Dodaj do ulubionych

Zyłka mi pękła...

26.10.16, 09:04
...czyli o moich perypetiach ze zbiorkomem na przykładzie mojej dzisiejszej korespondencji z Zarządem Transportu Miejskiego:

"Szanowni Państwo.
Od początku października trolejbusy linii 151 jeżdżą zupełnie poza rozkładem. Dziś, po raz kolejny, nie udało się wynajętemu przez państwa przewoźnikowi (MPK Lublin) zrealizować kursów linii 151 o godzinie 08:05 i 08:12. Od godziny 08:00 (gdy pojawiłem się na przystanku) do godziny 08:18 (kiedy wsiadłem w także opóźniony autobus linii 20) na przystanek nie podjechał żaden trolejbus linii 151. Jako, że jestem posiadaczem karty biletu miejskiego z zakodowanym biletem okresowym, zmuszony jestem zapytać o sposób formalnego odstąpienia od umowy z Państwem. Nie mogę sobie pozwolić na ciągłe spóźnienia do pracy, Państwo zaś nie gwarantują mi transportu zgodnego z przyjętym rozkładem. Całe szczęście posiadam też samochód, którym zamierzam, od chwili odstąpienia od umowy z Państwem, codziennie korkować Śródmieście, bo na "ekologiczną komunikację" ochota mi już przeszła. Proszę o przekazanie treści wiadomości Państwa radcy prawnemu, który - na co liczę - znajdzie satysfakcjonujące obydwie strony wyjście z powyżej opisanej sytuacji.
Z poważaniem.
Jakub S......."
Obserwuj wątek
    • koza_oddam Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 09:13
      Bardzo ciekawi mnie odpowiedź, w sensie na jak wysokie drzewo Cię spuszczą ;)
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 09:22
        Mnie też :)
        Pewnie jakieś zdarzenie losowe powołają (bo to zwalniałoby ich z odpowiedzialności). Tyle, że od początku miesiąca punktualnie kurs zrealizowali dwa razy, więc ile kataklizmów trawić może jedno, niewielkie miasto?
        Ale wku_iłem się już tak, że o te 100 zeta z hakiem powojuję... i o odszkodowanie za konsekwencje niewywiązywania się przez nich z umowy.
        • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 09:47
          Gdybym Jurkiem, poleciłbym Ci pociąg ;-).
          • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:35
            galtomone napisał:

            > Gdybym Jurkiem, poleciłbym Ci pociąg ;-).

            To całkiem niezły pomysł o ile ktoś ma niedaleko do stacji od domu i miejsce docelowe też mieści się w rozsądnej odległości. W przeciwnym razie jedyny pociąg jaki pozostaje to do własnego auta ;)
            • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:43
              Ewentualnie jeśli możesz zaparkowac pociąg pod domem i pod praca ;-)
              • jureek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 12:40
                galtomone napisał:

                > Ewentualnie jeśli możesz zaparkowac pociąg pod domem i pod praca ;-)

                Środki transportu służą do parkowania ich, czy do poruszania się nimi? Jak nie masz czegoś zaparkowanego pod pracą i pod domem, to gorzej się czujesz?
                • samspade Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 13:24
                  Jestem przekonany że niemała część osób tak się czuje. Przecież współpracownicy widzą że jest się biedapieszym albo co gorsza pedalarzem.
                • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 13:50
                  Wbrew pozorom odp. na to pytanie wcale nie jest zero/jedynkowa...


                  Owszem, gorzej się czuje bo, żeby do nich dotrzeć musze przejść dalej - tam gdzie zaparkowałem.
                  To często wcale nie jest przyjemny spacer...
                  • jureek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 14:42
                    galtomone napisał:

                    > Owszem, gorzej się czuje bo, żeby do nich dotrzeć musze przejść dalej - tam gdz
                    > ie zaparkowałem.

                    A to przepraszam, nie wiedziałem, że mam do czynienia z osobą niepełnosprawną ruchowo.
                    • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 08:56
                      Jako, że zacytowales tylko czesc mojej wypowiedzi by pasowalo do Twojej durnej uszczypilowsci to nie sa przyjęte.

                      Ale możesz się zrehabilitować udowadniając, ze pociąg jest lepszy: forum.gazeta.pl/forum/w,20,162647728,162647728,Pociag_elektryk_LPG_Katowice_Passo_Tonale.html
                      • samspade Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 09:13
                        Kto mieczem wojuje ...
                        Kto cytuje części wypowiedzi ...
                      • jureek Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 10:28
                        galtomone napisał:

                        > Jako, że zacytowales tylko czesc mojej wypowiedzi by pasowalo do Twojej durnej
                        > uszczypilowsci to nie sa przyjęte.

                        Mógłbyś jeszcze raz napisać, o co Ci chodzi? Co nie jest (albo nie są) przyjęte?
                        Zaś co do cytowania tylko części, to wydawało mi się rzeczą oczywistą, że spacer dla osoby niepełnosprawnej ruchowo na ogół nie jest przyjemny. No ale nie roztrząsajmy już tego bolesnego tematu - przyjmuję do wiadomości, że są osoby niepełnosprawne, które są skazane na auto, bo trudno im się poruszać na nogach.

                        > Ale możesz się zrehabilitować udowadniając, ze pociąg jest lepszy: forum.gazeta.pl/forum/w,20,162647728,162647728,Pociag_elektryk_LPG_Katowice_Passo_Tonale.html
                        >

                        Nie zamierzam wdawać się w prowokacyjne wątki, gdzie niby stawiasz pytanie, ale i tak przyjmujesz do wiadomości tylko te odpowiedzi, które potwierdzają Twoją tezę, że tylko auto nadaje się na taką podróż. Ponadto nie mam ciągotek do dyktowania innym, czym mają jeździć. Mogę co najwyżej napisać, czym ja bym pojechał.
                        • bimota Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 18:59
                          Zaś co do cytowania tylko części, to wydawało mi się rzeczą oczywistą, że spacer dla osoby niepełnosprawnej ruchowo na ogół nie jest przyjemny

                          CO TY OPOWIADASZ. WLASNIE NIEPELNOSPRAWNI PREFERUJA SPACERY, CZASEM JESZCZE KIJE BIORA DLA UTRUDNIENIA. CI SPRAWNIEJSI WYBIERAJA NP. ROWER CZY BIEGANIE.
                        • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 09:11
                          jureek napisał:

                          > Mógłbyś jeszcze raz napisać, o co Ci chodzi? Co nie jest (albo nie są) przyjęte
                          > ?

                          Twoje przeprosiny. Nie tylko w sytuacji niepełnosprawności "spacerowanie" może być kłopotliwe.

                          > Nie zamierzam wdawać się w prowokacyjne wątki, gdzie niby stawiasz pytanie, ale
                          > i tak przyjmujesz do wiadomości tylko te odpowiedzi, które potwierdzają Twoją
                          > tezę, że tylko auto nadaje się na taką podróż.

                          Watek nie jest prowokacyjny. Tak się jakoś składa, że to ty zawsze sugerujesz wyższośc pociągu nad autem.
                          No to jako eksperta pytam - jeśli będzie prościej/taniej/wygodniej... dlaczego miałbym pociągiem nie jechać?

                          A nie jeżdżę nie dlatego, ze nie lubię (choć nie lubię - tyle ze w sytuacji gdy pociąg jest wygodniejszy/tańszy/sprawniejszy nie byłby to żaden argument) tylko dlatego, ze na razie mi się jeszcze nie zdarzyło by był sensowniejszą alternatywą dla auta w MOICH podróżach.

                          Ale, że do stycznia sporo czasu to grzecznie pytam (ty się lepiej orientujesz) czy jazda pociągiem do Passo ma jakiś sens. Wydaje mi się , ze nie ma.
                          Po mojej odp. Qqbkowi (w tamtym wątku) chyba jasno widać, ze nie skreślam/nie przyjmuje do wiadomości innych propozycji bez sprawdzenia.
                          • jureek Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 09:55
                            galtomone napisał:

                            > Twoje przeprosiny. Nie tylko w sytuacji niepełnosprawności "spacerowanie" może
                            > być kłopotliwe.

                            Zgadza się. Ten pan w purpurowych szatach też ma chyba kłopot ze spacerowaniem, choć niepełnosprawny nie jest:
                            bi.gazeta.pl/im/46/e1/13/z20847430Q,Obchody-Hubertusa-Wegrowskiego-w-2013-roku.jpg
                            > Watek nie jest prowokacyjny. Tak się jakoś składa, że to ty zawsze sugerujesz w
                            > yższośc pociągu nad autem.

                            Dla MNIE. Bo JA wolę jechać pociągiem. Bo dla MNIE pociąg jest wygodniejszy. Nie mam ciągotek ewangelizacyjnych do nawracania innych. Piszę o sobie, ale nie lubię też, gdy inni próbują mi wciskać, co dla MNIE miałoby być lepsze.

                            > A nie jeżdżę nie dlatego, ze nie lubię (choć nie lubię - tyle ze w sytuacji gdy
                            > pociąg jest wygodniejszy/tańszy/sprawniejszy nie byłby to żaden argument) tylk
                            > o dlatego, ze na razie mi się jeszcze nie zdarzyło by był sensowniejszą alterna
                            > tywą dla auta w MOICH podróżach.

                            No to jeźdź sobie dalej autem i nie zawracaj głowy. Mogę Ci co najwyżej napisać, co dla MNIE byłoby lepsze, ale nie zamierzam Cię przekonywać, że i dla CIEBIE tak byłoby lepiej.

                            > Ale, że do stycznia sporo czasu to grzecznie pytam (ty się lepiej orientujesz)
                            > czy jazda pociągiem do Passo ma jakiś sens. Wydaje mi się , ze nie ma.

                            Dla jednych ma, dla innych nie ma. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie.

                            > Po mojej odp. Qqbkowi (w tamtym wątku) chyba jasno widać, ze nie skreślam/nie p
                            > rzyjmuje do wiadomości innych propozycji bez sprawdzenia.

