qqbek
27.05.18, 23:05
Kupuję właśnie auto, z racji tego, że w Polsce nie było tego co chciałem, to dzięki pomocy kuzyna żony skorzystałem z usług jednego z hurtowych sprzedawców niemieckich (gwarantującego do tego przebieg na piśmie na fakturze sprzedaży).
Ale ja jestem bydle nieufne, więc znając już VIN upatrzonego pojazdu zapłaciłem te 30 cebulionów z hakiem, żeby dowiedzieć się, jak wyglądała historia mojej upatrzonej Zafiry C, z przebiegiem lekko ponad 120 kkm, rocznik 2014 (tj. produkcja 04.12.2013, rejestracja dealerska na 31.12.2013, rejestracja na klienta pod koniec marca 2014).
Mało z krzesła nie spadłem, jak już potrącili kasę z konta i po dwóch minutach na mailu miałem raport.
Samochód miał drobną stłuczkę (suma odszkodowania 1000 Euro z drobnym hakiem, więc nie mogło to być nic strasznego).
Wuj ze stłuczką.
Ubezpieczyciel odnotował też przebieg w chwili zdarzenia (koniec maja 2015 roku).
Zgadniecie ile?
Samochód był użytkowany rok i dwa miesiące.
Deklarowany przebieg pojazdu na dzień 26 maja 2018 (a więc po czterech latach i dwóch miesiącach eksploatacji) to 120 tysięcy.
Nagrodą jest tytuł posiadacza złotych gaci forum, którego będę od dnia dzisiejszego używał (przez pewien czas) do opisu wygrywającej osoby. Osoby znające mnie z Twarzoksiążki (gdzie historię opisałem) siłą rzeczy wyłączone są z uczestnictwa w konkursie :D