Gość: M4b
IP: 57.67.194.*
29.09.04, 11:10
Oto krótki opis sytuacji w jakiej dzisiaj się znalazłem : Jechałem do pracy
ul. Puławską od strony Piaseczna tuż przed 8 rano. Znajdowałem się na prawym
skrajnym pasie na odcinku trzypasmowym. W pewnym momencie dostrzegłem w swoim
prawym lusterku szybko zbliżający się samochód - gnał poboczem (na tym
odcinku jest jeszcze ok 1 m. asfaltowego pobocza a dalej trawa). Kiedy się do
mnie zbliżył zauważyłem że to samochód który od dłuższego czasu regularnie
dzień w dzień o tej porze jeździ dokładnie tym stylem - poboczem, tuż przed
skrzyżowaniem wpycha się "na siłę" wymuszając pierwszeństwo na prawidłowo
jadących. jeśłi przed skrzyżówaniem jest wydzielony pas ruchu dla
skręcającyh, kierowca oczywiście jedzie prosto, a dalej pobocze (chyba że za
skrzyżowaniem jest przystanek z zatoczką ograniczoną krawężnikami - wtedy
znowu sytuacj - siła, wymuszenie i do przodu. Jeśli nie ma krawężnika -
pobocze i do przodu.
Dzisiaj postanowiłem troszkę go spowolnić i lepiej mu się przyjrzeć.
Zjechałem maksymalnie do prawej krawędzi swojego pasa, a że jeżdżę dużym
autem (VAN) to na poboczu nagle zostało za mało miejsca dla "dżentelmena -
pośpiesznego" . W tej sytuacji kierowca dojechał do mojego tylnego zderzaka,
jakiś czas jecał za mną dalej się przymierzając do wyprzedzenia już zupełnie
po trawniku, ale jako że dalej jest rów melioracyjny to zrezygnował. Ustawił
się za mną i zaczął poganiać długimi światłami. Nie reagowałem, jechałem
dalej swoim torem. Wtedy kierowca tego auta wymuszając pierwszeństwo na
samochodzie za mną wjechał za mnie i spróbował ... wyprzedzić mnie po lewej
jako 2 samochód na szerokości jednego pasa. Tam też było za wąsko bo
oczywiście pasami na lewo ode mnie jechały inne samochody.
Wrócił więc za mną na pobocze, znów mrugał długimi światłami, a za chwilę
właczył syrenę - nie dość że chamstwo do kwadratu to jakie miał prawo do
użycia w tej sytuacji sygnału dźwiękowego ??? Ewidentne nadużycie ...
Nie ustąpiłem mu , ale za jakiś czas po prawej pojawiła się zatoczka
autobusowa, "wskoczył" w nią, dalej pomknął poboczem , i w dali zobaczyłem
jak na kolejnym skrzyużowaniu jedzie prosto pasem dla skręcających, przecina
wykreskowane liniami ukośnymi pole na środku skrzyżowania i za skrzyżowaniem
znów wymusza miejsce na jezdni. Obserwuję tego kierowcę już od naprawdę
dłuższego czasu - kilka miesięcy. Taki styl jazdy jest codziennością w jego
wykonaniu. Czekam tylko kiedy spowoduje wypadek, a sytuajci kolizyjnych
prowokuje codziennie kilkanaćie. Ten samochó ma na przedniej szybie czerwoną
plakietkę z hologramem, co w połączeniu z sygnałem dźwiękowym sugeruje iż
jest to samochód należący do jakiegoś urzędu centralnego lub BOR-u (w tej
chwili wiem już że to samochód Urzędu Rady Ministrów).Uzupełniając - jest to
czarny Opel Vectra, nr. rej. WI 97976, z tyłu na siedzeniu siedzi ów super
ważny VIP. Sądzę że nei reaguje na wyczyny swojego kierowcy. Na usta ciśnine
mi się wiele pytań - począwszy od prostych - czy "ich" przepisy nie
obowiązują, poprzez "czy chamstwo i pogarda dla przepisów ruchu drogowego
(czyli prawa) i innych użytkowników drogi wykonanniu przedstawiciela władzy
powinno być tolerowane czy może szczególnie piętnowane", po pytania o
uzasadnienie dla użycia sygnałów dźwiękowych, i na koniec co na to ów VIP -
nie widzi co jego kierowca wyprawia, akceptuje to ? czy też jest mu to
obojętne albo nawet mu się podoba i ceszy ta swoista zaradność i skuteczność
kierowcy.Prędkość z jaką te manewry wykonuje to osobny temat do innej
dyskusji.
Czy musi dojść do takiej sytuacji jak z osławioną kolumną rządową i BMW które
narobiło kilka miesięcy niezłego bigosu na drodze pod Łodzią (bodajże) żeby
ktoś wreszcie kategorycznie i konsekwentnie zaczął kontrolować wybryki
tych "nadkierowców" ??? Nie wspominam o bardzo skutecznym demolowaniu
zawieszenia w samochodzie za który po cześci swoimi podatkami zapłaciłem ja,
moja żona , Wy i tysiące innych Polaków.
Nie po raz piewrwszy mamy przykład jak to odrobina władzy uderza do głowy.