                            "Zatem cala rada o lataniu o kant d...y potłuc niestety" - no rzeczywiście, przyjmujesz do wiadomości inne propozycje.
                            • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 11:36
                              jureek napisał:

                              > Zgadza się. Ten pan w purpurowych szatach też ma chyba kłopot ze spacerowaniem,
                              > choć niepełnosprawny nie jest:

                              Acha... znaczy jak wracasz z supermarketu i masz zgrzewke mleka, kilka l soku, mieso, ziemniaki, wedliny, chleb, proszek,itd... +/- 6 duzych i ciezkich siatek to nie robi ci roznicy czy parkujesz pod domem czy na drugim koncu dzielnicy?

                              Jak leje deszcz, wieje i jest zimno a masz jechac z dzieckiem na jakies zajecia to tez to czy do auta idziesz ponizej minuty czy 10 to bez roznicy?

                              Fajnie... mnie to roznice robi. Dlatego generalnie wole parkowac blizej domu niz dalej.

                              > Dla MNIE. Bo JA wolę jechać pociągiem. Bo dla MNIE pociąg jest wygodniejszy.

                              No patrz... teraz to dla Ciebie... A pamietam jak wmawiales mi dziecko z kapiela, ze dla mnie tez powinno, bo przeciez co to za klopot?

                              No to skoro tak - bo moze masz racje choc nie sadze - prosz ebys sproponowal mi sensowna alternatywe dla auta.
                              Nie proponujesz bo w TYM WYPADKU auto sensowna alternatywa nie jest.

                              Cowiecej, jeszcze przed momentem rozwazalem podroz w przyszlym tyg do Warszawy pociagiem.
                              Ale po sprawdzeniu mozliwosci Intercity tez to niestety nie jest alternatywa. Bo na pogrzebie mam byc o 11 a wyjechac musialbym ok 5:00 rano.

                              > Dla jednych ma, dla innych nie ma. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie
                              > .

                              Dla wszystkich ktorzy jada na konretny termin obozu ze sprzetem nie ma. Gwarantuje ci wiec, ze na 100% uczestnikow tego wyjazdu NIKT pociagiem nie przyjedzie.

                              > > Po mojej odp. Qqbkowi (w tamtym wątku) chyba jasno widać, ze nie skreślam
                              > /nie p
                              > > rzyjmuje do wiadomości innych propozycji bez sprawdzenia.
                              >
                              > "Zatem cala rada o lataniu o kant d...y potłuc niestety" - no rzeczywiście, prz
                              > yjmujesz do wiadomości inne propozycje.

                              I co... po prostu napisalem, ze jest nie przydatna czy wyjasnilem dlaczego? Wiec nie sugeruj, ze nie zostala rozwazona.
                              Ale jesli dla ciebie wydanie wiekszej kasy i albo skracanie pobytu albo dobieranie ekstra urlopu (tylko po to by leciec) jest sensowne to mamy rozne pojecie sensu.
                              • jureek Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 15:06
                                galtomone napisał:

                                > Fajnie... mnie to roznice robi. Dlatego generalnie wole parkowac blizej domu ni
                                > z dalej.

                                Pisałeś też o parkowaniu blisko pracy. Zgrzewki napojów targasz z pracy do auta?

                                > > Dla MNIE. Bo JA wolę jechać pociągiem. Bo dla MNIE pociąg jest wygodniejs
                                > zy.
                                >
                                > No patrz... teraz to dla Ciebie... A pamietam jak wmawiales mi dziecko z kapiel
                                > a, ze dla mnie tez powinno, bo przeciez co to za klopot?

                                Zacytuj, zamiast przekręcać. Wygląda na to, że mimo podeszłego wieku mam lepszą od Ciebie pamięć, bo pamiętam, że w tamtym wątku nie pisałem niczego, że coś powinieneś, co najwyżej przedstawiałem to jako pewną możliwość. Wybór należał do Ciebie.

                                > No to skoro tak - bo moze masz racje choc nie sadze - prosz ebys sproponowal mi
                                > sensowna alternatywe dla auta.
                                > Nie proponujesz bo w TYM WYPADKU auto sensowna alternatywa nie jest.

                                Chyba się pomyliłeś i zamiast "auto" chciałeś napisać "pociąg".
                                Wcale nie neguję, że dla CIEBIE pociąg sensowną alternatywą nie jest, proszę jedynie o przyjęcie do wiadomości, że dla MNIE może to być sensowna alternatywa.

                                > Cowiecej, jeszcze przed momentem rozwazalem podroz w przyszlym tyg do Warszawy
                                > pociagiem.
                                > Ale po sprawdzeniu mozliwosci Intercity tez to niestety nie jest alternatywa. B
                                > o na pogrzebie mam byc o 11 a wyjechac musialbym ok 5:00 rano.

                                No i znowu. Dla CIEBIE to nie jest alternatywa, a dla mnie może być, bo nie przeszkadza mi wczesne wstawanie, jeśli mogę sensownie wykorzystać czas podróży (np. wykonać jakieś tłumaczenie), co w aucie nie jest możliwe.

                                > Dla wszystkich ktorzy jada na konretny termin obozu ze sprzetem nie ma. Gwarant
                                > uje ci wiec, ze na 100% uczestnikow tego wyjazdu NIKT pociagiem nie przyjedzie.

                                No i co zmienia to w moim stwierdzeniu, że JA może bym przyjechał (jeśli w ogóle miałbym na taki obóz się wybrać, bo akurat wolę biegówki)

                                > Ale jesli dla ciebie wydanie wiekszej kasy i albo skracanie pobytu albo dobiera
                                > nie ekstra urlopu (tylko po to by leciec) jest sensowne to mamy rozne pojecie s
                                > ensu.

                                Nie koniecznie różne pojęcie sensu, ale na pewno różne priorytety? Takie to dla Ciebie dziwne, że dla jednych może być to ważniejsze, a dla innych co innego?

                                • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 18:16
                                  jureek napisał:

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  > > Fajnie... mnie to roznice robi. Dlatego generalnie wole parkowac blizej d
                                  > omu ni
                                  > > z dalej.
                                  >
                                  > Pisałeś też o parkowaniu blisko pracy. Zgrzewki napojów targasz z pracy do auta
                                  > ?

                                  Zdarzało się.
                                  A co do pracy to pisałem o parkowaniu pociągu :-)
                                  Aktualnie mam ten komfort od kilku lat ze pracuje z domu albo miałem do biura bliżej niż do garażu - już kiedyś pisałem.

                                  Tak czy siak spacer jest OK wtedy gdy mamy na niego ochote i czas a nie gdy jesteśmy do niego zmuszani.

                                  > Zacytuj, zamiast przekręcać. Wygląda na to, że mimo podeszłego wieku mam lepszą
                                  > od Ciebie pamięć, bo pamiętam, że w tamtym wątku nie pisałem niczego, że coś p
                                  > owinieneś, co najwyżej przedstawiałem to jako pewną możliwość. Wybór należał do
                                  > Ciebie.

                                  W tamtym watku nazekalem na autokar (dlatego teraz jade autem). Ty zas twierdziles ze pociąg jest sensowna alternatywa choc argumentow za bylomniej niż przeciw. Ale skoro wg Ciebie to realnie sensowna alternatywa dla auta w takim konkretnym przypadku to masz specjalnie (bo naprawdę jestem ciekaw czy moze być taniej i wygodniej - watpie, ale...) w tym celu.
                                  Podobnie jak w celu pokazania, ze auto elektryczne domiasta tak, ale na dalsze wypady nadaje się nadal średnio.

                                  > > No to skoro tak - bo moze masz racje choc nie sadze - prosz ebys spropono
                                  > wal mi
                                  > > sensowna alternatywe dla auta.

                                  > > Nie proponujesz bo w TYM WYPADKU auto sensowna alternatywa nie jest.

                                  > Chyba się pomyliłeś i zamiast "auto" chciałeś napisać "pociąg".

                                  Samolot,bo to proponowal Qubek. Sprawdzilem bo brzmiało dobrze - nie jest.

                                  > Wcale nie neguję, że dla CIEBIE pociąg sensowną alternatywą nie jest, proszę je
                                  > dynie o przyjęcie do wiadomości, że dla MNIE może to być sensowna alternatywa.

                                  To po co mnie proponowales pociąg i nie chciales przyjąć do wiadomości ZE DLA MNIE w obecnej i tamtej sytuacji to żadna alternatywa?

                                  > No i znowu. Dla CIEBIE to nie jest alternatywa, a dla mnie może być, bo nie prz
                                  > eszkadza mi wczesne wstawanie, jeśli mogę sensownie wykorzystać czas podróży (n
                                  > p. wykonać jakieś tłumaczenie), co w aucie nie jest możliwe.

                                  Mnie wstawanie tez nie... ale czekanie pod cmentarzem w deszczu średnio mi pasuje.
                                  Podobnie jak siedzenie w jakiejś kawiarni obok. Chce (W miare tanio) jechać i wrocic a nie tracic czas.
                                  Jak zliczye wcześniejsze wstawanie, czekanietd... to 4h autem wcale nie wydaja się długim czasem podrozy.

                                  > No i co zmienia to w moim stwierdzeniu, że JA może bym przyjechał (jeśli w ogól
                                  > e miałbym na taki obóz się wybrać, bo akurat wolę biegówki)

                                  Chciałbym to zobaczyć... Ale coz... ludzie lubia S/M - nie mnie oceniac co kogo kreci.

                                  > Nie koniecznie różne pojęcie sensu, ale na pewno różne priorytety? Takie to dla
                                  > Ciebie dziwne, że dla jednych może być to ważniejsze, a dla innych co innego?

                                  I co w tym wypadku jest ważniejsze? Bo na pewno nie komfort i czas podrozy....
                                  • jureek Re: Zyłka mi pękła... 01.11.16, 11:23
                                    galtomone napisał:

                                    > Chciałbym to zobaczyć...

                                    Co chciałbyś zobaczyć? Jak jadę pociągiem na narty? Trochę niekonsekwentny jesteś, bo żeby to zobaczyć, też musiałbyś jechać pociągiem, a wcześniej pisałeś, że pociągiem nie pojedziesz.

                                    > Ale coz... ludzie lubia S/M - nie mnie oceniac co kogo
                                    > kreci.

                                    Biegówki zamiast zjazdówek to dla Ciebie S/M?

                                    > > Nie koniecznie różne pojęcie sensu, ale na pewno różne priorytety? Takie
                                    > to dla
                                    > > Ciebie dziwne, że dla jednych może być to ważniejsze, a dla innych co in
                                    > nego?
                                    >
                                    > I co w tym wypadku jest ważniejsze? Bo na pewno nie komfort i czas podrozy....

                                    Gdyby czas podróży był priorytetem, to wybrałbym samolot lub samochód. Nie jest to jednak dla mnie priorytet, komfort jest ważniejszy, a na pewno jest dla mnie bardziej komfortowa jazda pociągiem, który jedzie równiej niż auto i w każdej chwili mogę wstać, przejść się, zjeść coś w wagonie restauracyjnym i mogę robić wiele innych rzeczy, a nie skupiać się na prowadzeniu. Ważne jest też dla mnie nieodgradzanie się od innych ludzi oraz jakieś zmiany otoczenia czy inne akcje w trakcie podróży (np. przesiadki). Wsiąść do auta w domu i wysiąść w miejscu docelowym, to dla mnie rzecz meganudna.
                                    • carnivore69 Re: Zyłka mi pękła... 01.11.16, 12:31
                                      Mozna polaczyc jedno z drugim. Czyli - samochod, samochod na platfornie kolejowej, samochod, pociag, samochod, prom samochodowo-pasazerski, samochod ;-) Ze 4 razy dluzej i drozej niz samolotem, ale ilez atrakcji! (Rowniez dla najmlodszych.)

                                      Pzdr.
                              • jureek Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 16:16
                                galtomone napisał:

                                >
                                >jak wmawiales mi dziecko z kąpielą

                                Urocze :)))))

                                > Ale po sprawdzeniu mozliwosci Intercity tez to niestety nie jest alternatywa. B
                                > o na pogrzebie mam byc o 11 a wyjechac musialbym ok 5:00 rano.

                                Ten pociąg, który odjeżdża z Katowic o 7:29 i jest na centralnym o 9:57 Ci nie pasuje? Ani nawet ten wcześniejszych za dwadzieścia siódma z Katowic przyjeżdżający do Warszawy koło dziewiątej?

                                • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 18:42
                                  Tego nie zauwazylem....
                                  Ale..
                                  Koszt to 98 zl (w moim przypadku x 2)
                                  Pozostaje kwestia dostania się do Rembertowa (nie mam chwilowo pojęcia jak i za ile) i powrotu.
                                  Liczac same bilety to 400 zl.
                                  400 zl / 2.00 (LPG) to 200l gazu - przy spalaniu 17 (a na trasie wyjdzie mniej) to 1100 km.
                                  Autem (zaokraglam trase do 300km w jedna strone) to 600km to 204 zl.... jakby polowa ceny jestem Panem samego siebie.
                                  Wydaje mi się, ze nic nie zyskuje poza niewygoda (bo przynajmniej w samej warszawie jestem uzalzeniony od nie znanej mi kom. publicznej) i większym kosztem podrozy. A tak wsiadam pod domem i nawigacja prowadzi mnie pod cmentarz ale faktycznie wyjade wcześniej niż pociąg.
                                  • jureek Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 13:03
                                    galtomone napisał:

                                    > Pozostaje kwestia dostania się do Rembertowa (nie mam chwilowo pojęcia jak i za
                                    > ile) i powrotu.

                                    Rembertów powiadasz? Nie widzę problemu. Wyjeżdżasz z Katowic o 6:41 i o 9:44 z jedną tylko przesiadką jesteś w Rembertowie. Gdyby było Ci za wcześnie, to możesz wyjechać o 7:29 i do Rembertowa dojechać o 10:20. Ze stacji na cmentarz masz około 2 km, to jest 20 minut marszu, a jeśli nie lubisz chodzić, to taksówka też Cię nie zrujnuje. Chyba nawet bliżej na cmentarz jest ze stacji Gocławek, czasy przejazdu z Katowic są podobne i też tylko jedna przesiadka. Aż nie chce mi się wierzyć, że Ty tak obeznany z najnowszymi technologiami smartfonów nie potrafisz sam sobie tego wszystkiego wyszukać.
                                    • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 15:20
                                      No akurt tu się gubie.
                                      Ale jako ze zabieram jeszcze Ojca to jednak zdecyduje się na auto. Bo taniej inie będzie musial chodzic tych 2 km z czym bylby już kłopot.

                                      Sam pod koniec miesiąca na targi pojade chyba pociągiem.
                                      • jureek Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 16:42
                                        galtomone napisał:

                                        > No akurt tu się gubie.

                                        Niestety, nasi rządzący robią co mogą, żeby ludzie się jeszcze bardziej gubili. Porobiło się różnych spółek kolejowych nie uznających wzajemnie biletów, przez gąszcz różnych ofert specjalnych i zniżek przebić się mogą tylko najwytrwalsi. To są rzeczy, które można by poprawić praktycznie bezinwestycyjnie, samą tylko lepszą organizacją, ale wszystkie dotąd rządy po kolei miały kolej głęboko gdzieś.
                                        Niedawno miałem niezłe przeboje przy kupowaniu biletu. Znalazłem w internecie dość fajną ofertę Przewozów Regionalnych czyli tzw. bilet turystyczny + Czechy ważny cały weekend za około 50 złotych. Za dopłatą 10 złotych można też zabrać ze sobą rower. Pomyślałem sobie, że fajna sprawa, ale jak zwykle, schody zaczynają się, gdy wejdzie się w szczegóły. Pierwszy szczegół jest taki, że Koleje Śląskie nie są włączone do obszaru ważności tego biletu, a chciałem między innymi pojechać do Skoczowa. No to mówię trudno, na Śląsku zapłacę dodatkowo. W tym momencie wychodzi następna trudność. Przez internet nie da się tego biletu kupić. Po kilkunastu minutach kombinowania dzwonię na hotline i dowiaduję się, że niepotrzebnie próbuję, bo bilet można kupić tylko w kasie. No a w kasie zaczyna się prawdziwy cyrk. Mówię pani, że chcę bilet turystyczny + Czechy i to jest jeszcze OK. Schody zaczynają się, gdy chcę kupić dopłatę na rower. Pani pyta, skąd dokąd chcę jechać. Ja na to, że jeszcze nie wiem, bo to zależy od kierunku wiatru i pogody, jaka będzie następnego dnia i że dlatego właśnie kupuję bilet turystyczny, żeby móc jechać tam, gdzie mnie oczy poniosą. No to pani mówi, że ona nie może wystawić dopłaty na rower, bo system wymaga wpisania relacji (podobno mamy najlepszych informatyków na świecie). No to mówię jej, że skoro komputer taki uparty, to niech wypisze mi tę dopłatę ręcznie. Pani stuka się w głowę. No więc daję za wygraną i zaczynam wymieniać jej tych kilkanaście pojedynczych odcinków, którymi być może pojadę przez weekend. Kolejka za mną rośnie, ludzie słuchają z zaciekawieniem planu mojej wycieczki kolejowo-rowerowej, a pani pracowicie wyszukuje te połączenia, żeby wpisać numer pociągu na dopłacie na bilet. Przecież to absurd. Żeby nasi wspaniali programiści nie potrafili tak zaprogramować systemu biletowego, żeby odpowiadał on ofercie? Dlaczego różne spółki kolejowe nie potrafią dogadać się między sobą dla dobra pasażera? Obecny rząd psioczył na poprzedników, ale sam nie robi nic, żeby sytuację poprawić. Pod koniec rządów PO zaczynało się poprawiać, a teraz jest znowu regres. We wrześniu była taka sytuacja, że na tydzień przed wejściem w życie nowego rozkładu jazdy nie można było zaplanować podróży, bo nowy rozkład był jeszcze tajemnicą państwową. Obawiam się, że przepadną wcale nie małe unijne dotacje na poprawę infrastruktury, bo nawet nie rozpisano jeszcze przetargów.
                                        • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 17:34
                                          Mysle, ze to nie do końca kwestia informatykow tylko zamawiających system. Ci zas sami koleja nie jezdz wiec nawet nie wiedza co i jak i stad kwiatki.
                                          • jureek Re: Zyłka mi pękła... 01.11.16, 10:56
                                            galtomone napisał:

                                            > Mysle, ze to nie do końca kwestia informatykow tylko zamawiających system. Ci z
                                            > as sami koleja nie jezdz wiec nawet nie wiedza co i jak i stad kwiatki.

                                            Ja tam myślę, że ci zamawiający jak najbardziej koleją jeżdżą, mają przecież darmowe przejazdy pierwszą klasą. Nie kupują natomiast biletów, a w dodatku odgradzają się murem od pasażerów - na stronie Przewozów Regionalnych nie ma żadnego telefonu kontaktowego, gdzie można by zgłosić takie kwiatki.
                                            Informatyków też bym nie rozgrzeszał. Sam nim jestem i dlatego wiem, że nie jest moim zadaniem jedynie bezmyślne klepanie kodu według tego, co zażyczył sobie zamawiający, ale też zwracanie uwagi na sprzeczności lub luki w zamówieniu.
                                  • toreon Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 13:28
                                    Pozwolę się dołączyć to tego zdumienia. Jakiś czas temu chciałem sobie zobaczyć smoka wawelskiego i dla odmiany zobaczyć jak się jedzie pędolino. Za dwie osoby podróż ze stolicy do Krakowa wychodzi ok. 2x tyle co za jazdę dość paliwożernym samochodem. Gdybym pojechał z kolei autem zagazowanym, wyszło by prawie 4x taniej. Jest tu jakiś sens i logika?
                                    Wiem, że są różne opcje zniżek, wcześniejszego zamawiania itd. Ale ja się na tym nie znam i podchodzę do tego prostolinijnie - bilet kupuję na stacji przed odjazdem.
                                    • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 15:37
                                      nie tylko cena ma znaczenie. pendolino jest szybciej wygodniej i bezpieczniej
                                      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 16:08
                                        Co do szybkości i bezpieczeństwa - trudno dyskutować.
                                        Ale wygoda?
                                        Od wprowadzenia przez PKP IC tych bezprzedziałowych wagonów zacząłem ich unikać. Zawsze się jakaś durna pindzia trafi drąca ryja na cały skład przez telefon. Albo młody człowiek z "gustem" muzycznym, pragnący podzielić się swoją "muzyką" z całym przedziałem.

                                        Jak już jadę pociągiem, to po to, żeby książkę/gazetę/notatki (niepotrzebne skreślić) poczytać, a nie się z troglodytami epoki cyfrowej użerać.
                                        • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 18:27
                                          to ja, od kiedy jest opcja tych bezprzedzialowych, staram się je zawsze rezerwować :)
                                      • toreon Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 16:09
                                        Polemizowałbym. Jest ciasno, wąskie kible, a więcej niż 160 jedzie sporadycznie.
                                        • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 31.10.16, 18:24
                                          to polemizuj: masz w swoim aucie bardziej obszerny kibel? ciasno? jadąc samochodem jesteś skazany na przebywanie w jednej pozycji w jednym fotelu. w pociągu możesz sobie spacerować oraz jeść i pić alkohol w warsie.
                                          do krakowa z warszawy samochodem szybciej niż pendolino nie dojedziesz. no chyba ze mocno ryzykując (życiem i prawem jazdy).
        • nazimno Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:04
          Ciekawe, czy biurman/biurmanka z ZTM bedzie w stanie napisac jakis rozsadny tekst w odpowiedzi na te "indagacje" zatroskanego stanem komunikacji i srodowiska obywatela qqbeka.

          Gdyby radca prawny byl kobieta, to jakies "satysfakcjonujace obie strony" rozwiazanie
          mozny byloby sobie jeszcze wyobrazic.


          PS
          Tzn. jak bedzie wygladac ten urzedowo-protokolarny belkot.

          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:08
            Ciekawe przede wszystkim jest to, czy w ogóle ktokolwiek cokolwiek odpisze.
            Mają obowiązek urzędowy (do tego ZTM jest organem ratusza a nie spółką komunalną), ale bimbać go też potrafią.
            Co do "obopólnej satysfakcji" - wystarczy zwrot za bilet i nieoglądanie ich więcej :)
            • nazimno Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:12
              A ja znam czarujaca pania prawniczke, moze warto zlozyc im (ZTM) wizyte kurtuazyjna...?
            • engine8 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 17:17
              Tak z ciekawosci..
              Tzn Tobie glownie chodzi o to aby dostac zwrot pieniedzy za bilet a nie za bardzo o to aby ta "maszyna biurokracji" sie troche "przesmarowala" tzn stracila troche czasu na formalne i oficjalne zalatwienie sprawy?

              Bo jesli to drugie to rozumiem - sam czasami tak robie ale jesli o pierwsze to czy nie latwiej byloby wziac za telefon i zadzwonic do osoby odpowiedzialnej w urzedzie i porozmawiac jak te sprawe najprosciej zalatwic? Albo wstapic do urzedu jesli po drodze i zalawic "od reki"?
              A moze mnie sie cos chrzani i w Polsce ciagle tak spraw sie nie zalatwia?
              No bo u nas to normalne ze o wiele latwiej zalatwic sprawe w milej i "face to face" atmosferze niz poprzez pisanie listow i podan?
              Gdybym ja pisal listy do instytucji to jestem prawie pewnien ze w 90% dostalbym odmowe jako ze kazda umowa ma klauzule ze firmy nie sa odpowiedzialne za nic a klient za wszytko i to on zawsze ponosi ryzyko....a kiedy zadzwonie to w 90% zalatwiaja pozytywnie i nikt sie nie powoluje na to ze przeciez "tam jest naspisane i to podpisales".
              • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 19:51
                engine8 napisał(a):

                > Tak z ciekawosci..
                > Tzn Tobie glownie chodzi o to aby dostac zwrot pieniedzy za bilet a nie za bard
                > zo o to aby ta "maszyna biurokracji" sie troche "przesmarowala" tzn stracila tr
                > oche czasu na formalne i oficjalne zalatwienie sprawy?

                Zależy mi na tym, żeby dojeżdżać do pracy na czas.
                Co prawda czas pracy ustalam sobie sam, ale godziny wyznaczone przeze mnie są jednocześnie godzinami zapisanymi na drzwiach biura, które codziennie rano otwieram. Jak ktoś jest po raz pierwszy i pocałuje klamkę o 8:30, to raczej już do mnie nie wróci.
                Na te 100 złotych z hakiem pracuję około dwóch godzin (a raczej zdecydowanie poniżej), więc pieniądze są ostatnią rzeczą, którą obawiam się tutaj stracić.

                > Bo jesli to drugie to rozumiem - sam czasami tak robie ale jesli o pierwsze to
                > czy nie latwiej byloby wziac za telefon i zadzwonic do osoby odpowiedzialnej w
                > urzedzie i porozmawiac jak te sprawe najprosciej zalatwic? Albo wstapic do urze
                > du jesli po drodze i zalawic "od reki"?
                > A moze mnie sie cos chrzani i w Polsce ciagle tak spraw sie nie zalatwia?

                Haha.

                > No bo u nas to normalne ze o wiele latwiej zalatwic sprawe w milej i "face to f
                > ace" atmosferze niz poprzez pisanie listow i podan?
                > Gdybym ja pisal listy do instytucji to jestem prawie pewnien ze w 90% dostalbym
                > odmowe jako ze kazda umowa ma klauzule ze firmy nie sa odpowiedzialne za nic a
                > klient za wszytko i to on zawsze ponosi ryzyko....a kiedy zadzwonie to w 90% z
                > alatwiaja pozytywnie i nikt sie nie powoluje na to ze przeciez "tam jest naspis
                > ane i to podpisales".

                W Polsce na gębę załatwisz wszystko w prawie każdej firmie prywatnej. Urzędnicy i urzędy zaś są nadal mentalnie w schyłkowym PRL-u. Tyle, że praktykowany w większości tych instytucji przez całe lata 90-te i początek obecnego wieku chów wsobny (ja, urzędnik, syn urzędniczki i wnuk urzędnika urzędu w którym pracuję), poczynił dodatkowe spustoszenie w kompetencjach intelektualnych.
                • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 13:19
                  > Jak ktoś jest po raz pierwszy i pocałuje klamkę o 8:30, to raczej już do mnie nie wróci.

                  A jak ktoś jeszcze zacznie się z tą klamką całować zbyt namiętnie, to może ją obślinić ;) To jest poważna sprawa, bo się zaraz (nomen omen wieli zarazek :) może przyczepić sanepid.
                  • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 15:41
                    Życie mi ratujesz.
                    Mam jeszcze buteleczkę gorzkiego, bezbarwnego lakieru (rodzice dzieci obgryzających pazury doskonale wiedzą kto i po co coś takiego wymyślił), pociągnę klamkę na wypadek, gdyby ktoś zbytnio chciał się z nią spoufalić :)
                    • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 18:43
                      Załóż prezerwatywę :-)
                      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 18:53
                        galtomone napisał:

                        > Załóż prezerwatywę :-)

                        Co to to to nie - jeszcze sobie pomyślą, że tam (u mnie w biurze) jakiś straszny ch|_|j urzęduje ;)
                        • galtomone Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 19:09
                          A nie? ;-)
                      • engine8 Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 18:57
                        Dopiero obslinia :)
                • engine8 Re: Zyłka mi pękła... 28.10.16, 19:08
                  "W Polsce na gębę załatwisz wszystko w prawie każdej firmie prywatnej. Urzędnicy i urzędy zaś są nadal mentalnie w schyłkowym PRL-u. Tyle, że praktykowany w większości tych instytucji przez całe lata 90-te i początek obecnego wieku chów wsobny (ja, urzędnik, syn urzędniczki i wnuk urzędnika urzędu w którym pracuję), poczynił dodatkowe spustoszenie w kompetencjach intelektualnych."

                  Ale juz amerykanscy naukowcy udowdnili ze urzednicy to ludzi zachowujacy sie jak roboty ktore operuja wg zaprogramowanych przepisow i jedyne co mozna z tym zrobic to na chwile obudzic w nich czlowieczenstwo.
                  Od lat tu jest wiadomym np ze kiedy nas na drodze zatrzymuje policjant to on dziala jak urzednik wg swojego programu - to nie jest czlowiek ale maszyna w tej chwili, ktora zauwazyla wykroczenie, sprawdzila i jedynie musi potwierdzic tozsamosc ofiary i juz wie jaka ma na to recepte zanim do nas podejdzie - wszytko wg ksiazki...
                  Jednym ratunkiem jest aby probowac przerwac ten process i pozwolic policjantowi reagowac tak jak czloowiek do czlowieka...I jesli sie uda - w 90% wykroczen malych czy srednich, mandat zamieniony bedzie na ostrzezenie. Potwierdzil to moj sasiad - Sherif.
                  Podobnie z innymi urzednikami - kiedy zaczna zachowywac sie jak ludzie to zrozumia ludzkie problemy i postapia po ludzku. Ale aby do tego doszlo musza temu komus spojrzec w oczy albo co najmniej uslyszec jego glos.
                  No i urzednicy ktorzy przyjmuja ludzi i nawet maja na drzwiach godziny przyjec powinni o tym wiedziec lepiej niz inni? Chyba ze i na to sa uodpornieni.
                  • galtomone A ja sie troche nie dziwie... 28.10.16, 19:16
                    engine8 napisał(a):

                    > Ale juz amerykanscy naukowcy udowdnili ze urzednicy to ludzi zachowujacy sie ja
                    > k roboty ktore operuja wg zaprogramowanych przepisow i jedyne co mozna z tym zr
                    > obic to na chwile obudzic w nich czlowieczenstwo.

                    Jako, ze nie da się nigdy zadowolić wszystkich to nie dziwie się czasem (co nie znaczy ze mnie to nie wkurza, ale....(*)), ze urzędnicy trzymają się prawa co do litery.
                    Jak nie to zawsze się znajda zyczliwy, którzy doniosą, ze Kowalski przyznal komus 100 zl albo inaczej na reke poszedł i moze cos z tego ma, itd... itd...
                    Albo wydal zgode a nie powinien (lub odwrotnie)... a to wszysko wina dupiatego często prawa.

                    Jak przpis może być roznie intepretowany albo po prostu sam w sobie - choc precyzyjny jest do dupy - to co urzednikma zrobić?

                    Latwo jest wieszać psy na innych.

                    Kolezanka pracuje w dziekanacie jednej ze slaskich uczelni. Moi, ze ilość przpisow, ustaw, itd. które musi znac jest kolosalnie wielka do w sumie prostej dzialanosci.
                    Ale nie to jest najgorsze.

                    Cochwile pojawiają się nowe, sa zmiany, dochodzą interpretacje a już przekichane jest jak dotycza laczacych się przpisow i (pisane przez roznych pranikow) sa ze soba sprzeczne.
                    Oczywiście ona odpowiad za wszystko i zawsze to ona jest ta zla biurwa bez serca.
                    A pracuje za 2200 na reke i co... ma potem wlaczyc z systemem?

                    Zycie nie jest czarnobiale i ja tam na urzednikow nie pluje tylko dlatego, ze sa urzędnikami.
                    To zresztą nie oni tworza biurokracje.
                    • engine8 Re: A ja sie troche nie dziwie... 28.10.16, 19:26
                      Urzednicy trzymaj sie prawa do litery tylko wtedy kiedy komunikacja jest na papierze.
                      I ich zadaniem jest robic wszytko aby pokazac klientowi ze jednak nie ma racji - wkoncy on narzeka na to co co my uwazamy za sluszne czy wlasciwe?
                      Kiedy jednak uslyszy czy zobaczy czlowieka - zwlaszcza kulturalnego, ktory sie usmiechnie i porosi o zaltwinie sprawy , to patrzy na to zupelnie inaczej.
                      Spotykam sie ztym na kazdym kroku. Ostatnio dostalem bumage z informacja z buira zrzeszenia mieszknacow ze sie spoznilem z oplatami i ma zaplacic kary...Wina w sumie nie moja poniewaz bylem na tzw "auto-pay" poprzez instytucje posredniczaca i oni zmienili bank nie powiadamiajc mnie o ty,.. Wiec zaczla sie dyskusja emailowa czyja to w sumie wina i mam zaplaci kare. Wzialem za telefon i panienka ktora napisal 5 emaili ze mam placic bez gadania, kiedy jej raz jeszcze slownie wytlumaczylem to co napisale pare razy grzecznie "zrobila" wyjatek i zgodzila sie ze szkoda czasu i jesli zaplace co nalezy w ciagu kilku dni to ona to skasuje...
                      • galtomone Re: A ja sie troche nie dziwie... 28.10.16, 19:56
                        engine8 napisał(a):

                        > Urzednicy trzymaj sie prawa do litery tylko wtedy kiedy komunikacja jest na pap
                        > ierze.

                        Dziwisz się? To generalnie wymog Polskiego prawa. W UK w wielu wypadkach wystarcza umowa ustna. U nas, przy naszym systemie sadowym wszelkie ustalenia "na gebe" sa nic nie warte.

                        Skoro SYSTEMOWO Panstwo - NIE URZEDNICY - wymaga nadal zaswiadczen a nie oswiadczen, meldunku i 1000 innych bzdur to co ma zrobić urzędnik?
                        Może albo się dostosować albo odpowiadać za to, ze robi wg własnego "widzi mi się".
                        Za 2 czy 3k na reke? Odpowiadac ze zdrowy rozsadek vs durne przpisy uchwalane przez parlament?

                        Ja się nie dziwie.

                        > I ich zadaniem jest robic wszytko aby pokazac klientowi ze jednak nie ma racji
                        > - wkoncy on narzeka na to co co my uwazamy za sluszne czy wlasciwe?

                        Sorry ale nie rozumiem....

                        > Kiedy jednak uslyszy czy zobaczy czlowieka - zwlaszcza kulturalnego, ktory sie
                        > usmiechnie i porosi o zaltwinie sprawy , to patrzy na to zupelnie inaczej.

                        Kulturalna obsluga to zupełnie inna kwestia i osobisie na to od dawna nie mogę narzekac.
                        Jasnym jest (i to nie tylko w urzędzie ale i sklepach), ze jaksie jest chamskim to trudno wymagac by druga strona była mila i uprzejma w nieskonczonosc - wszyscy jesteśmy ludzmi.

                        > Spotykam sie ztym na kazdym kroku. Ostatnio dostalem bumage z informacja z bui
                        > ra zrzeszenia mieszknacow ze sie spoznilem z oplatami i ma zaplacic kary...Wina
                        > w sumie nie moja poniewaz bylem na tzw "auto-pay" poprzez instytucje posrednic
                        > zaca i oni zmienili bank nie powiadamiajc mnie o ty,.. Wiec zaczla sie dyskusja
                        > emailowa czyja to w sumie wina i mam zaplaci kare. Wzialem za telefon i pani
                        > enka ktora napisal 5 emaili ze mam placic bez gadania, kiedy jej raz jeszcze sl
                        > ownie wytlumaczylem to co napisale pare razy grzecznie "zrobila" wyjatek i zgod
                        > zila sie ze szkoda czasu i jesli zaplace co nalezy w ciagu kilku dni to ona to
                        > skasuje...

                        Co nie znaczy, ze za to nie beknie... bo zawsze ktoś może "uprzejmie donieść" ze znajomemu zalatwila, itp...
                        • engine8 Re: A ja sie troche nie dziwie... 29.10.16, 20:49
                          "Co nie znaczy, ze za to nie beknie... bo zawsze ktoś może "uprzejmie donieść" ze znajomemu zalatwila, itp.."

                          Znaczy na 100% ze nie beknie.. "zaltwianie" komukolwiek to nie przestepstwo ale opcja ktora w kazdym urzedzie maja i to nie uwaza sie za "zaltwianie" ale jako dobry gest firmy dla swoich klientow.
                          Jest zupelnie normalnym ze kiedys tam od czasu do czasu zdarzlo mi sie zapmniec zaplacic jakies rachunek na czas - zwlaszcze rachunki kart kredytowych...
                          Dla wyjasnienia - uzywam karty w 99% i mam w nosie ze oni pisza iz odsetki sa 24%..poniewaz jesli zaplace cala sume to nie place zadnych odsetek pomimo ze przez miesiac uzywalem ich pieniadze o otrzymaniu rachunku mam 3 tygodnie na zaplacenie - wiec 7 tygodni za darmo...
                          No ale jak nie zaplacisz rachunky to odsetki licza od dnia zakupu i do tego kary wiec rachunek jest znacznie wyzszy - czasami szokujaco wysoki... I na to trzeba uwazac ale czasami sie zdarzy.
                          Poniewaz nie zdarza mi sie to czesto - nie czesciej niz raz na pare lat wiec za kazdym razem pierwsze co robie za telefon i dzwonie.. mowie.. "wiecie co , no zdarzylo mi sie....nie ma zadnej wymowki, zapmnialem, wymsknelo sie i prosze mi to wybaczyc" I za kazdym razem to robia.. "no problem, you being good customer, we have written off all extra charges - pay only what is required - would you like us in the future send you text message day before payment is due?" (czyli po polskiemu "Nie ma problemu, jestes dobrym klientem i zdlelismy kary i odsetki - zaplac tylko to co sie nalezy - czy chcesz abysmy ci w przyszlosci przypomnieli wysylajac SMS dzin przed ?"
                          Nawet instytucje rzdowej jak wydzila komunikacji wybaczyl kary za to ze nie zaplacilem rejestracji na czas.
                          Jedyna instutucja w ciagu ponad 30 lat ktora tego nie zrobila to byl urzad podatkowy - Ci sa bez serca i bez duszy...ich zadaniem jest wydoic od kazdego ostatniego grosza...
                  • bywalec.hoteli Do Engine8 30.10.16, 13:43
                    Jak obudzic w policjancie czlowieczenstwo, zeby nie dal mandatu za przekroczenie predkosci? Probowalem wiele razy, a tylko raz udalo mi sie obnizyc mandat ponizej minimalnej stawki - wyzebralem na mala coreczke :) ale nigdy mi nie odpuscili
                    • engine8 Re: Do Engine8 30.10.16, 17:33
                      Mam sasiada szeryfa ktory ciagle mnie poucza jak to zrobic ale do mnie to nie dociera - jak mnie zatrzymuja to jestem wkurzony i tyle. Moj syn wiele razy sie "smyknal" i dostal jedynie ostrzezenie ale on by ci swoja wlasna matke sprzedal....

                      Mnie sie udalo tylko raz kiedy policjant po dogonieniu mnie wysiadl i wylozyl formulke za co i jakie to wielkie niebezpieczenstwo stworzylem jadac tak szybko w strefie miasta i osiedla wiec ja mu ze chcialem silnik "przedmuchac" z nagaru bo jade na kontrole spalin, no i wtedy minela nas moja zona wiec on "OOOO tego tez chcialem zatrzymac" - On zwolnila, otworzyla okno i pyta co sie stalo - wiec ja jej mowie "zwiewaj jak najszybciej bo jeszcze tobie dowali" (po polsku oczywiscie wiec on nie kumal) - on pyta czy znam te osobe - mowie ze to zona a on "O to teraz juz ona ci wylozy wszytko bo jest pewna ze dostales mandat hehehe" i zamiast pisac chcial zeby mu ten silnik pokazac i tak sobie o silnikach pogadalismy przez 15 minut.
                      • bywalec.hoteli Re: Do Engine8 31.10.16, 17:42
                        Dobre :)
        • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:15
          to w jaki sposób i z jaką datą odstępujesz od umowy? 😆
          ps Lubie czytać takie elokwentne wpisy i ciekawi mnie czy wywalczysz te 100 zł odszkodowania. mogę się założyć o te 100zl ze nie 😜
          a oni tam w biurze na ciebie kulvvia wzruszają ramionami a dyrektor swoich podwładnych podtrzymuje na duchu i każe ci coś ź bywają ego odpisać i nie przejmować.
          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:24
            Odstąpić od umowy wolno w razie niewywiązania się strony z jej zobowiązań. Tutaj to niewywiązywanie ma charakter uporczywy. Ja nie walczę o 100 złotych odszkodowania, tylko o zwrot niewykorzystanej kwoty z biletu okresowego. Zakładam, że oni tam w biurze mają burdel nie gorszy niż w dupie po śliwkach i nie odpiszą mi nic, dopóki ich na drodze sądowej do tego nie zmuszę :)
            • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:35
              to wysłane mejlem pismo traktujesz jako odstąpienie od umowy? no nie wiem... a czas płynie. proponuje wysłanie poleconym wraz z biletem żeby nie było że rozwiązałem umowę a bilet dalej miałeś i mogłeś na nim jeździć.
              • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 12:53
                Czytasz czasami, zanim napiszesz?
                Prosiłem ich o podanie formalnej procedury odstąpienia od umowy a nie wypowiedziałem umowę mailem.
                Wystarczyło przeczytać.
                • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 13:07
                  jak można przeczytać przed napisaniem? qq! logika się kłania! 😄
                  ale no niech ci będzie ze cie nie zrozumiałem. czytam i pisze przez komórkę. czasem słownik sprawia figle i często nie chce się wracać do tekstu interlokutora żeby się odnieść co do przecinka jak co poniektórzy.
                  nie no powodzenia na froncie. i przy okazji ty wychodzisz na autobus na 8.18 (czy coś w ten desen) a na którą masz do pracy? na 8?
                  a kierowca autobusu jak ma wyjechać z zajezdni o 8 to musi tam być przed 7.15 a czas pracy liczy mu się od 15 minut przed terminem wyjazdu :>
                  • only_the_godfather Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 16:58
                    Kierowca ma w grafiku wpisane na którą ma przyjść do pracy czyli ma np wpisane że w pracy ma być 5.00 a wyjazd z zajezdni ma np 5.30. Przynajmniej tak to działa w firmach które ja znam.
                  • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 27.10.16, 10:16
                    Mogłeś przeczytać moją pierwszą wypowiedź, zanim się wypowiedziałeś - tylko tyle i aż tyle miałem na myśli pytając czy czytasz, zanim napiszesz.
                    Pracuję od 8:30.
                    Na trolejbus wychodzę o 7:40, ale odprowadzam jeszcze córkę do przedszkola, tak więc na przystanku jestem około 8:00. Gdy MPK akurat nie zawala, to ze sporym zapasem do pracy docieram kursem o 8:05, albo z dosłownie kilkoma minutami rezerwy tym o 8:12. Jak nie przyjedzie ani ten 8:05 ani ten 8:12 jadę o 8:18 to jestem 5 do 10 minut spóźniony, bo w międzyczasie są już takie ilości ludzi na przystankach, że trajtek zamiast jechać niecały kwadrans jedzie nierzadko ponad 20 minut.
                    W głębokim poważaniu mam ich organizację pracy, to czy zaczynają o 4:30 czy 5:15 pierwszą zmianę - ale jak się wywiesza rozkład jazdy, to należy się go trzymać. Zwłaszcza, gdy mówimy o jednej z głównych linii komunikacyjnych tego miasta, z częstotliwością kursowania ustaloną na co 5 do 7 minut to grandą jest, że przez prawie 20 nie podjeżdża żaden pojazd.
              • bimota Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 19:19
                A DLACZEGO NIE MAILEM ?
    • toreon Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:04
      zapomniałeś im napisać jaki samochód posiadasz
      od razu pała by im zmiękła
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:12
        Ja o jednym, ty o pierdołach.
        Samochód jest samochód, nie służy do tego, żeby dojeżdżać nim 5km do ścisłego centrum miasta tylko po to, żeby po pracy wrócić nim z powrotem do domu. Gdybym gdzieś z biura wyjeżdżał. Gdybym cokolwiek innego wymagającego samochodu musiał w trakcie pracy (lub bezpośrednio przed nią lub po niej) załatwić. Ale nie, wystarczyłaby mi komunikacja miejska... pod warunkiem, że szanująca mój czas i przyjęty przez siebie samą rozkład jazdy, do którego jestem w stanie się dopasować.
        A czy Ford Ka, czy moja X5 to już sprawa nieistotna. Z resztą, z racji tego, że X5 żona jeździ czasami do pracy, to musiałbym od szwagra pewnie swoją starą "3" pożyczać (szwagier i tak ostatnio nie jeździ z powodu choroby) a docelowo kupić jednak coś "drugiego w rodzinie".
        • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:17
          niech se szwagier kupi samochód i nim jezdzi to nie będziesz musiał swojego od niego pożyczać.
          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:44
            Nogę ma chorą (lewą) i szuka czegoś z automatem z tego powodu.
        • toreon Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:10
          OK, mimo że mnie bezpodstawnie obrażasz odpowiem merytorycznie, pomijając powyższe niezrozumienie mojej złośliwej uwagi o posiadanym samochodzie.

          Jeśli odpiszą (bo bynajmniej nie mają takiego obowiązku) ale bynajmniej nie zrobi tego jakiś tamtejszy wazniak lecz zleci to praktykantowi na zasadzie "weź coś mu tam odpisz, niech myśli że się nim interesujemy"
          Swego czasu gdy miałem problem z regularnym odbiorem śmieci z posesji też napisałem obszerne pismo do władz gminy, ślęcząc 3 godziny nad wertowaniem ustaw, orzecznictwa, podpowiadając im instrumenty dyscyplinowania podmiotów świadczących te usługi. Pismo na 2,5 stron. I co? Odpisał mi jakiś głąb kilka zdań zawierających totalne ogólniki bez żadnego odniesienia się do aktów prawnych. Dopiero wizyta w gabinecie "szefa" przyniosła częściowy skutek. Gmina to wprawdzie trochę co innego ale podejrzewam, że tu oddźwięk będzie podobny.
          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:21
            Twierdzę, że piszesz nie na temat.
            Po drugie mijasz się z prawdą. Nie piszę do pana Kowalskiego, tylko do Zarządu Transportu Miejskiego. Zarząd ten obowiązuje kodeks postępowania administracyjnego, którego artykuł 35 nakłada na nich obowiązek odpowiedzi na pismo (co więcej termin podając jako "niezwłocznie", czyli bez zbędnej zwłoki). Tak więc nie ma tak, że mają prawo zbyć mnie, bynajmniej.
            Domyślam się, że mnie spróbują zbyć. Tyle, że ja jestem kawał upartego chama i tak łatwo się nie dam.
            • masofrev Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 12:34
              > Zarząd ten obowiązuje kodeks postępowania administracyjnego, którego artykuł 35 nakłada na nich obowiązek odpowiedzi na pismo (co więcej termin podając jako "niezwłocznie", czyli bez zbędnej zwłoki).

              Ty to chyba w cuda wierzysz... Kpa nie przewiązuje żadnych konsekwencji dla urzędu za przekroczenie terminu, więc mogą Ci nie odpisać nigdy. "Nie mamy pana płaszcza i co nam pan zrobi?"
              Wyrób sobie uPUAP, to będziesz mógł korespondować elektronicznie - szybciej i nie zapłacisz za znaczki. A oni - owszem, bo jeśli sobie zażyczysz, będą musieli odpisywać Ci na papierze.
            • toreon Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 13:09
              W wątku o elektrykach i pisuarach ale niewazne juz.
              A jeśli chodzi o ZTM, to nie jest on organem administracji publicznej tylko podmiotem realizującym zadania z zakresu użyteczności publicznej. Nawet fakt, że jest jak sądzę jednostką budżetową miasta tego nie zmienia.
              Reklamację należy pisać w oparciu o ustawę 'prawo przewozowe' i KC. Jak nie odpiszą to co? Zaskarżysz do NSA?
              • only_the_godfather Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 17:00
                Niestety ale ZTM również obowiązuje KPA. Wiem to z doświadczenia zawodowego, dużo współpracowałem z odpowiednikiem ZTM w innym mieście i działało to normalnie jak urząd, wszystko w oparciu o KPA, i nawet prawnicy wydawali takie opinie prawne, że wszystkie odpowiedzi na piśmie w oparciu o KPA.
    • bywalec.hoteli Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:26
      A podobno MPK w Lublinie wygrało jakąś nagrodę jako najlepsza komunikacja miejska w Polsce :)
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:51
        Wiesz - do niedawna spóźnienie o 2-3 minuty było czymś niezwykłym.
        Ale przyszła "dobra zmiana" do Urzędu Wojewódzkiego i PO (rządząca Lublinem) musiała najwyraźniej swoich zauszników (ze świeżymi śladami PiS-owskiej miotły kadrowej na dupach) gdzieś poupychać, padło na organy i spółki miejskie. Inaczej nie potrafię sobie skokowego wprost spadku jakości świadczonych usług wytłumaczyć.
        • tdf-888 Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 10:56
          rozkłady się od tego czasu na bardziej napięte zmieniły? kierowcy na gorszych? nie? tzn. że to dobrobyt panuje dzięki 500+. ludzie se samochody pokupowali i jeżdżą z dziećmi do przedszkola oraz po sprawunki dla rodziny i korkuja miasto 😊
          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 11:16
            Kierowców im brakuje, bo "najlepszy przewoźnik miejski w kraju" płaci ledwie ponad minimalną.
            W lutym lub marcu tego roku zdarzył się poważny wypadek, kiedy na skutek "niedostosowania prędkości do warunków" (czyli zapier...ania w zakręcie po śniegu) autobus linii "29" wypadł z drogi i uderzył w drzewo. Obyło się bez trupów, ale kilka osób zostało rannych. Wyszło na jaw, że kierowca pracował od 4-ch tygodni, a prawo jazdy kategorii D i uprawnienia zrobił kilka dni przed podjęciem pracy na skutek porozumienia Urzędu Pracy i MPK.
            W lecie jeden z kierowców trolejbusu skosił latarnię i próbował wiać z pasażerami. Dwóch pasażerów obezwładniło go (co jeden z nich przypłacił przetrąconą szczęką) do przyjazdu Policji i nadzoru ruchu. Jeszcze był w stanie dmuchać w alkomat (trochę poniżej 3 promili).
            Kolejnego ktoś nagrał, jak wracał do zajezdni. Pod prąd. Obwodnicą (dozwolona 120km/h).
    • iobserver Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 14:30
      pyłki na życie
      • chandlarz.zlomem Wężykiem Jasiu, wężykiem! 26.10.16, 16:37

        Nie uzyskasz satysfakcji. Radca prawny wykluczy możliwość zwrócenia kasy za karnet. Stanowiłoby to niebezpieczny precedens i utworzyło kolejkę następnych reflektantów na zwrot kasy. Przed laty, chyba w Szczecinie, wqrwiony pasażer sądził MPK o niekompatybilność rozkładu ze stanem faktycznym i niczego nie osiągnął. MPK zdjęło wówczas z przystanków czasowo rozkłady jazdy.

        Sądzę, że firma pójdzie w zaparte i wyjaśni Ci alfabetycznie powody dla których autobus nie mógł przyjechać na czas. Może obrotny radca prawny nawiąże do linii lotniczych w których odepchnięcie samolotu od bramki liczy się już jako podróż nawet gdy samolot godzinę czeka na pozwolenie startu.

        Przypuszczam, że dostaniesz pismo "wyjaśniające" i wyrazy ubolewania z powodu mającej miejsce Twojej niewygody. I obietnicę dołożenia wszelkich starań aby sytuacja się nie powtórzyła. Jeżeli się powtórzy to powołają się na klauzulę ubezpieczeniową "Act of God":)

        I dydaktycznie ku przestrodze: www.youtube.com/watch?v=z4dMWaI6MBY
    • only_the_godfather Re: Zyłka mi pękła... 26.10.16, 17:02
      Nie wiem jak u Ciebie w Lublinie ale w Łodzi można zwrócić bilet okresowy bez podania przyczyny. Płaci się tylko opłatę manipulacyjną i zawracają Ci kasę za niewykorzystane dni.
    • bywalec.hoteli Re: Zyłka mi pękła... 14.04.21, 17:30
      a dziś jak to działa?
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 14.04.21, 21:04
        bywalec.hoteli napisał:

        > a dziś jak to działa?

        Nie wiem - jak się zaczęło cięcie kursów "z okazji koronawirusa" to zrezygnowałem z karty miejskiej i biletu miesięcznego.
        Do mnie, do miasta, jeżdżą teraz 3 linie MPK, ale częstotliwość kursowania jest pomijalna (jeden-dwa kursy, na wszystkie linie, na godzinę poza szczytem, do pięciu w szczycie max - przed pandemią było minimum 3 do 7), a do przystanku muszę kawałek drałować, żeby do wsi Lublin dotrzeć.
        Do przeprowadzki jeździłem może 2 razy w tygodniu MPK do pracy, po przeprowadzce, z rozpędu, pojechałem do pracy MPK pierwsze 3 dni.
        Teraz jeżdżę tylko Swetrem (no dobra, dwa razy jak Frau chciała Swetra to i Pug-a ruszyłem), ale już się zbieram do jeżdżenia rowerem. Mam 12 kilometrów do pracy, więc akurat na 45-minutowy przejazd "tempem spacerowym" celem "odświeżenia szarych komórek".
        • oixio Re: Zyłka mi pękła... 14.04.21, 22:06
          qqbek napisał:

          >już się zbieram do jeżdżenia rowerem. Mam 12 kilometrów do pr
          > acy, więc akurat na 45-minutowy przejazd "tempem spacerowym" celem "odświeżenia
          > szarych komórek".
          >
          Nie polecam.
          Twój organizm wchłonie bezpośrednie spaliny i cała tablicę Mendelejewa zawartą w kurzu wzniecanym przez przejeżdżające pojazdy.
          U nas nie stosuje się polewaczek. Powietrze jest oczyszczane naturalnym deszczem lub płucami cyklistów:)
          W tym smogu mogą być też wirusy, które będą atakować każdą odsłoniętą część ciała...
          Zadbaj o filtr kabinowy Hepa z aktywnym węglem i korzystaj z autka.
          • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 10:36
            Pisał o tempie spacerowym a nie fitnesowo wyczynowym.
            Czy jak z auta wychodzisz, to w masce przeciwgazowej paradujesz?
    • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 09:29
      Przenieś się do Wrocławia albo Szczecina. W obu tych miastach komunikacja działa bardzo sprawnie.
      A w Berlinie jest bajka po prostu...
      Az 40% Berlińczyków nie ma auta - bo nie musi...
      • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 10:37
        Z tym Wrocławiem, to chyba ironia.
        • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 10:52
          Z tym Wrocławiem, to chyba ironia.
          --
          Czemu?
          Z Berlinrm trudno konkurować, ale z Warszawą?
          Wypadania autobusów czy tramwajów jednak nie ma...
          • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 11:11
            Tak się składa, że we Wrocławiu całkiem często tramwaje wypadają i to dosłownie.
          • misio3 Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 11:15
            za komuny była w sklepach "książka skarg i zażaleń". Wszelakiej maści niezadowoleni klienci wpisywali tam swe żale i skargi na jakość obsługi sklepu. Odpowiedź była zawsze taka sama. Tu będzie tak samo:)

            www.youtube.com/watch?v=TG-6iobBUqI
          • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 11:46
            Do Warszawy pod kątem publicznego transportu to Wrocławiowi bardzo daleko.
            Niestety, moja małżonka jest wielbicielem zbiorkomu i co roku kupuje roczny bilet. W Warszawie działało to super. Tutaj o rzad wielkości gorzej.
            • tiges_wiz Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 11:59
              Niestety tak jest.. W Wawie aż się chciało jeździć bo metro czy kolej aglomeracyjna i wszystko na jednym bilecie. Samochodu prawie nie używałem, jako opiekun dziecka niepełnosprawnego miałem taki bilet przejazdowy za darmo. We Wro już się zastanawiam zawsze.
              • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 12:02
                Właśnie wroclaw kompletnie nie wykorzystuje sieci kolejowej w codziennym transporcie. Pociągów jest mało. Niezgrane ze sobą. Niby pociągiem ode mnie do centrum 20 min ale jak pociąg co godzinę to już się nie opłaca
                • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 12:38
                  Pociąg nie jest do miejskiego transportu.
                  Że w Berlinie?
                  To nie pociąg to sbahn. Jeździ jak metro pod ziemią albo na specjalnych estakadach. Ma nie kolejowe ale specjalne dworce. Napowietrzne. W śródmiesciu. Nad ulicami. Albo jak metro. Pod ziemią. Tak czy siak częste jak nasze tramwajowe...
                  Warszawa lepsza od Wrocławia? Tak, jesli mieszkasz koło linii metra. Jak nie to chujnia...
                  • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 12:49
                    Sorry ale w Warszawie pkp jest integralną częścią zbiorkomu
                    Niewykorzystywanie sieci pkp we Wrocławiu to bezmyślność
                    Nie mieszkałem w Warszawie kolo metra i wszystko działało super. Z zegarkiem w ręku, czas na przesiadki, połączenia z pociągu na tramwaj itd
                    Jeep Ty nie korzystasz ze zbiorkomu ani nie mieszkasz w Warszawie
                    • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:11
                      Jeep Ty nie korzystasz ze zbiorkomu ani nie mieszkasz w Warszawie
                      ---
                      To prawda, najwiecej jeżdze zbuorkomami w Berlinie. Ale w Warszawie bywam kilka razy w roku... Ale ok, skoro twierdzicie że warszawska komunikacja jest super, to wierzę na słowo.
                      Vogon uoieram się, że RER i pochodne maja DOWIEŹĆ ludzi mieszkających POZA miastem. To kolej łącząca suburbia ze śródmiesciami a nie środek transportu po samych miastach.
                      • vogon.jeltz Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:14
                        > Vogon uoieram się, że RER i pochodne maja DOWIEŹĆ ludzi mieszkających
                        > POZA miastem.

                        Overground i SKM też?

                        > To kolej łącząca suburbia ze śródmiesciami a nie środek transportu
                        > po samych miastach.

                        Trypel jakby mieszka w suburbiach, nawet jeśli administracyjnie jest to jeszcze Wrocław.
                        • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:18
                          Overground i SKM też?
                          ---
                          Overground jeździ z lotnisk?
                          To jechałem tam i nazad. Po miescie metrem.
                          Skmemem w życiu nie jechałem. To nie wiem.
                          • vogon.jeltz Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:35
                            > Overground jeździ z lotnisk?

                            Właśnie nie jeździ. Jeździ po mieście. I - przynajmniej częściowo - po liniach i stacjach, którymi jeżdżą (jeździły) normalne pociągi. Sam pamiętam, jak kulałem się jakimś Silverlinkiem czy innym Connexem między Hackney, Bethnal Green a Liverpool Street. Dziś ta trasa jest częścią sieci Overground.
                        • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:32
                          Administracyjnie to od siebie mam jeszcze ze 3 km do granicy miasta :)
                          • vogon.jeltz Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:36
                            > Administracyjnie to od siebie mam jeszcze ze 3 km do granicy miasta :)

                            Tylko co tam masz na tych 3 km? Miejską oczyszczalnię ścieków i jakieś nieużytki...
                            • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:38
                              Granica dopiero przed wilkszynem
                              A do Wilkszyna tak na oko z 3-4 osiedla i w sumie pewnie kilkaset domków i mieszkań:)
                          • tbernard Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 14:55
                            trypel napisał:

                            > Administracyjnie to od siebie mam jeszcze ze 3 km do granicy miasta :)
                            >

                            A próbowałeś to jakoś przetłumaczyć sarnom mieszkającym w Twoich okolicach? ;)
                            • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 15:00
                              W zimie na płocie zatykam marchewki a obok informacje ze zjedzenie marchewki jest jednoznaczne z akceptacją faktu że są mieszkańcami miasta
                              Ponieważ marchewki znikają to znaczy ze sarny wiedzą
                              Nie dogadałem sie jeszcze z bobrami które 1 km ode mnie masakrują młodnik nad jeziorem
                    • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:16
                      Niewykorzystywanie sieci pkp we Wrocławiu to bezmyślność
                      ---
                      W Szczecinie za 750 mln powstaje kolej metropolitalna. Za kasę z unii.
                      Mam wątpliwości czy to nie jest wypierdalanie pieniędzy. Bo za ogromne pieniądze budowane są centra przesiadkowe, nowe dworce a ja nie wiem kto tym będzie jeździł...
                      • trypel Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:30
                        A popatrz ile jest stacji pkp we Wrocławiu w znakomitych lokalizacjach
                        Jak zmarnowano potencjał swiebodzkiego
                        Zobacz ile jedzie pociąg z głównego do lesnicy albo na pracze. Jeśli chodziłby często i na miejscu bylby parking to nie ma lepszego układu.
                        I jeszcze rower do środka
                        • jeepwdyzlu Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 13:57
                          Jeśli chodziłby często i na miejscu bylby parking to nie ma lepszego układu.
                          ---
                          No nie wiem.
                          Kto za to zapłaci?
                          Kolej jest za droga dla gminy...
                          Chyba że miasto jest ogromne jak Paryż czy Berlin.
                          Tak to wyczuwam, bo liczb nie znam...
                          ---

                          Overground jeździ z lotnisk?

                          Właśnie nie jeździ. Jeździ po mieście.
                          ---
                          Londyn to najwieksze miasto Europy Zachodniej, w dodatku niskie poza centrum, a więc rozległe.
                          A tu dyskutujemy o koleji w zabudoeie zurbanizowanej.
                          Na moje oko kolej ma sens - w tego typu miastach, gesto zabudowanych - jesli jeźdi albo pod ziemią albo nad ziemią.

                          Więc mnie nie przekonacie...
                  • vogon.jeltz Re: Zyłka mi pękła... 15.04.21, 12:55
                    > Pociąg nie jest do miejskiego transportu.
                    > Że w Berlinie?
                    > To nie pociąg to sbahn.

                    Oczywiście, że jest. RER w Paryżu, Overground w Londynie czy choćby trójmiejska SKM-ka. To jeździ po tych samych torach i zatrzymuje się na tych samych stacjach, co "normalna" kolej.
      • wlochata.torba Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 12:46
        Zebyśta na męskim forum zamiast o torbach, babach, wódzie gadali o komunikacji publicznej...? To sie włochy na torbie jeżą!!!! Jakaś para - kurwa - noja.... Baby wam torby zajebały?

        O publicznych to można domach gadać... gdzie dają, jak dają, kto daje, za ile, jak sie torba zajmują.... Ranking mieć, recenzje tu prezentować...

        Ale żeby o tramwajach pisać?

        Pojebało Was przez te pandemie czy to efekt kastracji jak u wagi?

        Post scrotum: wsadzacie se łapę w spodnie, sprawdźcie co tam jest i powinno sie wam przypomnieć to was faktycznie interesuje.
        • qqbek Re: Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 12:49
          Włożyłem rękę, jak kazałeś, sprawdziłem.
          Wychodzi mi, że jest tam Warszawa!
          • vogon.jeltz Re: Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 12:56
            > Włożyłem rękę, jak kazałeś, sprawdziłem.
            > Wychodzi mi, że jest tam Warszawa!

            Znaczy - włochy i bródno?
            • qqbek Re: Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 13:03
              vogon.jeltz napisał:

              > Znaczy - włochy i bródno?

              Patrzcie go, prorok jeden - wiedział bestia sprytna 🤣
              Tak się składa, że siedzę pyskiem na południowy zachód, zadem na północny wschód... i tak mi się ta konstatacja, dość naturalnie, z Warszawą pokojarzyła... nawet orientacja przestrzenna prawidłowa
              • vogon.jeltz Re: Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 13:13
                > Patrzcie go, prorok jeden - wiedział bestia sprytna 🤣

                Eee, bo to stary dowcip przecież, o polskich dziewczynach, które są jak Warszawa. Z jednej strony wola i ochota, z drugiej - to co wyżej.
        • hukers Re: Sie chlopaki o was bojem... 15.04.21, 13:01
          wlochata.torba napisał:

          > Zebyśta na męskim forum zamiast o torbach, babach, wódzie gadali o komunikacji
          > publicznej...? To sie włochy na torbie jeżą!!!!

          Dobrze torbacz prawi.
          Nalać mu!
    • bywalec.hoteli Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 22:35
      I jak to się zakończyło?
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 22:41
        bywalec.hoteli napisał:

        > I jak to się zakończyło?

        Nijak.
        Ale ciekawe, że pytasz.
        Dzisiaj, po 5 latach, kolejną reklamację wysmażyłem mailowo do ZTM (a poza tym podrażniłem się z głąbem z ich profilu na ryjksiążce).
        W skrócie - planowałem MPK, ale odmroziłem tylko dupę, wróciłem do domu i pojechałem samochodem :)
        • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 22:48
          Gdybys zaplacil CC wydaje mi sie ze moglbys ubiegac sie o chargeback
    • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 22:46
      Uzywanie zbiorkomu rani moja psychike,
      W czasie szczytu scisniety jak szczur , poza szczytem czekasz jak szczur az cos przyjedzie ,
      Mam to gdzies, zbiorkom jest dla mnie ostatnia najgorsza opcja wyboru
      • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 22:50
        bigzaganiacz napisał(a):

        > Uzywanie zbiorkomu rani moja psychike,
        > W czasie szczytu scisniety jak szczur , poza szczytem czekasz jak szczur az cos
        > przyjedzie ,
        > Mam to gdzies, zbiorkom jest dla mnie ostatnia najgorsza opcja wyboru

        Człowiek ze wsi wyjedzie, wieś z człowieka nigdy!
        • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 23:18
          Człowiek ze wsi wyjedzie, wieś z człowieka nigdy!


          Przodkowie jak i ja sa z duzego miasta/okolic pod zaborem pruskim , jak my mielismy kanalizacje to wy waliliscie do wiadra za stodola, na mnie gadka o wsi nie dziala , nie mam traum bycia potomkiem chlopow , chociarz dziadek byl badylarzem i praca "na roli" nie jest mi obca, to nie czuje sie w nsjmniejszym stopniu wiesniakiem jak juz to rodzina drobnomieszczanska




          • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 23:36
            A widzisz.
            A moi z kongresówki.
            Ze wsi Warszawa i z przysiółka Lublin.
            Lublin wcale nie miał wodociągu w XV wieku, kiedy to "Zabór Pruski" latał za chałupę, a prać do rzeki.

            Mówię o XXI wieku i tym, jaką rolę ma zbiorkom.
            A ty tu pierdolisz o tym, że "używanie rani twoją psychikę".

            Psychikę troglodyty, co "musi w puszce", bo nie dorósł.
            • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 01:05
              Wodociag mial , ale kupe waliliscie do wiadra i za okno



              Psychikę troglodyty, co "musi w puszce", bo nie dorósł.


              Powiem ci tak
              Dojezdzalem metrem w nyc 1h 50' w jedna strone z biegajacymi szczurami po torowisku i "szczurami" wewnatrz czyli jacys nakrakowani smierdzacy bezdomni, dojezdzalem przez rok smierdzacym moczem autobusem i poprostu nie chce juz wiecej , dla mnie zbiorkom to porazka i bycie na dnie drabiny spolecznej
              • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 11:19
                Ale metro w NYC to przykład ekstremalny.
                Korzystałeś z komunikacji miejskiej w jakimś większym polskim mieście ostatnio (Wrocław się nie liczy - tam tramwaje służą do wypadania z szyn głównie)?
                • trypel Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 11:23
                  Ja niestety korzystałem
                  Ale mam od wielu lat pecha- ile razy korzystam ze zbiorkomu to trafiam albo na rzygajacego pijaka, albo obywatela drugiej klasy czystości co wali na cały autobus, albo nasrane przez psa
                  Dlatego stosuje zbiorkom tylko jako rozwiązanie ostateczne
                  • qqbek Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 11:37
                    Nie wiem - dziś żonie był potrzebny samochód, to znów pojechałem zbiorkomem i znów nic się nie stało.
                    Może dlatego, że ja nic do jeżdżenia zbiorkomem po prostu nie mam.

                    W moim wypadku też i o węża w kieszeni chodzi - jak nie wiozę młodych po "placówkach edukacyjnych", to znacznie taniej wychodzi zbiorkom, a i poczytać w drodze do pracy można chwilę.
                  • klemens1 Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 15:17
                    trypel napisał:

                    > Ja niestety korzystałem
                    > Ale mam od wielu lat pecha- ile razy korzystam ze zbiorkomu to trafiam albo na
                    > rzygajacego pijaka, albo obywatela drugiej klasy czystości co wali na cały auto
                    > bus, albo nasrane przez psa
                    > Dlatego stosuje zbiorkom tylko jako rozwiązanie ostateczne

                    Zbiorkomem jeżdżę nagminnie - ostatnio śmierdziel zdarzył się może miesiąc temu, a przedtem długo, długo nic.
                    Mam wrażenie, że niektórzy muszą na siłę wymyślać powody, żeby zbiorkomem nie jeździć - bo jazda własnym autem to taki trochę sposób nobilitacji.
                    Tak, są sytuacje, że autem dojedziesz w 20 minut, a zbiorkomem w godzinę. Ale nie wszędzie tak jest.
                    • trypel Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 16:04
                      Dlatego jak tydzień temu jasno widziałem że zbiorkomem szybciej to decyzja była na tak.
                      Ale pociąg był faktycznie 4x szybszy
                      Niestety z autobusami mam zle doświadczenia i już
                      I niech będzie ze wymyślam żeby się nobilitować w aucie. Jeśli jest Ci od tego lepiej to proszę bardzo
                      • klemens1 Re: Zyłka mi pękła... 22.12.21, 14:51
                        trypel napisał:

                        > I niech będzie ze wymyślam żeby się nobilitować w aucie. Jeśli jest Ci od tego
                        > lepiej to proszę bardzo

                        A ja się upierałem gdzieś, że wymyślasz, żeby się nobilitować w aucie?

                        • trypel Re: Zyłka mi pękła... 22.12.21, 14:54
                          Widac znow problemy komunikacyjne
                          Tak zrozumiałem twoja wypowiedź
                • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 22:38
                  Pare lat temu , 5? Jechalem pociagiem z kielc nawet nie pamietam gdzie ale gdzies tam na wschodzie to takie rozjebane sklady widzialem ostatnio z 30 lat temu
                  Tramwaj z centrala na gorczewska nie wiem ile to trzesace sie gowno jechalo czasu ale mam wrazenie ze na pieszo bym szybciej doszedl i chyba tyle, zbiorkomu nie uzywam z zasady,
          • bywalec.hoteli Re: Zyłka mi pękła... 20.12.21, 23:44
            Gniezno albo Kalisz? Piła albo Konin?
            • bigzaganiacz Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 01:06
              bywalec.hoteli napisał:

              > Gniezno albo Kalisz? Piła albo Konin?


              Troche wieksze miasto
              • bywalec.hoteli Re: Zyłka mi pękła... 21.12.21, 10:26
                Poznań? Oj

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka