tylko jechaly wolniej. Ba, z samego faktu zwalniania tez nie wynika jeszcze fakt, ze nie wolno wyprzedzac.
                                          Masz racje, jest to powod by byc tym bardziej ostroznym (dlaczego zwalniaja) ale nie zawsze i w 100% powod by na pewno nie wyprzedzac.

                                          Poza tym samo zwalnianie lexa nie sprawia, ze ma pierwszenstwo nad wyprzedajacym go fiatem w ktorego zaczyna wjezdzac.

                                          > A jak kilka pojazdów prze
                                          > de mną zwalnia i nie do końca wiem jaka to przyczyna, to nie domniemuję, że nag
                                          > le zapragnęli sobie spacerowym tempem jechać.

                                          Ale domniemujesz w tej sytuacji ze zwalniali i to nastpilo sprawie i szybki i to wlasnie bylo przyczynkiem do wyprzedzania ich przez fiata.

                                          A z tego nie wynika (jesli tak bylo) ze lex juz hamowal z wlaczonym migaczem.
                                          Ba... praktyka mowi, ze tylko zwalnial - bo w PL migacze (jak wogole) wlacza sie rowno z kreceniem kierownica - a wetedy fiat juz byl obok lexa (patrz zdjecia uszkodzen - zreszta chyba juz to pisalem).

                                          > Ale już mieć wszystko w d. co się dzieje PRZED to wyprzedzający może?

                                          Moc nie moze - ale jest taki przedmiot jak fizyka - wiesz? Stad nie zajezdza sie komus przed maske i nie zjezda na niego jak jest obok licac na to, ze skoro ty masz wloczony kierunkowskaz to on juz umie sie teleportowac.
                                          A wyprzedzajac te auta mial pirwszenstwo manerwu.
                                        • klemens1 Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 15.07.16, 16:09
                                          tbernard napisał:

                                          > Jazda wolniej niż przepisowa powodowana tylko moim kaprysem nie zdarza mi się.
                                          > Po prostu nie chcę innym utrudniać ruchu, czego przepisy również zakazują.

                                          Ja nagminnie jeżdżę wolniej niż przepisy pozwalają. I nie jest to żadne utrudnianie (jakkolwiek na pewno znalazłby się ktoś, kto by chciał jechać szybciej). Od mojej oceny zależy, na ile zwolnię. Może czegoś szukam przy drodze, a może mam mało paliwa na autostradzie (ostatnio tankowałem przy zasięgu 15 km). Może być setki powodów.
                                          • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 15.07.16, 17:33
                                            Ale galtom pisał nie o tych setkach powodów tylko, że mu się akurat nie spieszy. Oczywiście on zaraz przesadza z tym karaniem za ciut wolniejszą. Jakoś za ciut szybszą nie karze nikt.
                                      • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 11:04
                                        galtomone napisał:

                                        > Wniosek, ze zaczal wyprzedzac "z marszu" to czysta spekulacja.

                                        To nie spekulacja, tylko wniosek z Twojego stwierdzenia, że dwa samochody jadące za lexem nie wyprzedzały go, bo widzieli już z tyłu fiata na lewym pasie. Czyli zaczął wyprzedzanie już dojeżdżając do nich.

                                        > A nawet jesli to
                                        > dlaczego nie skoro auta przed nim jechaly wolniej, nie zblizali sie do skrzyzo
                                        > wania, nie bylo zakazu, itd?

                                        Ano dlatego nie, że wyprzedzanie "z marszu" wyklucza zorientowanie się, dlaczego pojazdy jadące przede mną jadą wolniej. Żeby się zorientować, że nie wyprzedzają, bo po prostu nie chcą, trzeba trochę za nimi jechać, a nie od razu na lewy pas i w ten sposób uniemożliwić im wyprzedzenie jadącej przed nimi zawalidrogi.

                                        > Tak wiec skoro sobie po prostu jechali wolniej to dojechal, sprawdzil ze nic si
                                        > e nie dzieje i zaczal spokojnie wyprzedzac.

                                        Jeśli tak, to OK, tylko że w takim opisie sytuacji nie trzyma się kupy Twoje wytłumaczenie faktu, że nie wyprzedzali tym, że sami byli wyprzedzani. No bo jak dojeżdżał do nich, to wyprzedzani nie byli.


                                        > " To jest właśnie zakała na polskich drogach, że ten dojeżdżający z tyłu uni
                                        > emożliwia jadącym przed nim bezpieczne wyprzedzenie zawalidrogi
                                        "
                                        >
                                        > Tak to dziala na calym swiecie, ze jak ktos zaczal wyprzedzanie to mu nie wjezd
                                        > zasz przed maske zmuszajac do hamowania anie nie popedzasz swiatlami zaczynajac
                                        > (za nim) wyprzedzanie jako drugi.

                                        Z tym całym światem, to bym uważał, bo gdy robiłem w Niemczech kurs prawa jazdy, to instruktor pouczał mnie, że wolno jadący pojazd wyprzedza się po kolei, czyli najpierw pierwszy w kolejce, a potem następni. Wyjątek możesz zrobić, gdy jesteś pewny, że tym jadącym bezpośrednio za zawalidrogą po prostu nie chce się wyprzedzać, ale żeby dojść do takiego wniosku, musisz mieć za sobą co najmniej kilka absolutnie czystych sytuacji do wyprzedzania, których tamci nie wykorzystali, czyli jechać za nimi kilka minut.

                                        > " Wyprzedza ten, kto szybciej podejmuje decyzję o tym manewrze, a pozostali mus
                                        > zą czekać, aż wszyscy ryzykanci przejadą. "
                                        >
                                        > WTF!?!?!?! Ryzykanci??? Stary, to nie placz i nie wyprzedzaj - TO NIE OBOWIAZEK

                                        Tak, ryzykanci. Jeżeli ktoś wyprzedza "z marszu", to jest ryzykantem, bo nie rozeznał wystarczająco sytuacji, po prostu nie miał na to czasu. Poza tym nie musisz mi pisać, że wyprzedzanie nie jest obowiązkiem, bo akurat ja doskonale to wiem. Pisz to raczej do tych, którzy uważają, że ciężarówkę MUSI się wyprzedzić, nawet jak jedzie ona 90 km/h, bo przecież za ciężarówką nie można jechać.

                                        > I jak sobie to inaczej wyobrazasz, ze jak ktos (Ty) zacznie wyprzedac to mozna
                                        > mu ten manewr jeszcze utrudnic? Chyna ci sie w glowie miesza!!!!

                                        Gdzie napisałem, że można mu utrudnić, przekręcaczu cudzych wypowiedzi? Napisałem, że nie powinien zaczynać z marszu, bo to on w ten sposób utrudnia wyprzedzanie tym, którzy wcześniej znaleźli się za zawalidrogą.
                                        • kanna13 Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 18:37
                                          jureek napisał:
                                          > To nie spekulacja, tylko wniosek z Twojego stwierdzenia, że dwa samochody jadąc
                                          > e za lexem nie wyprzedzały go, bo widzieli już z tyłu fiata na lewym pasie. Czy
                                          > li zaczął wyprzedzanie już dojeżdżając do nich.

                                          Fiat mógł, zgodnie z przepisami, widząc przez sobą w perspektywie lewy pas wolny i brak na nim samochodów jadących z przeciwka, zjechać sporo wcześniej na lewy pas i sobie nim spokojnie wyprzedzać mając przewagę prędkości.
                                          Właśnie po to by się pokazać, że będzie na pewno wyprzedzał kolumnę i by inni go odpowiednio wcześniej zobaczyli w lusterkach wstecznych zanim przyjdzie im ochota wyjechać mu wprost przed maskę.

                                          Pisałem już o tym, ale jeszcze raz powtórzę, że wtedy kierownik fiata musi mieć świadomość, że mimo tego, że już jest na lewym pasie, że już jest w trakcie manewru wyprzedzania to jakiś samochód z tych kilku na raz wyprzedzanych może nagle coś durnego zrobić (a nie ma już do tego prawa bo fiat jest już na lewym pasie w trakcie manewru wyprzedzania)
                                          Dlatego powinien jechać lekko asekuracyjnie i z pewnym przewidywaniem sytuacji tzn. szeroko, blisko lewej krawędzi jezdni, z ręką na klaksonie oraz migać cały czas lewym kierunkiem.
                                          • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 18:59
                                            kanna13 napisał:

                                            > Fiat mógł, zgodnie z przepisami, widząc przez sobą w perspektywie lewy pas woln
                                            > y i brak na nim samochodów jadących z przeciwka, zjechać sporo wcześniej na lew
                                            > y pas i sobie nim spokojnie wyprzedzać mając przewagę prędkości.

                                            Jeśli nie widział, czy wśród samochodów, które zamierza wyprzedzać, nikt nie sygnalizuje skrętu w lewo, to nie miał prawa rozpocząć manewru wyprzedzania i zjeżdżać na lewy pas.

                                            > Właśnie po to by się pokazać, że będzie na pewno wyprzedzał kolumnę i by inni g
                                            > o odpowiednio wcześniej zobaczyli w lusterkach wstecznych zanim przyjdzie im oc
                                            > hota wyjechać mu wprost przed maskę.

                                            Rozumiem. Z drogi śledzie, bo ja wyprzedzam.

                                            > Dlatego powinien jechać lekko asekuracyjnie i z pewnym przewidywaniem sytuacji
                                            > tzn. szeroko, blisko lewej krawędzi jezdni, z ręką na klaksonie oraz migać cał
                                            > y czas lewym kierunkiem.

                                            ... oraz być przygotowanym na to, że być może trzeba będzie przerwać wyprzedzanie i wjechać między wyprzedzane samochody. Dlatego właśnie wbrew pozorom zbyt duża różnica prędkości przy wyprzedzaniu wcale nie jest z automatu bezpieczniejsza.
                                            • kanna13 Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 20:00
                                              jureek napisał:
                                              > Rozumiem. Z drogi śledzie, bo ja wyprzedzam.

                                              Dokładnie tak i to bez względu na to co tam sobie myślałeś pisząc powyższe.
                                              Żaden z samochodów wyprzedzanych jadących prawym pasem nie powinien mu wyjechać zgodnie z tym co jest napisane w Kodeksie Drogowym, Dział II, Rozdział 3, Zmiana kierunku jazdy lub pasa ruchu, Artykuł 22 punkt 1 oraz 4
                                              • samspade Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 20:10
                                                Czemu pomijasz obowiązki wyprzedzającego?
                                              • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 20:31
                                                kanna13 napisał:

                                                > jureek napisał:
                                                > > Rozumiem. Z drogi śledzie, bo ja wyprzedzam.
                                                >
                                                > Dokładnie tak i to bez względu na to co tam sobie myślałeś pisząc powyższe.
                                                > Żaden z samochodów wyprzedzanych jadących prawym pasem nie powinien mu wyjechać
                                                > zgodnie z tym co jest napisane w Kodeksie Drogowym, Dział II, Rozdział 3, Zmia
                                                > na kierunku jazdy lub pasa ruchu, Artykuł 22 punkt 1 oraz 4

                                                Przecież ja tego nie kwestionuję. Ja tylko kwestionuję prawo wyprzedzającego do rozpoczęcia wyprzedzania bez upewnienia się, że żaden z wyprzedzanych pojazdów nie sygnalizuje skrętu w lewo. Do tego się jednak w ogóle nie odniosłeś.
                                                • kanna13 Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 21:38
                                                  Co do obowiązków wyprzedzającego to jest chyba jasne ale dla pewności wyjaśnię cytując literalnie odpowiednie przepisy.:

                                                  Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:
                                                  1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;
                                                  2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
                                                  3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

                                                  Powyższy przepis nie precyzuje w punkcie 3 dokładnej ilości pojazdów jadących bezpośrednio przed (ile pojazdów do przodu) na tym samym pasie ruchu więc przepis tyczy się jedynie najbliższego pojazdu na pasie, którym się poruszamy.
                                                  Więc jeśli pojazd z kilku pojazdów jadących przed nami ale ten jadący bezpośrednio przed nami nie sygnalizuje skrętu w lewo, mamy miejsce do wyprzedzania bo z przeciwka nic nie jedzie i rozpoczynając manewr nie utrudnia nikomu ruchu, więc rozpoczynamy wyprzedzanie czyli zjeżdżamy na lewy pas i zaczynamy kolejno wyprzedzać samochody jadące jeden za drugim prawym pasem.
                                                  W tym momencie będąc na lewym pasie nie mamy już żadnego samochodu na swoim pasie, ponieważ kolejne wyprzedzane samochody są na prawym pasie i muszą stosować się do punktów, które wymieniłem poprzednio, ale przytoczę ich pełne brzmienie :
                                                  1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko z zachowaniem szczególnej ostrożności.
                                                  4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, oraz pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

                                                  Więc reasumując jeśli wyprzedzający jedzie cały czas lewym pasem to ci jadący prawym ustępują mu pierwszeństwa nawet jak sygnalizują zamiar skrętu w lewo.

                                                  Jest tu jednak jeden haczyk, który może wprowadzać lekki zamęt, otóż
                                                  punkt 5.
                                                  "Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."

                                                  I teraz wg. mnie interpretacja tego przepisu jest taka, że obowiązuje kiedy pojazd sygnalizujący zamiar skrętu w lewo jedzie bezpośrednio przed nami po tym samym pasie. Nie ma zastosowania kiedy już jesteśmy w fazie wyprzedzania czyli na lewym pasie, ponieważ byłoby to sprzeczne z cytowanym powyżej punktem 4.
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 22:10
                                                    kanna13 napisał:

                                                    > Powyższy przepis nie precyzuje w punkcie 3 dokładnej ilości pojazdów jadących b
                                                    > ezpośrednio przed (ile pojazdów do przodu) na tym samym pasie ruchu więc przepi
                                                    > s tyczy się jedynie najbliższego pojazdu na pasie, którym się poruszamy.

                                                    A dlaczego ma dotyczyć tylko jednego, a nie wszystkich pojazdów, które zamierzasz wyprzedzić? Moim zdaniem przepis ten dotyczy wszystkich pojazdów, które mają być wyprzedzane, bo z każdym z nich istnieje niebezpieczeństwo kolizji, a ustawodawca po to sformułował ten zakaz wyprzedzania pojazdu sygnalizującego skręt, żeby takiej kolizji uniknąć.
                                                    Stąd też ogólna zasada, że jak sytuacja nie jest w 100% jasna, to się nie wyprzedza. Jeżeli nie widzę migaczy samochodów, które chcę wyprzedzić, to nie biorę się za wyprzedzanie, bo sytuacja jest niejasna.
                                                  • kanna13 Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 22:29
                                                    To określ ilu pojazdów przed jadącym swoim pasem to dotyczy ? W metrach bieżących drogi lub w sztukach ?
                                                    Idąc Twoim tokiem rozumowania to jeśli mamy przed sobą kilkanaście pojazdów jadących jeden za drugim to nigdy nie moglibyśmy ich wyprzedzić.
                                                  • samspade Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 22:52
                                                    To dotyczy wszystkich pojazdów które chce się wyprzedzić. Chcesz wyprzedzić 5 upewnij się że żaden z nich nie sygnalizuje skrętu. A nie zachowywać się jak głąb. Bo można zostać z ręką w nocniku i najmniejszy wymiar kary to wyjść na debila.
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 16.07.16, 23:39
                                                    kanna13 napisał:

                                                    > To określ ilu pojazdów przed jadącym swoim pasem to dotyczy ? W metrach bieżąc
                                                    > ych drogi lub w sztukach ?

                                                    To zależy, ile chcesz wyprzedzić. Tego się nie określa w sztukach, czy metrach. Wyprzedzasz tyle, ile widzisz i możesz ocenić ich zachowanie, a nie na pałę, licząc na szczęście.

                                                    > Idąc Twoim tokiem rozumowania to jeśli mamy przed sobą kilkanaście pojazdów jad
                                                    > ących jeden za drugim to nigdy nie moglibyśmy ich wyprzedzić.

                                                    Mógłbyś, ale nie naraz.
                                                    Wyprzedzasz tak długie kolumny pojazdów za jednym zamachem? Gdzie masz tak długie proste?
                                                  • bimota Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 19:07
                                                    PRZEPIS NIC NUIE MOWI O TYM, ZE MAM SIE UPEWNIAC TYLKO CO DO TYCH, KTORYCH CHCE WYPRZEDZAC, TO SOBIE SAMI WMYYSLILISCIE.

                                                    JEDYNA SENSOWNA INTERPRETACJA TO TAKA, ZE DOTYCZY 1 PRZED, PODOBNIE JAK 1 ZA...
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 14:56
                                                    jureek napisał:

                                                    > To zależy, ile chcesz wyprzedzić. Tego się nie określa w sztukach, czy metrach.
                                                    > Wyprzedzasz tyle, ile widzisz i możesz ocenić ich zachowanie, a nie na pałę, l
                                                    > icząc na szczęście.

                                                    Masz oczywiście racje. Tylko nie wiem skad wniosek, ze akurat w tym wpadku wlasnie tak nie było.

                                                    > Mógłbyś, ale nie naraz.

                                                    Znaczy widze, nikt nigdzie nie zjezdza ale i tak nie mogę?

                                                    > Wyprzedzasz tak długie kolumny pojazdów za jednym zamachem? Gdzie masz tak dług
                                                    > ie proste?

                                                    Np. drogi od Czestochowy w strone Kalisza/Klobucka - sporo tam dluuuuugich prostych.
                                                  • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 01:12
                                                    > Powyższy przepis nie precyzuje w punkcie 3 dokładnej ilości pojazdów jadących b
                                                    > ezpośrednio przed (ile pojazdów do przodu) na tym samym pasie ruchu więc przepi
                                                    > s tyczy się jedynie najbliższego pojazdu na pasie, którym się poruszamy.

                                                    Nie wiem na czym to opierasz ale jak tak, to niejako sam stwierdziłeś, że tylko tego jednego możesz wyprzedzić przepisowo i powrócić na pas dla swojego kierunku. Każdego następnego musisz ponownie się upewnić, potem zasygnalizować i rozpocząć manewr jeśli są warunki ku temu.

                                                    > 1. Kierujący pojazdem może zmienić kierunek jazdy lub zajmowany pas ruchu tylko
                                                    > z zachowaniem szczególnej ostrożności.
                                                    > 4. Kierujący pojazdem, zmieniając zajmowany pas ruchu, jest obowiązany ustąpić
                                                    > pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać, ora
                                                    > z pojazdowi wjeżdżającemu na ten pas z prawej strony.

                                                    Ustalmy, że skręcanie to nie zmiana pasa lecz zmiana kierunku, więc punkt 4 jest w tych rozważaniach zbędny. Pozostaje tylko punkt 1 czyli zachowanie szczególnej ostrożności i ja na przykład wcale nie neguję, że skręcający nie złamał tego.

                                                    > Jest tu jednak jeden haczyk, który może wprowadzać lekki zamęt, otóż
                                                    > punkt 5.
                                                    > "Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia
                                                    > w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."
                                                    >
                                                    > I teraz wg. mnie interpretacja tego przepisu jest taka, że obowiązuje kiedy poj
                                                    > azd sygnalizujący zamiar skrętu w lewo jedzie bezpośrednio przed nami po tym sa
                                                    > mym pasie. Nie ma zastosowania kiedy już jesteśmy w fazie wyprzedzania czyli na
                                                    > lewym pasie, ponieważ byłoby to sprzeczne z cytowanym powyżej punktem 4.

                                                    Widzę, że przeczytałeś, co Ci odpisałem i tam się nie odniosłeś. Znowu interpretujesz to za bardzo po swojemu zamiast dokładnie jak jest napisane. Wyprzedzasz tak na prawdę tylko jeden pojazd w danym momencie, a kolejny którego w planach zamierzałeś wyprzedzać może sobie migacz włączyć. Oczywiście bez zajeżdżania z zachowaniem szczególnej ostrożności. A Ty masz wtedy obowiązek wykonać zygzak i wyprzedzić go z prawej lub zaniechać i dokończyć tylko bieżące wyprzedzanie o ile jest miejsce pomiędzy pojazdami, no ale ponoć się upewniłeś, że przeszkadzać nikomu nie będziesz. No i nie ma tu punkt 4 nic do rzeczy, bo on dotyczy tych, którzy pas chcą zmienić a nie zmienić kierunek jazdy. No to jak, nadal uważasz, że rozpoczynanie wyprzedzania kilku pojazdów na raz jest dozwolone? Niby bezpośredniego zakazu nie ma, ale sama możliwość zaistnienia takiego scenariusza sprawia, że zgodnie z przepisami robić tego nie wolno.
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 06:43
                                                    Nic dodac, nic ujac - proste jak budowa cepa
                                            • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 06:22
                                              jureek napisał:

                                              > Jeśli nie widział, czy wśród samochodów, które zamierza wyprzedzać, nikt nie sy
                                              > gnalizuje skrętu w lewo, to nie miał prawa rozpocząć manewru wyprzedzania i zje
                                              > żdżać na lewy pas.

                                              Ale jesli widzial, to mogl. Skad zalozenie, ze bylo inaczej?

                                              > Rozumiem. Z drogi śledzie, bo ja wyprzedzam.

                                              Nie, daje wam czas na to by zorientowac sie ze nadjezdzam a nie wyskakuje tuz zza waszego zderzaka.

                                              Skad od razu takie pejoratywne myslenie??? Kompleksy jakies masz???
                                              • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 10:17
                                                galtomone napisał:

                                                > Ale jesli widzial, to mogl. Skad zalozenie, ze bylo inaczej?

                                                Mógł nie widzieć, bo samochody jadące za lexem mogły zasłonić jego migacze. Jeśli zaś nie widział, czy żaden z samochodów, które zamierzał wyprzedzać, nie ma włączonego migacza, to zgodnie z przepisami nie powinien podejmować wyprzedzania. Dlatego właśnie wyprzedzanie kolumn jest takie niebezpieczne, bo jadący z tyłu zasłaniają Ci widok na to, co dzieje się w kolumnie przed nimi. Tam z przodu może jechać np. rowerzysta.

                                                > Nie, daje wam czas na to by zorientowac sie ze nadjezdzam a nie wyskakuje tuz z
                                                > za waszego zderzaka.
                                                >
                                                > Skad od razu takie pejoratywne myslenie??? Kompleksy jakies masz???

                                                To, że nie lubię ludzi rozpychających się łokciami, oznacza, że mam kompleksy? Mam ich podziwiać, żebyś nie pisał, że mam kompleksy?
                                                • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 15:16
                                                  jureek napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > Ale jesli widzial, to mogl. Skad zalozenie, ze bylo inaczej?
                                                  >
                                                  > Mógł nie widzieć, bo samochody jadące za lexem mogły zasłonić jego migacze.

                                                  Owszem. I milbys racje, gdyby sktki wypadku i uszkodzenia aut były inne. Tzn fiat jechalby szybciej i nawet widzac migacz lexa i tak nie mogolby już nic zrobić. Tyle, ze skutki takiej kolizji bylby dużo poważniejsze ewentualnie - gdyby lex zaczal zjezdzac ciut wcześniej - mialby fiata w bagażniku.

                                                  To widać, ze auta poruszaly się z podobnymi prędkościami i generalnie nie były one wysokie. Stad wniosek, ze lex nie migal (fiat spokojnie dalby rade zwonic) tylko zjechal już wprost na fiata - BO GO NIE WIDZIAL. A nie widział bo nie spojrzał w lusterko.

                                                  Jedyne co mogę jeszcze dodac, to ze jeśli Pan Manager jechal nie swoim autem a lusterka w tym aucie sa takie jak w moim to jest w nich duzy punkt martwy.

                                                  Ja o tym wiem i jednak (jeśli nie kontroluje swojej lewej caly czas) to przed zmiana pasa rzucam jeszcze okiem rzez lewe ramie - czasem jest tam auto, którego w lusterku nie widać.
                                                  Manager mogl nie wiedzieć (jeśli lewe lusterko nadal jest do dupy), ze nie widzi całej drogi.
                                                  Ale to tez go nie usprawiedliwia.

                                                  > Dlatego właśnie wyprzedzanie kolumn jest takie niebezpieczne, bo jadący z ty
                                                  > łu zasłaniają Ci widok na to, co dzieje się w kolumnie przed nimi. Tam z przodu
                                                  > może jechać np. rowerzysta.

                                                  Oczywiście racja.

                                                  > To, że nie lubię ludzi rozpychających się łokciami, oznacza, że mam kompleksy?

                                                  Nie. to ze do większości przypadku wyprzedzan które opisales urzyles dość pejoratywnych okresel wyprzedzającego. Nawet tu wyprzedzanie = rozypchanie lokciami.

                                                  > Mam ich podziwiać, żebyś nie pisał, że mam kompleksy?

                                                  Masz pisać tak jakbys ich nie miał.
                                                  • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 12:21
                                                    > To widać, ze auta poruszaly się z podobnymi prędkościami i generalnie nie były
                                                    > one wysokie. Stad wniosek, ze lex nie migal (fiat spokojnie dalby rade zwonic)
                                                    > tylko zjechal już wprost na fiata - BO GO NIE WIDZIAL. A nie widział bo nie spo
                                                    > jrzał w lusterko.

                                                    To tylko spekulacje i równie dobrze można przyjąć, że jednak kierowca fiata zobaczył ten migacz jak wyprzedzał pojazd bezpośrednio za lexem i rozpoczął wtedy hamowanie i tylko dlatego spotkanie nie nastąpiło przy jego dużej prędkości i dzięki temu wypadek nie miał groźnych skutków. To też spekulacja, ale w moim odczuciu wiarygodniejsza. Zresztą potwierdza to treść artykułu:

                                                    "Rozpędzony wyprzedzał trzy samochody, całą kolumnę samochodów, ja - moim zdaniem - wykonałem wszystkie manewry prawidłowo. Skręcałem w lewo, hamowałem, widać było światła stopu, widać było kierunkowskaz."
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 12:25
                                                    Masz racje, to w 100% usprawiedliwia zjechanie na inne auto obok ciebie.
                                          • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 06:23
                                            kanna13 napisał:

                                            > Dlatego powinien jechać lekko asekuracyjnie i z pewnym przewidywaniem sytuacji
                                            > tzn. szeroko, blisko lewej krawędzi jezdni, z ręką na klaksonie oraz migać cał
                                            > y czas lewym kierunkiem.

                                            I patrzac na skutki to wyglada na to, ze tak jechal. Mial czas na sensowna reakcje I skonczylo sie na w sumie nie duzych uszkodzeniach. Moglobyc znacznie gorzej.
                                        • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 06:19
                                          jureek napisał:

                                          > galtomone napisał:
                                          >
                                          > > Wniosek, ze zaczal wyprzedzac "z marszu" to czysta spekulacja.
                                          >
                                          > To nie spekulacja, tylko wniosek z Twojego stwierdzenia, że dwa samochody jadąc
                                          > e za lexem nie wyprzedzały go, bo widzieli już z tyłu fiata na lewym pasie. Czy
                                          > li zaczął wyprzedzanie już dojeżdżając do nich.

                                          Bzdura.
                                          Z tego wynika, ze dwa auta za lexem go nie wyprzedzay gdy wyprzedzal je fiat. Nie wynika z tego kiedy zaczal je wyprzedzac fiat. Czy z marszu czy jechal za nimi od 15 min.

                                          > Ano dlatego nie, że wyprzedzanie "z marszu" wyklucza zorientowanie się,

                                          Wyprzedzani z marszu - spekulacja.
                                          A co do zorientowania sie - bzdura. Nie wiesz jakie mial pole widzenia.
                                          Skoro sie zdecydowal to uznal ze widzi (I tu sie nie mylil) wszystko co musi.

                                          Nie widzal (bo jak), ze jak bedzie na wysokosci ostatniego auta to to zacznie zjezdzac na niego.


                                          > dlaczeg
                                          > o pojazdy jadące przede mną jadą wolniej.

                                          Bez powodu, stad decyzja o wyprzedzaniu.


                                          > Żeby się zorientować, że nie wyprzedz
                                          > ają, bo po prostu nie chcą, trzeba trochę za nimi jechać, a nie od razu na lewy

                                          Spekulacja.
                                          Daj dowod na to, ze "od razu" na lewy wyjechal.


                                          > Jeśli tak, to OK, tylko że w takim opisie sytuacji nie trzyma się kupy Twoje wy
                                          > tłumaczenie faktu, że nie wyprzedzali tym, że sami byli wyprzedzani.

                                          Zdaje ci sie bo zle mylisz,

                                          > No bo jak
                                          > dojeżdżał do nich, to wyprzedzani nie byli.

                                          No I? Z tego tylko powodu mieli obowiazek wyprzedzic lexa?


                                          Znow... spekulacja i zalozenie, ze kazdy musi wyprzedzac.

                                          Nie wiemy czy fiat wyprzedzal z marszu czy nie. Tyle.
                                          Warunki do tego mial.

                                          > Tak, ryzykanci. Jeżeli ktoś wyprzedza "z marszu",

                                          A z biegu? Cos sie tego marszu uczepil?
                                          Dodam, ze przyrownywanie kazdej sytuacje pod jedna kreske to tez bzdura.

                                          Nie wazne czy z marszu czy nie - obie rzeczy mozna zrrobic bezpiecznie lub nie bezpiecznie. Wszysko zalezy od wielu innych szczegolow.

                                          > to jest ryzykantem, bo nie ro
                                          > zeznał wystarczająco sytuacji, po prostu nie miał na to czasu.

                                          Spekulacja.

                                          > Poza tym nie mus
                                          > isz mi pisać, że wyprzedzanie nie jest obowiązkiem, bo akurat ja doskonale to w
                                          > iem.

                                          To czemu kazesz tym 2 za lexem wyprzedzac?

                                          > Pisz to raczej do tych, którzy uważają, że ciężarówkę MUSI się wyprzedzić,
                                          > nawet jak jedzie ona 90 km/h, bo przecież za ciężarówką nie można jechać.

                                          Jak sie pojawia w watku to napisze.

                                          > > I jak sobie to inaczej wyobrazasz, ze jak ktos (Ty) zacznie wyprzedac to
                                          > mozna
                                          > > mu ten manewr jeszcze utrudnic? Chyna ci sie w glowie miesza!!!!
                                          >
                                          > Gdzie napisałem, że można mu utrudnić, przekręcaczu cudzych wypowiedzi? Napisał
                                          > em, że nie powinien zaczynać z marszu

                                          A jak nie z marszu?
                                          • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 10:10
                                            galtomone napisał:

                                            > To czemu kazesz tym 2 za lexem wyprzedzac?

                                            W którym miejscu każę im wyprzedzać? Znowu dyskutujesz z rzeczami, których nie napisałem.
                                            • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 15:17
                                              Twierdziles, ze przecież gdyby lex nie migal to by go wyprzedzili. Zatem zakładasz ze chcieli choc nie ma ku temu zadnych przesłanek.
                                              • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 17:55
                                                galtomone napisał:

                                                > Twierdziles, ze przecież gdyby lex nie migal to by go wyprzedzili.

                                                I to oznacza, że kazałem im wyprzedzać?

                                                > Zatem zakład
                                                > asz ze chcieli choc nie ma ku temu zadnych przesłanek.

                                                Zakładam, że mogli chcieć, bo nie mam ani przesłanek, że chcieli, ani przesłanek, że nie chcieli. Żeby ocenić, że ktoś nie chce, trzeba zaobserwować co najmniej kilka niewykorzystanych przez niego czystych sytuacji do wyprzedzania, a na taką obserwację trzeba trochę czasu.
                                                • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 09:32
                                                  jureek napisał:

                                                  > galtomone napisał:
                                                  >
                                                  > > Twierdziles, ze przecież gdyby lex nie migal to by go wyprzedzili.
                                                  >
                                                  > I to oznacza, że kazałem im wyprzedzać?

                                                  Tak zalozyles sobie spekulatywny scenariusz i ciagle się na niego powolywales.

                                                  > > Zatem zakład
                                                  > > asz ze chcieli choc nie ma ku temu zadnych przesłanek.
                                                  >
                                                  > Zakładam, że mogli chcieć, bo nie mam ani przesłanek, że chcieli, ani przesłane
                                                  > k, że nie chcieli.

                                                  Skoro nie masz, to po co zakładasz, szczególnie w sytuacji gdy nie ma to znaczenia bo i tak nie mogli.

                                                  Trzymaj się faktow, tego co wynika ze zdjęć i z opisu sytuacji.
                                                  W artykule nie napisano, ze swiadkowi stwierdzili iż fiat na nich tez wymusil pierszenstwo.


                                                  > Żeby ocenić, że ktoś nie chce, trzeba zaobserwować co najmni
                                                  > ej kilka niewykorzystanych przez niego czystych sytuacji do wyprzedzania,

                                                  Nie zgadzam się. Wystarczy obserwować.,... ale OK. Ile to jest kilka?

                                                  > a na
                                                  > taką obserwację trzeba trochę czasu.

                                                  100% racji - szczególnie jak kilka to liczba bliska 10. Pytanie, który fragment artykulu mowi ci, ze tak w tym przypadku nie było?

                                                  Czy naprawdę nie dopuszczasz do siebie możliwości wręcz pewnej, ze kierowca lexa po prostu nie popatrzyl nie tylko w lusterko ale nawet boczna syzbe i jak wymyslil ze wlasnie zacznie zjedzac na lewo to to zrobil?

                                                  Ja widziałem dziesiątki takich i podobnych sytuacji gdy ktoś bez patrzenia po prostu cos robi.
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 10:20
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Skoro nie masz, to po co zakładasz, szczególnie w sytuacji gdy nie ma to znacze
                                                    > nia bo i tak nie mogli.

                                                    Ty też nie masz takich przesłanek, a zakładasz, że fiat zrobił wszystko prawidłowo.

                                                    > > Żeby ocenić, że ktoś nie chce, trzeba zaobserwować co najmni
                                                    > > ej kilka niewykorzystanych przez niego czystych sytuacji do wyprzedzania,
                                                    >
                                                    > Nie zgadzam się. Wystarczy obserwować.,... ale OK. Ile to jest kilka?

                                                    Kilka, to co najmniej dwie, a jeszcze lepiej trzy absolutnie czyste sytuacje, w których jadący przede mną nie wyprzedzał. Wtedy dopiero mogę założyć, że wyprzedzać nie chce.

                                                    > Czy naprawdę nie dopuszczasz do siebie możliwości wręcz pewnej, ze kierowca lex
                                                    > a po prostu nie popatrzyl nie tylko w lusterko ale nawet boczna syzbe i jak wym
                                                    > yslil ze wlasnie zacznie zjedzac na lewo to to zrobil?

                                                    Gdzie ja napisałem, że nie dopuszczam takiej możliwości? Przecież w ogóle nie pisałem o zachowaniu tego z lexa. Najprawdopodobniej tak było, jak piszesz, bo nie przypuszczam, że celowo doprowadził do wypadku. Kwestionuję natomiast Twoją wygłaszaną z wielką pewnością siebie tezę, że fiat zachował się w 100% prawidłowo i nie można mu niczego zarzucić.

                                                    > Ja widziałem dziesiątki takich i podobnych sytuacji gdy ktoś bez patrzenia po p
                                                    > rostu cos robi.

                                                    Ja też widziałem dziesiątki sytuacji, gdy miszczowie biorą się za wyprzedzanie kolumny składającej się z kilku samochodów, chociaż nie widzą migaczy samochodów jadących z przodu kolumny, bo są zasłonięte przez jadących z tyłu kolumny. Zdarzyło mi się, że musiałem ostro hamować, żeby nie rozjechać rowerzysty, a mógłbym go spokojnie wyprzedzić, gdyby jadący za mną miszcz nie zabrał się za wyprzedzanie mnie bez zorientowania się, jaka jest sytuacja przede mną.

                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 10:38
                                                    jureek napisał:

                                                    > Ty też nie masz takich przesłanek, a zakładasz, że fiat zrobił wszystko prawidł
                                                    > owo.

                                                    Polegam na tym co wiem. Z tekstu nie wynika, ze fiat wyprzedzal nieprawidłowo. Myle się?

                                                    > Kilka, to co najmniej dwie, a jeszcze lepiej trzy absolutnie czyste sytuacje, w
                                                    > których jadący przede mną nie wyprzedzał. Wtedy dopiero mogę założyć, że wyprz
                                                    > edzać nie chce.

                                                    Ale jak by w trakcie na mnie zaczal zjezddzac to pewnie napiszesz, ze dla pewności miałem sprawdzić 5 takich sytuacji?

                                                    Co to ma za znaczenie? Przez 0 ray nie wyprzedzal/ nie zjezdzal a potem otrzymal telefon i się zaczal spieszyć albo jednak zachciało się kupe.

                                                    > Gdzie ja napisałem, że nie dopuszczam takiej możliwości? Przecież w ogóle nie p
                                                    > isałem o zachowaniu tego z lexa.

                                                    No wlasnie , wina ciagle obarczasz kierowcę fiata, za to ze to lex na niego zjechal.

                                                    > Najprawdopodobniej tak było, jak piszesz, bo n
                                                    > ie przypuszczam, że celowo doprowadził do wypadku. Kwestionuję natomiast Twoją
                                                    > wygłaszaną z wielką pewnością siebie tezę, że fiat zachował się w 100% prawidło
                                                    > wo i nie można mu niczego zarzucić.

                                                    Z tekstu to nie wynika, na tym polegam.

                                                    > Ja też widziałem dziesiątki sytuacji, gdy miszczowie biorą się za wyprzedzanie
                                                    > kolumny składającej się z kilku samochodów, chociaż nie widzą migaczy samochodó
                                                    > w jadących z przodu kolumny, bo są zasłonięte przez jadących z tyłu kolumny.

                                                    Ja zas wiedziałem wiele sytuacji odwrotnych, ba - sam tak wyprzedzałem.

                                                    > Zd
                                                    > arzyło mi się, że musiałem ostro hamować, żeby nie rozjechać rowerzysty, a mógł
                                                    > bym go spokojnie wyprzedzić, gdyby jadący za mną miszcz nie zabrał się za wyprz
                                                    > edzanie mnie bez zorientowania się, jaka jest sytuacja przede mną.

                                                    Mnie tak się tez zdarzylo ale nie mam pretensji do wyprzedzającego. Szczególnie gdy zaczal wyprzedzać zanim do rowerzysty dojechałem.
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 11:00
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Polegam na tym co wiem. Z tekstu nie wynika, ze fiat wyprzedzal nieprawidłowo.
                                                    > Myle się?

                                                    Z tekstu nie wynika także, że wyprzedzał prawidłowo. Mylę się?

                                                    > Ale jak by w trakcie na mnie zaczal zjezddzac to pewnie napiszesz, ze dla pewno
                                                    > ści miałem sprawdzić 5 takich sytuacji?

                                                    Nie, nie napiszę tego.

                                                    > Co to ma za znaczenie? Przez 0 ray nie wyprzedzal/ nie zjezdzal a potem otrzyma
                                                    > l telefon i się zaczal spieszyć albo jednak zachciało się kupe.

                                                    Owszem, może tak być, jeśli jednak będę wyprzedzał z marszu, to nie mam żadnych przesłanek do stwierdzenia, że jadący przede mną nie chce wyprzedzać. Za krótki czas obserwacji.

                                                    > No wlasnie , wina ciagle obarczasz kierowcę fiata, za to ze to lex na niego zje
                                                    > chal.

                                                    Nie obwiniam. A jeśli już obwiniałbym, to na pewno nie za to, że lex na niego wjechał.

                                                    > Z tekstu to nie wynika, na tym polegam.

                                                    Z tekstu nie wynika również, że prawidłowo zabrał się za wyprzedzania. Samo to, że zabrał się za wyprzedzanie kilku samochodów na raz, jest przesłanką, że mógł nie widzieć wszystkiego.

                                                    > > Ja też widziałem dziesiątki sytuacji, gdy miszczowie biorą się za wyprze
                                                    > dzanie
                                                    > > kolumny składającej się z kilku samochodów, chociaż nie widzą migaczy sam
                                                    > ochodó
                                                    > > w jadących z przodu kolumny, bo są zasłonięte przez jadących z tyłu kolum
                                                    > ny.
                                                    >
                                                    > Ja zas wiedziałem wiele sytuacji odwrotnych, ba - sam tak wyprzedzałem.

                                                    Co w tym przypadku oznacza sytuacja odwrotna? Że nie brali się za wyprzedzanie, gdy nie widzieli migaczy? Zgadza się, takie sytuacje też się zdarzają.

                                                    > Mnie tak się tez zdarzylo ale nie mam pretensji do wyprzedzającego. Szczególnie
                                                    > gdy zaczal wyprzedzać zanim do rowerzysty dojechałem.

                                                    A jak mam pretensje, bo wyprzedzał bez upewnienia się, co przede mną jedzie i dlaczego zwalniam (zwolniłem lekko, żeby poczekać, aż przejadą jadący z przeciwka).
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 12:10
                                                    jureek napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Polegam na tym co wiem. Z tekstu nie wynika, ze fiat wyprzedzal nieprawid
                                                    > łowo.
                                                    > > Myle się?
                                                    >
                                                    > Z tekstu nie wynika także, że wyprzedzał prawidłowo. Mylę się?

                                                    Nie musi. Po co pisać, ze maslo jest maślane. Zawsze (w sadzie tez) zasada jest taka, ze domnimuje się niewinność, prawda? Skoro nie napisali to nie znaczy ze MOZE wyprzedzal prawidłowo tylko ze WYPRZEDZAL prawidłowo.

                                                    To nie zalozenie, to logika.

                                                    > > Ale jak by w trakcie na mnie zaczal zjezddzac to pewnie napiszesz, ze dla
                                                    > pewno
                                                    > > ści miałem sprawdzić 5 takich sytuacji?
                                                    >
                                                    > Nie, nie napiszę tego.

                                                    Siur.

                                                    > Owszem, może tak być, jeśli jednak będę wyprzedzał z marszu, to nie mam żadn
                                                    > ych
                                                    przesłanek do stwierdzenia, że jadący przede mną nie chce wyprzedzać. Z
                                                    > a krótki czas obserwacji.

                                                    Owszem, masz racje, tylko co ma do opisanej sytuacji wyprzedzanie z marszu?
                                                    Znow zbaczasz poza to co wiadomo. A wiadomo, ze wyprzedzal prawidłowo i dwa inne auta na niego nie zjechaly.

                                                    > Nie obwiniam. A jeśli już obwiniałbym, to na pewno nie za to, że lex na niego w
                                                    > jechał.

                                                    Skad, gdzieżby tam....

                                                    > Z tekstu nie wynika również, że prawidłowo zabrał się za wyprzedzania.

                                                    Nie musi - patrz wyżej.

                                                    > Samo to,
                                                    > że zabrał się za wyprzedzanie kilku samochodów na raz, jest przesłanką, że móg
                                                    > ł nie widzieć wszystkiego.

                                                    Gdybanie. Ktory to już raz? Paluszki chyba mi się skonczyly...

                                                    > Co w tym przypadku oznacza sytuacja odwrotna?

                                                    Ze wudzualem pierwsze auto w kolumnie. Wyprzedzajac z niewielka roznica predkosci (jak fiat) miałem tez czas by zareagować, gdyby przed pierwszym dzialo się COS i zaczal zjezdzac przed maske.
                                                    Zreszta gdybym widział, ze np. zbloza się do rowerzysty to wzialbym pod uwagę ze może go ominąć i nie znalazbym się w pozycji fiata.
                                                    Lex nie omijal krowy czy roweru, stad fiat kontynuowal manewr i wtedy lex na niego najechal. Dobrze, ze nie był jak to nazywasz wscieklym miszczem rozpychajacym się lokciami bo skutki kolizji bylyby większe.


                                                    > A jak mam pretensje, bo wyprzedzał bez upewnienia się, co przede mną jedzie i d
                                                    > laczego zwalniam (zwolniłem lekko, żeby poczekać, aż przejadą jadący z przeciwk
                                                    > a).

                                                    To masz pretensje.
                                                  • bimota Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 13:51
                                                    mógłbym go spokojnie wyprzedzić, gdyby jadący za mną miszcz nie zabrał się za wyprzedzanie mnie bez zorientowania się, jaka jest sytuacja przede mną.

                                                    A NIE MOGL BYS WCZESNIEJ SIE WYCHYLIC, BY POKAZAC, ZE BEDZIESZ WYPRZEDZAL ?
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 14:00
                                                    bimota napisał:

                                                    > mógłbym go spokojnie wyprzedzić, gdyby jadący za mną miszcz nie zabrał się za w
                                                    > yprzedzanie mnie bez zorientowania się, jaka jest sytuacja przede mną.
                                                    >
                                                    > A NIE MOGL BYS WCZESNIEJ SIE WYCHYLIC, BY POKAZAC, ZE BEDZIESZ WYPRZEDZAL ?

                                                    Zamiar wyprzedzania pokazałem włączając migacz. Nie mogłem się wychylać, dopóki nie przejechali jadący z przeciwka.
                                                  • bimota Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 14:36
                                                    TO JAKIM CUDEM TEN Z TYLU ZDAZYL SIE WYCHYLIC PRZED TOBA ?
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 14:46
                                                    bimota napisał:

                                                    > TO JAKIM CUDEM TEN Z TYLU ZDAZYL SIE WYCHYLIC PRZED TOBA ?

                                                    Takim, że o ułamek sekundy szybciej podjął decyzję. Zanim ja rzuciłem okiem, czy za ciężarówką jadącą z przeciwka jeszcze coś nie jedzie, on już był na lewym pasie, więc musiałem hamować i poczekać z wyprzedzaniem rowerzysty, aż ten z tyłu mnie wyprzedzi.
                                                  • bimota Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 15:00
                                                    TO SIE NASTEPNYM RAZEM SPREZAJ... :)
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 16:06
                                                    bimota napisał:

                                                    > TO SIE NASTEPNYM RAZEM SPREZAJ... :)

                                                    Sorry, ale nie skorzystam z Twojej rady. Następnym razem też nie będę wyskakiwał na lewy pas bez sprawdzenia, czy za autem, które przejechało, nie jedzie następne.
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 15:41
                                                    Prawidlowo.
                                                  • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 19:11
                                                    bimota napisał:

                                                    > TO JAKIM CUDEM TEN Z TYLU ZDAZYL SIE WYCHYLIC PRZED TOBA ?

                                                    To oklepany argument wyskakujących na wariata. Wystarczy, że jest jeszcze łuk ograniczający widoczność ale za chwilę łuk się skończy i wyklaruje sytuacja ale wariat z tyłu podejmie decyzje i wyskakuje jeszcze na łuku. Gdy nic z przeciwka nie będzie, to wariat oczywiście powie, że dobrze ocenił sytuację a ci przed nim to gapy. Ale gdy jednak cos z przeciwka się pojawi, to wdrażają inny Twój postulat, czyli spychanie frajerów do rowu.
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 15:35
                                                    jureek napisał:

                                                    > > A NIE MOGL BYS WCZESNIEJ SIE WYCHYLIC, BY POKAZAC, ZE BEDZIESZ WYPRZEDZAL
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > Zamiar wyprzedzania pokazałem włączając migacz. Nie mogłem się wychylać, dopóki
                                                    > nie przejechali jadący z przeciwka.

                                                    And the plot thickens! Zaraz się okaze, ze jeszcze były dziury na drodze, deszcz i inne takie - byle wyszlo na Twoje :-)
                                                  • jureek Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 17:12
                                                    galtomone napisał:

                                                    > And the plot thickens! Zaraz się okaze, ze jeszcze były dziury na drodze, deszc
                                                    > z i inne takie - byle wyszlo na Twoje :-)

                                                    O tym, że był ruch z przeciwka pisałem już wcześniej (dlatego nie mogłem rowerzysty wyprzedzić od razu, tylko trochę zwolniłem), więc nie wiem, o co Ci chodzi.
                                                    Dziur i deszczu nie było, więc już po raz drugi dzisiaj nie wyszło Ci przewidywanie, co napiszę.

                                          • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 17.07.16, 14:46
                                            > Bzdura.
                                            > Z tego wynika, ze dwa auta za lexem go nie wyprzedzay gdy wyprzedzal je fiat. N
                                            > ie wynika z tego kiedy zaczal je wyprzedzac fiat. Czy z marszu czy jechal za ni
                                            > mi od 15 min.

                                            Ale powód tego niewyprzedzania lexa jaszcze zanim były wyprzedzane przez fiata mógł być taki, że lex miał lewy kierunkowskaz. Sama taka możliwość, bez względu, czy faktycznie wtedy już lex migał sprawia, że fiat mógł rozpocząć wyprzedzanie tylko te pojazdy o których wiedział przed wyprzedzaniem, że nie sygnalizują, czyli mógł w istocie wyprzedzać tylko jeden pojazd. Ponadto musiał się upewnić, że jak wyprzedza pojazd N-ty, to N+1-wszy nie włączy lewego migacza o ile nie ma miejsca na zygzak aby wyprzedzić pojazd N+1 z prawej strony lub schować się między N a N+1.

                                            > Nie widzal (bo jak), ze jak bedzie na wysokosci ostatniego auta to to zacznie z
                                            > jezdzac na niego.

                                            Może po prostu nie miał fizycznej możliwości zobaczyć jego kierunkowskazów PRZED rozpoczęciem manewru i tym samym podjęta decyzja była nieprzepisowa i niebezpieczna.

                                            > > dlaczeg
                                            > > o pojazdy jadące przede mną jadą wolniej.
                                            >
                                            > Bez powodu, stad decyzja o wyprzedzaniu.

                                            Bez powodu, to w mniemaniu tego kiepskiego kierowcy i tych co nie widzą, że on kiepsko sobie radzi pomimo wysokiego mniemania o swoich umiejętnościach.

                                            > To czemu kazesz tym 2 za lexem wyprzedzac?

                                            Nikt im nie każe, a już w szczególności jeśli lex sygnalizuje skręt w lewo.
                                            • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 15:24
                                              tbernard napisał:

                                              > Ale powód tego niewyprzedzania lexa jaszcze zanim były wyprzedzane przez fiata
                                              > mógł być taki, że lex miał lewy kierunkowskaz.

                                              Nie - to gdybanie i spekulacja.

                                              FAKT!!! jest taki, ze go nie mogly wyprzedać, bo lewy pas nie był wolny.

                                              Cala reszta to gdybanie bez związku z sytuacja.

                                              > Bez powodu, to w mniemaniu tego kiepskiego kierowcy i tych co nie widzą, że on
                                              > kiepsko sobie radzi pomimo wysokiego mniemania o swoich umiejętnościach.

                                              Dlatego fiat nie zpier... l jak dziki tylko caly manewr chwile trwal - stad niewielkie uszkodzenia aut.
                                              Tyle, ze trudno się upewnić, ze auto które wlasnie zaczynasz mijac nie zacznie na ciebie zjezdzac.

                                              > Nikt im nie każe, a już w szczególności jeśli lex sygnalizuje skręt w lewo.

                                              Znow wracamy do spekulacji. Skad zalozenie, ze sygnalizowal wcześniej. M\Nie ma do tego zadnej przesłanki, zatem należy przyjąć, ze wszystko odbylo się tak jak to opisano. Lex zjechal na fiata gdy miał go obok.

                                              I pewnym jest, ze go nie widział (nie poptrzyl w lsusterko) bo nawet gdyby fiat na nim to wyprzedzanie wymusil, to przecież nikt widzac, ze nie ma miejsca nie wjedza na drugie auto tylko dlatego ze wcześniej sygnalizowal manewr.

                                              Pisalem wyżej, nawet jeśli migam i ktoś z tylu jednak zaczyna wyprzedać to przecież na niego nie zjade bo mam racje i pierwszy migałem.
                                              • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 16:16
                                                > > Ale powód tego niewyprzedzania lexa jaszcze zanim były wyprzedzane przez
                                                > fiata
                                                > > mógł być taki, że lex miał lewy kierunkowskaz.
                                                >
                                                > Nie - to gdybanie i spekulacja.

                                                Nie żadne gdybanie, tylko stwierdzenie możliwości. Nie daję głowy, że na bank, ale mogło tak być. Sama więc taka możliwość to wystarczająca przesłanka aby zbierać się do wyprzedzania co najwyżej tego pojazdu o którym wiemy na bank, że nie sygnalizował nic.

                                                > FAKT!!! jest taki, ze go nie mogly wyprzedać, bo lewy pas nie był wolny.

                                                Masz na myśli, że zajęty był przez tego, który zabrał się do wyprzedzanie bez upewnienia się dlaczego te pojazdy zwolniły i żadne nie wyprzedza?
                                                • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 16:20
                                                  Owszem gdybanie, bo nie wiesz czy lex miał wlaczony kierunek czy nie. Za to wiesz na pewno, ze lewy pas był zajęty przez fiata i auat za lexm nie mogly go wyprzedzać.

                                                  Cala reszta to dorabianie historii.
                                                  • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 17:55
                                                    Ale jakie gdybanie? Na etapie podejmowania decyzji o wyprzedzaniu nie ma znaczenia, czy faktycznie kierunkowskaz lex miał. Chodzi tylko o to, że tego nie mógł wiedzieć ten we fiacie.
                                                    Możesz mi jeszcze wytłumaczyć jakim cudem ten we fiacie przed rozpoczęciem manewru wyprzedzania podczas rozważania dlaczego cała trójka zwalnia i nikt nie wyprzedza (bo jak twierdzisz nie robił tego na pałę, więc rozeznanie jakieś przed manewrem zrobił), doszedł do wniosku, że nikt nie wyprzedza, bo sami są już wyprzedzani przez tego tego we fiacie, który dopiero ten manewr planuje a nie wykonuje?

                                                    Zaś najbardziej racjonalny powód, że za lexem zwalniali nie wyprzedzając go, bo lex zamierzał skręcać odrzucasz jako spekulacje, bo o migaczu nie napisali w gazetce. Ale nie napisali też, że bez sygnalizowania skręcił. Pismacy sporo niuansów merytorycznych nie podają, bo im tylko zależało na podaniu informacji, że auto którym jechała znana osoba uczestniczyło w jakimś zdarzeniu.

                                                    Jeszcze raz podkreślam, kierowca lexa nie jest całkiem bez winy, nie zachował bowiem szczególnej ostrożności. Ale w takich przypadkach z zasady powinien jako sprawca być wskazywany wyprzedzający na pałę w sytuacji niejasnej. Dla poprawy bezpieczeństwa.
                                                    Jest tylko jedna przesłanka, że pojazdy za zawalidrogą nie mają zamiaru wyprzedzać i po prostu chcą się pomału za nim turlać. Są to pozostawione odstępy dla tych z tyłu którzy chcieli by jechać szybciej i by nie musieli za jednym razem wykonywać ciągu wyprzedzań bez powrotu.
                                                  • galtomone Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 09:45
                                                    tbernard napisał:

                                                    > Ale jakie gdybanie? Na etapie podejmowania decyzji o wyprzedzaniu nie ma znacze
                                                    > nia, czy faktycznie kierunkowskaz lex miał. Chodzi tylko o to, że tego nie mógł
                                                    > wiedzieć ten we fiacie.

                                                    Proszę, zacytuj fragment tekstu, z którego wynika, ze fiat nie widział czy lex miga czy, ze nie obserwowal drogi, ze nie przygotowal manewru.

                                                    Bo znowu sobie w glowie ulozyles wersje i teraz usiłujesz ja udowodnić.

                                                    > Możesz mi jeszcze wytłumaczyć jakim cudem ten we fiacie przed rozpoczęciem mane
                                                    > wru wyprzedzania podczas rozważania dlaczego cała trójka zwalnia

                                                    I znow to samo - zacytuj fragment z którego wynika, ze cala trojka zwalnia!

                                                    > i nikt nie wyp
                                                    > rzedza (bo jak twierdzisz nie robił tego na pałę, więc rozeznanie jakieś przed
                                                    > manewrem zrobił), doszedł do wniosku, że nikt nie wyprzedza, bo sami są już wyp
                                                    > rzedzani przez tego tego we fiacie, który dopiero ten manewr planuje a nie wyko
                                                    > nuje?


                                                    Skad zalozenie, ze chcieli/musieli wyprzedzić? Znowu dorabiasz sobie wersje.
                                                    Gdzie masz w art. fragment/nazekania tamtych kierowcow, ze chcieli ale nie mogli alo ze zwalniali ZANIM!!!! fiat rozpoczal manewr.

                                                    Dorabiasz kolejne warunki i zalozenia. Sugeruje sprawdzić pojecie brzytwa Ockhama.

                                                    > Pismacy sporo niua
                                                    > nsów merytorycznych nie podają, bo im tylko zależało na podaniu informacji, że
                                                    > auto którym jechała znana osoba uczestniczyło w jakimś zdarzeniu.

                                                    Skoro ty z gory zakładasz czyjas nierzetelność, to rozumiem, ze tobie tez każdy i zawsze (szczególnie jak cie nie zna) może ja zarzucić?

                                                    > Jeszcze raz podkreślam, kierowca lexa nie jest całkiem bez winy, nie zachował b
                                                    > owiem szczególnej ostrożności. Ale w takich przypadkach z zasady powinien jako
                                                    > sprawca być wskazywany wyprzedzający na pałę w sytuacji niejasnej.

                                                    Logika mowi, ze nie może być sprawca klizji, bo to nie on najechal na lexa tylko lex na niego.
                                                    Przyczyna zjazdy lexa na fiata moe było wyprzedzanie (bo 2 auta na fiata nie zjechaly a gdyby samo wyprzedzanie było przyczyna to tak by się stało) tylko fakt nie patrzenia w lusterko i manerwu kierowcy lexa.

                                                    > Jest tylko jedna przesłanka, że pojazdy za zawalidrogą nie mają zamiaru wyprzed
                                                    > zać i po prostu chcą się pomału za nim turlać. Są to pozostawione odstępy dla t
                                                    > ych z tyłu którzy chcieli by jechać szybciej i by nie musieli za jednym razem w
                                                    > ykonywać ciągu wyprzedzań bez powrotu.

                                                    A tu ich nie było? Poprosze o cytat.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 09:53
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Proszę, zacytuj fragment tekstu, z którego wynika, ze fiat nie widział czy lex
                                                    > miga

                                                    No to jak widział, że lex miga, a mimo to wyprzedzał, to tym gorzej dla niego.
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 10:38
                                                    To nie cytat.
                                                  • kanna13 Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 10:51
                                                    Że Wam się dalej chce :-)
                                                    Kluczowe dla całej sprawy są uszkodzenia obu pojazdów.
                                                    A te jasno wskazują, że spotkanie nastąpiło pod lekkim kątem co pozwala wysnuć wniosek, że fiatowi jadącemu cały czas lewym pasem bo wcześniej wyprzedził dwa kolejne samochody lexus zajechał drogę. Fiat musiał być wtedy już na wysokości tylnego zderzaka lexusa bo uszkodzenia boku fiata (a nie przodu) i boku lexusa (a nie tyłu) tak to sugerują.
                                                    Nie stwierdzimy co fiat widział przed rozpoczęciem manewru ani jak długo się do niego zbierał ale był już na lewym pasie (i to przez dłuższy odcinek/czas - dwa samochody zdążył wyprzedzić oraz nie jechał znacznie szybciej od wyprzedzanych z racji niewielkich uszkodzeń) jak lexus zajechał mu drogę.
                                                    Nawet jak lexus sygnalizował zamiar skrętu to nie upewnił się do końca czy go może bezpiecznie wykonać.
                                                    Resztę improwizacji w wymyślaniu jak to się stało można sobie darować bo to tylko gdybanie.

                                                    Ale moja interpretacja zdarzenia jest taka :-)
                                                    Lexus jedzie drogą. Z nim jadą jakieś dwa samochody. I tak sobie jadą.
                                                    Kierowca lexusa postanawia stanąć na siku, ale brak pobocza i nie ma gdzie, więc zdejmuje nogę z gazu i lekko zwalnia.
                                                    Samochody za nim jadące też delikatnie zwalniają i być może zmniejszają się miedzy nimi wzajemne odległości.
                                                    Z tyłu dojeżdża fiat, jedzie lekko szybciej, patrzy droga z przeciwka wolna, bezpośredni samochód przed nim nie sygnalizuje lewym kierunkiem, że ma zamiar wyprzedzać więc fiat zaczyna wyprzedanie.
                                                    Wyprzedza pierwszy samochód, wyprzedza drugi i ....
                                                    1. Nagle kierowca lexa widzi w perspektywie po lewej stronie miejsce, włącza kierunek i zaczyna zjeżdżać lekko po skosie, ale nie popatrzył w lusterko i tu niepodziewanie zajeżdża fiatowi.
                                                    2. Fiat będąc już w trakcie wyprzedzania nagle widzi, że lexus miga lewym kierunkiem, nie ma gdzie za bardzo zjechać na prawy pas, więc być może zaczyna hamować (a powinien trąbić) Lexus włączył kierunek więc wydaje mu się, ze to załatwia sprawę, nie patrzy w lusterko i zaczyna zjeżdżać po skosie i tu niespodziewanie zajeżdża fiatowi.

                                                    Czy było 1 czy 2 ? Ja obstawiam 1.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 11:12
                                                    kanna13 napisał:

                                                    > Resztę improwizacji w wymyślaniu jak to się stało można sobie darować bo to tyl
                                                    > ko gdybanie.

                                                    Może jednak to gdybanie da co nieco do myślenia tym, którym się wydaje, że wyprzedzają prawidłowo, chociaż widzą tylko samochód jadący bezpośrednio przed nimi i nie wiedzą, co dzieje się przed nim. To nie jest prawidłowe wyprzedzanie, podobnie jak nie może być prawidłowe wyprzedzanie kolumny "z marszu".
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 12:13
                                                    jureek napisał:

                                                    > Może jednak to gdybanie da co nieco do myślenia tym, którym się wydaje, że wypr
                                                    > zedzają prawidłowo

                                                    Niestety to tobie nie daje się wytlumaczyc, ze taki manewr jest prawidłowy.
                                                  • tbernard Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 12:28
                                                    > Niestety to tobie nie daje się wytlumaczyc, ze taki manewr jest prawidłowy.

                                                    Już parę razy tłumaczyłem, dlaczego nie jest prawidłowy.
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:01
                                                    Mylisz się. Ale to nie jest karalne.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 13:58
                                                    galtomone napisał:

                                                    > jureek napisał:
                                                    >
                                                    > > Może jednak to gdybanie da co nieco do myślenia tym, którym się wydaje, ż
                                                    > e wypr
                                                    > > zedzają prawidłowo, chociaż widzą tylko samochód jadący bezpośrednio przed nimi i nie wiedzą, co dzieje się przed nim.
                                                    >
                                                    > Niestety to tobie nie daje się wytlumaczyc, ze taki manewr jest prawidłowy.

                                                    Uzupełniłem dalszą część mojej wypowiedzi (bo może nie zauważyłeś) i zapytam Cię jeszcze raz, żeby się upewnić co do Twojego stanowiska.
                                                    Naprawdę uważasz, że wyprzedzanie kolumny w sytuacji, gdy nie wiesz, co dzieje się przed ostatnim samochodem w kolumnie, jest manewrem prawidłowym?

                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:03
                                                    Tak o ile dajesz sobie odpowiedni margines w związku z ta niewiedza. Tzn. decyzje o dalszym wyprzedzaniu podejmujesz wraz z napływem kolejnych informacji i jesteś przygotowany do przerwania tego manewru.

                                                    Nie widze wtedy problemu innego niż tak, ze ktoś nagle zacznie zjezdzac na ciebie bo nie popatrzyl w lusterko a migacz wlaczy równo ze skretem kierownica.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:22
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Tak o ile dajesz sobie odpowiedni margines w związku z ta niewiedza. Tzn. decyz
                                                    > je o dalszym wyprzedzaniu podejmujesz wraz z napływem kolejnych informacji i je
                                                    > steś przygotowany do przerwania tego manewru.

                                                    Żeby być przygotowanym na przerwanie manewru, musisz wiedzieć przynajmniej to, czy ostatni w kolumnie ma dość miejsca przed sobą. Gdy tego miejsca nie będzie, to jak przerwiesz wyprzedzanie? Skąd zaś masz to wiedzieć, jeśli nie widzisz, co się dzieje przed ostatnim autem w kolumnie?
                                                  • bimota Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:42
                                                    GDY NIE MA MIEJSCA, TO SIE SPYCHA PAJACA, KTORY MIEJSCA NIE ZOSTAWIL, DO ROWU. ALE JESZCZE MI SIE COS TAKIEGO NIE PRZYTRAFILO.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:47
                                                    bimota napisał:

                                                    > GDY NIE MA MIEJSCA, TO SIE SPYCHA PAJACA, KTORY MIEJSCA NIE ZOSTAWIL, DO ROWU.
                                                    > ALE JESZCZE MI SIE COS TAKIEGO NIE PRZYTRAFILO.

                                                    Czołgiem jeździsz? No i w jakim kraju jeździsz, że wszyscy tak grzecznie trzymają odstępy?
                                                  • bimota Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 14:59
                                                    NIE... MYSLALEM,Z E W POLSCE, ALE JAK SLUCHAM NIEKTORYCH, TO CHYBA W MATRIXIE...
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 15:40
                                                    jureek napisał:

                                                    > Skąd zaś masz to wiedzieć, jeśli nie widzisz,
                                                    > co się dzieje przed ostatnim autem w kolumnie?

                                                    Zawsze jade na tyle na ile widze. Wiec albo widze ze mam się gdzie shcowac albo widze poczatek kolumny. Gdyby tak nie było nie moglbys teraz ze mna wymieniac pogladow.
                                                  • jureek Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 17:08
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Zawsze jade na tyle na ile widze. Wiec albo widze ze mam się gdzie shcowac albo
                                                    > widze poczatek kolumny. Gdyby tak nie było nie moglbys teraz ze mna wymieniac
                                                    > pogladow.

                                                    W takim razie nie pasujesz do mojego opisu tych, którzy wyprzedzają kolumnę - według mnie nieprawidłowo, a według Ciebie prawidłowo. Napisałem przecież wyraźnie, że nie jest prawidłowym wyprzedzanie, gdy nie widzisz, co się dzieje przed ostatnim samochodem. Jeśli Ty wiesz, że masz się gdzie schować, to znaczy, że widzisz.
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 18:58
                                                    jureek napisał:

                                                    > galtomone napisał:

                                                    > Napisałem przecież wyraźn
                                                    > ie, że nie jest prawidłowym wyprzedzanie, gdy nie widzisz, co się dzieje przed
                                                    > ostatnim samochodem. Jeśli Ty wiesz, że masz się gdzie schować, to znaczy, że w
                                                    > idzisz.

                                                    Bzdura - nie rozumiesz co czytasz.

                                                    Jeszcze raz, może teraz się uda.
                                                    Jedzie przede mną X aut.
                                                    Nie widze co jest przed pierwszym, nie widze czy miga - jeśli widze, ze mogę się wsunąć w kolumnę to wyprzedzam.
                                                    Jade z na tyle duza roznica szybkości, by widać było, ze wyprzedzam i na tyle wolno, by moc reagować na to co robia ci przedemna.
                                                    Nie zmienia to faktu, ze jak ktoś zachowa się jak kierowca lexa to zepchnie mnie do rowu.

                                                    Zdarzalo mi się już mrugac długimi, gdy ktoś w trakcie mojego manewru wrzucal kierunek w lewo. Zdarzalo się tez - widzac, ze ktoś z prozdu dojezdza np. do traktora odpuszczałem i chowałem się kolejke.
                                                    Wszystko zależy od innych szczegolow. ot, np. czy było pobocze i w jakim stanie.
                                                  • tbernard Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 11:34
                                                    > Jest tylko jedna przesłanka, że pojazdy za zawalidrogą nie mają zamiaru wyprzed
                                                    > zać i po prostu chcą się pomału za nim turlać. Są to pozostawione odstępy dla t
                                                    > ych z tyłu którzy chcieli by jechać szybciej i by nie musieli za jednym razem w
                                                    > ykonywać ciągu wyprzedzań bez powrotu.

                                                    A tu ich nie było? Poprosze o cytat.

                                                    Trzy pojazdy jadące przez dłuższy czas z prędkością przy której wykonuje się skręt i do tego z odstępami w które może się zmieścić inny pojazd, do tego próbujesz mnie przekonać? Od razu mówię, że nie przekonasz mnie do takiego absurdu, ale jak chcesz, to możesz w to wierzyć.
                                                  • galtomone Re: Dalej wymyslasz wlasna wersje. 19.07.16, 12:17
                                                    To nie ja mam cie przkonac tylko Ciebie poprsilem o wskazanie z czego wynika jakie były odstępy miedzy 3 autami.

                                                    Już się wlasnie dowiedziałem - nie masz bladego pojęcia a wymyślasz.

                                                    Czytaj co pisze kolega kanna13 - zamiast tworzyć kolejne scenariusze co moglo być - tylko daj jeszcze znac po co.
                                                  • tbernard Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 18.07.16, 18:23
                                                    Gdybaniem to jest stwierdzenie, że kierowca fiata nie wyprzedzał na pałę, tylko się upewnił, na przykład dlaczego nie wyprzedzają zwalniającego lexa i doszedł do wniosku, że to dlatego, bo są wyprzedzani. Po prostu rozmijasz się z logiką uważając, że przed rozpoczęciem manewru kierowca fiata uznał, że ci z przodu nie wyprzedzają wolniejszego pojazdu, bo już sami są wyprzedzani przez niego (kierowcę fiata). Chyba, że on widział przyszłość. Ale z takimi zdolnościami, to chyba bez trudu zamiary lexa by zobaczył z wyprzedzeniem.

                                                    Potem snułeś też mało wiarygodne wersje, że być może za nimi już jechał jakiś czas szukając sposobności do wyprzedzenia i wcale nie musieli zwalniać, gdy rozpoczynał manewr i pewnie tak od kilku minut turlali się z prędkością pojazdu który do skrętu się się szykuje.

                                                    Zaś z jakiegoś powodu najoczywistszą wersję odrzucasz, że lex zwolnił do prędkości przy której można skręcić, a ci za nim nie wyrywali się, bo albo zamiary lexa były dla nich jasne albo na odwrót, na tyle niejasne, że wyprzedzanie go było dla nich zbyt ryzykowne w tak nieklarownych warunkach. Jakikolwiek wariant przyjąć, to warunki były niejasne dla każdego normalnego kierowcy który znalazł by się na miejscu kierowcy fiata. No i wybacz, ale to, że Ty piszesz, że skoro zaczął wyprzedzać, to musiały być warunki, to oczywiste bajdurzenie. Bo każdy ryzykant w zasadzie uznaje, że jego decyzja jest właściwa, nawet zabierając się za wyprzedzanie przed samym przejściem dla pieszych.
                                                  • galtomone Re: Sugerujesz Carmagedon na drodze! 19.07.16, 09:47
                                                    Nie mam już nic do dodania
                                      • samspade I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 16.07.16, 15:06
                                        galtomone napisał:


                                        > I jak sobie to inaczej wyobrazasz, ze jak ktos (Ty) zacznie wyprzedac to mozna
                                        > mu ten manewr jeszcze utrudnic? Chyna ci sie w glowie miesza!!!!

                                        Sytuacja z dzisiaj. Wlokę się z prędkością około 60. Na moje usprawiedliwienie dodam ze jechałem w oz. Zbliżam się do tablicy koniec oz i zaczynam przyśpieszać. Samochody za mną zjeżdżają na lewy pas i mnie wyprzedzają? Utrudniałem im manewr przyśpieszając?
                                        • tbernard Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 16.07.16, 17:48
                                          Jeśli o mnie chodzi to na taką okoliczność nie patrze nawet w lusterko bo mnie guzik obchodzi, czy ktoś wyskakuje do wyprzedzania. Jeśli ten ktoś oczekuje abym zaniechał wtedy przyśpieszania, to właściwie z definicji deklaruje nie tylko, że nie upewnił się, że nie będzie innym utrudniał, co to sobie wręcz założył. Ale oczywiście należy też zachować zdrowy rozsądek i jak ktoś jest już w bocznej szybie widoczny to należy odpuścić przyśpieszanie.
                                        • kanna13 Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 16.07.16, 18:20
                                          Art 24 pkt. 6

                                          6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpośrednio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągnikiem rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej na prawo w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisu nie stosuje się w przypadku, o którym mowa w ust. 12.
                                          • samspade Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 16.07.16, 20:07
                                            Podają do kompletu przepis dotyczący wyprzedajacego. Ten o upewnieniu się nieprzeszkadzaniu i takoego tam.
                                          • tbernard Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 19.07.16, 13:05
                                            kanna13 napisał:

                                            > Art 24 pkt. 6
                                            >
                                            > 6. Kierującemu pojazdem wyprzedzanym zabrania się w czasie wyprzedzania i bezpo
                                            > średnio po nim zwiększania prędkości. Kierujący pojazdem wolnobieżnym, ciągniki
                                            > em rolniczym lub pojazdem bez silnika jest obowiązany zjechać jak najbardziej n
                                            > a prawo w celu ułatwienia wyprzedzania. Przepisu nie stosuje się w przypadku, o
                                            > którym mowa w ust. 12.

                                            To jeszcze do kompletu dorzućmy:

                                            Art. 4.
                                            Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.


                                            Oraz wielokrotnie tu cytowany:

                                            Art. 24.
                                            1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                                            ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;


                                            Otóż wyjeżdżający z ograniczenia prędkości 50, do obszaru o ograniczeniu 90 wie, że nie zaskakuje innych uczestników ruchu swoim zwiększaniem prędkości. Tym samym wie, że rozpoczynanie manewru wyprzedzania przez kogoś za nim było by nielegalne, bo zmuszało by go do zaniechania zwiększania prędkości gdzieś pomiędzy 50->90, tym samym nastąpiło by utrudnienie. Więc nie ma powodu nawet w lusterka się patrzeć, zresztą zwiększając prędkość i nie planując manewrów jest oczywiste, że cała uwaga skierowana jest w przód. Tak więc o tym, że jest wyprzedzany dowie się, gdy pojazd wyprzedzający znajdzie się obok, być może nawet z lekką przewagą. Wtedy rzecz jasna należy zaniechać przyśpieszania.
                                        • galtomone Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 17.07.16, 06:41
                                          samspade napisał:

                                          > galtomone napisał:
                                          >
                                          >
                                          > > I jak sobie to inaczej wyobrazasz, ze jak ktos (Ty) zacznie wyprzedac to
                                          > mozna
                                          > > mu ten manewr jeszcze utrudnic? Chyna ci sie w glowie miesza!!!!
                                          >
                                          > Sytuacja z dzisiaj. Wlokę się z prędkością około 60. Na moje usprawiedliwienie
                                          > dodam ze jechałem w oz. Zbliżam się do tablicy koniec oz i zaczynam przyśpiesza
                                          > ć. Samochody za mną zjeżdżają na lewy pas i mnie wyprzedzają? Utrudniałem im ma
                                          > newr przyśpieszając?

                                          A utrudniales??? Mnie pyasz, ze nie wiesz? Chyba rozumiesz, ze raz przyspieszajac nie utrudniales a innym razem bys utrudnil.
                                          • samspade Re: I jeszcze jedna rzecz. Taki OT 17.07.16, 09:33
                                            Nie wiem czy utrudniałem. Wyżej zacytowano przepis że nie powinienem przyśpieszać. Tak więc niektórzy mogą myśleć że to utrudnienie.
                                            Osobiście wychodzę z założenia że gdy kończy się OZ pojazdy będą przyśpieszać. Uważam ze nikt nie powinien być tym zaskoczony.
                                    • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 11:09
                                      Zastanów się co Ty piszesz. Jak uniemożliwia ? Kierowca wyprzedający nie zrobił niczego niedozwolonego. Nie ma żadnego przeciwskazania do wyprzedzania kilku pojazdów jadących przed nami. Samochód który już rozpoczął taki manewr tj. znajduje się już na lewym pasie i wyprzedza kolejno samochody ma prawym pasie ma pierwszeństwo. I ci co są wyprzedzani obowiązani są go puścić.
                                      Oczywiście taki co wyprzedza musi mieć świadomość, że zawsze może się trafić jakiś ryzykant co mu wyjedzie przed maskę bo nie popatrzy w lusterko więc ten co wyprzedza musi to brać pod uwagę tj. ręka na klaksonie, jazda szeroko bliżej lewego skraju jezdni by dać sobie więcej miejsca na ewentualną reakcję.
                                      W omawianym przypadku nie znamy wszystkich okoliczności więc powstrzymałbym się z wyciąganiem jakiś rozstrzygających wniosków.
                                      • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 16:10
                                        Ale on się przecież NIE UPEWNIŁ ...
                                        A jak, do ku... nędzy, miał się upewnić, że nikt nie wyjedzie w lewo bo ma taki kaprys?
                                      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 18:16
                                        > Nie ma żadnego przeciwskazania do wyprzedzania kilku pojazdów jadących przed nami.

                                        Pisząc już zupełnie ogólnie mimo wszystko są przesłanki, żeby uznać to za niewłaściwe.
                                        Po pierwsze definicja wyprzedzania:

                                        "wyprzedzanie ? przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;"

                                        Z definicji przejeżdża się obok jednego w danym momencie pojazdu, czyli nie wyprzedza się kilku, tylko jeden pojazd w danym momencie. Tak więc "wyprzedzanie kilku" pojazdów to w istocie ciąg następujących po sobie oddzialnych wyprzedzań. Ale popatrzmy na :

                                        "Art. 24.
                                        5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."


                                        Nie ma zapisu zakazującego rozpoczęcie sygnalizowania, gdy się jest wyprzedzanym. Ot jak tu niektórzy piszą migacz do niczego nie upoważnia on tylko informuje. W tym przypadku informuje o tym, że wyprzedzać można go TYKLO z prawej. Wyobraźmy sobie więc sytuację, że ktoś rozpoczyna takie masowe wyprzedzanie, wyprzedził pierwszego, drugiego aż wyprzedzając entego zauważył, że enpluspierwszy włączył własnie lewy migacz. Powiedzmy, że ten N+1-szy nawet mu nie zajeżdża drogi, to w takim razie co ma zrobić wyprzedzający zgodnie z przepisami? Aby spełnić punkt 5. musiał by wykonać nagły zygzak pomiędzy autem N a N+1 aby tego N+1 wyprzedzić prawą stroną.

                                        Nadal uważasz, że nie ma przeciwwskazań do tego aby rozpocząć wyprzedzanie kilku pojazdów i aby manewr był wykonany przepisowo, pomimo całkiem realnej szansy zaistnienia takiej sytuacji?
                                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 20:05
                                          tbernard napisał:

                                          > Po pierwsze definicja wyprzedzania:
                                          >
                                          > "wyprzedzanie ? przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczest
                                          > nika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;
                                          "
                                          >
                                          > Z definicji przejeżdża się obok jednego w danym momencie pojazdu, czyli nie wyp
                                          > rzedza się kilku, tylko jeden pojazd w danym momencie.

                                          No nie bardzo sobie wyobrazam jak w danym momencie chcialbys przejechac obok dwoch - jeden musialby byc na drugim :-).

                                          Mijajac kilka aut robisz to po kolei a nie naraz.

                                          > Tak więc "wyprzedzanie k
                                          > ilku" pojazdów to w istocie ciąg następujących po sobie oddzialnych wyprzedzań.

                                          Dokładnie.

                                          > Ale popatrzmy na :
                                          >
                                          > "Art. 24.
                                          > 5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręceni
                                          > a w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."


                                          Ale to przpis, ktory mowi o tym co mozesz jak auto przed toba sygnalizuje skret.
                                          Czyli jak masz miejsce to mojasz go z prawej - nie musisz stanac. Ten przpis nie mowi o tym gdy juz jestes na po jego lewej stronie i gdy zaczales manewr wczesniej.

                                          > Nie ma zapisu zakazującego rozpoczęcie sygnalizowania, gdy się jest wyprzedzany
                                          > m.

                                          Owszem. Tyle, ze z tego sygnalizowania nic nie wynika. mowi o tym logika i zdrowy rozsadek.

                                          > . Wyobraźmy sobie więc sytuację, że ktoś rozpoczyna takie masowe wyprzedzanie,
                                          > wyprzedził pierwszego, drugiego aż wyprzedzając entego zauważył, że enpluspierw
                                          > szy włączył własnie lewy migacz. Powiedzmy, że ten N+1-szy nawet mu nie zajeżdż
                                          > a drogi, to w takim razie co ma zrobić wyprzedzający zgodnie z przepisami?

                                          Znaczy wg ciebie przpis mowi, ze pwonienes sie ztarzymac na pasie jadac pod prad bo tak bedzie bezpieczniej? :-)

                                          > Nadal uważasz, że nie ma przeciwwskazań do tego aby rozpocząć wyprzedzanie kilk
                                          > u pojazdów i aby manewr był wykonany przepisowo, pomimo całkiem realnej szansy
                                          > zaistnienia takiej sytuacji?

                                          Owszem.
                                          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 21:33
                                            > No nie bardzo sobie wyobrazam jak w danym momencie chcialbys przejechac obok dw
                                            > och - jeden musialby byc na drugim :-).
                                            >
                                            > Mijajac kilka aut robisz to po kolei a nie naraz

                                            Wydawać by się mogło, że jeszcze w tym momencie rozumiesz co piszę.

                                            > > "Art. 24.
                                            > > 5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar sk
                                            > ręceni
                                            > > a w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony."

                                            >
                                            > Ale to przpis, ktory mowi o tym co mozesz jak auto przed toba sygnalizuje skret
                                            > .
                                            > Czyli jak masz miejsce to mojasz go z prawej - nie musisz stanac. Ten przpis ni
                                            > e mowi o tym gdy juz jestes na po jego lewej stronie i gdy zaczales manewr wcze
                                            > sniej.

                                            Odnoszę wrażenie, że opierasz to na swoim widzimisię a nie jakimś przepisie. Jeśli jestem w błędzie to chętnie zapoznam się z tym przepisem.

                                            > > Nie ma zapisu zakazującego rozpoczęcie sygnalizowania, gdy się jest wyprz
                                            > edzany
                                            > > m.
                                            >
                                            > Owszem. Tyle, ze z tego sygnalizowania nic nie wynika. mowi o tym logika i zdro
                                            > wy rozsadek.

                                            Ależ wynika dokładnie to, że wyprzedzać można go tylko z prawej strony. A co do logiki i zdrowego rozsądku to raczej należy uznać, że podjęcie ciągu manewrów wyprzedzań (bo zgodziłeś się wcześniej, że nie da się wyprzedzać kilku jednocześnie) kilku pojazdów jest manewrem głupim i niebezpiecznym, bo z definicji jest loterią czy uda się go przeprowadzić zgodnie z przepisami. Nie musi być od razu zakaz wprost. Człowiek posługujący się sprawnie logiką sam do tego dojdzie.

                                            > Znaczy wg ciebie przpis mowi, ze pwonienes sie ztarzymac na pasie jadac pod pra
                                            > d bo tak bedzie bezpieczniej? :-)

                                            Przepis mówi jasno, że jeśli zacznie ktoś ten sygnalizujący pojazd wyprzedzać, to może to zrobić TYLKO z prawej strony. Wcale nie uważam, że należy się zatrzymać, już wiele razy napisałem co należy, ale powtórzę. Nie zabierać się za wyprzedzanie kilku pojazdów, które jest ciągiem następujących po sobie wyprzedzań. Do tego prowadzi chłodna logika.

                                            > > Nadal uważasz, że nie ma przeciwwskazań do tego aby rozpocząć wyprzedzani
                                            > e kilk
                                            > > u pojazdów i aby manewr był wykonany przepisowo, pomimo całkiem realnej s
                                            > zansy
                                            > > zaistnienia takiej sytuacji?
                                            >
                                            > Owszem.

                                            Był już taki który twierdził "nikt mi nie wmówi, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Można i tak.
                                            • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 14:43
                                              tbernard napisał:

                                              > Odnoszę wrażenie, że opierasz to na swoim widzimisię a nie jakimś przepisie. Je
                                              > śli jestem w błędzie to chętnie zapoznam się z tym przepisem.

                                              Czyli wg ciebie - jeżeli na autostradzie wyprzedzam lewym pasem i nagle ten, do którego się zbliżam, włączy lewy kierunkowskaz - to muszę wtedy hamować i nie mogę go wyprzedzać z lewej jadąc dalej swoim pasem?
                                              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 14:56
                                                > Czyli wg ciebie - jeżeli na autostradzie wyprzedzam lewym pasem i nagle ten, do
                                                > którego się zbliżam, włączy lewy kierunkowskaz - to muszę wtedy hamować i nie
                                                > mogę go wyprzedzać z lewej jadąc dalej swoim pasem?

                                                Przytoczę jeszcze raz przepis
                                                Art 24.
                                                5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.


                                                Pokaż mi taką autostradę na której w lewo się skręca, czy to w drogę polną lub leśną, lub poprzeczną. Może być też w posesję.
                                                • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 16:18
                                                  tbernard napisał:

                                                  > Przytoczę jeszcze raz przepis
                                                  > Art 24.
                                                  > 5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręc
                                                  > enia w lewo
                                                  , może odbywać się tylko z jego prawej strony.

                                                  >
                                                  > Pokaż mi taką autostradę na której w lewo się skręca, czy to w drogę polną lub
                                                  > leśną, lub poprzeczną. Może być też w posesję.

                                                  Więc niech będzie gierkówka na odcinkach nieekspresowych.
                                                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 17:36
                                                    A czy czasem na zwykłej wielopasmówce (bo chyba taka jest ta gierkówka poza odcinkami ekspresowymi), gdzie mogą występować skrzyżowania z możliwością skrętu w lewo, to manewr ów nie powinien być czasem wykonywany z pasa lewego? To co więc opisujesz, to sygnalizowanie zmiany pasa, a chyba już zostało jasno powiedziane, że nie o tym rozmawiamy i zacytowany punkt 5 nie dotyczy takich sytuacji.

                                                    Ale na taką okoliczność lepiej zastosować przepis:

                                                    Art. 4.
                                                    Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze mają prawo liczyć, że inni uczestnicy tego ruchu przestrzegają przepisów ruchu drogowego, chyba że okoliczności wskazują na możliwość odmiennego ich zachowania.


                                                    Możesz go więc wyprzedzić, bo on przed zmianą pasa ma po prostu ustąpić i Ty ufasz, że on znając przepisy tak postąpi.
                                                  • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 22:44
                                                    tbernard napisał:

                                                    > To co więc opisujesz, to sygnalizowanie zmiany pasa,

                                                    A skąd mam to wiedzieć czy nie zachciało mu się skręcać z prawego? Tak samo nie wiem, czy na 1x1 migający lewym skręca, czy zachciało mu się coś wyprzedzać.

                                                    Jedyne z czym się zgodzę, to to, że jeżeli pojazd bezpośrednio przede mną (na tym samym pasie) miga lewym, to nie mogę go wyprzedzić z lewej. Niebezpośrednich i tak nie wyprzedzam, bo dopiero zmieniam pas. Gdy już zmienię, to nie są przede mną. Poza tym - patrz paradoks z 5-minutowym wyprzedzaniem.
                                                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 18.07.16, 11:20
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > tbernard napisał:
                                                    >
                                                    > > To co więc opisujesz, to sygnalizowanie zmiany pasa,
                                                    >
                                                    > A skąd mam to wiedzieć czy nie zachciało mu się skręcać z prawego?

                                                    To ogranicz zaufanie, jeżeli ten migacz odbierasz jako "chyba, że okoliczności wskazują ..."

                                                    > Jedyne z czym się zgodzę, to to, że jeżeli pojazd bezpośrednio przede mną (na t
                                                    > ym samym pasie) miga lewym, to nie mogę go wyprzedzić z lewej. Niebezpośrednich
                                                    > i tak nie wyprzedzam, bo dopiero zmieniam pas. Gdy już zmienię, to nie są prze
                                                    > de mną.

                                                    Nic nie szkodzi, że nie są przed Tobą na tym samym pasie pojazdy kolejne. Jeśli jeszcze nie przejeżdżasz obok pojazdu który włączył lewy migacz i jest to zwykła dwukierunkowa droga po jednym pasie i skręt w lewo z tego tylko pasa jest możliwy, to nie wolno ci go wyprzedzać z lewej strony. Możesz powrócić na pas prawy i jak jest miejsce wyprzedzić prawą stroną. Przytoczę jeszcze raz przepis:

                                                    Oddział 6 - Wyprzedzanie

                                                    Art. 24.

                                                    5. Wyprzedzanie pojazdu lub uczestnika ruchu, który sygnalizuje zamiar skręcenia w lewo, może odbywać się tylko z jego prawej strony.

                                              • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 18:16
                                                klemens1 napisał:

                                                > Czyli wg ciebie - jeżeli na autostradzie wyprzedzam lewym pasem i nagle ten, do
                                                > którego się zbliżam, włączy lewy kierunkowskaz - to muszę wtedy hamować i nie
                                                > mogę go wyprzedzać z lewej jadąc dalej swoim pasem?

                                                Trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku. Nie zrzucać wszystkiego na wyprzedzanych.
                                                Na jednojezdniówce wyprzedzać tylko tych co do których jest się pewien. Nie podchodzić optymistycznie niech inni się martwią. Zastanowić się czemu inni jadą wolniej. (choć i to nie zagwarantuje że ktoś z kolumny nagle nie wyskoczy). Po co dodatkowo ryzykować?
                                                Bo o poczekaniu na swoją kolej nie wspominam to wyższy level jeżeli chodzi o umiejętności myślenia i podejścia do innych.
                                                Na autostradach i eskach zdawać sobie sprawę że ktoś może chcieć wyprzedzać. Nie napieprzać ciągle lewym i mrugać długimi. To powoduje że ludzie zjeżdżają wcześniej na l;ewy pas bo nie chcą zwalniać do prędkości ciężarówki. Obserwować otoczenie.

                                                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 18.07.16, 15:28
                                                  samspade napisał:

                                                  > Trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku. Nie zrzucać wszystkiego na wyprzedzanych.
                                                  > Na jednojezdniówce wyprzedzać tylko tych co do których jest się pewien.

                                                  I niby jak się upewniasz, ze to auto jak jesteś w jego polowie wlasnie nie zacznie na ciebie zjezdzac bez patrzenia w lusterko?
                                                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 06:32
                                                    Używam kryształowej kuli lub aplikacji na telefon.
                                                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 09:49
                                                    samspade napisał:

                                                    > Używam kryształowej kuli lub aplikacji na telefon.

                                                    Tak wlasnie myslalem, skonczyly się konkretne , merytoryczne argumenty na poparcie głupot o ty jak to się trzeba zawsze w 100% upewnić. Tak jakby to było możliwe.
                                                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 19:39
                                                    Glupot? Co w moim poście było głupiego? Ale bez wyrywania zdania z kontekstu i próby zmiany jego sensu.
                                                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 21:31
                                                    Patrz wyżej - powtarzam pytanie:


                                                    galtomone 18.07.16, 15:28


                                                    samspade napisał:

                                                    > Trzeba pamiętać o zdrowym rozsądku. Nie zrzucać wszystkiego na wyprzedzanych.
                                                    > Na jednojezdniówce wyprzedzać tylko tych co do których jest się pewien.

                                                    I niby jak się upewniasz, ze to auto jak jesteś w jego polowie wlasnie nie zacznie na ciebie zjezdzac bez patrzenia w lusterko?
                                                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 22:17
                                                    Napisałem żebyś nie wyruwal zdania z kontekstu i nie próbował zmieniać sensu zdania. Ale ty dalej swoje. Czy dzień nez nędznej manipulacji jest dniem straconym.
                                                    To jak rozmawiać z misiaczkiem. Ty o złocie on o błocie.
                                                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 20.07.16, 10:11
                                                    Napisales konkretne rzecz, zadałem konkretne pytanie, zadnej sensowej odpowiedzi nie uzyskałem.
                                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 22:28
                                    > > Zarówno nie upewnił się, że nikomu nie utrudni, bo jednak utrudnił i nawe
                                    > t gdyb
                                    > > y lex poczekał, to by do utrudnienia doszło, bo te dwa pojazdy za lexem z
                                    > amiast
                                    > > tylko zwolnienia zmuszone były by zatrzymać się do zera.
                                    >
                                    > Ale nie z powodu fiata tylko lexa. Mylisz przyczyny i skutki.

                                    Z powodu lexa musieli co najwyżej zwolnić. Zaś manewr fiata zmusił ich do zatrzymania całkowitego. Ktoś zmuszający do całkowitego zatrzymania utrudnia ruch.
                                    W takich sytuacjach zrównoważony psychicznie kierowca nie zabiera się za wyprzedzanie, bo sytuacja jest nieklarowna. Jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, gdyby to było tak, że sobie przez jakąś chwile tak jechali i po jakimś czasie ten we fiacie miałby prawo założyć, że oni po prostu w trójkę mają kaprys snuć się takim tempem. Ale wszystko wskazuje na to, że on to zrobił z doskoku lub co gorsze siedział na ogonie trzeciemu i hamowanie tak go zaskoczyło, że wyprzedzanie było przy okazji ratunkiem. To oczywiście domniemania, ale domniemaniem nie jest, że zrobił to na pałę bez rozeznania w sytuacji.

                                    > ponieważ ni
                                    > > e był wyprzedzany przez pojazdy bezpośrednio za nim jadące.
                                    >
                                    > To nie ma nic do rzeczy. Po pierwsze nie ma obowizku wyprzedzania. po drugie tr
                                    > udno by te auta zaczely wyprzedzac, skoro same byly wyprzedzane.

                                    Ktoś tu wspominał o myleniu przyczyn i skutków. Ja ma wrażenie, że tu nawet nie tyle mylisz, co świadomie je odwracasz. Sugerujesz, że fiat zabrał się za wyprzedzanie jeszcze zanim lex zwolnił i jechali normalną przelotową prędkością i w momencie zwalniania lexa te dwa pojazdy tylko dlatego go nie wyprzedzały, bo same były już wyprzedzane? Jeśli na prawdę tak to widzisz, to myślę, że w tej dyskusji nie ma możliwości aby ktoś kogoś przekonał.
                                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 10:28
                                      tbernard napisał:

                                      > > Ale nie z powodu fiata tylko lexa. Mylisz przyczyny i skutki.
                                      >
                                      > Z powodu lexa musieli co najwyżej zwolnić. Zaś manewr fiata zmusił ich do zatrz
                                      > ymania całkowitego.

                                      Miesza ci sie. Jak ktos cie wyprzedza to stajesz??? Fiat ich wyprzedzil i nie musieli stawac. Musieli stanac (zapewne) jak lex wjechal w fiata. To nie ma zwiazku zm anerwerm fiata tylko lexa/

                                      > Ktoś zmuszający do całkowitego zatrzymania utrudnia ruch.

                                      Sadze, ze przy spowodowaniu wypadku to tym przewinieniem nie bedzie sie kierowca lexa przejmowac.

                                      > W takich sytuacjach zrównoważony psychicznie kierowca nie zabiera się za wyprze
                                      > dzanie, bo sytuacja jest nieklarowna.

                                      Sytuacja byla klarowa - trzy auta jechaly wolniej. Nie napisali, ze trzy auta hamowaly, bo lex skrecal//zjezdzal. Tylko w takiej sytuacji mialbys racje.

                                      > Jeszcze byłbym w stanie zrozumieć, gdyby
                                      > to było tak, że sobie przez jakąś chwile tak jechali i po jakimś czasie ten we
                                      > fiacie miałby prawo założyć, że oni po prostu w trójkę mają kaprys snuć się tak
                                      > im tempem.

                                      Skad wiesz ze tak nie bylo?

                                      > Ale wszystko wskazuje na to, że on to zrobił z doskoku

                                      Co konkretnie na to wskazuje?????

                                      Bo ja nie widze przeslanek, ze nie jechal za nimi 5 km wczesniej tez spokojnie i jak znalazl na tyle dluga prosta zeby dac rade Seicento wyprzedzic to rozpoczal manewr.

                                      > lub co gorsze
                                      > siedział na ogonie trzeciemu i hamowanie tak go zaskoczyło

                                      Stary!!! Skad ty tez bajdurzenia bierzesz... gdzie tam cos pisze o siedzeniu komus na ogonie czy hamowaniu?????

                                      , że wyprzedzanie by
                                      > ło przy okazji ratunkiem. To oczywiście domniemania, ale domniemaniem nie jest,
                                      > że zrobił to na pałę bez rozeznania w sytuacji.

                                      I wynika (ze to nie domniemanie) z???????????????????

                                      > Ktoś tu wspominał o myleniu przyczyn i skutków. Ja ma wrażenie, że tu nawet nie
                                      > tyle mylisz, co świadomie je odwracasz. Sugerujesz, że fiat zabrał się za wypr
                                      > zedzanie jeszcze zanim lex zwolnił

                                      Nie sugeruje. Nie wiemy czy i kiedy lex zwolnil i czy wogole zwolnil. Wiemy ze fiat wyprzedzal 3 jadace wolniej auta.
                                      Dwa nie rozpoczely manerwu wczesniej (przed fiatem) - nie wiemy dlaczego i nie ma to wiekszego znaczenia. W trakcie manewru fiata juz nie mogly tego zrobic. Jak fiat byl na wysokosci lexa ten zaczal na niego zjezdzac.

                                      To sa fakty.

                                      > i jechali normalną przelotową prędkością

                                      Znow... skad to zalozenie?
                                      Wiadomo tylko, ze jechali wolniej niz maly Fiacik.

                                      > i w
                                      > momencie zwalniania lexa te dwa pojazdy tylko dlatego go nie wyprzedzały,

                                      Znow domniemanie - nie wiadomoczy lex zwalnial, a nawet jesli zaczal to fiat byl juz na lewym pasie obok wiec NIE MOGLY TEZ ZACZAC WYPRZEDZAC!
                                      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 11:52
                                        > Miesza ci sie. Jak ktos cie wyprzedza to stajesz??? Fiat ich wyprzedzil i nie m
                                        > usieli stawac. Musieli stanac (zapewne) jak lex wjechal w fiata. To nie ma zwia
                                        > zku zm anerwerm fiata tylko lexa/

                                        Wytłumaczę najprościej jak się da.

                                        Gdyby lex przed skrętem podjął decyzję o powstrzymaniu się, to by musiał stanąć do zera i za nim do zera musiały by się zatrzymać samochody bezpośrednio za nim jadące.
                                        Z tego co piszesz, to wnioskuję, że lex powinien stanąć przed wykonaniem skrętu i poczekać aż zostanie wyprzedzony lub wręcz ominięty, tym samym musiały by się do zera zatrzymać pojazdy za nim. Innymi słowy nie doszło do sprawdzenia przez wyprzedzającego, że jego manewr nie utrudni innym ruchu. Ale może się mylę i uważasz, że lex po prostu powinien całkowicie zrezygnować z zamiaru skrętu i pojechać dalej. To wtedy faktycznie zatrzymywać by się nie musiał a tym samym ci za nim. Większość kierowców jednak przed skrętem zwalnia lub zatrzymuje się aby poczekać na warunki do wykonania skrętu.

                                        > Bo ja nie widze przeslanek, ze nie jechal za nimi 5 km wczesniej tez spokojnie
                                        > i jak znalazl na tyle dluga prosta zeby dac rade Seicento wyprzedzic to rozpocz
                                        > al manewr.

                                        > Znow domniemanie - nie wiadomoczy lex zwalnial, a nawet jesli zaczal to fiat by
                                        > l juz na lewym pasie obok wiec NIE MOGLY TEZ ZACZAC WYPRZEDZAC!

                                        No faktycznie, jeśli przez 5 kilometrów za nimi jechał z taką prędkością przy której osobówka przymierza się do skrętu, to masz rację. Wtedy mógł uznać, że cała trójka jedzie sobie ot tak spacerkowym tempem i nie ma przesłanek aby powstrzymywać się dalej przed wyprzedzaniem ich. Wprawdzie fizycznie wykluczyć się tego nie da ale ze zdrowym rozsądkiem ma to już niewiele wspólnego.
                                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:35
                                          tbernard napisał:

                                          > Wytłumaczę najprościej jak się da.
                                          >
                                          > Gdyby lex przed skrętem podjął decyzję o powstrzymaniu się, to by musiał stanąć
                                          > do zera i za nim do zera musiały by się zatrzymać samochody bezpośrednio za ni
                                          > m jadące.

                                          No... to oczywiste i nie jest wykroczeniem. Ma przeciez obowiazek ulatwic albo chociaz nie przeszkadzac w manewrze wyprzedzania. Ten ma tu priorytet nad cala reszta.

                                          Rownie dobrze moglbys miec pretensje, gdyby z przeciwka nadjezdzalo auto I lex musial stanac.

                                          > Z tego co piszesz, to wnioskuję, że lex powinien stanąć przed wykonaniem skrętu
                                          > i poczekać aż zostanie wyprzedzony lub wręcz ominięty

                                          A uwazasz, ze nie? Ze pwinien wladowac sie pod maske auta, ktore wyprzedzalo go zgodnie z przepisami, w miejscu do tego odzwolonym?

                                          Na tej zasadzie mozna twierdzic, ze w kazdej chwili, niezaleznie od tego czy ktos cie wyprzedza czy nie, mozesz wlaczyc migacz i skrecic i juz - reszta ma sie dostosowac. Przeciez to bzdura.

                                          > Innymi słowy nie doszło do sprawdzenia prze
                                          > z wyprzedzającego, że jego manewr nie utrudni innym ruchu.

                                          Kolejna bzdura. Gdyby to co piszesz mialo sens, to nikt nigdy niemoglby nikogo wyprzedzic - bo przeciez w kazdej chwili mozesz akurat zadecydowac, ze ty chcesz tu skrecic w lewo.

                                          > Ale może się mylę i

                                          Owszem.

                                          > uważasz, że lex po prostu powinien całkowicie zrezygnować z zamiaru skrętu
                                          > i po
                                          > jechać dalej.

                                          Znow bzdura. Jak jestes chcesz skrecic w lewo a z przciwka cos jedzie 9musisz ustapic pierszenstwa tak jak w przypadku gdy jestes wyprzedzany - bo przeciez nie wolno ci utrudniac wyprzedznia, przyspieszac, itd...) to musisz z tego skretu zrezygnowac czy stajesz (auta za toba tez) I czekasz?


                                          > To wtedy faktycznie zatrzymywać by się nie musiał a tym samym ci
                                          > za nim. Większość kierowców jednak przed skrętem zwalnia lub zatrzymuje się aby
                                          > poczekać na warunki do wykonania skrętu.

                                          No wlasnie - a lex nie zaczekal.

                                          > > Bo ja nie widze przeslanek, ze nie jechal za nimi 5 km wczesniej tez spok
                                          > ojnie
                                          > > i jak znalazl na tyle dluga prosta zeby dac rade Seicento wyprzedzic to r
                                          > ozpocz
                                          > > al manewr.

                                          Nadal czekam na odpowiedz.... skad wiesz ze jak pisalem nie jechal czekajc na dogodny moment do wyprzedzania?

                                          > No faktycznie, jeśli przez 5 kilometrów za nimi jechał z taką prędkością przy k
                                          > tórej osobówka przymierza się do skrętu,

                                          Nie wiesz z jaka predkoscia jechali - skad wiec zalozenie, ze akurat jak fiat zaczal wyprzedzac (wiesz ile to trwalo? a moze jak lex zaczal zwalaniac to fiat byl juz w polowie drigiego auta?) to juz bylo po tym jak lex zaczal zwalniac?

                                          > to masz rację. Wtedy mógł uznać, że ca
                                          > ła trójka jedzie sobie ot tak spacerkowym tempem i nie ma przesłanek aby powstr
                                          > zymywać się dalej przed wyprzedzaniem ich. Wprawdzie fizycznie wykluczyć się te
                                          > go nie da ale ze zdrowym rozsądkiem ma to już niewiele wspólnego.

                                          Taaaaa? A co mu przeczy?
                                          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 13:03
                                            > No... to oczywiste i nie jest wykroczeniem. Ma przeciez obowiazek ulatwic albo
                                            > chociaz nie przeszkadzac w manewrze wyprzedzania. Ten ma tu priorytet nad cala
                                            > reszta.

                                            Ale wyprzedzanie nie powinno być rozpoczęte jeżeli skutkuje ono zmuszeniem innych do zatrzymywania się, bo to jest utrudnianiem ruchu.

                                            > Rownie dobrze moglbys miec pretensje, gdyby z przeciwka nadjezdzalo auto I lex
                                            > musial stanac.

                                            A od kiedy kierujący pojazdem wymijającym ma jakiś obowiązek w stosunku do chcącego skręcić w lewo z pasa do ruchu przeciwnego? Analogia zupełnie nieadekwatna.

                                            > > Z tego co piszesz, to wnioskuję, że lex powinien stanąć przed wykonaniem
                                            > skrętu
                                            > > i poczekać aż zostanie wyprzedzony lub wręcz ominięty
                                            >
                                            > A uwazasz, ze nie? Ze pwinien wladowac sie pod maske auta, ktore wyprzedzalo go
                                            > zgodnie z przepisami, w miejscu do tego odzwolonym?

                                            Czyli mimowolnie przyznajesz, że wyprzedzanie skutkowało utrudnieniem innym ruchu.

                                            > Na tej zasadzie mozna twierdzic, ze w kazdej chwili, niezaleznie od tego czy kt
                                            > os cie wyprzedza czy nie, mozesz wlaczyc migacz i skrecic i juz - reszta ma sie
                                            > dostosowac. Przeciez to bzdura.

                                            Oczywiście, że bzdura ale to Ty ją napisałeś.

                                            > > Innymi słowy nie doszło do sprawdzenia prze
                                            > > z wyprzedzającego, że jego manewr nie utrudni innym ruchu.
                                            >
                                            > Kolejna bzdura. Gdyby to co piszesz mialo sens, to nikt nigdy niemoglby nikogo
                                            > wyprzedzic - bo przeciez w kazdej chwili mozesz akurat zadecydowac, ze ty chces
                                            > z tu skrecic w lewo.

                                            Na pewno takie wyprzedzanie w sytuacji nieklarownej nie powinno mieć miejsca, nie twierdzę nigdzie, że wyprzedzać wcale nie wolno.

                                            > Znow bzdura. Jak jestes chcesz skrecic w lewo a z przciwka cos jedzie 9musisz u
                                            > stapic pierszenstwa tak jak w przypadku gdy jestes wyprzedzany - bo przeciez ni
                                            > e wolno ci utrudniac wyprzedznia, przyspieszac, itd...) to musisz z tego skretu
                                            > zrezygnowac czy stajesz (auta za toba tez) I czekasz?

                                            Problem tylko z tym, że do wyprzedzania nie miało prawa dojść. Skoro nie miało prawa dojść, to może skręcający uznał (oczywiście nierozsądnie), że w lusterko nie popatrzy lub może znacznie mniej uwagi, bo ma prawo ufać, że inni przepisy znają i się do nich stosują.
                                            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 13:16
                                              tbernard napisał:

                                              > Ale wyprzedzanie nie powinno być rozpoczęte jeżeli skutkuje ono zmuszeniem inny
                                              > ch do zatrzymywania się, bo to jest utrudnianiem ruchu.

                                              No to chyba trzeba wprowadzic zakaz wyprzedzania bo zawsze moze tym skutkowac.

                                              > A od kiedy kierujący pojazdem wymijającym ma jakiś obowiązek w stosunku do chcą
                                              > cego skręcić w lewo z pasa do ruchu przeciwnego? Analogia zupełnie nieadekwatna

                                              Dokladnie taka sama. iat na lewym, w trakcie manewru wyprzedzania mial pierszenstwo.

                                              > Czyli mimowolnie przyznajesz, że wyprzedzanie skutkowało utrudnieniem innym ruc
                                              > hu.

                                              Przyzjane ze zawsze moze tym skutkowac jesli akurat kierowca wyprzedzanego auta wymysli, ze wlasnie tu i teraz musi zjechac. Zgodnie z twoja zas logika w zwiazku z taka mozliwoscia nalezy generalnie zakazc wyprzedzania.


                                              > > Na tej zasadzie mozna twierdzic, ze w kazdej chwili, niezaleznie od tego
                                              > czy kt
                                              > > os cie wyprzedza czy nie, mozesz wlaczyc migacz i skrecic i juz - reszta
                                              > ma sie
                                              > > dostosowac. Przeciez to bzdura.
                                              >
                                              > Oczywiście, że bzdura ale to Ty ją napisałeś.

                                              Nie ty - to nie ja marudze, o tym ze wyprzedzanie nie moze utrudniac innym jazdy.

                                              Patrz wyzej - nalezy zakazc wyprzedzania.

                                              > Na pewno takie wyprzedzanie w sytuacji nieklarownej nie powinno mieć miejsca, n
                                              > ie twierdzę nigdzie, że wyprzedzać wcale nie wolno.

                                              Poprosze A). o definicje sytuacji nie klarownej B). info. z czego wynika, ze tu byla taka sytuacja.

                                              > Problem tylko z tym, że do wyprzedzania nie miało prawa dojść.

                                              Gdyż???? Co zakazywalo wyprzedzania aut jadacych wolniej?

                                              > Skoro nie miało
                                              > prawa dojść, to może skręcający uznał (oczywiście nierozsądnie), że w lusterko
                                              > nie popatrzy lub może znacznie mniej uwagi, bo ma prawo ufać, że inni przepisy
                                              > znają i się do nich stosują.

                                              No wlasnie, inni znali, wyprzedzali zgodnie z przepisami a on chcial wymusic pierszenstwo I SPOWODOWAL kolizje.
                          • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 16:37
                            Chyba pomylił ci się post bo odpisujesz pod moim a to co piszesz nie ma żadnego związku z tym co napisałem.
                      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:00
                        Nie upewnił się, bo nie miał takiego obowiązku, zaś ufał, że inni znają przepisy i się do nich stosują. A przepisy w takich okolicznościach zakazują rozpoczęcia wyprzedzania. Oczywiście z tym zaufaniem jest to tak zwana zasada ograniczonego zaufania, czyli jeśli widać, że ktoś się nie zastosuje do przepisów, to dopiero wtedy nie należy ufać. Ale jeśli nie spojrzał w lusterka, czego przepis (no może oprócz tego nie wprost o szczególnej ostrożności) nie nakazuje, to nie wiedział, że jest wyprzedzany i tym samym nadal nie złamał zasady ograniczonego zaufania.
                        Jedyne co skręcającemu można zarzucić to brak zachowania szczególnej ostrożności, a to tak na prawdę taki wytrych wpychany niemal na każdą okoliczność, do wyprzedzania też.
                        • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:51
                          tbernard napisał:

                          > A przepisy w takich okolicznościach zakazują rozpoczęcia wyprzedzania.

                          Nie zakazują. Jego nie rozpoczął wyprzedzać, jeżeli miał włączony kierunkowskaz.
                          A jak zjechał na przeciwny pas ruchu, to lex nie jechał już przed nim.
            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 11:46
              Co do skrzyzowania - nie wiemy czy bylo czy nie i jak oznaczone. Poki co (skoro nic nie napisali) nalezy zalozyc, ze go tam nie bylo.

              "Nie wyprzedza się samochodu sygnalizującego skręt w lewo. (tylko z prawej strony)"

              I tu dochodzimy do znow zle napisanego przpisu (jak z pierszenstwem pieszych na pasach). Bo pytanie czy wlaczyl kierunek na tyle wczesnie, ze Fiat mial szanse go zauwazyc, zwolnic i przpuscic?

              Trudno przeciez wymagac, by z faktu ze ktos ci wlacza kiernukowskaz na 10 m przed toba fizyka zaczela dzialac inaczej - tzn. bys mogl zwolnic/stanac, itd...

              Przpis z USA cytowany wyzej jest precyzyjnie opisany. Chcesz skrecac/zjechac - masz miec pewnosc, ze nic nie nadjezdza i koniec.
              • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:03
                przepis nie jest źle napisany;
                jeśli jedziesz za pojazdem (na tym samym pasie), który zamierza skręcić w lewo i sygnalizuje to kierunkowskazem, nie wolno go wyprzedzić (zmienic pas ruchu). Ale jeśli ten z tyłu jest już w trakcie wyprzedzania (po zmianie pasa ruchu), ten wyprzedzany musi mu ustapić pierwszeństwa, nawet jeśli właczy sobie kierunkowskaz
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:19
                  Jak widzisz jednak nie jest to jasne dla wszystkich.
                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:35
                    galtomone napisał:

                    > Jak widzisz jednak nie jest to jasne dla wszystkich.

                    A co w przypadku kiedy chcesz wyprzedzić kolumnę powiedzmy 3 samochodów gdzie pierwszy ma włączony kierunkowskaz? Tyle że tego nie widzisz.

                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:37
                      Wtedy to twoja wina. Teortycznie bowiem rozpoczal manewr przed toba. Z mojego p. widzenia zas liczy sie bardziej nie to czy ja mam racje tylko czy nikt mi sie w lewy bok nie wbija.
                      • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:00
                        hola, hola panowie, żadna twoja wina, taka sytuacja spowodowałaby zakaz wyprzedzania kolumny pojazdów, co byłoby absurdem. Jeśli ten ostatni w kolumnie, na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru skrętu, a ten wyprzedzający ma widoczność i miejsce, to z "zachowaniem szczególnej ostrożności" może wyprzedzać. Bo żaden przepis tego nie zabrania
                        • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:30
                          Przepis tylko stwierdza, że trzeba się upewnić czy:
                          "kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu."

                          Kierujący jadący przed nim to nie tylko ten bezpośrednio przed nim a reszta to już nie. Ma się upewnić czy żaden pojazd przed nim nie zasygnalizował. Zdroworozsądkowo oczywiście odrzucamy obowiązek upewniania się, czy ileś kilometrów w przód ktoś czasem nie miga, ale na pewno należy się upewnić, czy nie miga ten który miałby być wyprzedzany. Tym samym masz odpowiedź, czy można wyprzedzać kolumnę jak nie widzisz migaczy tych których zamierzasz wyprzedzić. Ponadto nie ma czegoś takiego jak wyprzedzanie kolumny, bo w trakcie wyprzedzania przejeżdżasz obok jednego pojazdu jadącego w tym samym kierunku i wyprzedzasz wtedy tylko ten pojazd. To tak zwane wyprzedzanie kolumny, to w istocie ciąg wyprzedzań bez powrotu na pas właściwy dla kierunku ruchu i na dobrą sprawę podpada pod złamanie zasady ruchu prawostronnego i jazdę pod prąd.
                          • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:52
                            O ile jestes na tym samym pasie a nie w trakcie manerwu. A fiat byl w trakcie manerwu bo byl na lewym pasie.
                            • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:01
                              To już sam sobie dopowiadasz o tym, że fiat był wcześniej. Tylko wytłumacz jeszcze dlaczego lexusa snującego się powoli bez powodu nie wyprzedzali ci bezpośrednio za nim? A może jednak powód był i tym powodem był lewy migacz?
                              • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:23
                                Nie dopowiadam.
                                Tamci nie wyprzedzali Lexa bo sami byli wyprzedzani. Dobry powod?
                                • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:35
                                  Byli wyprzedzani dlatego, że przed wyprzedzaniem jechali powoli, bo przed nimi gość do skrętu się szykował. Chyba zdajesz sobie sprawę, że z punktu przyczynowo skutkowego, to zaczynasz w absurdy wchodzić.
                                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:32
                                    Szykowal do skretu nie jest rownoznaczne z mial wloczony kierunkowskaz. Seicento nie jezdzi z predkoscia swiatla wiec manerw tral na tyle dlugo, ze dam se reke odciac iz tym czasie Lex nie mial wlacoznego kierunku. Ale nawet jak mial to be znaczenia bo fiat nie byl na pasie zanim a na pasie obok. A skoro juz byl w trkakice manerwu to lex nie mial prawa mu zajezdzac. A tym bardziej zjezdzac na niego gdy byl obok a nie (jeszcze) za nim.
                        • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:32
                          jestklawo napisała:

                          > hola, hola panowie, żadna twoja wina, taka sytuacja spowodowałaby zakaz wyprzed
                          > zania kolumny pojazdów, co byłoby absurdem. Jeśli ten ostatni w kolumnie, na ty
                          > m samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru skrętu, a ten wyprzedzający ma
                          > widoczność i miejsce, to z "zachowaniem szczególnej ostrożności" może wyprzedza
                          > ć. Bo żaden przepis tego nie zabrania

                          Ale tylko tego ostatniego w kolejce.
              • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:22
                galtomone napisał:

                > Co do skrzyzowania - nie wiemy czy bylo czy nie i jak oznaczone. Poki co (skoro
                > nic nie napisali) nalezy zalozyc, ze go tam nie bylo.

                Zakładać można wszystko. Również że skrzyżowanie tam było.

                > "Nie wyprzedza się samochodu sygnalizującego skręt w lewo. (tylko z prawej stro
                > ny)"
                >
                > I tu dochodzimy do znow zle napisanego przpisu (jak z pierszenstwem pieszych na
                > pasach). Bo pytanie czy wlaczyl kierunek na tyle wczesnie, ze Fiat mial szanse
                > go zauwazyc, zwolnic i przpuscic?

                Przy tworzeniu tego przepisu nie uwzględniono wściekłych którzy muszom wyprzedzić.

                > Trudno przeciez wymagac, by z faktu ze ktos ci wlacza kiernukowskaz na 10 m prz
                > ed toba fizyka zaczela dzialac inaczej - tzn. bys mogl zwolnic/stanac, itd...

                Zależy od sytuacji. Jeżeli wyprzedzam pojedynczy samochód kiedy jestem 10 metrów za nim jestem już na drugim pasie. Owszem może zdarzyć się że kierujący będzie chciał zjechać w pole i wrzuci kierunkowskaz w ostatnim momencie. Ale zanim wykona ruch kierownicą będzie musiał zwolnić. Jeżeli jedzie wolno włączają mi się lampki ostrzegawcze. Wolę wtedy poczekać i rozeznać się w sytuacji.

                > Przpis z USA cytowany wyzej jest precyzyjnie opisany. Chcesz skrecac/zjechac -
                > masz miec pewnosc, ze nic nie nadjezdza i koniec.

                Z drugiej strony przy wyprzedzaniu kolmny powinno się mieć pewność że nikt nie będzie skręcał w lewo. Że nie ma skrzyżowania. Czemu jada wolno.
                Czytałem gdzieś w komentarzach że nawet przy skręcaniu na skrzyżowaniu trzeba ustępować tym łamiącym przepisy.


                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:35
                  samspade napisał:

                  > galtomone napisał:
                  >
                  > > Co do skrzyzowania - nie wiemy czy bylo czy nie i jak oznaczone. Poki co
                  > (skoro
                  > > nic nie napisali) nalezy zalozyc, ze go tam nie bylo.
                  >
                  > Zakładać można wszystko. Również że skrzyżowanie tam było.

                  Nie mozna. Masz opis sytuacji, skoro nie napisali, zeby bylo skrzyzowanie to twierdzenie ze bylo jest wylacznie spekulatywne.
                  Rownie dobrze moglbys twierdzic, ze Lexus zjechal na lewo bo musial ominac UFO, ktore tam sie nagle pojawilo na drodze.

                  > Przy tworzeniu tego przepisu nie uwzględniono wściekłych którzy muszom wyprzedz
                  > ić.

                  Wscieklych??? A coz to ma do rzeczy czy kierowca Fiata mial piane na ustach czy nie?
                  Mial prosta droge, nic nie nadjezdzalo to zaczal wyprzedzac.


                  > > Trudno przeciez wymagac, by z faktu ze ktos ci wlacza kiernukowskaz na 10
                  > m prz
                  > > ed toba fizyka zaczela dzialac inaczej - tzn. bys mogl zwolnic/stanac, it
                  > d...
                  >
                  > Zależy od sytuacji. Jeżeli wyprzedzam pojedynczy samochód kiedy jestem 10 metró
                  > w za nim jestem już na drugim pasie. Owszem może zdarzyć się że kierujący będzi
                  > e chciał zjechać w pole i wrzuci kierunkowskaz w ostatnim momencie. Ale zanim w
                  > ykona ruch kierownicą będzie musiał zwolnić.

                  Co sprawia, ze roznica predkosci robi sie jeszcze wieksza. Znajac polkishc kierowcow (to codzinna praktyka) to ci najpier zwalniaja, zwalniaja - jedziesz z tylu i nie bardzo wiesz co taki ma zamiar zrobic za chwile, po czym rownoczesniej (bo to wygodniej) ze skretem kierownicy przy okazji wlaczaja kierunkowskaz.

                  Jak Fiat wyprzedzal trzy auta i ostatnie nagle skrecilo w lewo to co mial zrobic? Zdematerializowac sie?

                  > Jeżeli jedzie wolno włączają mi si
                  > ę lampki ostrzegawcze.

                  A jak nie jedzie wolno, tylko wolniej po czym gdy tu wyprzedzasz nagle zwalnia (albo przyspiszesza, bo to ujmna na honorze dac sie wyprzedzic - takich tez juz widywalem) to co?

                  Kierunkowskaz nie ma wyplywu na prawa fizyki - prawda? Jesli manwerw by sygnalizowany duzo wczesniej co innego - ale z opisy sytuacji to nie wynika. Wynika, ze Lexus wjechal Fiatowi praktycznie tuz przed maske.

                  Na tej samej zasadzie winnym powinen byc kierowca na lewym pasie autostrady jadacy 140km I rozwalajacy Lexusowi bagaznik, ktory wrzucil migacz i zaczal wyprzedac TIRa jadac 95km/h - przeciez wrzucil migacz.

                  Przepis (tak jak na drogach wielopasmowych) powinien wymagac, bys upewnil sie, ze komus nie zajedziesz drogi.
                  To zreszta dosc oczywiste (I podchodzi pod instynkt samozachowaczy) by sprawdzic, czy nic nie wbije ci sie w bok.

                  > Wolę wtedy poczekać i rozeznać się w sytuacji.

                  Ja tak samo jak skrecam w lewo. Po co mi motocyklista przlatujacy przez kabine? Nawet jesli raca bylaby po mojej stronie.

                  > > Przpis z USA cytowany wyzej jest precyzyjnie opisany. Chcesz skrecac/zjec
                  > hac -
                  > > masz miec pewnosc, ze nic nie nadjezdza i koniec.
                  >
                  > Z drugiej strony przy wyprzedzaniu kolmny powinno się mieć pewność że nikt nie
                  > będzie skręcał w lewo. Że nie ma skrzyżowania. Czemu jada wolno.

                  I niby jak sie chcesz upewnic, ze przed toba nie jedzie idiota? A co do skrzyzowania to to wynika ze znakow - prawda?

                  Na skrzyzowaniu I przed nim na takich drogach jest tez zkaz wyprzedzania i podwojna ciagla. Nie napisali, ze fiat wyprzedzal na zakazie.

                  > Czytałem gdzieś w komentarzach że nawet przy skręcaniu na skrzyżowaniu trzeba u
                  > stępować tym łamiącym przepisy.

                  No tak mowi rozsadek... Ale oczywiscie nie musisz. Jak kiedys wyjdzie Ci Tir na czolowe, to pamietaj ze nie musisz mu ustepowac bo racja jest po Twojej stronie i kropka!
                  • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:14
                    galtomone napisał:

                    > Nie mozna. Masz opis sytuacji,

                    Z którego niewiele wynika. Tak więc można zakłądać co się chce. Można zakładać różne wersje tego zdarzenia i rozpatrywać je jednocześnie.

                    >skoro nie napisali, zeby bylo skrzyzowanie to twierdzenie ze bylo jest wylacznie >spekulatywne.

                    Tak samo jak twierdzenie że skrzyżowania nie było. Plus jakie było oznakowanie poziome? Czy było czy była przerywana czy ciągła itp.

                    > Rownie dobrze moglbys twierdzic, ze Lexus zjechal na lewo bo musial ominac UFO,
                    > ktore tam sie nagle pojawilo na drodze.

                    Sugerujesz że twierdzę ze skrzyżowanie tam było. A nic takiego nie miało miejsca

                    > Mial prosta droge, nic nie nadjezdzalo to zaczal wyprzedzac.

                    Jak widać nie zapomniał upewnić się czy może to zrobić .

                    > Co sprawia, ze roznica predkosci robi sie jeszcze wieksza. Znajac polkishc kier
                    > owcow (to codzinna praktyka) to ci najpier zwalniaja, zwalniaja - jedziesz z ty
                    > lu i nie bardzo wiesz co taki ma zamiar zrobic za chwile, po czym rownoczesniej
                    > (bo to wygodniej) ze skretem kierownicy przy okazji wlaczaja kierunkowskaz.

                    Jeżeli zwalnie kiedy jestem 10 metrów za nim to po 2 sekundach jestem juz przed nim. Jeżeli jadę za nim i jeszcze nie zmieniłem pasa nie wyprzedzam

                    > Jak Fiat wyprzedzal trzy auta i ostatnie nagle skrecilo w lewo to co mial zrobi
                    > c? Zdematerializowac sie?

                    Upewnić się przed wyprzedzaniem.


                    > A jak nie jedzie wolno, tylko wolniej po czym gdy tu wyprzedzasz nagle zwalnia
                    > (albo przyspiszesza, bo to ujmna na honorze dac sie wyprzedzic - takich tez juz
                    > widywalem) to co?

                    Jeżeli nagle zwalnia to nic. Jeżeli przyśpiesza sprawa jest diameralnie różna.

                    > Kierunkowskaz nie ma wyplywu na prawa fizyki - prawda? Jesli manwerw by sygnali
                    > zowany duzo wczesniej co innego - ale z opisy sytuacji to nie wynika. Wynika, z
                    > e Lexus wjechal Fiatowi praktycznie tuz przed maske.

                    W opisie jest stwierdzenie że kierunkowskaz był włączony. Nie wynika kiedy.
                    Znów wracamy do założeń. Jeden powie że skoro nie zostało to sprecyzowane oznacza że włączył w ostatnim momencie drugi że odpowiednio wcześnie a trzeci że nie wiadomo i że można rozpatrywać różne warianty

                    > Na tej samej zasadzie winnym powinen byc kierowca na lewym pasie autostrady jad
                    > acy 140km I rozwalajacy Lexusowi bagaznik, ktory wrzucil migacz i zaczal wyprze
                    > dac TIRa jadac 95km/h - przeciez wrzucil migacz.

                    Sytuacja całkowicie inna

                    > Przepis (tak jak na drogach wielopasmowych) powinien wymagac, bys upewnil sie,
                    > ze komus nie zajedziesz drogi.

                    W jakiej sytuacji?

                    > I niby jak sie chcesz upewnic, ze przed toba nie jedzie idiota?

                    Czemu idiota? Bo skręca?

                    > Na skrzyzowaniu I przed nim na takich drogach jest tez zkaz wyprzedzania i podw
                    > ojna ciagla. Nie napisali, ze fiat wyprzedzal na zakazie.

                    A jeżeli nie było to skrzyżowanie tylko zjazd na parking? Z podwójną ciągłą.

                    > > Czytałem gdzieś w komentarzach że nawet przy skręcaniu na skrzyżowaniu tr
                    > zeba u
                    > > stępować tym łamiącym przepisy.
                    >

                    > No tak mowi rozsadek... Ale oczywiscie nie musisz.

                    Inni twierdzą że tak każą przepisy.

                    >Jak kiedys wyjdzie Ci Tir na czolowe, to pamietaj ze nie musisz mu ustepowac bo racja jest >po Twojej stronie i kropka!

                    Bez związku z tematem.
                    A może chciałeś być smieszny.


                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:40
                      samspade napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > Nie mozna. Masz opis sytuacji,
                      >
                      > Z którego niewiele wynika.

                      Wynika jak wygladala sytuacja.

                      > Tak więc można zakłądać co się chce.

                      Wtedy ta dyskusja nie ma sensu, bo rownie dobrze mozesz zalozyc, ze Lex wyjechal z podporzdkowanej lub cokolwiek innego czego tam nie napisano.

                      Opieraj sie na tym co wiesz z artykulu a nie na tym co byc moglo.

                      > Można zakładać
                      > różne wersje tego zdarzenia i rozpatrywać je jednocześnie.

                      O ile to zdarzenie wydarzylo sie na wiele sposobow. Ja na razie odnosze sie do tego jednego opisanego.
                      Polegam tez na opisie. To toche jakby sad sobie dopowiadal co by moglobyc gdyby, a czego nie ma w opisie rozpatrujac sprawe.

                      > >skoro nie napisali, zeby bylo skrzyzowanie to twierdzenie ze bylo jest wyl
                      > acznie >spekulatywne.
                      >
                      > Tak samo jak twierdzenie że skrzyżowania nie było.

                      Bzdura - to nie spekaluacja tylko wniosek (dosc oczywisty) z opisanych faktow.

                      > Plus jakie było oznakowanie
                      > poziome? Czy było czy była przerywana czy ciągła itp.

                      J.w. skoro nie npisano, ze byla czyli, ze fiat zlamal zakaz wyprzedzania, tzn. ze nie bylo.

                      Dopowiadasz sobie fakty, tylko dlatego, ze opis nie pasuje do twojej tezy.

                      > Sugerujesz że twierdzę ze skrzyżowanie tam było. A nic takiego nie miało miejsc
                      > a

                      Sugeruje, ze rozwazasz rzyczy bez znaczenia bo nie opisane, nie wynikajace z tekstu, Ergo polegasz na wlasnych wymyslach by potwierdzic teze. trzymaj sie tekstu - nic wiecej, nic mniej.

                      > > Mial prosta droge, nic nie nadjezdzalo to zaczal wyprzedzac.
                      >
                      > Jak widać nie zapomniał upewnić się czy może to zrobić .

                      Nie zapomnial. To zapomnial zrobic kierowca Lexa.

                      > Jeżeli zwalnie kiedy jestem 10 metrów za nim to po 2 sekundach jestem juz przed
                      > nim. Jeżeli jadę za nim i jeszcze nie zmieniłem pasa nie wyprzedzam

                      Owszem, tyle, ze to inna sytuacja bo fiat juz na innym pasie byl.

                      > > Jak Fiat wyprzedzal trzy auta i ostatnie nagle skrecilo w lewo to co mial
                      > zrobi
                      > > c? Zdematerializowac sie?
                      >
                      > Upewnić się przed wyprzedzaniem.

                      O czym? Znaczy jak zaczynasz wyprzedac to sie upewniasz, ze ten ktorego wyprzedzasz np. nagle nie stanie/nie przyspieszy/ nie zlapie kapcia/ nie kichnie/ nie wpadnie na pomysl by tez zaczac wyprzedzac auto przed nim lub nagle zjechac na lewo w celu kupy lub zakupou grzybow.

                      Super - teraz powiedz jak sie upewniasz - tez zaczne to czynic przed wyprzedzaniem.
                      A moze z uwagi na to, ze nie da sie w 100% zabezpieczyc przed kazda mozliwa ewentualnoscia nie tylko nie wyprzedzasz alie i wogole z domu nie wychodzisz?

                      > Jeżeli nagle zwalnia to nic. Jeżeli przyśpiesza sprawa jest diameralnie różna.

                      A jezeli zwalnia i skreca bo wlasnie sobie przypomnial ze przeciez tu musi?

                      > > Kierunkowskaz nie ma wyplywu na prawa fizyki - prawda? Jesli manwerw by s
                      > ygnali
                      > > zowany duzo wczesniej co innego - ale z opisy sytuacji to nie wynika. Wyn
                      > ika, z
                      > > e Lexus wjechal Fiatowi praktycznie tuz przed maske.
                      >
                      > W opisie jest stwierdzenie że kierunkowskaz był włączony. Nie wynika kiedy.

                      Z efektu spotkania wynika, ze nie dostatecznie wczesnie. W przeciwnym wypadku Fiat nie trafilby w bokl Leksusa.

                      > Znów wracamy do założeń. Jeden powie że skoro nie zostało to sprecyzowane oznac
                      > za że włączył w ostatnim momencie drugi że odpowiednio wcześnie a trzeci że nie
                      > wiadomo i że można rozpatrywać różne warianty

                      Stad jasno wynika, ze przepis, ktory pozwala ci nie upenic sie, ze mozesz bezpiecznie zmienic pas (czy nie jestes wyprzedzany) jest niedostatecznie precyzyjny.

                      > Sytuacja całkowicie inna

                      Identyczna.

                      > W jakiej sytuacji?

                      A o jakiej dyskutujemy? Juz zapombiales? Patrz post nr 1 I artykul + czas chyba na badania o z pamiecia krucho ;-).

                      > > I niby jak sie chcesz upewnic, ze przed toba nie jedzie idiota?

                      > Czemu idiota? Bo skręca?

                      A czy ktos kto skreca nie sprawdzajac czy przypadkim nie wjezdza pod maske wyprzedzajacego go tira jest madry?

                      > A jeżeli nie było to skrzyżowanie tylko zjazd na parking? Z podwójną ciągłą.

                      To by bylo napisane, ze fiat wyprzedzal na zakazie i nie byloby tej dyskusji - nie sadzisz?
                      Gdby wyprzedzal w miejcu niedozowlonym, to sytuacja od razu byloaby oczywista.

                      > > No tak mowi rozsadek... Ale oczywiscie nie musisz.
                      >
                      > Inni twierdzą że tak każą przepisy.

                      To gadaj z innymi. W przypadkach oczwistych nie ma dla mnie znaczenia co mowi przepisty - nie jestem samobjca. Skoro nie nakazuja wyprzedac na zakrecie, to w przypadku skrzyzowania zupelnie nie interesuje mnie co mi wolno a czego nie.

                      > >Jak kiedys wyjdzie Ci Tir na czolowe, to pamietaj ze nie musisz mu ustepo
                      > wac bo racja jest >po Twojej stronie i kropka!
                      >
                      > Bez związku z tematem.
                      > A może chciałeś być smieszny.

                      Chcialem ci pokazac , ze przpisy i racja to jedo - co z tego, ze musisz czy nie upewniac sie na skrzyzowaniu czy mozesz skrecac. Identycznie jak w tyuacji tira na twoim pasie - ty masz racje- I co z tego?
                      • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:54
                        galtomone napisał:

                        > Polegam tez na opisie.

                        Polegaj. W opisie nie ma informacji gdzie skręcał czy było skrzyżowanie czy wjazd na posesję czy parking czy pani sprzedająca jagody. Nie ma informacji o oznakowaniu. Nie ma informacji gdzie zdarzenie miało miejsce, prędkości pojazdów

                        > Dopowiadasz sobie fakty, tylko dlatego, ze opis nie pasuje do twojej tezy.

                        Bzdura. Ocierająca się o świadome pisanie nieprawdy

                        > Sugeruje, ze rozwazasz rzyczy bez znaczenia bo nie opisane, nie wynikajace z te
                        > kstu, Ergo polegasz na wlasnych wymyslach by potwierdzic teze. trzymaj sie teks
                        > tu - nic wiecej, nic mniej.

                        Tak więc teraz będę się trzymał tekstu.
                        Trzeba uzyskać więcej informacji ponieważ w tekście jest ich niewiele. Ważniejsze jest to opis zachowania pasażerki samochodu.
                        Może też powinieneś trzymać się tekstu. I tego co jest w nim napisane?

                        > > > Mial prosta droge, nic nie nadjezdzalo to zaczal wyprzedzac.
                        > >
                        > > Jak widać nie zapomniał upewnić się czy może to zrobić .
                        >
                        > Nie zapomnial. To zapomnial zrobic kierowca Lexa.

                        A to kierowca lexusa wyprzedzał kolumnę? A mnie zarzucasz że dopisuję fakty.

                        > > > Jak Fiat wyprzedzal trzy auta i ostatnie nagle skrecilo w lewo to c
                        > o mial
                        > > zrobi
                        > > > c? Zdematerializowac sie?
                        > >
                        > > Upewnić się przed wyprzedzaniem.
                        >
                        > O czym?

                        O tym czy można bezpiecznie wyprzedzić.

                        > Znaczy jak zaczynasz wyprzedac to sie upewniasz, ze ten ktorego wyprzed
                        > zasz np. nagle nie stanie/nie przyspieszy/ nie zlapie kapcia/ nie kichnie/ nie
                        > wpadnie na pomysl by tez zaczac wyprzedzac auto przed nim lub nagle zjechac na
                        > lewo w celu kupy lub zakupou grzybow.

                        Sprowadzasz sprawę do absurdu. Ale odpowiem ci. Nie upewniam się odnośnie tych rzeczy ponieważ nie da się co do tego upewnić. Upewniam się czy w danym miejscu mogę wyprzedzać oraz czy wyprzedzane pojazd/pojazdy nie sygnalizują skrętu itp.
                        Oraz zastanawiam się czy jest sens wypredzania kolumny.

                        > Super - teraz powiedz jak sie upewniasz - tez zaczne to czynic przed wyprzedzan
                        > iem.

                        Kiedy doganiam kolumnę i chcę ją wyprzedzić nigdy nie robię tego z marszu. Jeżeli kolumna jedzie znacznie poniżej dozwolonej zakładam że jest ku temu jakiś powód. Być może pierwszy zwalnia bo będzie skręcał w pole po ogórki/ziemniaki/cebulę. Być może jedzie nauka jazdy. PO prostu jadę chwilę jako ostatni w kolumnie i obserwuję to co dzieje się przede mną. W oz raczej nie wyprzedzam kolumny bo znając życie ktoś będzie skręcał na swoją posesję. Poza oz staram się nie wyprzedzać z różnicą prędkości dającą możliwość reakcji na niespodziewane zachowanie innych kierowców. Jeżeli widzę że ktoś chce wyprzedzać nie wyprzedzam go.

                        > > Jeżeli nagle zwalnia to nic. Jeżeli przyśpiesza sprawa jest diameralnie r
                        > óżna.
                        >
                        > A jezeli zwalnia i skreca bo wlasnie sobie przypomnial ze przeciez tu musi?
                        >
                        > > > Kierunkowskaz nie ma wyplywu na prawa fizyki - prawda? Jesli manwer
                        > w by s
                        > > ygnali
                        > > > zowany duzo wczesniej co innego - ale z opisy sytuacji to nie wynik
                        > a. Wyn
                        > > ika, z
                        > > > e Lexus wjechal Fiatowi praktycznie tuz przed maske.
                        > >
                        > > W opisie jest stwierdzenie że kierunkowskaz był włączony. Nie wynika kied
                        > y.
                        >
                        > Z efektu spotkania wynika, ze nie dostatecznie wczesnie. W przeciwnym wypadku F
                        > iat nie trafilby w bokl Leksusa.

                        Brak związku pomiędzy włączeniem kierunkowskazu a ustawieniem pojazdów w momencie zdarzenia.

                        > > Znów wracamy do założeń. Jeden powie że skoro nie zostało to sprecyzowane
                        > oznac
                        > > za że włączył w ostatnim momencie drugi że odpowiednio wcześnie a trzeci
                        > że nie
                        > > wiadomo i że można rozpatrywać różne warianty
                        >
                        > Stad jasno wynika, ze przepis, ktory pozwala ci nie upenic sie, ze mozesz bezpi
                        > ecznie zmienic pas (czy nie jestes wyprzedzany) jest niedostatecznie precyzyjny

                        Powinieneś przeczytać ten przepis.

                        > > W jakiej sytuacji?
                        >
                        > A o jakiej dyskutujemy?

                        Czyli inna sytuacja

                        > > > I niby jak sie chcesz upewnic, ze przed toba nie jedzie idiota?
                        >
                        > > Czemu idiota? Bo skręca?
                        >
                        > A czy ktos kto skreca nie sprawdzajac czy przypadkim nie wjezdza pod maske wypr
                        > zedzajacego go tira jest madry?

                        Czyli twoje pytanie powinno brzmnieć jak idiota chce się upewnić że przed nim nie jedzie idiota.

                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:47
                          samspade napisał:

                          > galtomone napisał:
                          >
                          > > Polegam tez na opisie.
                          >
                          > Polegaj. W opisie nie ma informacji gdzie skręcał czy było skrzyżowanie

                          znaczy, ze nie bylo

                          > czy wja
                          > zd na posesję czy parking czy pani sprzedająca jagody.

                          Skoro nie bylo zakazu i skrzyowania - oczym opis nie wspomina to reszta jest juz bez znaczenia. Tym bardziej ze zjechal na fita a nie przed fiata, ktory w niego uderzyl.

                          > > Dopowiadasz sobie fakty, tylko dlatego, ze opis nie pasuje do twojej tezy
                          > .
                          >
                          > Bzdura.

                          Nie, fakt - to ty mowisz, ze jesli tam bylo skrzyzowanie.. itd... Po co wymyslasz sytuacje. Nie wymyslaj. Wez opis tak jak jest.

                          > Tak więc teraz będę się trzymał tekstu.
                          > Trzeba uzyskać więcej informacji ponieważ w tekście jest ich niewiele.

                          Wystarczajaco duzo + zdjecia uszkodzen. Fiat nie ma uszkodzonego przodu tylko bok i lex tez.

                          > A to kierowca lexusa wyprzedzał kolumnę? A mnie zarzucasz że dopisuję fakty.

                          Nie, zjechal na auto ktore bylo na pasie obok. O ile wiem jak jestes wyprzedzany to raczej nie wolno ci tego robic.

                          > O tym czy można bezpiecznie wyprzedzić.

                          Mozna - dopoki Lex nie zaczal na niego zjezdzac gdy byl juz na wysokosci jego przednich drzwi. Bez jaj.

                          > Sprowadzasz sprawę do absurdu.

                          Ja??? To ty kazales sie upewnic - no to pytam jak sie masz upowenic inaczej niz ze masz pusto przed soba I brak zakazu?

                          > Upewniam się czy w danym miejscu
                          > mogę wyprzedzać oraz czy wyprzedzane pojazd/pojazdy nie sygnalizują skrętu itp

                          No I tak bylo w tym miejscu - wynika to z faktu, ze opis nie mowi iz fiat wyprzedzal na zakazie a tkaze z tego, ze lex zjechal na niego bokiem. A nie, ze fiat nadlecial jak lex juz byl w polowie pasa i wbil mu sie w drzwi.

                          > Oraz zastanawiam się czy jest sens wypredzania kolumny.

                          Zalezy od kolumny i jej predkosci chyba... oraz warunkow do okola...
                          Widac kierowca fita uznal ze ma to sens.

                          > Kiedy doganiam kolumnę i chcę ją wyprzedzić nigdy nie robię tego z marszu.

                          Skad wniosek, ze fiat nie jechal za nimi wczesniej czekac na dogodny moment?

                          > Jeże
                          > li kolumna jedzie znacznie poniżej dozwolonej zakładam że jest ku temu jakiś po
                          > wód. Być może pierwszy zwalnia bo będzie skręcał w pole po ogórki/ziemniaki/ceb
                          > ulę. Być może jedzie nauka jazdy.

                          I tak juz jedziesz az do konca? OK.
                          Ja wyprzedzam o ile moge.

                          > PO prostu jadę chwilę jako ostatni w kolumnie
                          > i obserwuję to co dzieje się przede mną.

                          Ponownie - skad wniosek, ze kierowca fiata tez tak nie zrobil? Niby wtedy by wiedzial, ze Lex 2 km dalej na niego zjedzie? Ty masz jakas kule magiczna, ze takie rzeczy mozesz przewidzec?
                          Gdzie kupiles?

                          > W oz raczej nie wyprzedzam kolumny bo
                          > znając życie ktoś będzie skręcał na swoją posesję.

                          A tu byli w OZ? Bo z opisu wnioskuje, ze jednak nie:
                          "w okolicach miejscowości Bednary (między Żyrardowem a Puszczą Mariańską)"

                          > Poza oz staram się nie wypr
                          > zedzać z różnicą prędkości dającą możliwość reakcji na niespodziewane zachowani
                          > e innych kierowców.

                          Znow... skad wniosek ze i fiat tak nie jechal? Stad stosunkowo niewielkie uszkodzenia aut, brak ofiar.
                          Jaka predkosc da ci mozliwosc reakci gdy auto na ktorego wysokosci jestes na ciebie zjezdza - nie przed toba!!!

                          "Gdy auto wyprzedzało ostatni pojazd, a był nim lexus, ten nagle zaczął skręcać w lewo i zepchnął fiata do rowu " - potwierdzaja to zdjecia uszkodzen.

                          > Jeżeli widzę że ktoś chce wyprzedzać nie wyprzedzam go.

                          No to chyba oczywiste dla wszystkich, poza kierowca LExa, ze jak pas obok nie jest wolny to sie na niego nie zjezdza.

                          > Brak związku pomiędzy włączeniem kierunkowskazu a ustawieniem pojazdów w momenc
                          > ie zdarzenia.

                          Ok, to jak ty bedziesz na wysokosci moich lewych dzrwi to moge wlaczyc kierunek i na ciebie zjechac a tym mas wyparowac (uciec do rowu) I to bedzie twoja wina???
                          Super :-)

                          > Powinieneś przeczytać ten przepis.

                          Na pewno powinien Menager Justyny.

                          > Czyli twoje pytanie powinno brzmnieć jak idiota chce się upewnić że przed nim n
                          > ie jedzie idiota.

                          Dlaczego uwazasz, ze kierowca fitta to idiota? Bo prawidlowo wyprzedzal Lexa, ktory zaczal na niego zjezdzac?
                          • samspade Nie manipuluj 14.07.16, 16:34
                            galtomone napisał:

                            > znaczy, ze nie bylo

                            znaczy że nie ma w opisie.

                            > > czy wja
                            > > zd na posesję czy parking czy pani sprzedająca jagody.
                            >
                            > Skoro nie bylo zakazu i skrzyowania - oczym opis nie wspomina

                            To ze opis o czymś nie wspomina nie oznacza że czegoś tam nie było.

                            > Ja??? To ty kazales sie upewnic - no to pytam jak sie masz upowenic inaczej niz
                            > ze masz pusto przed soba I brak zakazu?

                            Napisałem ci jak. Że nie chcesz tego przyjąć do wiadomości to twój problem. Mnie się to udaje.

                            > > Upewniam się czy w danym miejscu
                            > > mogę wyprzedzać oraz czy wyprzedzane pojazd/pojazdy nie sygnalizują skrę
                            > tu itp
                            >
                            > No I tak bylo w tym miejscu

                            Nie wiem nie byłem. A to że opis mówi że kierujący fiatem myślał że pasażerka to dziecko nie ma znaczenia


                            > > Oraz zastanawiam się czy jest sens wypredzania kolumny.
                            >
                            > Zalezy od kolumny i jej predkosci chyba... oraz warunkow do okola...

                            No co ty nie powiesz.

                            > Widac kierowca fita uznal ze ma to sens.

                            Mało mnie to obchodzi. Szczególnie że piszę o moim podejściu

                            > > Kiedy doganiam kolumnę i chcę ją wyprzedzić nigdy nie robię tego z marszu
                            > .
                            >
                            > Skad wniosek, ze fiat nie jechal za nimi wczesniej czekac na dogodny moment?

                            ???? TO że manipulator to wiem. Ale że nie umiesz czytać ze zrozumieniem?
                            Ale mimo to odpowiem.
                            Opisuję moje podejście do wyprzedzania. O które mnie zresztą prosiłeś. Nie piszę tego w odniesieniu do kierowcy fiata.

                            > > Jeże
                            > > li kolumna jedzie znacznie poniżej dozwolonej zakładam że jest ku temu ja
                            > kiś po
                            > > wód. Być może pierwszy zwalnia bo będzie skręcał w pole po ogórki/ziemnia
                            > ki/ceb
                            > > ulę. Być może jedzie nauka jazdy.
                            >
                            > I tak juz jedziesz az do konca? OK.
                            > Ja wyprzedzam o ile moge.

                            Gdybyś przeczytał całość

                            > > PO prostu jadę chwilę jako ostatni w kolumnie
                            > > i obserwuję to co dzieje się przede mną.
                            >
                            > Ponownie - skad wniosek, ze kierowca fiata tez tak nie zrobil?

                            Ponownie gdzie podziała się umiejętność czytania ze zrozumieniem?
                            Powtórzę :
                            Opisuję moje podejście do wyprzedzania. O które mnie zresztą prosiłeś. Nie piszę tego w odniesieniu do kierowcy fiata.


                            > > W oz raczej nie wyprzedzam kolumny bo
                            > > znając życie ktoś będzie skręcał na swoją posesję.
                            >
                            > A tu byli w OZ?

                            Ponownie gdzie podziała się umiejętność czytania ze zrozumieniem?
                            Powtórzę :
                            Opisuję moje podejście do wyprzedzania. O które mnie zresztą prosiłeś. Nie piszę tego w odniesieniu do kierowcy fiata.


                            > > Poza oz staram się nie wypr
                            > > zedzać z różnicą prędkości dającą możliwość reakcji na niespodziewane zac
                            > howani
                            > > e innych kierowców.
                            >
                            > Znow... skad wniosek ze i fiat tak nie jechal?

                            Ponownie gdzie podziała się umiejętność czytania ze zrozumieniem?
                            Powtórzę :
                            Opisuję moje podejście do wyprzedzania. O które mnie zresztą prosiłeś. Nie piszę tego w odniesieniu do kierowcy fiata.
                            >
                            > > Jeżeli widzę że ktoś chce wyprzedzać nie wyprzedzam go.
                            >
                            > No to chyba oczywiste dla wszystkich, poza kierowca LExa,

                            Trudno jest wyprzedzić pojazd jadący za tobą

                            > > Brak związku pomiędzy włączeniem kierunkowskazu a ustawieniem pojazdów w
                            > momenc
                            > > ie zdarzenia.
                            >
                            > Ok, to jak ty bedziesz na wysokosci moich lewych dzrwi to moge wlaczyc kierunek
                            > i na ciebie zjechac a tym mas wyparowac (uciec do rowu) I to bedzie twoja wina
                            > ???
                            > Super :-)

                            Brak związku pomiędzy włączeniem kierunkowskazu a ustawieniem pojazdów w momencie zdarzenia. Nie rozpatruję też winy
                            Twój wywód jest bez sensu

                            Gdybyś przeczytał całość wypowiedzi zamiast wycinać pojedyncze zdania, dopisując do nich od siebie było by łatwiej rozmawiać.


                            • galtomone Re: Nie manipuluj 14.07.16, 17:06
                              Dobra, prasa klamie, masz racje. A to ze lex ma takie uszkodzenia to datego, ze fiat spacjalnie celowal
                              EOT
                              • samspade Kłamiesz. 15.07.16, 18:22
                                galtomone napisał:

                                > Dobra, prasa klamie, masz racje.

                                Nic takiego nie napisałęwm

                                >A to ze lex ma takie uszkodzenia to datego, ze fiat spacjalnie celowal

                                To też wyłącznie twój wymysł

                                > EOT

                                Bardzo dobrze. Lepiej zamilknij zamiast pieprzyć takie głupoty pomieszane z manipulacją i kłamstwem,
                                • galtomone Re: Kłamiesz. 15.07.16, 20:06
                                  Powiedzial ten co nie manipuluje domniemujac rzeczy ktorych nie bylo w tekscie.
                                  • samspade Re: Kłamiesz. 15.07.16, 20:24
                                    galtomone napisał:

                                    > Powiedzial ten co nie manipuluje domniemujac rzeczy ktorych nie bylo w tekscie.

                                    Kłamiesz dalej.
                                    • galtomone Re: Kłamiesz. 15.07.16, 20:32
                                      Acha... ja zakladalem, ze pan z fiata jest winny bo zalozylem, ze wyprzedzal na skrzyzowaniu?

                                      OK - masz racje, ja klamie.
                                      • samspade Re: Kłamiesz. 15.07.16, 20:39
                                        galtomone napisał:

                                        > Acha... ja zakladalem, ze pan z fiata jest winny bo zalozylem, ze wyprzedzal na
                                        > skrzyzowaniu?

                                        Nie sil się na sarkazm bo ci nie wychodzi.
                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:42
                    galtomone napisał:


                    > Fiat wyprzedzal trzy auta i ostatnie nagle skrecilo w lewo to co mial zrobic? Zdematerializowac sie?

                    No to ciekawe tylko dlaczego te dwa przed nim nie wyprzedzały? Może dlatego, że pierwszy widział migacz a drugi prawidłowo ocenił sytuację, że właściwych warunków nie ma. To jakim cudem mógł kolejny uznać, że warunki są? Tylko jazda na pałę na wariata może poskutkować w takich warunkach podjęciem decyzji o wyprzedzaniu.
                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:54
                      Spekulacja. A moze dlatego, ze:
                      - nie spieszylo im sie
                      - oszczedzali paliwo
                      - za 2km mieli i tak skrecac w prawo
                      - jedli kanapki
                      - dyskutowali o dobrej zmianie
                      - itd... itd...

                      Sytuacje tak samo proawdopodobne jak to, ze akurat byl wlaczony kierunkowskaz.

                      Co wiecej jakos nie pojawia sie o tym info w typie. Swiadkowie zeznali, ze.....
                      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:05
                        Aha, świetne wytłumaczenie, oni to ciapy a wyprzedzacz na wariata, to miszczświata.
                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:25
                          Dlaczego ciapy? Naprawde mam wymyslac inne powody?

                          Podstawowym do nie wyprzedzania lexa jest fakt, ze sami byli wyprzedzani.
                          I skad wniosek ze wyprzedzal na wariata??? Jechal na dwoch kolach czy jak?
          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:10
            jestklawo napisała:

            > na czym polegało nieprawidłowe zachowanie kierowcy fiata?

            Przecież zacytowałem przepis i wytłuściłem jeszcze dokładnie miejsce, które coś nakazuje przed wyprzedzeniem a czego wyprzedzający nie zrobił ponad wszelką wątpliwość.

            > Jest zakaz wyprzedzania kolumny pojazdów?

            Jeśli nie ma warunków, to taki zakaz jest. Niezależnie od tego ile się wyprzedza. Tu warunków nie było, inne pojazdy miały powód by zmniejszyć prędkość i bez rozpoznania przyczyny tego zwalniania nie ma możliwości rozpoczęcia manewru wyprzedzania w sposób przepisowy i bezpieczny. W tym przypadku przyczyną zwalniania był zamiar skrętu w lewo (bez najmniejszego znaczenia, czy na skrzyżowaniu) kierowcy lexusa. Można domniemywać, że ten zamiar sygnalizował, skoro nie był wyprzedzany przez pojazdy bezpośrednio za nim.

            > Obciąża go w tej sytuacji wyłącznie niezachowanie szczególnej ostrożności.

            Co do szczególnej ostrożności, to powiedzmy, że oboje nie dopełnili obowiązku i w zasadzie to skręcający jest tym któremu JEDYNIE ten zarzut można przypisać. Bo o lusterkach nie ma żadnego bezpośredniego zapisu i jedynie owa szczególna ostrożność w sposób pośredni implikuje skorzystanie z nich. Zaś podczepianie zasady ograniczonego zaufania tu nie powinno zadziałać, bo chyba oczywiste jest, że skręcający nie miał pojęcia, że jest (lub za chwilę będzie) wyprzedzany. Tak samo powoływanie się na zmianę pasa nie podpada pod tą sytuację.

            >Jeżeli zaczął wyprzedzanie, to znaczy że miał widoczność i miejsce.

            Chyba nie piszesz tego poważnie, bo to oczywista bzdura.
            • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:06
              tbernard napisał:
              > Przecież zacytowałem przepis i wytłuściłem jeszcze dokładnie miejsce, które coś
              > nakazuje przed wyprzedzeniem

              owszem, wytłuściłeś, ale tylko to, co potwierdza twoją tezę. Ja wytłuszczę coś, co być może wyprowadzi cie z błędu:
              "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:"

              przed wyprzedzaniem, co tu moze być niezrozumiałe?

              > inne pojazdy miały powód by zmniejszyć prędkość i bez
              > rozpoznania przyczyny tego zwalniania nie ma możliwości rozpoczęcia manewru wyp
              > rzedzania

              może zacytuj jakiś przepis, który nakazuje cos takiego. Spotkasz kolumnę która jedzie 20 km/h i jej nie wyprzedzisz? Wtedy nigdy "nie rozpoznasz że przyczyna tego zwolnienia" jest np. holowanie niesprawnego pojazdu, czyjeś widzimisię, jazda początkującego czy niedzielnego kierowcy, rozmowa przez telefon, poprawianie urody przez blondynkę. Dopiero po wyprzedzeniu kolumny "rozpoznasz przyczynę zwolnienia". Ale nie możesz rozpoznać bo nie możesz wyprzedzić. To jak rozpoznasz? Bo dopiero jak rozpoznasz możesz wyprzedzić.

              > Bo o lusterkach nie ma żadnego bezpośredniego zapisu

              coś ty? A o peryskopie? Nawet gdyby miał czarodziejska kulę, to mógłby ja wykorzystać żeby "ustąpić pierwszeństwa pojazdowi jadącemu po pasie ruchu, na który zamierza wjechać" (Art. 22. 4 PORD)

              > chyba oczywiste jest, ż
              > e skręcający nie miał pojęcia, że jest (lub za chwilę będzie) wyprzedzany

              a te lusterka (lub peryskop, ew. kula)? One czemuś nie służą? No dobra, o lusterkach nie ma bezpośredniego zapisu, to może chociaż ma oczy i wie gdzie ma lewe ramię

              >Tak
              > samo powoływanie się na zmianę pasa nie podpada pod tą sytuację.

              no comment



              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:26
                > owszem, wytłuściłeś, ale tylko to, co potwierdza twoją tezę. Ja wytłuszczę coś,
                > co być może wyprowadzi cie z błędu:
                > "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w sz
                > czególności, czy:"
                >
                > przed wyprzedzaniem, co tu moze być niezrozumiałe?

                Myślę, że najlepiej to pytanie zadać kierowcy fiata, skoro przed wyprzedzaniem nie upewnił się. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia co w tym zapisie jest dla niego niezrozumiałe.

                > może zacytuj jakiś przepis, który nakazuje cos takiego.

                Ile mogę w koło Macieju to samo cytować? Może więc zacytuję kogoś kogo chyba uważasz za niegłupią osobę:

                > "Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w sz
                > czególności, czy:"
                >
                > przed wyprzedzaniem, co tu moze być niezrozumiałe?
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:31
                  No I on sie upewnil. Wtedy Lexusa na jego pasie nie bylo. Auta za LExusem nie wyprzedzaly nie z powodu migacza lexusa tylko z powodu obecnosci Fiata na lewym pasie. A Lex zjechal na lewy prosto w fiata a nwet nie pod fiata - jak zauwazyl kolega ponizej wynika to uszkodzen aut. Lez zjechal na lewo jak Seicento bylo na wysokosci jego drzwi i zepchnal fiacika do rowu.
                • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:54
                  tbernard napisał:

                  > Ile mogę w koło Macieju to samo cytować?

                  :) no właśnie, ale chodzi mi o przepis który mówi że "bez rozpoznania przyczyny tego zwalniania nie ma możliwości rozpoczęcia manewru wyprzedzania".

                  Zaciekawiłeś mnie, ale jednocześnie zacząłem się obawiać, bo pewnie masz prawo jazdy. Nie chciałbym cię spotkać na drodze
                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:08
                    Już nieco odrywając się od tego konkretnego przypadku, to przestaję się dziwić nagminnemu zjawisku wyprzedzania tuż przed i na samym przejściu dla pieszych. Tu też mało kto widzi potrzebę zrozumienia dlaczego inni zwalniają i HURRA trzeba frajerów łyknąć.

                    > Zaciekawiłeś mnie, ale jednocześnie zacząłem się obawiać, bo pewnie masz prawo
                    > jazdy. Nie chciałbym cię spotkać na drodze

                    Prawdę mówiąc i ja mam podobne odczucia.
                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:49
                      tbernard napisał:

                      > Już nieco odrywając się od tego konkretnego przypadku, to przestaję się dziwić
                      > nagminnemu zjawisku wyprzedzania tuż przed i na samym przejściu dla pieszych. T
                      > u też mało kto widzi potrzebę zrozumienia dlaczego inni zwalniają i HURRA trzeb
                      > a frajerów łyknąć.

                      Naciagasz fakty. Przejscie dla pieszych jest oznaczone znakami, ktore widac z daleka - szczegolnie tereie niezbaudowanym jak tu. Wtedy raczej zawsze jest jeszcze ograniczenie predkosci i zakaz wyprzedzania. Wiec nie wrzucaj obu sytuacji do jednego worka bo to bzdura.
        • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:48
          tbernard napisał:

          > Art. 24.
          > 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczegó
          > lności, czy:
          >
          > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utru
          > dnienia komukolwiek ruchu;

          >


          Wyprzedzanie ZAWSZE może komuś utrudnić ruch. Stąd NIGDY nie ma pewności że się tego ruchu nie utrudni.
          Podkreśliłeś część zdania, gdy tymczasem liczy się całość - czyli nieutrudnianie w kwestii widoczności i miejsca.

          Jeżeli wyprzedzanie nie jest zabronione (skrzyżowanie, zakaz, ciągła) i jest widoczność i miejsce, to można wyprzedzać.
          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 19:39
            > Wyprzedzanie ZAWSZE może komuś utrudnić ruch. Stąd NIGDY nie ma pewności że się
            > tego ruchu nie utrudni.

            Jak się nie ma pewności, to przepis implikuje zaniechanie rozpoczynania manewru wyprzedzania.

            > Podkreśliłeś część zdania, gdy tymczasem liczy się całość - czyli nieutrudnianie w kwestii widoczności i miejsca.

            Oczywiście masz rację, że liczy się całość, w logicznym sensie mamy koniunkcję, do której niespełnienia wystarczy niespełnienie choćby jednego członu, który to podkreśliłem.

            > Jeżeli wyprzedzanie nie jest zabronione (skrzyżowanie, zakaz, ciągła) i jest wi
            > doczność i miejsce, to można wyprzedzać.

            Pod warunkiem upewnienia się, że nikomu się nie utrudni ruchu i żaden z pojazdów wyprzedzanych nie ma włączonego migacza i aby było jasne, to upewnienie się ma być zrobione przed rozpoczęciem wyprzedzania. Wtedy tak, zgadzam się, to oczywiste, że wtedy wyprzedzać można.
            • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 10:43
              tbernard napisał:

              > > Jeżeli wyprzedzanie nie jest zabronione (skrzyżowanie, zakaz, ciągła) i jest wi
              > > doczność i miejsce, to można wyprzedzać.
              >
              > Pod warunkiem upewnienia się, że nikomu się nie utrudni ruchu

              NIGDY nie ma takiej pewności. Wg ciebie zatem wyprzedzanie jest zawsze zabronione.

              Argument migacza jest całkowicie do dupy, bo wyprzedzany może go włączyć później albo wręcz wcale. Nie może być tak, że migacz określa pierwszeństwo - to może być tylko i wyłącznie SUGESTIA.
              • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 11:01
                Zgadzam sie w 100%.
                Mnie tez czesto zdarza sie wlaczyc migacz wczesniej zeby ten z tylu widzial co zamierzam, ale nie wiejzdzm na lewy pas widzac, ze sam jest przez jeszcze kolejen auto wyprzedzy. Jak mnie minie wtedy rozpoczynam manewr o ile ten z tylu sam go POMIMO MOJEGO MIGACZA nie zaczal ruszajac zaraz za tym co nas wyprzedzalo (tak tez sie zdarza).

                To samo na drogach wielopasmowych. Dojezdzam do ciezarkwi, migam ale czekam az ten co jedzie szybciej lewym nas minie.

                Kierunkowskaz (co tez juz pisalem) nie wymazuje (to chyba oczywiste) praw fizyki, zatem oczekiwanie, ze jak wrzucilem migacz to moge byc swiata krowa jest chore.
                • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:19
                  > To samo na drogach wielopasmowych. Dojezdzam do ciezarkwi, migam ale czekam az
                  > ten co jedzie szybciej lewym nas minie.

                  Wtedy wyskoczy ten za Tobą jadący, bo on nieco wcześniej dostanie luz, też łamiąc ów przepis. To jest nagminne, a nie że tylko się zdarza.
                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:37
                    Mnie sie zdarza zadiej niz czesciej. W kazdym razie nie uznaje, ze skoro zaczalem migac jako pierwszy to mi sie nalezy.
                    Nie nienalezy mi sie.
                    • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 13:36
                      galtomone napisał:

                      > Mnie sie zdarza zadiej niz czesciej. W kazdym razie nie uznaje, ze skoro zaczal
                      > em migac jako pierwszy to mi sie nalezy.
                      > Nie nienalezy mi sie.

                      Pewne jednak jest, że należy się mandat temu z tyłu, który wyskoczył pomimo Twojego migacza. Masz bowiem prawo zakładać, że inni uczestnicy ruchu znają przepisy i się do nich stosują. Ale dobrze, że mimo to się upewniasz i zobaczywszy przesłanki, że jednak ktoś może nie zastosuje się do przepisu, to ograniczasz owo zaufanie. Ale tak czy owak, ten wyskakujący z tyłu złamał prawo.
                      • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 15:39
                        tbernard napisał:

                        > Pewne jednak jest, że należy się mandat temu z tyłu, który wyskoczył pomimo Two
                        > jego migacza.

                        A jaki przepis zlamal? Sygalizowanie zamiaru manewru to nie sam manewr.
                        gdybym zaczal zlezdzac a on wymusil moj pwrot na pas - co innego.

                        > Ale tak czy owak, ten wyskakujący z tyłu złamał prawo.

                        Nie sadze. + to jedna z tych rzeczy ktorych w zadna ze stron sie nie da udowodnic, stad jesli ktos cie wyprzedza to mu pozwalasz dokonczyc manewr.
                        • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:29
                          > A jaki przepis zlamal?

                          Po raz nie wiem który przytoczę:

                          Art. 24.
                          1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                          1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudnienia komukolwiek ruchu;
                          2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;
                          3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.


                          > > Ale tak czy owak, ten wyskakujący z tyłu złamał prawo.
                          >
                          > Nie sadze. + to jedna z tych rzeczy ktorych w zadna ze stron sie nie da udowodn
                          > ic, stad jesli ktos cie wyprzedza to mu pozwalasz dokonczyc manewr.

                          Paradoksalnie popularność kamerek i nieświadomość buraka może sprawić, że on sam dostarczy dowód na siebie. Jeśli będzie zarejestrowane, że pojazd przed nim jadący sygnalizuje i on mimo to podjął się manewru wyprzedzania, to sam wskaże dowód na złamanie wskazanego przepisu.
                          • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:49
                            tbernard napisał:

                            > 3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował
                            > zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruc
                            > hu.


                            Trochę przejaskrawię, żebyś poczuł durnowatość interpretacji:
                            Jeżeli wyprzedzam np. od 5 minut kolumnę, to naprawdę ma znaczenie, że ten którego teraz wyprzedzam miał 5 minut temu włączony kierunkowskaz czy nie?

                            "jadący przed nim" - do ilu kilometrów? Ile pojazdów przed?

                            Jadę 2-pasmówką, prawym pasem 4 auta przede mną ktoś włącza kierunkowskaz. Ja zjeżdżam na lewy i powoli wyprzedzam. Ten, co włączył wcześniej, może się we mnie wbić, bo miał kierunek włączony?

                            > Paradoksalnie popularność kamerek i nieświadomość buraka

                            Czyli jeżeli ktoś wyprzedza, to na bank musi być burak. Trzeba się wlec, bo to takie europejskie.
                            • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 18:28
                              Przejaskrawiasz podając przykłady że ktos migał ileś minut temu lub ileś kilkoetrów wcześniej, aby nie zobaczyć tego co przed nosem:
                              Ktoś za traktorem miga, że chce go wyprzedzić pasem obok w tym samym kierunku ale musi przepuścić falę. Ale w końcu do tej fali podpinają się ci z tego samego pasa, bo z tyłu dostali wcześniej luz i na końcu wyskakuje ten bezpośrednio za migającym. Jeśli dojdzie do czegoś i ten co wyskoczył ochoczo pokaże policji filmik, to fakt wcześniejszego migacza może go pogrążyć. No i przy okazji jest taki ktoś jak najbardziej burakiem. Nie dlatego, że wyprzedza ale, że wyprzedza w takich okolicznościach, zamiast najpierw pierwszy a potem kolejny.
                              • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 14:46
                                tbernard napisał:

                                > Przejaskrawiasz podając przykłady że ktos migał ileś minut temu lub ileś kilkoe
                                > trów wcześniej, aby nie zobaczyć tego co przed nosem

                                Lex nie był "przed nosem". Przejaskrawiam, do czego przyznałem się od razu. Ale jeżeli twoje argumenty są słuszne, to w przejaskrawionych sytuacjach też powinny się obronić. A ty nawet tego nie próbujesz.

                                > Ale w końcu do tej fali podpinają się ci z tego samego
                                > pasa, bo z tyłu dostali wcześniej luz i na końcu wyskakuje ten bezpośrednio za
                                > migającym.

                                No właśnie - BEZPOŚREDNIO ZA MIGAJĄCYM. Od kiedy to jest obowiązek wiedzy czy ten kilometry dalej właśnie miga?
                                • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 15:05
                                  > > Ale w końcu do tej fali podpinają się ci z tego samego
                                  > > pasa, bo z tyłu dostali wcześniej luz i na końcu wyskakuje ten bezpośred
                                  > nio za
                                  > > migającym.
                                  >
                                  > No właśnie - BEZPOŚREDNIO ZA MIGAJĄCYM. Od kiedy to jest obowiązek wiedzy czy t
                                  > en kilometry dalej właśnie miga?

                                  Bo tylko bezpośredni jak ma kamerkę, to się pogrąży bezsprzecznie pokazując policji. Ale oczywiście każdy inny który wyprzedził wcześniej sygnalizującego popełnił wykroczenie. Chodzi oczywiście o tych, co przed manewrem jechali tym samym pasem i dostali luz wcześniej a ten za zawalidrogą już migał.
                          • galtomone Sam sobie odpowiedziales... 15.07.16, 20:11
                            tylko teog nie widzisz.

                            Skret w lewo czy zjezdzanie na lewo to jak wyprzedzanie (tylko cel inny)

                            tbernard napisał:

                            > > A jaki przepis zlamal?
                            >
                            > Po raz nie wiem który przytoczę:
                            >
                            > [i]Art. 24.
                            > 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczegó
                            > lności, czy:
                            >
                            > 1) ma odpowiednią widoczność i dostateczne miejsce do wyprzedzania bez utrudni
                            > enia komukolwiek ruchu;
                            > 2) kierujący, jadący za nim, nie rozpoczął wyprzedzania;

                            A tego nie zrobil LEX - rownie dobrze mogl nie zjezdzac na lewo by stanac tylko chciec wyminac cos przed nim - efekt bylby ten sam - zepchniecie fiata z drogi!

                            > 3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu [...]

                            A fiat byl za lexem czy obok????

                            > Paradoksalnie popularność kamerek i nieświadomość buraka może sprawić, że on sa
                            > m dostarczy dowód na siebie.

                            Aw twojej kamerce widac kiedy wlaczyles kierunek? Jedyne co mozna rozsadziec to kto pierwszy zaczal zjezac w lewo. Ale wtedy (nawet jak zrobic to ronwo) nie zjedziasz na niego (jak lex) tylko przed niego.
                            A jak zrobisz to po nim to wymuszasz - a tylko wtedy mozesz uszkodzic jego bok.
                            Jak on zrobi to po tobie to uszkodzi swoj przod wjezdzjac w twoj tyl.

                            Proste i bez kamerki.


                            > Jeśli będzie zarejestrowane, że pojazd przed nim j
                            > adący sygnalizuje

                            Jak i gdzie sie zarejestruje na twojej kamerce w srodku ze wlaczyles migacz?
                            • tbernard Re: Sam sobie odpowiedziales... 15.07.16, 21:49
                              > Skret w lewo czy zjezdzanie na lewo to jak wyprzedzanie (tylko cel inny)

                              Odrębne przepisy oddzielnie to regulują i nie ma co mieszać, tylko trzymać się właśnie tych przepisów które dane sytuacje opisują.

                              > > Paradoksalnie popularność kamerek i nieświadomość buraka może sprawić, że
                              > on sa
                              > > m dostarczy dowód na siebie.
                              >
                              >
                              > Jak i gdzie sie zarejestruje na twojej kamerce w srodku ze wlaczyles migacz?

                              Chyba kompletnie nie zrozumiałeś. Przede wszystkim to było małe oderwanie od wątku głównego i dotyczyło sytuacji, gdy ktoś za wolnym pojazdem włączył migacz i za chwilę ten ktoś i ten bezpośrednio za nim rozpoczynają zmieniac pas i doszło do kontaktu. Wtedy ten z tyłu mając kamerkę chwali się policji, że on już był niby wcześniej na pasie obok i tamten mu zajechał. A policjant jeśli jest rozgarnięty, to zauważy, że jeszcze przed rozpoczęciem manewru ten z przodu migał, co oznacza, że ten z tyłu nie miał prawa rozpoczynać manewru wyprzedzania.
                              • crannmer Re: Sam sobie odpowiedziales... 15.07.16, 22:28
                                tbernard napisał:
                                > Wtedy ten z tyłu mając kamerkę chwali się policji, że on już był
                                > niby wcześniej na pasie obok i tamten mu zajechał.

                                Nie wiem, czy to jest powszechne, ale moja kamerka zarowno podczas jazdy jak i na postoju dosc dobrze rejestruje odglos sygnalu dzwiekowego pracujacego kierunkowskazu w moim samochodzie.
                        • samspade Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 18:27
                          galtomone napisał:

                          > tbernard napisał:
                          >
                          > > Pewne jednak jest, że należy się mandat temu z tyłu, który wyskoczył pomi
                          > mo Two
                          > > jego migacza.
                          >
                          > A jaki przepis zlamal?

                          Stąd wychodzą takie sformułowania. POtem połapiesz się jaką głupotę walnąłeś i zaczynasz kręcić a czasem kłamać.
                          • galtomone Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 20:13
                            Zadam to samo pytanie.
                            Jaki przepis zlamal rozpoczynajac manerw wczesniej niz ja.

                            Powyzej raczyles bardzo nie konkretnie napisac.

                            Co wiecej. W rzeczonej sytuacji mam totalnie gdzies przpisy i nie bede sie pchal komus pod maske unoszac sie honorem - bo ja migalem pierwszy.
                            • samspade Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 20:28
                              galtomone napisał:

                              > Zadam to samo pytanie.
                              > Jaki przepis zlamal rozpoczynajac manerw wczesniej niz ja.

                              Art. 24. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany przed wyprzedzaniem upewnić się w szczególności, czy:

                              3) kierujący, jadący przed nim na tym samym pasie ruchu, nie zasygnalizował zamiaru wyprzedzania innego pojazdu, zmiany kierunku jazdy lub zmiany pasa ruchu.

                              A żebyś nie zaczął pisać o jakimś fiacie przypominam o co chodzi
                              > To samo na drogach wielopasmowych. Dojezdzam do ciezarkwi, migam ale czekam az
                              > ten co jedzie szybciej lewym nas minie.

                              Wtedy wyskoczy ten za Tobą jadący, bo on nieco wcześniej dostanie luz, też łamiąc ów przepis. To jest nagminne, a nie że tylko się zdarza.
                              • galtomone Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 20:34
                                OK, masz racje. lamal przpis - reszta sie nie zmienia. I tak nie bede wyjazdzal mu pod maske BO MAM RACJE. Co mi z racji?
                                • samspade Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 20:47
                                  galtomone napisał:

                                  > OK, masz racje. lamal przpis - reszta sie nie zmienia. I tak nie bede wyjazdzal
                                  > mu pod maske BO MAM RACJE. Co mi z racji?

                                  A co z racji kierowcy który wyląduje w rowie czy w boku samochodu z wyprzedzanej kolumny?
                                  Bo założył że kolumna zwalnia od tak sobie.
                                  Niedawno byłem świadkiem następującej sytuacji:
                                  Wyjeżdżamy z OZ. Pierwszy jedzie dostawczak potem osobówka potem ja za mną koklejny dostawczak co dalej nie widziałem. Prowadzący kolumnę nie przyśpiesza włączza kierunkowskaz zaczyna zwalniać przed zjazdem w pole. Widzę w lusterku co miszcz z gatunku tych co muszom wyprzedzać atakuje kolumnę. Na szczęście kierowca dostawczaka był mądrzejszy od kretyna, który wyprzedzał. Sprawa według przepisów sprowadzała by się do tego kto pierwszy włączył kierunek.
                                  Dla mnie winowajcą byłby debil wyprzedzający kolumnę nie wiedząc czemu samochody przed nim jadą 40 po za OZ.
                                  I teraz pytanie w przypadku gdyby winnym według wymiaru niesprawiedliwości był kierowca dostawczaka. Co po racji głąbowi skoro samochód rozwalił samochód?


                                  • galtomone Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 21:43
                                    samspade napisał:
                                    [b]Co po racji głąbowi skoro samochód rozwalił samochód?[
                                    > /b]

                                    Nie wiem, zapytaj Manaera... acha.. sorry - on nie mial racji :-) Zas co do fiata coz... nie zawsze da sie wszystki unikac I przewidziec idiote w lexusie - dlatego zawsze beda wypadki.
                                    • samspade Re: Sprawa się wyjaśniła. Nie znasz przepisów 15.07.16, 22:47
                                      Nie wiem kto manaer. A fiat i lex? Dostawczak w opisanym przypadku to nie byl lex.
                                      Grunt żeby rozwalić się i mieć rację. I mieć nadzieję że ten przez którego się rozwalilismy weźmie winę na siebie. A nie wpadnie na pomysł pójścia do sądu. A jeszcze będzie miał lespszego adwokata i biegłego.
                                      Bo wtedy trzeba mieć ac albo kasę na naprawę blachy.
                                      Grunt że we własnym mniemaniu miało się rację.
                                      Zastanawia mniej jedna rzecz. Nie pojmuję podejmowania nadmiernego ryzyka i polegania na zachowaniu innych
              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:04
                > Pod warunkiem upewnienia się, że nikomu się nie utrudni ruchu

                NIGDY nie ma takiej pewności. Wg ciebie zatem wyprzedzanie jest zawsze zabronione.

                Oczywiście pewności całkowitej nigdy mieć do niczego nie można, ale tu chyba chodzi o zdrowy rozsądek aby nie ignorować pewnych przesłanek. Jeśli samochody przede mną zwalniają i ja nie wiem dlaczego to robią, to nie zakładam, że one nagle postanowiły sobie powolutku snuć się a ponieważ mnie snucie nie interesuje, to wyskakuję z wyprzedzaniem. Dla mnie są to przesłanki, że sytuacja jest za mało klarowna.
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:41
                  tbernard napisał:

                  > NIGDY nie ma takiej pewności. Wg ciebie zatem wyprzedzanie jest zawsze zabronio
                  > ne.
                  >
                  > Oczywiście pewności całkowitej nigdy mieć do niczego nie można, ale tu chyba ch
                  > odzi o zdrowy rozsądek aby nie ignorować pewnych przesłanek. Jeśli samochody pr
                  > zede mną zwalniają

                  A jak jada ze stala predkoscia? Tu domniemujesz ze zwalnialy. Ale tego nie wiesz a nawet jesli to nie wiez kiedy zaczely zwalniac.
                  Zas zdrowy rozsadek na ktory sie powolujesz nakazuje przypuszczac, ze Seicento potrzbowalo sporo czasu I miejsca na spokojne wyprzedzenie trzech aut i rozpoczelo manewr na dlugo zanim lex mogl chciec zjechac.
                  A skoro tak, to mial pouscic siecento I dopiero zjechac. Wazniejsze jest nie utrudnie juz rozpoczetego manewru wyprzedzania.
                • klemens1 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 16:04
                  tbernard napisał:

                  > Oczywiście pewności całkowitej nigdy mieć do niczego nie można, ale tu chyba ch
                  > odzi o zdrowy rozsądek aby nie ignorować pewnych przesłanek. Jeśli samochody pr
                  > zede mną zwalniają i ja nie wiem dlaczego to robią, to nie zakładam, że one nag
                  > le postanowiły sobie powolutku snuć się a ponieważ mnie snucie nie interesuje,
                  > to wyskakuję z wyprzedzaniem. Dla mnie są to przesłanki, że sytuacja jest za ma
                  > ło klarowna.

                  To jest temat obok i oczywiście masz sporo racji.

                  Jednak w temacie winy:
                  Jeżeli zjedziesz na pas do wyprzedzania, to żadne kierunkowskazy tych na pasie z prawej nie mają znaczenia. Bo co za różnica, czy ktoś włączył kierunkowskaz zanim zmieniłeś pas, czy po tej zmianie? Żadna. Jeżeli włączył po, to wg ciebie były warunki do wyprzedzania?
    • miskoalaaa Re: To sie Pan Manager zdziwi... 13.07.16, 23:57
      Oczywiście, znani ludzie musza mieć łatwiej.
      • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 08:01
        "artystom" jednego przeboju wolno więcej
    • plastikpiokio Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 10:04
      ja to widze tak ---jezeli było skrzyzowaniw w/g kodeksu to kierujący fiatem popełnił wykroczenie ---kierujący lexusem wykonał manewr skrętu w lewo bez upewnienia się czy może wykonac to bezpiecznie i bezkolizyjnie ---zajężdzając drogę stał się sprawcą kolizji ---to lata praktyki chłopaki.
      • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 10:25
        Byc moze jazda czyms "lexusowatym" lub innymi "prestizowcami" wplywa na szczegolny rodzaj
        modyfikowania mentalnosci kierowcow opartej na powiatowo arystokratycznym stosunku do otoczenia.

        Slyszy sie bowiem coraz czesciej o ordynarnie zwyklych wypadkach, w ktorych te pojazdy biora udzial.

        Jezdzac czesto po Kotlinie Jeleniogorskiej obseruje lokalesow-synusiow swoich bogatszych tatusiow,
        wozacych sie Cayennami, Q7, ML-ami, ktorzy maja zwyczaj olewania wszystkiego, co sie
        porusza po drogach. Ponadto ZAWSZE daja do zrozumienia "temu glupiemu Niemcowi"
        na niemieckich blachach (i to tym bardziej, gdy jedzie fura "porownywalna") ze jest skonczonym idiota, gdy jedzie zgodnie z ograniczeniem. Przed Szklarska Poreba na zakretach bez widocznosci i na ciaglych liniach lokalesi wyprzedzaja jak kamikadze i maja wszystko w dupie.

        To jest zepsuty leb i nic wiecej.

        • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 11:52
          > opartej na powiatowo arystokratycznym stosunku do otoczenia.

          coś chyba jest na rzeczy, niedawno Agata Młynarska udała sie odpocząć do Władysławowa i przeżyła szok kulturowy: (luźny cytat) państwo Kiepscy zjechali sie z całej Polski, w dodatku faceci są pijani i grubi, bachory liczne i wrzaskliwe, kobiety koszmarne, a jedzenie okropne i śmierdzące. Taka arystokratka, a nie wie że do Władka, Sopotu i na Ibizę sie nie jeździ bo za dużo ludzi.
          W Sajntrope są sami szczupli, wysportowani i uśmiechnięci. I nawet mówią w jej języku
          • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:13
            Niezaleznie od motywow, ktorymi kierowala sie Mlynarska w komentarzach, tak to wlasnie wyglada
            z bliska i nie ma zadnych szans, aby bylo inaczej. Dziwienie sie niczego nie zmieni,
            a tym bardziej nie wymieni sie spolecznosci na inna. Jesli ktos wyartykuluje glosno taki poglad
            jak Mlynarska, to naraza sie na podobne reakcje jak Linda wypowiadajacy sie o Lodzi.

            Lepiej trzymac dziob na klodke i olewac poprawianie swiata.
            Dyskusja z tlumem nie prowadzi do zadnych podsumowan.

            Trzeba nie miec wyobrazni, aby sie tam wybierac w takim terminie i oczekiwac atmosfery
            z La Côte d'Azur. Takie miejsca omija sie szerokim lukiem.

            Podobnie jest z "przecietnymi" Niemcami na Majorce, a moze nawet jest tam jeszcze gorzej.
            Nigdy w zyciu nie postanie tam moja noga.

            Dlatego latem wybieram sobie znane mi "dziury" w gorach, gdzie "lud pracujacy"
            raczej nie przyjedzie. No i mam gwarantowany swiety spokoj, powietrze, wiejskie zarcie,
            rower, samochod stoi pod stodola, a Pani Gospodyni robi takie odlotowe proste obiady,
            ze szkoda stamtad wyjezdzac, gdy sie czas konczy.


            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:20
              Ja wole dziury na Majorce. :-)
              • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:30
                To zalezy w jakim wieku.
                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:36
                  Ja tam lubie dojrzale wino :-)
                  • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:29
                    Takie wino szybko kwasnieje.
                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:41
                      nazimno napisał:

                      > Takie wino szybko kwasnieje.

                      Zalezy od opakowania. Mnie jeszcze sie nie zdazylo.
                      • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 13:56
                        Jak beczka, to moze sie zdarzyc.
                        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:27
                          Nie mam piwnicy ani tyle cierpliwosci ;-)
                          • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:30
                            To pozostaje juz tylko butelka.
                            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:31
                              Byle odkrecana I z Merlotem :-)
                              • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:50
                                Ta jest zakorkowana.

                                www.tapeciarnia.pl/tapety/normalne/123415_kobieta_butelka_ptak.jpg
                                • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:50
                                  Takiej jeszcze nie degustowalem - a ty? :-)
                                  • nazimno Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 16:11
                                    To jest jedna wielka paralela / przenosnia i tak dalej.
                                    Co chcial (?) powiedziec artysta...
                                    ...a chyba juz wszystko powiedzial...co widac po tym ptaszku...

                                    ...koniec, zieeewam juz

                                    • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 16:34
                                      Zgubilem sie ze dwa posty wczesniej..
          • misiaczek1281 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 12:53
            To tak jak z wyprzedzaniem...ja zanim zacznę wyprzedzać zerkam w lusterko czy sam nie jestem wyprzedzany....skręcając w lewo też zerkam w lusterko czy mam wolną drogę do skrętu i czy pas jest wolny...zanim wykonam jakikolwiek manewr rozglądam się dookoła i dopiero gdy mam wolną drogę to jadę....ba! Nawet gdy mam zielone światło to też się rozglądam czy mam wolną drogę bo ktoś może przejechać czerwone....należy ustąpić pierwszeństwa pojazdowi na pasie ruchu na który zamierza się wjechać...i trzeba planować manewr z wyprzedzeniem zachowując odległość...stosuję też zasadę ograniczonego zaufania...nawet sam sobie nie ufam i spoglądam drugi raz w lusterko:) samo włączenie kierunkowskazu nie uprawnia do skrętu...to tylko informuje o zamiarze skrętu....proste...no ale jeśli jest skrzyżowanie, linia ciągła lub zakaz to też nie wolno wyprzedzać...ale to już inna sprawa...nie wiem jak inni ale ja jeśli nie mam racji w zdarzeniu drogowym to nie idę w zaparte tylko podaję gościowi rękę, mówię "przepraszam", proponuję ugodę i jadę do domu...tak jak przystało na prawdziwego mężczyznę....po co wzywać miśków, chodzić po sądach....tracić czas i pieniądze....załatwiam sprawę w pół godziny...świadomość że popełniamy błędy sprawia że jesteśmy lepszymi ludźmi....ja tak mam...na drodze jestem uprzejmy, przepuszczam nawet jeża i kota który przebiega mi drogę choć mógłbym ich rozjechać uważając że to ich wina a nie moja bo mi podeszli ii nikt by mi nic nie zrobił....dobro dane światu wraca do nas z podwójną siłą...za kierownicą widzę nie tylko czubek własnego nosa i siebie jako nieomylny ideał... nie uważam się za pępek świata....jadąc samochodem kocham zwierzątka, kocham ludzi, kocham świat ...nawet tego boćka którego widziałem wczoraj wracając E40 z Karpacza...i wiecie co? to dobro do mnie wraca...nie miałem żadnego wypadku od kilkunastu lat....a Wy?
    • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:08
      Z uszkodzeń fiata (prawy przedni bok, a nie centralnie przód, uszkodzona lewa strona fiata to skutek wpadnięcia do rowu) oraz lexusa (przytarty lewy bok) wygląda, że uderzenie było bardziej równoległe niż prostopadłe.
      Co może być poszlaką, że to kierowca lexusa jest sprawcą ponieważ samochody spotkały się w momencie gdy lexus dopiero rozpoczynał manewr skrętu i fiat będący już na lewym pasie i blisko lexusa "ześlizgnął" się po jego boku do rowu.
      W przypadku gdyby fiat przywalił prostopadle w bok lexusa to wina byłaby raczej po stronie fiata ponieważ lexus już był w fazie skrętu.
      Ale i tak wina będzie zależała od opinii biegłego sądowego. Powyższe dywagacje to tylko teoretyczna analiza momentu jak i kątów zetknięcia się obu pojazdów co może mieć wpływ na ocenę całego zdarzenia.
      • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:26
        kanna13 napisał:

        > Co może być poszlaką, że to kierowca lexusa jest sprawcą

        przywracasz mi wiarę w rodzaj ludzki
        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:27
          +1
      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 14:51
        > Z uszkodzeń fiata (prawy przedni bok, a nie centralnie przód, uszkodzona lewa s
        > trona fiata to skutek wpadnięcia do rowu) oraz lexusa (przytarty lewy bok) wygl
        > ąda, że uderzenie było bardziej równoległe niż prostopadłe.
        > Co może być poszlaką, że to kierowca lexusa jest sprawcą ponieważ samochody spo
        > tkały się w momencie gdy lexus dopiero rozpoczynał manewr skrętu i fiat będący
        > już na lewym pasie i blisko lexusa "ześlizgnął" się po jego boku do rowu.
        > W przypadku gdyby fiat przywalił prostopadle w bok lexusa to wina byłaby raczej
        > po stronie fiata ponieważ lexus już był w fazie skrętu.

        Jest to sensowny argument przemawiający na niekorzyść kierującego lexem. Ale równie dobrze mógł ten we fiacie odbić w ostatnim momencie i stąd kontakt ma charakter bocznego przytarcia niż uderzenia w bok. Ponadto sprawa obowiązku upewnienia się przed rozpoczęciem wyprzedzania zarówno o migaczach jak i nieutrudnianiu nadal obciąża wyprzedzającego.
        • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:23
          Jakby odbił to by albo wpadł inaczej do rowu, bardziej "zarył" przodem, albo by go obróciło wokół osi i leżałby na boku albo i dachu. A przód jest praktycznie nienaruszony jedynie oba boki przytarte i to stosunkowo powierzchniowo bez naruszenia struktury nadwozia więc chyba prędkość nie była duża.
          W swoim wywodzie wskazuję tylko na to, że moment styku pojazdów nastąpił w takim momencie gdzie lexus jeszcze praktycznie jechał prosto rozpoczynając manewr, więc nawet jak miał włączony kierunek to mógł, a nawet powinien go zaprzestać bo fiat nie pojawił się nagle tylko musiał znaleźć się na lewym pasie dużo wcześniej bo wyprzedzał, jak wynika z opisu zdarzenia, kilka pojazdów.
          Patrząc dalej to jeśli lexus skręcał w tę leśną drogę to niekoniecznie podpada to pod skrzyżowanie więc nie bardzo też można obciążyć fiata nieprzepisowym miejscem na podjęcie tego manewru.
          Zaryzykowałbym wniosek następujący fiat leci sobie, widzi przed sobą kilka pojazdów, stwierdza, że z marszu je wyprzedzi mając chwilową przewagę w prędkości, rozpoczyna manewr wyprzedzania zmieniając pas i momencie dojeżdżania do lexusa ten zaczyna manewr skrętu, fiat być może lekko odbija albo i nawet nie ma na to czasu, ześlizguje się po boku lexusa do rowu.
          Mogę jeszcze domniemywać, że lexus chciał łagodnie zjechać w lewo w sensie nie ostry skręt tylko raczej po linii prostej przecinając lewy pas stanąć bardziej równolegle po przeciwnej stronie drogi (jak ten szlaban) bo jest tam wystarczająco miejsca.
          Dlaczego tak ? Bo tak bym sam zrobił :-) jeśli miałby jechać dalej (byłoby łatwiej włączyć się do ruchu) oraz fiat jest w rowie praktycznie zaraz za tym leśnym wjazdem więc spotkanie musiało być lekko wcześniej, a nie na jego wysokości.
          A jak było naprawdę to i tak rozstrzygnie biegły i spokojnie udowodni to co będzie miał udowodnić :-)
          • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:31
            Jest spora szansa, że tak było jak piszesz, no i masz rację. Niech więc oceni to biegły. Chociaż nawiasem mówiąc w nieco innej dziedzinie miałem okazję przekonać się o walorach intelektualnych jednego biegłego sądowego i w jego przypadku bardziej obiektywne chyba było by rozstrzygnięcie poprzez rzut monetą lub kostką.
            • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 15:53
              Tym bardziej Pan Manager moze sie bardzo zdziwic jak sie dowie, ze zjezdzanie na innych na drodze jest niedopuszczalne.
              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 19:40
                Faktycznie tym razem tego aspektu nie brałem pod uwagę.
            • kanna13 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 16:03
              Dlatego też jeszcze raz powtórzę, że rozstrzygnie to biegły i spokojnie udowodni to co będzie miał udowodnić :-) a nie jak było naprawdę :-)
              • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 19:44
                To chyba najlepsze podsumowanie wątku :)
                • misiaczek1281 Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 20:42
                  moje jest lepsze...:)
                  • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 14.07.16, 22:29
                    Też niczego sobie.
      • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 12:56
        Co może być poszlaką, że to kierowca lexusa jest sprawcą ponieważ samochody spotkały się w momencie gdy lexus dopiero rozpoczynał manewr skrętu i fiat będący już na lewym pasie i blisko lexusa "ześlizgnął" się po jego boku do rowu.


        BZDURA KOMPLETNA. NIE MA TO ZADNEGO ZNACZENIA. W TYM WYPADKU NIE MA WATPLIWOSCI, ZE LEX ZWYCZAJNIE NIE SPOJRZAL W LUSTERKO PRZED SKRECENIEM.
        • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 15:40
          Tez tak uwazam.
    • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 14:36
      CIEKAWA KWESTIA... JA BYM SIE SKLANIAL, BY W TYM PRZYPADKU WIEKSZA ODPOQWIEDZIALNOSCIA OBARCZAC WYPRZEDZAJACEGO, BO Z NATURY RZECZY CZESCIEJ SIE PATRZY PRZED SIEBIE NIZ DO TYLU.
      • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 15:41
        No to trudno byloby wyprzedzac. Jak roznica predkosci jest spora a gosc mimo to ci wjedzie pod maske... to ty masz byc winien bo patrzyles do przodu? Co z tego jak fizyka ma swoje prawa i jak ktos wyjezdza przed twoja maske (czy zjezdza na ciebie jak tu) to niby jak masz nie doprowadzic do kolizji?
        • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 16:28
          NO MASZ OBSERWOWAC CZY SYGNALIZUJE SKRET...
          • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:31
            No obserwujesz - I co robisz jak masz do niego 10 m, 100 na blacie a on 30 I wlasnie podjal decyzje, ze traz nalezy wyprzedzic to za czym sie snuje od 5 km
            • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:47
              JESLI SYGNALIZUJE ZAMIAR, TO WIDZE WCZESNIEJ NIZ NA 10M.
              • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 20:14
                bimota napisał:

                > JESLI SYGNALIZUJE ZAMIAR, TO WIDZE WCZESNIEJ NIZ NA 10M.

                Znaczy widzisz przyslosc? :-)
                Ja sie pytam co robisz jak on ZACZYNA sygnalizowac I manewr jak jestes 10 m przed nim.

                Co ty niby chciales widziec wczesniej?
                • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 22:42
                  JESLI SYGNALIZUJE 10M PRZED MANEWREM TO NIE SYGANLIZUJE ZAMIARU, WIEC LAMIE PRZEPIS, WIEC JEST WINNY.
                  • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 16.07.16, 08:26
                    a 11 m?
                    • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 17.07.16, 00:06
                      NIE BEDE TLUMACZYL PODSTAW. W CIUCIUBABKE GRAJ Z INNYMI...
                      • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 18.07.16, 15:30
                        Nie baw się, po prostu wiesz, ze nie masz racji. Jeśli faktycznie widzisz wcześniej to co innego. Ale jeśli roznica predkosci jest duza, to czasem to wcześniej i tak może być za pozno, bo fizyki nie oszukasz a droga hamowania z powodu czyjego migacza się nagle nie skroci.
        • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:15
          galtomone napisał:

          > No to trudno byloby wyprzedzac.

          Bo w istocie jest to manewr trudny i niebezpieczny.

          > Jak roznica predkosci jest spora a gosc mimo to
          > ci wjedzie pod maske... to ty masz byc winien bo patrzyles do przodu?

          Generalnie jadąc do przodu znacznie większą uwagę należy poświęcić w obserwowaniu tego co z przodu. No może za wyjątkiem miszczówświata, którzy z kolei głównie gapią się w lusterka i tylko narzekają, że im ktoś znienacka wyjeżdża a migaczy, to na pewno nie miał ten ktoś, bo miszczświata ich nie widział gapiąc się w lusterka zamiast do przodu, a zresztą migacze niczego nie znaczą i właściwie mogło by ich nie być na wyposażeniu auta.
          A tak na prawdę i migacze coś jednak znaczą i lusterka tez oczywiście.

          > Co z tego jak fizyka ma swoje prawa i jak ktos wyjezdza przed twoja maske (czy zjezdza
          > na ciebie jak tu) to niby jak masz nie doprowadzic do kolizji?

          Może powstrzymać się z wyprzedzaniem nie upewniwszy się co mogło spowodować spowolnienie trzech pojazdów i czy manewr wyprzedzania nie spowoduje niebezpieczeństwa.
          • galtomone Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 17:33
            No I sie upewniles... gos sie snul za ciezarowka i tyle. Ruszasz. Jedziesz od niego szybiciej od 20km/h I jak jestes 1m od jego zderzaka on wrzuca migcz i wyjezdza przed ciebie.
            I co?
            • jestklawo Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 20:23
              czy jeden debil z drugim gamoniem zrozumieją w końcu, że włączenie kierunkowskazu nie jest gwiazdą betlejemską?
              My z wami uczestniczymy w ruchu drogowym!!!
              I zakładamy, że znacie chociaż jego podstawy.
              NAPRAWDĘ zmiana pasa ruchu musi być starannie przemyślana, nawet jeśli la(cran)mer napisze: "Jesli nie ma mozliwosci sprawdzenia (bo np. chce wyprzedzic kolumne i nie widzi pierwszego pojazdu), to jest jasne, ze nie ma warunkow do wyprzedzania. A wtedy sie nie wyprzedza".
              • samspade Re: To sie Pan Manager zdziwi... 15.07.16, 20:37
                jestklawo napisała:

                > czy jeden debil z drugim gamoniem zrozumieją w końcu, że włączenie kierunkowska
                > zu nie jest gwiazdą betlejemską?

                Przestań pisać nieprawdę.
                Oraz zachowuj się. Bo schodzisz do poziomu zimnego i lanmera,

                > My z wami uczestniczymy w ruchu drogowym!!!

                Niestety my z tobą też.

                > I zakładamy, że znacie chociaż jego podstawy.
                > NAPRAWDĘ zmiana pasa ruchu musi być starannie przemyślana,

                To prawda. Przydało by się żeby ludzie przemyśleli wyprzedzanie.
                Widać (codziennie na drogach) że przekracza to możliwości niektórych. A czytanie niektórych wypocin na forach nie przywraca wiary w społeczeństwo za kólkiem.
    • oixio Manewr wyłączania z ruchu 15.07.16, 21:10
      Niech będzie ciekawie:
      Moim zdaniem Lex wykonywał manewr wyłączania z ruchu (wyjazd z rzędu jadących pojazdów, zjazd do nieruchomości, pobocze itp, itd).

      Ponieważ w naszych przepisach nie przewidziano takiej czynności należy stosować art. 3 PoRD czyli zaniechać takiego manewru jeśli stanowi on jakiekolwiek zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego.

      Kwestia ta jest dokładnie określona w Konwencji Wiedeńskiej:
      Artykuł 14
      "Ogólne przepisy dotyczące manewrów:
      1. Każdy kierujący, który zamierza wykonać manewr, taki jak wyjechanie z rzędu pojazdów stojących
      na postoju lub wjechanie do niego, skręcenie w prawo lub w lewo na jezdni, w szczególności w celu
      zmiany pasa ruchu, skręcenie w lewo lub w prawo na inną drogę lub do posiadłości przylegającej do
      drogi, nie powinien rozpoczynać tego manewru bez uprzedniego upewnienia się, że może to uczynić bez
      narażenia na niebezpieczeństwo innych użytkowników drogi jadących za nim lub przed nim albo mających
      go wyminąć, z uwzględnieniem ich pozycji na jezdni, kierunku ruchu i szybkości.
      2. Każdy kierujący, który zamierza zawrócić lub cofnąć się, może rozpocząć ten manewr dopiero po
      upewnieniu się, że może to uczynić nie stwarzając niebezpieczeństwa lub przeszkody dla innych
      użytkowników drogi.
      3. Przed skręceniem lub przed wykonaniem manewru związanego ze zjechaniem w bok każdy
      kierujący powinien odpowiednio wyraźnie i dostatecznie wcześnie zasygnalizować swój zamiar za
      pomocą kierunkowskazu lub kierunkowskazów swojego pojazdu albo - w razie ich braku - w miarę
      możliwości za pomocą odpowiedniego znaku ręką. Sygnalizowanie zamiaru za pomocą kierunkowskazu
      lub kierunkowskazów powinno trwać przez cały czas trwania manewru; powinno ono ustać natychmiast po
      jego zakończeniu."

      Tak więc wyłączanie się z ruchu na lewą stronę jest śmiercionośnym pomysłem.
      Wiedzą o tym władcy w innych państwach zabraniając takiego manewru na drogach z prędkościami pow. 50 km/h (chociażby Czechy).
      U nas wręcz zachęca się do takiego manewru przerywając linie podwójne ciągłe na drogach z prędkościami 90 km/h - czyli u nas skazuje się ludzi na śmierć zachęcając ich do takiego manewru.
      • bimota Re: Manewr wyłączania z ruchu 15.07.16, 22:48
        ZNACZY W CZECHACH NIE WOLNO SKRECAC W LEWO ?? Z LEKKA CIE PONIOSLO...
        • oixio Re: Manewr wyłączania z ruchu 16.07.16, 00:14
          www.google.pl/maps/@49.6711095,18.6257972,3a,75y,133.88h,76.84t/data=!3m6!1e1!3m4!1sNEckb4XL0OgkKXIcMyzB2A!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl
          • tbernard Re: Manewr wyłączania z ruchu 16.07.16, 13:09
            Przykład na poparcie jakby nieprzemyślany. Linia ciągła nie oznacza, że nie wolno nigdzie skręcać w lewo, tylko, że w tym konkretnym miejscu nie wolno jej przekraczać. A tak się składa, że to konkretne miejsce jest pod górkę, a za górką jest już przerywana i na stację benzynową skręcić w lewo można. No chyba, że mają jakieś paragrafy które tego zakazują niezależnie od oznakowania i pewnie w to powątpiewał bimota i prawdę mówiąc ja także.
            • oixio Re: Manewr wyłączania z ruchu 16.07.16, 18:26
              Temat nie dotyczy wszystkich skręcań w lewo a jedynie wyłączania się z ruchu.

              Dla porównania nasze śmiercionośne zachęcanie na drodze krajowej 44:
              www.google.pl/maps/@50.0164588,19.3470925,3a,75y,266.26h,61.3t/data=!3m6!1e1!3m4!1sAmwt1-ZpsnIcg6FH7n8kUg!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

              • samspade Re: Manewr wyłączania z ruchu 16.07.16, 19:54
                Znów zostałeś zlapany na pisaniu nieprawdy
              • bimota Re: Manewr wyłączania z ruchu 17.07.16, 00:04
                ZACYTOWALES FRAGMENT KONWENCJI, KTORY MOWI O KAZDYM SKRECANIU W LEWO.
                • oixio Re: Manewr wyłączania z ruchu 17.07.16, 11:10
                  Dokładnie.
                  Są tam wymienione też manewry możliwe do wykonywania.
                  Zmiany pasa, zmiana kierunku jazdy mamy określone w PoRD.
                  Wyłączanie z ruchu = skręcanie do posiadłości przylegającej do drogi (i inne) nie są określone.
                  Stosując KW kierujący:
                  "nie powinien rozpoczynać tego manewru bez uprzedniego upewnienia się, że może to uczynić bez narażenia na niebezpieczeństwo innych użytkowników drogi jadących za nim lub przed nim albo mających go wyminąć, z uwzględnieniem ich pozycji na jezdni, kierunku ruchu i szybkości."

                  Organizatorzy ruchu przerywając linię krawędziową, przerywając linię podwójną ciągłą pokazują kierującemu możliwość wykonywania takiego manewru w tym miejscu.
                  95 % kierujących będzie to czynić - stwarzając śmiertelnie niebezpieczne sytuacje.

                  Przy braku przerywanych linii kierujący też to będą robić ale dokładnie sprawdzą możliwości i dostosują swoje zachowanie do sytuacji tak aby nie narazić innych uczestników na niebezpieczeństwo.

                  • tbernard Re: Manewr wyłączania z ruchu 17.07.16, 13:32
                    Ale przecież i u nas jest zapis, że należy przed zmianą kierunku zachować szczególną ostrożność, czyli w zasadzie na jedno wychodzi i w tej dyskusji nikt (a przynajmniej ja) nie twierdzi, że skręcający nie popełnił błędu polegającego własnie na niezachowaniu szczególnej ostrożności. I praktycznie tylko ten jeden błąd popełnił. Zaś wyprzedzającemu też można zarzucić niezastosowanie obowiązującej go szczególnej ostrożności, to jeszcze rozpoczął manewr wyprzedzania w miejscu i momencie, gdy nie miał prawa tego zrobić.
    • tbernard do galtomone 19.07.16, 12:12
      Ależ jest w artykule informacja o prawidłowo użytym kierunkowskazie.

      "Rozpędzony wyprzedzał trzy samochody, całą kolumnę samochodów, ja - moim zdaniem - wykonałem wszystkie manewry prawidłowo. Skręcałem w lewo, hamowałem, widać było światła stopu, widać było kierunkowskaz."
      • galtomone Re: do galtomone 19.07.16, 12:24
        tbernard napisał:

        > Ależ jest w artykule informacja o prawidłowo użytym kierunkowskazie.
        >
        > "Rozpędzony wyprzedzał trzy samochody, całą kolumnę samochodów, ja - moim zd
        > aniem - wykonałem wszystkie manewry prawidłowo. Skręcałem w lewo, hamowa
        > łem, widać było światła stopu, widać było kierunkowskaz."


        To teraz zacytuj wersje kierowcy fiata :-). Poza tym jest kwestia fizyki... na te kierunkowskaz nie ma wpływu.

        Poza tym z tego wynika wniosek. Zrobilem wszystko prawidłowo, zatem miałem racje, tak widziałem fiata ale uznałem, ze jestem wzaniejszy bo hamowałem , migałem wiec na dupka zjehcalem, nie wie ze zrobil zle.
        • tbernard Re: do galtomone 19.07.16, 12:51
          > To teraz zacytuj wersje kierowcy fiata :-). Poza tym jest kwestia fizyki... na
          > te kierunkowskaz nie ma wpływu.

          A możesz mi przypomnieć, kto w tej dyskusji tak apelował aby nie opierać się na niczym innym niż to co w artykule napisano?

          > Poza tym z tego wynika wniosek. Zrobilem wszystko prawidłowo, zatem miałem racj
          > e, tak widziałem fiata ale uznałem, ze jestem wzaniejszy bo hamowałem , migałem
          > wiec na dupka zjehcalem, nie wie ze zrobil zle.

          Zamiast oprzeć się na artykule to znowu spekulujesz, tym razem jakoby gość z lexa przyznał, że widział fiata. Gdyby powiedział wprost, że widział fiata wyprzedzającego ale uznał że prawo jest po jego stronie, to tak jakby ogłosił: jestem czubkiem i powinno mi się uprawnienia odebrać. Nikt normalny lub wyrachowany nie przyzna, że mogąc uratować sytuację brnął, bo "moja jest racja a nawet najmojsza"
          Gdybyś uważniej czytał co wcześniej pisałem, to znał byś moje zdanie co myślę o kierowcy lexa. Ale przypomnę, według mnie na pewno nie spełnił obowiązku zachowania szczególnej ostrożności. Przy zamiarze skrętu w lewo powinien był spojrzeć w lusterko właśnie z powodu tej szczególnej ostrożności tuż przed rozpoczęciem manewru (choćby już wcześniej rozpoczął sygnalizowanie zamiaru).
          • galtomone Re: do galtomone 19.07.16, 14:05
            tbernard napisał:

            > Zamiast oprzeć się na artykule to znowu spekulujesz, tym razem jakoby gość z le
            > xa przyznał, że widział fiata.

            Spekuluje??? To to, ze lex zjechal na fiata nie jest faktem?

            OK.

            Jeśli robi ci roznice czy zjechal na niego bo czul się ważniejszy czy dlatego ze go nie widział to usper. Z mojeg p. widzenia to bez roznicy.
    • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 14:07
      K., ZE WAM TRZEBA NJPROSTSZE RZECZY TLUMACZYC...

      JESZCZE RAZ:

      1. NIE WYSTARCZY WLACZYC KIERUNEK, NALEZY SYGNALIZOWAC...
      2. WOLNO WYPRZEDZAC, JESLI AUTO BEZPOSREDNIO PRZED NAMI NIE SYGNALIZUJE I BEZPOSREDNIO ZA NAMI NIE WYPRZEDZA NAS, CZYLI WOLNO WYPRZEDZAC KOLUMNE, NAWET JESLI DALEJ KTOS TAM MRUGA
      3. NIE WOLNO WYPRZEDZAC AUTA SYGNALIZUJACEGO SKRET. CZYLI:
      A) WOLNO WYPRZEDZAC NA WIELOPASMOWCE (CHOC TEORETYCZNIE, JESLI NP. OBAJ SKRECAMY TO TEZ NIE WOLNO)
      B) NIE WOLNO NA JEDNOPASMOWCE, Z WYJATKIEM MIEJSC, GDZIE NIE MA SKRZYZOWANIA CZY INNEGO ZJAZDU, BO WTEDY WG. MNIE MOZNA PRZYJAC, ZE EW. KIERUNEK OZNACZA SYGNALIZACJE ZAMIARU WYPRZEDZANIA, CZYLI ZMIANY PASA, A NIE SKRETU
      • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 15:02
        W 1. ZAPOMNIALEM WPISAC "ZAMIAR"...
      • tbernard Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 15:56
        > B) NIE WOLNO NA JEDNOPASMOWCE, Z WYJATKIEM MIEJSC, GDZIE NIE MA SKRZYZOWANIA CZ
        > Y INNEGO ZJAZDU, BO WTEDY WG. MNIE MOZNA PRZYJAC, ZE EW. KIERUNEK OZNACZA SYGNA
        > LIZACJE ZAMIARU WYPRZEDZANIA, CZYLI ZMIANY PASA, A NIE SKRETU

        Tylko gdyby sygnalizowany był zamiar zmiany pasa na ten dla ruchu przeciwnego w celu wyprzedzania, to raczej nikt nie zwalniał by przy okazji do takiej prędkości przy której zjeżdża się z drogi. No chyba, że chodziło by o wyprzedzanie rowerzysty lub traktora lub czegoś równie powolnego i z przeciwka coś leci lub jest coś ograniczającego widoczność, typu łuk lub wzniesienie. Ale wtedy też ci z tyłu nie mają warunków lecz nieraz po prostu pchają się na zasadzie, że jakby co, to należy im tyłek ratować.
        • bimota Re: To sie Pan Manager zdziwi... 19.07.16, 16:15
          NO... WIADOMO, ZE NIE OPISZE WSZYSTKIEGO, ROZUMU TRZEBA UZYWAC...

          CO DO TYCH Z TYLU, TO UWAZAM, ZE MOGA MIEC WARUNKI, CO NIE ZNACZY, ZE POCHWALAM KORZYSTANIE Z NICH W TAKIEJ SYTUACJI. JEST JESZCZE CHOCBY COS TAKIEGO JAK KULTURA I WSPOLPRACA...
    • galtomone Podobna sytuacja, tylko efekt tragiczny 19.07.16, 19:12
      forumprawne.org/prawo-wykroczen/640349-wyprzedzanie-kolumny-pojazdow-kolizja-z-pojazdem-skrecajacym-w-lewo.html
      • bimota Re: Podobna sytuacja, tylko efekt tragiczny 19.07.16, 20:44
        KLASYCZNY DEBIL... NAJPIERW HAMUJE, A MIGACZ DOPIERO JAK JUZ SKRECA...
        • galtomone Re: Podobna sytuacja, tylko efekt tragiczny 19.07.16, 21:35
          Coz... nie wypada zle mowi o umarłych....
          Ale jak się patrzy w lusterko do ostatniej chwili to się nie wjezdza (w tym wypadku kretynowi) pod maske.

          To wlasnie to o czym pisałem. Ch.. z kierunkowskazu - prawa fizyki maja miganie gdzies.
      • tbernard Re: Podobna sytuacja, tylko efekt tragiczny 19.07.16, 22:13
        No to polecam ostatni wpis w tamtym wątku gościa o nicku kub86

        Pisze niemal identycznie co ja już napisałem.
        Jeśli ktoś wykonuje ciąg wyprzedzań i w danym momencie gdy przejeżdża obok pojazdu N, pojazd o numerze N+1 zacznie sygnalizować skręt w lewo (ustalmy, że odbywa się do na jednojezdniówce po jednym pasie na kierunek) , to wyprzedzający mając na uwadze Art 24. 5. musi powstrzymać się od wyprzedzania pojazdu N+1 lub zrobić to z prawej strony.

        Ja poszedłem dalej, uznałem, że skoro taki scenariusz może zaistnieć, to w istocie masowe wyprzedzania bez miejsca na powrót, są właściwie nieprzepisowym i niebezpiecznym manewrem.
        • bimota Re: Podobna sytuacja, tylko efekt tragiczny 19.07.16, 22:33
          SKORO POSZEDLES DALEJ, TO JEDNAK NIE IDENTYCZNIE...

          TYLKO, ZE DZIADEK NIE SYGNALIZOWAL ZAMIARU...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka